Dodaj do ulubionych

ustalanie alimentow

19.10.13, 12:29
Rozchodzimy sie po latach mieszkania osobno, ex w PL, ja za granica. Do tej pory w ramach rekompensowania zonie i synowi (4latka) rozstania placilem 1500 miesiecznie. Pierwotnie ex proponowala separacje, wtedy zgodzilem sie na utrzymanie tej sumy do czasu kiedy mam obecna prace. Nastepnie ex usilowala narzucic warunki separacji ktore niczym nie roznily by sie od rozwodu, jak np zakaz spania w jej mieszkaniu nawet przez jedna noc kiedy przyjezdzam by zabrac synka do dziadkow i tam sie nim opiekowac. Rozwod tuz tuz, a ja mam problem. Bo nie jestem w stanie placic tyle samo o ile nie zamknalbym sobie drzwi do kupna wlasnego mieszkania lub chocby wynajmowania samodzielnej kawalerki. Tak ze wystapie o obnizenie, co zapewne spowoduje wybuch ex. Ex ma duze mieszkanie, stala prace, place odrobine ponizej sredniej krajowej i nasz samochod bez jakichkolwiek oplat.

Moje pytanie o czy warto jednak isc na jakis kompromis, np 1100, liczac ze wscieklosc ex bedzie mniejsza czy moze walic to, zaproponowac 600 i zdac sie na decyzje sadu aby rozstrzygal pomiedzy stronami?
Kocham synka (ze wzajemnoscia) i chce sie z nim spotykac. Ale nie chce byc losiem placacym ex na wakacje w cieplych krajach z synkiem podczas kiedy mnie nie bedzie na to stac. A wedlug ex te 1500 naleza sie jej jak psu buda.
Obserwuj wątek
    • altz Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 12:48
      piotrfm123 napisał(a):
      > Nie chce byc losiem placacym ex na wakacje w cieplych krajach z synkiem
      > podczas kiedy mnie nie bedzie na to stac.
      Taką masz płeć i w takim kraju się urodziłeś, że łosiem będziesz. Panią będzie stać na wiele, Ciebie nie, ale to ona będzie płakać, że się do wszystkiego dokłada. smile
      Jeśli uważasz, że rozmowa o zmianach może ją rozwścieczyć, to nie znasz całej prawdy. Przyjdzie z czasem po więcej i wtedy dopiero się rozwścieczy, gdy nie będziesz mógł tyle dać, ile jej się wymyśli.
      Teraz sam płacisz na dziecko i sam je utrzymujesz z górką. Walcz o swoje i nie przejmuj się humorami pani. Lepiej, żebyś to Ty dołożył synowi kupując, co potrzebuje, niż dokładał w ciemno, a jego matka mu mówiła, że się bardzo o niego troszczy i sama wszystko kupuje.
      • argentusa Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 13:25
        Ależ ALtz pierniczysz jak potłuczony. NIC kompletnie NIE WIESZ o jeszcze żonie autora. NIC. A tworzysz hist(e)orie rodem z melodramatu. Albo: przebywasz w takim środowisku, gdzie to jest obowiązujący model.
        Piotrze,
        rozmowa i rozmowa i jeszcze raz rozmowa z żoną. I zmiana podejścia: ty JEJ nie płacisz. Płacisz na to, by DZIECKO miało ok.
        Wiem, co piszę, bowiem ja osobiście płacę alimenty na swoje dziecko ojcu tego dziecka. Jakbym reprezentowała podejście Altza, to wkurzałabym się, że płacę na to, by eksio ze swoją-taką-siaką-i- owaką na ferie w górach i wakacje letnie nad morzem. Przecież to idiotyzm.
        O tym co możesz zrobić, musisz zdecydować sam. Nikt za ciebie nie podejmie tej decyzji.
        I pytanie: co jest dla ciebie najważniejsze (bowiem NIE będziesz miał wszystkiego, tj: świętego spokoju, łatwego finansowo życia, dziecka na co dzień i bezproblemowej, łatwej we współpracy eks/jeszcze żony). Czy kasa, czy święty spokój, czy dziecko, z którym się często kontaktujesz - choć za granicą to trudne.
        Po prostu wszystkie te elementy rzadko kiedy po rozwodzie współistnieją. Jak to w życiu. Podejmujesz decyzje w ramach zasobów i MOŻLIWOŚCI, które masz. A nie pobożnych życzeń.
        powodzenia,
        Argentusa
        • piotrfm123 Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 13:47
          Wiem ze wszystkiego na raz miec nie moge chyba ze dostane super awans i podwyzke. Pytanie jest nastepujace:
          zalozmy ze nasze dochody pozwalaja na jedne fajne wakacje jednego rodzica z dzieckiem. Jesli przyjmuje postawe losia to opiekujaca sie na codzien synkiem ex jedzie do cieplych wod a wspomnienia synka z dziecinstwa to ojciec tlukacy sie godzinami samochodem pomiedzy dwoma miastami w Polsce albo (wersja luksusowa) lecacy z nim do w miare fajnego miasta gdzie obecnie mam prace (nie podaje nazwy ani kraju ze wzgledu na ex). I swietna mama zabierajaca go w takie super miejsca, nie to co tata.

          Rozumiesz moj opor przed tego typu sponsoringiem?
          • login.kochanie Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 13:53
            we wspomnieniach z dzieciństwa miejsca się nie liczą ale poczucie bezpieczeństwa i otoczenia miłością
            • piotrfm123 Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 14:02
              login.kochanie napisała:

              > we wspomnieniach z dzieciństwa miejsca się nie liczą ale poczucie bezpieczeństw
              > a i otoczenia miłością

              To swietnie. Ex w takim razie nie powinna miec problemow ze ja chcialbym zbierac z synkiem wspomnienia z roznych miejsc. Bo ona i tak zapawni mu super-wspomnienia z ogrodka albo wczasow pod grusza.

              • argentusa Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 15:29
                A co w tym złego że to TY miałbyś zapewnić te wczasy pod grusza?
                Ja naprawdę nie rozumiem takiego podejścia a raczej licytowania się kto pojedzie z dzieckiem do ciepłego kraju.
                W moim układzie to tata jeździ do luksusu (i wiem co pisze, bo 7,8kPLN to cena za tegoroczne wakacje eksia z dzieciakami) a ja do gospodarstwa agroturystycznego. I to i to fajne. Bo różne.
                IMO: widzisz swoje rodzicielstwo przez pryzmat tego co materialnego mozesz dziecku zapewnić. A powiadam ci nie tędy droga. Moje dziecię żyję naprawdę na poziomie znacząco przekraczającym wyższą średnia krajową. A jak jest u nas to i kluseczki z serem wpitala i szczęsliwy, że cicho i wieś dookoła.
                Luz. Wyżej możliwości nie podskoczysz. A jak odpuścisz sobie żale do eksi, to będziesz szczęśliwszym człowiekiem. Bezcenne. Z tym, że nie każdy CHCE odpuścić eksi/-owi. Bo czym teraz będzie żył jak nie utrudnianiem życie tej cholerze wink ? (i tu płeć nie ma znaczenia, choć szczerze mówiąc kobiety jakby w tym nieodpuszczaniu eksom głupio przodują)
                Powodzenia,
                Ar.
                Ar.
                • piotrfm123 Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 16:20
                  argentusa napisała:
                  > A co w tym złego że to TY miałbyś zapewnić te wczasy pod grusza?

                  Maly problem to jest bo ja np wierze w rozweselajaco-docieplajace wyjazdy do cieplych miejsc w takich cudownych miesiacach jak listopad. Ex nie moze tegoczynic bo w tym czasie musi byc w pracy. Ja moge zabrac synka i jechac ze smrodliwej szarugi jaka jest czesto w miescie ex do slonca i morza.

                  > IMO: widzisz swoje rodzicielstwo przez pryzmat tego co materialnego mozesz dzie
                  > cku zapewnić

                  Nie. Mam wieksze dochody, od dawna jezdzilem na wakacje w rozne miejsca. Moja ex poza wyjazdem z ojcem w dziecinstwie do Egiptu nigdy na takowe wyprawy nie jezdzila zanim sie spotkalismy. I od okresu narzeczenstwa finansowalem je w 100% (no moze kanapki zrobila na samolot). Dlatego przyznaje egoistycznie, nie widze powodu dla ktorego ex dostaje taki bonus, a ja lece w dol. Rozumialbym gdybym zdradzil, rozpil sie, ogolnie poczuwal do winy. Ale nie, kobiecie zmienila sie psychika, podniosl poziom agresji.

                  Dla mnie wersja domyslna to jest taka ze usilujemy oboje pozostac przy swoich przedmalzenskich mozliwosciach/trybach zycia. Ja zostawilem auto bez jakiegokolwiek rekompensaty (kupilismy je wylacznie z pieniedzy z mojego konta), podobnie nie wzialem niczego z chalupy poza swoimi osobistymi rzeczami.

                  • argentusa Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 16:58
                    Piotr, ale ty wciąż PORÓWNUJESZ. Porównujesz siebie i jeszcze-żonę.
                    Po cholerę? No i co z tego wynika,że ty do tej pory jeździłeś. Teraz ci się zmieniło (w sumie jest sprzeczność: albo kończysz kontrakt i nie będzie cię stać na to co do tej pory, albo będzie cie stać na wakacje w "tropikach"). Nie ma co ukrywać, rozwód diametralnie obniża poziom życia. Tobie też i już. Możesz się ciskać a to i tak nic nie zmieni. Bo od teraz będziesz uczestniczył w utrzymaniu 2 gospodarstw domowych. Nie ma bata, nie będzie tak samo jak było.
                    A najgorszą rzeczą jaką SAM SOBIE możesz zrobić to analizować sytuację eksi nie mając pełnego obrazu. Po cholerę zajmowac się sytuacją eksi? Dziecię ma mieć dobrze. I IMO nie ma znaczenia przy którym rodzicu. Tak, nie robiłam żadnych problemów z przeprowadzką starszaka do taty, bo to starszakowi miało być ok a nie mi, czy jego ojcu.
                    Ale, wiem, że nienormalna jestem, bo żadna matka-polka nie "oddałaby" dziecka ojcu.
                    Ar.
                    • mayenna Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 17:04
                      Argi, nie zauważyłaś jeszcze, że panu nie o dziecko chodzi i jego wygodne? on ma poniesc mniejsze straty bo się czuje jeleniem jak płaci 4 stówki więcej niz sobie wyliczył.
                      Szkoda pradu. Pan juz ma swój świat, swoja koncepcje i nic do niego nie dotrze. Będzie kolejny skrzywdzony przez żonęsmile
                    • piotrfm123 @argentusa 19.10.13, 18:07
                      >Bo od teraz będziesz uczestniczył w utrzymaniu 2 gospodarstw domowych.
                      No nie od teraz tylko od 3.5 roku (z przerwa na pobyt obojga u mnie). Wiec wzrost kosztow wynika wylacznie z innych zasad widywania sie z synem. I dlatego na iles rzeczy nie bedzie mnie stac. To moje obnizenie jakosci zycia. Plus poprzednie obnizenie jakosci zycia kiedy zmienilem mieszkanie na pokoj, ograniczylem wydatki etc. kiedy z tlustszego kontraktu spadlem na mniej tlustawy.

                      Jakie dokladnie obnizenie jakosci zycia doswiadczy ex jesli bedzie otrzymywac taka sama kwote jak poprzednio, dzieciakiem bede sie opiekowal z taka sama czestotliwoscia? Ze nie pojedzie ze mna i malym na wakacje podczas ktorych urzadzala klotnie i po powrocie zarzekala sie ze ona takich wakacji (lokalizacja, "hotelowanie") to juz nie chce?
                      Ze sie jej skoncza designerskie torebki i plaszcze dawane jako prezenty ktorymi i tak czesto pomiatala?

                      Dziecie ma sie dobrze. I bedzie mialo rownie dobrze przy moich oplatach 1500 czy 1100, bo dziecie nie tygrys, takiej sumy na pewno nie przeje ani na lekcje konnego tenisa nie wyda, tym bardziej ze ex i ja mamy pragmatyczne podejscie do odziewania naszego potomstwa i metodami spadkow od przyjaciol i rodziny plus zakupami uzywanych lapci dziecie owo ocieplamy.

                      Natomiast dziecie w przyszlosci mogloby sie czuc jeszcze lepiej gdyby jego ojciec byl w stanie odkladac pieniadze i np. czesciej zabierac go do siebie (sam ostatni przelot + mini dojazdy=500EUR)
                      Maly w pare dni wykurowal sie z bronchitu i parotygodniowego kataru, bo u mnie cieplo, milo i przyjemnie. Tak ze byc moze niekoniecznie przesuwanie $$$ z mojej strony w kierunku ex jest najlepsza strategia aby szczesliwosc malucha (i moja) zoptymalizowac. Im ja jestem bardziej napiety finansowo tym mniej takich wyjazdow.

                      re oddawanie dziecka ojcu:
                      ja mysle ze to jest obled ze praktycznie zawsze dziecko w Polsce przyznawane jest matce. W naszym ukladzie sprawa jest prosta: maly jest bardziej zzyty z matka z ktora przebywal i przebywa duzo wiecej. Byloby absurdem nawet probowanie serwowania traumy dziecku, ex no i mnie nawet gdyby jakis sad uznal ze to ja moge opiekowac sie malym.
                      Nie, nie uwazam ze zwariowalas/jestes wredna matka etc.
                      • argentusa Re: @argentusa 19.10.13, 18:18
                        << Plus poprzed
                        > nie obnizenie jakosci zycia kiedy zmienilem mieszkanie na pokoj, ograniczylem w
                        > ydatki etc. kiedy z tlustszego kontraktu spadlem na mniej tlustawy.
                        i to JEST argument, wszystko co wcześniej (3,5 r) nie ma znaczenia, bowiem sąd zapewne przyjmie,ze tak się umawialiście. => konsekwencja umowy.

                        >> Jakie dokladnie obnizenie jakosci zycia doswiadczy ex jesli bedzie otrzymywac t
                        > aka sama kwote jak poprzednio, dzieciakiem bede sie opiekowal z taka sama czest
                        > otliwoscia?
                        ano takie, że wraz z wiekiem dziecka wydatki się zwiększają. Wierz mi, w rodzinach naturalnych też.

                        Tak ze byc moze niekoniecznie przesuwanie $$$ z moje
                        > j strony w kierunku ex jest najlepsza strategia aby szczesliwosc malucha (i moj
                        > a) zoptymalizowac. Im ja jestem bardziej napiety finansowo tym mniej takich wyj
                        > azdow.
                        Kochany, ale ja piszę po raz kolejny. My tu nie wybieramy najlepszego rozwiązania ze wszystkich. Tylko najlepsze z DOSTĘPNYCH i REALNYCH do zrealizowania.
                        Byloby absurdem nawet probowanie se
                        > rwowania traumy dziecku, ex no i mnie nawet gdyby jakis sad uznal ze to ja moge
                        > opiekowac sie malym.
                        i tu doceniam rozsądek => bez sensu, bo młode bardziej z mamą związane, a nie dlatego,ze taki obyczaj.
                        Ar.
                  • mayenna Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 16:58
                    Jak sobie wyobrażasz zabieranie dziecka w listopadzie na wczasy, albo do siebie na 5 - 10 dni jak ono będzie miało przedszkole lub szkołę?
                    • piotrfm123 Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 17:11
                      mayenna napisała:

                      > Jak sobie wyobrażasz zabieranie dziecka w listopadzie na wczasy, albo do siebie
                      > na 5 - 10 dni jak ono będzie miało przedszkole lub szkołę?

                      Normalnie. Jeszcze nie widzialem malucha ktory ponioslby ciezkie zaburzenia wychowawcze z powodu opuszczenia 10 dni w przedszkolu aby zamiast tego spedzic czas z ojcem. W najgorszym przypadku przegapi rysowanie domkow.

                      Ty tak na serio stawiasz spedzanie 24h/dobe z ojcem przeciwko przedszkolu czy tylko jaja sobie robisz? Proponuje jednak poszukac tego przycisku wylaczajacego uogolniona nienawisc do samcow gatunku ludzkiego.

                      Na serio: spedzil we wrzesniu 10 dni, nauczyl sie jezdzic na rowerze i jeszcze poplywal na moim grzbiecie. Normalnie ciezki wybor, prawda?

                      re szkola:
                      inna sytuacja. Ale ufam ze po pierwsze przecietny maluch w okolicach smuty listopadowej i tak traci wiele dni na kuracje przeziebien ktore to cieple wakacje znakomicie doleczaja. A po drugie to ja jestem na serio dosc dobrze wyedukowany, tak ze skoro moge dawac kursy dla doktorantow to moze sobie ze slupkami w pierwszych klasach podstawowki poradze.
                      No chyba ze w swoim wdziecznym pytaniu zawarlas troske o plany na kolejne 20 lat?

                      Bo ja to tak z perspektywa 2-letnia mysle.
                      • altz Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 18:39
                        piotrfm123 napisał(a):
                        > Normalnie. Jeszcze nie widzialem malucha ktory ponioslby ciezkie zaburzenia wyc
                        > howawcze z powodu opuszczenia 10 dni w przedszkolu aby zamiast tego spedzic cza
                        > s z ojcem. W najgorszym przypadku przegapi rysowanie domkow.

                        Niezłe i prawdziwe. big_grin
        • altz Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 18:34
          argentusa napisała:
          > Ależ ALtz pierniczysz jak potłuczony. NIC kompletnie NIE WIESZ o jeszcze żonie
          > autora. NIC. A tworzysz hist(e)orie rodem z melodramatu. Albo: przebywasz w tak
          > im środowisku, gdzie to jest obowiązujący model.

          Nie piszę jak potłuczony, a po prostu znam życie. Wiem, że 1500 zł mało które dziecko otrzymuje i większość nie potrzebuje 1500 zł, żeby normalnie funkcjonować. A gdzie wkład matki? Czyżby zero?
          Ojciec dojeżdża jeden raz w miesiącu i płaci za to przeciętnie 500 zł, takie są koszty przy pracy za granicą. Jeśli dojeżdża dwa razy, to ma z alimentami kosztów 2500 zł miesięcznie, czyli traci dobrą połowę pensji przy dobrych zarobkach za granicą.
          Tyle fakty, jeśli się dowiem więcej, to może zmienię zdanie, ale na pewno się nie wystraszę pokrzykiwań osoby, która sama mało wie. smile

          Fakt, na wakacje z synem nie musi jeździć. Może przecież pracować! wink Może nie umie ładnie opowiadać i matka lepiej opowiada, więc niech ona jedzie? wink Ja u Wysockiego w liście od dziewczyny do żołnierza: spokojnie sobie walcz i wybacz mi wszystko. big_grin
          • piotrfm123 Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 19:39
            altz napisał:

            > argentusa napisała:
            > > Ależ ALtz pierniczysz jak potłuczony. NIC kompletnie NIE WIESZ o jeszcze
            > żonie
            > > autora. NIC. A tworzysz hist(e)orie rodem z melodramatu. Albo: przebywasz
            > w tak
            > > im środowisku, gdzie to jest obowiązujący model.
            >
            > Nie piszę jak potłuczony, a po prostu znam życie. Wiem, że 1500 zł mało które d
            > ziecko otrzymuje i większość nie potrzebuje 1500 zł, żeby normalnie funkcjonowa
            > ć. A gdzie wkład matki? Czyżby zero?
            > Ojciec dojeżdża jeden raz w miesiącu i płaci za to przeciętnie 500 zł,
            Doprecyzuje: to jest tylko suma pokrywajaca przejazd samochodem przez Polske w obie strony. Dobrze ponad 300km x2 plus autostrady. Plus wyjazdy z dzieckiem do lasu/miasta.

            Po to aby dotrzec musze doleciec do miasta ex. W zaleznosci od sezonu 80-150EUR.

            Dziadkowie mili ludzie, ale przez 10 dni to jesc cos trzeba. Nawet przy dzieleniu kosztow to 100-200 leca, od zywnosci po drobiazgi do domu. Bo to sa emeryci, ze swoimi zwyczajami zywieniowymi. Oczywiscie wydalbym nieco wiecej na sama zywnosc u siebie w tym samym czasie, ale jak gdzies wyjezdzasz to nie liczysz chyba ze ziemniaki u ciebie sa tansze lub drozsze? No i przeloty byly z grubsza takie same w przeszlosci.

            takie są
            > koszty przy pracy za granicą. Jeśli dojeżdża dwa razy, to ma z alimentami kosz
            > tów 2500 zł miesięcznie, czyli traci dobrą połowę pensji przy dobrych zarobkach
            > za granicą.

            Dojezdzam 1x na 4-6tygodni.

            >
            > Fakt, na wakacje z synem nie musi jeździć. Może przecież pracować! wink Może nie
            > umie ładnie opowiadać i matka lepiej opowiada, więc niech ona jedzie? wink Ja u
            > Wysockiego w liście od dziewczyny do żołnierza: spokojnie sobie walcz i wybacz
            > mi wszystko. big_grin
    • mayenna Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 13:16
      Alimenty zależą od możliwości zarobkowych płacącego. Masz pensję, tyle do tyej pory płaciłeś, aby to zmienić musisz wykazać, że zmieniła się twoja sytuacja rodzina, zawodowa czy coś innego co ma wpływ na zarobki.
      Alimenty nie są na wakacje w ciepłych krajach, ale ak twoja żona ( bo jeszcze nia jest) ma ochotę jeździć to będzie jeździć bo sąd weźmie pod uwagę koszty utrzymania dziecka, a nie ich wspólne wakacje nad ciepłym morzem.
      • piotrfm123 Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 13:37
        zmienily sie moje wydatki zwiazane z widzeniem z dzieckiem.
        Nie mieszkam w kontenerze, ale aby placic poprzednie alimenty wynajmuje samodzielny pokoj w mieszkaniu. To nie jest normalna sytuacja dla goscia w moim wieku i z moim zawodem.
        Mam niepewna prace. Skonczy mi sie kontrakt, moge szukac kolejnej miesiacami.

        Ja nie mam problemow z wyjazdami ex na wakacje chocby i do Australii, choc ze srednia krajowa to moze sobie o nich co najwyzej pomarzyc. Moi koledzy z pracy, fakt, bezdzietni, jezdza do Namibii i Nepalu. Natomiast to ja jestem osoba ktora w zwiazku zarabiala prawie 3x wiecej od ex. a jesli bede cokolwiek chcial odkladac albo chocby przeniesc sie do kawalerki to raczej z synkiem do Grecji nie wyjade. A ex i owszem bo ma mieszkanie i mniejsze wydatki.
        • mayenna Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 14:00
          Wiesz, moim zdaniem kombinujeszsmile Ale takie życie.
          Ja ci tylko mówię, że sąd się zainteresuje czemu do tej pory mogłeś dziecku tyle dawać pieniędzy, a teraz nagle nie.
          To, że nie masz mieszkania, a żona ma to jest wynik twoich decyzji a wakacje z dzieckiem nie musza być w Grecji. Nie startujesz w konkursie: kto po rozwodzie dziecku zapewni lepsze/fajniejsze życie. Ważny jest czas z ojcem.
          Rozmawiaj z zona, negocjuj sposób widzywania dziecka. Może to ona będzie musiała ci je wysyłać tam gdzie mieszkasz. Zastanów się czego chcesz bo walka o te 400 zł może nie być opłacalna. Czy 100 euro miesięcznie zapewni ci kupno mieszkania?
          Kontraktów też bym nie wyciągała w sądzie bo wiesz wcześniej kiedy ci się kończy, możesz szukać innej pracy, możesz edukować się i przebranżawiać - to jaka masz prace jest twoim wyborem, dziecko nie ponosi za to odpowiedzialności finansowej.Chce jeść zawsze. Masz za to możliwośc w razie utraty pracyu wnioskować o inne ustalenie alimentów lub zmniejszenie ich za wkład osobisty w zajmowanie się dzieckiem.
          Wez tez pod uwagę, że pieniądze to jedyne co możesz dziecku teraz dać. Spotykać się będziesz z nim raz w miesiącu? Dwa razy? To twoja zona bierze zwolnienia jak ono jest chore ( przekłada się to na finanse), organizuje opiekę jak jest w pracy, cała logistykę zapewnia ona i nie może liczyć na twoje zaangażowanie osobiste w razie nieprzewidzianych okoliczności. Dlatego pewnie twój wkład finansowy w dziecko będzie większy niż jej. Ona daje swoje starania.
          • piotrfm123 Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 14:24
            mayenna napisała:

            > Ja ci tylko mówię, że sąd się zainteresuje czemu do tej pory mogłeś dziecku tyl
            > e dawać pieniędzy, a teraz nagle nie.

            Oszczedzalem, mialem mniejsze wydatki aby widziec sie z dzieckiem.

            > To, że nie masz mieszkania, a żona ma to jest wynik twoich decyzji
            Zwlaszcza tej decyzji ktora podjalem przed swoimi urodzinami: "pamietaj abys wybral sobie rodzicow ktorzy beda w stanie kupic ci pierwsze mieszkanie". Dodatkowo jestem nomadem, mieszkalem poza Polska w 4 roznych krajach w ciagu ostatnich 15 lat. Karawanu za soba ciagnac sie nie da.

            > Nie startujesz w konkursie: kto po rozwodzie
            > dziecku zapewni lepsze/fajniejsze życie. Ważny jest czas z ojcem.
            Troche tak. I ja sie staram ten czas wykorzystywac jak najlepiej, ale nie potrafie zyc nie oszczedzajac.

            >Zastanów się czego chcesz bo walka o te 40 0 zł może nie być opłacalna. Czy 100 euro miesięcznie zapewni ci kupno mieszkan
            > ia?

            Walka i o 500EUR moze byc nieoplacalna kiedy o widywanie z dzieckiem chodzi. Tyle ze niby dlaczego osoba ktora robi z siebie wiekszego psycho ma mnie szantazowac?
            Wiesz, placenie 100 wiecj raty mieszkalnej na miesiac robi roznice w tym co mozesz kupic albo jak szybko to splacisz. I 1200 EUR na rok to jest niezly fundusz wakacyjny.

            > Kontraktów też bym nie wyciągała w sądzie bo wiesz wcześniej kiedy ci się kończ
            > y, możesz szukać innej pracy

            Konczy mi sie jeden kontrakt, ale jak dobrze pojdzie to bede pracowal wtym samym miejscu beda placony z innych zrodel/w innym departamencie. Tego jeszcze nie wiem, wiem jedynie ze moge miec nieco nizsza pensje. I wtedy moge sie lapac na zycie od pierwszego do pierwszego.

            >To twoja zona bierze zwolnienia jak ono jest chore
            Bierze nianie za 10zl na godzine. I ex pracuje glownie w domu, wiec nie jest to tydzien z niania tylko kilka godzin. Ja nie neguje poswiecenia opiekowania sie chorym dzieckiem, jedynie kwestionuje ze ex z jakis dziwnych powodow zasluguje na szczegolne traktowanie / monetarna kompensacje z tego powodu. To ja siedzialem kilka miesiecy w domu jak synek byl maly i nikt mi z tego powodu niczego nie wyplacal. Fakt nie sam, ale zawsze.


            • tricolour Na nic Twoje utyskiwania... 19.10.13, 14:30
              ... bo sam, własnoręcznie wychowałeś tak zwaną żonę na osobę oczekującą rekompensat, a siebie na jelenia do płacenia.

              Jeśli chcesz zmienić ten stan, to będzie wojna o pieniądze. Jeśli liczysz na pokojowe rozwiązanie, to naiwnie...
              • piotrfm123 Re: Na nic Twoje utyskiwania... 19.10.13, 16:53
                tricolour napisał:

                > ... bo sam, własnoręcznie wychowałeś tak zwaną żonę na osobę oczekującą rekompe
                > nsat, a siebie na jelenia do płacenia.

                Troche tak, ale przez caly zwiazek mielismy duza roznice dochodow. Wiec albo placisz z wlasnej kieszeni albo nie jedziesz na wyprawe. Nie zaluje ze placilem. Zaluje ze w koncowym rezultacie niewiele to nie dalo

                > Jeśli chcesz zmienić ten stan, to będzie wojna o pieniądze. Jeśli liczysz na po
                > kojowe rozwiązanie, to naiwnie...

                No tego wlasnie nie wiem, bo byc moze jakis kontakt z rzeczywistoscia ex jeszcze ma. I 1100 to nie jest uwlaczajaco niska kwota. A ja nie mam zasady place i mam wszystko gdzies, tylko bede sie z malym widywal co jakis 4-6tyg na 5-10dni zabierajac go z soba a to do dziadkow ktorych lubi a to okazyjne do mnie. Tak ze nie jest to taki straszny deal dla ex. w naszej sytuacji
            • mayenna Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 15:23
              I 1200 EUR na rok to jest niezly fundusz
              > wakacyjny.

