Dodaj do ulubionych

Idealna miłość

04.08.05, 00:05
Poniżej przekopiowuję fragment Pisma Świętego.
Jest dla mnie ważny, wiele razy znalazłem w nim odpowiedzi na moje pytania.
Może zrozumie moje postępowanie ktoś, kto namawiał do "rozpoczęcia nowego
życia". Może pomoże to tym z nas, którzy są na granicy nienawiści. Zwłaszcza
zdania 4, 5, 6, 7, 8 powtarzam sobie jak mantrę w trudnych chwilach. Czytając
ostatnio kilka postów na naszym forum, postanowiłem zamieścić ten fragment dla
przypomnienia.

(1) Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się
jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
(2) Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał
wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości
bym nie miał, byłbym niczym.
(3) I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na
spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
(4) Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka
poklasku, nie unosi się pychą;
(5) nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie
pamięta złego;
(6) nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
(7) Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
(8) Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo
jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.
(9) Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy.
(10) Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko
częściowe.
(11) Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem
jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce.
(12) Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą
w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
(13) Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa
jest miłość.

(1 list do Koryntian 13:1-13, Biblia Tysiąclecia)
Obserwuj wątek
    • bezecnymen Re: Idealna miłość 04.08.05, 06:40
      idealizm........
      wszystkie święte księgi zalecają dąrzenie do ideału, niestety marsz przez życie
      z głową w chmurach i nogami w błocie codzienności nieuchronnie kończy się
      upadkiem
      • scriptus dla Matematyków, wszak matematyka tez jest idealna 04.08.05, 07:54
        Ilu z nas jest zdolnych do idealnych zachowań (odpowiedź chyba brzmi - 0)
        Ilu z nas jest skłonnych do idealnych zachowań... ilu w ogóle dąży do ideału?

        ilu z nas idzie nigdy nie upadając, .... ilu upada, podnosi się, by znowu upaść...

        co się stanie, gdy już nikt nie będzie się odnosił do ideałów...
        • tricolour Filozofia... 04.08.05, 08:49
          ... kontra rzeczywistość.

          Coś mi sie wydaje, że z tych Ewangelicznych przypowieści chcesz wywróżyć
          przyszość - oczywiście świetlaną.

          Moim zdaniem Twoje nadzieje są bezpodstawne, ale możesz budować podstawy. Życzę
          wytrwałości i... zgody drugiej strony.
          • scriptus Re: Filozofia... 04.08.05, 10:20
            Ten list nie sluzy do wrozenia, przepowiadania przyszlosci, on po prostu mowi,
            jaka powinna byc milosc. Na jego podstawie trudno nawet okreslic, co miloscia,
            chocby daleka od idealu, jest, a co nia na pewno nie jest. Ja chyba juz nigdy
            nie zaufam, czy bez tego mozliwa jest milosc? Wydaje mi sie ze kocham, czy na
            pewno? Tesknie do tego, by bylo jak kiedys, czy myslisz, ze jeszcze mam
            zludzenia?
            Czy zatem mam zamknac sie w sobie, zgorzkniec, zrezygnowac, czy wciaz od nowa
            probowac. Poddac sie, czy walczyc? Czy mam nadzieje, czy tez jest to
            beznadziejne?

            Czy ja sie przeciwstawiam rzeczywistosci, czy tez usiluje ja ksztaltowac?
            • anybody1 Re: Filozofia... 04.08.05, 10:22
              nie zazdroszczę Ci...
              pamiętam ten czas kiedy miałam w głowie te wszystkie dylematy, zastanawiałam
              się czy mam prawo odpuścić i przestać walczyć, bo przecież przysięga i tak
              dalej...
              ciesze się że tu juz dawno poza mną...
      • bursztynowe Re: Idealna miłość 04.08.05, 08:59
        Bezecny, widzę że rezygnacja porządnie wzięła Cię w swoje szpony.
        Jednak pamiętaj, uczucie rezygnacji jest w Tobie, nie bierze się z zewnątrz,
        sam je sobie fundujesz, pielęgnujesz, dbasz, wynajdujesz całe mnóstwo
        argumentów i karmisz swoje cierpienie nimi. Racjonalizujesz ile wlezie.
        No bo jest Ci źle. I tak pozostanie. Zależy od Ciebie. Nikogo innego.

        Skoro nie widzisz światełka w tunelu, zapal sam swoją lampkę, przynajmniej
        oświetli Ci to co wkoło Ciebie. I idź, może kogoś obejmiesz swoim światłem...

        W przeciwnym razie dojdziesz do żołnierskiej kontastacji "wszystkie kobiety to
        ch...je" (sic), "a najlepsza na świecie jest miłośc w klozecie"

        PS. A list św. Pawła do Korytian, jakolwiek nadużywany podczas pewnych
        uroczystości, jest w 100% zgodny z prawdą. Bo nie ma tak, że kocha się trochę,
        od do. Albo "pod warunkiem", "jeżeli".
        • bezecnymen Re: Idealna miłość 04.08.05, 09:40
          wreszcie mamy męski wątekbig_grinDDDD
          to nie rezygnacja, bursztynku, to realizm... ja bym chętnie żył w takim choć
          trochę idealnym świecie, związku itd. ale to, przepraszam za sformułowanie,
          mrzonki... pomarzyć dobra rzecz, a psy szczekają na karawanęsmile
          • bursztynowe Re: Idealna miłość 04.08.05, 09:57
            Bezecny, niezupełnie tak... szczęście to nie mrzonka...
            Ale zależy WYŁĄCZNIE od Ciebie.

            Ono jest w Tobie, musisz tylko uczynić wysiłek dostrzeżenia tego (a nie jest to
            prostem, wiem z doświadczenia). Nikt i nic nie sprawi, że poczujesz się
            szcześliwy, za wyjątkiem Ciebie samego!

            Czytam teraz fajną książkę, skąd zaczerpnę pewną historyjkę:
            "Pamiętam popłudnie, kiedy siedziałem na schodach naszego klasztoru w Nepalu.
            Monsunowe deszcze zmieniły planc przed budynkiem w wielką kałużę i musieliśmy
            używać cegieł, żeby się po nim poruszać. Pewna znajoma pojawiła się na drugim
            brzegu wody, zdegustowana przyjrzała się całemu widokowi i rozpoczęła
            przeprawę, skacząc z cegły na cegłę.W końcu, gdu już dotarła do mnie, wzniosła
            oczy do nieba i wykrzyknęła: "O rany! Wyobraź sobie, co by to było, gdybym
            wpadłą w to koszmarne bajoro! Wszystko w tym kraju jest takie brudne!". Znałem
            dobrze jej charakter, więc przytakiwałem skwapliwie, mając nadzieję, że dodam
            jej nieco otuchy. Kilka chwil później inna koleżanka, Rafaela, pojawiła się na
            drugim brzegu tej samej kałuży. Pomachała mi dłonią, po czym zaczęła
            przeskakiwać z cegły na cegłę. Podśpiewywała sobie przy tym i zeskoczyła na
            suchy ląd wykrzykując: "Niezła zabawa!". I dorzuciła z oczyma rozjaśnionymi
            radością: "Pora monsunów ma tę dobrą stronę, że się nie kurzy". Dwie osoby -
            dwie zupełnie odmienne wizje świata."

            Pozdrawiam
          • tricolour Idealizm - piękna rzecz. 04.08.05, 10:15
            Sam jestem idealistą, ale stoję na ziemi.

            Rzeczywistość pociąga mnie bardziej niż ewangeliczne mrzonki o ideale, który
            jest nie do osiągnięcia.
            Rzeczywistośc ma to do siebie, że mozna ja konstruować i kierować... a to lubię.

            A nasi dykutanci o ideałąch pewnie zastanawiają się jak by to pieknie było,
            gdyby ich połówki nagle odwzajemniły goroące uczucia i zrozumienie Biblii.
            A połówki zrobią, co chcą...
            • scriptus Re: Idealizm - piękna rzecz. 04.08.05, 10:34
              tricolour napisał:

              > A nasi dykutanci o ideałąch pewnie zastanawiają się jak by to pieknie było,
              > gdyby ich połówki nagle odwzajemniły goroące uczucia i zrozumienie Biblii.
              > A połówki zrobią, co chcą...

              Tri, masz 100% racji, byloby pieknie, zrobia, co beda chcialy...

              Ja jestem inzynierem, moj zawod polega na ksztaltowaniu rzeczywistosci
              materialnej. Inzynierie dusz musze zostawic fachowcom od tej dziedziny. Gdzie
              takich znalezc? Czy to bedzie ksiadz, psycholog, psychiatra, wrozka, czy
              cyganka? Mozna wybierac. Albo mozna nie dokonywac wyboru. Mozna tez dlubac
              samemu, niektorym profanom udaje sie naprawiac szwajcarskie zegarki...
        • scriptus Re: Idealna miłość 04.08.05, 10:25
          bursztynowe napisał:

          > Skoro nie widzisz światełka w tunelu, zapal sam swoją lampkę, przynajmniej
          > oświetli Ci to co wkoło Ciebie. I idź, może kogoś obejmiesz swoim światłem...
          >

          Brak swiatelka w tunelu nie oznacza, ze tunel nie ma konca. Moze jest noc, albo
          tunel za dlugi. Nie ma powodu, by ustawac, trzeba caly czas dazyc do przodu
      • anja_pl Re: Idealna miłość 04.08.05, 13:14
        bezecnymen napisał:

        > ... marsz przez życie
        > z głową w chmurach i nogami w błocie codzienności nieuchronnie kończy się
        > upadkiem

        ale przecież mozna wstać i jeszcze ktoś rękę pomocną poda smile
        to wstawaj i popatrz czy nie ma obok wyciągnietej ręki tongue_out
        z tego błota to się umyjesz pod prysznicem big_grin
    • kasia9873 Re: Idealna miłość 04.08.05, 09:38
      Scriptusie! Bardzo dobrze Cię rozumiem.
      Ja też szukam odpowiedzi na dręczące mnie pytania, z tym, że moim punktem
      odniesienia nie jest Biblia, a wiersze księdza Mieczysława Malińskiego.
      One podpowiadają jak żyć, by nasze życie było darem, a nie udręką.
      By nie żyć tylko dla siebie, ale dzielić się z innymi - dobrym słowem,
      uśmiechem, serdecznym uściskiem dłoni.
      Aby odnajdywać w sobie pokłady pozytywnej energii, które czasami drzemią gdzieś
      głeboko przywalone szarą codziennością.
      Aby uświadomić sobie co tak naprawdę jest dla nas ważne.
      Zawsze, gdy nachodzą mnie smętne myśli wracam do tych wierszy, ale nie tylko
      wtedy.
      One są moją mantrą.

      Oto jeden z nich:
      "Poruszaj się między ludźmi jak w kwietnym ogrodzie. A w ogrodzie są
      wszędobylskie stokrotki, delikatne fiołki, energiczne bratki, smutne
      chryzantemy, nostalgiczne jarzębiny, eleganckie róże, napastliwe agresty,
      wesołe pierwiosnki, nieśmiałe tulipany, wściekłe osty, nadwrażliwe mimozy,
      złośliwe pokrzywy, pyskate piwonie, zdradliwe opuncje, zalotny bez.
      Poruszaj się po tym ogrodzie z innym odniesieniem do każdego kwiatu. Bo
      miłość nie oznacza, że wszystkich masz przytulać jednakowo do serca.
      Tylko nie zapominaj - pokrzywy też kwitną.
      A wiesz, jak ciebie ludzie widzą? "
      • bezecnymen Re: Idealna miłość 04.08.05, 09:50
        > A wiesz, jak ciebie ludzie widzą? "
        wiem...... stara usychająca agawa
        • anybody1 Re: Idealna miłość 04.08.05, 09:55
          ja Ciebie tak nie odbieram, jeśli Cię to pocieszy smile
          każdy ma chwile zwątpienia, lepsze i gorsze dni. nawet Ci, którzy nie mają do
          tego żadnych powodów.
        • bursztynowe Re: Idealna miłość 04.08.05, 09:58
          To Ty się tak widzisz!
          • bezecnymen Re: Idealna miłość 04.08.05, 10:03
            wbrew pozorom to nie jest smędzeniesmile
            czekam na kogoś kto lubi sukulentybig_grin
            • bursztynowe Re: Idealna miłość 04.08.05, 12:35
              Gdyby nuta powiedziała: jedna nuta nie czyni muzyki
              ...nie było by symfonii
              Gdyby słowo powiedziało: jedno słowo nie tworzy stronicy
              ...nie było by książki
              Gdyby cegła powiedziała: jedna cegła nie czyni muru
              ...nie było by domu
              Gdyby kropla powiedziała: jedna kropla wody nie może utworzyć rzeki
              ...nie było by oceanu
              Gdyby ziarno zboża powiedziało: jedno ziarno nie może obsiać pola
              ...nie było by żniwa
              Gdyby człowiek powiedział: jeden gest miłości nie ocali ludzkości
              ...nie byłoby nigdy na ziemi sprawiedliwości i pokoju, godności i szczęścia
        • kasia9873 Re: Każdy z nas jest jedyny i niepowtarzalny 04.08.05, 10:03
          I to jest naszym największym atutem. Musimy tylko umieć te atuty pokazać innym.
          I w starości jest piekno. Choć ty Bezecny nie jesteś chyba jeszcze taki stary,
          na jakiego się w tej chwili wykreowałeś.
          Musisz odnaleźć w sobie piekno (nie mam na myśli urody fizycznej, bo to
          zupełnie inna sprawa), a wtedy również zobaczą je w Tobie inni.
          Mów sobie, że jesteś wspaniały i uwierz w to, a wtedy usłyszysz to również od
          innych.

          • bezecnymen Re: Każdy z nas jest jedyny i niepowtarzalny 04.08.05, 10:06
            mnie nie zależy na tym by wszyscy się mna zachwycali, wystarczy jedna osoba, a
            takiej nie ma....
            • kasia9873 Re: Każdy z nas jest jedyny i niepowtarzalny 04.08.05, 10:13
              Bezecny! Nie znajdziesz tej jednej jedynej, gdy będziesz siedział i powtarzał
              sobie, że jesteś usychającą agawą. Pozytywny stosunek do samego siebie jest
              połową sukcesu. Jeżeli Ty będziesz go miał, to inni to również zobaczą, aż w
              końcu trafisz na tę jedną jedyną.
              Pozytywne emocje się przyciagają.
              • anja_pl Re: Każdy z nas jest jedyny i niepowtarzalny 04.08.05, 10:33
                przeciez Bezecny nie siedzi i nie płacze tongue_out
                ostatnio wyszedł na brzeg i zobaczył samotny, biały żagiel tongue_outPP
            • tachazit Re: Każdy z nas jest jedyny i niepowtarzalny 04.08.05, 10:34
              Właśnie Bezecny, tą jedną osobą której miłości Ci brakuje możesz być Ty sam.
              Bo nawet religia nakazuje w pierwszej kolejności pokochać siebie: "Kochaj
              bliźniego swego jak siebie samego".

              Ale rozumiem też, że łatwo powiedzieć "pokochaj siebie", a trudniej to zrobić,
              bo to wymaga czasu i wysiłku, związanego z poznaniem i akceptacją siebie.

              Dopiero niedawno dotarło do mnie, że we wszystkich związkach w jakich do tej
              pory byłam, szukałam przede wszystkim czegoś, czego nie mogłam znaleźć w sobie.
              I panicznie bałam się zostać sama: sam na sam ze sobą, tą która mi się nie
              podobała. Dlatego jak do tej pory nie udało mi się stworzyć szczęśliwego
              związku!



            • bursztynowe Re: Każdy z nas jest jedyny i niepowtarzalny 04.08.05, 11:19
              Bezecny, jeśli chcesz by ktoś Cię pokochał - najpierw pokochaj sam siebie.

              Bo na razie z kiepsko z tym u Ciebie...
              • kasia9873 Re: W obronie Bezecnego 04.08.05, 13:08
                Bursztynowe !
                Zamiast Bezecnego pocieszyć, to Ty Go jeszcze bardziej dołujesz.
                Zapytam wprost. Czy Ty kochasz samego siebie? Akceptujesz siebie takim jakim
                jesteś, z całym dobrodziejstwem inwentarza?
                Pewnie odpowiedź brzmi "nie do końca".
                Wszyscy tak mamy. Przeżywamy lepsze lub gorsze dni. Czasami gubimy się w tym
                wszystkim.
                Uważam, że wysuwanie wniosków, iż bezecny nie kocha samego siebie jest trochę
                za daleko idące.
                On po prostu przestał wierzyć we własne możliwości, w to, że ma w sobie dość
                potencjału, aby walczyć o swoje szczęście.

                A tak na marginesie, uważam, że właśnie to FORUM może bardzo ludziom pomóc w
                przezwyciężaniu własnych lęków, czy wątpliwości. Lekarstwem na wszystko jest
                drugi człowiek. Rozmowa może zdziałać cuda i tak zapewne w wielu przypadkach
                się dzieje.

                Pozdrawiam
                Kasia
                • bursztynowe Re: W obronie Bezecnego 04.08.05, 13:56
                  1.Kasia, nie zawsze głaskanie po główce jest najlepszym lekarstwem - w
                  niektórych sytuacjach wręcz najgorszym...
                  2. Namawianie się zaakceptowania się, pokochania siebie trudno nazwać
                  dołowaniem. W przeciwieństwie do użalania się na kimś - znam to z autopsji.
                  3. Polecam WSZYSTKIM forumowiczom ostatni numer Zwierciadła. Są dwa ciekawe
                  teksty traktujące o tym właśnie, że "trudno tak, razem być nam ze sobą" i
                  dlaczego...
                  A dlaczego? odsyłam do lektury

                  smile
                  • kasia9873 Re: W obronie Bezecnego 04.08.05, 14:12
                    Bursztynowe! Czy ja kogoś głaszczę po główce? Jestem daleka od tego. Po prostu
                    uważam, że potrzeba trochę delikatności w naszych osądach innych ludzi, których
                    znamy jednak dość powierzchownie.
                    Forum jest takim miejscem gdzie możemy sobie pogadać i na podstawie tych rozmów
                    tworzymy w naszych głowach pewien obraz ludzi, których tak naprawdę mało znamy.
                    Dlatego zamiast ich oceniać powinniśmy wskazywać możliwości rozwiązań sytuacji,
                    które ich dręczą, czy problemów z którymi sobie nie radzią.
                    • phokara Re: W obronie Bezecnego 04.08.05, 14:20
                      > tworzymy w naszych g?owach pewien obraz ludzi, których tak naprawde˛ ma?o znamy.
                      >
                      > Dlatego zamiast ich oceniac´ powinnis´my wskazywac´ moz˙liwos´ci rozwia˛zan´ sytuacji,
                      >
                      > które ich dre˛cza˛, czy problemów z którymi sobie nie radzia˛.

                      Z powyzszego jasno wynika, ze nie powinnismy nic wskazywac, skoro ludzi tu piszacych nie
                      znamy.
                      Bowiem nie tylko oceny, ale i wskazowki moga byc niebezpieczne.

                      • kasia9873 Re: W obronie Bezecnego 04.08.05, 14:31
                        Za mało znamy, żeby ich oceniać.
                        Zresztą niezależnie od stopnia znajomości nie powinno się tego robić.
                        Natomiast możliwe propozycje rozwiązań są zupełenie czymś innym, co dana osoba
                        może wziąć pod uwagę, ale może z nich również nie skorzystać
                    • bursztynowe Re: W obronie Bezecnego 04.08.05, 15:20
                      1. Powiedz, w którym momecie osądzam Bezecnego, bo się zaczynam gubić...
                      2. Wydaje mi, że to co robie jest własnie wskazywaniem sposobu rozwiązania. Nie
                      jest nim z pewnością pokiwanie głową, "no tak, kolego, nie ma prawdziwej
                      miłości na tym świecie... oj nie ma...". Problemy, które nas (mnie również -
                      nie mam monopolu na mądrość) dręczą mają swoje źródło, i to bardzo konkretne.
                      Trzeba więc sięgać do źródła. Owszem, empatia, współczucie czy poczucie
                      bliskości/wspólnoty z innymi jest bardzo potrzebna (i nie sądzę by tego na
                      naszym formumzabrakło), ale nie zawsze to wystarczy by komuś pomóc. Proste
                      stwierdzenie "chopie, nie płakaj, będzie lepiej" jest raczej mało budujące i
                      nieskuteczne.
                      3. Nie tworzę sobie obrazu ludzi na podstawie ich wypowiedzi na forum
                      (przynajmniej staram się tego unikać, być może nie zawsze mi się to udaje)
                  • kocur.czarny latwo napisac 04.08.05, 14:28
                    - pokochaj siebie
                    - wyjdz z dola
                    Wujek Dobra Rada prawie.
                    To jest cholernie trudne, szczegolnie w przypadkach gdy musimy wybierac.
                    Wyberac miedzy... no wlasnie, to nie sa jednoznaczne wybory, gdyby tak bylo,
                    nikt z nas nie mialby klopotow. Ale w momencie gdy sa to wybory gdzeies z
                    pogranicza, gdy konsekwencje decyzji wplywaja na innych, wtedy jest duuuzo
                    trudniej. Brak decyzji z kolei wplywa cholernie negatywnie na psychike i dol
                    sie poglebia. A gdy brakuje jeszcze zrozumienia i wsparcia ze strony innych,
                    gdy ma sie swoje winy, wyrzuty sumienia, naprawde trudno pokochac siebie. Jest
                    taki piekny film Wiosna, lato, jesien, i znowy wiosna. Pokazuje ze mozna sie
                    odnalezc. Ja przynajmniej jeszcze nie potrafie.
                    • kasia9873 Re: latwo napisac 04.08.05, 14:48
                      Całe nasze życie jest drogą, którą idąc jesteśmy zmuszeni do dokonywania
                      pewnych wyborów i tego nie zmienimy. Dopiero po jakimś czasie okazuje się, czy
                      te wybory były słuszne. Na poczatku żadko jestesmy w 100% pewni, że podejmujemy
                      dobrą decyzję.
                      Jestesmy trochę jak hazardziści. Raz się wygrywa raz przegrywa.
                      Zeby przetrwać warto jest robić własny rachunek sumienia. Podsumować swoje
                      postępowanie. Po jednej stronie kartki spisać listę rzeczy, które nam nie
                      wyszły, które zawaliliśmy, a po drugiej pozytywy.
                      Później przyznać się do swojej winy i powiedzieć sobie, ale też drugiej osobie,
                      której to doknęło "zchrzaniłem" to czy tamto. Ale z drugiej strony pokazać, że
                      robiłem też dobre rzeczy.

                      I co najważniejsze raz zamkniętego rachunku sumienia nie rozstrząsać ponownie.
                      • kasia9873 Re: przepraszam za błąd ortograficzny 04.08.05, 14:51
                        Oczywiście słowo rzadko pisze się przez "rz"
                      • kocur.czarny Re: latwo napisac 04.08.05, 14:52
                        Odwoluje czesciowo to co napisalem do ciebie w innym watku. Tu przynajmniej
                        starasz sie odpowiedziec na pytanie "jak?".
                        • kasia9873 Re: latwo napisac 04.08.05, 14:54
                          Który wątek masz na myśli?
                          • kocur.czarny Re: latwo napisac 04.08.05, 15:01
                            Spod jakiego znaku jestes.
                            Watki sie mieszaja. We wszystkich mimo innych tytulow piszemy o tym samym.
                            Prawie.
                            • kasia9873 Re: latwo napisac 04.08.05, 15:02
                              Pytasz o znak zodiaku? Byk
                              • kocur.czarny Re: latwo napisac 04.08.05, 15:07
                                kasia9873 napisała:

                                > Pytasz o znak zodiaku? Byk

                                Spadlem z krzesla ze smiechu. Piekne.
                                • kasia9873 Re: latwo napisac 04.08.05, 15:41
                                  Zamiast się śmiać napisz o co chodzi.
                                • anybody1 Re: latwo napisac 04.08.05, 15:43
                                  czyżbyś też był bykiem?
                                  ja też smile
                                  • phokara Re: latwo napisac 04.08.05, 15:48
                                    On nie. On jest ryba - leszcz z niezapominajkami.
                                    O rety, alez nam sie watki miksuja przeuroczo.
                                    • anybody1 Re: latwo napisac 04.08.05, 15:59
                                      aaa, no tak, rzeczywiście smile
                                • kasia9873 Re: latwo napisac 04.08.05, 15:55
                                  No wreszcie załapałam. Codziło Ci o wątek "Spod jakiego znaku jesteś" i Twój
                                  ostatni post, w którym dowodzisz, że jestem rasowa szefowa. Przeczytałam go
                                  dopiero przed chwilą, dlatego nie wiedziałam co masz na mysli.

                                  Przyznaję, miałeś prawo spaść z krzesła, zachowałam się jak typowa blondynka,
                                  chociaz nią nie jestem.
                                  Pozdrawiam
                                  • kocur.czarny Re: latwo napisac 04.08.05, 16:13
                                    To bylo urocze i niekoniecznie blondynskie. Lubie tego typu sytuacyjne
                                    nieporozumienia. Np ostatnio w knajpce na plazy.
                                    Ja uprzejmie do kelnerki:
                                    - Czy moglibysmy cos zamowic.
                                    Ona ze zniewalajacym usmiechem:
                                    - Alez oczywiscie, ze tak.
                                    Ona odchodzi nie przyjmujac zamowienia.
                    • phokara Re: latwo napisac 04.08.05, 14:54
                      >
                      > taki piekny film Wiosna, lato, jesien, i znowy wiosna. Pokazuje ze mozna sie
                      > odnalezc. Ja przynajmniej jeszcze nie potrafie.

                      Ech.... tego, Kocie, to ja Cie podrapie troche za uchem wirtualnie, tak za ten film...
              • bezecnymen Re: Każdy z nas jest jedyny i niepowtarzalny 04.08.05, 18:57
                oj ludziska... mam popaść w samouwielbienie??
                ja siebie lubie, to wystarczy myślęsmile gdybym kochał samego siebie nie szukałbym
                drugiej połówki bo uznałbym się za twór doskonałytongue_out mało brak i kto wietongue_out
      • tachazit Re: Idealna miłość 04.08.05, 09:59

        Uważam, że wszystko zależy od "wewnętrznej" decyzji człowieka. Każdy robi to co
        chce, choćby mu radzili najwięksi mędrcy.
        Jeśli podjęło się pewną decyzję, to zawsze znajdzie się cytat z biblii lub
        innych filozofii życiowych, lub poradę kogoś bliskiego, które usprawiedliwią
        lub "uprawomocnią" nasz wybór.

        A jeśli chodzi o mojego guru, to jest nim Seneka, ostatnio aby umocnić się w
        swoich decyzjach wałkuję dwie myśli:

        "Sprawy ludzkie nie ida aż tak dobrze, żeby się podobało większości to co
        lepsze"
        "Gubimy się naśladując innych: oddzielmy się tylko od tłumu, a wrócimy do
        zdrowia"

    • bursztynowe Atrakcyjny Kaziemierz 04.08.05, 11:35
      W taki razie dedykuje Wam piosenkę Atrakcyjnego Kaziemierza "Prawdzia miłość"
      (wiem, wiem, znowu się powtarzam), która szła mniej więcej tak:


      Prawdziwa miłość zwykle dłużej trwa niż kilka sekund
      Prawdziwa miłość zostawia trwały ślad w człowieku
      Prawdziwa miłość potrzebna jak komórce mitochondria
      Prawdziwa miłość wcale się nie zdarza co dnia

      Więc kochaj, kochaj, kochaj
      a jak nie, to wynocha
      Jest tyle dziewcząt w mieście
      ja zaś atrakcyjny jestem

      On ją porzuca, ona odchodzi we łzach,
      a on chodząc ulicami znajduje kolejną
      której śpiewa namiętnie:

      Prawdziwa miłość według niektórych nie zna granic
      Prawdziwą miłość przeżyć może nawet Indianin
      Prawdziwa miłość ponoć wszystko nam wybacza
      Prawdziwa miłość jest jak zima dla c.o. - palacza

      Więc....

      On ją porzuca, ona odchodzi we łzach
      a on chodząc ulicami znajduje następną
      której śpiewa namiętnie:

      Prawdziwa miłość nie zdradzi - kiedyś tak śpiewano
      Prawdziwa miłość zawsze inaczej, a jednak tak samo
      Prawdziwa miłość to ból, szczęście, rozkosz i udręka
      Prawdziwa miłość często beznadziejna, jak ta piosenka

      Więc....

      On ją porzuca, ona odchodzi we łzach
      a on chodząc ulicami śpiewa....




      tymczasem nucąc po nosem, oddalę się w podskokach...
      paaa
      • phokara To ja pojade atrakcyjna Wislawa 04.08.05, 13:20
        "Milosc szczesliwa.
        Czy to jest normalne, czy to powazne, czy to pozyteczne?
        Co swiat ma z dwojga ludzi, ktorzy nie widza swiata?
        Wywyzszeni ku sobie bez zadnej zaslugi,
        pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani,
        ze tak stac sie musialo.
        W nagrode za co? Za nic.
        Swiatlo pada znikad...

        (...)

        Niech ludzie nie znajacy milosci szczesliwej
        twierdza, ze nigdzie nie ma milosci szczesliwej.
        Z ta wiara lzej im bedzie i zyc, i umierac."


        ...
        Ale wszystkim Wam zycze, zebyscie ja poznali.
        • tachazit Re: To ja pojade atrakcyjna Wislawa 04.08.05, 16:06
          A mi się wydaje, że każdy inaczej czuje i opisuje miłość i choć można znaleźć
          podobieństwa to niezliczone są sposoby jej wyrażania. Gdyby było tak prosto
          opisać w piosence czy wierszu uniwersalny przepis na miłość to już od wieków
          ludzie nie mieli by po co żyć..
    • akacjax Re: Idealna miłość 04.08.05, 18:35
      1.Jeżeli wolno nam nazywać uczucie miłością idealną (określenie takie dla
      jasności, że chodzi o odniesienie do tekstu 1 Listu do Korynian), gdy nie ma
      wzajemności, to nie wolno nam narzekać na samotność wtedy. W ogóle wtedy nie
      należy narzekać, być smutnym itp.

      2.Z drugiej strony chyba nie ma możliwości dążenia do idealnej miłości przez
      poprawianie mocy uczucia w sobie. Albo się ma tą idealną miłość, albo nie.

      3.I na to wszystko przychodzi świadomość, że tamto to nie była w/w m.i.,
      potem ew. rozwód. I pojawia się pytanie o kolejny związek. A raczej wiele pytań.
      O swoje szanse, o chęci. A tak naprawdę to jest jakoś związane: gdy pojawi się
      miłość nie będzie zadawania pytań, czy chcę, czy mogę, czy wypada itd.
      Pozostaje tylko kwestia dania sobie przyzwolenia na taką.
      Ja póki co wiem, że sama nie daję sobie takowego ( i nie wiem, czy to na stałe,
      czy na tymczasem-choć taka furtkę sobie zostawiamsmile.
      Może niektórzy z Was też (czasem nieświadomie), a potem zdziwienie, że próbują
      i nie wychodzi.

      • scriptus Re: Idealna miłość 04.08.05, 19:52
        Ja już nic nie wiem i w życiu chyba już nikogo nie pokocham, skończyły mi się
        zasoby miłości, nawet tej nieidealnej ;-(
        • akacjax Re: Idealna miłość 04.08.05, 21:58
          W głębi duszy czuję, że te zasoby się odnawiają, są niewyczerpalne.
          Fajnie się pisze..
          Ale nie miałabym odwagi powiedzieć o sobie: chyba już nikogo nie pokocham-tak
          dobrze to swojej przyszłości nie znam.
          Choć na pewno( to ew. pokochanie) nie jest aktualnie możliwesmile
          • tricolour Możliwe... 04.08.05, 22:00
            ... może nie jest, ale jest dopuszczalne, prawda?

            smile)))
            • akacjax Re: Możliwe... 04.08.05, 22:04
              Wychodzę z założenia: nigdy nie mów nigdy smile
              Póki co nie daję sobie nawet przyzwolenia, ale u mnie wszystko zbyt świeże.
        • bursztynowe Re: Idealna miłość 05.08.05, 08:55
          Wiesz Scriptusie, powiem Ci w tajemnicy. Pokłady Miłości są niezmierzone. W
          każdym. Ale nie każdy chce i potrafi je wydobyć. I nie martw się, że Ci
          zabraknie. Możesz zgorzknieć, zrezygnować, poddać się, stać się cynikiem... Ale
          ona cały czas pozostanie w Tobie, co prawda głęboko zakopana, zamknięta gdzieś
          tam, a klucz (pozornie) wyrzucony.

          To co czujesz w tej chwili nie jest Prawdziwym Scriptusem. Kim? No właśnie, nie
          mnie odpowiadać...


          A co do miłości z listu sw. Pawła...
          Myślę, że chodziło mu o miłość alturistyczną, nie oczekującą niczego w zamian,
          miłość pozbawioną ego i wszystkich jego niedoskonałości. Czy jest możliwa?
          Oczywiście. Chodzi po Ziemi kilka znanych przykładów, a znacznie więcej jest i
          pozostanie anonimowych ("nie szuka poklasku"). Są także tutaj, na naszym forum
          (nie ja, nie ja, żeby nie było wątpliwości).
          Fromm nieco inaczej sformułował to co zawarte jest w liście św. Pawła:
          "Prawdziwa" miłość jest wtedy gdy mówimy "potrzebuje cię, bo cie kocham",
          a nie "kocham cie, po cie potrzebuję".

          Cudzysłów przy "prawdziwa" bierze się stąd, że nie ma prawdziwej i
          nieprawdziwej miłości. Ona jest albo nie.

          Nie zamykajcie się na miłość!


          "Only need is love
          Love is the only need."



          Pogody ducha!

          PS. Doskonale wiem co czujesz. Kiedyś też mówiłem, tak jak Ty ("już nigdy
          nikogo nie pokocham", "never more", "nie dam się wiecej skrzywdzić", "nie chce
          już tak cierpieć", "skończyć z tym", "pętla czy wieżowiec? a może nóż?").

          Kiedyś...
          Tymczasem jestem (może raczej "bywam", ale się staram), i wszystko się może
          jeszcze zdarzyć...

          Dziś jest pierwszy dzień reszty mojego życia!
          Waszego też!
          • scriptus Re: Idealna miłość 05.08.05, 10:10
            Bursztynku, masz sporo racji, nie umiem sie w tym znalezc.
            Poza "potrzebuje Cie, zebym Ci byl potrzebny, zebym mial komu dac siebie", sa
            takie prozaicznymi potrzeby wlasnymi, jak cieplo, przytulenie, bliskosc, seks.
            Wszystko to ma charakter wzajemny, nie moze ona byc daleko, kiedy ja jestem
            blisko, itd. Mozna bez tego zyc, ale chyba latwiej tym, co tego nigdy nie
            zaznali. Kidy tego brak, zycie w domu zamienia sie w zycie w hotelu, w podrozy,
            gdzie wszyscy sa obcy, nawet, jesli sa przyjazni...
            • bursztynowe Re: Idealna miłość 05.08.05, 10:22
              Dom jest tam gdzie my jesteśmy. Czy to hotel, namiot, hacjenda, whatever
              My go tworzymy.
              Nie budynek, meble, farba na ścianach.
              Jeśli stworzymy dom dla siebie (mam na myśli samotnie), włożymy w niego swoją
              duszę, z pewnością znajdzie się ktoś, kto poczuje się tam "jak w domu" i
              zostanie...
              • scriptus Re: Idealna miłość 05.08.05, 12:47
                Tak, ale bez serca nie ma domu.
                Jak przychodzisz gdzies, tylko po to, zeby przetrwac noc, to nie jest to dom.
                Sytuacja, jaka zaistniala, faktycznie odebrala mi zone i dom, choc fizycznie
                niewiele sie zmienilo. Ja do tego domu przychodze z niechecia, choc to moj dom,
                kazdy powod jest dobry, zeby wyjsc.
    • e.mes Wszak i tak zginiemy w zupie... 09.08.05, 10:15
      Kochani...

      nie ma idealnej miłości...
    • bursztynowe Re: Idealna miłość 09.08.05, 14:43
      facet.interia.pl/news?inf=653535
      • julka1800 Re: Idealna miłość 09.08.05, 14:57
        ales wygrzebał, w zyciu bym tego nie znalazła gdybym nie szukała...
        • bursztynowe Re: Idealna miłość 09.08.05, 15:04
          no bo się w pracy obijasz....
          big_grinDDDD
      • scriptus Re: Idealna miłość 09.08.05, 15:00
        Dobre ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka