Dodaj do ulubionych

Sypiając z wrogiem

22.03.14, 10:21
Dzisiaj po dwóch miesiącach podczas których mąż udowadnia mi jak bardzo mało dla niego znaczyłam i stwierdzeniu, że zabierze mi syna bo właśnie straciłam pracę, uświadomiłam sobie, że przez 13 lat spałam i żyłam ze swoim największym wrogiem... Nie ma w nim nawet cienia wahania a nienawiść do mnie emanuje z niego... Nawet syna już nie kocha jak dawniej ale przynajmniej może mnie skrzywdzić jeszcze bardziej używając go przeciwko mnie. Przez te 13 lat mąż mnie zdradzał niemalże non stop wdając się w romansy internetowo-wiadomościowe a 5 lat temu już mnie zostawiał. Wtedy walczyłam żeby został i oto gdzie jestem dzisiaj... Nie popełniajcie tego samego błędu - dajcie mu odejść byle szybko.
Obserwuj wątek
    • ann.k Re: Sypiając z wrogiem 22.03.14, 10:41
      Posłużę się fejsbukowym: LIKE!
    • lampka_witoszowska Re: Sypiając z wrogiem 22.03.14, 10:50
      w takiej sytuacji, póki nie stało się najgorsze i jeszcze dziecko nie jest wplątane w walkę, ale masz już wiedzę, żę tak się stasnie - każde pieniądze warto zapłącić, by możliwie we trójkę udać się na wizytę do psychologa dziecięcego

      jeśli zechcesz z takiej opcji skrzystać, umawiasz wizytę, dowiadujesz się, czy na pierwsze spotkanie macie zabrać dziecko, zapraszasz na to spotkanie prawie byłego mężą - tak, żeby mieć dowód, że chciałaś chronić dziecko (bo rozumiem, że chcesz) czyli zapraszasz go albo smsem i masz ten sms zapisany w "wysłanych", albo poleconym, albo maile (i masz ten mail zapisany)(łącznie z ewentualnymi jego odpowiedziami) - po czym niezależnie od nastawienia czy chęci byłęgo małżonka na uczestnictwo - Ty idziesz na spotkanie.

      I tak najprędzej rozpracujecie sytuację i sposób wyjścia z konfliktu z ochroną dziecka. Nawet rozwód łatwiej przejść, jak ktoś wystudzi głupoty zanim zostaną popełnione. Przynajmniej wypada spróbować.

      Co do reszty - całkowicie się Tobą zgadzam. Jeśli ktoś chce odejść, puszcza się go wolno. Zatrzymać można raz, bez nacisków i zmuszania. Potem nie ma to już sensu, bo zaczyna się tworzyć chory schemat straszenia odejściem. A jak ktoś chce odejść - niech leci, póki mało zaszkodził.
      • tanahoe Re: Sypiając z wrogiem 23.03.14, 10:47
        Ja Ci jedno doradzę. Przygotuj się na to. Siedź Cicho i zbieraj wszystko co Ci wpadnie w ręce. Jego maile jak możesz. Wszystko co może być kiedyś dowodem.
        Sama jestem w tej chwili w takim szicie bo dawałam za dużo szans.
    • igipigiel Re: Sypiając z wrogiem 24.03.14, 17:48
      > Nie popełniajcie tego samego błędu - dajcie mu odejść byle szybko.

      Mu? Czyli komu? Znasz sytuacje wszystkich innych ludzi? Wszyscy mężczyźni są tacy jak Twój mąż?
      Czy może lepiej się poczujesz jeśli innym ludziom też rozlecą się małżeństwa?
      • mika99 Re: Sypiając z wrogiem 25.03.14, 08:39
        Oczywiście, każdy przypadek jest inny, ludzie rozstają sie z róznych powodów, wydaje mi sie że przedmówczyni doskonale o tym wie, mówi o swojej sytuacji, dużo osób jest tutaj rozżalonych ( to logiczne) i uogólniają, ale jesteśmy dorośli i nie czepijmy sie każdego słowa.
        Wracając do wątku, trzeba pamiętać także o szacunku do samej siebie, lepiej raz pomęczyć sie po rozstaniu niż co chwila przeżywać strach przed rozstaniem.
      • korashaz Re: Sypiając z wrogiem 25.03.14, 09:10
        Opisałam swój przypadek i to jak się zakończyły moje wieloletnie starania i stąd moja rada żeby nie budować związków na siłę, więc wyluzuj może.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka