Dodaj do ulubionych

potrzebna rada

29.07.13, 11:37
Witam. Mam 42 lata, 13 lat po ślubie, mamy 5-letnie dziecko. Od kilku lat się psuje. Kłótnie, szantaż emocjonalny, traktowanie jak człowieka drugiej kategorii. Małżeństwo w sferze fizycznej od 3 lat nie istnieje, w sferze emocjonalnej też. Tyle mniej więcej czasu śpimy w osobnych pokojach Po urodzeniu dziecka, żona nie wróciła do pracy. Ja utrzymuję rodzinę, pracując średnio 12 godzin na dobę. Gdzieś od ponad roku dojrzałem do decyzji o rozstaniu, pół roku temu powiedziałem o tym żonie. Żona twierdzi że jest jeszcze co ratować a nawet jeśli emocjonalnie nas nic nie łączy, to powinniśmy tkwić w tym związku bez uczuć dla dobra dziecka. Ja nie mam żadnej, nawet najmniejszej motywacji by ratować małżeństwo. Tej fikcji już nie chcę. W dodatku związek jest ewidentnie toksyczny, wykańcza mnie psychicznie. Ja muszę mieć zdrowie by utrzymać dziecko i żonę. Akceptuję fakt że będę ją utrzymywał także po naszym rozstaniu. Jestem gotowy zostawić jej mieszkanie (stanowi moją własność). Chcę rozwodu bez orzekania o winie i niepotrzebnych wojen. Stąd też moje pytanie; czy lepiej wyprowadzić się teraz i mieszkając osobno złożyć pozew rozwodowy? Czy może lepiej nie wyprowadzać się i złożyć pozew mieszkając w dotychczasowym mieszkaniu? Nie chcę żeby moja wyprowadzka była argumentem przeciwko mnie w kwestii orzekania winy którejś ze stron. Nie chcę też aby moje pozostawanie w mieszkaniu było interpretowane jako podtrzymywanie gospodarczych więzi łączących mnie z żoną. Proszę o radę w kwestiach rozwodowych, w kwestii ratowania małżeństwa za rady dziękuję. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • lesnik5 Re: potrzebna rada 29.07.13, 11:43
      To bardzo bohaterskie, że chcesz zostawić żonie majątek. Dziecku to oczywiste, ale żonie.

      Złóż pozew o rozwód i wtedy się wyprowadź. Nikt nie będzie wtedy twierdził, że przed wyprowadzką łączyły was jakieś więzi.

      ps. pisząc "bohaterskie" miałem na myśli, że może warto to jeszcze przemyśleć, albo takich decyzji nie podejmować teraz, w stanie wzburzenia emocjonalnego.
    • yoma Re: potrzebna rada 29.07.13, 11:48
      Nie traktuj tej opinii jako wiążącej, ale IMHO skoro utrzymujesz żonę i chcesz utrzymywać nadal, także po rozwodzie, to więź gospodarcza istnieje jak cholera, niezależnie od twojej wyprowadzki czy nie.
    • zmeczona100 Re: potrzebna rada 29.07.13, 12:01
      To ja tak dosadnie zapytam- dużo młodsza od żony?
      • lesnik5 Re: potrzebna rada 29.07.13, 12:23
        Nie musi być wcale młodsza, wystarczy, że nie jest upierdliwa i zrzędliwa.
        • zmeczona100 Re: potrzebna rada 29.07.13, 12:44
          > wystarczy, że nie jest upierdliwa i zrzędliwa.

          Takie to tylko w ERZE smile
          • argentusa Re: potrzebna rada 29.07.13, 19:03
            hmm a ja to kto?
            nieupierdliwa i wiecznie zadowolona.
            I dlatego rozwiedziona z wiecznie-niezadowolonym.
            Ar.
            ps. hm... jak masz ochotę zostawić mieszkanie to zostaw. Z własnego doświadczenia wiem, że święty spokój i uwolnienie się z nieszczęśliwego małżeństwa nie ma ceny. I dzisiaj powtórzę to jeszcze raz. Chociaż akurat na rozwodzie, o który to ja wystąpiłam, straciłam bezpieczeństwo finansowe i bardziej niż dostanie, wygodne życie. Bowiem eksio chciał mnie finansować dalej bylebym tylko "żyła osobno chociaż jako jego żona i matka jego dzieci".
            • logicman Re: potrzebna rada 30.07.13, 00:30
              argentusa napisała:

              > Z własnego doświadczenia wiem, że święty spokój i uwolnienie się z nieszczęśliwego małżeństwa nie ma ceny.

              Potwierdzam!
              • lampka_witoszowska Re: potrzebna rada 16.01.15, 08:48
                ja też potwierdzam. Niemniej bardzo duża część ludzi rozwód traktuje jako kolejny cios w prowadzonej wojnie i wcale NIE CHCE się uwolnić. Np. niemój. Wojowanie wciąga. I stąd potem zapiekłości porozwodowe trwające latami. A to sensu najmniejszego nie ma.
          • logicman Re: potrzebna rada 30.07.13, 00:28
            zmeczona100 napisała:

            > > wystarczy, że nie jest upierdliwa i zrzędliwa.
            >
            > Takie to tylko w ERZE smile

            I tutaj się mylisz. Istnieją niezrzędliwe a do tego dobre, mądre i inteligentne kobiety - a w każdym razie jedna taka kobieta istnieje smile
            • zmeczona100 Re: potrzebna rada 30.07.13, 20:41
              > I tutaj się mylisz. Istnieją niezrzędliwe a do tego dobre, mądre i inteligentne
              > kobiety - a w każdym razie jedna taka kobieta istnieje smile

              To, zdaje się, jestem trzecia taka smile
              (po Argentusie i Twojej)

              hehe tongue_out
              • tautschinsky Re: potrzebna rada 30.07.13, 22:28
                zmeczona100 napisała:

                > > I tutaj się mylisz. Istnieją niezrzędliwe a do tego dobre, mądre i inteli
                > gentne kobiety
                >
                > To, zdaje się, jestem trzecia taka smile


                Ty pasujesz do tego opisu jak wyżej jak pięść do nosa. Nawet na tym forum od ręki znalazłbym kilka kobiet, którym bliżej do tego niż tobie - jesteś na przeciwległym biegunie big_grin
                • lampka_witoszowska Re: potrzebna rada 16.01.15, 08:51
                  na tym forum to widzisz co najwyżej inteligencję, emocje i garstkę przekonań, a nie zachowania, zrzędzenie czy upierdliwość. Zachowania to tylko w życiu, oko w oko. A to nieco trudniejsze niż klepanie w klawiaturę, hehe. Za to konieczne, jak się chce mówić o charakterze człowieka.
      • pajak30 Re: potrzebna rada 15.01.15, 08:42

        > To ja tak dosadnie zapytam- dużo młodsza od żony?

        wink trafne spostrzezenie
        • celina1984 Re: potrzebna rada 15.01.15, 08:51
          Raczej stereotypowe myślenie a nie trafne spostrzeżenie. Zreszta dalej mieszka z ex zona w wydzielonej czesci mieszkania wiec tendencyjne domysły zmeczonej nie maja zadnej racji bytu.
          • pajak30 Re: potrzebna rada 15.01.15, 09:45
            celina ja tez tak pomyslalam zanim dotaralam do konca watku, jakos nie wierze w uczciwosc malzenska autora, mam zle doswiadczenia osobnicze....
            • celina1984 Re: potrzebna rada 15.01.15, 12:02
              Nic dziwnego ze tak pomyślałaś. Sadze, ze czy chcemy czy nie, osadzamy innych przez pryzmat własnych doświadczeń co czesto jest krzywdzące ale trudno tego uniknac.
    • altz Re: potrzebna rada 29.07.13, 12:19
      Nie bądź głupi, nie zostawiaj mieszkania.
      Jeśli chcesz pomóc, to pozwól jej mieszkać nawet do pełnoletności dziecka.
      Nie zgrywa się wszystkich kart, zacznie kombinować z dzieckiem, to nie będziesz miał żadnych atutów. Poważnie zachorujesz, to pójdziesz mieszkać pod most? Dbaj o siebie i nie wyzbywaj się majątku, w razie śmierci i tak dziecko dziedziczy, więc zagrożenia nie ma.
      Jak się nie będziesz szanował, to nikt Cię nie będzie szanował.
      • orangeplus Re: potrzebna rada 29.07.13, 12:37
        Święta racja. Nie ma sensu kupować sobie rozgrzeszenia za mieszkanie. Z reguły, a właściwie chyba we wszystkich przypadkach życie po rozwodzie diametralnie się zmienia. Czasami na lepsze, czasami na gorsze, ale zawsze jest inaczej. Warto więc mieć zabezpieczenie. Wystarczy, że podzielicie mieszkanie na pół. No chyba że faktycznie jest ta druga big_grin Ale wtedy to nawet dwa mieszkania podarowane byłej żonie nie zmienią jej dożywotniej nienawiści do Ciebie big_grin
        • tornado27 Re: potrzebna rada 29.07.13, 16:43
          dokładnie

          ona moze tobie jeszcze wywinąc taki numer, że sprzeda mieszkanie, ulotni się z dzieckiem i bedzie miała cie gdzieś

          ja rozumiem, że chcesz dobrze, ale mysl o sobie
          serdeczne pozdro
        • lampka_witoszowska Re: potrzebna rada 16.01.15, 08:53
          wizja kobiet ślących kwiaty czy butelkę wina swojej następczyni - w podzięce za zabranie niewiernego - jest widać zbyt przerażająca i godząca w rozdmuchane ego, byście, słabi panowie, mogli ją w ogóle brać pod uwagę smile tylko ta oklepana nienawiść i nienawiść big_grin
    • tricolour Nie bądź idiota... 29.07.13, 13:06
      ... żona ma dwie ręce więc może się utrzymać. Ale skoro chcesz być idiotą i pracować na kogoś - Twoje sprawa.

      Możesz być także idiotą i zostawić jej mieszkanie, ale moim zdaniem o wiele lepsze dla wszystkich jest życie adekwatne do zasobności łepetyny i chęci rąk.
    • wendd Re: potrzebna rada 29.07.13, 20:42
      Myślę, że pytania autora wątku wynikają z tego, że żona nie chce się rozwieść, a pomysł rozstrzygnięcia kwestii majątkowych i finansowych na korzyść żony ma ją przekonać do rozwodu.
    • zdeterminowanyyy Re: potrzebna rada 30.07.13, 06:49
      Dziękuję za zainteresowanie i za wszystkie wpisy. Odnośnie mieszkania raczej nie zmienię sytuacji prawnej mieszkania. Po prostu pozostawię je żonie do dyspozycji. Tam będzie mieszkało moje dziecko, poza tym i tak będę ponosił wszelkie opłaty. Jeśli ktoś posiada wiedzę lub lub doświadczenie to niech przedstawi mi konsekwencje prawne mojej ewentualnej wyprowadzki przed złożeniem pozwu tak jak prosiłem w pierwszym poście. Dzięki
      • dreemcatcher Re: potrzebna rada 30.07.13, 09:42
        co zrobisz jak zona sprzeda mieszkanie a od ciebie zażąda alimentów na siebie i dziecko. Skoro traktuje cię jak człowieka drugiej kategorii to czemu by się miało to zmienić po rozwodzie . Myślisz że będzie jej pasowało zarobienie na siebie skoro ma sponsora? Dobrze ci ludzie radzą . Skoro teraz jest szantaż emocjonalny to wysoce prawdopodobne jest że się posłuży dzieckiem. A może ty faktycznie jesteś fajtłapa i dałeś sobie wejść na głowę i pasuje ci rola
      • logicman Re: potrzebna rada 30.07.13, 09:44
        > Jeśli ktoś posiada wiedzę lub lub doświadczenie to niech przedstawi mi ko
        > nsekwencje prawne mojej ewentualnej wyprowadzki przed złożeniem pozwu


        Może to być podciągniete pod porzucenie rodziny -> rozwód z Twojej winy.
      • tricolour Konsekwencje prawne są oczywiste... 30.07.13, 10:50
        ... żona wnosi o orzeczenie Twojej wyłącznej winy na skutek porzucenia rodziny. Twoja chęć "podarowania" mieszkania zostanie przedstawiona jako próba złagodzenia skutków Twego porzucenia - czujesz się winny więc na otarcie łez "darujesz" mieszkanie.

        Potem zacznie się dojenie frajera i nawet będzie miało to sens, bo skoro ktoś lekką ręką robi prezenty z mieszkania i opierunku, to niech dołoży kilka tysięcy alimentów. Na matkę także.
        Więc zamiast zadawać kretyńskie - w mojej ocenie - pytania użyj wyszukiwarki i poczytaj na forum jak się doi takich gości, jak Ty, którzy chcą coś podarować, co prawie nigdy nie wiąże się z wdzięcznością, a prawie zawsze z dalszymi oczekiwaniami.
      • molly_wither Re: potrzebna rada 31.07.13, 20:57
        I dalej nie odpowiedziales na pytanie o PRAWDZIWA "przyczyne" rozwodusmile

        zdeterminowanyyy napisał(a):

        > Dziękuję za zainteresowanie i za wszystkie wpisy. Odnośnie mieszkania raczej ni
        > e zmienię sytuacji prawnej mieszkania. Po prostu pozostawię je żonie do dyspozy
        > cji. Tam będzie mieszkało moje dziecko, poza tym i tak będę ponosił wszelkie op
        > łaty. Jeśli ktoś posiada wiedzę lub lub doświadczenie to niech przedstawi mi ko
        > nsekwencje prawne mojej ewentualnej wyprowadzki przed złożeniem pozwu tak jak p
        > rosiłem w pierwszym poście. Dzięki
    • aiwlysji Re: potrzebna rada 30.07.13, 14:18
      nie sluchalbym podpowiedzi facetow w tym watku, namawiaja cie na wieczne utargi z ex zona.
      widocznie oni lubia zyc w nienawisciwink
      mysle, ze dobrym pomyslem jest pozwolenie zonie na pozostanie w mieszkaniu do pelnoletnosci dziecka, badz ponownego wyjscia za maz. zreszta takie rozwiazania stosuje sie czesto np. w uk.
      chcesz odejsc, dla ciebie to definitywny koniec, o zonie piszesz, ze "nie wrocila do pracy"- ok, masz prawo do takiej decyzji, ale dziecko musi miec zapewniona rownowage psychiczna, a zona bedzie rozpaczac (oczywiscie), wiec dokladanie jej wiecej problemow (jak sugeruja inni) to rowniez wykanczanie swojego dziecka. tutaj na tym forum odczucia dziecka niewiele znacza, traktuje sie je jak paczke, trzeba wyeksmitowac do innego lokum...nie ma problemu, dziecko patrzy na cierpienie drugiego rodzica...nie ma problemu, dziecko czuje sie wspolodpowiedzialne za sytuacje zyciowa...nie ma problemu. najwazniejsze, ze kasa sie zgadza i wlasne samopoczucie tez. coz biedny kraj gdzie moralne postepowanie nazywane jest frajerstwem.

      ja odeszlam od ex (nie bylismy w malzenstwie, ale mielismy dziecko), w tym samym momencie sprzedawalm SWOJE wlasne mieszkanie i oczywiscie pol kasy poszlo dla niego (dobrowolnie). jasne, ze to nie odkupi grzechow, ale jest podstawa do zbudowania nowych relacji dla dobra dziecka. dzis po latach mam dobry kontakt, dla obydwoja bylo oczywiste, ze nasze klotnie zniszcza przede wszystkim dziecko.
      • lesnik5 Re: potrzebna rada 30.07.13, 14:30
        aiwlysji napisała:

        > a zona bedzie rozpaczac (oczywiscie), wiec dokladanie j
        > ej wiecej problemow (jak sugeruja inni) to rowniez wykanczanie swojego dziecka.

        Zona znalazla sobie kochanka i bedzie rozpaczac, ze aktualny maz ja opuscil?

        Mozesz rozwinac ta gleboka mysl, bardzo prosze?
        • aiwlysji Re: potrzebna rada 30.07.13, 14:50
          lesnik5 napisał:


          > Zona znalazla sobie kochanka i bedzie rozpaczac, ze aktualny maz ja opuscil?
          >
          > Mozesz rozwinac ta gleboka mysl, bardzo prosze?

          czyja zona znalazla sobie kochanka?
          • molly_wither Re: potrzebna rada 31.07.13, 20:59
            Nie przejmuje sie, on mysli,ze jak jego zdradzala to wszystkie sa takiesmile

            aiwlysji napisała:

            > lesnik5 napisał:
            >
            >
            > > Zona znalazla sobie kochanka i bedzie rozpaczac, ze aktualny maz ja opusc
            > il?
            > >
            > > Mozesz rozwinac ta gleboka mysl, bardzo prosze?
            >
            > czyja zona znalazla sobie kochanka?
            • lesnik5 Re: potrzebna rada 20.08.13, 12:24
              Nie wszystkie, ale tym które są warto mówić prawdę w oczy.

              Szczerość jest podobno w cenie. Tyle, że nie w tzw. kobiecym świecie.
      • altz Re: potrzebna rada 30.07.13, 14:39
        aiwlysji napisała:
        > nie sluchalbym podpowiedzi facetow w tym watku, namawiaja cie na wieczne utargi
        > z ex zona.
        Kto namawia? big_grin
        Najpierw trzeba przeczytać, zanim się odpowie!
        Namawiamy wszyscy o ochrony własnych interesów i w żadnym wypadku nie zdawanie się na łaskę żony, bo to jest bardzo ulotne.
        Ja pierwszy proponowałem pozostawienie dziecka i matki w tym mieszkaniu nawet do pełnoletniości dziecka, potem zobaczy, co będzie chciał zrobić i co cała trójka będzie chciała zrobić.

        > tutaj na tym forum odczucia dziecka niewiele znacza, traktuje sie je jak paczk
        > e, trzeba wyeksmitowac do innego lokum...
        Nikt tak nie napisał, to jest Twój wymysł.


        > ja odeszlam od ex (nie bylismy w malzenstwie, ale mielismy dziecko), w tym samy
        > m momencie sprzedawalm SWOJE wlasne mieszkanie i oczywiscie pol kasy poszlo dla
        > niego (dobrowolnie).
        Miałaś prawo do takiej decyzji, to w końcu Twoje pieniądze.

        > dzis po latach mam dobry kontakt, dla obydwoja bylo oczywiste,
        > ze nasze klotnie zniszcza przede wszystkim dziecko.
        Chwali się. Tutaj nikt nie nawołuje do kłótni, chociaż niektóre wpisy są ostre, to fakt.
    • tautschinsky Re: potrzebna rada 30.07.13, 15:33
      zdeterminowanyyy napisał(a):

      > Ja utrzymuję rodzinę, pracując średnio 12 godzin na do
      > bę. . W dodatku związek jest ewidentnie toksyczny, wyka
      > ńcza mnie psychicznie. Ja muszę mieć zdrowie by utrzymać dziecko i żonę.

      Nie ma żadnego powodu, żebyś tylko ty pracował, dziecko do przedszkola, wkrótce
      zresztą pójdzie do szkoły. Durniów, głupich misiów nie sieją, nie bądź jednym z nich.
      Żonę poślij do pracy, łaski nie robi. Zamiast 12 godzin będziesz mógł pracować 8, a przy
      okazji mieć czas na kontakt z dzieckiem albo przynajmniej wypoczynek, w tym psychiczny.


      > Akceptuję fakt że będę ją utrzymywał także po naszym rozstaniu. Jestem gotowy zostawić jej mieszkanie (stanowi moją własność).

      NIGDY, PRZENIGDY nawet nie myśl, by zostawić jej swoje mieszkanie!!!! Ona i tak będzie chciała wykończyć cię finansowo żądając alimentów na dziecko tak wysokich, by dalej nie pracować. Nie masz obowiązku jej utrzymywać, jest dorosła, zdrowa. Dobrze byłoby, byś przed rozwodem pognał ją do pracy. To będzie argument też dla ciebie podczas rozprawy. Nie pracując będzie wnosiła o alimenty na siebie. Poczucie winy (w tym przypadku nieuzasadnione) może cię tylko ponieść na dno.

      Wytłuszczę to: NIE ODDAWAJ JEJ SWOJEGO MIESZKANIA!!!! Jeśli bardzo chcesz komuś to mieszkanie podarować, to podaruj dziecku, ale kiedy dorośnie. Nawet na tym forum są mężczyźni, którzy zachowali się tak "po męsku", a tak naprawdę jak zwykłe cioty i zostawili swoim byłym cały majątek i sami wyszli z długami.



      > Stąd też moje pytanie; czy lepiej wyprowadzić się teraz i mieszkając osobno złożyć pozew rozwodowy? Czy może lepiej nie wyprowadzać się i złożyć pozew mieszkając w dotychczasowym mieszkaniu?

      Nie wyprowadzaj się, nie ma powodu, byś to robił, poza tym to źle będzie wyglądało na sprawie. Przez nią zostanie przedstawione jako porzucenie. Poza tym trudniej będzie ci się jej pozbyć ze swojego mieszkania, jeśli się z niego wyprowadzisz.

      Nie popełniaj błędów, ucz się na cudzych.
    • rozwiode_sie Co za dno.... 31.07.13, 16:01
      Reprezentujecie ludzie totalne dno moralne. Nie dziwię się, że takie osoby zostawiają swoich małżonków. Nienawiść, egoizm, przedmiotowe traktowanie byłego małżonka i dzieci. Udławcie się swoim jadem i pozabijajcie w walce o te pieniądze i własne racje.

      Autor wątku to super facet, takiego ze świeczką szukać, ma klasę, potrafi pomyśleć z szacunkiem o żonie, z którą spędził wiele lat. Pomimo, że nie jest zadowolony z relacji widać, że rodzina stanowi dla niego wartość i nawet odchodząc chce zabezpieczyć jej finansowe potrzeby. To się nazywa prawdziwy, dojrzały mężczyzna. Pozdrawiamsmile Moja rada: nie zadawać takich pytań na forum, tylko wybrać się do adwokata.
      • tautschinsky Re: Co za dno.... 31.07.13, 19:55
        rozwiode_sie napisał(a):

        > Autor wątku to super facet, takiego ze świeczką szukać, ma klasę, potrafi pomyś
        > leć z szacunkiem o żonie, z którą spędził wiele lat. Pomimo, że nie jest zadowo
        > lony z relacji widać, że rodzina stanowi dla niego wartość i nawet odchodząc ch
        > ce zabezpieczyć jej finansowe potrzeby.


        To nie klasa, takich facetów określa się mianem jeleni, owiec do strzyżenia smile
        Z punktu cwanej baby oczywiście gość jest pożądanym obiektem, bo można go miło skroić, a on jeszcze będzie piszczał o więcej. Takich durniów zostawiających swoim byłym mieszkania, majątek na szczęście jest coraz mniej. Dociera do mężczyzn, kim są kobiety. Żeby i ten nie dołączył do grona jęczących gołodupców, ciąganych po coraz wyższe alimenty, bo żonie nie chce się pracować. Będzie potem kwilił: no przecież wszystko jej zostawiłem: mieszkanie, opłacałem je, ją utrzymywałem, dziecko utrzymywałem, płaciłem, a dzisiaj mam mniej (już dzisiaj haruje po 12 godzin, kiedy żonka się wędzi w domciu, spędzając czas między telenowelami a kawką), bo kryzys każdego może dopaść albo po prostu będzie chciał się jeszcze związać, ma 42 lata, nie 72, a tu sznur na szyi trzymany w grabiach eksowej, a najlepsze, że dałby go sobie założyć swoją żałosną postawą. Albo wyciągnie wnioski z historii innych albo całe życie będzie płacił za głupotę, jeśli jej zostawi swoje mieszkanie, pozwoli jej lenić się. Wybór należy do niego, to w końcu jego życie.
      • lesnik5 Re: Co za dno.... 31.07.13, 20:10
        Ile kobiet na tym świecie, po tym jak zostały zdradzone, zostawiło dobrowolnie mężowi mieszkanie i majątek, w ramach podziekowania za udane małżeństwo?

        No proszę o przykład. Chociaż jeden.
        • molly_wither Re: Co za dno.... 31.07.13, 21:03
          Mazurowna. Zawsze odchodzila tylko z walizka od faceta. Wiecej nie znam, bo sie nie chwala, albo nie maja tyle kasy i takich jaj, jak ona.
          lesnik5 napisał:

          > Ile kobiet na tym świecie, po tym jak zostały zdradzone, zostawiło dobrowolnie
          > mężowi mieszkanie i majątek, w ramach podziekowania za udane małżeństwo?
          >
          > No proszę o przykład. Chociaż jeden.
          • lesnik5 Re: Co za dno.... 31.07.13, 21:58
            A ta cała Mazurowna, to wsrod innych kobiet postrzegana jest jako madra i rozsadna kobieta, czy raczej jako taka lekkomyslna, lub nawet glupia?
            • zalosny.jestes Walizkę wniosła z walizką wyszła ;-) 20.08.13, 11:05
              Przynajmniej uczciwie...i powiadacie, ze coś takiego istnieje i ma jajniki?
              Przywracacie mi panowie wiarę w kobiety...
      • molly_wither Re: Co za dno.... 31.07.13, 21:01
        No,ale dalej jednak nie napisal, co jest PRAWDZIWA "przyczyna",ze sie tak szybko w zonie odkochalsmile
        Moj stary nochal weszy kochanke.

        rozwiode_sie napisał(a):

        > Reprezentujecie ludzie totalne dno moralne. Nie dziwię się, że takie osoby zost
        > awiają swoich małżonków. Nienawiść, egoizm, przedmiotowe traktowanie byłego mał
        > żonka i dzieci. Udławcie się swoim jadem i pozabijajcie w walce o te pieniądze
        > i własne racje.
        >
        > Autor wątku to super facet, takiego ze świeczką szukać, ma klasę, potrafi pomyś
        > leć z szacunkiem o żonie, z którą spędził wiele lat. Pomimo, że nie jest zadowo
        > lony z relacji widać, że rodzina stanowi dla niego wartość i nawet odchodząc ch
        > ce zabezpieczyć jej finansowe potrzeby. To się nazywa prawdziwy, dojrzały mężcz
        > yzna. Pozdrawiamsmile Moja rada: nie zadawać takich pytań na forum, tylko wybrać s
        > ię do adwokata.
      • zalosny.jestes W damskiej terminologii frajer 20.08.13, 11:03
        to facet z klasą wink Panowie, od dziecka nas uczą, że z nimi coś nie tak i że "fszystko" co mówią/piszą ma drugie dno i należy to odbierać odwrotnie.

        Super facet! Każda chciałaby takiego mieć w razie rozwodu smile

        Kocham ten świat!
    • zdeterminowanyyy Re: potrzebna rada 01.08.13, 07:14
      Nie wiem czy kilka lat życia życia w toksycznym związku z konfliktami i kłótniami przy dziecku to mało? Harujesz i guzik z tego masz, jesteś traktowany jak dojna krowa, twoje potrzeby czy pasje się nie liczą. Czy nie można odejść od żony tak po prostu, bez odchodzenia do kochanki? Mnie facetowi który jest wykończony psychicznie wydaje się że można. I nie ma żadnej "drugiej" , "młodszej" Na razie wystarcza mi to jak dostaję w tyłek od tej aktualnej. Nie mam zamiaru być jeleniem, dlatego zdecydowałem się ty napisać. Bo choć większość wpisów jest drwiących to zawsze jakaś merytoryczna wypowiedź się trafi, która choć w części odpowie na moje pytania z pierwszego postu. Pozdrawiam
      • chalsia Re: potrzebna rada 01.08.13, 09:32

        > Czy nie można odejść od żony
        > tak po prostu, bez odchodzenia do kochanki?

        wiesz, o to chodzi, że właśnie tak się powinno odchodzić, czyli "od kogoś" a nie "do kogoś"
        ale ponieważ jest to u mężczyzn wyjątkowo sporadyczne, to dlatego spotyka się z takim powątpiewaniem.
        Na dodatek takie rozstanie daje większą szansę na poprawne układy porozwodowe.

        ja swojego męża daaaaaaaawno temu (jak jeszcze chyba nie był moi mężem) prosiłam, że jeśli mu źle będzie w związku, to żeby zachował się tak jak Ty, niestety nie miał na to odwagi cywilnej.
        To ja, gdy się źle działo, przycisnęłam go do ściany - podjął wtedy decyzję o rozstaniu. A za chwilkę się okazało, że w tle był damski katalizatorek - a to nie nastraja pozytywnie w układach około i porozwodowych.

        Jednak.....


        > Nie wiem czy kilka lat życia życia w toksycznym związku z konfliktami i kłótnia
        > mi przy dziecku to mało?

        "Mam 42 lata, 13 lat po ślubie, mamy 5-letnie dziecko. Od kilku lat się psuje. Kłótnie, szantaż emocjonalny, traktowanie jak człowieka drugiej kategorii. Małżeństwo w sferze fizycznej od 3 lat nie istnieje, w sferze emocjonalnej też. Tyle mniej więcej czasu śpimy w osobnych pokojach Po urodzeniu dziecka, żona nie wróciła do pracy. Ja utrzymuję rodzinę, pracując średnio 12 godzin na dobę. Gdzieś od ponad roku dojrzałem do decyzji o rozstaniu, pół roku temu powiedziałem o tym żonie. Żona twierdzi że jest jeszcze co ratować"

        uważam, że nie zrobiłeś wszystkiego, co było można, by ratowac/uzdrowić związek
        a właściwie - nie zrobiłeś nic - przez te kilka lat
        a najgorsze, że minęło pół roku, między podjęciem decyzji o rozwodzie a zakomunikowaniem o tym żonie - to był ostatni czas, gdy można było jeszcze coś zrobić
        a Ty w ogóle rozumiesz, jakie Twoje zachowania (lub ich brak) wywoływały kłótnie/frustrację u żony?

        postawiłeś żonę przed faktem dokonanym, potratowałeś ją jak przedmiot (chodzi o przeciwieństwo do podmiotu)
      • samiec_omega Re: potrzebna rada 23.08.13, 03:18
        >Nie wiem czy kilka lat życia życia w toksycznym związku z konfliktami i kłótniami przy dziecku to
        >mało? Harujesz i guzik z tego masz, jesteś traktowany jak dojna krowa, twoje potrzeby czy >pasje się nie liczą. Czy nie można odejść od żony tak po prostu, bez odchodzenia do kochanki?
        >Mnie facetowi który jest wykończony psychicznie wydaje się że można. I nie ma żadnej "drugiej"
        >, "młodszej" Na razie wystarcza mi to jak dostaję w tyłek od tej aktualnej. Nie mam zamiaru być
        >jeleniem, dlatego zdecydowałem się ty napisać




        Witaj w klubie.

        Mam tak samo. Też znudziła mi się rola żywego bankomatu. Panowie-dziękuję za cenne rady. Też chciałem się wyprowadzić i żonie wszystko zostawić. Łatwo zostać ciężkim frajerem.
        Z doświadczeń kolegów i swoich, wiem, że kobiety bardzo żle znoszą odspawanie od portfela ich facetów. Nienawiść do grobowej deski masz zapewnioną jak w banku. I to uczucie zwykle jest siłą napędową w postępowaniu pań względem ich byłych, żywych bankomatów.
      • eluthiena nie jest tak źle uczciwi mężczyźni jeszcze są;) 14.01.15, 16:50
        Ja co prawda na takiego nie trafiłam ale szanuje facetów którzy odchodząc potrafią zostawić coś dziecku a przy okazji żonie. To daje nadzieję. Mam też takich znajomych mężczyzn, którzy mają jakieś skrupuły..... A że małżeństwo nieudane....bywa - ludzie się oddalają rozwijają w innych kierunkach, albo zawarcie związku było przypadkowe...... Szkoda zawsze dzieci, ale każdy ma tylko jedno życie.....Ktoś tu kiedyś napisał że nie można się rozwodzić z pierwszego lepszego powodu ale jak upadnie ostatni argument żeby być razem...Tak czy siak warto byłoby mieć spokój sumienia że się zrobiło wszystko żeby małżeństwo jednak trwało, nawet w sensie terapii itd Życzę powodzenia w podejmowaniu jedynej słusznej decyzjiwink
      • celina1984 Re: potrzebna rada 14.01.15, 17:26
        Ci co doradzają Ci abys nie zostawiał mieszkania maja racje. Moj obecny maz zostawił zonie o dzieciom swoja czesc domu i generalnie wszystko co w tym domu sie mieściło. Teraz placi 3,5 tysiaca aliementow i po 13 latach malzenstwa nie ma nic nawet własnego widelca. Wiec dobrze to przemysl. Nie wiem ile zarabiasz moze stac Cie na taki gest ale jak obarczysz sie alimentami na zonę i dziecko czyli pewnie minimum 2 - 3 tysiace to moze byc Ci ciezko...
        • yoma Re: potrzebna rada 14.01.15, 18:16
          Słuchaj, zaalimentowałaś swoimi alimentami już całe bieżące forum, zostawże wątki sprzed dwóch lat, niech spoczywają w spokoju...
          • celina1984 Re: potrzebna rada 15.01.15, 07:48
            Odczep sie
    • zolza42 Re: potrzebna rada 01.08.13, 11:49
      Czasem zastanawiam się, co - według niektórych kobiet - jeszcze złego musi zrobić żona mężowi, aby mężczyzna miał DOŚĆ, PO DZIURKI W NOSIE WREDNEJ ŻONY?

      Do Autora wątku.
      Jak jesteś na rozdrożu i nie wiesz co zrobić, rozwiązaniem może być separacja. Jest tańsza i łatwiejsza do przeprowadzenia, zostawia furtkę i czas, abyś mógł się zorientować jak będzie się zachowywać wobec Ciebie żona - finansowo, rozczeniowo, emocjonalnie.
      Będziesz mógł się od razu wyprowadzić i krok po kroku załatwiać swoje sprawy bez kropki nad i.
      A jak już będziesz gotowy, a pani pokaże na co ja stać - wystąpisz o formalny rozówód i tyle.
      Poczytaj: separacja.pl/
    • zdeterminowanyyy Re: potrzebna rada 20.08.13, 10:51
      Dzięki za wszystkie wpisy. Decyzja podjęta. Wyprowadzka a następnie napisanie i złożenie pozwu. Choć jak ktoś tu napisał jedna rzecz to podjąć taką decyzję a inna - wyprowadzić się i wytrwać w swoich postanowieniach. Żona zamiast oszczędzać dziecko raczej wkręca je w całą sytuację szantażując mnie. Czasami widocznie trzeba być w życiu sukinsynem.
      • orangeplus Re: potrzebna rada 20.08.13, 11:59
        Jeśli wyprowadzisz się z domu, sąd może to uznać za porzucenie rodziny i ciebie jako winnego rozpadu (jeśli żona będzie się tego bardzo domagała). Przemyśl to. Brak więzi nie oznacza, że nie możecie ze sobą mieszkać. Wystarczy że będzie mieli osobne finanse, osobne półki w lodówce big_grin i zero seksu.
        • lesnik5 Re: potrzebna rada 20.08.13, 12:23
          Trzeba być kobietą żeby udzielać takich, hm, kobiecych, rad.
          • nowel1 Re: potrzebna rada 20.08.13, 12:50
            Leśnik, błagam Cię, przestańże już wszystko odnosić do płci.
            Ja nie udzieliłabym takiej rady, uważam za nie do przyjęcia mieszkanie pod jednym dachem z małżonkiem, z którym już nie chce się być - to znaczy, że jestem mężczyzną?
            • lesnik5 Re: potrzebna rada 20.08.13, 13:01
              No na to wychodzi.
              • nowel1 Re: potrzebna rada 20.08.13, 13:03
                Czyli klasyka gatunku: jeśli fakty nie zgadzają się z tym, co Ty myślisz, tym gorzej dla faktów.
                • zalosny.jestes A fakty to sposób widzenia rzeczywistości? 20.08.13, 13:06
                  Tym gorzej dla tego, kto je tak pokrętnie odczytuje wink
                • lesnik5 Re: potrzebna rada 20.08.13, 13:10
                  Tak, bo ja jestem nieomylny.

                  Oraz ładny, zgrabny i powabny. Itd.
    • zalosny.jestes Klasyczny układ :-) 20.08.13, 10:59
      1)Motyle w brzuchu.
      2)Pełna akceptacja.
      3)Sielanka i pełne zrozumienie.
      4)Kocham Cię Misiu.
      5)Seks na zawołanie - jak króliki wink
      6)Ślub - któż by nie chciał wink
      7)Pierwsze niesnaski, 5 cm więcej w pasie.
      8)Dzidziuś - pampers kupą na podłodze i to Twoja wina.
      9)Zero seksu - bezczelne samcze zapędy.
      10)Wieczny ból głowy, zero pasji i chęci do życia.
      11)Non stop awantury.
      12)Zostań - potrzebuję Twoich zasobów.
      13)Wyprowadź się, zostaw "fszystko" co masz, zapłać wysokie alimenty i nie mieszaj dziecku w głowie.
      14)Ta kanalia zmarnowała mi życie.

      Będziesz ciężkim FRAJEREM jak dasz się wpisać w schemat realizowany przez panie od pokoleń. Walcz o swoje - nie dla siebie tylko właśnie dla dziecka. I nie daj sobie zmydlić oczu dobrem dziecka z drugiej strony - tam "fszystko" robi się dla siebie a całość otoczenia służy jak najlepszemu zaspokajaniu potrzeb.

      Musisz być silny - inaczej Cię rozjadą smile
      Powodzenia
      • nowel1 Re: Klasyczny układ :-) 20.08.13, 12:53
        To jest "schemat realizowany przez panie od pokoleń"?
        Od ilu pokoleń?
        Masz jakieś liczne przykłady na takie postępowanie kobiet, dajmy na to, 4 pokolenia wstecz, czyli jakieś 100 lat temu?

        No ja rozumiem, że twoja ex taki plan realizowała, przy twojej nieskazitelnej uczciwości, miłości i hojności, ale ty - to nie wszystkie pokolenia.
        • zalosny.jestes Próby były a jakże, od lat mniej więcej 20.08.13, 13:05
          60tych ubiegłego wieku, kiedy to ktoś mądry wymyślił, że należy osobniki kierujące się w życiu emocjami i rozhisteryzowane dopuścić do np ustalania czy egzekwowania prawa. Czym to się skończyło - widać dziś a będzie jeszcze lepiej.

          Owszem, w latach 60tych gdzie ideałem ojca był zamroczony piwskiem typ zasypiający w fotelu, pod warunkiem, że przyniósł wypłatę a kobiety wnosiły pozwy rozwodowe głównie wtedy, gdy zęby walały się po przedpokoju i to nie raz. Dziś się trochę zmieniło na niekorzyść pań a na korzyść mężczyzn. Prawo zaś i wszystko wokół dalej utrzymuje chore schematy wspomagając rozpad rodziny. Brak autorytetów - to jest absolutna tragedia współczesnych czasów.

          Nie przeczę, że jest promil kobiet potrafiących wyrwać się ze schematu, ale jest to tak mała próba, że można śmiało ją pominąć.

          PS: Za duży temat by go tu rozwinąć.
          • nowel1 Re: Próby były a jakże, od lat mniej więcej 20.08.13, 13:17
            Co to jest autorytet? Coś nadanego z urodzenia - na przykład z tytułu płci - czy też efekt własnych poczynań, coś na co trzeba sobie zapracować?
        • eluthiena Re: Klasyczny układ - coraz rzadszy!!!!! 14.01.15, 17:00
          Obecnie moje koleżanki i ja sama
          1) spotkanie miłość od pierwszego wejrzenia
          2) obłedny seks
          3) oświadczyny po pół roku (dziwnesad)
          4) kobieta pracuje rozwija sie rodzi dzieci buduje domy
          5) mężczyzna biedny nie może się odnaleźć po emigracji, lub jego firma jest przed kryzysem, w trakcie kryzysu, po kryzysie, lub za 2000 nie bedzie pracowal itp
          6) kobieta tyra coraz wiecej
          7) kobieta przestaje szanowac faceta
          8) miłość zmienia się w nienawiść
          9) rozwód, alimenty 500 zł i komornik
          10) pan wychodzi z jedną walizką zdziwiony że przez 10 lat nie wypracował żadnej wartości dodanej, zdziwiony że trzeba płacić czynsz lub wziąć kredyt
          tak tak drodzy panowie....facet zarabiający dobre pieniądze i w dodatku lubiący seks to gatunek wymierający!!!!
      • agios_pneumatos Re: Klasyczny układ :-) 23.08.13, 08:09
        zalosny.jestes napisał:

        > 1)Motyle w brzuchu.
        > 2)Pełna akceptacja.
        > 3)Sielanka i pełne zrozumienie.
        > 4)Kocham Cię Misiu.
        > 5)Seks na zawołanie - jak króliki wink
        > 6)Ślub - któż by nie chciał wink
        > 7)Pierwsze niesnaski, 5 cm więcej w pasie.
        > 8)Dzidziuś - pampers kupą na podłodze i to Twoja wina.
        > 9)Zero seksu - bezczelne samcze zapędy.
        > 10)Wieczny ból głowy, zero pasji i chęci do życia.
        > 11)Non stop awantury.
        > 12)Zostań - potrzebuję Twoich zasobów.
        > 13)Wyprowadź się, zostaw "fszystko" co masz, zapłać wysokie alimenty i nie mies
        > zaj dziecku w głowie.
        > 14)Ta kanalia zmarnowała mi życie.


        Dooobre. Tam jeszcze gdzieś w środku: 'zajmij się dzieckiem' pomimo, że oczy ci się zamykają ze zmęczenia po robocie, bo ja na wychowawczym idę spotkać się z koleżanką.
        ok. 3 nanosekundy po wzięciu dziecka na ręce krzyk, że nie tak to robisz. big_grin
        • zdeterminowanyyy Re: Klasyczny układ :-) 14.01.15, 16:27
          Witam ponownie. Piszę znowu ponieważ zakończyłem szczęśliwie swoje nieudane małżeństwo no i jestem winny osobom które doradzały mi w tym wątku, zakończenie tej historii. Choć paradoksalnie rozwód nie zakończył całej sprawy. Posłuchałem rad i nie wyprowadziłem się z mieszkania. Złożyłem pozew bez orzekania o winie. Początkowo zona nie zgadzała się na rozwód twierdząc że mnie kocha i takie tam. Podtrzymała to na pierwszej rozprawie by później przejść do ofensywy. Ja poszedłem do sądu bez prawnika. Ona oczywiście, będąc bezrobotną i bez dochodu, do sądu stawiła się z prawnikiem opłaconym podobno przez teściów. Po pierwszej sprawie zmieniła front i zawnioskowała o orzeczenie rozwodu z mojej winy. Podobno ją zdradzałem, biłem, znęcałem się nad nią i dzieckiem i nie przekazywałem środków finansowych. Przy czym cały czas próbowała wymusić na mnie wycofanie pozwu prośbą, groźbą, szantażem, próbowała wpływać na moją rodzinę i popsuła nieco moje relacje z nimi. Sugerowała separację oczywiście połączoną z wyprowadzką z mojego mieszkania które oczywiście miałem opłacać. Zaangażowałem prawnika który wyręczył mnie w dosyć agresywnej przepychance na pisma i argumenty. W efekcie w sądzie przed kolejną rozprawą prawnik eks zaproponował rozwód bez orzekania o winie. Tak też orzeczono. Zasądzono mi 800 zł alimentów na dziecko co zaakceptowałem. Sąd określił też sposób korzystania przez nas oboje z mieszkania stanowiącego moja własność. Eks co prawda twierdziła w sądzie że to będzie krótkotrwałe, bo nie zamierza mieszkać z kimś obcym pod jednym dachem i wyprowadzi się z dzieckiem do rodziców, ale szybko jej się odwidziało. Teraz tj. 3 miesiące po rozwodzie twierdzi że nigdzie się nie ruszy. Nie posiada dochodu bo dalej nie pracuje, nie czuje się zobowiązana do pokrywania kosztów mieszkania. Nie respektuje wyroku w zakresie sposobu korzystania z mieszkania po prostu korzysta też z pokoju który mi przyznano czuje się tam jak u siebie. Z domu poginęły już wcześniej klucze do poszczególnych drzwi, Wszczyna awantury buntuje dziecko angażując je w nasze kłótnie i uniemożliwia normalne korzystanie z mieszkania. Potrafi wyzwać mnie od najgorszych a za pół godziny mówić że dalej mnie kocha i zasugerować powrót do siebie. Wspólne mieszkanie po rozwodzie kompletnie nie funkcjonuje. Choć nie ukrywam że z rozwodu jestem zadowolony i uważam ze to była dobra decyzja. Jeśli ktoś ma jakieś rady odnośnie wymuszenia na eks pokrywania kosztów mieszkania bądź wyprowadzki. Jest na razie w miarę świeżo po rozwodzie ale muszę z tym coś zrobić bo ta kobieta mnie z czasem wykończy.
          • eluthiena ups a to nienowy wątek;) 14.01.15, 17:05
            tym bardziej "miło" czyta się sie sposób rozwiązania....nie zazdroszczę ale gratuluję determinacji
            mam nadzieję że relację z dzieckiem tratujesz odpowiedzialnie i "oddzielnie" od relacji z eks, dziecko dorośnie i samo oceni ale dobrze by było się nim zaopiekować
          • koronka2012 Re: Klasyczny układ :-) 14.01.15, 18:24
            Zmień/załóż zamki w swoim pokoju i tyle.

            A w wyroku nic nie ma o podziale rachunków? nie chcę cię martwić, ale być może twoja eks zasięgnęła porady i wyszło że nie masz niestety większych szans na jej legalną eksmisję. To co mozesz zrobić żeby ją zmotywować - to wystąpić na drogę prawną o koszty utrzymania. Im szybciej to zrobisz, tym lepiej.

            Najpierw zajęłabym się tą sprawą - być może to zaskutkuje. Dopiero potem kolejne kroki - ale niepracującej matki z nieletnim dzieckiem raczej na pewno nie eksmitują, pozostaje więc wojna podjazdowa.

            Aha - i nagrywaj te awantury, choćby na dyktafon w telefonie. Na twoim miejscu przeszłabym się też do dzielnicowego, żeby naświetlić sytuację - bo jej kolejnym krokiem może być oskarżanie ciebie o agresję. Na wszelki wypadek uprzedziłabym ten ruch.
          • zastalemjolke Re: Klasyczny układ :-) 14.01.15, 20:57
            Skad ja to znam.... Aż niemożliwe ze ktos ma podobnie. Tylko ze ja jestem z tej drugiej strony.
          • meniera33 Re: Klasyczny układ :-) 15.01.15, 11:37
            Była żona te 800 zł oddaje Tobie? Opłacasz rachunki i kupujesz ubrania i jedzenie dla dziecka? Jakie koszty ponosi Twoja żona?
            • zdeterminowanyyy Re: Klasyczny układ :-) 15.01.15, 14:11
              To ja przekazuję byłej 800 zł które ona ma wydawać na dziecko. Robię też częściowo zakupy z których korzysta częściowo dziecko i siłą rzeczy - była. Raz dwa razy w miesiącu stosownie do potrzeb wydaję 60-70 zł na dziecko w aptece plus jakieś drobne wydatki. Eks nie ponosi żadnych kosztów związanych z mieszkaniem. Z czego opłaca swoje koszty typu benzyna, ciuchy, telefon - nie wiem pewnie bierze od swych rodziców. Szczerze mówiąc generalnie mnie to nie interesuje.
              • zastalemjolke Re: Klasyczny układ :-) 15.01.15, 14:41
                Znam to. I w polskim prawie nie mozna nikogo wyeksmitowac na bruk. Nawet z twojego własnego mieszkania. Musiałabys jej zapewnić lokal zastępczy czyli komunalny. Albo podpisać z nia umowę najmu zajmowanej przez nia części mieszkania. Albo wyprowadzić sie i wynająć swoj pokój komuś obcemusmile tez takie pomysły zewsząd słyszałam.
                • zastalemjolke Re: Klasyczny układ :-) 15.01.15, 22:13
                  Albo sprzedać mieszkanie z lokatorką. O eksmisję zatroszcza sie nowi. Mowie tylko o pomysłach które mi podsuwano. Generalnie koszmar. Współczuje. Nawet to ze sad przyznałby jej opłacanie części kosztów utrzymania mieszkania nie rozwiązuje sprawy wspolnego mieszkania. Czytałam niedawno historie podobna. W koncu facet sie wyniósł założył nowa rodzine i jego next załatwiła sprawe wymusiła wprowadzenie sie do jego mieszkania a była nie zniosła ciśnienia i sie wyniosła. Tyle ze tam nie było mowy o dziecku. Mysle ze najlepiej doradzilby prawnik. Daj znać co wymyśliłes.
                  • zastalemjolke Re: Klasyczny układ :-) 20.01.15, 23:03
                    Tylko nie mów ze, cytując moj własny wątek "pierwszy kopnales w kalendarz". Marne to dla mnie pocieszenie.....
          • xciekawax Re: Klasyczny układ :-) 20.01.15, 23:15
            czyli niby masz rozwod ale zyjecie tak jak zyliscie.

            Ty czlowieku musisz sie wyprowadzic aby zaczac zyc. Moze zyczywiscie sprzedaj mieszkanie. Albo sadownie ustal ile ona ma Tobie placic - (chociaz watpie aby sie wywiazywala).

            Jezeli mieszkasz na miejscu i bydwoje opiekujecie sie dzieckiem po rowno, to zloz podanie o uniewaznienie alimentow.

            Tak czy owak, mysle ze powinienes pomyslec o wyprowadzce.
            • zastalemjolke Re: Klasyczny układ :-) 21.01.15, 07:54
              Tylko ze Mia wiesz nie każdego stać na to zeby sie wyprowadzić i płacić za nowe i stare mieszkanie w którym bezprawnie mieszka ktos inny i nie płaci tylko dlatego ze jest matką lub ojcem.
              • zdeterminowanyyy Re: Klasyczny układ :-) 21.01.15, 08:30
                Mnie osobiście nie stać na wynajęcie mieszkania, w momencie kiedy opłacam już jedno. Eks własnie o to chodzi. Ona będzie mieszkać tam sobie sama, z czasem jakiś facet tam się pojawi a ja będę robił opłaty no bo przecież nie zadłużę mieszkania. Miałem w planie wyprowadzić się do ojca. Kiedyś w trakcie rozwodu już się tam przeniosłem, ale eks wpadła tam i zrobiła niezłą awanturę. Ojciec jest schorowany i kolejnej takiej mógłby nie przeżyć. Ta opcja więc odpadła. Eks podobno wybiera się niedługo do pracy. Planuję wysłać jej pismo w którym wezwę ją do opuszczenia mieszkania ponieważ swym zachowaniem utrudnia mi codzienne normalne korzystanie z mieszkania i określę kwotę której oczekuję co miesiąc tytułem bezumownego korzystania z części mojego mieszkania. To na początek. Może jak do niej dotrze że po jakimś czasie nazbiera się większa kwota to pomyśli o wyprowadzce. Myślę że bez konsultacji u prawnika się nie obejdzie.
                • zastalemjolke Re: Klasyczny układ :-) 21.01.15, 19:16
                  Zdecydowanie musisz sie wykazać determinacja. Wiem ze mozna starać sie o zwrot części nakładów od dnia rozwodu. Skonsultuj z prawnikiem póki jeszcze masz resztki zdrowego rozsądku. Zanim Saruman zatruje ci umysł całkiem...
                • potwor_z_piccadilly Re: Klasyczny układ :-) 23.01.15, 16:57
                  zdeterminowanyyy napisał(a):

                  > Mnie osobiście nie stać na wynajęcie mieszkania, w momencie kiedy opłacam już j
                  > edno.

                  Pograłeś ja cajmer.
                  Trzeba było przy rozwodzie oddać jej to mieszkanie. Przenieść prawa własności i pozbywszy się prawnych zobowiązań względem klitki wyprowadzić się. Ona by się cieszyła że wygrała, "majątek zdobyła" a Ty miałbyś problemy z głowy. Powiesz że mieszkanie ma wartość? G...o ma nie wartość, to gołąbki na płocie, a jeśli nawet, (pomijając fakt, że wciąż na nie kasę wywalasz), co jest ważniejsze, wirtualne pieniądze, czy Twój spokój i Twoja wolność skutkująca zorganizowaniem sobie nowego życia?

                  Eks własnie o to chodzi.

                  Właśnie, teraz jest już chyba po zawodach. Eks kapnęła się że ma Cię w garści i nie popuści.
                  Jeśli w taki, czy inny sposób nie zadziałasz, tak zostanie. Ona będzie Cię prześladować, a Ty będziesz dziadział.



                  • jaybe Re: Klasyczny układ :-) 23.01.15, 22:38
                    Pogadaj z dobrym prawnikiem,jakie masz opcje w obecnej sytuacji,bo szybko się wypalisz kolego i nie będzie z ciebie żadnego pożytku.Kobieta będzie walczyłą,manipulowała i grała na emocjach,płakała itd.a ty oszalejesz.Wtedy ona będzie miałą satysfakcję,że cię wykończyłą,a chyba nie o to w tym wszystkim chodzi? Kiedy masz gangrenę,obcinasz chore miejsce i w tych kategoriach pokieruj swój tok myślenia i planowania przyszłości.Manipulowanie emocjami dziecka przez byłą cię załamie,ale musisz przerwać to błędne koło dla lepszego jutra.
                    Jako facet,musisz być silny i wytrwały,a kto pyta,nie błądzi,czerp siłę z rozmawiania z ludźmi, nawet z internetu,bo może czyjaś wypowiedź cię oświeci,czego ci życzę w 2015roku.
                    PS:idąc na skróty,daj namiar,poderwę tą twoją potworę,namieszam w główce,wyprowadzę od ciebie na bezpieczną odległość i będziesz miał spokój smile Ciekawe czy jej celem życia jest zniszczyć faceta?Trudne dzieciństwo miała w dzieciństwie,czy oglądała same horrory?Chociaż sam znam takie skomplikowane przypadki.

                    Życie jest jak poród - trzeba przeć do przodu.
                    • zastalemjolke Re: Klasyczny układ :-) 24.01.15, 07:36
                      Weź a z kim bedzie jej tak dobrze. Takie osoby sie nie wyprowadzają i nie dają podrywac bo wiedza doskonale gdzie jest zrodelko i jego bedą sie trzymać a jak wykończa powiedzą ze był chory psychicznie. I na nic tu jakaś odpowiedzialność za opłaty myślenie zeby nie stracić dorobku życia itd. Prawnik i to dobry bo komornicy nie lubią spraw matek z dziećmi. No chyba ze sam autorze wykrzeszesz z siebie wole walki ale doskonale rozumiem lepiej milczeć na zawsze niż sie użerać. A mowic przez prawników póki cie jeszcze stać i nie zwariowales.
                      • jaybe Re: Klasyczny układ :-) 24.01.15, 09:04
                        Wczoraj nie dopisałem,ale twoja ex zawsze będzie uważała,że jest ofiarą,a ty padalcem sad więc nie warto się przejmować.Załóż zamek w swoich drzwiach,zanim ex podłoży ci jakąś świnię,nagrywaj wszelkie kłótnie,bo celem byłej będzie walka i niszczenie.Weż się w garść i zorganizuj dla własnego dziecka,na przyszłość,bo w międzyczasie nie będzie lekko.

                        Piwo to dowód na to, że Bóg nas kocha i chce byśmy byli szczęśliwi.
                        • zastalemjolke Re: Klasyczny układ :-) 24.01.15, 13:45
                          Zamek w drzwiach w domu w którym jest dziecko. Koszmar.
                          • jaybe Re: Klasyczny układ :-) 24.01.15, 16:28
                            Na tym świecie istnieje tylko jedna alternatywa: rozkazywać albo słuchać.

                            Desperate times call for desperate measures...a po naszemu:w sytuacjach,kiedy pole manewru jest ograniczone,ekstremalne metody działania stają się koniecznością.
                            Czyli,kiedy mamuśka drze buźkę po tatusiu to jest Okey,ale kiedy tatuś zamyka pokój,to jest nienormalne? Dziecku tłumaczysz,że tata ma w pokoju skarb,który zła czarownica chce wykraść,więc trzeba zamknąć pokój,a w pokoju zorganizować swoje królestwo,z grami i ciekawymi rzeczami.Od kiedy rozwód można przeprowadzić w sposób "bezkrwawy"? Jest to zawsze tragedia dla rodziny,ale skoro babsko grzebie,to jak nasz kolega ma się bronić w notabene WŁASNYM mieszkaniu?Ja bym sprzedał mieszkanie z babą,bo szkoda się użerać za własne pieniądze.Obecny ukłąd jest chory, czytaj jak wyżej: gangrena i tylko skalpel pomoże.Im szybciej,tym lepiej,pacjent może przeżyje.

                            Problemem naszego wieku nie jest bomba atomowa, lecz serce ludzkie.
                            Albert Einstein
                            • zastalemjolke Re: Klasyczny układ :-) 24.01.15, 18:34
                              Tak jak pisałam to jest gra pod tytułem kto pierwszy kopnie w kalendarz. Czyli albo sprzedać mieszkanie i niech mowi sie użeraja z eksmisja matki i dziecka 😱albo wykorzystać wszystkie prawne możliwości zeby sie wyprowadziła albo wynieść sie samemu. Wóz albo przewóz. I wszystko łatwo sie mowi. Ale ciesz sie zdeterminowany ze przy tym wszystkim nie musisz jej spłacać. Niektórzy i tak maja.
                              • jaybe Re: Klasyczny układ :-) 24.01.15, 22:53
                                Powiało horrorem i cmentarzem,ale poniekąd masz rację i to jest ta smutna strona wojny,wzajemne wyniszczanie się,a kiedy człowiek walczy,są ofiary i to osoby,które kiedyś były sobie bardzo bliskie;onegdaj kuzyn kupił dom z, jak się to ładnie mówi, lokatorami i pomógł im podjąć decyzję o wyprowadzeniu się(używając eufemizmu). U człowieka walczącego,walka staje się drugą naturą,wykrzywia normalne reakcje,dlatego w tej sytuacji zamek w drzwiach to nie najgorsze zło,które się stanie. Żona "zdeterminowanego" do rozwodu zatrudniłą adwokata,co jest znakiem,że nie będzie łatwo z nią negocjować,czytaj,będzie robiła problemy,szczułą dziecko przeciwko ojcu i starała się wyciągnąć jak najwięcej kasy.Napatrzyłem się na różnych ludzi i sam zadaję sobie to pytanie, dlaczego tak postępują,skoro złość piękności szkodzi i zamiast poszukać sobie kogoś nowego i żyć długo i szczęśliwie(jak w bajce),
                                walka dla tych ludzi staje się,albo zawsze byłą,drugą naturą.

                                Dopóki na świecie będzie istniał człowiek, będą też wojny.
                                Albert Einstein
                                • zastalemjolke Re: Klasyczny układ :-) 25.01.15, 12:17
                                  Tylko wiesz najpierw trzeba dla "kogos nowego" zrobic w zyciu miejsce. Fizycznie rownież. Ale jad wpuszczany przez eks w mózg codziennie sprawia ze siły na to robienie miejsca w koncu brakuje. I motywacji. Dlatego dobrze ze autor określił sie jako zdeterminowany. Oby mu to wystarczyło. Liczmy na pozytywne rozwiazanie sprawy chociaż trudno mowic o jakimkolwiek pozytywnym.
                                  • jaybe Re: Klasyczny układ :-) 25.01.15, 14:18
                                    Tylko to może być przyszłość zadowolonego:
                                    Noc poślubna. On ją pyta:
                                    - Kochanie, dużo było ich przede mną?
                                    Mija godzina, ona milczy.
                                    - Kochanie, gniewasz się na mnie?
                                    - Cicho, liczę...
                                    Trudno w dzisiejszych czasach znaleźć dobrą osobę do życia,więc czasem lepiej żyć samemu,a po takich przejściach jak autor wątku,długo dochodzi się do siebie.
                                    Też wierzę,że mu się uda,ale tym razem będzie ostrożniejszy przy wybieraniu.
                                    Mnie rozwala,kiedy kobiety starają się dominować faceta;poznaj najpierw teściową,będziesz wiedział co wyrośnie z narzeczonej.

                                    Lekarz rozmawia z pacjentem - nałogowym palaczem.
                                    - Czy nie może pan obejść się bez papierosów? Czy sprawiają panu aż taką przyjemność?- Oczywiście. Ilekroć zapalę, teściowa wychodzi z pokoju.
                                • altz Re: Klasyczny układ :-) 25.01.15, 14:29
                                  jaybe napisała:
                                  > Żona "zdeterminowanego" do rozwodu zatrudniłą adwokata,co jest znaki
                                  > em,że nie będzie łatwo z nią negocjować

                                  Dokwaterować na dwa miesiące studentów do jednego pokoju i będzie po kłopocie. wink
                                  • zastalemjolke Re: Klasyczny układ :-) 25.01.15, 16:51
                                    Takie pomysły tez juz słyszałam Altz.
                                    • altz Re: Klasyczny układ :-) 25.01.15, 17:42
                                      zastalemjolke napisał(a):
                                      > Takie pomysły tez juz słyszałam Altz.

                                      I co z tego? Czyżbyś była autorem wątku albo jego sympatią?
                                      • zastalemjolke Re: Klasyczny układ :-) 25.01.15, 22:22
                                        Moze masz racje za bardzo sie utożsamiam.
                                      • jaybe Re: Klasyczny układ :-) 25.01.15, 22:35
                                        No wiesz,dziecko jest,a to trzeba uszanować,bo dziecko niczemu nie winne,a było,nie było zdeterminowanyyy jest ojcem.Nie znasz bardziej humanitarnych metod działania?

                                        Człowiek ma dwie natury: jedną własną, drugą przypisaną mu przez żonę.
                                        • zdeterminowanyyy Re: Klasyczny układ :-) 26.01.15, 12:29
                                          W tym sęk. Dziecko nie jest niczemu winne. Mamusia od dawna manipuluje i wypacza mój obraz w oczach dziecka. Od czasu gdy podjąłem decyzję o rozwodzie i odważyłem się złożyć pozew i przeprowadzić rozwód jestem wrogiem publicznym nr 1. Tak czy siak jej pogląd na sprawy rodzinne kształtuje eks. Zresztą moje ojcostwo i tak jest o kant dupy potłuc. Dziecko jest tak nastawione przez matkę, że cały czas jest na dystans, mało kiedy chce ze mną nawet wyjść na spacer. O wyjściu do kina czy na jakiś dłuższy wyjazd nie mówiąc. No chyba że razem z kochaną mamusią... A ja nie chcę siłą wyrywać z rąk matki żeby nie wyjść na jeszcze większego drania. Może jak będzie starsza to zrozumie że tata nie potrafił inaczej. Dlatego teraz nie eskaluję konfliktów, wszystkie staram się ucinać. Z eks będę rozmawiał przez prawnika. Spokojnie, krok po kroku będę wykorzystywał legalne, prawne możliwości. Jeżeli to nic nie da sprzedaż mieszkania razem z eks też biorę pod uwagę - jako rozwiązanie ostateczne co prawda - ale dopuszczalne. Wiem że muszę być odporny i działać konsekwentnie, Tylko jeszcze trzeba będzie znaleźć kupca na mieszkanie z niechcianym lokatorem.
                                          • zastalemjolke Re: Klasyczny układ :-) 26.01.15, 14:38
                                            To sie powinno nazywać Toksyczny układ a nie klasyczny. Podpisz z nia umowę najmu. Moze przejrzy na oczy. Zreszta co ja moge radzić.
                                          • luciva Re: Klasyczny układ :-) 27.01.15, 09:27
                                            A ile dziecko ma lat?
                                            Bo moje dziecko też nie chciało z tatą wychodzić, nie mówiąc o wyjazdach.
                                            Tyle, że ja go nie nastawiałam, po prostu tak miał - nie znał taty dobrze, na co tata sam sobie zapracował.
                                            Potem dziecko dojrzało, ośmieliło się, eks chyba też skumał co i jak - juz się nie boi.
                                            Do pewnych rzeczy dzieci muszą dojrzeć i jest to naturalne, a nie "bo to zła kobieta była".
                                            • zdeterminowanyyy Re: Klasyczny układ :-) 27.01.15, 13:02
                                              Dziecko ma 7 lat. U mnie jest tak że jednego dnia dziecko bawi się ze mną do samego wieczora i nie chce mnie nawet do toalety puścić a następnego - jeśli coś nie jest po myśli eks i ona powie dziecku parę słów na mój temat - dziecko traktuje mnie jak powietrze i nawet nie odpowiada na moje pytania. Też mam nadzieje że jak podrośnie to zrozumie i dojrzeje. Przecież teraz widzi kto wszczyna kłótnie, kto się drze, kto jest głośny i agresywny.
                                              • zastalemjolke Re: Klasyczny układ :-) 27.01.15, 13:47
                                                Dzieci płacą najwyższa cenę. Ciagle na hustawce. Pełna dezorientacja bez względu na to co byś powiedział czy zrobił. Wyjechać najlepiej.
                                              • luciva Re: Klasyczny układ :-) 27.01.15, 14:12
                                                Też mam 7-latka, wiec czasem jest wielka love do mnie, czasem nie i nie ma ochoty się bawić, woli np iść do babci.
                                                To samo jest z tata.
                                                To nie oznacza jakiegos nastawiania.
                                                Nawet 7-letni człowiek ma nastroje, na coś ochotę lub nie. Sam z siebie.
                                        • altz Re: Klasyczny układ :-) 26.01.15, 19:23
                                          jaybe napisała:
                                          > No wiesz,dziecko jest,a to trzeba uszanować,bo dziecko niczemu nie winne,a było
                                          > ,nie było zdeterminowanyyy jest ojcem.Nie znasz bardziej humanitarnych metod dz
                                          > iałania?

                                          Studenci są nieźli, serio. Już wyjaśniam.
                                          Trzeba wziąć takich studentów, którzy nie robią rozrób, ale matka ma się przestać czuć, jak u siebie, tylko jak na stancji. Będzie więcej osób do łazienki, w kuchni itd.
                                          Dziecko nie ucierpi, gdy się dobierze sensowna paczka, to dziecko będzie miało fajne ciocie na miejscu i mama może sobie mówić, ale dziecko wie swoje: "przecież te ciocie są dobre!" wink
                                          • yoma Re: Klasyczny układ :-) 27.01.15, 15:03
                                            No to jeszcze trzeba znaleźć zdeterminowanych studentów, którzy wejdą w układ pt. "my + drący koty i japy właściciele + małe dziecko". Chyba że im zdeterminowanyyy dopłaci...
                                            • zastalemjolke Re: Klasyczny układ :-) 27.01.15, 15:14
                                              Chyba ze sie zdeterminowany wyprowadzi a ona pozwoli im zając osobny pokój co z góry skazane jest na porażkę.....
                                              • altz Re: Klasyczny układ :-) 27.01.15, 19:58
                                                zastalemjolke napisał(a):
                                                > Chyba ze sie zdeterminowany wyprowadzi a ona pozwoli im zając osobny pokój co z
                                                > góry skazane jest na porażkę.....

                                                A co ona ma do pozwalania? smile
                                                Ma swój pokój i niech tam siedzi, i korzysta z części wspólnych, jak kuchnia i łazienka.
                                                Może faktycznie masz rację, że Autor jest za miękki, w każdym razie tak wynika z Twojego wpisu.
                                                • zastalemjolke Re: Klasyczny układ :-) 27.01.15, 20:23
                                                  Sądząc po Niej bedzie to trudna operacja tak czy tak obojętnie jaki twardy by nie był.
                                                  • zdeterminowanyyy Re: Klasyczny układ :-) 28.01.15, 12:26
                                                    Jaką stratę trzeba założyć sprzedając mieszkanie z niechcianym lokatorem? 20% wartości mieszkania % ? 30 % ?
    • jaybe Re: potrzebna rada 28.01.15, 14:17
      Kolego zdeterminowanyyy,z tym sprzedawaniem mieszkania to uważaj,żebyś nie strzelił sobie samobójczej bramki,że po sprzedaży mieszkania,abyś nie musiał płacić czynszu za swoją eks i dzieckosad Studenci to też żadne wyjście,bo to nadal użeranie się,moja propozycja jest prostsza i przyjemniejsza,wpraw zamek w drzwiach,załóż profil na portalu randkowym i rozmawiaj z kobietami wiedząc,że wiele z nich jest wyrachowanych i perfidnych,ale nie przeszkadza to w rozmowie.Jeśli któraś ma lokal,pojedź na weekend, poznajcie się bliżej i używaj życia.Kiedy trafi się ta jedna jedyna,wynieś się od eks,ale nie licz na cuda,to tylko kobiety,manipulantki,wiele z nich szuka ojca dla swojego dziecka(kumpel się w to bawił).
      Dziecko siedmioletnie traktuj jak dziecko,jak chodzi naburmuszona to się tym nie przejmuj,teściu powiedział, że kobieta jest tylko normalna do trzeciego roku życia,potem reakcje chemiczno-księżycowe determinują zachowania i reakcje kobiece.Mam nadzieję,że żadnej pani tutaj nie obraziłem,ale moja ślubna za to mnie właśnie kocha,że dbam o rodzinę,ale kiedy trzeba,potrafię ją i dzieci ustawić do pionu.Dzieciaki młode,nie mają pojęcia o życiu, żona jest blondynką,nie ma pojęcia o realnym świecie.Kiedyś jej niezamężne koleżanki mówiły jej,jak ma mnie traktować,więc zaproponowałęm,żeby wprowadziły się do nas,zajęły się praniem,gotowaniem,dziećmi i codziennymi obowiązkami,zapomniałęm dopowiedzieć,że jedna z koleżanek żony dostawiałą się do mnie za plecami żony,a że jestem głupi facet,nie bawię się w zdrady,bo lepszy diabeł,którego się zna,niż jakiś nowy czort.
      Ponieważ byłęm przy porodach wszystkich naszych dzieci i gdybym to ja miał rodzić,gatunek ludzki by wyginął, bo wizyta u dentysty to jedyny ból jaki znoszę,porody?Absolutnie nie,ale za to najbardziej szanuję swoją ślubną,no i moja kobieta jest porządna.Inna dawno by mnie już olała,a ta siedzi przy mnie już 20lat bardziej kocha,niż na początku.Nie przejmuj się kolego opiniami,że jesteś miękki,chociaż wiele kobiet lubi typ Chucka Norrisa,Coż dodać,kto pyta,nie błądzi,jesteś młody,jeszcze ci się chce,to traktuj życie bardziej na luzie.
      Nie warto się przejmować,bo z tego nic dobrego nie wychodzi,zamartwiasz się problemami,a wykończy cię i tak jakaś nieprzewidziana sytuacja.

      Kiedy dzieci idą spać, sprawdzają czy pod łóżkiem nie ma potwora. Kiedy potwór idzie spać, sprawdza czy pod łóżkiem nie ma Chucka Norrisa
      • zastalemjolke Re: potrzebna rada 28.01.15, 14:22
        Mater jaka piękna historia. Łez wyciskacz. A jakie w takim razie rozwiazanie? Takie wiesz legalne i normalne?
        • jaybe Re: potrzebna rada 28.01.15, 14:32
          Rodzina siedzi przy stole.
          Mały Jasiu pyta się taty:
          - Tatusiu dlaczego ożeniłeś się z mamą?
          Tata odkłada widelec i patrząc na żonę mówi:
          - Widzisz, nawet dziecko tego nie rozumie...

          Normalne?Raczej długoterminowe,żyć i nie zwariować, zapoznać normalną kobietę,wychować dziecko, pracować,płącić rachunki,jako odpowiedzialny,dojrzały rodzic kolega myśli normalnie.Zniszczyć można wszystko bardzo łatwo,zbudować o wiele trudniej.
          • zastalemjolke1 Re: potrzebna rada 28.01.15, 14:40
            Czyli poddać się? Poznać kogoś nowego i co mu zaoferować? Myślenie "normalnie", tylko jak w takiej sytuacji. Rozwiązanie musi być jakieś przecież. Legalne i normalne.
            • mayenna Re: potrzebna rada 28.01.15, 14:53
              Jest rozwiązanie tylko długotrwałe. Ktoś na forum opisywał prostszy sposób: wynając żonie mieszkanie na msc, przenieśc tam rzeczy jej i dziecka pod jej nieobecność i zmienić zamki w domusmile Jakby sie upierała i awanturowała o przywrócenie stanu poprzedniego to mieć sąsiadów, którzy zeznają, ze pani już od pewnego czasu tam nie mieszkała.
              Można drogą urzedową, na podobnych zasdach w sumie, ale dłużej to trwa.
              Można tez się z żoną dogadać. Zaapelować do jej świata wartości, wynając negocjatora czy coś.
              Można powojować i wzywać do każdej awantury policję.
              Można wynieść się czasowo z domu zostawiając opłaty i ogrzewanie żonie - może koszty ją zniechęcą.
              Można zaoferować jej spłatę z nakładów na dom w czasie małżeństwa - może to ją skłoni do wyprowadzki.
              Rozwiązań jest kilka.
            • jaybe Re: potrzebna rada 28.01.15, 15:08
              Widzisz dzióbku,gdybym teraz ci zaproponował,czy mam cię zastrzelić,czy otruć,co wybrałabyś?
              W tej sytuacji smutne jest,że nie będzie zwycięzców,można jedynie zminimalizować zniszczenia i straty(psychologiczne,finansowe,moralne).Kolega jest przyzwoitym facetem,chciał żonie zostawić mieszkanie kosztem poniewierania się...poczytaj sobie od początku. Dlaczego poddać się? Czy ma udowadniać swoje racje?Jaka w tym satysfakcja? Satysfakcją będzie,że za kilka lat,będzie żył w zgodzie ze swoją eks,córką,ale w międzyczasie trzeba założyć sobie plan działania i działać.
              Co ma zdeterminowanyyy do zaoferowania?Jest w porządku,pragnie kochać i być kochany,tutaj szuka rozwiązania,płaci alimenty,sponsoruje leniwą babę?Legalne rozwiązanie,pogadać z prawnikiem, przeanalizować wszystkie opcje,normalne rozwiązanie,pojechać do Watykanu i porozmawiać z papieżem,a w międzyczasie trzeba też coś robić,żeby nie zapomnieć,jak wygląda radość życia!
              Ja zawsze daję ludziom propozycje nie do odrzucenia,robię rozeznanie problemu i proponuję szybkie rozwiązanie,wtedy oszczędzamy dużo czasu i koszty sądowe.Zdeterminowanyyy to nie ja,ja to nie on,każdy ma inne metody działania.Kiedyś w walce o majątek ktoś groził mi,że mnie zabije. Posłuchałem,popatrzyłem i poważnie odpowiedziałęm,że jeśli mnie zabije,to nic nie dostanie,bo majątek przejdzie na kogoś innego.Ludzie reagują dziwnie,a niektórzy są bardzo zawzięci,ale po co sobie komplikować życie?Jedna męska rozmowa rozwiązuje wiele.
              PS:też się wzruszam czytając historie swojego życia smile

              Mąż i żona strasznie się pokłócili i nie odzywają się do siebie. Wieczorem mąż pisze karteczkę:
              - Obudź mnie o 7.00.
              Następnego dnia mąż budzi się o 10.00 i widzi karteczkę:
              - Wstawaj już 7.00.
              • jaybe Re: potrzebna rada 28.01.15, 15:25
                Kuzyn kupił dom z lokatorką i zaczął robić remont,wymiana dachu,a remont może trwać,tylko jak można zdjąć dach w bloku?Trochę trudniej. Są wyjścia,ale trzeba samemu poszukać wyjścia,bo ja dzisiaj dokupuję działkę,więc każdy ma swoje sprawy do rozpoznania.Powodzenia

                Świeżo upieczony adwokat do ojca, też adwokata:
                - Tato! Udało mi się skończyć tę sprawę, z którą się męczyłeś 20 lat!
                - Ty idioto! Ja z tej sprawy zbudowałem dom, kupiłem trzy samochody, a Ty ją skończyłeś na pierwszej rozprawie
              • mayenna Re: potrzebna rada 28.01.15, 15:48
                Wypraszam sobie zwracanie się do mnie per "dzióbku". tak sobie możesz zwracać się do swojej małżonki, a ja nią szczęście nie jestem.
                Poczytałam watek i wiem, że chciał zostawić dom. Jednak nie zostawił, a dom jest jego wyłączną własnością. Niech po prostu pójdzie do sądu, podzieli majątek, wnioskuje o wyprowadzkę żony i tyle. Jak pani w sądzie usłyszy, ż enie ma prawa tam mieszkać, że w ramach spłaty za nakłady na dom ma tyle i tyle pieniędzy to podejrzewam, że sprawa przynajmniej ruszy ku jakiemuś rozwiązaniu" pisanie na forum i pomysły ze sprzedażą tylko to zagmatwają.
                • jaybe Re: potrzebna rada 28.01.15, 22:42
                  Szanowna Pani chyba nigdy nie miała Pani własnej rodziny,ani dzieci,skoro tak pisze,bo istnieją faceci z tak zwanymi zasadami,nie tylko samolubni egoiści,którzy nie martwią się o los własnego dziecka,dla których słowo dom,rodzina cokolwiek znaczy,którzy mają dziecko,bo nie przytrafiło im się ono,po nocnej libacji,ale założyli dom, rodzinę,świadomie,bo uwierzyli kobiecie,że potrafi być normalną żoną i matką.Teraz rozterka,bo każdego można wywalić,olać,sponiewierać,ale o dziwo,facet z zasadami tak nie postępuje,stąd te rozterki.Jeśli szanowna koleżanko nie rozumiesz na czym polegają negocjacje i pomysły,co i jak zrobić,to znaczy,że naprawdę nie kumasz o co w tym wszystkim chodzi.W życiu nie liczy się tylko i jedynie kasa,bo dzisiaj masz kasę,jutro tracisz wszystko,ale w życiu są ważniejsze sprawy,dbanie o przyszłość dziecka,nawet przyszłość byłej żony.Nawet jeśli żona teraz stwarza problemy,to kiedyś do niej dotrze,jakiego miałą świetnego męża.Szkoda tylko,że nieraz w życiu musimy kogoś stracić,żeby dopiero wtedy zrozumieć,jaką świetną osobę znaliśmy.
                  Przepraszam,że Cię uraziłem tym dzióbkiem.Pisząc tutaj raczej zwracam się do kobiet,jakbym rozmawiał z własnymi siostrami,aniżeli kandydatkami na żony,bo takowej nie poszukuję,skąd w ogóle ten pomysł o żonie?Do włąsnej zwracam się o wiele czulej,bo własnym przykładem uczę swoje dzieci,jak mają zwracać się do matki i jak ją traktować,nawet wtedy,kiedy ma słabsze dni.

                  Pani teoria o podziale majątku,na papierze brzmi świetnie,jednak chciałbym podpowiedzieć,że nie żyjemy w idealnym świecie,w którym ludzie się rozstają,a potem zostają dozgonnymi przyjaciółmi.
                  Na taki stan trzeba też zapracować,ba,najpierw trzeba to wymyślić,zaplanować,a dopiero potem dążyć,żeby to osiągnąć.Osobiście wierzę,że długoterminowo będzie dobrze,tylko w międzyczasie kolegę szlag trafia,że musi się użerać.Życzę spokojnej nocy.

                  Bezinteresowna przyjaźń może istnieć tylko między ludźmi o jednakowych dochodach.
                  Paul Getty
    • zastalemjolke Re: potrzebna rada 08.02.15, 16:06
      Zdeterminowany jak sobie radzisz?
      • zdeterminowanyyy Re: potrzebna rada 09.02.15, 11:46
        Na chwilę obecną przygotowywane jest pismo wypowiadające eks użyczenie mieszkania i wzywające do opuszczenie mieszkania w terminie 3 miesiecy z jednoczesnym naliczaniem opłaty za bezumowne korzystanie z części mieszkania. Na dniach dostanie je zainteresowana. W przypadku braku reakcji w przewidzianym terminie - wniosek o eksmisję.
        • zastalemjolke Re: potrzebna rada 09.02.15, 17:02
          Czyli systematyczne spokojne działanie. Ktos tu kiedyś napisał ze żyjemy w jakimś kontynuum. To prawda byle by sie ono za bardzo nie przedłużalo. Nie wiem jak sie ratujesz przed utrata zmysłów w tej sytuacji ale ponoc zły czas konczy sie w zyciu po to zeby zrobic miejsce lepszemu. Daj znać jak sie sprawy toczą. Mnie czekają podobne.
          • jaybe Re: potrzebna rada 11.02.15, 10:10
            Chyba przyjacielu nie będziesz popularny u swojej eks,ale musisz być silny i gruboskórny,bo cokolwiek byś nie zrobił,nigdy nie będzie dobrze,a Twoja córka i tak będzie buntowana przeciwko Tobie,tego nie zmienisz.Jednak jeżeli będziesz kochał córkę,mówił jej o tym i pokazywał,że jest dla Ciebie najważniejsza, to kiedyś zrozumie,że zrobiłeś to co musiałeś zrobić.Życzę Ci siły i powodzenia.Życie jest (czasem)brutalne,a jako facet musisz w swoim wprowadzić trochę stabilizacji i normalności,bo inaczej się szybko wypalisz.
            • zdeterminowanyyy Re: potrzebna rada 11.02.15, 12:46
              Całokształt doświadczeń okołorozwodowych nauczył mnie że w mej sytuacji najlepsze efekty przynosi właśnie konsekwentne spokojne działanie. Eks bardzo dobrze czuje się we wszelkich pyskówkach awanturach manipulacjach i innych tego typu gierkach. Ile to ja się nie nasłuchałem jak mnie załatwi, jakich to świadków nie przedstawi ile to alimentów na siebie nie dostanie. Ja w tych klimatach jestem z góry na straconej pozycji, chyba za spokojny jestem no i nie lubię drzeć ryja. Jej zapędy podczas rozwodu skutecznie tłumił dopiero autorytet i argumenty prawnika poparte paroma nagraniami dokumentującymi faktyczny przebieg awantur. Nie powiem próbowałem nieraz rzeczowo porozmawiać i niektóre rzeczy uzgodnić ale to raczej strata czasu. Staram się ograniczyć kontakty do minimum, pozostawiłem sprawy do załatwienia prawnikowi. Muszę wyhodować sobie grubą skórę i dalej metodycznie działać. Może to dłużej potrwa ale innego wyjścia na razie nie ma.
              • zastalemjolke Re: potrzebna rada 11.02.15, 15:00
                A po tym wszystkim da sie jakoś normalnie żyć? Ja patrzę na to jak na grę w horrorze który właśnie ktos kręci.
                • jaybe Re: potrzebna rada 12.02.15, 10:58
                  Tak trzymać,skóra nosorożca i spokój leniwca;też na ogół tak działąm spokojnie i z doświadczenia powiem,tak można,nawet trzeba.Obserwować,nagrywać i nie przejmować się krzykami,bo nie ten ma rację kto głośniej wrzeszczy,ale ten,kto ma olej w głowie.Nie zniżaj się do jej poziomu.Ona ma pewnie swoje racje,ale uważam,że od początku podłączyła się do Ciebie,bo poczułą stabilizację.
                  Dopóki wszystko nie będzie prawnie wyklarowane,nie warto dawać się prowokować.
                  =>zastalemjolkę,smutne to jest,kiedy dorośli nie potrafią się dogadać,a to horror jest życiem,a nie odwrotnie,trzeba tylko znać zasady gry i wtedy dopiero poznaje się prawdziwe oblicze człowieka.
                  Kiedy się sparzysz,potem dmuchasz na zimne,ale mam nadzieję zdeterminowanyyy,że będziesz ostrożniejszy w przyszłości,bo daleko już zaszedłeś i teraz może być tylko lepiej,przynajmniej widzisz światełko w tunelu.A to MY jako dorośli tworzymy normalność,serce złamane,psychika w rozsypce,ale uśmiech na twarzy(i dobry utworek w radiu Zetsmile
        • aki3 Re: potrzebna rada 11.02.15, 12:53
          trzeba było zażądać opłaty za bezumowne korzystanie z mieszkania po cenach wolnorynkowych. Inaczej pani będzie się czuła jak w własnym domu, który sama sobie kupiła.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka