Dodaj do ulubionych

przemoc i alkoholizm

24.10.12, 23:43
Poczytują was od jakiegoś czas. Podziwiam tym, którym się udało przejść bez szarpania przez rozstanie. Przede mna ważna decyzja i bardzo się jej boję. Po kolei.
Małżeństwo 20 lat, 3 dzieci, jedno 15-letnie, pozostałe młodsze. Majątek - kawalerka, dom z niewielkim kredytem ( 50 tys).
Problem - alkoholizm męża i przemoc w domu. Ewentualne dowody :
- wezwania policji, obdukcja, karty wypisowe z informacją o chorobie alkoholowej męża
- świadek w domu - syn 15 letni
Pytanie - dlaczego do tej pory się nie wyprowadziłam ? Najstarszy syn ze żadne skarby nie opuści domu. Próbowałam, prosiłam - na siłę go przecież nie przeprowadzę. To ojciec ma się wyprowadzić a nie on. Nie mogę opuścić domu zostawiając syna z mężem alkoholikiem. Mąż nie się nie wyprowadzi albowiem bardzo nas kocha i w życiu z tej miłości nie pozwoli nam odejść. Co równocześnie pozwala mu grozić mi w następujący sposób- jesteś wariatkę, wniosę o sądownie badanie w szpitalu, ty wariatka, ja alkoholik nasze dzieci wylądują w domu dziecka, możesz się wynosić dzieci i tak zostaną ze mną, jesteś niepełnosprawna ( nie mam orzeczenia ale sprawna nie jestem) i tak sąd ci ich nie przyzna. Dodam, ze i tak alimentów by nam nie płacił, bo nie ma z czego.Jeśli dom zostanie w jego rękach to też nie będzie w stanie go utrzymać.
Dodam, że sprawa w prokuraturze o pobicie skończyła się umorzeniem pomimo obdukacji i n.k ( brak świadków )
Sprawa wydaje się jasna ale jak mam żyć z nim pod jednym dachem, czy jego groźby są realne, przecież nie zostawię syna samego z nim. Jak to zrobić aby nie trwało to miesiącami,
czy sąd może nakazać opuszczenie domu przez męża i jak można to wyegzekwować ?




Obserwuj wątek
    • mayenna Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 04:37
      Dzieci ci nikt nie zabierze. O to możesz być spokojna.
      Myśle, ze przy alkoholizmie, interwencjach policji, możesz mężowi postawić ultimatum: albo wyprowadza się do kawalerki, albo zgłaszasz do prokuratury sprawę o znęcanie się nad rodziną i przymusowe leczenie.
      Zgłoś się do centrum interwencji kryzysowej. Są w kazdym mieście przy MOPS- ach. Tam cię pokierują dalej. Dostaniesz pomoc prawną i terapeutyczną.
      • rita_miko Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 05:48
        widzisz nie chcę zakładać sprawy o znęcenie, bo do rozwodu nic to nie wniesie. Ja po prostu nie mam już siły. to się kończy domowymi dramatami a po umorzeniu ostatniej sprawy ma pewność, że jest bezkarany. Ultimatum nic nie da - był na leczeniu i co ? i nic. Korzystałam z pomocy centrum - to nie jest tak, że jestem aboslutnie bezradna. Wg mnie groźby są realne. Może i nie ma teraz pieniędzy ale ma za sobą rodzinę, znanych prawników. ja nie mam absolutnie nikogo po latach izolacji.
        Pokażę na przykładzie jak to się skończyło ostatnim razem
        sprawa w prokuraturze, przyszły dokumenty pocztą. wyszłam na chwilę z domu i nie zostalam do niego wpuszczona. Byłam bez dokumentów ale z telefonem. wezwałam policję - nie mogłam udowodnić, że tu mieszkam ( brak dokumentów) , kochający mąż nie otwierał i wyszłam na idiotkę i wariatkę ( zapewne męża w domu nie ma - tak usłyszałam od policji).
        Czy wyrok jest egzewkowalny i czy od razu jeśli mąż w orzeczeniu będzie miał miejsce zamieszkania w kawalerce? Jak się nie wyprowadzi to co?
        • rita_miko Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 08:01
          tak inaczej nie byłoby mnie zapewne stać aby podejmować jakieś kroki, bo zapewne już bym nie żyła ( próby samobójcze)
          • odmieniona44 Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 10:17
            Witam.
            Przeraziła mnie Twoja historia.
            Spróbuję pomóc, odezwij się do mnie na gazetowego maila.
            • rita_miko Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 12:51
              napisałam
        • mayenna Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 14:52
          Rita, to jest bardzo trudna sytuacja i ogromnie współczuję.

          Jestem trochę nieobliczalna i w takiej sytuacji po prostu zostawiłabym panu dom i uciekła z dziećmi choćby do wynajmowanego mieszkania. Jak masz spokój w domu to inaczej reagujesz i inaczej żyjesz. Przetrenowałam to na sobie.
          Rozumiem cię doskonale bo mnie wyjście z przemocy i alkoholizmu zajęło wiele lat.
          I gdybym miała dokonać wyboru to zostawiłabym syna, który nie chce się wyprowadzić, z ojcem. Ale, jak mówię, to są moje doświadczenia i łatwiej mi tak pisać bo już przeszłam przez to. Mnie najbardziej pomógł spokój i swiadomośc, że nie będzie w domu awantur.
    • tricolour Czy Ty też leczyłaś się? 25.10.12, 07:45
      Ze współuzależnienia?
      • sebalda Re: Czy Ty też leczyłaś się? 25.10.12, 10:56
        A ja myślałam, że historie z ostatnich Wysokich Obcasów są przerysowanesad
        Tyle na temat realizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy. Jest obdukcja, wezwania policji, dowody, a mimo to facet jest bezkarny, bo nie było świadków??? Kobieta sama się pobiła???
        Alkoholicy i damscy bokserzy mieli być eksmitowani w trybie pilnym, kobieta miała już nie musieć uciekać z własnego domu i co???
        Bezkarność takich typów jest jak dla mnie porażająca. Czy taki jeden z drugim sędzia czy kto tam jeszcze nie wie, że jak umorzy taką sprawę, to bandzior tylko rośnie w siłę???
        • garibaldia Re: Czy Ty też leczyłaś się? 25.10.12, 11:13
          Ja widzę problem w czym innym - w bierności autorki. Napisała wyżej, że nie chce zakładać sprawy w prokuraturze tłumacząc że to nic do rozwodu nie wniesie itd.
          To jest "krycie" przemocowca.
          Argument, że poprzednim razem mąż jej nie wpuścil do mieszkania -więc teraz woli tkwić czekając na jakiś cud zamiast metodycznie działać dalej- mnie ani trochę nie przekonuje. Ulega meżowi, pokazuje mu sama, że jak ją mąż potrzyma pod drzwiami to baba zmięknie i będzie cicho. Czy tam w sąsiedztwie nie było nikogo kto by jej dane potwierdził? czy nie mogła zadzwonić do syna po klucz? Dlaczego odpuszcza temat zamiast mimo wszytko przeć naprzód jak już raz zaczęła. Należało później iśc do dzielnicowego opowiedzieć mu o sytuacji, by wiedział że w tej rodzinie jest problem. Kolejna sprawa- policja teraz ostrzej interweniuje jeśli jest zagrożenie małoletnich albo jak one dzwonią po pomoc. Gdzie był w tym czasie syn, czy on wie, że na przemoc należy reagować i wzywać policję nawet jeśli trzeba do rodziców?
          Długie lata przemocy przeciwstawia się jednej kiepskiej akcji z zamkniętymi drzwiami. Jako wytłumaczenie by przyzwalac na dalszą przemoc i nie zgłaszać jej.
          No hallo! Autorko. Słusznie - idź na terapię dla współuzależnionych, bo się sama gubisz w rozumieniu sytuacji, a bez Twojego zdecydowanego stanowiska problem będzie się ślimaczył długo a nie rozwiązywał. Bardzo dużo zależy od "ofiary", jesli ona czeka by "ktoś przyszedł i ją ratował" to na ogół przegrywa, bo to ona ma mówić, działać, w swojej sprawie. Jeśli zataja dzialania przemocowca "bo tak lepiej" to potem nie dziwota że w sądzie przegrywa, bo tam się liczą dowody i słowo przeciw słowu.
          • pmro Re: Czy Ty też leczyłaś się? 25.10.12, 11:46
            Chwila chwila, to gdzie my żyjemy? W Afryce?

            Nie jesteś w stanie zrozumieć że ofiara jest zastraszana a psi obowiązek władzy jest chronić słabszych obywateli?

            Jak by ktoś Ci pobił dziecko w szkole a dziecko, w obawie że znów go pobiją nalegałoby żebyś w ogóle nie interweniował to tak byś to zostawił? Samo jest sobie winne, bo nie zareagowało? Jest to identyczna sytuacja. Ofiara się straszliwie boi, a jak prosi o pomoc to mają ją głęboko w poważaniu to jaką ma mieć motywacje żeby dalej działać? Kompletnie nie rozumiesz problemu.

            Gdybyś dorastał w rodzinie z przemocą i bronił własną matke przed pobiciem przez schlanego ojca a POTEM 10 lat później poszedł na terapię to byś doskonale zrozumiał o co chodzi. Jakbyś nie poszedł na terapię to byś nie zrozumiał.

            Gdzie był syn? A myślisz że to tak łatwo zadzwonić na własnego ojca na policje? Jaki by nie był, to jest ojciec, a żadne dziecko nie chce widzieć własnego ojca w więzieniu.

            Więc proszę nie krytykuj osoby która jest ofiarą przemocy bo jest to nie na miejscu. Problem jest złożony, a Ty nie pomagasz - spróbuj go zrozumieć.

            Także odpowiem stosownie - Hallo, autorze! Sięgnij po literaturę psychologii przemocy bo sam się gubisz w zrozumieniu sytuacji.

            • garibaldia Re: Czy Ty też leczyłaś się? 25.10.12, 12:35
              Jestem w stanie zrozumieć , że jest niesłychanie dużo przypadków, gdzie "ofiary" najpierw krzyczą a za chwilę same kryją oprawców i dbają by nic na zewnątrz nie wyciekło. A policja niewiele może jeśli "ofiara" nie chce składać oskarżeń przeciw mężowi i WOLI milczeć.
              Autorka nie jest dzieckiem ale dorosłą. Twoje porównanie z sytuacją nękanego dziecka w szkole jest do czapy. W jej domu jest 20 lat przemocy i alkoholizmu - i szybka rezygnacja z dochodzenia swoich praw bo RAZ policja ją zbyła i nie pomogła tak jak autorka oczekiwała? Przykro mi, musi sama bardzo mocno pracować NAD SOBĄ by nauczyć się, że ona ma prawo reagować i dochodzić swego. A nie wyrzekać się gromadzenia dowodów przeciwko oprawcy dla chwili pozornego spokoju. Na terapii powinna być cały ten czas, w Alanon, w OIKu, gdzie tylko jest miejsce.
              Jakoś w przypadku mojej znajomej policja nie skrewiła, oczywiście nie była w stanie "wyrzucić" oprawcy z mieszkania gdzie był głównym najemcą ale po pierwszej interwencji (do awantury rodziców zadzwoniło z płaczem dziecko bo matka-ofiara od lat "nie chciała tego robić męzowi ani dzieciom"(sic!) ) policja odwiedzała ich kilkakrotnie monitorując sytuację, matka już nie miała wymówki by nie dzwonić w przypadku awantur, dzień w dzień namawiana do konkretnych działań sama chodziła do dzielnicowego, zachęcał ją do zawiadomienia prokuratury -to kobieta oczywiście nie bo nie doniesie na męża bo nie wypada... itd. Więc gdy kolejny raz przyszła na policję ze skargą że mąz wydzwania do niej po 40razy dziennie, śledzi, itd -to policjanci zaczęli się podśmiechiwać:- realnie po co im to opowiada jak nie zamierza sama przestać od niego odbierać komórki, sprawy mu nie chce zakładać, itd. chce tylko by "mąz był inny". Mogła w tamtym czasie zgromadzić wiele dowodów przeciw męzowi, mogła złożyć zawiadomienie do prokuratury przeciw niemu, mogła męża oficjalnie eksmitować, pozbawić praw do kwaterunku(główny najemca) i przejąc mieszkanie formalnie. Nie chciała. Po rozwodzie mąż się wyprowadził bo nie umiał z nią wytrzymać pod jednym dachem bez agresji, ale ciągle to on jest głownym najemcą, wchodzi do mieszkania kiedy chce a ona rozkłada ręce "a cóż ona może zrobić" a równocześnie psioczy na niego po co wchodzi... Z takim nastawieniem nic nie zrobi, bo zawsze znajdzie argument, żeby nie robić. A cierpią na tym dzieci. Dlatego najważniejsza jest terapia DLA NIEJ i separacja od męża. W przypadku gdy mają dwa mieszkania (dom i kawalerke) to ma komfortową sytuację do tego bo nikt na bruku nie ląduje. Czy mąż ma założoną niebieską kartę? Czy zgłosiła problem do komisji rozwiązywania problemów alkoholowych? Wiele kroków może podjąć. Pytanie czy chce. Bo jeśli by było prawo, które zabiera alkoholika od każdej współuzależnionej żony lub matki - to i tak by problem się nie rozwiązał, bo po tygodniu one same by go wpuszczały znowu do domu i broniły jego prawa do mieszkania i zatruwania życia rodzinie.
              • rita_miko Re: Czy Ty też leczyłaś się? 25.10.12, 12:48
                nie przeczytałaś mojej odpowiedzi. zawsze są tacy co tak mówią. Rozuemiem. Po prostu nigdy nie były bezradne, bierność tak - to prawda - jednak sporo zrobiłam dla siebie również przy pomocy terapuetów.
                • garibaldia Re: Czy Ty też leczyłaś się? 25.10.12, 13:12
                  To trzymam kciuki, żeby udało Ci się doprowadzić sprawę pozytywnie do końca.
                  Zawsze można jeszcze uderzyć do mediów typu Uwaga, Jaworowicz. Nie wiem na jakim etapie są Twoje sprawy ale po prostu gromadź cały czas dowody, świadków (np ktorym się zwierzałaś,pamiętnik), zgłaszaj incydenty policji a przestępstwa do prokuratury. Bo bez dowodów, bez Twoich działań, masz tylko słowo przeciw słowu i poczucie, że prawo jest niesprawiedliwe.
              • sebalda Re: Czy Ty też leczyłaś się? 25.10.12, 13:04
                Czy mąż ma
                > założoną niebieską kartę?
                n.k. w pierwszym poście to nie jest nasza klasa, ale niebieska kartasmile Też nie od razu się połapałamsmile

                Syty głodnego nie zrozumie, to stara prawda.
                Prawdą jest też to, że dzielnicowy dzielnicowemu nierówny, pracownik socjalny raz pomoże, raz oleje. Znam sytuację, gdy pedagożka szkolna tak się przejęła sytuacją dziewczynki w gimnazjum (inna sprawa, że dziewczynka dzielna, nie wstydziła się prosić o pomoc), że jednego dnia, po zebraniu rodziców, tak pokierowała sprawą razem z wychowawczynią, że kobieta (z pomocą pracownika ochrony miejskiej i życzliwych policjantów) załatwiła gros dokumentów o znęcaniu się nad rodziną. Trafiła na łańcuch ludzi dobrej woli, a potem poszła jak burza.
                Ale z drugiej strony doskonale rozumiem kobietę, ktora szukała pomocy, działała, ale na każdym kroku torpedowano jej wysiłki i nie dość, że zaszczuta w domu, nie dostała pomocy odpowiednich organów, trudno się wtedy dziwić, że wpada się w rozpacz, zwątpienie i apatięsad
              • pmro Re: Czy Ty też leczyłaś się? 25.10.12, 13:53
                >Autorka nie jest dzieckiem ale dorosłą. Twoje porównanie z sytuacją nękanego dziecka w szkole >jest do czapy.

                To że jest do czapy można powiedzieć po fali argumentów, niestety żadnych konkretnych nie widziałem. A więc moje:

                -W obu przypadkach są przestraszone ofiary które kogoś się boją
                -Nieodpowiednie wzorce domowe powodują, że pozornie dorosły zachowuje się właśnie jak dziecko (i zatem Dorosle Dzieci Alkoholikow)
                -W obu przypadkach jest obawa, że nie dostaną wsparcia środowiska (wychowawców i nauczycieli w szkole oraz policji i prokuratury)

                Jakakolwiek ewentualna złość, pouczanie, agresja powinna być kierowana w stronę sprawcy. Zgadzam się z Tobą, że ofiara bez odpowiedniej pomocy trafi w taki sam toksyczny związek i jak najbardziej trzeba temu zapobiec stosując odpowiednią terapię. Ale nie zapominajmy, że nadal mamy do czynienia z ofiarą i należy jej się wyrozumienie i wsparcie, a nie pouczanie. Lekka zmiana nastawienia potrafi zrobić cuda.
                • garibaldia Re: Czy Ty też leczyłaś się? 25.10.12, 15:14
                  Za każdym dzieckiem stoi dorosły rodzic/opiekun prawny, który ma obowiązek się nim zajmować i w jego imieniu podejmowac decyzje. Dziecko nie ma zdolności do czynności prawnych. W przypadku autorki jest inaczej. Sprawy przeciwko swojemu mężowi może zakładać ona, nie kto inny.. Może składać w imieniu swoim i swoich dzieci. Ale dzieci nie mogą odwrotnie w jej imieniu. To, że w pewnych sprawach emocjonalnie reaguje "jak dziecko" rozumiem, ale to nie zmienia zakresu jej praw które moze sama wykorzystać by sobie polepszyć sytuację, praw których faktyczne dziecko nie posiada. Mnóstwo osób w jakimś zakresie emocjonalnym "nie dorosło", ma różne lęki hamujące życiową aktywność, ale to dla nich wyzwanie by nad tym pracować bo dorośli nie mogą reagować jak dzieci i zostawać na tym etapie bez konsekwencji dla ich osobistej sytuacji. Tym bardziej gdy mają swoje dzieci, bo dla tych dzieci to za duży ciężar będąc zupełnie nieukształtowanymi (i nie mając prawnych możliwości działania) nieść na sobie problemy dorosłych i brać odpowiedzialność za domową sytuację. To się mści na dzieciach (sam wiesz). Jest sporo różnych instytucji, które starają się pomagać w zakresie przemocy domowej. W internecie literatura dostępna wszelaka. Bez chęci ofiary do intensywnych zmian w swoich dotychczasowych zachowaniach- większośc z nich ma związane ręce. A bez terapii ofiary i jej bardzo ciężkiej pracy nad samą sobą, wyzwoleniem się z emocjonalnego uzaleznienia od oprawcy, odbudowaniem wiary że ma sama prawa, że nie jest słaba, że trzeba każdą możliwość wykorzystać do zmiany sytuacji- niewiele się uda. Na terapię i "odwyk" musi się zdecydować sama.
                  Podaleś bardzo klarownie poniżej punkty co należy robić. I te wszystkie kroki należy punkt po punkcie metodycznie konsekwentnie wykonywać. Nie grać w "tak ale". Nie odbierać samej sobie praw, które się ma, nie trzymac się pozycji dziecka ktore czeka by ktoś inny sprawy rozwiązał ani dziecka które "musi" robić co oprawca każe. Osoba wychodząca z takiego zwiazku często jest jak rekonwalescent ze szpitala, ledwo stojący na nogach, więc warto łapać się wszystkiego co wzmocni. Więc nie skupiac na przemocowcu,na tym co zrobi, ale na wszystkim innym. Na terapii współuzaleznienia dla siebie, zabezpieczeniu się(np te dokumenty) a nie na czekaniu by alkoholik sam zechciał się wyprowadzić. Sam -on nie zechce. Gdy autorka prawem i nieustępliwością go zmusi - to tak.
                  Autorka co do swojego życia może i musi samostanowić. Z wsparciem innych, ale ze swoim bardzo konsekwentnym działaniem. Czy coś gorszego niż już miała może ją spotkać ze strony męża? raczej nie. Więc pora przestać się bać i zacząć "rządzić" swoim życiem a nie słuchać i wierzyć w to co alkoholik bełkoce.

                  ps.
                  Jeśli możesz odpowiedzieć , czy Twoja matka odeszła od alkoholika czy wolała zostanie z nim?
          • sebalda Re: Czy Ty też leczyłaś się? 25.10.12, 11:52
            Garibaldia, albo czytasz nieuważnie, albo jesteś zafiksowana na tym, że kobiety tylko narzekają i nic nie robią i nie zauważyłaś, że kobieta robiła obdukcję, zgłosiła sprawę, założyła niebieską kartę, była w centrum pomocowym, męża do terapii zmusiła. Czyli nie jest tak, że nic nie robi i czeka na pomoc z zewnątrz. Ale jeśli mimo tych wszystkich działań nic nie uzyskała, to ja się nie dziwie, że energia z niej uszła. Organy ścigania są często wyrozumiałe dla takich domowych bandziorów i jak takiemu raz umorzą sprawę, to staje się jeszcze bardziej agresywny, bo wie, że jest bezkarny. A żona traci wiarę w to, że może coś poradzić na swoją sytuację.
            Pojawiła się też informacja, że autorka nie jest w pełni sprawa, zatem może się obawiać gróźb odebrania jej dzieci, jak facet ma jeszcze w rodzinie poparcie i dobrych prawników, to jej obawy mogą nie być takie całkiem bezpodstawne.
            Trzeba szukać dobrego i zaangażowanego prawnika, ktory pokieruje sprawą, bez tego będzie ciężko.
            Terapia dla współuzależnionych absolutnie i bezdyskusyjnie konieczna.
          • rita_miko Re: Czy Ty też leczyłaś się? 25.10.12, 12:02
            postaram się odpowiedzieć
            Argument, że poprzednim razem mąż jej nie wpuścil do mieszkania -więc teraz wol
            > i tkwić czekając na jakiś cud zamiast metodycznie działać dalej- mnie ani troch
            > ę nie przekonuje. Ulega meżowi, pokazuje mu sama, że jak ją mąż potrzyma pod d
            > rzwiami to baba zmięknie i będzie cicho. Czy tam w sąsiedztwie nie było nikog
            > o kto by jej dane potwierdził?- nie nie było nikogo - mieszkam praktycznie ne odludziu, przed południem nie ma nikogo
            czy nie mogła zadzwonić do syna po klucz? - syn był w szkole, podobnie jak pozostałe dzieici. Dość daleko od domu
            Dlaczego odpuszcza temat zamiast mimo wszytko przeć naprzód jak już raz zaczęła.
            > Należało później iśc do dzielnicowego opowiedzieć mu o sytuacji, by wiedział że
            > w tej rodzinie jest problem - jest załozona niebieska karta, dzielnocowy bywał w domu ale nikt nie widzi co dzieje się po każdej takiej wizycie.
            Kolejna sprawa- policja teraz ostrzej interweniuje jeśli jest zagrożenie małoletnich albo jak one dzwonią po pomoc. Gdzie był w tym czasie syn, czy on wie, że na przemoc należy reagować i wzywać policję nawet jeśli trzeba do rodziców? - na policję dzwoniło również ( w jednym z przypadków ) wówczas 7 letnie dziecko . Jak sądzisz jak długo czekaliśmy na przyjazd - ponad godzinę.
            Widzisz - komuś kto nie był zastraszany nie mieści się w głowie, że można zrezygnować z postawienia go przed sądem. Mój mąż obecnie boi się podnieść na mnie rękę ale przecież to nie jedyny sposób przemocy.
            Byłam kiedyś po tej drugiej stronie i też wydawało mi się, że byłabym w stanie zareagować i coś zmienić. Życie pokazało inaczej.
            Nie piszę o wszystkich aspektach przemocy, bo to do niczego nie prowadzi - może jako ostrzeżenie. Historia p.Kasi była dla mnie lajtowa bardzo.

            • garibaldia Re: Czy Ty też leczyłaś się? 25.10.12, 12:59
              Rito, mi się jak najbardziej mieści w głowie, że można się czuć zastraszonym i bać się reagować, tylko co to daje. Zastanów się czy wykorzystalaś wszystkie możliwości. Czy chodzisz na terapię, żyjąc z alkoholikiem jesteś współuzależniona. Przychodzi pijany -nie wpuszczaj, wzywaj policję,mów że się boisz proś o zawiezienie go na izbę. Wiesz że się awanturuje w domu szarpnij się na wydatek; dyktafon, kamera, zbieraj dowody. Był na komisji rozw.probl.alkoh? Ruszyłaś temat pilnując by urzędnicy nie zaspali? A jak nic nie robisz w kierunku udowodnienia tego co się faktycznie za drzwiami dzieje, to argument "bo nikt nie widzi co się dzieje po wizycie policji" rozbija się o to, że faktycznie policja nie jest duchem świętym i nie przenika przez ściany by móc interweniować. Zapisuj wszystko dzień w dzień. Jeśli "coś" się dzieje to to zawsze zgłaszaj i proś o notatki policję. Jesli coś robi dziecku tak samo. Tu bardziej chętni do interwencji. Powoli się podejście organów państwowych zmienia w podejściu do takich spraw i to co 10 lat temu bagatelizowali teraz podejmują interwencję, z tym że też trzeba umieć argumentować że pomoc jest potrzebna (boję się, zagrożenie życia,itd). Musisz umieć sama zawalczyć o swoje, bo w wielu sprawach to wyłącznie Twoja decyzja ma znaczenie czy jakaś sprawa się toczy i czy masz dowody że coś się działo. Znam aż nazbyt dużo spraw gdzie otoczenie chciało pomóc a to ofiara się opierała ze wszelkich sił przed zmianami i przed jakimkolwiek wystąpieniem przeciw oprawcy.
          • odmieniona44 Re: Czy Ty też leczyłaś się? 25.10.12, 14:42
            garibaldia napisała:

            > Ja widzę problem w czym innym - w bierności autorki. Napisała wyżej, że nie ch
            > ce zakładać sprawy w prokuraturze tłumacząc że to nic do rozwodu nie wniesie it
            > d.
            > To jest "krycie" przemocowca.
            .........
            Zapytam tylko czy kiedykolwiek miałaś do czynienia z pijanym, rozjuszonym, ziejącym nienawiścią samcem. Czy ktoś kto maił być dla Ciebie ostoją , okazał się być oprawcą?
            Odpowiedz proszę.
            • garibaldia Re: Czy Ty też leczyłaś się? 25.10.12, 15:22
              Nie wiążę się co do zasady z pijakami i furiatami. Moment w którym facet podnosi na mnie rękę lub zaczyna przejawiać agresję jest ostatnim dniem związku. Jeśli ludzie nie zrozumieją, że ktoś kto się na tobie wyżywa to nie żadna "ostoja" tylko psychol od ktorego należy natychmiast zwiewać ,to przemoc domowa będzie sobie kwitła na dobre przez wiele kolejnych pokoleń.
              • odmieniona44 Re: Czy Ty też leczyłaś się? 25.10.12, 21:32
                garibaldia napisała
                "Nie wiążę się co do zasady z pijakami i furiatami. Moment w którym facet podnos
                > i na mnie rękę lub zaczyna przejawiać agresję jest ostatnim dniem związku"

                A jeśli on jest twoim ojcem. Jaką radą służysz w takiej sytuacji?

                "Jeśli ludzie nie zrozumieją, że ktoś kto się na tobie wyżywa to nie żadna "ostoja"
                tylko psychol od ktorego należy natychmiast zwiewać "
                A qufa dokąd? Jeśli nie masz rodziny, nie pracujesz, nie możesz liczyć na pomoc przyjaciół, a właściwe instutucje państwowe nie wywiązują się ze swoich zadań.
                Co wtedy?


                • garibaldia Ale o kim Ty mówisz? 26.10.12, 10:22
                  To autorka jest dzieckiem, żyje z ojcem czy z mężem?? Jest dorosła czy jest dzieckiem pozbawionym prawa do decydowania o sobie bez dorosłych?
                  Była dorosła wchodząc w związek, mogła wybierać- nie odeszła od pijaka który ją bije bo wolała nie odchodzić, łatwiejsze dla niej z jej wiadomych przyczyn było zostanie z nim niż wyjście z tego, rozwód, nieposiadanie męża, wyprowadzka i samodzielność = głębokie współuzależnienie i konieczność terapii DLA NIEJ.

                  > A qufa dokąd? Jeśli nie masz rodziny, nie pracujesz, nie możesz liczyć na pomoc
                  > przyjaciół, a właściwe instutucje państwowe nie wywiązują się ze swoich zadań.
                  > Co wtedy?

                  O czyjej historii opowiadasz?? - autorka napisała poniżej, że przez 18 lat małżeństwa to ona bardziej od męża utrzymywała rodzinę bo zarabiała sześć razy więcej niż on!!
                  Więc nie przedstawiaj jej jako biednej bezrobotnej uzaleznionej finansowo od męża która ma wyjście tylko iśc pod most, bo to nie jest ta historia. Mogła odejść w każdym momencie, wynająć mieszkanie, zapewnić spokój dzieciom, wynając prawnika by poprowadził jej rozwód i podział majątku by coś z niego odzyskać po podziale. Bo finansowo było ją na to stać. Nie odeszła bo wyłącznie emocjonalnie sobie nie radziła, psychicznie- wolała wybrać autodestrukcję i ucieczkę w masochizm, pilnowanie domu(bo przecież zapłaciłam!) za wszelką cenę i trzymanie się alkoholika który ją tłucze. Trzymanie w tym dzieci, przyzwyczajanie do takich norm zachowań-całe ich życie. Mimo , że zarabiała 6 razy więcej od męża?
          • zmeczona100 Garibaldio, 25.10.12, 14:49

            Wyjątkowo rzadko zdarza mi się, aby komuś życzyć złego po to, by ten ktoś przejrzał na oczy i odbetonował swój mózg. Jednak są tak oporne przypadki, że tylko doświadczenie na własnej skórze jest w stanie zmienić ich postrzeganie.

