kawaguchi7
22.11.15, 15:44
Witajcie.
Chce się chyba wygadać, a może poznać wasze zdanie, nie wiem, w każdym razie napisać....
Jestem w trakcie rozwodu. Od trzech miesięcy mieszkam sama. Dwa miesiące temu poznałam faceta. Znajomość zaczęła się od pisania. Dużo mi o sobie opowiadał , o swoim nieudanym małżeństwie. Nie pisał codziennie, raz na dwa, trzy dni. Fajnie nam się rozmawiało. Żalił się na nieudane życie itp. Mówił, że fajnie by było się w końcu zakochać, ze brakuje mu takiego zwykłego uczucia, kobiet. Że żona go totalnie olewa, nie rozmawia. I tak pisaliśmy przez miesiąc. W końcu napisał czy może zacząć mnie podrywać i o spotkaniu. Na podrywanie się zgodziłam, natomiast ze spotkaniem chciałam zaczekać. Nasze rozmowy były coraz bardziej przyjacielskie, zżyte. Fajnie nam się rozmawiało, o wszystkim i na luzie. Raz zadzwonił.
Nieraz były małe zgrzyty ale pisał że oboje mamy trudne sytuacje i że takie dni będą się nam zdarzały i będzie nam coraz lepiej. W końcu, że był u adwokata i złożył pozew o rozwód.
Widać było że troszkę mu na mnie zależy, że chce mi mówić o wszystkim. Powiedział, ze nie szuka przygody, że chce stałego związku itp.
W końcu umówiliśmy się na pierwsze spotkanie na dyskotekę. On dwa razy przekładał to spotkanie bo praca, bo żona ma umówiony weekend i nie ma kto zostać z dzieckiem. Rozumiałam go, ja mieszkam sama, mam duże dziecko natomiast on mimo pozwu z żoną i jeszcze małym dzieckiem.
W końcu doszło do pierwszego spotkania. Stres ogromny, że się sobie nie spodobamy, że nie zaiskrzy, że mnie zawiedzie. Spotkanie i wrażenia bardzo pozytywne. Spędzone pół nocy razem. Po spotkaniu pytał przez kilka dni jak odczucia, czy wszystko między nami nadał ok i czy się nie rozczarowałam. Mówię, że nie tylko że brakło mi takiego podziwu, akceptacji i zwykłego muśnięcia ręką. Słowem tego co każda kobieta oczekuje. zachwytu w oczach mężczyzny.
Powiedział, że mam rację, że nie potrafi wyluzować, że nie potrafi zaufać kobietom, że nie wie skąd się to u niego bierze i że może wyluzuje dopiero po rozwodzie. Napisał też że on nie potrafi rozpocząć nowego związku zanim nie zamknie starego i że on nie chce kończyć naszej znajomości tylko przystopować chociaż na chwilę.
Z nóg mnie powaliło. Co stopować, jedno spotkanie, jeden telefon, pisanie wieczorami nie po całych dniach....co tutaj stopować !!!
Po co pisał o tym że chce nowego związku, że chce się zakochać....co go nagle odmieniło...jak to rozumieć ???
Nie, nie zakochałam się....nie w tak krótkim czasie natomiast przyzwyczaiłam się bo fajnie nam się rozmawiało i się wspieraliśmy, czuje się poniekąd oszukania, albo nieeee rozczarowana. Facet nie wie czego chce......nie wiem !!!
Co myślicie