              Fundusz możesz mieć, tylko nie będziesz mógł pojechać z dzieckiem. Jak ona jest taka jak piszesz to ja bym odpuściła finanse, a negocjowała odwiedziny i czas z dzieckiem.

              Bierze nianie za 10zl na godzine. I ex pracuje glownie w domu, wiec nie jest to
              > tydzien z niania tylko kilka godzin. Ja nie neguje poswiecenia opiekowania sie
              > chorym dzieckiem, jedynie kwestionuje ze ex z jakis dziwnych powodow zasluguje
              > na szczegolne traktowanie / monetarna kompensacje z tego powodu. To ja siedzia
              > lem kilka miesiecy w domu jak synek byl maly i nikt mi z tego powodu niczego ni
              > e wyplacal.


              To teraz policz: 10 zł za godzinę, 24 godziny x 7 dni w tygodniu. Ile to miesięcznie daje?
              To jest wymierny wkład twojej żony w wychowanie waszego dziecka. Ty dajesz 1500 zł na miesiąc, a ona tyle na tydzień. Ale oczywiście tobie stawiać pomnik i klękajcie narody, a ona ma obowiązek.
              Przy dziecku ona nie dorobi, chyba że kosztem własnego zdrowia i czasu dla dziecka. Ty masz kawalerskie życie. Pracować możesz dowolna ilość godzin.Może pomyśl o dorobieniu? Albo o zmianie pracy? Kobieta samotnie wychowująca dziecko nie ma za wielkich możliwości na rynku pracy.
              Na twoim przykładzie bardzo wyraźnie widać, jak pieniądze stają się narzędziem ukarania żony.Monetarnie skompensujesz sobie zostawienie rodziny. Jak ona ma z tobą ten seks uprawiać jak ciebie nie ma? A w domu bywa obcy facet, z którym nie ma wspólnoty.

              Odzywam mi się mój mizoandryzm, więc może cię nie będę gnębić. Argentusa dobrze radzi.Skorzystajsmile
              I jeszcze jedno: twoja żona wcale nie ma tak lekko i przyjemnie jak ci się wydaje. Z daleka może to i tak wygląda.

              • piotrfm123 Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 15:59
                mayenna napisała:

                > I 1200 EUR na rok to jest niezly fundusz
                > > wakacyjny.

                > Fundusz możesz mieć, tylko nie będziesz mógł pojechać z dzieckiem. Jak ona jest
                > taka jak piszesz to ja bym odpuściła finanse, a negocjowała odwiedziny i czas
                > z dzieckiem.

                Tosmy juz wynegocjowali. Mamy umowe i zasady. Tyle ze jak pisze jedna z zasad o nazwie 1500 jest nie do utrzymania.


                > To teraz policz: 10 zł za godzinę, 24 godziny x 7 dni w tygodniu. Ile to miesię
                > cznie daje?

                A jak spi w skarpetach i szura po podlodze to dorzuc jeszcze wynagrodzenie za froterowanie podlogi.

                > To jest wymierny wkład twojej żony w wychowanie waszego dziecka. Ty dajesz 1500
                > zł na miesiąc, a ona tyle na tydzień.

                To ja poprosze o zwrot pieniedzy kiedy jestem z synkiem przez 10dni 24 godziny na dobe.


                >Ale oczywiście tobie stawiać pomnik i kl
                > ękajcie narody, a ona ma obowiązek.

                Morze sie zrzec dziecka, jest ojciec ktory sie nim zajmie. Myslisz ze pojdzie na taki deal?

                > Przy dziecku ona nie dorobi, chyba że kosztem własnego zdrowia i czasu dla dzie
                > cka. Ty masz kawalerskie życie.

                No pewnie, bo dysponuje maszyna teleportacyjna ktora przenosi mnie z drugiego konca Europy bez straty czasu, a kiedy np mialem synka u siebie bez przedszkola 8-16 czy opiekunek to normalna swoja prace wykonywalem lewa reka wspinajac sie z nim na placu zabaw.

                To oznacza ze musze niezle sie spinac aby po kazdym okresie opieki nadrabiac zaleglosci.

                > Na twoim przykładzie bardzo wyraźnie widać, jak pieniądze stają się narzędziem
                > ukarania żony.

                Poprzez dobrowolne zadeklarowanie wyplacania 1500/msc? Cos mi sie zdaje ze spora grupa kobiet chciala by tak byc karana przez swoich partnerow. Np bliska mi osoba otrzymujaca 700.

                >Jak ona ma z tobą ten seks uprawiać jak ciebie nie ma?
                Przez ostatnie 4 lata mieszkalismy razem ponad rok. Plus wakacje, plus przyjazdy na 7-10dni do nich. Stan seksu bez zmian.

                >A w domu bywa obcy facet, z którym nie ma wspólnoty.
                Slusznie, dlatego jak kiedys przyjdzie ci miec zwiazek na odleglosc to nie bedziesz miala klopotu ze partner pojdzie spac na sofe. Bo on dzis w nocy "wspolnoty nie odczul". Powtarzaj systematycznie, nastepnie siedz cicho kiedy partner walnie cie miedzy oczy ze 'nie staralas sie utrzymac zwiazku"

                > I jeszcze jedno: twoja żona wcale nie ma tak lekko i przyjemnie jak ci się wyd
                > aje. Z daleka może to i tak wygląda.
                >
                Nie twierdze ze ma lekko. Twierdze jedynie ze miala o niebo lepiej niz chocby wymieniona wczesniej samotna matka z corka w tym samym prawie wieku kontentujaca sie zawrotnymi alimentami w sumie 700zl. Bez wspolnych wakacji w Afryce x3, zostawiania pelnej lodowki i spizarni, tankowania samochodu, etc.
                • mayenna Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 16:56
                  Ja mam jeszcze mniej: 300 zł na dzieckosmile A bywają tez po 200 i 150. Wnioskuj o takie kwotysmile
                  Nic nie zrozumiałeś.
                  Będziesz miał cięzko w sądzie. Cos mi się zdaje, że dołączysz do panów skrzywdzonych alimentami bo w wredna eksia na solarium chodzismile
                  Powodzenia.
                  • piotrfm123 Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 17:31
                    mayenna napisała:

                    > Ja mam jeszcze mniej: 300 zł na dzieckosmile A bywają tez po 200 i 150. Wnioskuj o
                    > takie kwotysmile

                    A cos takiego gdzies sugerowalem czy tradycyjnie jest to wytwor twojej wyobrazni?

                    > Nic nie zrozumiałeś.
                    No nie. Musi byc tepak jestem. Albo nauczycielka nie ma swojego najlepszego dnia dzisiaj

                    > Będziesz miał cięzko w sądzie.
                    Bo ja wiem? Bede mial znajoma prawniczke reprezentujaca mnie na rozprawie na ktorej mnie nie bedzie. Jak myslisz, duzy stres dla mnie?

                    >Cos mi się zdaje, że dołączysz do panów skrzywdz
                    > onych alimentami bo w wredna eksia na solarium chodzismile

                    Nie kazdy gustuje w la morda solare. A to co robi moja ex mam dosc dokladnie gdzies. I dla mnie i dla dziecka byloby lepiej gdyby dbala o siebie, chodzila na basen etc. Kolejny raz obalasz postawionego przez siebie chochola. Ale skoro tak lubisz...
                    • mayenna Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 17:49
                      Doradzam stawiennictwo osobiste. Poważnie. Prawnik nie przekona tak dobrze sądu jak ty sam.
                      Napisz jak poszło.
                      Fajnie się obserwuje jak przeistaczasz się w tych wpisach w burakasmile Powodzeniasmile
                      • piotrfm123 Re: burak 19.10.13, 18:22
                        mayenna napisała:
                        > Doradzam stawiennictwo osobiste. Poważnie. Prawnik nie przekona tak dobrze sądu
                        > jak ty sam.

                        W najgorszym przypadku zasadza uprzednio ustalona sume. Chyba ze ex wywroci stol z szachami i samobojczo zdecyduje sie na procesowanie o te zawrotna sume, orzekanie o winie i co tam jej jeszcze fantazja podpowie. Ale ufam ze jednak nie.

                        > Fajnie się obserwuje jak przeistaczasz się w tych wpisach w burakasmile Powodzeni
                        > asmile

                        Fajnie sie czyta posty kobiety z 300PLZ alimentow bioracych w obrone nieznanana sobie siostrzyce w rozwodach co cierpi @1500 a juz calkiem zginie @1100.

                        Nie przejmuj sie, moze dla ciebie wiekszosc rozwodnikow to buraki, ale ja tam jakies ciekawe rozwodniczki juz spotkalem. Ku obopolnej radosci. Sorry, nie mam czasu bo milosniczka burakow do mnie dzisiaj wpada. Papasy!
                        • mayenna Re: burak 19.10.13, 19:07
                          Posłuchaj Argismile a zwolenniczkę buraków starannie ukryj bo będziesz miał rozwód z własnej winy i alimenty na żonę.
                          Nie dziwi mnie jakoś, że jest zwolenniczka buraków. Miałam zapytać jak powód rozwodu ma na imię, ale znielubiłbyś mnie jeszcze bardziejsmile

                          • piotrfm123 Re: burak 19.10.13, 19:28
                            mayenna
                            > Nie dziwi mnie jakoś, że jest zwolenniczka buraków.
                            No co ty, raz psychpata zawsze psychopata.

                            >Miałam zapytać jak powód ro
                            > zwodu ma na imię, ale znielubiłbyś mnie jeszcze bardziejsmile

                            Sie zastanawiam czy ja przepuszczam swoje posty przez maszyne kryptograficzna czy tez wykazujesz duzo "dobrej" woli aby tak je odczytywac.

                            Elementartne Watsonko: w poczatkach tego roku ex stala sie tak upierdliwa ze spytalem czy chce separacje, rozwod czy moze mumie Lenina. Dokonalismy rozdzialu majatku. Za zgoda szefa moglem przyjechac na kilka miesiecy do Polski, pobyc w chalupie, popiekowac sie dzieciakiem. Uslyszalem "sp...j". Tzn przyjezdzac sobie mozesz ale mieszkaj osobno.

                            Nigdy nie zdradzalem zony. A jesli wywalenie cie na bruk i ograniczenie widywania syna plus zlozenie wniosku o rozwod nie sa wystarczajace aby uznac zwiazek za rozpadly tylko potrzeujesz uprawnomocnienia wyroku to jest to raczej twoj problem a nie moj.
                      • zalosny.jestes Brak argumentów, to trza z chłopa buraka 24.10.13, 10:12
                        zrobić. Ludzie, po co wy w ogóle dyskutujecie z kobietami pokroju mayeny? Przecież tam nie trzeba skomplikowanej wymiany zdań, aby dojść do meritum, które brzmi:

                        Zamknij mordę i płać bo szczęśliwa mamusia to szczęśliwe dziecko i nie ładuj się w życie mamusi i dziecka zbyt ciężko bo komplikujesz swoją obecnością życie i mamusi i dziecka.
                    • argentusa Re: ustalanie alimentow 19.10.13, 18:10
                      Piotr,
                      kurcze, przy najlepszych chęciach naprawdę trudno być po Twojej stronie.
                      To co do mnie dotarło po Twoich wpisach:
                      chodzi o to,żeby wkrótce-eksia broń boże nie miała lepiej.ie jest ważne Nieważne,ze młode może mieć przy tym słabiej. Ważne żeby eksia miała nie ok.
                      To naprawdę naprawdę nie jest ważne by jeździć za granicę na wakacje.
                      To naprawdę nie jest ważne że eksia solaryjna jest (sama nie jestem zwolenniczką solarki aczkolwiek moja osobista przyjaciółka lekarka raz mi zaleciła solarium na skórę)
                      To naprawdę nie chodzi o te 100€.
                      Moim zdaniem chodzi o to by dopitolić eksi za to: ,że nie czekała z utęsknieniem, nie chciała seksu z Tobą, nie chciała się przeprowadzić -przyspawała się do mieszkania, no jednym słowem za to, że sam się wkopałeś w taką sytuację a bezproblemowo nie da się z niej wyjść.
                      Może się mylę, ale jest jeszcze w Tobie mnóstwo trudnych emocji, złość, że nie jest tak jak być miało, że trzeba kasę dzielić na 2 gospodarstwa domowe, że być może jakiś gach na hotyzoncie, a może i u ciebie nowa miłość a tu balast.... itp (to wszystko moje domysły jak jest na pewno to wiesz tylko Ty).
                      I ataki na innych nie mają sensu.
                      No jesteś w czarnej doopie. To fakt. Takie życie.
                      Myślę, że najmądrzejsze co mogę Ci poradzić to spróbuj spisać sobie DOSTĘPNE i jednocześnie REALNE możliwości. REALNE do osiągnięcia w okolicznościach jakie są. PEwnie gdybyście we 3 w USA mieszkali to opieka naprzemienna by była możliwa i o żadnych alimentach nie byłoby mowy. Ale jesteś tu, gdzie jesteś. I masz takie możłiwości jakie są.
                      I albo będziesz się szarpał z eksią, albo odpuścisz i zaakceptujesz, że jest jak jest.
                      No i to co myślałam wcześniej; dla sądu mało wiarygodne będzie to,ze nie masz na alimenty a jednocześnie chcesz ze zmniejszenia alimentów finansować dla ciebie i dziecka wycieczkę w ciepłe kraje. To się po prostu kupy nie trzyma.
                      Tak, czy siak, powodzenia i większego dystansu życzę Ci!
                      Ar.
                      • piotrfm123 wyjasnienia 19.10.13, 19:17
                        argentusa napisała:

                        > To co do mnie dotarło po Twoich wpisach:
                        > chodzi o to,żeby wkrótce-eksia broń boże nie miała lepiej.ie

                        No ale miala materianie duzo lepiej i dalej ma lepiej niz przed spotkaniem mnie. Mieszkanie sie samo nie umeblowalo, samochod ze zlomu nie zlozyl. Po podpisaniu rozdzialu majatkowego kupila jakis sad/ogrod. Ja na prawde nie mam o to ani pretensji (sam to oddalem bez wizji ze kiedykolwiek powtornie sie zejdziemy), ani nie odkrylem w sobie naraz 'ja cie q... teraz urzadze"

                        Ex jest osoba wydajaco mi dziecko. Byloby idiotyzmem stawianie jej finansowo czy emocjonalnie pod murem.

                        > jest ważne Nieważn
                        > e,ze młode może mieć przy tym słabiej. Ważne żeby eksia miała nie ok.
                        Kolejny prorok jakis. To wszystko wnioskujesz z drastycznego obnizenia alimentow o 400zl?

                        No kurcze, gdybym w sobie usilowal wlaczyc wewntrznego psychopate to bez trudu przychodza mi do glowy bardziej dotkliwe sankcje i nekania, od finansowych po wchodzenie z policja do mieszkania z ktorego ex jeszcze przed rozwodem mnie wywalila. Tyle ze ja nie jestem psychopata.

                        > To naprawdę naprawdę nie jest ważne by jeździć za granicę na wakacje.
                        Zapomnialas ze ja jestem za granica.

                        > To naprawdę nie jest ważne że eksia solaryjna jest
                        Przespelujmy: ex nie chodzi na solarium. Nawet gdyby chodzila, albo robila sobie szpony na cwierc metra we wszystkich kolorach teczy to mam to dokladnie gdzis



                        > To naprawdę nie chodzi o te 100€.
                        Moze chodzi tez o asertywnosc?

                        > Moim zdaniem chodzi o to by dopitolić eksi za to: ,że nie czekała z utęsknienie
                        > m, nie chciała seksu z Tobą, nie chciała się przeprowadzić -przyspawała się do
                        > mieszkania, no jednym słowem za to, że sam się wkopałeś w taką sytuację a bezpr
                        > oblemowo nie da się z niej wyjść.

                        Hmm, wyobrazmy sobie ze poslubiasz atrakcyjnego mlodziana bez zamilowania do sportow ektremalnych. Po kilku latach gosc lamie kregoslup na schodach i staje sie przykutym do wozka nieszczesnikiem. Wkopalas sie?

                        Bo tak to z grubsza wygladalo w moim zwiazku. Swietna kobieta ktorej odpalilo zupelnie podczas ciazy, nastepnie kolejne jazdy po porodzie, leczenie psychiatryczne, byc moze troche na wyrost (mysli samobojcze). W jaki sposob sie "wkopalem" poslubiajac kobiete bez jakichkolwiek takowych objawow to nie wiem. Ja do siebie z cala pewnoscia pretensji o to nie mam. A i trudno calkiem na spokojnie winic o to ex, skoro sie jej neurony poprzestawialy.
                        [nie do odczytywania doslownego, rodzic zyw i ma sie dobrze!]
                        To jest troche tak jak z dementywnym rodzicem: wsciekasz sie bo trudno z tym zyc, ale tez trudno 100% winic nieszczesnika. Inna rzecz ze oczekujesz iz wyksztalcona osoba zdolna wykonywac skomplikowana prace jakies zdolnosci samoanalizy posiada. I ze zwiazek pomiedzy seksem a zainteresowaniem partnera jest powszechnie znany gdzies tak na poziomie 16latki.

                        > Może się mylę, ale jest jeszcze w Tobie mnóstwo trudnych emocji, złość, że nie
                        > jest tak jak być miało, że trzeba kasę dzielić na 2 gospodarstwa domowe,

                        Na Zeusa, dzielimy kase na 2 domy od niepamietnych czasow. To byl zwiazek w wiekszosci na dojazdach. Gdyby nie dziecko to ex przy asymetrii dochodow i wydatkow bylaby blisko "urodziwa panne poznam na wakacje. cell romantyczny za rekompensata" .

                        > może jakiś gach na hotyzoncie,
                        Uwierz mi, przy takiej jakosci seksu ex moze sobie urzadzic w swoim domu orgie z kompania reprezentacyjna wojska. I guzik mnie to bedzie obchodzilo, poza solidarnym wspolczuciem dla wojakow gdyby im ex podobne zaangazowanie lozkowe jak ze mna im zaprezentowala. Bo ja nie mam mentalnosci psa ogrodnika, i jak sam nic nie dostaje/byly to od 4lat jakies seksualne ochlapy to czas na zmiane partnera.

                        >a może i u ciebie nowa miłość
                        Milosc nie, partnerka juz tak.

                        > No jesteś w czarnej doopie. To fakt. Takie życie.
                        No niekoniecznie. Wscieklosc jakas wewntetrzna mam bez watpienia. Boje sie o przyszlosc kontaktow z dzieckiem i o jak finansowo bede dawal rade.

                        > Myślę, że najmądrzejsze co mogę Ci poradzić to spróbuj spisać sobie DOSTĘPNE i
                        > jednocześnie REALNE możliwości. REALNE do osiągnięcia w okolicznościach jakie s
                        > ą. PEwnie gdybyście we 3 w USA mieszkali to opieka naprzemienna by była możliwa
                        > i o żadnych alimentach nie byłoby mowy.

                        To samo jest mozliwe w kraju ktorym mieszkam.

                        > I albo będziesz się szarpał z eksią, albo odpuścisz i zaakceptujesz, że jest ja
                        > k jest.
                        No ja sie nie szarpie. Poza odkryciem ze przy takich wizytach w Polsce/przelotach z dzieckiem do mnie musze wydawac jak pijany marynarz i ze nie jest to do utrzymania na dluzsza mete.

                        > No i to co myślałam wcześniej; dla sądu mało wiarygodne będzie to,ze nie masz n
                        > a alimenty a jednocześnie chcesz ze zmniejszenia alimentów finansować dla ciebi
                        > e i dziecka wycieczkę w ciepłe kraje.
                        Ale ja nic o cieplych krajach w odpowiedzi na pozew nie mam zamiaru pisac. W sadzie na rozprawie mnie nie bedzie, tak ze ufam ze doswiadczona w rozwodach prawniczka nie bedzie strzelala babolami przed sadem.

                        A cieple kraje to jest jeden z rodzajow racjonalizacji. Jak napisze ze moge miec wydatki dentystyczno-medyczne w wysokosci 1200EUR na rok to co, brzmi to lepiej? Bo np moge sobie podleczyc to i owo.

                        Dzieki. Choc mam wrazenie ze piszemy troche obok smile
                        • argentusa Re: wyjasnienia 19.10.13, 20:56
                          smile)))))
                          hihihi, dobre, doceniam smile

                          > A cieple kraje to jest jeden z rodzajow racjonalizacji. Jak napisze ze moge mie
                          > c wydatki dentystyczno-medyczne w wysokosci 1200EUR na rok to co, brzmi to lepi
                          > ej? Bo np moge sobie podleczyc to i owo.
                          kurczę, ale dla sądu to były argument. Wprost: nie pisz w pozwie,ze na wakacje te 400€ :czy coś. smile
                          obok nie obok, zawsze wolę jak ludziska spokojniej podchodzą do tematu.
                          I zycze żeby jednak nowa partnerka nie wypłynęła w sądzie. Bo może to być argument na nie.
                          Ar.
                          • argentusa Re: wyjasnienia 19.10.13, 20:58
                            byłby argument miało być
                        • argentusa Re: wyjasnienia 19.10.13, 20:57
                          i jeszcze mi przyszło do głowy: jak od niepamiętnych czasów dzielicie kasę na 2 domy, to...
                          jest to zmiana, czy nie?

                          Ar.
                          ps. celowo pisze, to co piszę. Ku rozważnej argumentacji.
                          • piotrfm123 2 domy 19.10.13, 21:13
                            To nie jest argument. Wzrost kosztow zwiazanych z widzeniem sie z synem jest.

                            Reszta: niepewnosc kontraktow, roznice w stanie posiadania obu stron a raczej warunkow mieszkaniowych sa pomocnicze.

                            Dodatkowo ja wcale nie mam zamiaru na co mam zamiar wydawac extra 100EUR miesiecznie, ktorych de facto i tak nie bede mial, jedynie pozostane z grubsza w podobnym miesiecznym stanie finansowym jak przed rozwodem.

                            Moge jeszcze wpakowac zmiane mieszkania na mniejsze po zmianie kontraktow. Bo to ja swoim kosztem dolozylem staran aby kwota placona na dziecko/ex pozostala w miare wysoka.

                            Dzieki za uwagi smile
            • chalsia Re: ustalanie alimentow 21.10.13, 12:25
              > Bierze nianie za 10zl na godzine. I ex pracuje glownie w domu, wiec nie jest to
              > tydzien z niania tylko kilka godzin.


              mając małe dziecko i pracując z domu trzeba miec kogoś, kto w czasie pracy zajmie się dzieckiem
              a teraz prosta matematyka
              przykładowo- 4 godz/dzien x 10zł x 5 dni x 4 tygodnie = 800 zł
              czyli trochę ponad 25% kwoty jaką teraz płacisz idzie na opiekę nad dzieckiem, czyli na inne potrzeby zostaje 1100 zł
              jak obniżysz do 1100 to zostanie raptem 700 zł
              a jak do 600 tona wszystko poza nianią zostanie raptem 200 zł
              no to się zastanów, która wersja jest lepsza dla dziecka?
              • piotrfm123 Re: niania 21.10.13, 12:35
                chalsia napisała:

                > > Bierze nianie za 10zl na godzine. I ex pracuje glownie w domu, wiec nie j
                > est to
                > > tydzien z niania tylko kilka godzin.
                >
                >
                > mając małe dziecko i pracując z domu trzeba miec kogoś, kto w czasie pracy zajm
                > ie się dzieckiem
                > a teraz prosta matematyka
                > przykładowo- 4 godz/dzien x 10zł x 5 dni x 4 tygodnie = 800 zł
                > czyli trochę ponad 25% kwoty jaką teraz płacisz idzie na opiekę nad dzieckiem,
                > czyli na inne potrzeby zostaje 1100 zł
                > jak obniżysz do 1100 to zostanie raptem 700 zł
                > a jak do 600 tona wszystko poza nianią zostanie raptem 200 zł
                > no to się zastanów, która wersja jest lepsza dla dziecka?

                Poza tym ze maly chodzi do publicznego przedszkola 8-16ta a niania jest na choroby i ew. inne okazje to wszystko sie "zgadza".

                BTW, czy twoje wyliczenia pt "co jest lepsze dla dziecka" zmienily by sie jakos przy sumie alimentow np 4tys PLZ? Sama powiedz, czy 4tys nie jest lepsze dla dziecka niz jakies glupie 1100? Albo nawet 1500? No jest lepsze. I ja zyjac w namiociku na kartonikach z latwoscia bylbym w stanie owe gluopie 1000EUR placic...
                • chalsia Re: niania 21.10.13, 12:41
                  > Poza tym ze maly chodzi do publicznego przedszkola 8-16ta a niania jest na chor
                  > oby i ew. inne okazje to wszystko sie "zgadza".

                  akurat w poście, do którego się odniosłam nie było info o przedszkolu i niani okazjonalnie na choroby i ew. inne okazje

                  > ziecka niz jakies glupie 1100? Albo nawet 1500? No jest lepsze. I ja zyjac w na
                  > miociku na kartonikach z latwoscia bylbym w stanie owe gluopie 1000EUR placic..

                  ale te 1500 nie powodują chyba u Ciebie konieczności życia w namiociku na kartonikach?

                  jak dla mnie szanse na obniżkę do 1100 masz 50/50
                  na 600 - szans brak
                  • piotrfm123 Re: niania 21.10.13, 12:54
                    chalsia napisała:

                    > > Poza tym ze maly chodzi do publicznego przedszkola 8-16ta a niania jest n
                    > a chor
                    > > oby i ew. inne okazje to wszystko sie "zgadza".
                    >
                    > akurat w poście, do którego się odniosłam nie było info o przedszkolu i niani o
                    > kazjonalnie na choroby i ew. inne okazje
                    >
                    > > ziecka niz jakies glupie 1100? Albo nawet 1500? No jest lepsze. I ja zyja
                    > c w na
                    > > miociku na kartonikach z latwoscia bylbym w stanie owe gluopie 1000EUR pl
                    > acic..
                    >
                    > ale te 1500 nie powodują chyba u Ciebie konieczności życia w namiociku na karto
                    > nikach?

                    Nie. Ale zmieniaja moje bezpieczenstwo finansowe i szanse na samodzielne chocby wynajmowanie mieszkania. Bez 100EUR to bylby finansowy nonsens (=kawalerka).

                    > jak dla mnie szanse na obniżkę do 1100 masz 50/50
                    > na 600 - szans brak

                    Moze nie wyrazilem sie dosc jasno: chce 1100.
                    I wole byc realistyczny w swoich oczekiwaniach, bo ani nie uwazam ze za 600 chcialbym aby ex wychowywala malego, ani ze w pijanym zwidzie sad przyzna mi 600. Ta suma byla bardziej potencjalnym balonem wypuszczonym w kierunku ex, ktora to juz po przepisaniu na nia samochodu (bez oplat) i sumie 1500 domagala sie abym jej z wlasnej kieszeni jakas naprawe zreszta drobna robil "bo samochod nie byl 100% nieskazitelny jak go przejelam".
                    Wiec to niekoniecznie ja w tym zwiazku jestem finansowo roszczeniowy.
      • zalosny.jestes I to jest jedna z patologii czegoś co się zwie 24.10.13, 10:08
        mayenna napisała:

        > Alimenty zależą od możliwości zarobkowych płacącego.

        KRIO.
    • tricolour Bo głupio zrobiłeś... 19.10.13, 13:30
      ... w Twojej sytuacji dobrowolne płacenie "rekompensaty" tak zwanej żonie, to sznur na szyję. Więc go masz na szyi na własne życzenie.

      Czekaj na rozwód, zakwestionuj wysokość alimentów żądanych prze żonę, zażądaj rachunków na 1500zł miesięcznie. Zacznij od suchych faktów czyli od arytmetyki np. jeśli dziecko ma nianię, to zażądaj umowy o pracę.
      • argentusa Re: Bo głupio zrobiłeś... 19.10.13, 13:41
        hehehe, chciałabym widzieć wymaganie umowy na nianię. naprawdę.
        U nas sąd nawet nie żądał umowy na szkołę prywatną - kosztowną jednak.
        Z drugiej strony, nie kumam -wynajęcie mieszkania w PL -praca za granicą? nie taniej hotel na czas widzenia się?
        O zmiany wnioskujesz jak ci sie już warunki zmienią, a nie wcześniej gdy zmiana jest hipotetyczna.
        Ar.
        • piotrfm123 Re: Bo głupio zrobiłeś... 19.10.13, 15:09
          argentusa napisała:

          > hehehe, chciałabym widzieć wymaganie umowy na nianię. naprawdę.
          > U nas sąd nawet nie żądał umowy na szkołę prywatną - kosztowną jednak.

          No chyba nie ma szans aby rachunkami z publicznego przedszkola etc. dostukala sume 1500.

          > Z drugiej strony, nie kumam -wynajęcie mieszkania w PL -praca za granicą? nie t
          > aniej hotel na czas widzenia się?

          Wynajecie mieszkania za granica. Tak jak pisalem powyzej, zmniejszylem standard bo chcialem miec wiecej pieniedzy zarowno na ew. czas bez pracy/przyjazd do Polski jak i na wysokie oplaty na dziecko i malzonke.

          > O zmiany wnioskujesz jak ci sie już warunki zmienią, a nie wcześniej gdy zmiana
          > jest hipotetyczna.
          > Ar.

          Koniec mojego kontraktu hipotetyczny nie jest. Nie ma sensu isc do sadu w trzy miesiace po uprawomocnieniu wyroku o obnizanie alimentow. A pozniej dostac kolejny strzal od ex jak ew za kolejne 3 miesiace bede mial prace i sadzic sie raz jeszcze.

      • piotrfm123 Re: Bo głupio zrobiłeś... 19.10.13, 13:57
        tricolour napisał:

        > ... w Twojej sytuacji dobrowolne płacenie "rekompensaty" tak zwanej żonie, to s
        > znur na szyję. Więc go masz na szyi na własne życzenie.

        Owszem. Tyle ze bez zdrad, tluczenia, alkoholizmu, wyzywania od glupich c... liczylem na cywilizowane rozstanie sie. Masochistycznie liczylem ze dobre uczynki sa nagradzane.

        >
        > Czekaj na rozwód, zakwestionuj wysokość alimentów żądanych prze żonę, zażądaj [
        > b]rachunków[/b] na 1500zł miesięcznie. Zacznij od suchych faktów czyli od arytm
        > etyki np. jeśli dziecko ma nianię, to zażądaj umowy o pracę.

        Alienty oczywiscie zakwestionuje, bo tak jak pisalem w innym miejscu moje koszty widzenia z synkiem wzrosly, nie ma sensu ciagac sie po sadach juz kilka miesiecy po rozprawie kiedy skonczy mi sie praca, a dodatkowo bylem w stanie placic (i odkladac na potem) bo mocno oszczedzalem. Mieszkac w jednym mieszkaniu z obca osoba przez kolejne 10 lat chyba nie mam zamiaru.
        • mayenna Re: Bo głupio zrobiłeś... 19.10.13, 14:04
          Żona ma prawo do połowy tych oszczędnoścismile
          Jak mówię: sposób kontaktów z dzieckiem można wnioskować o przyjazdy dziecka do ciebie na koszt żony.
          Owszem. Tyle ze bez zdrad, tluczenia, alkoholizmu, wyzywania od glupich c... li
          > czylem na cywilizowane rozstanie sie. Masochistycznie liczylem ze dobre uczynki
          > sa nagradzane.

          A to powyżej jest zabawne. To nie jest to norma? Może pomnik ci wystawić za to?

          Z ciekawości: to czemu się rozwodzisz? Bo finansowo ci się to nie opłaca.
          • piotrfm123 Re: Bo głupio zrobiłeś... 19.10.13, 14:45
            mayenna napisała:

            > Żona ma prawo do połowy tych oszczędnoścismile

            Tak jak ja do polowy wartosci wszystkich splat kupna miezkania ktore regulowala kiedy bylismy malzenstwem. Na szczescie mamy za soba umowe notarialna o rozdziale wspolnoty majatkowej/podziale majatku. Ufam ze nie do odsuplania.

            > A to powyżej jest zabawne. To nie jest to norma? Może pomnik ci wystawić za to?
            Doprecyzuje: utrzymanie kwoty 1500 z mojej wlasnej woli uwazam za dobry uczynek.
            Pomnik prosze postawic mi o tu, w kaciku.

            >czemu się rozwodzisz
            brak mozliwosci wspolnego pomieszkiwania. Tzn ex jest przyspawana do swojego mieszkania i nigdy sie z niego nie ruszy. A ja nie mam pracy w Polsce w moim zawodzie za godziwe pieniadze, a byc moze jakiejkowliek pracy w zawodzie w jej miescie.
            Zycie seksualne na poziomie zanikowym od urodzenia dziecka, i to nie na poziomie "nie chce", tylko od czasu do czasu na poziomie zlosliwego maszynisty, co to wsadza pasazera w pociag po czym wysadza w polu zaraz po wyjechaniu ze stacji.

            Moglbym wymieniac wiele innych kwiatkow, ale jesli ex to zaglada to mnie rozpozna. Ogolnie: zmiany psychiczne w kierunku depresyjno-agresywnych.
    • samiec_omega Re: Bo głupio zrobiłeś... 22.10.13, 23:34
      > A to ci dopiero troskliwy i kochający mąż, wspierający żonę w depresji ciążowo-
      > poporodowej. Skoro wy tak wszystko przeliczacie na to euro, to oczekuj pozwu o
      > odszkodowanie za wpędzenie jej w takową.

      Yoma powaliło cię?

      Ja też pracuję za granicą i mam baaaardzo podobny problem jak Piotr. Ile lat trwa ta cała depresja porodowo- ciążowa? Z treści wątku wynika, że autor od czterech lat musiał trzepac kapucyna, aby zmniejszyc ciśnienie. Po takim czasie, to błony między palcami mogą wyrosnąc. Widac, że jako facet kobitki w ogóle nie kręcił, a jedyne co chciała to kasa, kasa i jeszcze raz kasa. Może baba ma syndrom DDA ? Nie wiem. To strasznie musi bolec taką cwaniarę takie nagłe odspawanie od portfela męża.
      Kolego! Nie daj się wydymac finansowo! Jakbyś oddawał jej całą swoją pensję, to i tak dla niej będziesz tylko potworem, który całe życie ją krzywdził i się nad nią znęcał. Ja tak miałem. Nie opłaca się byc zbyt dobrym i szlachetnym ( czytaj frajerem ).
      A tak na marginesie. Obowiązek utrzymania dziecka spoczywa na OBOJGU rodzicach !
      Dajesz 1500 PLN x 2 = 3000 PLN. Nie za dużo ?

      >Skoro wy tak wszystko przeliczacie na to euro.....

      Cholernie ciężko się to euro zarabia. Yoma spróbuj, zobacz jak to fajnie. Nie cierpię bab pasożytujących finansowo na facetach. Mamy przecież równouprawnienie.
      • kami_hope Re: Bo głupio zrobiłeś... 23.10.13, 00:00
        samiec_omega napisał(a):
        Z treści wątku wynika, że autor od czte
        > rech lat musiał trzepac kapucyna, aby zmniejszyc ciśnienie. Po takim czasie, to
        > błony między palcami mogą wyrosnąc.

        Wez tak sie zastanow Samiec_omega, jaki poziom przedstawia mezczyzna, ktory wypisuje takie kwiatki...?
        Ja to widze tak: w sumie to Ty sam do siebie szacunku nie masz - jako do mezczyzny, a tym samym do innych mezczyzn rowniez. No jesli ktos "trzepie" rzeczonego, to ja sie wcale nie dziwie, ze kobieta nie ma ochoty na blizsze kontakty z typem na takim poziomie.
        A kasa? Haha... nie pomoze smile Prymityw nawet na ekskluzywnych wczasach prymitywem pozostanie.
        Fakt, grupa Polakow ciezko zarabiajacych euro-funty, to specyficzna grupa... Rzeczywiscie moneta przeslania im mozgownice - nieodwracalnie jak widze. Intelektualny, emocjonalny i spoleczny regres. Tylko tluczenie godzin, zapijanie piwem i "trzepanie". Zatrzepiecie sie tak do starosci... niestety.
        Kobiety jednak sa szczesliwsze ze zwyczajnym, normalnym facetem, a nie omega czy jakims tam innym - euro-samcem.
        • samiec_omega Re: Bo głupio zrobiłeś... 23.10.13, 06:14
          >Wez tak sie zastanow Samiec_omega, jaki poziom przedstawia mezczyzna, ktory wypisuje takie >kwiatki...?

          Oczywiście, że dla kobiet z tego forum mężczyzna taki jak ja przedstawia bardzo niski poziom. No dno. Moja żona twierdzi, że ja podły jestem. Nic dziwnego, założyłem osobne konto.

          > Ja to widze tak: w sumie to Ty sam do siebie szacunku nie masz - jako do mezczy
          > zny, a tym samym do innych mezczyzn rowniez.

          Śmiem twierdzic, że jest dokładnie odwrotnie.
          90% uczestników tego forum to kobiety kombinujące jak tu wyciągnąc kasę od faceta.

          >No jesli ktos "trzepie" rzeczonego
          > , to ja sie wcale nie dziwie, ze kobieta nie ma ochoty na blizsze kontakty z ty
          > pem na takim poziomie.

          Nasz drogi autor wątku wyrażnie pisze o 4 ( czterech ) latach braku seksu. Nienormalny, prymitywny mężczyzna z jakimś tam libido w takiej sytuacji ma do wyboru następujące wyjścia:
          1. Kochanka
          2. Panienki
          3. Trzepanie kapucyna, marszczenie Maryjana, samogwałt, onanizm, masturbację, walenie konia.
          4. Abstynencja seksualna i oddawanie pensji żonie
          5. Ewentualna dowolna kombinacja powyższych czynników. No chyba,że jest księdzem katolickim, wtedy dochodzą jeszcze ministranci.

          Polecam lekturę bratniego forum " brak seksu w małżeństwie ". Generalnie zasada jest prosta jak konstrukcja cepa: nie ma w miarę udanego seksu, to nie ma małżeństwa czy też związku. Zasada dotyczy obydwu płci i tyle.

          No do ciężkiej cholery ile lat można życ w małżeństwie bez seksu ! Znany mi rekordzista wytrzymał 13 lat. Można i dłużej, tylko po co?

          >Intelektualny, emocjonalny i spoleczny regres. Tylko tluczenie godzin, zapijanie piwem
          > i "trzepanie". Zatrzepiecie sie tak do starosci... niestety.

          Jakie tłuczenie godzin? Ja akurat jestem zwykłym, bardzo prostym i tępym inżynierem po politechnice i mam bardzo niską euro-pensję wprost proporcjonalną do moich dennych kwalifikacji i jeszcze gorszego, beznadziejnie słabego wykształcenia. Wygląda na to, że jestem nietypowym prymitywem, nie piję.
          A z tym zatrzepaniem się do starości, no litości. Są przecież rozwody.

          > Kobiety jednak sa szczesliwsze ze zwyczajnym, normalnym facetem,

          Co to takiego zwyczajny, normalny facet ? Czy chodzi tu o mężczyznę, który potrafi latami obywac się bez seksu i przy tym bez szemrania ma dzielic się swoimi zasobami z kobietą? Tak definiujesz pojęcie " zwyczajny, normalny facet " ?
          • kami_hope Re: Bo głupio zrobiłeś... 23.10.13, 11:42
            Autor watku napisal tak:
            "Rozchodzimy sie po latach mieszkania osobno, ex w PL, ja za granica. Do tej pory w ramach rekompensowania zonie i synowi (4latka) rozstania placilem 1500 miesiecznie."

            Widze, ze inaczej rozumiemy slowo pisane. Wytlumacze wiec. Nawias (4latka) wstawiony jest za slowem "synowi", tzn., ze odnosi sie do tego slowa, tzn, ze SYN MA 4 LATKA. Druga sprawa: rozchodza sie po latach MIESZKANIA OSOBNO, bo Piotr emigrowal za granice. Z oczywistych powodow zblizenia nie sa mozliwe (wytlumacze - to terytorialny dystans), dlatego masturbacja jest rozwiazaniem dla rozladowania napiecia seksualnego. Zupelnie naturalna sprawa, nie zas "konieczne zlo". Masturbuja sie zarowno kobiety jak i mezczyzni, w zwiazkach lub bez, z partnerem jako czesc gry erotycznej, itp. Slowo "masturbacja" brzmi inaczej niz okreslenia jakie zastosowales. One wlasnie mowia o poziomie Twojej seksualnosci. I do takiej odnosi sie moje stwierdzenie, ze kobiety nie maja ochoty na zblizenia z takim typem. Czy to dziwne, ze facet ktory "wali konia" wydaje sie oblesny?
            Sex w zwiazku nie jest aktem tylko "lozkowym". Ta gra odbywa sie przez caly dzien... Moze sie zaczac od zrobienia partnerce kawy na "dzien dobry" i czuly pocalunek z powiedzeniem "kocham cie" przed wyjsciem do pracy. Moze to byc wspolne przygotowanie obiadu, pomoc w pielegnacji dziecka (np. tata kapie dziecko, a mama przygotowuje kolacje). Kobieta nie jest obiektem seksualnym, rzecza, manekinem z otworem. Jest czlowiekiem! I z kobieta nalezy obchodzic sie po ludzku. Normalny facet, to taki, ktory widzi w kobiecie CZLOWIEKA. Ja - kobieta, dobrze czuje sie w zwiazku z normalnym facetem, zezwierzecenie itp. zachowania dzialaja na mnie odpychajaco.

            > A z tym zatrzepaniem się do starości, no litości. Są przecież rozwody.
            Rozwod niczego nie zmienia. Prymitywna mentalnosc pozostaje. Jesli takiemu samcowi uda sie znalezc partnerke, to nie na dlugo, bo w koncu i ta nie bedzie chciala byc traktowana instrumentalnie. No chyba, ze uda sie znalezc podobna do siebie samice, to tak... to moze byc dobry zwiazek. "Samice" istnieja, tak wiec - powodzenia!

            > > Ja to widze tak: w sumie to Ty sam do siebie szacunku nie masz - jako do
            > mezczy
            > > zny, a tym samym do innych mezczyzn rowniez.
            >
            > Śmiem twierdzic, że jest dokładnie odwrotnie.
            > 90% uczestników tego forum to kobiety kombinujące jak tu wyciągnąc kasę od face
            > ta.
            Brak szacunku wyraza sie tu przez prymitywne okreslenie seksualnych zachowan. Podobnie jak robili to chlopcy w podstawowce, kiedy to chlopieca seksualnosc dopiero zaczela sie ksztaltowac. Powazne podejscie do sexu wywolywalo zawstydzenie, to tez radzono sobie przesmiewaniem seksualnosci i uzywaniem roznej terminologii zastepczej, rysowaniem penisow na scianach, itp. Zdarza sie tak, ze z jakis powodow mezczyzna nie osiagnie dojrzalosci. Moze miec problem z wyrazaniem wlasnej seksualnosci, a tym bardziej ze zrozumienniem seksualnosci partnerki.
            Kiedy decydujemy sie na zalozenie rodziny, to musimy sobie zdawac sprawe z odpowiedzialnosci, takze finansowej. W przypadku rozwodu, odpowiedzialnosc finansowa sie nie konczy. Roszczenia finansowe sa zrozumiale, wciaz istnieje koniecznosc zapewnienia potrzeb rodzinie. Milosci do dziecka nie da sie wyegzekwowac. Jesli wiez nie nastapila podczas zwiazku, to marne sa szanse, ze po rozwodzie sytuacja sie zmieni. Jedyna mozliwoscia pozostaje wyegzekwowanie srodkow finansowych, tudziez alimentow. Stad sytuacja moze wygladac tak, ze "90% uczestników tego forum to kobiety kombinujące jak tu wyciągnąc kasę od faceta". Tak to wyglada, i inaczej byc nie moze, bo dzieci MUSZA miec zapewnione bezpieczenstwo materialne. Dzieci na swiat sie nie prosily, nie moga ponosic konsekwencji za bledy rodzicow. Czy to jasne?
            • piotrfm123 zezwierzecenie 23.10.13, 13:26
              kami_hope napisała:

              >Z oczywistych powodow zblizenia nie sa mozliwe (wytlumacze
              > - to terytorialny dystans),

              No czasem sie widywalismy, jezdzilismy na wakacje, ba mieszkalismy razem za granica i w Polsce miesiacami. Stan seksu jak powyzej, mimo dystansu 20cm.

              > Sex w zwiazku nie jest aktem tylko "lozkowym". Ta gra odbywa sie przez caly dzi
              > en... Moze sie zaczac od zrobienia partnerce kawy na "dzien dobry" i czuly poca
              > lunek z powiedzeniem "kocham cie" przed wyjsciem do pracy. Moze to byc wspolne
              > przygotowanie obiadu, pomoc w pielegnacji dziecka (np. tata kapie dziecko, a ma
              > ma przygotowuje kolacje).

              A jesli po tym wszystkim partnerka dalej ma cie gleboko gdzies, to co, za malo w chalupie robisz?

              >Kobieta nie jest obiektem seksualnym, rzecza, manekin
              > em z otworem. Jest czlowiekiem! I z kobieta nalezy obchodzic sie po ludzku. Nor
              > malny facet, to taki, ktory widzi w kobiecie CZLOWIEKA.

              Normalna kobieta widzi czlowieka takze w facecie. Niezaleznie czy alfa czy omega.

              >, zezwierzecenie itp. zachowania dzialaja na mnie odpychajaco.

              Ale kto Ci takich glupst naopowiadal? Co to, oczekiwanie ze zrelaksowana partnerka po dniu plawienia sie w cieplym morzu z podstawionym pod nos full board bedzie miala ochote na seks to jest zezwierzecenie? Myslisz moze po kilku lat wspolnego zwiazku kiedy lozkowo wszystko bylo OK obudzilem sie o poranku i postanowilem zezwierzecic?

              > dzieci MUSZA miec zapewnione bezpieczenstwo
              > materialne. Dzieci na swiat sie nie prosily, nie moga ponosic konsekwencji za b
              > ledy rodzicow. Czy to jasne?

              Musisz jeszcze doprecyzowac kiedy owo bezpieczenstwo materialne dzieciak osiagnie. Czy za 1100 jest juz bezpieczny czy moze dopiero za 1500?

              BTW, nie przyszlo Ci moze do glowy ze jakis filut moglby zrobic Cie w konia zmieniajac sumy alimentow? Np idzie to w taki sposob:
              "Piotr" rzeczywiscie placi 2000, chce obnizenia do 1500. Czujesz juz co argumentujesz w takim _hipotetycznym_ przypadku?

              Bo dla mnie to jest jasne ze wystepuje tutaj stadny kwoczyzm: zadne, powtarzam zadne proby zmniejszania alimentow przez faceta ponizej poziomu helikoptera i jachtu transoceanicznego nie spotkaja sie z odpowiedzia:
              "no tak rzeczywiscie sporo dajesz na dziecko, jesli masz finansowe klopoty / spodziewasz sie wiekszych wydatkow w przyszlosci to jest OK to obnizyc do akceptowalnej sumy i doplacac dobrowolnie z wlasnej kieszeni jak cie bedzie na to stac".

              Serio, rozmawialem z adwokatka. Alimenty 1500 to jest rzadkosc.
              • mayenna Re: zezwierzecenie 23.10.13, 13:41
                Serio, rozmawialem z adwokatka. Alimenty 1500 to jest rzadkosc.

                Alimenty to nie jest jakąś średnia, czy umowna wysokości. Są osoby, które maja więcej bo na więcej stać ich byłych. Od możliwości zarobkowych strony alimentującej one zależą. A to może nawet oznaczać, że jesteś bezrobotny, ale zarabiałeś w zawodzie 10 000 to masz alimenty od tej kwoty.Jak ona wykaże, a wykaże bo ma przelewy, że cię na tyle stać to możesz mieć właśnie takie alimenty, mimo ze to rzadkość.
                Jak ta różnica jest dla ciebie taka istotna to pogadaj z żoną. Może się zgodzi na obniżenie.
              • kami_hope Re: zezwierzecenie 23.10.13, 14:54
                Dziwne, ze bezpieczenstwo finansowe dziecka liczysz nizej niz "inwestycje" seksualne.

                Nie wiem, jak czesto bywales w "20cm dystansie". Moj komentarz byl odnosnie wypowiedzi Samca. Zas wnioski o Twojej sytuacji malzenstwa wynikaja na podstawie tego co do tej pory sam napisales. A obok tego, zwroce Twoja uwage na pojecie "wiezi", ktore to powstaja z uplywem czasu, nie zas sporadycznych aktow. Nie wierze, ze wspierajacy i kochajacy maz jest odtracany i odczlowieczany. Kobieta z malym dzieckiem POTRZEBUJE wsparcia. Po co mialaby odrzucac mezczyzne, ktorego potrzebuje? Rzecz jasna, ze zainteresowanie seksem moze zejsc na plan dalszy, bo i priorytety sie zmienily, na rzecz dziecka. Wymaganie aby sex byl taki jek przed pojawieniem sie dziecka swiadczy o braku dojrzalosci. Trzeba zrozumiec, ze od tej pory jest sie rodzicem, i wlasne ego trzeba rozszerzyc o kolejne osoby. Nie ma cudow.

                A to, ze znalazles sobie kochanke, to juz inna historia. Do tej wlasnie dopisane jest to co powyzej. Teraz chodzi o to aby zracjonalizowac wlasne poczynania i przeniesc odpowiedzialnosc na kogos innego (zone rzecz jasna, bo przeciez Ty i kochanka odpowiedzialni nie jestescie). Pierdu pierdu panie "Piotrze".
                • piotrfm123 Re: zezwierzecenie 23.10.13, 15:21
                  kami_hope napisała:
                  >Nie wierze, ze wspierajacy i kochajacy maz jest odtracany i odczlowieczany.

                  No widzisz, wystarczy ze wyrobisz w sobie przekonanie ze nie masz dostatecznego wsparcia i juz mozesz robic co ci tylko do glowy przyjdzie. A brak wsparcia mozesz sobie zdefiniowac np. nastepujaco:

                  w mieszkaniu ex jest problem hydrauliczny. Nie jestem hydraulikiem, nie bede sie wyglupial z zalewaniem mieszkania. Ex wypytuje swoje kolezanki (ja wlasnie zjechalem, o miescie ex i rozmieszczeniu w nim hydraulikow mam pojecie dwuzerowe) o hydraulika. Ex dzwoni do hydraulika ja zostawiam pieniadze wychodze do pracy. Hydraulik wykonuje robote, pieniedzy wystarcza, cos nam tam nie cieknie i nie rzezi.

                  Ex skarzy sie swoim kolezankom w mojej obecnosci "wszystko sama musze robic, zznikad zadneg wsparcia!".

                  No widzisz jakie to proste? Musisz tylko odwalac podobne numery w sposob systematyczny i gwarantuje ci ze "kochajacego meza" tez sobie z latwoscia skreslisz. Bo nie sposob byc wspierajacym i kochajacym mezem wobec osoby ktora traktuje nas brzydko.

                  kami_hope napisała:
                  > Dziwne, ze bezpieczenstwo finansowe dziecka

                  Kolejny piskorz: jest jakas suma przy ktorej owo bezpieczenstwo byloby zapewnione? Bo z licznych wypowiedzi kobiet na tym forum wynika ze nie ma zadnego gornego pulapu.


                  > Teraz chodzi o to aby zracjonalizowac wlasne poczynania i
                  > przeniesc odpowiedzialnosc na kogos innego

                  O bogowie, ile razy mam powtarzac: ex zakazala mi nocowania w domu na materacu w kuchni kiedy przyjezdzalem wiedziec sie z synem kiedy podjelismy decyzje o rozstaniu. Dokladniej: ona podjela taka decyzje po moim pytaniu. Nawet na jedna noc jak wysiadalem z samolotu przed polnoca. I kiedy nie mialem zadnych partnerek seksualnych poza nia od lat.

                  Wiec jak chcesz to sie mozesz masturbowac owa kochanka do woli. Ale mnie to naprawde, bardzo ale to bardzo malo rusza, to moralne oburzenie.
                  • orangeplus Re: zezwierzecenie 23.10.13, 16:45
                    Widzisz Piotr.... źle trafiłeś big_grin

                    Bo tutaj same baby są. I to wcale nie chodzi o to, że solidarność jajników czy coś innego. Po prostu masz przechlapane, bo:

                    1. Masz pannę na boku, a część kobiet z tego forum została porzucona dla innych panien, więc mają uraz.
                    2. Chcesz seksu, a część kobiet z tego forum została porzucona, bo same swoim ex seks limitowały na zasadzie nagród i kar, więc teraz tłumaczą ci, że jak chcesz seksu, to musisz od 6 rano już oczami mrugać, kawę podawać, esemesy przysyłać, bo inaczej o 22.00 one zwyczajnie pójdą spać big_grin Co śmieszniejsze, one uważają, że to właśnie ich zachowanie jest "człowiecze i normalne", a zachowanie facetów, którzy po prostu chcą iść do łóżka z kobieta bez tego całego cyrku, jest "zwierzęce". Tak sobie to ustaliły big_grin I tak ma wg nich być! big_grin
                    3. Teraz poczekaj jeszcze, aż pojawią się posty tłumaczące ci co kobieta przeżywa w ciąży, jak to się odbija na jej psychice i jaki ty cham jesteś że tego nie potrafiłeś uszanować big_grin
                    • yoma Re: zezwierzecenie 23.10.13, 16:47
                      Ad 3 już się pojawiły. I co? tongue_out
                      • orangeplus Re: zezwierzecenie 23.10.13, 17:01
                        Jeśli Ad3 już się pojawiły, to potwierdza to tylko, że mam rację big_grin

                        Odmawianie facetowi seksu tłumacząc to konsekwencjami ciąży jest po prostu zwykłą wymówką. Tak mówią kobiety, które prawdopodobnie zawsze miały niskie libido, a częsty seks przed ciążą był jeszcze efektem zauroczenia i zakochania. Była tu niedawno dyskusja o unieważnieniu sakramentu małżeństwa i według mnie takie zachowanie idealnie pasowałoby jako powód takiego unieważnienia, gdyby tylko KK nie wychodził z założenia, że jak seks to tylko w celach prokreacyjnych big_grin
                        • argentusa Re: zezwierzecenie 23.10.13, 17:28
                          a odmawianie kobiecie w ciąży tłumacząc,że to ciąża i może się coś stać?
                          no bo moje małżeństwo upadło właśnie dlatego,ze eksio nie był wystarczająco zainteresowany seksem...
                          cholera znowu odmieniec jestem wink
                          Ar.
                          • orangeplus Re: zezwierzecenie 23.10.13, 17:30
                            Jakoś nie doczytałem, by autor domagał się seksu w trakcie ciąży. Nie fantazjuj.
                            • yoma Re: zezwierzecenie 23.10.13, 17:36
                              Toż to był cytat z ciebie.
                        • yoma Re: zezwierzecenie 23.10.13, 17:29
                          No dobrze, kolega (rozumiem, że kolega) wie lepiej.

                          > Odmawianie facetowi seksu tłumacząc to konsekwencjami ciąży

                          Ty patrz, a ja zawsze myślałam, że do seksu trzeba chęci obojga. Ciąża czy nie ciąża. Ech wy, ogiery z bożej łaski...
                          • orangeplus Re: zezwierzecenie 23.10.13, 17:32
                            Ech wy, księżniczki, które by pójść do łóżka wieczorem musicie dostać kawę o 6 rano big_grin
                        • piotrfm123 rozwod w judaizmie 23.10.13, 17:38
                          No u braci starszych w wierze tak juz bylo od tysiacleci:

                          en.wikipedia.org/wiki/Jewish_views_on_marriage#Sexual_relations
                          """
                          Sexual relations
                          In marriage, conjugal relations are guaranteed as a fundamental right for a woman, along with food and clothing.[79] This obligation is known as "onah."[80] Sex within marriage is the woman's right and the man's duty. If either partner refuses to participate, that person is considered rebellious and the other spouse can sue for divorce.
                          """

                          To tylko tutaj co niektorym sie we lbach poprzewracalo i sadza ze maja prawo uzywajc seksu w roli bata i marchewki a facet ma to znosic ze wzgledu na to ze babe sobie kiedys umilowal.

                          Takie polskie sado-maso, dla dobra dzieci i malzenstwa oczywiscie.
                    • piotrfm123 Re: zezwierzecenie 23.10.13, 19:43
                      orangeplus napisał(a):

                      > Widzisz Piotr.... źle trafiłeś big_grin

                      > 1. Masz pannę na boku, a część kobiet z tego forum została porzucona dla innych
                      > panien, więc mają uraz.

                      Mam bo po tym jak mnie kobieta wywalila z chalupy bez szans na pojednanie nie widzialem sensu w pozostawaniu singlem. Domaganie sie "wiernosci" w takiej sytuacji to jakis obled. Tym bardziej ze tak jak pisalem, mieszkamy 2h lotu od siebie, panie parasolkami sie raczej nie pobija bo nigdy sie na siebie nie natkna. A ja o moim nowym zwiazku milcze, wiec nie bardzo kojarze jaka to strate ponosi moja ex.
                      Bo zyskiem jest to ze ja jestem psychologicznie stabilniejszy i wiekszym dystansem podchodze do rozstania. Nie bez znaczenia jest tez to ze po latach podkopywania czlowiek chcialby sobie jakos swoje poczucie wartosci odbudowac. I to zadanie nowa kobieta spelnia calkiem udatnie.


                      > 2. Chcesz seksu, a część kobiet z tego forum została porzucona, bo same swoim e
                      > x seks limitowały na zasadzie nagród i kar, więc teraz tłumaczą ci, że jak chce
                      > sz seksu, to musisz od 6 rano już oczami mrugać, kawę podawać, esemesy przysyła
                      > ć, bo inaczej o 22.00 one zwyczajnie pójdą spać big_grin Co śmieszniejsze, one uważaj
                      > ą, że to właśnie ich zachowanie jest "człowiecze i normalne", a zachowanie face
                      > tów, którzy po prostu chcą iść do łóżka z kobieta bez tego całego cyrku, jest "
                      > zwierzęce". Tak sobie to ustaliły big_grin I tak ma wg nich być! big_grin

                      Seks im na glowy pada. Bo pisalem tez ze jak sie ma kobiete na drugach przeciwdepresyjnych to ciezko oczekiwac ze seks bedzie przewspanialy. Ale jesli do zanikowego seksu dolaczymy zwykle pomiatanie partnerem i wywolywanie klotni to sie doklada. I czlowiek sobie rozne rzeczy przypomina i jakos nie chce mu sie wpisywac braku seksu w rubryczce "nieistotne"

                      > 3. Teraz poczekaj jeszcze, aż pojawią się posty tłumaczące ci co kobieta przeży
                      > wa w ciąży, jak to się odbija na jej psychice i jaki ty cham jesteś że tego nie
                      > potrafiłeś uszanować big_grin

                      Ja ciaze traktowalem jak chorobe psychiczna w rodzinie. Jakos trzeba przez to przejsc z mozliwie malymi stratami wlasnymi. I przeszedlem, z dyzurowaniem dzien caly przy porodzie etc. Zrobilem co do mnie nalezalo, wg tesciowej np.

                      Natomiast nie bardzo moglem pogodzic sie z faktem ze nie nastapil jakis moment otrzezwienia
                      juz po ciazy. Po prostu wszystko co ex podczas ciazy wyczyniala bylo albo calkiem OK albo sprowokowane moim zachowaniem. Co jest dosc dziwne, bo ja jakiejs hormonalnej burzy nie przechodzilem, na pyskowki z malzonka ciezarna badz nie nie mam ochoty a i po X latach zycia za granica nie wymagam obskakiwania mnie przez pokojowke a wrecz przeciwnie.
                  • yoma Re: zezwierzecenie 23.10.13, 16:46
                    A korona by ci z głowy spadła, jakbyś do tego hydraulika zadzwonił, jak już go znalazła? Mała rzecz, a ucieszyłaby.

                    > O bogowie, ile razy mam powtarzac: ex zakazala mi nocowania w domu na materacu
                    > w kuchni kiedy przyjezdzalem wiedziec sie z synem kiedy podjelismy decyzje o ro
                    > zstaniu. Dokladniej: ona podjela taka decyzje po moim pytaniu. Nawet na jedna n
                    > oc jak wysiadalem z samolotu przed polnoca. I kiedy nie mialem zadnych partnere
                    > k seksualnych poza nia od lat.

                    Zaraz zaraz, no to albo eks, albo regularna żona. Z regularną żoną się nocuje i seks uprawia, nie z eks. Ty byś, kolego, zdaje się chciał pozbyć się ciastka, ale je zachować.
                    • piotrfm123 Re: zezwierzecenie 23.10.13, 17:27
                      No wiedze ze jednak masz klopoty ze zrozumieniem. Mam o kobiecie z ktora sprawa rozwodowa w toku pisac "zona" czy tez moze napisanie "ex" nie jest wykroczeniem?

                      Nawet z nieregularna zona ktora to jest zona tylko na papierze seksu nie trzeba uprawiac ale nie ma ono prawa wywalic cie na zbyty pysk kiedy uzytkujesz dom w celach rodzinnych, jak np widzenie sie z synkiem. Art 28 Kodeksu.
                      No chyba ze nalezysz do kobiet dostajacych orgazmu bo ex lezy w drugim pokoju, wtedy przepraszam, nie zrozumielismy sie. Wtedy to jest seks w rozumieniu yoma.



                      • yoma Re: zezwierzecenie 23.10.13, 17:35
                        Ty masz, Piotrze, kłopoty ze zrozumieniem, że facetka, z którą się właśnie rozstałeś jest już żoną tylko na papierze.

                        - Jak ci się nie podoba, to ja odchodzę!
                        - Więc odejdź!
                        - Dobra, już idę, tylko najpierw pouprawiam seks z własną żoną! Natychmiast do wyra!

                        Tak to wasze rozstanie wyglądało?

                        A za komplementy na temat mojego życia seksualnego dziękuję. Nie narzekamy.

                        Nb art. 28 krio mówi o zaspokajaniu potrzeb rodziny, chyba ci się naprawdę to euro na głowę rzuciło... A synka bierzesz na rower, do parku, do kina czy whatever. Nie ładujesz się eks na chatę i nie domagasz się seksu pod pretekstem widzenia synka, no sorry.

                        Ale wiesz co? W którymś wątku tu była pani, która po rozstaniu domagała się, żeby eksmąż przyjeżdżał do niej i przywoził jej gacie do prania. Może się spiknijcie, pasujecie do siebie.
                        • piotrfm123 Re: zezwierzecenie 23.10.13, 17:44
                          Jaki seks? Z materacem w kuchni?

                          Od momentu kiedy podjelismy decyzje o rozstaniu ani jej nie tknalem ani nie paradowalem w majtkach po domu. O czym ty qrcze piszesz? Kolejne fantazje rozwodek?


                          > Nb art. 28 krio mówi o zaspokajaniu potrzeb rodziny, chyba ci się naprawdę to e
                          > uro na głowę rzuciło

                          No wiec odwiedziny synka sa jak najbardziej zaspokajaniem potrzeb rodziny. Ja rozumiem ze moze istniec wykladnie prawa made by yoma, ale pozwol ze bede polegal na zdaniu mojej adwokatki OK?

                          > Ale wiesz co? W którymś wątku tu była pani, która po rozstaniu domagała się, że
                          > by eksmąż przyjeżdżał do niej i przywoził jej gacie do prania. Może się spiknij
                          > cie, pasujecie do siebie.

                          Moze idz na kurs czytania ze zrozumieniem?
                          • yoma Re: zezwierzecenie 23.10.13, 17:54
                            > No wiec odwiedziny synka sa jak najbardziej zaspokajaniem potrzeb rodziny.

                            " ...sąd może nakazać, aby wynagrodzenia za pracę albo inne należności przypadające temu małżonkowi były w całości lub części wypłacane do rąk drugiego małżonka". Aaa, to chodziło o wynagrodzenie w naturze, no ciekawa interpretacja, ciekawa.

                            > ani jej nie tknalem ani nie par
                            > adowalem w majtkach po domu. O czym ty qrcze piszesz? Kolejne fantazje rozwodek

                            A te gorzkie zale to ja pisałam? > ex zakazala mi nocowania w domu na materacu
                            > w kuchni kiedy przyjezdzalem wiedziec sie z synem kiedy podjelismy decyzje o ro
                            > zstaniu. Dokladniej: ona podjela taka decyzje po moim pytaniu. Nawet na jedna n
                            > oc jak wysiadalem z samolotu przed polnoca. I kiedy nie mialem zadnych partnere
                            > k seksualnych poza nia od lat.

                            Nie no, facet, nie będę gadać z kimś, kto nie wie, co pisze. Ale oczywiście masz rację. We wszystkim. No, no, już dobrze...
                            • kami_hope Re: zezwierzecenie 24.10.13, 01:22
                              "nawet na jedna noc jak wysiadlem z samolotu przed polnoca..."
                              No nie moge.... smile Glupi czy jaki?!
                              Nie po to sie rozstaje z zona by nocowac u niej na materacu... Bezczelnosc, to malo powiedziane. I do tego zdziwienie, ze rzeczona seksu nie chce... Nie no... sorry, brak slow... Facet sam za soba nie nadaza. Pokretna ta logika bardzo. Ale! grunt, ze lekarstwo na frustracje seksualna sie znalazlo - niech jej bozia zdrowko da.
                          • chalsia Re: zezwierzecenie 24.10.13, 10:51

                            > Od momentu kiedy podjelismy decyzje o rozstaniu ani jej nie tknalem ani nie par
                            > adowalem w majtkach po domu. O czym ty qrcze piszesz? Kolejne fantazje rozwodek
                            > ?

                            jakie fantazje, he he he he
                            mnie się właśnie przypomniało, jak dłuższy czas po rozstaniu z mężem (tylko nie pamiętam już, czy było to po rozwodzie, czy przed -rozwód był 1,5 roku od rozstania), a mąż miał nexię, w czasie jednej z wizyt u dziecka u mnie w domu, zaskoczyłam eksa nagiego po prysznicem
                          • chalsia Re: zezwierzecenie 24.10.13, 10:52
                            > No wiec odwiedziny synka sa jak najbardziej zaspokajaniem potrzeb rodziny. Ja r
                            > ozumiem ze moze istniec wykladnie prawa made by yoma, ale pozwol ze bede polega
                            > l na zdaniu mojej adwokatki OK?

                            wiesz co? zmień adwokata, naprawdę
                            • chalsia Re: zezwierzecenie 24.10.13, 10:53
                              > wiesz co? zmień adwokata, naprawdę

                              ajajaj, jajniki mi się odezwały big_grin - nie zmieniaj adwokata
                            • piotrfm123 odwiedziny 24.10.13, 12:00
                              chalsia napisała:

                              > > No wiec odwiedziny synka sa jak najbardziej zaspokajaniem potrzeb rodziny
                              > . Ja r
                              > > ozumiem ze moze istniec wykladnie prawa made by yoma, ale pozwol ze bede
                              > polega
                              > > l na zdaniu mojej adwokatki OK?
                              >
                              > wiesz co? zmień adwokata, naprawdę

                              wiesz co? Moze skup sie na odpowadaniu na zadane pytania.

                              Jesli razem z innymi niezbyt rozumnymi osobami uwazasz ze PRZED ustaniem malzenstwa jedna strona moze sobie powiedziec "rozstajemy sie!" po czym zatrzasnac ci drzwi przed nosem kiedy chcesz sie widziec z dzieckiem to trudno.
                              Myslenie zyczeniowe obrazonych ksiezniczek w postaci krystalicznie czystej.
                              • chalsia Re: odwiedziny 24.10.13, 12:10
                                >
                                > Jesli razem z innymi niezbyt rozumnymi o

                                nie widzę powodu, dla którego udzieliłeś sobie prawa do obrażania innych, ale skoro to zrobiłeś, to rozumiem, że ja mogę tak samo w stosunku do Ciebie

                                a na zadane pytania już odpowiedziałam

                                skoro mienisz się myślącym człowiekiem, a nie jedna osoba wskazuje Ci, że Twoja adwokat bzdury gada (że odwiedziny synka sa zaspokajaniem potrzeb rodziny), to zweryfikuj to u innego adwokata
              • argentusa Re: zezwierzecenie 23.10.13, 17:24
                Piotrze,
                ja nie wiem czy to rzadkość. Znam sporo rozwiedzionych kobiet. I naprawdę jeśli wcześniej dzieci miały do dyspozycji duże pieniądze, to w żadnym znanym mi przypadku (rodzice dzieci dysponowali pieniędzmi, rzecz jasna) zasądzone alimenty nie były skrajnie niskie.
                Być może ja się obracam w takim a nie innym środowisku, ale 300 na dziecko to dla mnie jakaś abstrakcja.
                1500 nie jest kwotą z sufitu.
                Z góry przepraszam jak komuś podniosę ciśnienie, ale naprawdę zmniejszenie z 1500 do 1100 to nie jest jakoś drastycznie.
                Pewnie,ze jak ktoś ma 600 zł al., a zmniejszy o TE SAME 400 to zdecydowanie inaczej wygląda. A z drugiej strony co adwokat ma ci powiedzieć? Żebyś odpuścił? przecież on za to, że nie odpuścisz bierze pieniadze.

                Ar.
              • chalsia Re: zezwierzecenie 24.10.13, 10:42
                > Serio, rozmawialem z adwokatka. Alimenty 1500 to jest rzadkosc.

                nie, to nie jest rzadkość
                natomiast nie jest też standardem
      • yoma Re: Bo głupio zrobiłeś... 23.10.13, 10:04
        Dzięki, zarabiam w PLN i jakoś starcza do pierwszego smile W euro nie zarabiam, ale też nie ja mam obsesję euro. Waluta jak każda inna. Skąd w ogóle u was ta kolejna obsesja - bab-pasożytów?

        Nie wiem, ile lat trwa depresja ciążowo-poporodowa, bo autor nie zechciał podać, ile dziecko ma lat. Natomiast wiem, że aczkolwiek ciąża to nie choroba, to jednak prawdziwego mężczyznę poznaje się w ciąży. Trzeba stanąć na wysokości zadania, taki lajf.

        Więc jeśli tu kolega wypisuje, cyt. Swietna kobieta ktorej odpalilo zupelnie podczas ciazy, nastepnie kolejne jazdy po porodzie,

        to ja się nie dziwię, że kobitce wychłódło. Miałem fajną żonę, ale mi się popsuła w ciąży, tak?
        • yoma Re: Bo głupio zrobiłeś... 23.10.13, 12:03
          Ups. Przegapiłam, że syn ma cztery lata. A od trzech i pół roku mieszkają osobno. Tym gorzej, bo to niestety potwierdzałoby tezę, że się autorowi baba w ciąży popsuła...
          • piotrfm123 popsuta baba 23.10.13, 13:40
            yoma napisała:
            >Tym gorzej, bo to niestety potwierdzałoby tezę, że się autorowi baba w ciąży
            > popsuła...

            Jak sie nie popsula skoro sie popsula? Rzucilem robote, przyjechalem do Polski, a po dwoch miesiacach ex wypisywala do przyjacioli ze juz tego nieroba (nie chodzilo o prace domowe tylko o brak pracy) to juz zniesc nie moze. Normalne?

            Jak dokladnie wspierasz kobiete ktora nienawidzi twoich flakow? Moze podeslij jakies rysunki abym mogl lepiej ulozyc sie w dywanik i co mam sobie wtykac w usta aby nie popiskiwac przy podkopywaniu.

            Serio, nie mam 20lat i choc liczba kobiet z ktorymi bylem w zwiazkach nie jest astronomiczna to jakas probke kto i jak sie do siebie odnosi to mam. I takiego chamstwa jak podczas ciazy i po niej nie doswiadczylem nigdy w zyciu w zadnym zwiazku.
            • mayenna Re: popsuta baba 23.10.13, 13:44
              I takiego chamstwa jak podczas ciazy i po niej nie doswiadczylem nigdy w zyciu w zadnym zwiazku.
              Bardziej wiarygodne by to było, gdybyś nie pochwalił się następczynią i nie zwlekał z rozwodem te 3 lata.smile
              • piotrfm123 Re: popsuta baba 23.10.13, 13:50
                mayenna napisała:
                > Bardziej wiarygodne by to było, gdybyś nie pochwalił się następczynią i nie zwl
                > ekał z rozwodem te 3 lata.

                No ale sama sobie odpowiedz: jaki jest sens obalania chocholow ktore sama sobie stawiasz?

                Napisalem jak bylo i jak jest, jesli ty zdajesz sie znac lepiej fakty z mojego zycia kiedy i co zaszlo to doprawdy nie mamy o czym gadac. Wydrukuj sobie meska twarz i rzucaj w nia strzalkami w chalupie jak ci to przyjemnosc sprawia.

      • piotrfm123 wyliczenia i lozko 23.10.13, 13:02
        > A tak na marginesie. Obowiązek utrzymania dziecka spoczywa na OBOJGU
        > rodzicach !
        > Dajesz 1500 PLN x 2 = 3000 PLN. Nie za dużo

        Problem w tym ze tak sie tego nie liczy. Czesc swiadczen jest w postaci opieki nad dzieckiem, albo chocby z niemoznosci zarabiania wiecej z powodu w/w opieki. Tak ze nie wpadaj w dziure pt. "place X PLZ, a moja ex powinna wykladac takze X _na dziecko_.

        Nie oznacza to ze jakies kosmiczno-absurdalne wyliczenia powyzej (24h/dobe po 10PLZ czy jakos tak) autorka bylaby w stanie chocby i wypowiedziec w sadzie z prosta twarza, ale powtarzam, tam gdzie nie ma rownej opieki nie ma rownych nakladow finansowych i ja nigdy z tego powodu nie cierpialem ani cierpial nie bede.

        re depresja/sex:
        to nie jest tak ze zylismy latami jak ksiadz z mniszka kazdy w swojej celi. Nie musisz miec 100% braku seksu aby uznac ze partner w lozku ma cie gdzies, i to bez szydelkowania podczas stosunku.

        Paradoksalnie jednym z silnych punktow dla ktorych zwiazek z ex wydawal sie wspanialy bylo wlasnie zycie seksualne. Przed ciaza. A pozniej to mimo np 6 miesiecy razem za granica + 3 miedzy kontraktami to bylo to jak wystygla kawa zbozowa serwowana zamiast expresso.

        Zwaz jednak ze ludziom na lekach libido plata rozne figle, i ze traktowany lekami pewnie tez moglbys miec inny stosunek do seksu. Oczywiscie nie mam pewnosci ze to farmakologia, bo ex i przed lekami przestala byc zainteresowana lozkiem. Szczesliwy z tego powodu nie bylem ale gdyby tylko i wylacznie o seks chodzilo (zakladajac proste odmowy a nie sabotaz) to niekoniecznie godzilbym sie na rozwod.

        • yoma Re: wyliczenia i lozko 23.10.13, 16:50
          > Paradoksalnie jednym z silnych punktow dla ktorych zwiazek z ex wydawal sie wspanialy bylo wlasnie zycie seksualne. Przed ciaza. A pozniej to mimo np 6 miesiecy razem za granica + 3 miedzy kontraktami to bylo to jak wystygla kawa zbozowa serwowana zamiast expresso.

          O bogowie... niech może wprowadzą wreszcie to wychowanie seksualne w szkołach...
          • piotrfm123 Re: wyliczenia i lozko 23.10.13, 17:31
            > O bogowie... niech może wprowadzą wreszcie to wychowanie seksualne w szkołach..
            > .

            E tam. Juz 16latka jest w stanie pojac zwiazek pomiedzy seksem a utrzymywaniem zwiazkow mesko-damskich. Ale jak widac sporo starszych kobiet jeszcze do tego nie doszlo.

            Zrozumiesz kiedys ze seks to nie jest banan ktory dostaje sie w zwiazku jak sie przez 30 plonacych kolek przeskoczy?

            • yoma Re: wyliczenia i lozko 23.10.13, 17:47
              Mam na myśli wyjaśnienie tępemu chłopu, że w ciąży z kobiecym organizmem dzieją się różne rzeczy i wspaniały seks przed ciążą nie musi oznaczać wspaniałego seksu w ciąży. To fizjologia. Ty się uskarżasz, że ci eks nie pozwalała spełniać potrzeb fizjologicznych i musiałeś trzepać kapucyna, a jej odmawiasz odwołania się do fizjologii? Dorosły facet nie wie takich rzeczy?

              Poza tym seks, chłopcze - a piszę chłopcze, bo masz najwyraźniej w tych kwestiach wiedzę i mentalność trzynastolatka - nie polega tylko na tym, żeby włożyć i wyjąć. Seks to też otoczka, jak już zresztą ktoś słusznie napisał. I co, nie przyszło ci do łba, że kobieta w ciąży z wielkim baniakiem się może czuć nieatrakcyjnie i jej przez to też może spaść libido? Że się kobietę przytula i mówi kochanie, dla mnie jesteś zawsze najpiękniejsza, a nie za włosy i do jaskini? Jak to dla ciebie jest 30 płonących kółek, to sorry, nie mamy o czym gadać. Bo ja powołania do bycia nauczycielką w podstawówce nie mam.
              • piotrfm123 Re: ciaza 23.10.13, 17:50
                Poza tym ze ja slowem nie napisalem jak wygladal nasz seks w ciazy ani czego sie wtedy domagalem to wszystko sie zgadza.

                Idz, wal z armat we wlasne zwidy dziewczynko.
                • yoma Re: ciaza 23.10.13, 17:51
                  Napisałeś, że był wspaniały seks przed ciążą, a potem już nie. Nie wiesz, co piszesz?
                  • piotrfm123 Re: ciaza 23.10.13, 17:55
                    stosowny fragment do znalezienia w moich postach:

                    pretensje ze seks podczas ciazy nie byl fantastyczny i wyplakiwanie sie z tego powodn na twoim jakze usluznym ramieniu.



    • rar.ely stawiasz sprawe 23.10.13, 18:38
      Moje pytanie o czy warto jednak isc na jakis kompromis, np 1100, liczac ze wsci
      > eklosc ex bedzie mniejsza czy moze walic to, zaproponowac 600 i zdac sie na dec
      > yzje sadu aby rozstrzygal pomiedzy stronami?
      > Kocham synka (ze wzajemnoscia) i chce sie z nim spotykac. Ale nie chce byc losi
      > em placacym ex na wakacje w cieplych krajach z synkiem podczas kiedy mnie nie b
      > edzie na to stac. A wedlug ex te 1500 naleza sie jej jak psu buda.


      place wiec wymagam i mieszasz alimenty z kontaktami

      patrzysz na to jak na jakis rodzaj handlu wymiennego i zabawy " cos za cos"

      jest rozwod i dziecko wiec trzeba jakos o nie zadbac

      ja zaproponowalem kwote ktora uwazalem za max tego co dziecko w wieku syna potrzebuje ona ja przyjela

      mozesz zrobic w ten sam sposob zaproponuj kwote jezeli jej nie przyjmie to pojdzie do sadu to wszystko .....

      natomiast sprawa kontaktow po zupełnie inna sprawa i nikt nie jest w stanie przewidziec tego jak zachowa sie zona jak ty jak dziecko kto bedzie zly na kogo czy ona bedzie miala ochote ogladac ciebie a ty ja ? moze nie będziecie mieli nawet ochoty nic ustalac i zalozycie nowe rodziny? a moze bedziecie latac po sadach jak ludzie ktorzy tu pisza ? kto wie.....

      wiec po co w ogole sobie teraz tym zawracac glowe ? a dziecko bedzie z nia wiec i tak wiecej zalezy od niej......

      czas pokaze ..........


      • piotrfm123 Re: stawiasz sprawe 23.10.13, 19:23
        rar.ely napisał:

        > Moje pytanie o czy warto jednak isc na jakis kompromis, np 1100, liczac ze wsci
        > > eklosc ex bedzie mniejsza czy moze walic to, zaproponowac 600 i zdac sie
        > na dec
        > > yzje sadu aby rozstrzygal pomiedzy stronami?
        > > Kocham synka (ze wzajemnoscia) i chce sie z nim spotykac. Ale nie chce by
        > c losi
        > > em placacym ex na wakacje w cieplych krajach z synkiem podczas kiedy mnie
        > nie b
        > > edzie na to stac. A wedlug ex te 1500 naleza sie jej jak psu buda.
        >
        >
        > place wiec wymagam i mieszasz alimenty z kontaktami
        >
        > patrzysz na to jak na jakis rodzaj handlu wymiennego i zabawy " cos za cos"

        No bo to jest na pewnym poziomie handel wymienny. Jesli ktos nie idzie Ci na reke tylko rzuca klody to niby dlaczego mialby oczekiwac Twojej dozgonnej wielkodusznosci? Chodzi o to aby sie dogadac, i ani stajac okoniem ani zgadzajac sie na wszystkie rzeczy ktore proponuje druga strona a Tobie nie sa na reke niewiele osiagniesz.


        > jest rozwod i dziecko wiec trzeba jakos o nie zadbac
        >
        > ja zaproponowalem kwote ktora uwazalem za max tego co dziecko w wieku syna pot
        > rzebuje ona ja przyjela
        >
        > mozesz zrobic w ten sam sposob zaproponuj kwote jezeli jej nie przyjmie to pojd
        > zie do sadu to wszystko .....

        To jest dokladnie w ten sposob: mamy sprawe rozwodowa, w pozwie jest suma A ja juz zaproponowalem w odpowiedzi sume B i poinformwalem o tym ex.

        > natomiast sprawa kontaktow po zupełnie inna sprawa i nikt nie jest w stanie prz
        > ewidziec tego jak zachowa sie zona jak ty jak dziecko kto bedzie zly na kogo cz
        > y ona bedzie miala ochote ogladac ciebie a ty ja ? moze nie będziecie mieli naw
        > et ochoty nic ustalac i zalozycie nowe rodziny? a moze bedziecie latac po sadac
        > h jak ludzie ktorzy tu pisza ? kto wie.....

        Ja nie mam czasu ani energi na procesowanie sie. Jak kobieta oszaleje i bedzie usilowala odciac moje kontakty to ja z policja dziecka od framugi odrywal nie bede.

        > wiec po co w ogole sobie teraz tym zawracac glowe ?

        Bo mam sklonnosci do martwienia sie na zapas?

        >a dziecko bedzie z nia wiec
        > i tak wiecej zalezy od niej......

        To wlasnie wiem, i zadne sady i wyroki mi tego nie zagwarantuja, tym bardziej ze mieszkam wystarczajaco daleko abysmy musieli dokladnie dogadywac sie kiedy przyjade i wezme malego.
    • piotrfm123 milego smarowania 24.10.13, 08:48
      Widze ze jest to specyficzne miejsce. Wiele piszacych zdaje sie wiedziec wiecej niz ja jak wygladala moja przeszlosc, i nawet chocbym sie jak kot czepial faktow to i tak zawartoscia swoich czaszek obsmaruja mnie na cacy.

      Nie wielkie medrczynie, przy zamieszkiwaniu 2000km od miejsca zamieszkania dziecka pomysl aby ojciec zatrzymal sie w domu bylej z ktora rozstaje sie bez orzekania o winie nie jest niczym egzotycznym/bezczelnym. Zatrzymuje sie, bierze dziecko nastepnego dnia i jedzie. Po prostu ludzki odruch i ulatwienie komus zycia, praktykowany przez znajomych mi ludzi. Nawet w zwiazkach gdzie bylo duzo wiecej walenia sie po lbach (nie doslownie drogie czytelniczki ze zrozumieniem).

      Kto wam w lby wsadzil pomysl ze po rozstaniu domagalem sie seksu to nie wiem. To wylacznie wasze wlasne glupie fantazmy. Seks byl do d...y przed rozstaniem, nie mam klopotu z zapewnieniem go sobie w nowym zwiazku. Nie wiem po co mialbym ponizac sie zebranina o cos na czym mi juz nie zalezy. Tak ze znowu spektakularne pudlo i wmawianie komus dziecka w brzuch.

      No to milej zabawy geniuszki! Ale juz bez mojego udzialu.
      • zalosny.jestes Stary, nie przejmuj się i rób swoje... 24.10.13, 10:18
        Od zmanierowanych, porzuconych bab ważących po 80kg, których całym życiem jest wylewanie frustracji na forum nie usłyszysz nic konstruktywnego. Jedyne na co możesz liczyć to próba manipulacji mająca w ostatecznej wersji wyprowadzić Cię z równowagi.

        Zdenerwujesz się=okażesz słabość=ego babska napasione wink

        Daj sobie spokój, rób swoje, walcz o czas dzieckiem i jak najniższe świadczenia w myśl zasady, że każda złotówka przekazana Ex to złotówka stracona. Sam dbaj o przyszłość finansową dziecka a z siebie dawaj jak najwięcej czasu, ciepła i miłości.
        • orangeplus Re: Stary, nie przejmuj się i rób swoje... 24.10.13, 12:43
          To nawet nie chodzi o babskie ego. To forum "niewinnych" - czytaj - tych co to ostały zdradzone, porzucone, oszukane, wykorzystane itp. Tutaj facet to twój wróg i ostatni skurw@#$@#syn. Oczywiście do czasu aż same nie dorwą portek. Wtedy opcja zmienia się diametralnie, tyle tylko, że żadna o tym tu nie napisze big_grin Zwróć uwagę na nicki, które tutaj piszą. One są od lat. Ciągle tu przesiadują. Nie są już zdolne do normalnego życia, wszędzie tylko dopatrują się czyichś win, zaniedbań, krętactw, oszustw i nawet gdybyś był niewinny jak dziewica orleańska to i tak ci wmówią że jesteś pedofilem. Odpuść sobie.
          • kami_hope Re: Stary, nie przejmuj się i rób swoje... 24.10.13, 16:32
            Ciekawe, hm... Czemu ma sluzyc obecnosc faceta na "forum niewinnych", jesli jest wrogiem i cyt.: ostatni skurw@#$@#syn?

            Synek pyta ojca stojąc przed pomnikiem pani w zbroi i na koniu
            - Kto to?
            Ojciec
            - Dziewica Orleańska.
            - Dlaczego Orleańska?
            - Bo z Orleanu.
            - A dlaczego dziewica?
            - Bo z kamienia!
            tongue_out

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka