rita_miko
24.10.12, 23:43
Poczytują was od jakiegoś czas. Podziwiam tym, którym się udało przejść bez szarpania przez rozstanie. Przede mna ważna decyzja i bardzo się jej boję. Po kolei.
Małżeństwo 20 lat, 3 dzieci, jedno 15-letnie, pozostałe młodsze. Majątek - kawalerka, dom z niewielkim kredytem ( 50 tys).
Problem - alkoholizm męża i przemoc w domu. Ewentualne dowody :
- wezwania policji, obdukcja, karty wypisowe z informacją o chorobie alkoholowej męża
- świadek w domu - syn 15 letni
Pytanie - dlaczego do tej pory się nie wyprowadziłam ? Najstarszy syn ze żadne skarby nie opuści domu. Próbowałam, prosiłam - na siłę go przecież nie przeprowadzę. To ojciec ma się wyprowadzić a nie on. Nie mogę opuścić domu zostawiając syna z mężem alkoholikiem. Mąż nie się nie wyprowadzi albowiem bardzo nas kocha i w życiu z tej miłości nie pozwoli nam odejść. Co równocześnie pozwala mu grozić mi w następujący sposób- jesteś wariatkę, wniosę o sądownie badanie w szpitalu, ty wariatka, ja alkoholik nasze dzieci wylądują w domu dziecka, możesz się wynosić dzieci i tak zostaną ze mną, jesteś niepełnosprawna ( nie mam orzeczenia ale sprawna nie jestem) i tak sąd ci ich nie przyzna. Dodam, ze i tak alimentów by nam nie płacił, bo nie ma z czego.Jeśli dom zostanie w jego rękach to też nie będzie w stanie go utrzymać.
Dodam, że sprawa w prokuraturze o pobicie skończyła się umorzeniem pomimo obdukacji i n.k ( brak świadków )
Sprawa wydaje się jasna ale jak mam żyć z nim pod jednym dachem, czy jego groźby są realne, przecież nie zostawię syna samego z nim. Jak to zrobić aby nie trwało to miesiącami,
czy sąd może nakazać opuszczenie domu przez męża i jak można to wyegzekwować ?