            Dlatego należysz do tych nielicznych, bo życzę Ci identycznej sytuacji. Wtedy wyjdziesz spoza swojej ciasnotry umysłowej, która nie pozwala Ci logicznie myśleć i współodczuwać, a tym samym rozumieć drugą osobę.

            Z Tobą to tak, jak z kimś, kto twierdzi, że każdy może chodzić- wystarczy tylko podnieść dupę z fotela i bardzo się postarać i tę rewelacyjną radę sprzedaje każdemu, bez opamiętania- także tym z porażeniem kończyn dolnych.
            • zmeczona100 Re: Garibaldio, 25.10.12, 14:50
              Sorki, literówki i błędy składni uncertain
            • garibaldia Re: Garibaldio, 25.10.12, 15:25
              Taki świetny napis nad drzwiami domu widziałam kiedyś "Ci, co te drzwi przekraczają co mieszkańcom życzą niech i sami mają" . Pasuje jak znalazł.
              • zmeczona100 Re: Garibaldio, 25.10.12, 15:50
                Też mi się ten napis spodobał smile Pasuje jak ulał do moich życzeń.

                Bo wiesz, ja to już przerabiałam.
        • obrazo-burca Re: Czy Ty też leczyłaś się? 25.10.12, 12:52
          > Kobieta sama się pobiła???

          Sebaldo,
          nie słyszałaś o przypadkach samookaleczeń? Takaś naiwna, czy przemoc widzisz we wszystkich i wszędzie, jak ta kierowniczka PCPR co to widziała agresywne zachowania ojca w pikiecie, albo pani pseudopsycholog, która nagrywanie uznaje za przemoc?

          A po drugie, wiesz (wiemy) za mało. Obdukcja mogła wykazać 1 siniak/zadrapanie. Brak świadków do tego. Sprawa była o pobicie. Czy to wystarczy do założenia sprawy?

          A że nasze Państwo działa jak działa, wiemy o tym wszyscy.
          • rita_miko Re: Czy Ty też leczyłaś się? 25.10.12, 12:57
            to nie był siniak - art 157 KK
    • pmro Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 11:14
      Sam dorastałem w domu z alkoholikiem więc wiem jak to jest. Posłuchaj rady tricolour-a - jesteś prawdopodobnie współuzależniona. A dzieci? Cóż, po latach bujania się i szukania rozwiązania w końcu trafiłem do grupy DDA. Pewne rzeczy zostały i muszę nadal z nimi walczyć, ale jest dużo lepiej.

      A więc, pozostając w takim środowisku narażasz swoje dzieci na poważne problemy w dorosłym życiu.

      Moje rady:

      1. Jeśli Was naprawdę kocha, to się postara, ale oboje powinniście iść na terapię. W rzeczywistości pomagasz mu pozostać w takim stanie w jakim jest. Tu potrzebna jest terapia szokowa, typu ultimatum i bycie konsekwentnym.

      2. W sądzie nie ma szans jeśli to dobrze zagrasz i zaplanujesz. On będzie Cie straszył, jego celem jest ochrona wygodnej dla niego sytuacji - on może pić i robić co mu się podoba a i tak uniknie konsekwencji bo uważa że jesteś za słaba. A więc:

      -Dokumenty trzymaj gdzieś indziej
      -Nagrywaj jego zachowania, dyskretnie, dokumentuj wszystko
      -Zabezpiecz najwazniejsze rzeczy i dokumenty
      -Zapoznaj się z tą stroną: Niebieska Karta
      -Działania prokuratury możesz zaskarżyć, wykorzystuj wszystkie prawne możliwości które chronią Ciebie i Twoje dzieci
      -Możesz złożyć skargę na działania policji

      3. Za znęcanie się nad rodziną może zostać wyrzucony z domu:
      Na Bruk Za Znecanie

      4. Mieszkania nie dostanie tylko dla siebie. W najgorszym przypadku zostanie podzielone na pół. Jeśli Ty zostaniesz to będziesz musiała go spłacić, możesz wnioskować o spłatę rozłożoną do 10 lat.

      5. W zależności od tego jakie masz środki na życie, ja na Twoim miejscu bym stamtąd uciekał. Ale pamiętaj o zabezpieczeniu wszystkich ważnych dokumentów. Od razu wnosisz o alimenty i rozwód oraz o to, żeby każdorazowe miejsce zamieszkania dzieci było przy Tobie. Nie będzie płacił to pójdzie siedzieć na Twój wniosek, jest to bardzo mocna karta przetargowa. Jeszcze skuteczniejszy jest wniosek o alimenty od dziadków - z życia wzięte.

      6. Sam rozwód może być szybki, o ile nie będziesz wnosiła o winę.

      Ze swojego doświadczenia osobistego powiem Ci, że nie jest łatwo i nie jest szybko. Ale jeśli stamtąd uciekniesz, będzie lepiej.

      No i rozumiem doskonale, że się boisz. Pomyśl o terapii dla współuzależnionych, pomoże Ci to w innych sferach życia.

      Musisz chronić siebie i dzieci. Twój mąż ma chorobę alkoholową i jest ona naprawdę okropna, ale Ty mu również pomagasz w niej tkwić. Powstań i walcz, ale miej świadomość że to trochę czasu zajmie.

      Są możliwości i jest pomoc, kwestia tylko pozbierania się i sięgnięcia po nią. Jeśli potrzebujesz więcej szczegółów lub rad, służę pomocą.



      • sebalda Re: Jeśli nie obdukcja, to co? 25.10.12, 12:04
        Tak się zastanawiam. Jakimi dowodami musi dysponować ofiara, by wykazać, że mąż się znęca i ją bije? Jeśli poparte obdukcją i niebieską kartą doniesienie do prokuratury zostało umorzone z braku świadków, bo o co w tym wszystkim chodzi??? Albo sprawy opisane w ostatnich WO? Przecież przemoc domowa z nazwy i definicji najczęściej odbywa się za zamkniętymi drzwiami, jak można użyć w odrzuceniu doniesienia argumentu o braku świadków???
        • taki_drugi Re: Jeśli nie obdukcja, to co? 25.10.12, 13:08
          Proponuję mniej emocji i ocen na wyrost zza biurka, a więcej zdrowego rozsądku. Widzę, że podobnie jak większość pań tutaj nie masz pojęcia na temat prawnej kwalifikacji czynów. Kobietki są przekonane, jeśli podczas awantury domowej dostaną od męża w mordę to jest wielkie halo i pobicie, leća na policję, lamentują jak to mąż je pobił i jak się nad nimi znęca, bo je wyzywa od dziwek. Te same panie nie widzą jednak nic złego w tym, że czasie tej awantury same z łapami wyrywały się do faceta, okładały go pięściami, wyzywały od skur...synów i kazały wypier...lać do mamusi. Pobicie to bardzo poważny i ciężki zarzut. Większość ludzi myli go właśnie z awanturą domową i/lub z naruszeniem nietylakności cielesnej. Poza tym nie rozumiem dlaczego tak bardzo się oburzacie na ten brak dowodów. Nawet sobie nie wyobrażacie (niektóre pewnie sobie wyobrażają smile ) do czego są zdolne baby w trakcie rozwodu. Zemsta i mściowośc wyjadają im mózgi., Każdy policjant wam to powie.
          • rita_miko Re: Jeśli nie obdukcja, to co? 25.10.12, 13:16
            art.157 kk
            • taki_drugi Re: Jeśli nie obdukcja, to co? 25.10.12, 13:26
              Ale co mi po twoich artykułach? Na pryczy jeszcze nie siedziałem, żebym na pamięć cały kodeks karny znał. Zresztą nie o tobie mówię, tylko o problemie, który nazywany jest znęcaniem i pobiciem. Wszędzie kobiety podkreślają jakie one biedne, jak to się mężowie nad nimi znećają, biją. Normalnie jeden wielki obraz rzeszy uciśnionych. Tymczasem tylko wczoraj w telewizji widziałem w dwóch różnych filmach, jak żony rzucały się z łapami na mężów i waliły ich po ryjach, bo się "uniosły". Pokażcie mi wielkie bojowniczky o nietykalność kobiet przykład kiedy facet leje podczas kłótni kobietę po twarzy i jest to akceptowane. Same siebie oszukujecie. Nie potraficie opanować emocji i nerwów, chormony wam uderzają do głów i jedyne co wam do głowy prszychodzi do chęć przylania facetowi. Bo przecież facet nie pójdzie na policję, nie zrobi sobie obdukcji i nie powie że go baba bije. Bo to wstyd, a poza tym ten przywilej mają już kobiety. Nie wiem ile was tu jest, ale gdyby zrobić jaką anonimową ankietę i każda z was musiałaby napisać prawdę, to pewnie co najmniej połowa z wac musiałaby napisać że rzucała się na exa. oczwyście w "nerwach", bo to najlepsze usprawiedliwienie. Śmierdzi tu obłudą na kilometr
              • pmro Re: Jeśli nie obdukcja, to co? 25.10.12, 13:59
                > Nie potraficie opanować emocji i nerwów,

                Rozumiem, że jesteś kobietą?
              • rita_miko Re: Jeśli nie obdukcja, to co? 25.10.12, 21:29
                - to uszkodzenie ciała pow. 7 - kwalifikacja do wszczęcia psotępowania z urzędu
            • ro35 Re: Jeśli nie obdukcja, to co? 25.10.12, 16:29
              notak, 'rozstrój zdrowia' - poważna sprawa
          • pmro Re: Jeśli nie obdukcja, to co? 25.10.12, 13:35
            Mniej emocji? Zaprzeczasz sam sobie siejąc jadem do kobiet.

            To nie jest walka kobiety vs. mężczyźni, a Ty to tak odbierasz. Problem w tym, że kobieta na ogół jest fizycznie słabsza.

            A co kobieta (nie baba - mniej emocji proszę) potrafi zrobić? To samo co facet. Są wersje wredne, pasożytnicze i wulgarne i mściwe obu płci. Są też takie które są ofiarami i niestety ze względu na fizyczną i psychiczną dominacje mężczyzn, ofiarami są najczęściej kobiety.

            Fakt, zaprzysłowiowe dostanie w morde nie jest pobiciem. Swoje frustracje wyrzucić na kimś kto jest dwa razy silniejszy i większy jest dużym wyzwaniem i dlatego najłatwiej się wyżyć na kimś kto jest słabszy.

            A co każdy policjant powie to niestety nie wiesz, a to dlatego że każdego policjanta po prostu nie znasz. Jeszcze raz, idąc Twoim tokiem - mniej emocji.




            • taki_drugi Re: Jeśli nie obdukcja, to co? 25.10.12, 13:50
              pmro napisał:

              > A co każdy policjant powie to niestety nie wiesz, a to dlatego że każdego polic
              > janta po prostu nie znasz. Jeszcze raz, idąc Twoim tokiem - mniej emocji.

              Sprawy o pobicia, znęcanie się nad kobietami prowadzą wydziały do spraw przemocy w rodzinie. Tam moja droga pracują głównie kobiety-policjantki. I wiem, co mówią policjanci, bo w rodzinie mam dówch
              • pmro Re: Jeśli nie obdukcja, to co? 25.10.12, 13:55
                Tak, wiesz co mówią policjanci z Twojej rodziny - nie zaprzeczam.

                taki_drugi napisał(a):

                > pmro napisał:
                >
                > > A co każdy policjant powie to niestety nie wiesz, a to dlatego że każdego
                > polic
                > > janta po prostu nie znasz. Jeszcze raz, idąc Twoim tokiem - mniej emocji.
                >
                > Sprawy o pobicia, znęcanie się nad kobietami prowadzą wydziały do spraw przemoc
                > y w rodzinie. Tam moja droga pracują głównie kobiety-policjantki. I wiem, co mó
                > wią policjanci, bo w rodzinie mam dówch
              • pmro Re: Jeśli nie obdukcja, to co? 25.10.12, 14:05
                > moja droga

                Jak już kulturalnie to trzeba i poprawnie - jestem drogi, mój drogi.
      • rita_miko Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 12:54
        odezwę się, sama rozmowa o tym powoduję, że czuję się fizycznie chora.
      • tautschinsky Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 13:57
        Czuję pismo nosem pod tytułem: jak pozbawić kogoś jego dorobku, bo rozumiem, że kawalerka i dom (bo kredyt zapewne bez dwóch zdań) jest waszą współwłasnością. Zamiast kombinować z synem, który NIE MA żadnych praw do majątku rodziców (to a propos jego nie wynoszenia się z domu), zrób to normalnie w sposób cywilizowany, a cwaniacki. Podpowiadam... słuchaj uważnie: ROZWÓD, PODZIAŁ MAJĄTKU, a że macie niezłą sytuację, dwa lokale, kawalerkę i dom, nie będzie nawet trzeba czego sprzedawać, co najwyżej jedno spłaci drugie (dzieci nie liczą się do podziału majątku rodziców - to informacja dla syna roszczącego sobie prawa co CUDZEJ własności, czyli własności swojego ojca) i tyle.
        • pmro Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 14:02
          > (bo kredyt zapewne bez dwóch zdań)

          Każdy sądzi według siebie, ale ważna jest w życiu pewność.
          • rita_miko Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 15:31
            no tak kredyt - to akurat nie jest jakimś większym problemem. Nie ja zaczęłam dyskusję o kasie
            spodziewałam się też tekstów - przejęcie majątku itd. No dobrze jeśli już chcecie to zapytam
            - czy zostawilibyście dom przeprowadzając sie na 30 m z 3 dzieci z dala od ich przyjaciół, szkoły- inne miasto
            - czy uważacie Panowie, że jeśli pracowaliście 20 lat zarabiając 6 x tyle co wasza wspólmałżonka to teraz przy rozwodzie nie należy jej się połowa domu
            - czy zostawilibyście dziecko samo z alkoholikiem - jak to wyglądą potem w kwestii opieki jeśli taki Pan chciałby ją wam odebrać ( wszak przyczyną rozwodu jest alkoholizm, widać nie jest tak źle jeśli zostawia z nim dziecko)
            - czy sądziecie, że można 15 latka przenieść na siłę ?
            To nie sa ale bo. To coś z czymś muszę się zmierzyć . Zapytałam o to jakie są możliwości eksmisji męża po orzeczeniu rozwodu.

            • garibaldia Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 15:40
              Tałczyńskiego nie czytaj nawet bo to tutejszy troll zawsze jazgocący o kasie i złych kobietach.
              W każdym OIK sa bezpłatne porady prawne w tym zakresie. Dopytaj o wszelkie prawne szczegóły eksmisji, sądowego podziału majątku, itd. Dopytaj o co możesz wnosić w sądzie przy rozwodzie mając konkretne dowody (np-prawo do zamieszkania w konkretnym lokum).
              Co do syna(dzieci)- jaki masz z nim kontakt i czy jesteś w stanie namówić go psychologa. Bo jest mu potrzebny przypuszczam, żeby wyszedł z emocjami na prostą i nie powielił problemu ojca.
              • pmro Re: przemoc i alkoholizm 26.10.12, 11:54
                Bardzo dobre rady, ale dodam - poleconego psychologa

                Bo jak się trafi na kiepskiego to będzie jak z u mnie z Norauto gdzie po wymianie opon nie dokręcili trzech śrub i koło prawie odpadło.

                garibaldia napisała:

                > Tałczyńskiego nie czytaj nawet bo to tutejszy troll zawsze jazgocący o kasie i
                > złych kobietach.
                > W każdym OIK sa bezpłatne porady prawne w tym zakresie. Dopytaj o wszelkie praw
                > ne szczegóły eksmisji, sądowego podziału majątku, itd. Dopytaj o co możesz wno
                > sić w sądzie przy rozwodzie mając konkretne dowody (np-prawo do zamieszkania w
                > konkretnym lokum).
                > Co do syna(dzieci)- jaki masz z nim kontakt i czy jesteś w stanie namówić go ps
                > ychologa. Bo jest mu potrzebny przypuszczam, żeby wyszedł z emocjami na prostą
                > i nie powielił problemu ojca.
            • mayenna Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 16:53
              Zeby eksmitować męża musisz rozwieść sie i zrobić podział majątku w wyniku którego sąd przyzna ci dom. Albo przeprowadzić sprawę o znęcanie się nad rodzina i uzyskać sądowy nakaz eksmisji. Chyba nie ma innych opcji.

              Syn ma 15 lat i jeśli chce to może zostać z ojcem alkoholikiem. Ty masz odpowiadać za młodsze dzieci. Ojciec może starać sie i opiekę nad nimi ale musi udowodnic przed sadem że dzieci sa z nim bardziej związane i to on sie nimi na co dzień więcej zajmuje. Prawdopodobnie tak nie jest. Wzięłabym opinie ze szkoły/przedszkola, ze to ja chodzę na wywiadówki, od lekarza rodzinnego, ze ja chodzę na szczepienia, a do tego odwiedzi was kurator sadowy i porozmawia z dziećmi więc nie powinnaś mieć problemu z przyznaniem opieki nad młodszymi. Starszy moze sam zdecydować z kim chce mieszkać.

              Ja zmieniłam dzieciom szkolę i środowisko. Żałuje, ze tak późno to zrobiłam. Skutki dorastania w agresji i alkoholu widzę jeszcze dziś, po 3 latach od wyprowadzki. Myślę, ze i tobie dobrze zrobi spokój w domu. Alkoholizm strasznie wyniszcza psychikę.
              • rita_miko Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 18:40
                wobec tego nie ma o co walczyć. trzeba wszystko co mam zostawić i zaczać od nowa.
                Nie mam siły na walkę o podział majątku, może trwać latami.
                • sonia_30 Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 19:16
                  Chyba warto zacząć od nowa teraz, niż tkwić w bagnie kolejne kilka lat. Cholernie Ci współczuję Rita, szanse na eksmisję są, warto przejść się do sensownego prawnika, tyle że lepiej chyba teraz już odciąć siebie i dzieci od zapitego przemocowca, odsapnąć i zabrać się za załatwianie spraw.. rozwód, podział majątku, itd. Mając azyl do którego on nie ma dostępu, będzie Ci znacznie prościej. Jakbyś chciała pogadać, pisz na priv. Siły życzę
            • tautschinsky Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 19:35
              rita_miko napisała:

              > - czy zostawilibyście dom przeprowadzając sie na 30 m z 3 dzieci z dala od ich
              > przyjaciół, szkoły- inne miasto


              Rozwiedź się, jeśli tak ci źle - podzielcie sądownie majątek. Jeśli przejmiesz dom, to pewnie tobie zostanie dopłacenie mu jego połowy, jeśli on przejmie kawalerkę?

              Co w tym nie pasuje poza tym, że chciałabyś WSZYSTKO?


              > - czy uważacie Panowie, że jeśli pracowaliście 20 lat zarabiając 6 x tyle co wa
              > sza wspólmałżonka to teraz przy rozwodzie nie należy jej się połowa domu


              Jeśliby miało być sprawiedliwie - to się nie należy. Ale prawo jest chore w tym kraju i taka małżonka dostanie swoją połowę na którą nie zapracowała.


              > - czy zostawilibyście dziecko samo z alkoholikiem - jak to wyglądą potem w kwes
              > tii opieki jeśli taki Pan chciałby ją wam odebrać ( wszak przyczyną rozwodu jes
              > t alkoholizm, widać nie jest tak źle jeśli zostawia z nim dziecko)


              Kto ci każe zostawiać 15latka? Toż to byk już. Sam chce z nim zostać? Nie? To nie ma problemu. Sąd na siłę ojcu nie przyzna opieki nad nim. W drugą stronę już tak.


              > - czy sądziecie, że można 15 latka przenieść na siłę ?


              On się aż tak przyspawał do tego domu? Ma świadomość, że to nie jego własność? Zresztą, jak pisałem wyżej - przejmujesz dom, spłacasz męża z reszty i syn może na dobre zapuścić korzenie w tym domu, w przyszłości zamieszkać ze swoją żoną i dziećmi, skoro już dziś uważa ten dom za swoją własność, to nie będzie się ciebie pytał o zgodę.


              > To nie sa ale bo. To coś z czymś muszę się zmierzyć . Zapytałam o to jakie są m
              > ożliwości eksmisji męża po orzeczeniu rozwodu.


              I tu jest pies pogrzebany - wydoić gościa z jego własności.

              • rita_miko Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 20:29
                Jeśliby miało być sprawiedliwie - to się nie należy. Ale prawo jest chore w tym
                > kraju i taka małżonka dostanie swoją połowę na którą nie zapracowała.
                no właśnie - przyznaję ci racje - zarabiałam ! 6 x tyle co mąż przez 18 lat.

                On się aż tak przyspawał do tego domu? Ma świadomość, że to nie jego własność?
                > Zresztą, jak pisałem wyżej - przejmujesz dom, spłacasz męża z reszty i syn może
                > na dobre zapuścić korzenie w tym domu, w przyszłości zamieszkać ze swoją żoną
                > i dziećmi, skoro już dziś uważa ten dom za swoją własność, to nie będzie się ci
                > ebie pytał o zgodę. - to jest również dom moich dzieci i zawsze będzie.
                Widać własnych bardzo ( z przyczyn mi niezanych nienawidzisz )
                I tu jest pies pogrzebany - wydoić gościa z jego własności. - raczej to on chce wydoić mnie - jeśli mamy stosować takie kryteria,
                • sebalda Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 20:50
                  Ja akurat rozumiem podejście syna. W tym domu pewnie się wychował, ma tu kolegów, wrósł w środowisko. I nie godzi się na to, by musiał opuszczać rodzinny dom, choć wina leży po stronie ojca. Mój syn też jest jakoś wyjątkowo związany emocjonalnie z miejscem, gdzie mieszkamy, gdzie się wychował. Nie do końca to rozumiem, dlaczego tak ważne jest dla niego pozostanie w naszym domu, ale jak rozmawiamy o ewentualnym rozwodzie i konieczności przeprowadzenia się, on twierdzi, że się na to nie godzi. Skąd w chłopakach aż takie przywiązanie do miejsca, nie wiem, z córką mam zupełnie inaczej. Syn jak był trochę młodszy i wspominałam o przeprowadzce, mówił, że ucieknie wtedy z domu. I to niezależnie od rozwodu, ponieważ coraz trudniej nam utrzymać dom, temat sprzedaży go co jakiś czas się pojawia. Dla syna to koniec świata.
                • tautschinsky Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 21:08
                  rita_miko napisała:

                  > Jeśliby miało być sprawiedliwie - to się nie należy. Ale prawo jest chore w tym
                  > > kraju i taka małżonka dostanie swoją połowę na którą nie zapracowała.
                  > no właśnie - przyznaję ci racje - zarabiałam ! 6 x tyle co mąż przez 18 lat.


                  No to jesteś tą jedną z niewielu kobiet, które zarabiały x więcej od współmałżonka
                  i CZUJESZ ten ból. Teraz jeszcze lepiej rozumiem, skąd ten pomysł eksmisji i pozbawienia
                  go prawa do tego, co uważasz, że mu się nie należy (to działa też w drugą stronę i jest szeroko
                  omawiane na tym forum: choćby kobieta nie zhańbiła się pracą, to połowa i tak jest jej,
                  koniec i kropka - drą się tutejsze forumowiczki), ale takie porąbane prawo, że jemu należy
                  się połowa. Boli, co? Boli. Wiem.
                  • rita_miko Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 21:15
                    widzisz wcale nie boli, pytanie o eksmisje to po prostu pytanie o spokój i duże przywiazanie do miejsca. ty wywołałeś temat niesprawiedliwości. Może kiedyś bym tak myślała. teraz bez emocji.
                    Gdzieś w którymś momencie nawet to przywiązanie do miejsca zniknie i mój dom też odejdzie. Kawalerka jak napisałam jest w innym mieście- przeniesienie się tam to drastyczna zmiana życia dla wszystkich.
                    Syn chodzi do szkoły i nie chce jej zmieniać. Ponadto uważa, że to nie on ani nie ja jesteśmy agresorami i to nie my mamy opuścić dom a osoba, ktora zrobiła nam z zycia piekło
                    • tautschinsky Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 22:30
                      rita_miko napisała:

                      > widzisz wcale nie boli, pytanie o eksmisje to po prostu pytanie o spokój i duże
                      > przywiazanie do miejsca.
                      > Kawalerka jak napisałam jest w innym mieście- przeniesienie się tam
                      > to drastyczna zmiana życia dla wszystkich.
                      > Syn chodzi do szkoły i nie chce jej zmieniać.


                      To co piszesz brzmi wręcz zabawnie. Nie zamierzasz się z domu wyprowadzać, bo... syn 15 letnie konisko się do ścian przyzwyczaiło,
                      natomiast rozważasz EKSMITOWANIE z tego domu jego współwłaściciela...

                      Nie musisz się wyprowadzać. Wystarczy, że po podziale majątku spłacisz go z połowy, a kawalerkę można sprzedać, skoro nie ma chętnych do zmiany miejsca zamieszkania.
                      • zmeczona100 Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 22:39
                        Nie zamierzasz się z domu wyprowadzać, bo..
                        > . syn 15 letnie konisko się do ścian przyzwyczaiło,

                        Czyli to rita powinna się wyprowadzić, bo pan władca do ścian się przyzwyczaił.
                        No i on to nie worek kartofli przecież, który można przewalać z miejsca na miejsce.

                        Byłoby to zabawne, gdyby nie było tragiczne.Tau, musisz mieć nieźle zryty beret.
                        • tautschinsky Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 23:03
                          zmeczona100 napisała:

                          > Nie zamierzasz się z domu wyprowadzać, bo..
                          > > . syn 15 letnie konisko się do ścian przyzwyczaiło,
                          >
                          > Czyli to rita powinna się wyprowadzić, bo pan władca do ścian się przyzwyczaił.
                          > No i on to nie worek kartofli przecież, który można przewalać z miejsca na miej
                          > sce.

                          Nie, nie musi się wyprowadzać. Co zrobić powinna, napisałem.
                          Rozwieść się, podzielić sądownie majątek i jeśli chce zostać w domu,
                          spłacić go. Jako że jest z dziećmi, pewnie ma na to spore szanse,
                          a mąż UCZCIWIE spłacony też nie powinien robić problemów, a jeśli
                          nawet - po to ma to zrobić przez sąd, by sprawę raz a dobrze załatwić.

                          Ale rozumiem, taka eksmisja to łasy kąsek big_grin
                          • sebalda Re: przemoc i alkoholizm 25.10.12, 23:20
                            Podsumujmy: pani pozostająca z 3 dzieci (15-latek to wciąż dziecko, choć dla niektórych stary koń), utrzymująca taką rodzinę przez 20 lat w nieporównywalnie większej części, pan, który zgotował rodzinie piekło (bo alkoholizm i przemoc fizyczna, a zakładam, że na jednym daniu "w mordę" jak to się ktoś wyraził się nie kończyło, skoro skutek utrzymywał się ponad 7 dni i był ścigany z urzędu), a podział ma być sprawiedliwy i po równo. Sprzedaż domu jest obecnie bardzo trudną sztuką, pani pana na bruk nie wyrzuca, bo jest jeszcze kawalerka, zatem nie jest aż tak bezwzględna. Ale to wciąż mało. Cierpienie, zaszczucie, zastraszanie, bicie, awantury alkoholowe to wszystko pikuś. Panu należy się połowa, bo jest panem. Ot sprawiedliwość.
                            Gdyby nie dzieci, na pewno sprawa byłaby dużo prostsza, na pewno bita kobieta nawet by się nie obejrzała i dała nogę, ale ktoś musi odpowiadać za dzieci, pan się raczej do tego nie garnie, skoro nie potrafi zrezygnować ani z picia, ani z bicia.
                            • andalus Re: przemoc i alkoholizm 26.10.12, 06:11
                              chyba cię pogięło facet tauczy jak cie zwał.. Po pierwsze sprawa o sądowny podział majątku może trwać latami a autorka zdecydowanie nie ma po co czekać.
                              15 latek ma prawo do domu oraz ma prawo decydować gdzie chce mieszkać.
                              Ale w wątku wcale nie chodzi o kasę palancie, chodzi o potencjalny czas spędzony jeszcze z przemocowcem. Sądzisz, że jeśli on nie chce się rozwieść pójdzie na spłatę lub co w wtym rodzaju? Kompletnie zafiksowało cię na kasie, że nawet nie zauważasz w tym dzieci.
                              To raczej świadczy dobrze o twojej byłej, że cię zostawiła.
                              Sprawiedliwe tau jak zwał jest tak
                              - facet dostaje zakaz zbliżania się i musi natychmiast opuścić dom
                              - sprawa o rozwód i podział majątku może się toczyć ale bez niego
                              a biorąć twoją sprawiedlowość to nie powienien dostać nic , bo nie sądzę aby inwestował w ywchowanie dzieci ( jako wkład własny ) czy włożył kasę w majątek ( wszak pił to wymaga pieniędzy)
                              Byłam w pododobnej sytuacji, wybrałam inne wyjście - separację i doprowadziałm do wyprowadzenia męża. Trwało to2,5 roku
                    • pmro Re: przemoc i alkoholizm 26.10.12, 11:27
                      Twój syn ma w 100% racje, to sprawca powinien opuścić dom. Drastyczna zmiana dla wszystkich i tak będzie, z wielkimi korzyściami psychiczno-emocjonalnymi.

                      No ale powiem Ci, że sam fakt, że macie tę kawalerke jest w sumie super. Eksmisja może być właśnie do tej kawalerki.

                      Gdyby jednak nie udało się, to osobiście bym się wyprowadził.

                      Moja obecna narzeczona uciekła właśnie z domu prawie cztery lata temu - do mnie. Jej były pił, pobił ją kilka razy (dowody w postaci obdukcji) oraz się awanturował. Rozwód odbył się szybko, potem długa walka o alimenty, no i sprawa majątkowa.

                      Ponieważ on praktycznie nie pracował, ona brała kredyty na wyposażenie wiecznie niedokończonego domu. Takie naprawdę podstawowe rzeczy jak np. piec do ogrzewania.

                      Spłacamy te kredyty do dziś i bywało naprawdę ciężko - ale trzymamy się razem, ona już zarabia dwa razy tyle co kiedyś, nauczyliśmy się żyć oszczędniej, i jakoś dajemy radę.

                      W sprawie majątkowej już zapadł wyrok, teraz tylko kwestia tego czy dostanie jakieś pieniądze które uwolniłyby nas od tych długów. W ostateczności nieruchomość zostanie sprzedana przez komornika. Jednak udało nam się jakoś przebrnąć przez wszystkie trudne chwile, a teraz to już powoli zaczyna się prosta.

                      Życzę Ci powodzenia i nie poddawaj się.
















                      rita_miko napisała:

                      > widzisz wcale nie boli, pytanie o eksmisje to po prostu pytanie o spokój i duże
                      > przywiazanie do miejsca. ty wywołałeś temat niesprawiedliwości. Może kiedyś by
                      > m tak myślała. teraz bez emocji.
                      > Gdzieś w którymś momencie nawet to przywiązanie do miejsca zniknie i mój dom te
                      > ż odejdzie. Kawalerka jak napisałam jest w innym mieście- przeniesienie się tam
                      > to drastyczna zmiana życia dla wszystkich.
                      > Syn chodzi do szkoły i nie chce jej zmieniać. Ponadto uważa, że to nie on ani n
                      > ie ja jesteśmy agresorami i to nie my mamy opuścić dom a osoba, ktora zrobiła n
                      > am z zycia piekło
                      • garibaldia Re: przemoc i alkoholizm 26.10.12, 13:14
                        pmro napisał:

                        > Twój syn ma w 100% racje, to sprawca powinien opuścić dom. Drastyczna zmiana dl
                        > a wszystkich i tak będzie, z wielkimi korzyściami psychiczno-emocjonalnymi.


                        A czy to nie tak, że syn tym mówi matce "Stań wreszcie i zawalcz o nasz normalny świat a nie podkładaj się wiecznie alkoholikowi i ciągle mu ustępuj!"
                        Syn ma lat 15cie. Zaczyna już przejmować decyzyjność i chęć oporu przed przemocą ZA RODZICA, który podjęcia tych decyzji/reakcji od lat unika.

                        Matka musi zbudowac poprawnie swoje poczucie wartości. Zbudować nowy niezaburzony przemocą świat sobie oraz dzieciom. Pokazać, że już przemocy nie ulega, nie jest uzależniona od męża, że można inaczej żyć. Żeby w przyszłości odzyskać szacunek swoich dzieci, umieć postawić nowe granice domowym zachowaniom i nie wejść z dziećmi w przyszłości w podobny uzależnieniowy układ jak z mężem a nie umiejąc stopować ich przejawów agresji/destrukcji (które będą -bo na razie tego są nauczone) . To jest jeszcze do uratowania, z tym, że to zadanie na ładnych kilka lat uważnej pracy nad relacjami w rodzinie i swoimi reakcjami stabilnymi i odmiennymi-niż-dotychczas.

                        Nie wiem czemu jako jedyną alternatywę widzi się tylko dom -vs kawalerka w innej miejscowości. Że niby nigdzie indziej mieszkać nie można? Można wynająć coś w tym samym mieście do czasu rozwodu i sądowego wyroku co do zamieszkania, można zgromadzić wcześniej środki, można zostać w domu zbierając dzień w dzień dowody na destrukcję męza i działanie na szkodę rodziny,majątku, itd. Pytanie co psychicznie chce się unieść, na ile ma się determinację do faktycznych zmian, czy złożyło się ten pozew o rozwód, czy to ciągle takie odległe widzi mi się, że może, że kiedyś, ale czy na pewno, a właściwie on już nie bije, to może jednak nie.......


                        • zmeczona100 Re: przemoc i alkoholizm 26.10.12, 16:14
                          Halo! Tu ziemia!!
    • sebalda Re: przemoc i alkoholizm 26.10.12, 11:10
      Gdyby nie chodziło o kasę nie b
      > yłoby ślinienia się pani faktem, że zarabiała więcej niż on

      Jak facet pisze, że zarabia więcej, to stwierdza fakt, jak kobieta to pisze, to się ślinitongue_out

      Ja bym wolał SPALIĆ swój dom
      > niż
      > go oddać komuś.
      I swoje dzieci pozbawić przy okazji wszystkiego. Z takimi argumentami to już zwyczajnie nie ma co dyskutować.
      W którym momencie dojrzałbyś w tym wszystkim problem przemocy? Jeśli zakładamy, że autorka pisząc o duszeniu i biciu kłamie, to po co w ogóle rozmawiać? Dlaczego zakładasz, że on jej co najwyżej raz dał po twarzy? Czy jakby jej złamał nos, połamał żebra, odbił nerki to wtedy raczyłbyś zauważyć zasadniczy problem tego związku? Dlaczego kobieta z trójką dzieci ma przeprowadzać się do kawalerki w innym mieście (co wiąże się z utratą pracy) i czekać kilka lat na podział majątku, a pan w tym czasie ma mieszkać w domu i go zadłużać? Bo tak chcesz???
      Zaślepienie niektórych ludzi jest wprost porażające.
    • zmeczona100 Re: przemoc i alkoholizm 26.10.12, 12:22
      Tauczyński, ale ty głupi i zaślepiony nienawiścią do kobiet jesteś.

      Eksmisja to wywalenie z określonego miejsca zamieszkania, a nie pozbawienie praw majątkowych do tegoż.
      • tautschinsky Re: przemoc i alkoholizm 26.10.12, 13:03
        zmeczona100 napisała:

        > Tauczyński, ale ty głupi i zaślepiony nienawiścią do kobiet jesteś.


        Wymęczona, głupiaś i nienawidząca mężczyzn - to już od dawna wiem.



        > Eksmisja to wywalenie z określonego miejsca zamieszkania, a nie pozbawienie pra
        > w majątkowych do tegoż.

        Co komu po własności, którą nie może dysponować? Nie może mieszkać
        w mieszkaniu, którego jest właścicielem, nie może go wynająć i mieć jakąś korzyść, ba, nie może się nawet do niej zbliżać i mieć wgląd w to, co z tą jego 'własnością' dzieje. Przecież to jak odebranie kamienicy za komuny prawowitemu właścicielowi - i też działo się zwykle w zgodzie z obowiązującym prawem - a prawo to prawo, zawsze trzeba kark przed nim zginać? big_grin

        No, i kto tu jest głupi?
        • zmeczona100 Re: przemoc i alkoholizm 26.10.12, 13:08
          tautschinsky napisał:


          > Wymęczona, głupiaś i nienawidząca mężczyzn - to już od dawna wiem.

          Ty wszystko wiesz. Zwłaszcza to, co ci się wydaje, że wiesz.
          >
          >
          >
          >
          >
          > Co komu po własności, którą nie może dysponować? Nie może mieszkać
          > w mieszkaniu, którego jest właścicielem, nie może go wynająć i mieć jakąś korzy
          > ść, ba, nie może się nawet do niej zbliżać i mieć wgląd w to, co z tą jego 'wła
          > snością' dzieje.

          O widzisz. Identycznie, jak w przypadku wyprowadzki, bo pan hrabia przykleił się do ścian.

          Przecież to jak odebranie kamienicy za komuny prawowitemu właś
          > cicielowi - i też działo się zwykle w zgodzie z obowiązującym prawem - a prawo
          > to prawo, zawsze trzeba kark przed nim zginać? big_grin
          >
          > No, i kto tu jest głupi?

          Oprócz ciebie? Nie mam pojęcia.
          • rita_miko Re: przemoc i alkoholizm 28.10.12, 16:59
            Dziękuję za rady, poza p.tauczynskim, ktory mocna skrzywdzony przez życie potrafi jedynie pleść trzy po trzy.
            Większości ludzi problem może wydawać się do rozwiązania. Dla mnie również, choć w sposób niezadawalający. Jedynym sposobem jest opuszczenie domu z dziećmi i ew. dochodzenie swoic spraw. Nie mogę pojąć ,że ktoś może się wypoiwiadać w ten sposób, że syn się przyspawał do dom. Ja nie chcę go tam zostawić, bo boję się o niego.Nastolatek nie jest dojrzałym człowiekiem, nie jest w stanie panować nad sobą żyjąc z alkoholikiem. Ponadto oznacza to, że wszsytkim będzie musiał zająć się sam. Nie sądzę aby ojciec kiedykolwiek ugotował obiad, posprzątał lub zrobił pranie.Oznacza to całkowitą odpowiedzialność za wszsytko co dotyczyc życia codzeinnego a obawiam się , że też życia ojac.Dlatego skupię się mimo wszystko na wyprowadzce, może syn zechce dołączyć do nas.
            • krokodil123 Re: przemoc i alkoholizm 28.10.12, 18:37
              rita, możesz napisać do mnie na gazetowego maila. Mam dużo do pisania na temat.
        • sebalda Re: przemoc i alkoholizm 26.10.12, 13:23
          Mam pytanie, Tautschinsky, czy Ty wierzysz autorce, że mąż ją bił, dusił, znęcał się nad nią? A jeśli wierzysz (bo po co dyskutować, jeśli odrzuca się najważniejszy aspekt sprawy), to czy nie ma to dla Ciebie kompletnie żadnego znaczenia? Czy bierzesz w ogóle pod uwagę to, że tam jest trójka dzieci?
          Eksmisja ma przyśpieszyć uwolnienie się od agresora, który ma się gdzie podziać, skoro jest jeszcze kawalerka. Dochodzenie potem podziału majątku i ewentualnych spłat może przecież nastąpić, ale z opisu facet jest zwyczajnie niebezpieczny, zatem trzeba się od niego odseparować. Dlaczego kobieta z trójką dzieci ma się wynosić ze wspólnego domu?
          Nie dość, że ciężko się w czwórkę zmieścić w kawalerce, to wiąże się to z koniecznością przeniesienia się do innego miasta, utratą pracy, zmianą szkół dla dzieci. To wszystko jest absolutnie bez znaczenia? Jeśli on nie może zostać pokrzywdzony eksmisją, to dlaczego ona ma być pokrzywdzona koniecznością ucieczki z domu z trójką dzieci? Nie mogę zrozumieć logiki Twojego myślenia.
          Rozwód bez zgody jednego z małżonków i podział majątku trwają długo, latami, gdzie ona ma w tym czasie mieszkać? I dlaczego nie we własnym domu? Z nim nie może pozostawać, bo sam fakt toczenia się procesu może doprowadzać go do takiej furii, że kiedyś awantura może skończyć się tragicznie. Dlaczego kobieta ma narażać swoje życie?
    • andzia934 Re: przemoc i alkoholizm 04.11.12, 11:08
      Droga Rito,z podobnym problemem borykalam sie przez cale 12 lat małzenstwa,ale w koncu powiedzialam stop.Ile mozna pozwolic aby alkoholik cię szantazowal emocjonalnie,ile mozna pozwolic aby na to wszystko patrzyly dzieci.Moj byly ,pisze byly bo od stycznia tego roku moje pieklo sie skonczylo,rozwiodlam sie.W pozwie rozwodowym mialam wniesione wniosek o eksmisje z uwagi na znecanie sie fizyczne i psychiczne na demna przez alkoholika.Mial za to wyrok.Moja sprawa okazala sie na tyle prosta że on byl recydywistą z przeszloscia kryminalna,w miedzy czasie po alkoholu nabroil,i dostal kolejny wyrok,teraz jest w zakladzie karnym.Wiedzial ze porozwodzie i tak jest na straconej pozycji,wmowilam mu sposobem ze albo sam sie wymelduje z naszego mieszkania skoro ma eksmisje albo zrobi to komornik w asyscie policji.Wiec zrobil to sam,co mi ulatwil sprawe.Wiesz ile razy slyszalam slowa kochanie ja sie zmienie,albo urzadze cie tak ze zabiora ci dzieci,tylko ze on jest bardzo dobrze znany w naszym sadzie wiec mu nikt w jego fantazje niewierzyl.Obecnie mam cisze i spokoj moje maluszki ,są tez zupenie inne ,spokojniejsze,a i milo jest sie wieczorem polozyc w ciszy i spokoju ,mowie ci.Jesli bedziesz chciala blizej ze mna porozmawiac ,to zapraszam na moja strone emailowa.pozdrawiam cie goraco ,niepoddawaj sie i niezalamuj.
      • mariok1974 Re: przemoc i alkoholizm 04.11.12, 22:14
        witaj Andziu , powiedz co ty mozesz mi doradzic jestem facetem jestem w związku małżeńskim od 13 lat ,moja zona jest alkocholiczką mozna powiedzieć że od 13 lat popija piwko jedno ,na początku,potem dwa teraz nawet 6 mocnych piw co wieczór 5 miesięcy temu mieliśmy sprawe rozwodową , uległem żonie aby załatwić sprawę za porozumieniem stron , po naszych przesłuchaniach sędzina uznała że nie widzi podstaw ku temu aby udzielic nam rozwodu chcę nadmienić że mamy dwóch synów 10 i 12 lat. Po sprawie rozwodowej podjeliśmy wspólną decyzje że jeszcze raz spróbujemy , ale po jakimś czasie zaczeło sie piekło żona dalej się upijała ubliża starszemu synowi natomiast młodszego chołbi robi to zawsze pod wpływem alkocholu. Dzieci są swiadkami jak chodzi napita po scianie przewraca się jak ścieli łóżko , smieją się zniej , wyobraż sobie że nawet powiedziała do starszego syna że rodziła go 13 godzin i żałuje że go urodziła , dzieci są bardzo mocno związane ze mną emocjonalnie , przekazuje informacje swojej rodzinie o tym że nastawiam zle dzieci przeciwko niej,ja dbam osynów jak tylko mogę gotuje obiady ,sprzątam etcetera.....natomiast moja żona spedza wolny czas na telefonie ,koleżanki są ważniejsze ,imprezki ,zdaża sie że nie wraca na noc niełoży na rachunki.......poprostu idealna mama.....tak o sobie mówi 3 tygodnie temu podjołem decyzje o tym że kończe ten związek oczywiśćie z walką o dzieci...... w lutym wzywałem policje do domu to była niedziela godzina 15 przyjechałem z dzieckiem od moich rodziców żona była z młodszym i wjego obecnosci w przeciągu 1 godz wypiła wino zostało to odnotowane na policji......wiem jedno wezwanie z pewnoscią nie wystarczy .... ale miałem obawy przed kolejnym wzywaniem policji ponieważ starszy syn uciekł z domu znalazłem go po 2 godzinach 3 kilometry od domu...dodam tylko jedno moja żona uważa że lubi napić się napić piwa i to jest normalne....i co ty nato
        • andzia934 Re: przemoc i alkoholizm 05.11.12, 15:23
          Witam cię bardzo serdecznie,wiesz mamy podobne przypadki z tym ze u mnie to moj byly nadyzywal alkoholu.wiesz choroba alkoholowa jest cięzka a tym bardziej zycie z alkoholikiem,wiem to doskonale,wiele zapewien ze przestane ,niebede juz pil,bo niechce was stracic,wiele razy to slyszalam ale tylko tak gadal zeby mnie podejsc,tylko jedno lub dwa od jutra niebede.To jest manipulacja osobą wspoluzalezniona.Dla alkoholika liczy sie tylko to zeby wypic ,a najlepiej upic sie na tyle dobrze zeby isc spac i niesluchac marudzenia w domu prania mozgu.Wiesz ja zawsze myslalam ze dam szanse b to chory czlowiek i potrzebuje pomocy,a za 4 godziny bylo pieklo,awantury ublizanie ,ponizanie przed dziecmi jaka to ja niejestem,do czego jestem tylko potrzebna.Ja mialam sporo interwencji policyjnych,juz na koncu sama prowokowalam zeby byla tylko notatka w niebieskiej karcie,bo ile mozna pozwalac na ponizanie siebie bicie,pozwalac aby dzieci patrzyly jak ich tato traktuje mame.Ja mam male dzieci 8 lat coreczka i 4 latka synek.Dzieki obdukcjom i interwencja policyjnym,zlozylam wniosek o znecanie sie nademną ,a prosil blagal abym to wycofala bo jest osoba karana z przeszloscią kryminalna,ale tym razem nieuleglam.Potem zlozylam pozew o rozwod i o tyle sprawa byla ulatwiona ,dzieki wyrokowi za znecanie ze sędzia uwzglednila rowniez na sprawie moj wniosek o jego eksmisje z naszego mieszkania socjalnego.Po rozwodzie umialam tak jego podejsc ze poszedl ze mna sie sam wymeldowac i zrzec tytulu najemcy do tego mieszkania.Byl takim glupim idiotom dal sie tak podejsc co,a teraz jest jak kompletne zero bez żony,dzieci dachu nad glowa.Wiesz to ty musisz podjac ta decyzje zeby rozejsc sie z nią ,chodzi mi o rozwod,ja tez mialam blokade zeby podjac ta decyzje,ale dzieki terapeutce od przemocy ,przelamalam sie i to zrobilam.Jesli chcialbys osiagnac to co ja ,rozwod eksmisja ,opieka nad dziecmi i ewentualnie eksmisja,to musisz zbierac jak najwiecej dowodow na to ze takie cos sie dzieje,notatki z interwencji policji,jak masz niebieska karte to nawet lepiej,to przyda ci sie do zlozenia wniosku o opieke nad dziecmi uzasadniajac alkoholizm matki.Mozesz to nawet uwzglednic we wniosku rozwodowym,a jesli ona awanturuje sie czesto i niszczy sprzety gospodarstwa domowego to eksmisja jest uzasadniona,jesli jeszcze przy tym ci sie wygraza.A powiedz mi jak dawno skladales pozew i ta sedzina nieuwzglednila tego wniosku? Mozesz napisac jeszcze raz pewnie ale z winy pozwanej za rozklad pozycia.Wiesz bardzo zainteresowal mnie twoj watek jesli chcialbys blizej o tym popisac zapraszam na moja strone emailowa.Bedzie mi bardzo milo.
    • defuj Re: przemoc i alkoholizm 29.10.18, 12:58
      Szybka i skuteczna pomoc osobom uzależnionym!

      Tratwa Prywatny Ośrodek Terapii Uzależnień
      ul. Beskidzka 8
      43-460 Wisła
      tel: +48666030505
      e-mail: tratwaosrodek@gmail.com
      www: leczenieuzaleznien.com/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka