- to tytuł jednego z opowiadań Olgii Tokarczuk z tomu "Gra na wielu bębenkach"
- rzecz o nas, przyszłych, aktulalnych rozwodnikach. Relacje między stronami
dobrze pokazane; jadą nad morze do domku, by ostatni raz spróbować odnaleźć
siebie, co z góry skazane jest na niepowodzenie - owo słynne wypalenie się.
Zapytałem moją żonę, jak jej się podobało (oboje czytaliśmy tom - robimy tak
od zawsze, od kiedy się znamy, to nas łączyło, łączy?) Odpowiedziała, że nie
podoba jej się ich chłód i niechęć do siebie. Zastanawiające, zważywszy na to,
co sama wyczynia.
Opowiadanie godne polecenia

Inne też.