Dodaj do ulubionych

orka na ugorze

03.11.14, 12:08
za mną pierwsze spotkanie z psychologiem.
poruszyło we mnie wiele strun.
dziwnie się czułam opowiadając o sobie obcej osobie. wyjawiając, jak wyglądało moje życie sprzed rozwodu...
spotkanie dało mi do myślenia i niestety pokazało, że przede mną orka na ugorze sad
myślę, że będzie cholernie ciężko. będzie krew, pot i łzy.
ale....jeśli może to pomóc mi w poukładaniu siebie na nowo - podejmuję ryzyko.
Obserwuj wątek
    • wiosnaw Re: orka na ugorze 03.11.14, 12:49
      Mia, ja mam podobnie, co do wrażeń to może nie tyle "orki na ugorze", ale przetrzepania całej psychiki owszem. Trudno jest, bo nagle na wszystko zaczęłam patrzeć inaczej, czy chcę, czy nie. Ale już po pewnym czasie jest lepiej, tzn. przyzwyczajasz się do zmienionej optyki. Trzymam kciuki smile
      • mia17 wiosnaw, 03.11.14, 14:09
        mam nadzieję, że odkryję parę istotnych rzeczy po drodze.
        i że da się potem żyć smile
    • fujara12 Re: orka na ugorze 03.11.14, 12:50
      Głupota, błąd, grzech, sknerstwo, jak potwór niesyty
      Ścisnęły myśl i ciała poczwórną obręczą.
      My - żywimy wyrzuty, co nas lubo dręczą,
      Jak żebrak pielęgnuje swoje pasożyty.
      Krnąbrne są nasze grzechy, podła nasza skrucha,
      Za którą sobie płacić każemy sowicie,
      I znów wesoło w błoto kierujemy życie,
      Ufni, że łzy nikczemne zmyją plamy z ducha.
      To Szatan Trismegistos uwodnymi tony
      Na miękkim łożu grzechu kołysze nas lekko,
      Aż co do jednej krople bezcenne wycieką
      Kruszcu woli, jak tego chce chemik uczony.
      To diabeł nas pociąga, dzierżąc nici końce,
      Że w rzeczach wstrętnych dziwne widzimy uroki.
      Co dzień niżej, do Piekieł unosimy kroki,
      Bez zgrozy przez ciemności brnąc, strasznie cuchnące.
      Jak ubogi rozpustnik rozpaczliwie pieści
      I kąsa starej dziewki udręczone łono,
      Podobnie my chwytamy rozkosz ukradzioną,
      Jak w zwiędłej pomarańczy poszukując treści.
      W mózgach naszych ucztuje demonów gromada,
      Roi się i kotłuje niby glist miliony,
      A do płuc nam w oddechu gość niepostrzeżony -
      Śmierć, jak strumień ukryty z głuchą skargą wpada.
      Jeżeli gwałt, trucizna, sztylet i pożoga
      Swawolnymi wzorami jeszcze nie pokryły
      Naszych losów banalnej kanwy, to brak siły
      Winien temu, bo dusza zbyt w śmiałość uboga.
      Lecz między małp, skorpionów, wężów i jastrzębi,
      Psów zaciekłych i panter i szakali zgrają,
      Wśród poczwar, co skowyczą, ryczą i pełzają,
      W haniebnej menażerii występków, tam w głębi

      Duszy naszej jest potwór bez ruchu, bez mowy -
      Brzydszy, gorszy, nieczystszy ponad wszelki inny!
      Chętnie by z ziemi całej uczynił ruiny
      I świat wszystek w ziewnięciu pochłonąć gotowy.
      To Nuda! Okiem ze snu łzawym patrzy na cię
      I marząc o szafotach, swoją fajkę pali.
      To delikatne monstrum znasz najdoskonalej,
      Obłudny czytelniku! Mój bliźni! Mój bracie!
      tłum. Jan Opęchowski
      autor nieznany
      • wiosnaw Re: orka na ugorze 03.11.14, 13:01
        Pisywano też inaczej, np.:
        "Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary? Czego za dobrodziejstwa, którym nie masz miary?" itd. - czyli spojrzenia jednego na świat nie ma wink
        • fujara12 Re: orka na ugorze 03.11.14, 13:17
          Podobno największą trudnością jest dotarcie do swoich myśli.
          Tych czarnych i zamglonych. Bo tam śpią ukryte demony.

          Gdy człowiek jest w stanie spojrzeć w to lustro i dostrzec swoje wykrzywione oblicze "prawdy",
          wtedy dopiero jest w stanie zmierzyć się ze swoimi problemami.

          Ktoś już dawno temu powiedział: Problem tkwi we mnie
          Gdy to człowiek dostrzeże, wtedy świat zaczyna nabierać rumieńców i barw.
          A to co do tej pory było problemem staje się małym ziarnkiem piasku na całej pustyni.

          Człowiek nie potrafi się zmierzyć z prawdą. Prawda bywa okrutnie szczera.
          Pokazuje nam że to my jesteśmy słabi, brak nam wiary w siebie i w naszych bliskich.

          Kochać kogoś można tylko wtedy gdy bierze się go takim jaki jest.
          Gdy staramy się go zmienić na obraz i podobieństwo naszych wyobraźni, wtedy już nie ma tego człowieka. Bo albo on nie da się zmienić, albo po zmianie nastąpi metamorfoza i to co powstanie nijak się ma do tego co kochaliśmy.

          Najłatwiej jest się rozstać. Czyli uciec od odpowiedzialności.
          Najtrudniej jest iść razem i dźwigać ten ciężar do spółki.
          To się nazywa Na dobre i na złe.

          Ale cóż fujara może wiedzieć o takich zawiłościach.
          Przecież to troll tongue_out
    • amb25 Re: orka na ugorze 03.11.14, 14:33
      A dalczego chodzicie do psychologa po rozwodzie? Co chcecie osiagnac?
      Ja (na razie) sie nie wybieram bo wychodze z zalozenia, ze skoro maz chcial rozwodu to nie mam zamiaru po nim rozpaczac i wydawac pieniadze na gadanie.Psycholog i tak powie to co ja chce uslyszec i niczego mi raczej nie doradzi. Zycie toczy sie dalej, nie ja pierwsza nie ostatnia. On nie czul sie widocznie szczesliwy, i jesli rozwod przyniesie mu szczescie to ja mu tego zycze z calego serca.
      Mam w pracy kolezanke ktora od czterech lat chodzi do psychologa, bo nie moze pogodzic sie z rozwodem.....
      Ale moze kiedys sie wybiore, tylko w czym taki psycholog moze pomoc?
      • mia17 Re: orka na ugorze 03.11.14, 14:50
        nie chodzę z eksem - poszłam sama.
        nie płacę - zapisałam się w ramach NFZ.
        a po co? żeby ktoś z zewnątrz spojrzał obiektywnie na to wszystko i pomógł poukładać emocje.
    • xciekawax Re: orka na ugorze 03.11.14, 17:51
      Mia, bez pracy nie ma kolaczy.

      To jest bardzo emocjonalne, bo wszystko co do tej pory czulasz, przezywalas - nagle patrzysz na to zupelnie inaczej. To, co robilas podswiadomie - teraz masz tego swiadomosc.

      Nie wszystkie sesjie sa tak emocjionalne. Niektore moga wydawac sie Tobie wrecz nudne. Ale to jest tylko maly kroczek do przodu, aby uporac sie byc moze z wiekszymi problemami, ktorych nie widzimy teraz.
      Tak czy inaczej - zycze wytrzymalosci. Po paru miesiacach zobaczysz swiatelko w tunelu i nigdy nie bedziesz chciala wrocic tam, skad zaczelas ta droge smile
      • mia17 Re: orka na ugorze 03.11.14, 20:59
        wytrzymałość się przyda smile
        choć wiem, że nie zrezygnuję, jak już powiedziałam A.
        doprowadzę to do końca, cokolwiek by to miało znaczyć smile
        dzięki!
        • fujara12 Re: orka na ugorze 04.11.14, 08:59
          Najtrudniej jest poznać samą siebie. Dostrzec że jako człowiek też popełniasz błędy.
          Błędów się nie uniknie, najważniejsze żeby ich nie powtarzać.
          Gdy do człowieka dociera że jednak sam też zawinił wtedy świat staje się mniej okrutny.
          Nie ma wtedy lęków i fobii. Czasem zdarzają się też powroty.

          I nie mów że NIGDY.
          Wykreśl to słowo ze swojego słownika.
          Kiedyś myślałaś że nigdy się nie rozwiedziesz.............................
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka