Dodaj do ulubionych

Hipotetycznie

16.11.12, 16:23
Już zadałam to pytanie ale postanowiłam zacząć nowy wątek.Jak powinny wyglądać alimenty procentowo wg.Was
Przypuśćmy
Mama ma na rękę 1600 zł
Tata 4000 na rękę.
Utrzymanie dziecka w wieku 8-9 lat ( pi razy drzwi) 2000 - biorąc pod uwagę wszystko ( co przyszło mi do głowy) - jedzenie, leki, kino, wycieczki szkolne, podręczniki i przybory szkolne, plecaki do szkoły, kapcie do szkoły , buty, ubrania, drobne wyjazdy itp

Biorąc po uwagę ze przy rozwodzie mama i dziecko muszą się wyprowadzić i wynająć mieszkanie ( koszt około 1500 zł w stolicy), tata zostaje w swoim mieszkaniu.

Czyli obydwoje powinni po połowie partycypować w kosztach utrzymania dziecka ( podanej kwocie 2000 zł) czyli po 1000 zł od każdego?

Dla taty nie jest to problem biorąc po uwagę zarobki, ale dla mamy?
I co tutaj? Sama jest sobie winna?
Niech dzieciaka odda tacie bo on więcej zarabia?
Czy nie szuka dodatkowej pracy, czyli z jednej którą kończy o 17 ma iść do drugie i zostawić dzieciaka samemu sobie?



Obserwuj wątek
    • altz Re: Hipotetycznie 16.11.12, 16:33
      blackglass napisała:

      > Dla taty nie jest to problem biorąc po uwagę zarobki, ale dla mamy?
      > I co tutaj? Sama jest sobie winna?

      Odpowiedź jest prosta, żyć na takim poziomie na jakie pozwalają finanse i w końcu zejść na ziemię, bo mało kto ma na utrzymanie dziecka 2000 zł, może z 5% naszego społeczeństwa, a możliwe, że nawet nie tyle.
    • argentusa Re: Hipotetycznie 16.11.12, 17:11
      je nie hipotetycznie a praktycznie.
      Dzieci kosztują. Więcej niż 2000 miesięcznie/jedno i guzik mnie obchodzi czy 5% społeczeństwa stać czy nie stać. To konkretne dziecko kosztowało przed rozwodem więcej i już.
      Mama zarabia sporo mniej niż tata. Tata partycypuje w kosztach utrzymania dzieci w dużo większej części niż mama. To biega i w drugą stronę. U mojej koleżanki to ona zarabia sporo więcej niż tata jej dzieci i jej udział w utrzymaniu dzieci jest sporo wyższy niż taty.
      Proste jak budowa cepa.
      Alimenty są wypadkową potrzeb dzieci i możliwości zarobkowych rodziców.
      Ar.
      ps nie zamierzam "schodzić na ziemię" zwłaszcza jeśli chodzi o utrzymanie moich dzieci. Skoro stać nas było w różnych udziałach przed rozwodem to nie widzę powodu dlaczego teraz miałoby być inaczej.
      • altz Re: Hipotetycznie 16.11.12, 17:26
        argentusa napisała:

        > Dzieci kosztują. Więcej niż 2000 miesięcznie/jedno i guzik mnie obchodzi czy 5%
        > społeczeństwa stać czy nie stać. To konkretne dziecko kosztowało przed rozwode
        > m więcej i już.
        Stać Was, to tak wydajecie, w Polsce to bardzo dużo, chociaż niektórzy ludzie powiedzą, że Wasze dzieci żyją na granicy ubóstwa. smile

        > ps nie zamierzam "schodzić na ziemię" zwłaszcza jeśli chodzi o utrzymanie moich
        > dzieci. Skoro stać nas było w różnych udziałach przed rozwodem to nie widzę po
        > wodu dlaczego teraz miałoby być inaczej.
        Życzę wam obojgu prawdziwej biedy chociaż przez pół roku, takie fajne doświadczenie i sprawdzenie, co naprawdę jest w życiu potrzebne. smile
        • blue_ania37 Re: Hipotetycznie 16.11.12, 18:04
          To zależy czy i ile tata będzie brał udział w życiu dziecka?
          Czy jesteście w stanie się dogadać w sprawie finansowania jakiś zakupów typu buty? kurtka itp....
          Jeżeli nie jesteście w stanie się dogadać a tata będzie brał bardzo ograniczony udział w życiu dziecka możesz domagać się nierównego podziału alimentów do bodajże 80 do 20 %.
          Wkład własny zajmowanie się dzieckiem to niefinansowy wkład w alimentację dziecka.
          Jeżeli opuszczacie mieszkanie taty to do alimentów możesz doliczyć 1/4 wynajmu mieszkania i związanych z tym opłat, energia , gaz itp....
          Uważam, że najlepiej się dogadać ale życie pokazuję że nie zawsze można.
          A
          • altz Re: Hipotetycznie 16.11.12, 18:16
            blue_ania37 napisała:

            > Jeżeli nie jesteście w stanie się dogadać a tata będzie brał bardzo ograniczony
            > udział w życiu dziecka możesz domagać się nierównego podziału alimentów do bod
            > ajże 80 do 20 %.

            Jest to jakiś pomysł. Powiedzmy, że ojciec płaci 100% kosztów utrzymania i tak jak w ostatnim wątku 600 zł miesięcznie, wtedy się dopasowuje wydatki do tych pieniędzy i mama ma oszczędność zatwierdzoną przez sąd. wink
            • blue_ania37 Re: Hipotetycznie 16.11.12, 18:29
              Altzsmile
              Nie jestem za tym rozwiązaniem, uważam że dziecko po rozwodzie powinno mieć nadal oboje rodziców, którzy dogadują się jakoś w sprawie utrzymania...dzieci.
              Nie jestem za tym aby dowalać eksom, oni mają prawo żyć ale ich dzieci też.
              Moja historia, historia z dziś.
              mój pan tata jest tak zachwycony swoim nowym życiem, że dziecko widział ostatnio w lipcu, radzę sobie, nie narzekam.
              Ale ja powinnam właśnie wychodzić z domu do pracy na nockę, a młodego nie MAM z kim zostawić.
              Więc żeby żyło nasze dziecko musiałam pójść do lekarza i naściemniać że jestem chora, po to aby młody miał gdzie spać i jest to cholernie nieuczciwe, nawet jeśli bym miała podział alimentów nierówny ( coby nie było nie mam, wiem tylko, że istnieje taka opcja ).
              A
              • blackglass Re: Hipotetycznie 16.11.12, 19:38
                Od razu widać ( po wypowiedziach) kto zajmuje się dziećmi a kto nie, tzn, kto ma je przy sobie...

                Altz co to znaczy przejrzeć na oczy?
                Brać od ojca tyle ile szanownie uzna za słuszne?
                A jeśli dla nas realnie to mało, to co samemu odjąć sobie od ust/ przestać jeść i ograniczyć porcje żywnościowe dziecku?
                Ma chodzić w za małych butach i wiosennej kurtce w zimie?










                • altz Re: Hipotetycznie 16.11.12, 20:02
                  blackglass napisała:

                  > A jeśli dla nas realnie to mało, to co samemu odjąć sobie od ust/ przestać jeść
                  > i ograniczyć porcje żywnościowe dziecku?
                  > Ma chodzić w za małych butach i wiosennej kurtce w zimie?

                  Jak to "dla nas"? Nie łącz matek z dziećmi w jedno ciało.
                  A mało to matek, które muszą mieć przede wszystkim na flaszkę i papierosy albo zupełnie się nie zajmujących dziećmi, a siedzących w domu? Jest mnóstwo takich pań i im proponowany przez panie na forum podział, że ojciec da 100% a ona nic, jest na rękę. Ugotują jakąś zupę, wypuszczą dziecko na dwór i przypilnują, żeby na noc wróciło do domu i to tyle.
                  Ja po prostu obserwuję dość dokładnie świat, czasami sobie porozmawiam z kimś na ten temat, ale świata nie zbawię, tym bardziej, że sam nie mam za dużo. smile
                  • lampka_witoszowska Re: Hipotetycznie 16.11.12, 20:10
                    przecież nie łączy w jedno ciało, to nielogiczne - jak ma odejmować sobie od ust, a łączyłaby w jedno ciało, to nie mogłaby odjąć sobie od ust, żeby dać dziecku, nicht so?

                    łączy za to w jedną rodzinę pozostającą w jednym gospodarstwie, co z kolei powoduje, że pieniedzy nie starcza nie dziecku, nie jej, tylko jej i dziecku

                    no, weź się wysil nei na filozofowanie, ale na rozumienie bliźniego, przecież to bardziej owocne
                    chyba, ze wolisz pieprzyć o gotowaniu osobno dziecku na żeberkach,a sobie kromeczkę chlebka w ukryciu, żeby dzieciątko dla własnego niezmąconego szczęścia nie widziało, że mamusia gorzej jada
                    • altz Re: Hipotetycznie 16.11.12, 20:31
                      lampka_witoszowska napisała:

                      >crying...)o gotowaniu osobno dziecku na żeberkach,a sobie krom
                      > eczkę chlebka w ukryciu, żeby dzieciątko dla własnego niezmąconego szczęścia ni
                      > e widziało, że mamusia gorzej jada

                      Takie gadanie. Nie wierzę, że nie znasz ani jednej takiej mamuśki, która oszczędnie troszczy się o dziecko, byle tylko zostało jej co tydzień na sobotni wypad na na zabawę. wink Nie stawiajmy wszystkim matkom pomników, bo są bardzo różne.
                      • lampka_witoszowska Re: Hipotetycznie 16.11.12, 20:38
                        wcale nie stawiajmy pomników, bo na cholerę komuś pomnik, jak ma problemy finansowe?

                        choc na allegro widziałam kilka miesięcy temu w sprzedaży głaz narzutowy, 6-7m średnicy, za 6300 zł w sprzedaży... może i pomnik choc na gruz by się udało wystawić, jakby ktoś już zafundował ten pomnik

                        Altz, nie znam takiej mamy. Nie, jedną znałam. Puszczała się, więc ojciec dziecka postanowił za karę olać dziecko po rozwodzie. Ale potem, jak chłopczyk podrósł, a mama z kimś się związała, podobno biologiczny ojciec wziął się za wychowywanie. Ale tu masz konkretny problem, nie ma sensu za każdym razem podejrzewać, że autorka wątku to na pewno papierosy pali i psika się potem Diorem, żeby nei było czuć
                      • kwiaty_zla Re: Hipotetycznie 17.11.12, 09:45
                        altz,

                        przeczytałam Twoje wypowiedzi w wątku o "alimenciarach" i do dziś mnie trzęsie. Wkurza mnie Twoje zacietrzewienie na matki, którym realnie i fizycznie może brakować na życie, a które wrzucasz do jednego worka z kobietami ... powiedzmy żyjącymi na wysokim poziomie z alimentów na dziecko.

                        Powiem Ci (i Wam wszystkim), że ja jestem taką mamą, że zjadam w kącie kromeczkę z czyś, a dziecko je pełny obiad. Tak, chodzę spać głodna. Nie robię "wypadów" na weekend. Nie stać mnie na to. Zrezygnowałam prawie ze wszystkich przyjemności, a pan ojciec nie ujął sobie NIC - szczęśliwy jak mucha w g....nie z kochanką. Opłaca mieszkanie i uważa, że to wystarczający wkład w utrzymanie. Widuje się z dzieckiem raz w miesiącu na 6 godzin. I to też ma wystarczyć.

                        Tak altz, żyję w realnym świecie gdzie g...no zarabiam i to MUSI wystarczyć na dwójkę. Nie wystarcza, więc ja, jako matka odejmuję sobie.

                        Jestem "alimenciarą", dzięki.

                        Kwiatek alimentacyjny
                        • logicman Re: Hipotetycznie 17.11.12, 10:51
                          Kwiatek, jesteś wyjątkiem, który potwierdza regułę.

                          Żona mojego brata kilka lat temu pracowała w biurze komornika. Miała tam styczność z alimenciarami, dzięki temu jej widzenie świata się nieco naprostowało. Okazuje się, że 3/4 bab ściągających alimenty przez komornika to zatipsowane, spalone w solarium blachary. Patrząc na nie biedy nie widać, za to ich dzieci - wymizerowane i zaniedbane.
                          • blue_ania37 Re: Hipotetycznie 17.11.12, 10:56
                            Nie mam tipsów, nie chodzę do solarium nie jestem blacharą, jestem alimenciarą.
                            Zgadzam się, że są okropne matki i okropni ojcowie, ale wkurza mnie uogólnianie i wrzucanie wszystkiego do jednego worka.
                            A
                            • yoma Re: Hipotetycznie 17.11.12, 16:16
                              A alimenciara to nie jest czasem matka siedząca za niepłacenie alimentów?
                              • logicman Re: Hipotetycznie 17.11.12, 23:51
                                Alimenciara to matka żyjąca z alimentów, często z alimentów na dziecko.
                            • niutka Re: Hipotetycznie 17.11.12, 18:42
                              No popatrz... mam tak samo...
                          • lampka_witoszowska Re: Hipotetycznie 17.11.12, 15:18
                            nie istnieje coś takiego, jak wyjątek potwierdzający regułę

                            każdy wyjątek przeczy regule, tylko tyle

                            lampka - kolejny wyjątek, który cudów w oszczędzaniu dokonywał będąc na wychowawczym jeszcze 2 lata po rozwodzie
                            normalnie jeść zaczęłam jakieś 1,5 roku po powrocie do pracy smile
                            ale to już było, pisałam, aż głupio sie powtarzać

                            będą ludzie, dla których matka dostająca alimenty to alimenciara, będą tacy, co każdej by oddali choćby skórę z ojca - to kompletnie nie ma znaczenia - znaczenie ma jedynie każda osobna sytuacja każdej kolejnej rozbitej rodziny
                            • les-yeux-sans-visage Re: Hipotetycznie 18.11.12, 16:32
                              > nie istnieje coś takiego, jak wyjątek potwierdzający regułę
                              > każdy wyjątek przeczy regule, tylko tyle

                              Oj, chodzi o takie powiedzenie. Wyjątek potwierdza regułę dlatego, że skoro jest wyjątkiem to musi istnieć reguła, bo gdyby jej nie było, to nie byłoby wyjątków. Nie wierzę, że tego nie rozumiesz.
                              • lampka_witoszowska Re: Hipotetycznie 18.11.12, 18:09
                                a kto powiedział, że MUSI istnieć reguła, której konkretny fakt zdecydowanie przeczy? smile
                                no, weź smile
                        • altz Re: Hipotetycznie 17.11.12, 12:56
                          kwiaty_zla napisała:

                          > przeczytałam Twoje wypowiedzi w wątku o "alimenciarach" i do dziś mnie trzęsie.
                          > Wkurza mnie Twoje zacietrzewienie na matki, którym realnie i fizycznie może br
                          > akować na życie, a które wrzucasz do jednego worka z kobietami ... powiedzmy ży
                          > jącymi na wysokim poziomie z alimentów na dziecko.
                          Matki są różne. Ten worek ma etykietkę "matki" i tylko tyle. Ja się "trochę" orientuję w sytuacji w Polsce, myślę, że mam dużo większą orientację od bardzo wielu osób na tym forum. Tamtych pań nawet nie potępiam, takie mają wzorce rodzinne i takie środowiska, ale te panie istnieją i to w dużej liczbie.

                          > Powiem Ci (i Wam wszystkim), że ja jestem taką mamą, że zjadam w kącie kromeczk
                          > ę z czyś, a dziecko je pełny obiad.
                          Tutaj sobie możemy łapkę podać, mam tak samo. Dzieci żyją na dużo wyższym poziomie ode mnie.

                          > Tak altz, żyję w realnym świecie gdzie g...no zarabiam i to MUSI wystarczyć na
                          > dwójkę. Nie wystarcza, więc ja, jako matka odejmuję sobie.
                          Mogę to samo napisać o sobie. Świat jest mocno skomplikowany i przekrój społeczeństwa niezwykły, a ludzie ułomni. Gdyby tak nie było, to nie byłoby (w Polsce!) głodnych i śmierdzących dzieci w szkołach, poubieranych "na wagę", dzieci miałyby oboje rodziców, nawet po rozwodach i ludzie nie robiliby sobie na złość, dzieci również nie miałyby zakodowanej metody rozwiązywania konfliktów przez agresję. Sama wiesz, jak jest.

                          Ostatnio koledze powiedziałem, że i tak mam lepiej, niż ludzie w Afryce. - Nie wszyscy, odpowiedział żartem, ale coś w tym jest. wink

                          Powiem coś mocniejszego. Jeśli chodzi o więzi rodzinne, pomoc wzajemną, troskę o dzieci i starszych itd., jesteśmy daleko w tyle za Afryką czy całą Ameryką Łacińską i to też jest fakt.

                          Pozdrawiam
                          • lampka_witoszowska Re: Hipotetycznie 17.11.12, 15:20
                            więc Altz, żeby nadgonić realia krajów Trzeciego Świata w dziedzinie bliskości, albo dotąd przepraszaj i noś bukiety byłej żonie, by zechciała z Tobą być - albo staraj sie o opiekę nad dziećmi jak najczęściej
                            to juz będzie bardzo, bardzo dużo
    • nicol.lublin Re: Hipotetycznie 16.11.12, 19:58
      to ja może zupełnie na marginesie alimentów: kobieta zarabiająca 1600 zł nie ma szans na wynajęcie mieszkania za 1500 zł. i to jest koniec mojego komentarza.
      trzeba zacząć myśleć na co nas stać a dopiero potem wydawać pieniądze.
    • lampka_witoszowska Re: Hipotetycznie 16.11.12, 20:13
      wyjeżdżasz ze stolicy, znajdując wcześniej pracę

      alimenty pieniężne w stosunku 50% na 50% to wymysł ojców płacących alimenty, jestem przeciwniczką, niezależnie od powodów, dla których tata nie zajmuje się dzieckiem razem z mamą - czy się puszczał tata, czy mama, czy im niezgodne charaktery wyszły w praniu
    • tricolour Hipotetycznie matki nie stać na rozwód... 16.11.12, 20:54
      ... gdy się zarabia 1600zł. Rozwód oznacza życie w pojedynkę. Za 1600zł trudno utrzymać się samemu chyba, ze pod mostem. Na mieszkanie w czterech ścianach nie ma szans więc jej nie stać na życie w pojedynkę.

      Potrzebuje sponsora lub lepie płatnej pracy.
      • blue_ania37 Re: Hipotetycznie matki nie stać na rozwód... 16.11.12, 21:34
        Ona jest pijawką i alimenciarą, a powinna być dumna, ma dziecko jej problem, to lubię najbardziejwink
        Zeby tylko eksowi nie psuła krwi, swoimi smsami i nie daj boże sąd, bo wtedy jest głupia i pazerna.
        Zarabia mniej , wariatka, dziecko powinno być samo w domu, coby matka się przygotowała na ewentualny rozwód i karierę robiła.
        Potrzeby mojego dziecka zostały okreslone na poziomie 3 tysięcy, takie dzieci też są.
        Nie będę na kolanach do końca życia bo ojciec mojego dziecka zarabia dużo, nie wyszłam za niego jak już miał te pieniądze, to a propo 2 tyś naq życie dziecka w stolicysmile
        a
        • lampka_witoszowska Re: Hipotetycznie matki nie stać na rozwód... 16.11.12, 21:41
          właśnie

          to jakaś masakra, panowie chyba ciągle usiłują grać dzieckiem - jak ma, to skoro była niegrzeczna, niech się teraz sama martwi, sama się prosiła o problemy

          przecież to średniowiecze jakieś zakute
          • blue_ania37 Re: Hipotetycznie matki nie stać na rozwód... 16.11.12, 22:43
            Mnie mój mąż rozwalił tekstem, że on się musi rozwijaćsmile, ma jedno życie, a ja na to, że ok ja mma 15 i mlody teżsmile spoko poczekamysmile
        • kwiaty_zla Re: Hipotetycznie matki nie stać na rozwód... 20.11.12, 18:53
          Bardzo Cię lubię Aniu smile
      • altz Re: Hipotetycznie matki nie stać na rozwód... 17.11.12, 08:28
        tricolour napisał:

        > Za 1600zł trudno utrzymać się samemu chyba, ze pod mostem.
        I Ty też, Brutusie? smile
        Jesteście z dużych miast i mało widzieliście. Powinienem w tym miejscu narysować obrazek Marsjan, jak siebie utwierdzają, że wszystkie istoty rozumne mają czułki, ale talentu nie mam. smile
        Da się żyć za te pieniądze i nawet płacić z tego alimenty. Większość rodzin w Polsce ma takie środki na życie, dwie pensje po 1600 zł na utrzymanie czterech osób, a często o wiele mniej.
        • blue_ania37 Re: Hipotetycznie matki nie stać na rozwód... 17.11.12, 09:21
          A mi przyszło do głowy takie cośsmile
          Że w małych miejscowościach są mniejsze koszty wynajmu choćby,
          W Poznaniu nic nie wynajmę poniżej 1000, gdybym przeprowadziła się do małej miejscowości mogłabym wynająć coś za połowę tek kwoty.
          W małej miejscowości nie potrzebuję samochodu, biletu miesięcznego itp....
          Koszt wynajmu opiekunki napewno tańszy, w takiej sytuacji alimenty też są inne.
          A
          • braktalentu Re: Hipotetycznie matki nie stać na rozwód... 23.11.12, 11:13
            A przyszło Ci Aniu do głowy, że z tej małej miejscowości do pracy rowerem będziesz jechała 25 km, bo tyle jest do dużego miasta. A jak jednak zdecydujesz się na autobus, to kilka godzin, bo z czterema przesiadkami i trasą wycieczkową przez inne wsie i miasteczka - ot na lekach w zimie oszczędzisz, bo w autobusie cieplej przez chwilę niż na rowerze. W małych miejscowościach koszty utrzymania są niższe nie dlatego, że jogurt danone kosztuje mniej, ale dlatego, że go w sklepie nie ma, bo nikt go nie kupi - za drogi. W małej miejscowości mieszkanie jest tańsze, bo nie opłaca się mieszkać (nawet bardzo tanio) tam gdzie nie ma pracy. W małej miejscowości opiekunkę do dziecka opłacasz od godziny 13:00, bo do takiej godziny działa przedszkole - potem dzieci zabierają babcie, ciocie, itp, których Ty w małej miejscowości nie masz (chyba, że z tej miejscowości pochodzisz). Wyprowadziłam się ze stolycy do małej miejscowości na prowincji. Dla osoby czynnej zawodowo to nie jest obniżenie, ale podniesienie kosztów życia i przeniesienia jego centrum z salonu do dowolnego środka komunikacji.
            • blue_ania37 Re: Hipotetycznie matki nie stać na rozwód... 23.11.12, 14:13
              Mieszkam 5 km od Poznania, niby nie daleko, ale bez samochodu sie nie da, znam to wszystko o czym piszesz brakutalentusmile,
              Mi chodziło raczej o sytuację że rozwodzą sie ludzie z małej miejscowości tam zostaje mama z dzieckiem, ma tam pracę itp...w innym przypadku wyprowadzka do małego miasta będzie faktycznie jedynie podniesieniem kosztów utrzymania życia.
              • blue_ania37 Re: Hipotetycznie matki nie stać na rozwód... 23.11.12, 14:20
                Nie wiem skąd bierzecie kwoty 800- 900 zł na utrzymanie dziecka przez miesiąc, rozumiem ,że takie maja byc alimenty i czy do tego jeszcze coś dochodzi ze drugiej strony czy to wszystko?
                Bo ja widze to tak:
                przedszkole 400,
                rytmiki, angielski, teatrzyki itp, 150
                logopeda 120
                jedzenie, srodki czystości itp....
                ubranie, co sezon wymieniana cała garderoba, w tym roku rozwalone 3 pary sandałow, kilka dni temu kurtka, każdy sezon nowe buty, zostaje mi kilka koszulek z poprzedniego sezonu, czapka, szalik itp...
                Niby zdrowy, a ciągle przeziębienia, katary itp ze spokojem na mc 100
                fanaberia jedyna to szkólka piłkarska za 70 zł,
                a gdzie kino, a koszty wynajmu mieszkania itp?
                A
    • zielona.wrona Dziecko, dodatkowe zrodlo dochodu. 17.11.12, 14:18
      NIEKTORE mamusie najlepiej pozbyly by sie ojca dzeicka, ale nie jego portfela. Niektore mamusie maja 1600 dochodu i mysla, jak tu podskubac tatusia, zeby dolozyl sie jeszcze do wynajmu, choc dwie liniji wyzej pisze, ze policzyla wszystko do alimentow, co jej przyszlo do glowy. Dokladnie jak mamusia, ktore predzej pusci synka w trampkach w gory z ojcem, niz kupi mu odpowiednie obuwie. Mozna zrozumiec, ze ojcowie nie dokladaja sie do niczego, bo przeciez mamusia juz wszystko policzyla w alimentach ( NIE mowimy o alimentach w okolicach 300 PLN). Policzyla wszystko, podzielila przez 12 i potem na pol, albo i nie, bo by sie okzalo, ze jej polowa jest wyzsza od jej dochodu. I pomimo, ze ojciec placi polowe, ma sie dokladac do czegos tam? zabierac dziecko na wakacje? Placic za leczenie? A dlaczego to? Przeciez placi juz polowe tego, co wyliczyla mamusia. Niektore mamusie bardzo chca miec dziecko, bo im sie to po prostu oplaca. Pod szlachetnym sztandaren "dla dziecka" ponosza sobie standart zycia, maja dodatkowy dochod i jeszcze im zle.
      Pocieszajace jest jedynie to, ze dziecko rosnie, alimenty do rak mamusi kiedys sie skoncza i wtedy zacznie sie proza zycia. Zyc i nie umierac......
    • mayenna Re: Hipotetycznie 17.11.12, 15:35
      Ma sobie radzićsmile
      Sąd ustali alimenty, ale takie na jakie ojca będzie stać.
      W wątku obok Zła kobieta chce żeby ojciec poniósł konsekwencje jej wyborów życiowych bo mało pracuje, jest za granica a dziecko ma d drogie zajęcia i kosztuje. To się sądowi może nie spodobać bo nie ma tu uzasadnionych powodów dla których ojciec ma dawać większe alimenty.Możliwe, ze podwyżki nie dostanie.
      Sytuacja przez ciebie opisana jest inna. Pracujesz w pełnym wymiarze godzin i słabo zarabiasz.Musisz mieć czas dla dziecka i musisz wynająć mieszkanie. Sąd to wwezmiee pod uwagę i prawdopodobnie dostaniesz alimenty wyższe. Czy to będzie 50% utrzymania dziecka - trudno powiedzieć. Mój sąd nie lubi arkuszów kalkulacyjnych odnośnie utrzymania dziecka i nie bierze ich za bardzo pod uwagę. Głownie kieruje się sytuacja materialną rodziców.Alimentacja wg mojego sędziego nie powinna przekraczać 1/3 zarobków rodzica, który te alimenty będzie miał zasądzone.Przyjmując odpowiedzialność na siebie za dziecko, to ty musisz sobie radzić nawet w sytuacji, jak alimenty i twoje zarobki nie są wystarczające do 'normalnego' poziomu życia. To ty podejmiesz decyzję czy idziecie do kina, czy jednak was na to nie stać, ale masz sobie radzić.
      To jest nawet uzasadnione bo ponosimy konsekwencje wyborów życiowych, dotyczących pratnerów i rozwodów również.
      • blackglass Re: Hipotetycznie 17.11.12, 17:54
        altz napisał:

        > blackglass napisała:
        >
        > > A jeśli dla nas realnie to mało, to co samemu odjąć sobie od ust/ przesta
        > ć jeść
        > > i ograniczyć porcje żywnościowe dziecku?
        > > Ma chodzić w za małych butach i wiosennej kurtce w zimie?
        >
        > Jak to "dla nas"? Nie łącz matek z dziećmi w jedno ciało.
        > A mało to matek, które muszą mieć przede wszystkim na flaszkę i papierosy albo
        > zupełnie się nie zajmujących dziećmi, a siedzących w domu? Jest mnóstwo takich
        > pań i im proponowany przez panie na forum podział, że ojciec da 100% a ona nic,
        > jest na rękę. Ugotują jakąś zupę, wypuszczą dziecko na dwór i przypilnują, żeb
        > y na noc wróciło do domu i to tyle.
        > Ja po prostu obserwuję dość dokładnie świat, czasami sobie porozmawiam z kimś n
        > a ten temat, ale świata nie zbawię, tym bardziej, że sam nie mam za dużo. smile

        Altz czepianie się słówek opanowałeś do perfekcji szkoda że reszty nie...
        A myślisz, ze ja za tą kasę robiłabym sobie tipsy, chodziła do kosmetyki, do fryzjera, a dziecko puszczała w ziemie w sandałach?
        Są rożne matki, takich jak opisujesz nie znam.



        • blackglass Re: Hipotetycznie 17.11.12, 17:58
          Nie chodzę do fryzjera, do kosmetyki, nie robię tipsów, nie kupuje ubrań nawet...przepraszam czasem w ciuchlandzie...sama sobie szyje, kupuje materiały za grosze...nie wychodzę do knajp, do kina, czy teatru..o kondycje dbam biegając po ulicach, bo mnie na siłkę nie stać tongue_out

          Dziecko na świat się nie prosiło, wiec zasranym obowiązkiem rodziców ( nie tylko matki) jest zapewnić mu wszystko czego potrzebuje...
          • lampka_witoszowska Re: Hipotetycznie 17.11.12, 19:21
            Blackglass, ja mam gorącą nadzieję, że Ci się polepszy - czego Ci życzę

            i wtedy funduj też sobie, co tylko Ci się zamarzy, fryzjer, ciuch, książka, co sprawia Ci najwięcej przyjemnosci - bo sam fakt, że pobierasz alimenty na dziecko, kompletnie nei może być powodem, dla którego, o ile starcza na Was oboje, miałabyś zrezygnować ze swoich potrzeb czy nawet kaprysów

            a jakie perspektywy z tym mieszkaniem i pracą?
            • blackglass Re: Hipotetycznie 17.11.12, 20:09
              Lampka, bardzo Ci dziękuje.
              Wiele myślałam i przeliczałam.
              Na rozwód się nie zdecydowałam. Kosztowało mnie to zbyt wiele, ale żyję smile
              Mam w miarę zadowalający układ w tej chwili.Ustalona kwota na dziecko, ustalone opłaty ( kto za co poza tym), mieszkamy razem.
              Udało mi się uświadomić pana ile kosztuje dziecko, do tego stopnia, że stwierdził ze jestem bardzo oszczędna a dziecku niczego nie brakuje, ze jestem bardzo dobrą matka...


              • kwiaty_zla Re: Hipotetycznie 17.11.12, 20:15
                blackglass napisała:


                > Udało mi się uświadomić pana ile kosztuje dziecko, do tego stopnia, że stwierdz
                > ił ze jestem bardzo oszczędna a dziecku niczego nie brakuje, ze jestem bardzo d
                > obrą matka...

                Boszsz... Jak Ci się udało uświadomić pana? Od dwóch miesięcy usiłuję...

                Do życzeń Lampki się przyłączam i tego samego sobie życzę smile

                K.
                • noname2002 Re: Hipotetycznie 18.11.12, 12:18
                  Najlepiej nie przekonywać pana, tylko sąd.
    • taki_drugi Też hipotetycznie 17.11.12, 19:52
      Hipotetycznie:

      Tata zarabia 1200. Mama zarabia 5.000. Ile powinien płacić tata i czy też procentowo? big_grin
      • kwiaty_zla Re: Też hipotetycznie 17.11.12, 20:11
        taki_drugi napisał(a):

        > Hipotetycznie:
        >
        > Tata zarabia 1200. Mama zarabia 5.000. Ile powinien płacić tata i czy też proce
        > ntowo? big_grin

        To zależy przy kim dziecko zostaje, prawda? Zakładam, że przy mamie skoro piszesz ile taka ma płacić - zgodnie ze swoimi MOŻLIWOŚCIAMI oraz POTRZEBAMI dziecka. To rozstrzyga sąd mając wgląd w całokształt problemu.

        A ja zapytam Ciebie: mama zarabia 1000 tata zarabia do 10 000. Dziecko jest przy mamie. Ile powinien płacić tata?

        Alimenciarski Kwiatek
        • kwiaty_zla Re: Też hipotetycznie 17.11.12, 20:12
          kwiaty_zla napisała:


          > A ja zapytam Ciebie: mama zarabia 1000 tata zarabia do 10 000. Dziecko jest prz
          > y mamie. Ile powinien płacić tata?
          >
          > Alimenciarski Kwiatek

          Dla ułatwienia dodam, że OSOBISTY wkład taty w opiekę nad dzieckiem jest 0. Słownie: ZERO!

          K.
        • taki_drugi Re: Też hipotetycznie 18.11.12, 12:18
          kwiaty_zla napisała:

          > To zależy przy kim dziecko zostaje, prawda? Zakładam, że przy mamie skoro pisze
          > sz ile taka ma płacić - zgodnie ze swoimi MOŻLIWOŚCIAMI oraz POTRZEBAMI dziecka
          > . To rozstrzyga sąd mając wgląd w całokształt problemu.


          Taaaaa. Sroty-pierdoty. Obłuda i unikanie jednoznacznej odpowiedzi na pewno jest twoją mocną stroną. Teraz to "sąd rozstrzyga", ale przy odwrotnej sytuacji, to na facecie suchej nitki nie zostawiacie. Pokaż mi przykład (linka) na tym forum kiedy załzawiona mamuśka zarabiająca 1000 zł otrzymuje od kumoszek radę w style "wybacz kochaniutka, sąd rozstrzygnie mając wzgląd w całokształt" big_grin


          >
          > A ja zapytam Ciebie: mama zarabia 1000 tata zarabia do 10 000. Dziecko jest prz
          > y mamie. Ile powinien płacić tata?

          Odpowiedź na to pytanie znajdziesz praktycznie w co drugim wątku na tym forum. big_grin
          • taki_drugi Re: Też hipotetycznie 18.11.12, 12:20
            A jeśli nie chce ci się szukać, to odpowiem za ciebie. Najlepiej gdyby tata płacił 11.000 big_grin
          • kwiaty_zla Re: Też hipotetycznie 18.11.12, 14:21
            taki_drugi napisał(a):

            > Taaaaa. Sroty-pierdoty. Obłuda i unikanie jednoznacznej odpowiedzi na pewno jes
            > t twoją mocną stroną.

            Bardzo proszę bez wycieczek osobistych.

            > Pokaż mi przykład (linka) na tym for
            > um kiedy załzawiona mamuśka zarabiająca 1000 zł otrzymuje od kumoszek radę w st
            > yle "wybacz kochaniutka, sąd rozstrzygnie mając wzgląd w całokształt" big_grin

            Słowami kluczami są "są rozstrzygnie". Nie otrzymuję rad: "wybacz mu", tylko "idź do sądu".

            > Odpowiedź na to pytanie znajdziesz praktycznie w co drugim wątku na tym forum.
            > big_grin

            Błędne założenie. Odpowiedź znajdę w sądzie.

            Kwiatek sądowy
          • mayenna Re: Też hipotetycznie 18.11.12, 14:32
            taki_drugi napisał(a):


            >
            > Taaaaa. Sroty-pierdoty. Obłuda i unikanie jednoznacznej odpowiedzi na pewno jes
            > t twoją mocną stroną. Teraz to "sąd rozstrzyga", ale przy odwrotnej sytuacji, t
            > o na facecie suchej nitki nie zostawiacie. Pokaż mi przykład (linka) na tym for
            > um kiedy załzawiona mamuśka zarabiająca 1000 zł otrzymuje od kumoszek radę w st
            > yle "wybacz kochaniutka, sąd rozstrzygnie mając wzgląd w całokształt" big_grin

            Krótko widać tutaj piszesz. Były takie watki. Niedawno niejakiej magdaleny. A porady sa bardzo rózne, wrecz całe spectrum.
      • lampka_witoszowska Re: Też hipotetycznie 17.11.12, 21:11
        moim zdaniem jest jak w życiu - tata płaci max. 300 zł alimentów, mama pokrywa całą resztę, poewnie od 60 do 90 %, i nawet nie podnosi alimentów

        ciekawostka, gdy zapyta na forum, czy to moralne podnieść w takiej sytuacji alimenty o 100 zł, to przeczyta co przeczyta smile dajmy na to, że jednak sama wie, czy podwyższać czy nie

        a tata, jeśli założy nową rodzinę, z nowym dzieckiem, pójdzie do sądu o obniżenie alimentów, bo go nie stać
        i tyle

        potem dorosłemu dziecku nie da rady powiedzieć, że mama zarabiała lepiej, tylko będzie podrywał mamy autorytet i lekceważył jej wkład, sięgając po ostateczny argument: bo mama cię nastawiała przeciwko mnie i nie chciałem ci robić wody z mózgu

        inny scenariusz, jaki jednym rodzicom z podobnym wkładem procentowym w finanse rodziny każdego z nich napisało życie - tata pogodził się z rolą rogacza, opiekuje się dziećmi częściej niż mama, utrzymał małżeństwo, a życie toczy się dalej (kochają się, znaczy)

        --
        Co pluszowe misie robią teraz na dworze?
      • noname2002 Re: Też hipotetycznie 18.11.12, 12:22
        Odpowiem Ci cytując Tri- taty nie stać na samodzielne życie, więc musi poszukać lepszej pracy smile
        • blue_ania37 Re: Też hipotetycznie 18.11.12, 12:35
          Zdaję sobię sprawę że po rozwodzie to wszystko inaczej wygląda, ale naprawdę znam mało związków w których obydwoje zarabiają takie same pieniądze, szczególnie w sytuacji kiedy są małe dzieci, jedna ze stron musi "zwolnić", dochodzi do rozwodu, czy to wina tej kobiety, że przez ostatnie np 3 lata zajmowała się dzieckiem, jeżeli para się tak dogadała?
          Czy w małżeństwie ukrywa się, gdzie się pracuję i że zarabia się np te 1600, które są podane w tym wątku?
          Czy w związku z tym, że postanawiają się rozwieść ta kobieta ma nagle np z pielęgniarki zrobić się bizneswomen zarabiającej 20 tys miesięcznie.
          I wcale nie uważam, że tylko kobiety są w takiej sytuacji.
          Znajome małżeństwo, ona faktycznie bizneswomen, on nauczyciel DOGADALI się, że w związku z tym, że mniej zarabia on przejmie obowiązki domowe.
          Sielanka trwała 5 lat, obecnie zaczynają batalię rozwodową.
          Pani natomiast ma świadomość, że oni byli dogadani w sprawie opieki nad dziećmi i nie wystepuję o alimenty na poziomie 3 tys choć by mogła.
          A często panowie po rozwodach nagle zaczynają liczyć nie wiadomo co i mają pretensję, że była zona nei zarabia 10 tys pomimo np dwójki małych dzieci.
          A
          • kwiaty_zla Re: Też hipotetycznie 18.11.12, 14:23
            blue_ania37 napisała:


            > A często panowie po rozwodach nagle zaczynają liczyć nie wiadomo co i mają pret
            > ensję, że była zona nei zarabia 10 tys pomimo np dwójki małych dzieci.
            > A

            O to to! Zmieniłam zawód, zaczynam w nim na razie marnie. A on chciałby żebym JUŻ zarabiała więcej, albo na dwa etaty - popołudniu w tesko towar wykładać... Nosz ku.... .
            • triss_merigold6 Re: Też hipotetycznie 18.11.12, 16:57
              Ja poza etatem pracowałam też w soboty (taka fucha nieźle płatna) i oczekiwałam, że co drugi tydzień eks się zajmie dzieckiem. Krótka piłka była - albo on się zajmie i będę mogła zarobić, albo poniosę mu alimenty. Więc z młodym siedzieli na zmianę eks i mój obecny partner.
              • tautschinsky Re: Też hipotetycznie 18.11.12, 18:51
                triss_merigold6 napisała:

                > Krótka piłka była - albo on się
                > zajmie i będę mogła zarobić, albo poniosę mu alimenty.

                Istny gorący kartofel to twoje dziecko big_grin Rzucasz nim, a on albo
                się zgodzi na twój szantaż albo alimenciara pójdzie do sądu,
                by przy jego pomocy jeszcze głębiej sięgnąć do cudzej kieszeni.
                Jest się czym chwalić, żenujące.

                • triss_merigold6 Re: Też hipotetycznie 18.11.12, 20:15
                  To że ojciec co drugi weekend musiał zająć sie synem nie wydaje mi się nadmiernym obciążeniem kochającego rodzica, nieprawdaż? Zarabiałam w tym czasie kasę, a nie siedziałam w kawiarni.
                  • argentusa Re: Też hipotetycznie 20.11.12, 20:54
                    a nawet jakbyś miała siedzieć w kawiarni to co? Boś matka to masz się na parę latek zadekować w chaupie?
                    W końcu ziściło się marzenie narzekających tu tatusiów -matka mało, że nie ogranicza kontaktów to jeszcze z radością patrzy na takie co dwutygodniowe kontakty taty z dzieckiem.
                    • noname2002 Re: Też hipotetycznie 22.11.12, 16:54
                      Jak matka chce podwyzszyc alimenty- to zle.
                      Jak chce dorobic, zeby nie podwyzszac i prosi drugiego rodzica, zeby zajal sie dzieckiem jak dorabia- tez zle.
      • mola1971 Re: Też hipotetycznie 18.11.12, 19:43
        taki_drugi napisał(a):
        > Hipotetycznie:
        > Tata zarabia 1200. Mama zarabia 5.000. Ile powinien płacić tata i czy też proce
        > ntowo? big_grin

        Nie hipotetycznie, tylko praktycznie - sama jestem najlepszym przykładem na to, że w drugą stronę to też działa i sąd ojcu orzekł alimenty w wysokości 300 PLN na dziecko, mimo, że po pierwsze koszt utrzymania dzieci (wtedy) to 1500 PLN miesięcznie, po drugie opieka w 100% po mojej stronie, bo tata się z życia dzieci wymiksował, po trzecie mieliśmy wtedy podobne możliwości zarobkowe (on chyba nawet większe, bo mieszka w Wawie, a ja pod), tyle, że ja swoje możliwości wykorzystywałam i wykorzystuję, a on nie.

        Zatem to nie jest tak, że polskie sądy wspierają kobiety. Polskie sądy wspierają lenistwo. Po dupie dostaje rodzic bardziej odpowiedzialny i bardziej życiowo zaradny.
        • logicman Re: Też hipotetycznie 18.11.12, 19:49
          mola1971 napisała:

          > Polskie sądy wspierają lenistwo. Po dupie dostaje rodzic bardziej odpowiedzialny i bardziej życiowo
          > zaradny.

          Zgadza się, aż szlag człowieka trafia jak sobie to uświadomi.
          • mola1971 Re: Też hipotetycznie 18.11.12, 19:53
            Szlag człowieka trafia tylko na początku, bo czuje się wykorzystywany. Ale jak się spojrzy na to z drugiej strony, to wkurzenie mija. A druga strona jest taka, że wolę swoją zaradność i odpowiedzialność, niż lenistwo exa. Nie chciałabym się z nim zamienić.
            • mayenna Re: Też hipotetycznie 18.11.12, 20:32
              Święte słowasmile
    • wtrakcie Re: Hipotetycznie 18.11.12, 12:56
      Sama się zastanawiam jak to powinno być. Moj jeszcze mąż zarabia 10 000 zł w sądzie powiedział, że 3000 zł bo tyle dokumentuje. Alimenty mam zasądzone jeszcze z rozprawy o separację w kwocie 300 zł na dziecko, a mamy ich troje. Jak mieszkaliśmy razem, mąż nie dawał mi alimentów tylko ode mnie brał 1000 zł na utrzymanie. Kupował jedzenie, ubrania dla dzieci itp. W związku z jego wyjazdową pracą pytał mnie co będę gotować przez ten czas jak go nie będzie i robił zaopatrzenie. Ja oddajac mu cała moją wypłatę nie miałam już ani grosza na własne utrzymanie. Jeść mi pozwalał, ale już na paliwo nie miałam, a moim samochodem musiałam odwozic dzieci do szkoły i treningi. O kosmetykach i fryzjerze mogłam zapomnieć nie mówiąc o podpaskach na które zbierałam drobniaki leżące na podłodze. Godziłam się na to, bałam się tyrana, bałam się że jak odejdę to za moje 1000 zł sobie nie poradzę. Dziś już jestem w nowym związku wyrwałam się z tego piekła. Alimenty dalej mam w wysokości 300 zł, a w sądzie mąż twierdzi,że to on kupuje jedzenie i ubrania ba nawet opłaca dzieciom bardzo drogie korepetycje. Wszystko to kłamstwo od pół roku nie mieszkamy z nim i wynajeliśmy mieszkanie. W grudniu moja 3 rozprawa rozwodowa zobaczymy co sąd orzeknie. Chyba się trochę wyżaliłam sad
      Pozdrawiam K.
      • triss_merigold6 Re: Hipotetycznie 18.11.12, 16:46
        Łaska pańska na pstrym koniu jeździ, nie należało zgadzać się na świadczenia w naturze (zakupy), bo trudno Ci to będzie wyegzekwować. Spróbuj wnieść o zmianę postanowienia i podwyższenie alimentów, bo po 300 zł to jakaś żenada.
    • cozzycie_80 Re: Hipotetycznie 18.11.12, 16:42
      A ja uważam, że w sytuacjach kiedy tatuś naprawdę dobrze stoi finansowo i rozwiódł się z mamusią, to sam powinien poczuwać się do obowiązku płacenia na dziecko, bo chyba nagle nie uderzył się w głowę i nie pamięta ile dziecko kosztuje. Powinien zadbać żeby JEGO dziecku nic nie zabrakło i żeby to dziecko miało jak najlepiej. Jak już się tak bardzo obraził na mamusię, to nie musi dawać jej kasy do rączek, ale może dziecku zagwarantować rozrywki, kupować ubranka itp. A nie ukrywać ile to on zarabia i takie tam inne, jakby to dziecko wyleciało srocę spod ogona, a może wronie... big_grin
      A panowie tutaj to już wszelkimi sposobami chcą udowodnić nam, alimenciarą, że my tą kasę dla siebie bierzemy. Udowodnić nic nie udowodnią, a myśleć to mogą sobie co chcą smile
      Ja też kiedyś wystartowałam z wątkiem o podniesieniu alimentów, na szczęście mój były to cywilizowany człowiek i udało się dogadać. Alimenty idą na dziecka przedszkole, a tatuś jak Małej coś potrzeba to chętnie kupuje. I bardzo często zabiera do siebie.
      Ale zdaję sobie sprawę, ze nie każdy ma taki komfort czyt. normalnego byłego męża lub żonę wink
    • wtrakcie Re: Hipotetycznie 18.11.12, 20:11
      W moim przypadku jest tak,że ja rozkręciłam mężowi biznes. To dzięki mnie zarabia. Byłam jego logistykiem i organizatorem. Pomagałam w zaopatrzeniu, czasem jeździłam na handel za niego (bo zapił). Naturalnie opieka nad dziećmi należała do mnie, później podjęłam pracę żeby wyjść z domu - do ludzi. Dziś biznes działa super ale ja nie mam żadnych z tego korzyści. Zostałam wyprawiona z kwitkiem w kwocie 300 zł/ dziecko. Ech... dużo błędów człowiek popełni nim się nauczy rozumu. sad

      Pozdrawiam K.
      • mayenna Re: Hipotetycznie 18.11.12, 20:37
        wtrakcie napisał(a):

        > W moim przypadku jest tak,że ja rozkręciłam mężowi biznes. To dzięki mnie zarab
        > ia. Byłam jego logistykiem i organizatorem. Pomagałam w zaopatrzeniu, czasem je
        > ździłam na handel za niego (bo zapił). Naturalnie opieka nad dziećmi należała d
        > o mnie, później podjęłam pracę żeby wyjść z domu - do ludzi. Dziś biznes działa
        > super ale ja nie mam żadnych z tego korzyści.

        Może zrób mu konkurencję? Skoro rozkręciłaś jego biznes to zrób to dla siebie.Wykorzystaj kontakty i znajomość branży, rynku.
        • wtrakcie Re: Hipotetycznie 18.11.12, 20:44
          Niestety ja nie nadaję się do pracy którą on wykonuje. Są to częste wyjazdy nawet miesięczne . Muszę przede wszystkim myśleć o dzieciach. Nie widzę w tej chwili możliwości abym mogła je zostawić i ruszyć za pieniądzem. Układ nasz biznesowy był prosty, ja kieruję go w odpowiednie miejsca, rezerwuję miejsce i hotel, płacę zus itp. Teraz po latach on już nie musi wysyłać zgłoszeń tylko dzwoni i jedzie. Najciekawsze jest to, że on uważa iż nigdy nie pracowałam i nic mi się nie należy. Nasze wspólne mieszkanie uważa za własne i zmienił zamki sad

          Pozdrawiam K.
          • mayenna Re: Hipotetycznie 18.11.12, 20:52
            Normalny zanik pamięci.Nie znam mężczyzny, który ceniłby sobie to co kobieta dla niego w związku zrobiła. Zawsze uważają, że sami sobie dawali radę.
            • triss_merigold6 Re: Hipotetycznie 18.11.12, 20:57
              Dlatego trzeba od czasu do czasu punktować. Tak prewencyjnie pokazywać palcem mówiąc "ja robię to, to i to, a ty?".
              • blackglass Re: Hipotetycznie 22.11.12, 10:06
                Faceci są gorsi niż dzieci...czasem ręce opadają tongue_out

                Skąd facet ma wiedzieć ile kosztuje dziecko, kiedy to zawsze mamusia zaopatrywała dziecko we wszystko, skąd on ma wiedzieć ile co kosztuje...?
                Pokazywanie rachunków nic nie da, facet nie ma takiej wyobraźni żeby pojąc co na nim jest.

                Ja swojego zabieram na każde zakupy- widzi co, ile mam w koszyku, ile zapłaciłam itp.
                Kiedy kupiłam dziecku koszule na rozpoczęcie roku ( białą ) za 25 zł stwierdził, że koszmarnie dużo...dlaczego kupuje tak drogie rzeczy... Wynikało to z tego że on nie ma pojęcia co ile kosztuje, bo najnormalniej w świecie nie kupuje...

                Zarabiam mniej od niego bo to ja 2.5 roku siedziałam w domu z dzieckiem,ba nawet w innej miejscowości bo mu płacz dziecka w nocy przeszkadzał.Do pracy się nie wysypiał. W tym czasie on się rozwijał na rynku pracy.

                Nigdy z dzieckiem nie siedział, nie pomagał jak było chore, jak leżało w szpitalu...
                Ale kiedy pierwszy raz już z 7 letnim dzieckiem został jak było chore , to awantury były..że on w domu musi zostać a nie do pracy iść...że ja egoistka bo z nim dziecko zostawiłam...zła matka itp...

                Mnie tylko zastanawia ta podłość i zawiść męska rozwodników do kobiet.

                • logicman Re: Hipotetycznie 22.11.12, 10:09
                  blackglass napisała:

                  > Faceci są gorsi niż dzieci...czasem ręce opadają tongue_out
                  >
                  > Mnie tylko zastanawia ta podłość i zawiść męska rozwodników do kobiet.
                  >

                  Twoje pojmowanie świata jest bardzo ograniczone.
                  • blackglass Re: Hipotetycznie 22.11.12, 13:50
                    logicman napisał:

                    > blackglass napisała:
                    >
                    > > Faceci są gorsi niż dzieci...czasem ręce opadają tongue_out
                    > >
                    > > Mnie tylko zastanawia ta podłość i zawiść męska rozwodników do kobiet.
                    > >
                    >
                    > Twoje pojmowanie świata jest bardzo ograniczone.

                    Taa powiedział ten co zna mnie od dzieciństwa i konie ze mną kradł...ręce opadają...
                    Potwierdzasz tylko to co napisałam..ech
                    • logicman Re: Hipotetycznie 22.11.12, 13:54
                      Wzajemnie smile
                      Ocenę Twojego pojmowania świata wystawiam na podstawie tego co piszesz oraz opierając się o moje własne doświadczenia, które są dokładnie przeciwne od Twoich. Mimo to, nigdy nie stwierdziłem, że kobiety są gorsze niż dzieci. Natomiast ta jak to określasz "podłość i zawiść męska rozwodników do kobiet" ma swoje podstawy i dokładnie takie same postawy można zaobserwować ze strony kobiet po rozwodzie wobec mężczyzn.
                • taki_drugi Re: Hipotetycznie 22.11.12, 14:10
                  A może to jest po prostu tak, że ty sobie matoła wzięłaś, a teraz swoją pomyłkę próbujesz usprawiedliwić jego "nieznajomością" realiów smile))))
                  • blackglass Re: Hipotetycznie 22.11.12, 15:46
                    Uderz w stół a nożyce się odezwą tongue_out

                    logicman czyli na podstawie kilku słów- no pogratulować ...
                    Nie da się powiedzieć, ze kobiety są "gorsze" bo nie są, a faceci to często poprostu duzi chłopcy ot tyle tongue_out i to niezależnie od wieku.

                    Co do podłości i zawiść, to przykre ale dużo częściej obserwować to można u facetów niż u kobiet...jak już nie mogą "dokopać" tej przez która...to chociaż wejdą na forum i "wyżyją" się na innych.
                    Wiesz żałosne to porostu sad

                    Taki_drugi pudło tongue_out
                    Nie małolat, starszy ode mnie. Małolaty z reguły potrafią "dostosować" się do kobiety... a nie "rządzić" za wszelką cenę jak ci starsi tongue_out
                    • nandita_7 Re: Hipotetycznie 23.11.12, 10:18
                      O matko, znowu pyskówka nt. wyższości jednej płci nad drugą? Do jasnej cholery, wśród obu bywają egzemplarze niewydarzone, znam osobiście, po co tak generalizować. A rzeczywiście jakoś nie zauważyłam, by wszystkie rozwódki tutejsze pałały nienawiścią do rodu męskiego tak w ogóle, w odróżnieniu od tutejszych panów. A jak się czasem przewinie taki, co to jad mu z pyska nie kapie, to cichuteńko znika. Spadam zniesmaczona.
                    • taki_drugi Re: Hipotetycznie 23.11.12, 10:26
                      blackglass napisała:

                      > Taki_drugi pudło tongue_out
                      > Nie małolat, starszy ode mnie. Małolaty z reguły potrafią "dostosować" się do k
                      > obiety... a nie "rządzić" za wszelką cenę jak ci starsi tongue_out

                      Napisałem "matoła", a nie "małolat" big_grin
                      • blackglass Re: Hipotetycznie 23.11.12, 11:50
                        taki_drugi napisał(a):

                        > blackglass napisała:
                        >
                        > > Taki_drugi pudło tongue_out
                        > > Nie małolat, starszy ode mnie. Małolaty z reguły potrafią "dostosować" si
                        > ę do k
                        > > obiety... a nie "rządzić" za wszelką cenę jak ci starsi tongue_out

                        Ano rzeczywiście wink
                        >
                        > Napisałem "matoła", a nie "małolat" big_grin
    • gazeta_mi_placi Re: Hipotetycznie 23.11.12, 10:51
      Utrzymanie zdrowego dziecka nie kosztuje przeciętnie 2000 zł tylko mimo wszystko dużo mniej. Wiele rodzin (znam co najmniej dwie takie rodziny) żyje z obu pensji (łącznie ok 3000 zł) i nie wierzę, że aż 2000 zł wydają na samo tylko dziecko (w jednym przypadku dwójka dzieci, w drugim jedno).
      Koszt wystarczający do utrzymania zdrowego dziecka to około 800-1000 zł.
      Oczywiście są na pewno rodziny które są na tyle zamożne, że na jedynaka wydadzą i po 5000 zł miesięcznie.
      Ubrań i przyborów szkolnych nie kupuje się co miesiąc, wycieczki nie są obowiązkowe.
      • smutnyaniol Re: Hipotetycznie 23.11.12, 10:59
        Niestety musze się zgodzić sie z panami. Wiele matek wykorzystuje alimenty do podniesienia sobie stopy życiowej, a co gorsza wykorzystują dzieci w tych rozgrywkach. Nie mówię, że wszystkie, ale taki obraz można sobie stoworzyć. Dokłada się do tego mierność naszego systemu, który nie zabezpiecza potrzeb nikogo.
        Potrzeby dziecka na poziomie 2000 złotych to bardzo wygórowana suma, ciężko mi policzyć co może tam być wrzucone, ale skoro kogoś nie stać to rezygnuje z luksusów.
      • blackglass Re: Hipotetycznie 23.11.12, 11:49
        Gazeta rozumiem ze piszesz na postawie doświadczenia tongue_out
        Twoje dziecko można utrzymać za mniej niż te przysłowiowe 2000 ?

        A tak z ciekawości ile zdaniem waszym kosztuje utrzymanie 8-9 latka?
        • logicman Re: Hipotetycznie 23.11.12, 12:32
          blackglass napisała:

          > Twoje dziecko można utrzymać za mniej niż te przysłowiowe 2000 ?
          >

          Każde zdrowe dziecko można utrzymać za dużo mniej niż 2000 zł.

          Koszty utrzymania mojego syna to średnio miesięcznie ok. 800-900 zł, wliczając w to wszystkie niezbędne ubrania, podręczniki, przybory szkolne, wycieczki, wyjścia do kina 2 razy w miesiącu, nauka pływania, pakiet prywatnej opieki medycznej.

          • blackglass Re: Hipotetycznie 23.11.12, 13:33
            logicman napisał:

            > blackglass napisała:
            >
            > > Twoje dziecko można utrzymać za mniej niż te przysłowiowe 2000 ?
            > >
            >
            > Każde zdrowe dziecko można utrzymać za dużo mniej niż 2000 zł.
            >
            > Koszty utrzymania mojego syna to średnio miesięcznie ok. 800-900 zł, wliczając
            > w to wszystkie niezbędne ubrania, podręczniki, przybory szkolne, wycieczki, wyj
            > ścia do kina 2 razy w miesiącu, nauka pływania, pakiet prywatnej opieki medycznej.
            Ty tak serio?
            To poproszę namiar na tak tanią naukę pływania i opiekę medyczną.

            No chyba, że w tygodniu chodzisz to ok, bo wtedy bilety są tańsze.

            To moje dziecko kosztuje znacznie więcej. Na serio.
            I nie mamy pakietu prywatnej opieki medycznej, pływanie ma w szkole ale za to angielski.

            • logicman Re: Hipotetycznie 23.11.12, 13:44
              Nauka pływania 480 zł/ semestr, dokładnie tu: www.merling.pl/index.php/strona-gowna/kadra

              Pakiet medyczny w LUX-MED 100 zł/mc (cena hurtowa, negocjowana przez pracodawcę).
              • blackglass Re: Hipotetycznie 23.11.12, 14:01
                Trochę daleko byłoby mi z Wawy wink
                Ale ten pakiet LUX-Med mnie zainteresował, co w to wchodzi?
                Pewnie indywidualnie nie dałoby rady wynegocjować uncertain
                Myślę, że nie ma jednej stałej kwoty idealnej na dziecko.
                Na moim np. palą się buty i ubrania.
                Jedne które nie zostały zniszczone w trakcie sezonu ( zimowego np.) to bartki z sympateksu ale cena to prawie 300 zł.
                Pomijając, ze obiady w szkole to około 120 zł, wycieczka w tym miesiącu 100 zł, angielski za miesiąc około 150 zł,samo picie do szkoły to koszt miesięczny około 60 zł ( liczę 3 zł na dzień 2 picia) nie licząc całej reszty sad

                • logicman Re: Hipotetycznie 23.11.12, 14:23
                  W ramach pakietu jest dostęp do specjalistów. Jest to o tyle fajne, że na wizyte do dermatologa, alergologa czy pulmunologa czeka się kilka dni. Normalnie (na NFZ) czas oczekiwania liczony w tygodniach. Jedynie stomatolog jest płatny (tzn. jest zniżka 10%) ale to akurat nie ma znaczenia, bo wiele prywatnych klinik ma podpisane umowy z NFZ i dzieci są leczone bezpłatnie. W sumie jeśli w ciągu roku kilkukrotnie korzysta się prywatnie z wizyt specjalistów to taki pakiet zwraca się.
                  Co do ceny, to podejrzewam, że kupując prywatnie byłoby z 20-30 % drożej.

                  Jeśli chodzi o basen, to jestem przekonany, że w Warszawie znajdziesz skołę pływania w podobnej cenie. Zwróć tylko uwagę, czy udostępniają płatność za semestr z góry dając przy tym bonifikatę. Gdybym płacił w ratach miesięcznych, koszt wyniósłby mnie 660 zł/semestr, co dałoby 1320 rocznie - a płacę 960 rocznie. Warto się rozejrzeć, nie wszystkie szkoły ogłaszają się w sieci, najlepiej przejść się po szkołach, które maja basen i zebrać ulotki reklamowe szkółek prowadzonych przez ratowników/nauczycieli WF z tych szkół.

                  Z tymi butami za 300 zł to pojechałaś po bandzie. Spokojnie bardzo dobre buty kupisz dziecku za połowę tej kwoty. Za obiady zdzierają (u mnie 60 zł/mc), ale być może miasto nie dopłaca, choć dziwne, bo Warszawa jest niby bogatym miastem.

                  Ogólnie widzę, że masz lekka rękę do wydawania pieniędzy wink
                  Pamiętaj, że nawet małe oszczędności w skali miesiąca dają duże kwoty - i to wcale nie trzeba oszczędzać na jakości czy dostępności określonych rzeczy czy usług. wystarczy się postarać i poszukać tego samego taniej.
                  Dobry przykład z kinem - w Multikinie jest akcja "Środy z Orange", kupujesz starter orange za 5 zł (a jak nie masz telefonu w tej sieci), wysyłasz sms i masz bilety za 50% ceny - już możesz nie 2 a 4 razy w miesiącu iść z dzieckiem do kina, co nawet nie zawsze ma sens ze względu na repertuar.
                  • blackglass Re: Hipotetycznie 23.11.12, 14:56
                    Z obiadami teraz jest gorzej, nie ma dopłat ani takich stołówek jak kiedyś. Jest firma która się tym zajmuje i kosztuje to drożej.
                    Co do butów, tak można kupić taniej i ja kupuje ale wtedy wychodzi na jedno bo idą 2 pary butów. A takie nie skórzane idą w 2-4 tygodnie.
                    Tak wiem, znam środy z orange, znajomi wysyłają smamy i dają kody, problem w tym ze ja w chałupie jestem z dziecięciem około 18 a i lekcje trza zrobić, wiec sobie darowaliśmy środy.

                    Co do Lux- med, nie wiem czy ten pakiet który masz / albo podobny nie jest płatny ( w promocji) 1400 czy 1500 zł rocznie. Mi taki zaproponowano, ale nie mam takiej kasy jednorazowo.
                    • cozzycie_80 Re: Hipotetycznie 23.11.12, 15:08
                      Gdyby nie fakt, że płacę szaloną kwotę za przedszkole mojego dziecka (to już ostatni rok, uffff), to 1000 zł z przeznaczeniem tylko na dziecko spokojnie by mi wystarczyło.
                      Ale nie wliczam w to kosztów typu: opłata mieszkania itp.
                      No i na razie tatuś wspiera mnie przy zakupach np. ciuszków.
                      Nie wiem jak będzie to wyglądało kiedy Młoda pójdzie do szkoły, jeszcze się nie orientowałam.
        • gazeta_mi_placi Re: Hipotetycznie 23.11.12, 16:16
          Oczywiście można dziecku kupować co miesiąc nowe ubrania i wyłącznie z markowych sklepów, wysyłać je na płatne zajęcia dodatkowe plus karmić delikatesami, ale większość ludzi (normalnych rodzin) żyje na przeciętnej stopie i nie wydają na jedno dziecko 2000 zł bo sami mają na całą rodzinę np. 3000 zł albo 4000 zł i dwoje dzieci.
          Rozumiem, że niektórzy żyją na swoich planetach gdzie Panie pracują w korporacjach na wysokich lub przynajmniej średnich stanowiskach, a Panowie mają własne firmy, ale większość ludzi w Polsce utrzymuje całe rodziny (złożone np. z 2 - 3 dzieci) za obie pensje małżonków rzędu np. 4000 zł albo i mniej.
          I nikt mi nie wmówi tego, że takie rodziny nie istnieją, a jeśli istnieją to na dzieci przeznaczają miesięcznie po 2000 zł bo to (w większości przypadków) bzdury, oczywiście zgadzam się, że w middle high class i wyżej normą są owe 2000 zł na dziecko i nawet więcej (wierzę, naprawdę).
          I te dzieci nie chodzą ani głodne ani nagie, do kina też czasem chodzą i mają przybory do szkoły.
          Oczywiście chodzą do państwowych szkół, nie prywatnych.
          • gazeta_mi_placi Re: Hipotetycznie 23.11.12, 16:18
            W dwóch ostatnich zdaniach chodzi mi o dzieci oczywiście z tych przeciętnych rodzin, a nie z middle high class i wyżej.
          • cozzycie_80 Re: Hipotetycznie 23.11.12, 17:28
            zgadzam się z Gazetą smile
            • cozzycie_80 Re: Hipotetycznie 23.11.12, 17:33
              po rozwodzie bardzo dużo się zmienia i choćbym waliła głową w mur, to standard życia taki jak miałam w czasie trwania mojego małżeństwa nie będę miała. A moje dziecko będzie żyło na takim poziomie jak ja żyję. Najważniejsze, żeby głodne nie chodziło i w podartych ubrankach.
              Jestem sama i muszę sobie radzić, tata na dziecko płaci, ale to są pieniądze mojego dziecka i wiem, że kiedy skończy się to diabelskie przedszkole, to będę miała na wiele innych potrzeb mojego dziecka, z którymi teraz muszę się ograniczać.
              A jak chce sobie kupować, podkład DIORA, to muszę sama sobie na to zarobić wink
              • blackglass Re: Hipotetycznie 23.11.12, 18:42
                Normalne ze na siebie trzeba zarobić. Ja tam jestem zwierze tanie w utrzymaniu wink
                Fryzjer raz na rok, kosmetyczka niet, krem można kupić za 10 zł i na długo starcza wink Nie maluje się.Ciuch w ciuchlandzie kupuje lub szyje.
                Ale dziecko to inna bajka.
                • logicman Re: Hipotetycznie 23.11.12, 19:03
                  Inna bajka ale z butami za 300 zł dla dziecka to przesada. Nie chcę nikogo urazić ale takie osoby kupujące dziecku buty za 300 kojarzą mi się z rosyjskimi nuworyszami, którzy często pojawiają się w Trójmieście (robią sobie weekendowe wycieczki z Kaliningradu), wpadają do markowych sklepów i zgarniają wszystko jak leci, nie patrząc na cenę. A co, stać ich na to, więc muszą pokazać.
                  • cozzycie_80 Re: Hipotetycznie 23.11.12, 19:13
                    Logicman, to wszystko zależy od tego czy kogoś stać czy nie, na te buty za 3 stówki. Jeżeli stać, to czemu dziecku nie kupić takich butów. Choć moje dziecko nawet w czasach małżeństwa, gdzie żyliśmy z dwóch bardzo dobrych pensji, nigdy tak drogich butów nie miało wink

                    Ja aż tak tania nie jestem wink ale zarabiam na wszystkie swoje przyjemności i mogę sobie na coś tam pozwolić smile
                    • blackglass Re: Hipotetycznie 24.11.12, 22:17
                      Patrz jak butów się uczepił tongue_out
                      Drogie, oczywiście, sobie za tyle nigdy nie kupiłam. Ale buty są genialne!
                      Nie przemakają, świetnie dopasowane do nogi, nawet przy porządnych igraszkach w śniegu nie ma mowy a tym żeby śnieg się dostał. Buty niezniszczalne po prostu.
                      Nie ma to nic wspólnego ze "szpanem" czy pokazaniem się, buty warte swojej ceny.
                      One tak dokładnie kosztowały 260 zł.
                      W tym roku z takowych zrezygnowałam.
                      Ale nawet sam tata stwierdził, ze buty suuper i będzie na nie kasę odzienie dawał.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka