Dodaj do ulubionych

po 14 latach związku

30.03.14, 21:24
Witam
Jestem tutaj nowy ... niestety moje zycie sie załamało . Z moją byłą zoną bylismy ze sobą 14 lat . początkowo było świetnie a jakies 3 lata temu zmieniła prace i .... zakochała się w swoim szefie przez 2 lata to ukrywała a potem juz nie . Przestała sie odzywać , ignorowała mnie itd. Spotykali się potajemnie . Myslałem ze to przelotne ze wzgledu na dzieci ( 2 i 4 latka ) starałem sie jakoś egzystować . Poprosiłem ją zebyśmy poszli do poradni małzenskiej a tam sie dowiedziałem ze ona nic do mnie nie czuje . ..... Wyprowadziłem się z domu ( który sam budowałem ) zostawiłem jej dzieci . Teraz jest męczarnia , nie wiem co robic . Starałem się spotykać z innymi kobietami , ale nic ndo nich nie czuję tylko cały czas mysle o mojej EX . Jak sobie z tym poradzić , jak przestać o niej mysleć . Myslałem nad wyjazdem gdzieś daleko ... ale mam dwojke dzieci , wspomnienia wracją...Q.... Nawet picie nie pomaga ...
Obserwuj wątek
    • esteraj Re: po 14 latach związku 31.03.14, 00:03
      Witaj Tomajpoz1.

      Nie jest łatwo pogodzić się z odejściem i odrzuceniem przez drugiego człowieka.
      Napisałeś, że chciałeś jej wybaczyć, chciałeś zrozumieć i ratować rodzinę. Prawdopodobnie zrobiłeś wszystko, co mogłeś. Nie da się zmusić kogoś do miłości.
      Myślę, że skoro poszliście na terapię, to zapewne dowiedziałeś się też, dlaczego Twoja żona zakochała się w innym człowieku...
      Teraz, kiedy próbujesz spotykać się z innymi kobietami, to traktujesz je jak lekarstwo na złamane serce. To tak nie działa. To nie one mają Ci coś dać lub zastąpić Twoją żonę. To Ty musisz być gotowy im coś ofiarować, czymś zaciekawić, pomóc, podzielić się sobą.
      Kobiety, to nie rzeczy. Nie bierze się je na własność.
      Jak ma się Twoje poczucie wartości? Czy wierzysz w siebie? Czy też romans i odejście Twojej żony bardzo Cię zdołowało?
      Czy masz jakieś zainteresowania, hobby, przyjemności? Takie rzeczy nigdy nie są w stanie Ciebie zawieść, a sprawiają mnóstwo radości.
      Ucieczka nie jest dobrym sposobem, chociaż wyobrażam sobie jak bolesne musi być dla Ciebie parzenie na szczęście EX.
      • tomajpoz1 Re: po 14 latach związku 31.03.14, 05:39
        Nie nie dowiedxziałem sie na terapii dlaczego sie w nim zakochałą . Sama mi powiedziała ze jej zaimponował wiedzą , jest taki przebojowy .
        Ja zajmowałem się domem i dziećmi bo zona cały czas była w pracy . Wykańczałem dom - to była moja pasja .Budowałem domki dla dzieci , zajmowałem sie ogrodem . Zawodowo zarabiam wiecej od zony , miała wszystko czego chciała ...
        Teraz jak jestem z niczym to nie wiem czym się zająć ...Pasja dom -brak , chodze po miescie sam i nie wiem co ze soba zrobić .. To takie dziwne bo zawsze miałem dokąd wrócić a teraz jetem na małym pokoiku w mieszkaniu sad
        Wyjechać za granice ? wyprowadzić sie z tego miasta ?
        Staram się odciac od dzieci bo po kazdej wizycie było mi tak ciezko ze nie mogłem dojsc do siebie ... Nie wiem jak ja to przetrwam . Żona zawsze miała silną psychikę , nie okazywała uczuc, a ja byłem ten wylewny . ....
        Mam koleżankę która bardzo chce ze mną się spotykać ale ja nie potrafię ... nic do niej nie czuję chociaż bardzo mi się podoba .
        • mia17 Re: po 14 latach związku 31.03.14, 07:33
          napisałeś:
          "Staram się odciac od dzieci bo po kazdej wizycie było mi tak ciezko ze nie mogłem dojsc do siebie ... Nie wiem jak ja to przetrwam".
          pomyśl o dzieciach - w tym wszystkim to one są najbardziej pokrzywdzone sad im zburzył się cały świat i też nie potrafią sobie z tym poradzić. był tata - nie ma taty.
          jeśli wyjedziesz to żadnej więzi pomiędzy Wami nie będzie.
          na wszystko potrzeba czasu. nie wiem, ile go upłynęło od Waszego rozwodu, ale daj sobie go tyle, ile trzeba na poukładanie siebie i nowego życia.
          • tomajpoz1 Re: po 14 latach związku 31.03.14, 07:56
            rozwód był miesiąc temu . Nie moge jeździć do domu bo widzę ich szczęscie a to mnie tak boli ...
            Nie chce patrzeć na dom który wybudowałem a teraz jest tam ktoś inny ...
            Dzieci tęsknią ale lepiej zeby zapomniały o mnie ....nie chce zeby widziały mnie w takim stanie
            • mia17 Re: po 14 latach związku 31.03.14, 08:29
              wiesz - nikt Cię tam na siłę wołami nie zaciągnie.
              zrobisz, jak uważasz. tylko żebyś się nie obudził po paru latach z przysłowiową ręką w nocniku, bo dzieci o Tobie zapomną. taka prawda.
              wszystko zależy od Ciebie - w sensie kontaktów z dziećmi. jeżeli była żona nie utrudnia Ci ich, a sam dobrowolnie chcesz z nich zrezygnować to cóż... Twoje sumienie.
              tak to jest - zawsze na odwrót. tutaj na forum było kilka postów ojców, którzy bardzo by chcieli mieć regularne kontakty ze swoimi pociechami, ale byłe żony utrudniają.
              a ci, co mogą - nie chcą uncertain
            • berlynea Re: po 14 latach związku 31.03.14, 09:54
              A dlaczego nie możesz (lub nie chcesz?) widywać się z dziećmi poza ich domem?
              • muminka2014 Re: po 14 latach związku 31.03.14, 11:26
                Ja przede wszystkim zrobiłabym podział majątku! A młodsze dziecko jest Twoje? Ex miała 3 letni romans więc nie byłabym taka pewna sad
            • chalsia Re: po 14 latach związku 31.03.14, 09:54
              nie, dla dzieci nie jest lepiej zapomnieć o Tobie, tym bardziej, że to Ty akurat zajmowałeś się nimi więcej od żony
              najgorsza rzecz, jaką możesz dzieciom i sobie zrobić, to zerwać kontakt, bo Cię teraz boli
              idź na psychoterapię, to bardzo pomaga
              zajmij się swoim wnętrzem, swoimi hobby/pracą, żadne podrywy Ci teraz nie pomogą - tak samo jak picie - to tylko na chwilę zagłusza ból, ale wydłuża cały proces przechodzenia żałoby po rozpadzie związku

              w jakim wieku są teraz dzieci?
              chyba w wystarczającym byś nie musiał spędzać z nimi czasu w domu, który był także Twój
              jeśli mieszkasz blisko, to możesz je zabierać do siebie, na spacery, place zabaw, etc - tym bardziej, że lato idzie

              piszesz, że dużo zarabiasz - czy nie stać Cię na większe lokum niz wynajęty pokój w mieszkaniu? jakbyś miał osobne mieszkanie, nawet kawalerkę, to mógłbyś też dzieci zabierać do siebie do mieszkania.
        • altz Re: po 14 latach związku 31.03.14, 09:47
          tomajpoz1 napisał(a):
          > Ja zajmowałem się domem i dziećmi bo zona cały czas była w pracy . Wykańczałem
          > dom - to była moja pasja .Budowałem domki dla dzieci , zajmowałem sie ogrodem
          > . Zawodowo zarabiam wiecej od zony , miała wszystko czegPomyo chciała ...
          > Teraz jak jestem z niczym to nie wiem czym się zająć ...Pasja dom -brak , chod
          > ze po miescie sam i nie wiem co ze soba zrobić .. To takie dziwne bo zawsze mia
          > łem dokąd wrócić a teraz jetem na małym pokoiku w mieszkaniu sad

          Ureguluj sprawy materialne, nie stać Cię na takie prezenty. Chyba że już nie można tego odkręcić? Połowa domu należy Ci się, nie musisz wyganiać dzieci z domu, ale to jest Twój majątek, który możesz podarować dzieciom w przyszłości, ale nie musisz. Powinieneś mieć własne miejsce, a matka niech kombinuje, ma nowego faceta, niech Ciebie spłacą.
          Pomyśl o nowym domu albo na razie o miejscu, gdzie mógłbyś być z dziećmi, nikt Cię nie zmusi do odwiedzin w domu matki i nie ma takiej potrzeby. Na razie pewno Ci dodatkowo wstyd, że zostałeś z niczym.
          Co robić? Zacząć pracować na własne konto.
    • tricolour Masz to, na co zapracowałeś... 31.03.14, 09:06
      ... latami przyprawiała Ci rogi, a Ty nic. Na koniec podarowałeś finalnie dom. No to więcej już do podarowania nie masz więc traktuje Cię jak śmiecia - co ma zresztą sens.

      Dopóki nie będziesz dla byłej żony partnerem - będziesz nikim. Partnerstwo zaczyna się od finansów więc zabierz jej swoją część nieruchomości, a od razu zaczniesz być dla niej człowiekiem, z którym trzeba się liczyć

      No i raczej nie słuchaj forumowych koleżanek, które w większości marzą, by jeden dawał domy, a drugi spełnienie w łóżku.
      • altz Re: Masz to, na co zapracowałeś... 31.03.14, 09:48
        W pełni się podpisuję. smile
        To jest prawda, niestety.
      • berlynea Re: Masz to, na co zapracowałeś... 31.03.14, 09:52
        Najpierw piszesz sensownie (o tym, że szacunek ma tylko ten człowiek, który sam umie się uszanować) i dajesz autorowi konkretne rady.
        Potem piszesz:
        > No i raczej nie słuchaj forumowych koleżanek, które w większości marzą, by jede
        > n dawał domy, a drugi spełnienie w łóżku.

        Tracisz w ten sposób wiarygodność jako dyskutant. Skąd wiesz, że w większości o tym marzą? Dlaczego z zasady zarzucasz kobietom interesowność? Ja np. nigdy takich marzeń nie miałam, a gdybym była wyrachowana, to nigdy bym się nie rozwiodła z facetem zarabiającym kilka razy więcej niż ja. I z pewnością nie jestem wyjątkiem, nie wiem, dlaczego tak piszesz o kobietach.
        • tricolour Bo nawet w sąsiednim wątku... 31.03.14, 09:59
          ... były mąż albo ma być gotowym na odbiór próśb o naprawę rowerka albo ma wyskakiwać (co za urocze określenie niewolnictwa) z połowy kasy.

          Ty osobiście także uważasz za normalne, że były mąż zajmuje się dzieckiem, gdy Ty leżysz chora. A prawda jest taka, że Ty masz OBOWIĄZEK opieki w wyznaczonym czasie, nawet gdy jesteś chora. Po rozwodzie nikogo już nie obchodzi czy jesteś zdrowa czy chora - po to brałaś rozwód. A Twoja interesowność polega na tym, że i rozwód jest, i chętny exmąż w pobliżu - i czerpiesz i z jednego, i z drugiego.
          • altz Re: Bo nawet w sąsiednim wątku... 31.03.14, 10:05
            tricolour napisał:
            > Twoja interesowność polega na tym, że i rozwód jest, i chętny exmąż w pobliżu -
            > i czerpiesz i z jednego, i z drugiego.

            Bo o to chodzi, żeby być WOLNĄ! big_grin
            Decydować o sobie, być niezależną, dostawać sensowne alimenty na utrzymanie wszystkiego i jednocześnie mieć takiego niby-męża. smile
            • berlynea Re: Bo nawet w sąsiednim wątku... 31.03.14, 10:14
              altz napisał:
              > Bo o to chodzi, żeby być WOLNĄ! big_grin
              > Decydować o sobie, być niezależną, dostawać sensowne alimenty na utrzymanie wsz
              > ystkiego i jednocześnie mieć takiego niby-męża. smile

              Może Ty dawałeś byłej alimenty na nie wiadomo co - ja w każdym razie otrzymuję alimenty na dziecko, nie na "utrzymanie wszystkiego".

              • altz Re: Bo nawet w sąsiednim wątku... 31.03.14, 10:29
                berlynea napisała:
                > Może Ty dawałeś byłej alimenty na nie wiadomo co - ja w każdym razie otrzymuję
                > alimenty na dziecko, nie na "utrzymanie wszystkiego".

                Ja nie wnikam, jak są wydawane pieniądze, myślę, że w większości dobrze, ale to już nie jest moja sprawa. smile Raczej chodziło mi o taką sugerowaną wysokość alimentów na forum, żeby było łatwo.
                A propozycję porozwodowego przydupasa dostałem, więc to znam dobrze.
                Odpowiedziałem grzecznie, że chyba sobie żartuje, po czym nastąpił największy foch świata. big_grin
          • berlynea Re: Bo nawet w sąsiednim wątku... 31.03.14, 10:09
            tricolour napisał:
            > Ty osobiście także uważasz za normalne, że były mąż zajmuje się dzieckiem, gdy
            > Ty leżysz chora.

            Za normalne uważam skorzystanie z takiej propozycji, jak również nie uważam, że perwersją jest złożenie takiej propozycji eksi/eksowi. Jednocześnie zaś zgadzam się, że nie jest to obowiązek byłych.
          • noname2002 Re: Bo nawet w sąsiednim wątku... 31.03.14, 12:33
            Po rozwodzie nikogo już nie obchodzi czy jesteś
            > zdrowa czy chora - po to brałaś rozwód.

            No popatrz, muszę byłemu mężowi powiedzieć, że jak jest chory w dni kiedy się spotyka z dzieckiem, to i tak MUSI się z nim spotkać, co mnie to obchodzi, że chory. Albo, że dziecko zarazi.


            > Ty osobiście także uważasz za normalne, że były mąż zajmuje się dzieckiem, gdy
            > Ty leżysz chora. A prawda jest taka, że Ty masz OBOWIĄZEK opieki w wyznaczonym
            > czasie, nawet gdy jesteś chora.

            Ale po co tyle kurtuazji, po prostu napisz, że trzeba tej głupiej suce, co się ośmieliła odejść, pokazać gdzie jej miejsce. Wystąpiła dziwka jedna o rozwód i jeszcze ma jakieś wąty, że niby były mąż ma jakieś obowiązki wobec własnego dziecka?! W głowie się nie mieści taka bezczelność!
            • muminka2014 Re: Bo nawet w sąsiednim wątku... 31.03.14, 12:47
              > Ale po co tyle kurtuazji, po prostu napisz, że trzeba tej głupiej suce, co się
              > ośmieliła odejść, pokazać gdzie jej miejsce. Wystąpiła dziwka jedna o rozwód i
              > jeszcze ma jakieś wąty, że niby były mąż ma jakieś obowiązki wobec własnego dzi
              > ecka?! W głowie się nie mieści taka bezczelność!

              A Ty o co walczysz???? Kobieta zdradziła, odeszła, tutaj facet jest niedojrzały i nad tym bym ubolewala!
              • noname2002 Re: Bo nawet w sąsiednim wątku... 31.03.14, 13:37
                O to, że rodzicem się jest również po rozwodzie.
                • chalsia Re: Bo nawet w sąsiednim wątku... 31.03.14, 13:48

                  > O to, że rodzicem się jest również po rozwodzie.

                  jak widać wielu panom odpowiada pełnienie jedynie funkcji "chodzącego bankomatu"
                  choć z drugiej strony na to narzekają

                  i tak źle, i tak niedobrze - i bądź tu mądra .... wink
                • altz Re: Bo nawet w sąsiednim wątku... 31.03.14, 13:58
                  noname2002 napisała:
                  > O to, że rodzicem się jest również po rozwodzie.

                  Jakoś sądy i matki o tym zapominają podczas rozprawy. Nie mówię, że wszystkie, ale niestety, wielka grupa.
                  • yoma Re: Bo nawet w sąsiednim wątku... 31.03.14, 15:45
                    Napisał facet dumny z tego, że zerwał kontakt ze swoimi dziećmi.
            • altz Re: Bo nawet w sąsiednim wątku... 31.03.14, 12:54
              noname2002 napisała:
              > Ale po co tyle kurtuazji, po prostu napisz, że trzeba tej głupiej...

              Jakiś masz z tym problem, zresztą nie tylko Ty jedna. To jest jeszcze jeden problem z cyklu "zjeść ciastko i mieć ciastko".
              Jeśli ktoś się zobowiązuje, że będzie się sam zajmował dzieckiem, a drugiemu rodzicowi wydziela spotkania, to konsekwencją tego jest obowiązek sprężenia się nawet w trudnych sytuacjach i polegania przede wszystkim na sobie i wdzięczność za ewentualną pomoc.

              Jeśli ktoś uważa, że dzieckiem powinni zajmować się oboje rodzice, ustala jakąś opiekę równoważną, to ma pełne prawa domagać się pomocy, zamiany czasu, jakieś pełnej współpracy.

              Tutaj na forum, i często w życiu, opieka równoważna jest zazwyczaj be. Gdy jest taka potrzeba, to jest tupanie nogą i wręcz domaganie się pomocy i jakieś opieki równoważnej.
              Czyli jeszcze raz się włącza pomysł na byłego męża na uwięzi i duża wolność i dowolność przede wszystkim, a to są zwykłe konsekwencje wyborów.
              • noname2002 Re: Bo nawet w sąsiednim wątku... 31.03.14, 13:46
                Pudło, Altz, bardzo chętnie podzieliłabym się opieką z byłym mężem, tylko, że nie chciał. Nawet zamieszkałam blisko niego, żeby miał łatwiej. Zdecydowanie niczego nie wydzielam i nie ograniczam, uważam, że ojciec jest dla dziecka tak samo ważny jak matka.
                • altz Re: Bo nawet w sąsiednim wątku... 31.03.14, 14:01
                  noname2002 napisała:
                  > Pudło, Altz, bardzo chętnie podzieliłabym się opieką z byłym mężem, tylko, że n
                  > ie chciał. Nawet zamieszkałam blisko niego, żeby miał łatwiej. Zdecydowanie nic
                  > zego nie wydzielam i nie ograniczam, uważam, że ojciec jest dla dziecka tak sam
                  > o ważny jak matka.

                  Możliwe, że tak było, wierzę.
                  Ale sytuacje bywają różne. Ja piszę o takiej, gdzie nie ma zgody na równorzędność, za to są pretensje później. To jest w Polsce częste, a zupełnie wyjątkowe w takich USA czy Szwecji.
            • tricolour Tutaj nie ma żadnej kurtuazji... 31.03.14, 14:35
              ... i wobec tego, że ja nie jestem psem, to moja ex nie jest suką. Z tego właśnie powodu nie nazywam jej suką. Może Ty masz inne doświadczenia skoro o tym mówisz, ale uważam to za mało prawdopodobne, bo do Wigilii daleko.

              Mowy też nie ma o wyznaczaniu miejsca. Jest tylko respektowanie wzajemnych granic po rozwodzie. I dla mnie chory małżonek po rozwodzi radzi sobie sam.
        • altz Re: Masz to, na co zapracowałeś... 31.03.14, 10:01
          berlynea napisała:
          > Najpierw piszesz sensownie (o tym, że szacunek ma tylko ten człowiek, który sam
          > umie się uszanować) i dajesz autorowi konkretne rady.
          > Potem piszesz:
          > > No i raczej nie słuchaj forumowych koleżanek, które w większości marzą, b
          > y jede
          > > n dawał domy, a drugi spełnienie w łóżku.

          Oj tam, to takie podsumowanie ogólnych tendencji na forum.
          Pan powinien oddać dom i dzieci, żeby pani się dobrze mieszkało, a jeśli było coś nie tak z nimi i pani zdradzała, to facet był winien, bo pewno pani nie miała satysfakcji z seksu. Może tak ostro nie jest to pisane, bo obowiązuje poprawność smile, ale tendencja jest zauważalna.
          Na innym forum kobieta nawet dowodzi, że tylko 10% kobiet ma satysfakcję z seksu i osiąga orgazm, reszta udaje. Widać, faceci się nie sprawdzają, powinna być powszechna zgoda dla kobiet na romans. wink
          • mayenna Re: Masz to, na co zapracowałeś... 31.03.14, 10:19
            Altz, ale po co romans, jak sie nie sprawdzają i tylko 10% ma orgazm? Matematycznie trafienie na kolejnego bezorgazmicznego jest wieksze niz na tego od satysfakcji....
            To postulat moze powinien brzmieć: dołączyc do kazdego aktu małżeństwa wibrator?
        • mia17 berlynea, 31.03.14, 10:40
          daj spokój - nie przetłumaczysz.
          jeśli przejrzysz sobie wypowiedzi Tricoloura z innych wątków to sama zobaczysz, że dyskusja jest bezcelowa.
          • blue_ania37 Czytaliście? 31.03.14, 10:45
            wyborcza.pl/1,75478,15713569,Po_alimenty_do_babci__Bo_dzieci_przyzwyczaily_sie.html#MT
          • berlynea Re: berlynea, 31.03.14, 19:40
            Spróbowałam, więcej nie będę.
      • mayenna Re: Masz to, na co zapracowałeś... 31.03.14, 09:54
        tricolour napisał:


        >
        > No i raczej nie słuchaj forumowych koleżanek, które w większości marzą, by jede
        > n dawał domy, a drugi spełnienie w łóżku.

        Nie przeczytałeś: ten drugi był mądry. Imponował jejsmile Romans z szefem to klasyka gatunku. Ta aura władczości chyba cos w sobie masmile
      • rar.ely to jakies macho-polo 02.04.14, 10:18
        tricolour napisał:

        > ... latami przyprawiała Ci rogi, a Ty nic. Na koniec podarowałeś finalnie dom.
        > No to więcej już do podarowania nie masz więc traktuje Cię jak śmiecia - co ma
        > zresztą sens.
        >
        > Dopóki nie będziesz dla byłej żony partnerem - będziesz nikim. Partnerstwo zacz
        > yna się od finansów więc zabierz jej swoją część nieruchomości, a od razu zaczn
        > iesz być dla niej człowiekiem, z którym trzeba się liczyć
        >
        > No i raczej nie słuchaj forumowych koleżanek, które w większości marzą, by jede
        > n dawał domy, a drugi spełnienie w łóżku.

        co to w ogole jest ? jeszcze brakuje rady w stylu jakbys ja lał to by nie zdradzała....

        z domu sie wyprowadził bo zostaly w nim dzieci skoro jest rozwod to znaczy ze byl podział majatku i ona go splacila albo on zrezygnowal z roszczen ...co w tym dziwnego ? ze zostawia sie dzieciom dom w ktorym beda rosly?

        a jemu sie przyda jak zmeznieje wyjazd za granice nie jest zlym pomyslem ......
    • mayenna Re: po 14 latach związku 31.03.14, 10:00
      Jestes pewien, że młodsze dziecko jest twoje?

      Nie ma recepty na odkochanie się.
      Pomóc może terapia psychologiczna. Popracujesz nad swoim poczuciem wartości i może wtedy się zmieni twoje nastawienie do byłej zony.

      Tez jestem zdanie, że musisz uregulowac sprawy majątkowe.
    • rurek00 Re: po 14 latach związku 31.03.14, 11:01
      >> początkowo było świetnie a jakies 3 lata temu zmieniła prace i .... zakochała się w swoim szefie przez 2 lata to ukrywała a potem juz nie . <<
      >> dzieci ( 2 i 4 latka ) <<
      Czy aby na pewno młodsze dziecko jest twoje?
      I dlaczego nie spłaciła ci połowy wartości domu?
    • tomajpoz1 Re: po 14 latach związku 31.03.14, 11:29
      Dom oddałem bo myślałem ze będzie sama w nim mieszkała . Drugie dziecko jest moje bo wtedy jeszcze nie pracowała w tej firmie .
      Dziwiło mnie to ze nigdy nie była o mnie zazdrosna ... Ona wychodziła sobie z kolezankami a ja miałem sięzajmować dziećmi .
      A teraz zostałem sam .
      Dzieci mogę zabierać ale przez ten miesiac sa chore jak nie jedno to drugie dlatego musiałem jezdzić do niej . Teraz jak wyzdrowieją to chce je gdzieś zabrać ale jak mamy sie rozstać to bardzo boli . To ja je codziennie kąpałem , robiłem im kolacje , sprzątałem .....
      Jezeli chodzi o finanse to nie mam tak żle daje jej 1500 na dzieci ( po 750 zł )
      dla siebie zostaje mi jeszcze kasa ale nie chciałem byc sam w mieszkaniu . Myslałem ze jak z kims zamieszkam to przynajmniej bede miał się do kogoś odezwać . Cały czas mysle zeby wyjechac z tego miasta nie patrzeć na nic , wymazać wspomnienia ......... Oni i tak prawdopodobnie beda się przeprowadzać do innego miasta .
      • chalsia Re: po 14 latach związku 31.03.14, 11:44
        > Cały czas mysle zeby wyjechac z tego miasta nie patrzeć na nic , wymazać wspomn
        > ienia .........

        dorosnij chłopie, nie dziwiłoby mnie gdyby tak pisał nastolatek
        dzieci masz, o nich myśl w pierwszej kolejności, a nie o swoim bólu

        wynajmij osobne mieszkanie, będziesz miał gdzie dzieci zabierac w razie niepogody

        > Dzieci mogę zabierać ale przez ten miesiac sa chore jak nie jedno to drugie dla
        > tego musiałem jezdzić do niej .

        taki lajf, że dzieci chorują ale żeby z tego powodu chcieć rezygnować (bo przez miesiąc musiałeś tam przyjeżdżać by być z dziećmi) to szczeniactwo

        Oni i tak prawdopodobnie beda się przeprowadzać do innego miast
        > a .

        to jak Ci życie zawodowe pozwala, też się tam przenieś
        łatwiej Ci będzie odwiedzając dzieci, gdy chore, być w domu, którego nie budowałeś
        • tricolour Czyli facet nie może się wyprowadzić... 31.03.14, 14:47
          ... (za względu na dobro dzieci) ale gdy exżona się wyprowadza (kładąc xuj na dobro dzieci) to trzeba za nią jechać....


          ... no to sprawę rowerka mamy załatwioną.
          • chalsia Re: Czyli facet nie może się wyprowadzić... 31.03.14, 22:43
            ... (za względu na dobro dzieci) ale gdy exżona się wyprowadza (kładąc xuj na d
            > obro dzieci) to trzeba za nią jechać....
            >
            >
            > ... no to sprawę rowerka mamy załatwioną.

            wypaczasz moją wypowiedż ad absurdum - a rowerek nie ma tu nic do rzeczy

            NIGDZIE i nigdy nie pochwalałam przeprowadzki jednego czy drugiego rodzica skutkujące zmniejszeniem kontaktu dziecka z oddalonym rodzicem
            i dotyczy to zarówno matki jak i ojca
            nie mniej w KONKRETNYCH przypadkach ludzie czasami muszą się przenieść ze względów finansowych
            ja, mimo możliwości, z tego względu nie przeprowadziłam się, eks natomiast przeniósł się dalej (i nie za pracą) - na tyle, że przestał widywać się z dzieckiem w dni powszednie

            co to pomoże autorowi wątku, jak mu się napisze "taka owaka ta Twoja eks, źle robi bo wyprowadzając sie chce Ci kontalt z dzieckiem ukrócic " ? NIC
            tym bardziej, że sam autor myśli o zniknięciu w sinej dali
            jaką on ma możliwość "powstrzymania" przeprowadzki eks z jej facetem? ZEROWĄ

            wniosek - i stąd sugestia dla autora - skoro on sam nie jest na miejscu uwiązany pracą, a eks z dziećmi ma się przeprowadzić, to czemu on nie mógłby być bliżej dzieci - to chyba lepiej dla dzieci
      • mia17 Re: po 14 latach związku 31.03.14, 14:29
        wiesz, co? Ty się strasznie skupiasz na sobie - co samo w sobie nie jest złe - ale chyba zapominasz przez to o dzieciach. że jesteś ich ojcem, bez względu na okoliczności.
        "wyjechac z tego miasta nie patrzeć na nic , wymazać wspomnienia..." - wspomnień nie wymażesz. taka prawda.
        choćbyś wyjechał na koniec świata - dalej będziesz pamiętał to, co się stało.
        ale jedź...
        dziwi mnie jedynie to, że taki byłeś tata - kąpałeś dzieci, zajmowałeś się nimi, dbałeś o nie - a teraz chcesz je zostawić i uciec...
        • tricolour Ale to ona ma się wyprowadzać do innego miasta... 31.03.14, 14:38
          ... jakoś pomijasz to milczeniem.

          Wychodzi na to, że gdy ojciec nie może się wyprowadzić ze względu na dobro dzieci (ale matka co dała dupy szefowi też to robiła dla dobra dzieci?) to jest źle. Ale gdy matka chce się wyprowadzić, to łeb w kubeł, bo jakże to krytykować...
        • altz Re: po 14 latach związku 31.03.14, 14:53
          mia17 napisała:
          > wiesz, co? Ty się strasznie skupiasz na sobie - co samo w sobie nie jest złe -
          > ale chyba zapominasz przez to o dzieciach. że jesteś ich ojcem, bez względu na
          > okoliczności.
          (...)
          > dziwi mnie jedynie to, że taki byłeś tata - kąpałeś dzieci, zajmowałeś się nimi
          > , dbałeś o nie - a teraz chcesz je zostawić i uciec...

          Co w tym dziwnego? Facet ma depresję i zupełnie sobie nie radzi. W takiej sytuacji powinno się dawać kuratora, żeby głupio nie rozdawał majątku, bo to mu się kiedyś przyda, jak wyjdzie.
          Poza tym, śmieszą mnie teksty często padające, że dzieci najbardziej przeżywają, ktoś nie wie, o czym pisze, sam tego nie przeszedł. Rodzic przeżywa najbardziej, dzieci się szybko dostosowują, chociaż jest to dla nich jakiś problem.
          • muminka2014 Re: po 14 latach związku 31.03.14, 15:14
            Napisałam wcześniej,że autor wątku jest niedojrzały. Przede wszystkim podział majątku! Kontakty z dziećmi są ważne,ale może rzeczywiście jest w depresji, cały jego poukładany świat przestał istnieć, zarówno kobieta jak i mężczyzna cierpi sad
          • mia17 Re: po 14 latach związku 31.03.14, 18:15
            a co Ty możesz o tym wiedzieć, skoro nie utrzymujesz kontaktu z dzieckiem?
            skąd możesz wiedzieć, jak przeżywa rozwód dziecko? z obrazków?
            nie rozśmieszaj mnie, proszę.
            • teuta1 Re: po 14 latach związku 31.03.14, 22:07
              Napisałeś, że nie możesz patrzeć na ich szczęście. Wiem, że takie kwestie bardzo bolą, ale bardzo możliwe, że dzieci sprawiają wrażenie najszczęśliwszych pod słońcem właśnie dlatego, że do nich przyszedłeś! Wiem, że trudno jest schować dumę do kieszeni na te kilka godzn, a potem wracać w pustkę. Dzieci są szalenie bezbronne i bezradne w takich sytuacjach. Do rodziców należy ich ochrona. Dopóki da się zacisnąć zęby po to, żeby przytulić małe kochane ciałko i posłuchać, co sie działo przez te kilka dni nieobecności przy nich, należy to robić. Nie dostaliśmy od życia gwarancji, że akurat nam się uda i będziemy żyli długo i szczęśliwie. Będziesz mógł zabierać dzieci do siebie, zabieraj. Potrafisz do nich przyjść, przychodź. Może największą rzeczą, jaką potrafimy w życiu zrobić nie jest budowa domów, zdobycie Korony Ziemi, ale właśnie to, że zaciskając zęby idziemy do przodu. Uwierz, z roku na rok człowiek przywyka. Niestety, albo na szczęście. Nie trać i nie rań dzieci z powodu smutku i dumy.
              • meniera33 Re: po 14 latach związku 01.04.14, 08:07
                Facet nie jest aktualnie w najlepszej formie. Jeśli wizyty w domu rozstrajają go to będzie mu się pogarszać. Żona nie zastanawiała się nad dobrem dzieci, kiedy rozwalała rodzinę. On powinien być tym, który się poświęci, zaciśnie zęby dla dobra dzieci. On powinien być odpowiedzialny. Tyle,że nie jest w stanie- ja się mu nie dziwię. Nie wyobrażam sobie, żeby miała przychodzić do mojego dawnego domu i patrzeć na kochanego faceta z inną. Kobieta ma idealnie- dom dla siebie, kochanka i męża do dzieci- egoistki potrafią się ustawić. Skoro podjęła decyzję o odejściu powinna być konsekwentna, w tej sytuacji skutki decyzji odczuwają dzieci, ale za nie odpowiedzialni są oboje rodzice, nie tylko ojciec, który teraz ma być tym , który zniweluje dzieciom traumę. Facet ma dojść do siebie, w czym nie pomogą mu obrazki szczęśliwości "nowej rodzinki". Podział majątku - obowiązkowo.
      • berlynea Re: po 14 latach związku 01.04.14, 08:49
        tomajpoz1 napisał(a):
        > Cały czas mysle zeby wyjechac z tego miasta nie patrzeć na nic , wymazać wspomn
        > ienia ......... Oni i tak prawdopodobnie beda się przeprowadzać do innego miast
        > a .

        Widuj się z dziećmi poza ich domem, jak pisałam Ci ja i inni, poza tym myśl też o sobie, bo widać, że masz straszny dół. Masz kogoś, kto zna Twoją sytuację i pomoże Ci to ogarnąć? Zwróć się do tej osoby, nie wstydź się, że masz problem. Musisz też rozwiązać sprawę finansów. tu ktoś też powinien Ci pomóc, bo w tym stanie raczej nie podejmiesz dobrych decyzji.
        Ja Ci bardzo współczuję, też wiem, co to zdrada.
        Trzymaj się!
        • tomajpoz1 Re: po 14 latach związku 01.04.14, 09:28
          Dziekuję za dobre słowo .
          Mam znajomych co znają moją sytuację . Rady znajomych są tak skrajne ze juz sam nie wiem co mam robić . Oddałem się byłej rodzinie w całości . To był dla mnie fundament . Wszystko wkładałem w dom i rodzinę teraz nie mam nic ... zostałem sam jak palec i te cholerne wspomnienia .
          Zawsze mowiłem ze jak znajdę te jedyną to bedzie na całe zycie a tu proszę . Jak sie poznaliśmy to mowiłem ze to jest normalna poukładana dziewczyna ... teraz juz nikomu nie zaufam . Moje znajome jak sie dowiedziały ze się rozwiodłem to chca sie ze mna spotykać a ja nawet nie potrafie o tym mysleć , nie potrafie się nawet cieszyc z wypadu na imprezę albo do kina . Wszystko jest takie puste ...
          Najgorzej jest wieczorem jak siedze sam w pokoju i jest ta głucha cisza tylko mysli się odbijają o ściany ...
          W przyszłym tygodniu juz mam pierwsze rozmowy o prace w firmach zagranicznych ..
          • altz Re: po 14 latach związku 01.04.14, 11:22
            tomajpoz1 napisał(a):
            > Moje znajome jak sie dowiedziały ze się rozwiodłem to
            > chca sie ze mna spotykać a ja nawet nie potrafie o tym mysleć , nie potrafi
            > e się nawet cieszyc z wypadu na imprezę albo do kina . Wszystko jest takie pust
            > e ...

            Jeśli jest Ci bardzo źle, idź do psychiatry, niech Ci przepisze jakieś leki. Teraz leki są skuteczne, a nie mają skutków ubocznych. Swoją żałobę musisz przejść, ale nie musi to być takie trudne.
            Dobrze, że masz różnie myślących znajomych, sam wybierzesz, ale pomysły masz. często jest tak, że się ludzie odcinają od tego, nie wiedzą, co powiedzieć. Ty masz lepiej, bo ludzie chcą z Tobą kontaktów.
            W związki nie musisz wchodzić, wystarczy że pójdziesz na spacer, posiedzisz przy ognisku. Polecam jakieś sporty wysiłkowe, ewentualnie narąbanie drewna znajomej staruszce. smile
          • chalsia Re: po 14 latach związku 01.04.14, 11:24
            > W przyszłym tygodniu juz mam pierwsze rozmowy o prace w firmach zagranicznych

            IMHO to jest tchórzostwo i egoizm
            wychodzi na to, że masz swoje NIBY UKOCHANE dzieci w odwłoku
            • meniera33 Re: po 14 latach związku 01.04.14, 12:29
              Co za kategoryczna, ale za to powierzchowna opinia. Dla dzieci jest lepiej, żeby facet stanął na nogi, a nie rozćlapciał się. Jakoś żona nie miała takiego dylematu wprowadzając do domu nowego tatusia, ale to facet ma być ze skały i zaciskać zęby.
              • chalsia Re: po 14 latach związku 01.04.14, 12:37
                > Co za kategoryczna, ale za to powierzchowna opinia.

                kategoryczna - tak
                powierzchowna - nie

                Jakoś żona nie miała takiego dyl
                > ematu wprowadzając do domu nowego tatusia, ale to facet ma być ze skały i zacis
                > kać zęby.

                KTOŚ w końcu powinien postąpić odpowiedzialnie w stosunku do dzieci i mając na względzie ich dobro - a skoro matka - w przenośni i dosłownie - dała dupy, to może to TERAZ zrobić tylko ojciec.
                A jak on zniknie za horyzontem to dołączy do żony w przysłowiowym dawaniu dupy.
                • altz Re: po 14 latach związku 01.04.14, 12:42
                  chalsia napisała:
                  > A jak on zniknie za horyzontem to dołączy do żony w przysłowiowym dawaniu dupy.

                  Ojciec powinien najpierw uporządkować swoje sprawy majątkowe, może wyjechać i dorobić do jakiegoś mieszkanka. Dla wielu mieć własny kąt to jest priorytet.
                  • chalsia Re: po 14 latach związku 01.04.14, 12:59
                    może wyjechać i d
                    > orobić do jakiegoś mieszkanka. Dla wielu mieć własny kąt to jest priorytet.

                    autor jasno napisał, że powodem wyjazdu nie są finanse
                    napisał również, że stać go na osobne mieszkanie - a mieszka "na stancji" ze względów "towarzyskich"
                    • altz Re: po 14 latach związku 01.04.14, 13:02
                      chalsia napisała:
                      > autor jasno napisał, że powodem wyjazdu nie są finanse
                      > napisał również, że stać go na osobne mieszkanie - a m
                      > ieszka "na stancji" ze względów "towarzyskich"

                      Pewno i tak, zresztą słusznie zrobił, że nie mieszka sam.
                      Jednak wiesz, jak jest. Miał dom, teraz siedzi w jakieś norze i go to boli, chciałby mieć dom, bardzo by mu to poprawiło samopoczucie.
                      Szkoda tylko, że dzieci są takie małe.
                      • chalsia Re: po 14 latach związku 01.04.14, 15:49
                        > chciałby mieć dom, bardzo by mu to poprawiło samopoczucie.

                        he ehehehe
                        a mnie by bardzo poprawiło samopoczucie wygranie kilku milionów w totka wink
                        • yoma Re: po 14 latach związku 01.04.14, 16:06
                          O kurka! dobrze, że przypomniałaś tongue_out
                        • altz Re: po 14 latach związku 02.04.14, 17:54
                          > > chciałby mieć dom, bardzo by mu to poprawiło samopoczucie.

                          chalsia napisała:
                          > he ehehehe
                          > a mnie by bardzo poprawiło samopoczucie wygranie kilku milionów w totka wink

                          On ten dom budował albo chociaż remontował gruntownie. Dom czy domek, to nie jest kilka milionów zł, a za 200 tysięcy można coś samemu postawić, jak się coś potrafi. wink Facet ma małe dzieci (więc jest wiekiem młody), umiejętności, całkiem dobre zarobki, więc ma szansę na postawienie czegoś dla siebie. Stąd ten mój wpis.
          • berlynea Re: po 14 latach związku 01.04.14, 12:28
            Nie ma za co smile,
            Nie wiem, dlaczego te rady są skrajne, ale zadbaj, jak pisałam ja i inni, też o też swoje finanse. Nie rozumiem, dlaczego połowa domu nie jest Twoja lub dlaczego połowa ze sprzedaży domu nie będzie Twoja, przynajmniej tak wynika z tego, co piszesz. Rozdzielności chyba nie mieliście? To zresztą też nie wyjaśniłoby wszystkiego.

            Pisząc o radach znajomych, mam głównie na myśli te finanse. Co do reszty: żałobę musisz odbyć, nie da się inaczej. Jesteś miesiąc po rozwodzie, ale nie wiem, od kiedy u Ciebie liczy się żałoba. U mnie zaczęła się jakiś czas po zdradzie męża (czyli nie liczę jej od uzyskania rozwodu) i trwała ponad rok. Tradycyjnie podobno właśnie trwa przez rok.

            Nie martw się, nie zawsze będziesz sam. A teraz, skoro samotność Ci przeszkadza, wychodź z tymi znajomymi. Jak tu ktoś fajnie napisał, ciesz się, że masz z kim, bo nie każdy ma. Mnie takie kontakty bardzo pomogły. Może spróbuj jakoś z góry planować sobie zajęcia na najbliższe dni, w to włączyć zaplanowaną rozrywkę dla dzieci?

            Najważniejsze, żebyś nie robił żadnych głupstw, a picie, dobrze wiesz, nie jest żadnym rozwiązaniem smile
            Pilnuj siebie, przecież dzieci muszą mieć zadowolonego tatę smile
    • amb25 Re: po 14 latach związku 02.04.14, 07:55
      Moj jeszcze-maz zlozyl podanie o rozwod po 13 latach. No ale dobrze, chcial to ma. Za pol roku dostaniemy rozwod.
      Tak jak twoja ex, nigdy nie byl zazdrosny choc twierdzil, ze jest zakochany po uszy. Moze i kiedys byl, a teraz to sie okazalo, ze wlasciwie to mu wszystko jedno z kim jest, chce byc z jakas kobieta (generalnie wszystko jedno, byle go chciala i nie byla za brzydka). Wiec to wszystko jedno czy to jestem ja czy kto inny. Teraz sobie szuka tej innej. Niech szuka. Nawet moge mu w tym pomoc, to sie wyprowadzi szybciej.
      No ale do rzeczy po tym wstepie.
      Nie rozczulaj sie nad soba, to boli i jest trudne, to prawda. Ale masz dzieci, ktore potrzebuja Ojca a nie jakies chodzaco-placzace nieszczescie ktore do niczego sie nie nadaje. Chcesz, zeby tamten zajal twoje miejsce w sercu dzieci?
      No i jak dla mnie koronny agrument. To ona znalazla sobie drugiego faceta, ona ciebie olala a ty rozpaczasz i tracisz swoj cenny czas na psychoterapeutow, chlanie itp z jej powodu ??? Czy ona jest tego warta? To twoje zycie, jedyne jakie masz i marnowac ja na kobiete, ktora cie nie kocha i ma romans z kims innym jest nieporozumieniem. Duuuuzym. Wyprowadzka w tej sytuacji to jedyne wyjscie, bo po co byc z kims dla kogo sie jest obojetnym?
      Nie trac swojej cennej energii na klotnie z nia, nie zazdrosc jej udanego drugiego zwiazku, nie rozdrapuj ran, nie marnuj swojego zycia, poswiec czas na pogodzenie sie z sytuacja, przezyj zalobe, zakceptuj rozpad waszego zwiazku. Upozadkuj swoja sytuacje formalno-prawna i buduj sobie nowe zycie sam badz z inna kobieta. Jesli emocjonalnie uwolnisz sie od zony, to masz duze szanse, ze wczesniej czy pozniej trafisz na kobiete, z ktora bedziesz sie chcial zwiazac i bedziesz szczesliwy.
      • esteraj Re: po 14 latach związku 02.04.14, 22:36
        Amb25, bardzo sensowny wpis.

        Zadajesz też w nim bardzo istotne pytanie:
        "Czy ona jest tego warta?"

        Tomajpoz1 poświęcił kawał swojego życia, by uszczęśliwić kobietę, w którą wierzył, cenił i chciał, by była partnerką do końca życia...
        Trudno się dziwić, że tak bolą zawiedzione nadzieje.
        To nawet nie drugi człowiek jest wszystkiemu winien, bo ludzie nie są idealni, tylko tak trudno o tym pamiętać...
        Od samej młodości wpajane nam są przekonania o idealnym uczuciu, o połączeniu dwóch dusz, o miłości pięknej i do grobowej deski...
        Tak, takie miłości się zdarzają, tylko o dziwo najczęściej, gdy są niespełnione. A dlaczego? Bo wciąż jest w nich miejsce na ułudę, marzenia, iluzje...
        Realne życie jest zupełnie inne. Wciąż człowieka gna za nowością, innością, zmianami, rozwojem... Żona autora uległa tym pokusom. Niestety.
        Tomajpoz1 powinien pamiętać, że żona poszła do drugiego faceta nie dlatego, że tamten był lepszy. Był po prostu inny. Wzbudzał ciekawość, może czymś zaskoczył i okazał zainteresowanie i zachwyt. To są bardzo skuteczne przynęty, które z czasem bycia razem, przestają być stosowane.
        Właściwe, to nawet mogłabym się założyć, że jeśli Taomajpoz1 zacznie żyć swoim życiem, nie stoczy się na dno, a wręcz przeciwnie urośnie w siłę (bo co nas nie zabije, to nas wzmocni), to ex żonka z nostalgią spojrzy na wspólne lata pierwszego małżeństwa...
        Myślę, że autor postu jest szlachetnym (może trochę za bardzo) człowiekiem i ta wartość zostanie hojnie doceniona.
        • tomajpoz1 Re: po 14 latach związku 02.04.14, 23:06
          Jakoś muszę sobie wszystko poukładać . Teraz mam mętlik w głowie ..... ze skrajności w skrajność ... ciekawe kiedy i jak mi się wszystko poukłada .......rok , dwa , pięć ..
    • thegirl85 Re: po 14 latach związku 02.04.14, 20:41
      Witaj Rozwiedziony, czytając Twoje wypowiedzi, odnajduję się w twojej sytuacji. Też myślałam o wyjeździe, tylko wiem, że zmieniając miejsce zamieszkania, kraj-serce zabieramy ze sobą. Jestem z Tobą myślami.
    • krzysztof.lakomicki Re: po 14 latach związku 03.04.14, 00:12
      W tej chwili jest tak, że tobie zależy na niej, ale jej nie zależy na tobie. Odwróć tę relację, aby to jej zaczęło zależeć-musisz stać się dla niej WYZWANIEM. Ona musi zobaczyć teraz po rozstaniu, że wyszło Ci to na dobre. Dokonaj zmian w sobie. Zmień fryzurę, zacznij nosić lepsze ciuchy (lepsze nie oznacza ze drogie). Ona musi zobaczyć zmiany w twoim wyglądzie i zachowaniu. Nie proś, nie wydzwaniaj, nie płacz przy niej. Interesuj sie tylko dziećmi, ją olewaj. Ona musi poczuć, że coś jest nie tak w Twoim zachowaniu i to coś musi być na lepsze. Zacznij robić pompki, choćby 10 dziennie, po tygodniu zachce Ci się 15, więc je rób. Rzuć palenie, zacznij choćby od jednego papierosa dziennie. Zapach. Kup inny. Nowy i dobry. Niech ona wywącha zmianę w Tobie. Przestań używać wulgaryzmów. Zacznij czytać Mens Health w wersji papierowej i na internecie. Tam jest pełno dobrych rad odnośnie diet, ćwiczeń i związków. DOKONAJ zmian i tylko na plus, na lepsze. NIE PIJ. Jak dokonasz zmian na lepsze, to sam siebie zaczniesz lepiej oceniać i ona to zauważy. I wtedy, po jakimś czasie relacje się odwrócą- to ona będzie Ciebie błagała czy może wrócić. Problem w tym, że niekoniecznie ty będziesz nadal tego chciał. Ale to już będzie jej problem. 3maj się stary i życzę powodzenia. Dasz radę.
      • krzysztof.lakomicki Re: po 14 latach związku 03.04.14, 00:49
        Pierwsza Twoja zmiana, ( o ile możesz to zmienić) to niech będzie to co jest Twoim największym kompleksem, bolączką, coś z czym źle się czujesz. Nie znam Cię, nie widziałem, ale chciałbym zobaczyć twoje fotki z ostatniego roku. Może powinieneś schudnąć, może znaleźć hobby, choćby gotowanie. Ale musisz je mieć bo kobiety sikają za facetami z pasją. jakąkolwiek pasją, byle tylko była. i niech to nie będzie oglądanie Tv a już w ogóle porno. Ale najważniejsza zmiana jakiej musisz dokonać to zachowanie przy niej. Ona musi zobaczyć że po rozstaniu stałeś się lepszy, bardziej wartościowy, bardziej pewny siebie, że wcale Ci na niej nie zależy (stań się aktorem i udawaj, ona nie może czuć że Ci na niej zależy, bo tego uczucia zapewniłeś jej już w nadmiarze na kolejne 100lat). Polecam Ci też w necie i na you tube dwóch gości: Uncle Uwo i Robert Marchel. Mają swoje kanały i blogi i wiedzą jak powodować aby kobiety inaczej patrzyły na mężczyzn. Jest wielu typów, którzy mają różne rady w tym zakresie, ale nie daj się zwieść, bo oni często zalecają bycie aroganckim wobec kobiet, a w ten sposób nie dokonasz w sobie zmiany na plus. Tylko tych dwoje Robert Marchel i Uncle Uwo.
        Zaangażowałem się w ten temat bo miałem podobne sytuacje i przeżycia. Ale dokonałem zmian i jest super- bez niej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka