tricolour
06.10.05, 20:13
... różni sie od inteligencji ludzkiej.
Toczę w jednym z wątków spór dotyczący sprawy, czy małżonkowie w trakcie
rozwodu są jeszcze małżonkami, czy już nie.
Oczywiste jest, że wedle prawa są małżonkami co się zowie, ale to nie
wszystko. Bo celem ich rozwodu jest bycie wolnym i tylko wyglądają korzystnego
dla siebie wyroku.
Wynika z tego, że można być małżonkiem prawnie, a oczekiwać od tego samego
prawa by małżonkiem nie być - i stąd cały problem.
Drogie Panie bronią swojej koleżanki, która rozwodząc się z mężem zasięga o
nim opini w róznych źródlach: wypytuje rodzinę i psychologa (który lekarzem
nie jest) o stan zdrowia.
Gdyby żona miała ochotę byc żoną, to owo wypytywanie uznałbym za przejaw
troski o bliską osobę.
Gdy żona nie chcę być żoną, a wypytuje o sprawy faceta, z którym toczy boje
sądowe, to nie jest to troska, ale zbieranie materiałow. Gdy ktoś potajemnie
zbiera o drugim informacje, to takie zachowanie budzi mój niepokój, który
wyraziłem. Tymczasem drogie Panie uważają to za zupełnie normalne.
Mam pewien pomysł - zróbmy eksperyment myślowy: wyobraźcie sobie, drogie
Koleżanki, że Wasi eksowie wypytują o szczegóły ginekologów, do których
regularnie chodzicie. Co Wy na to? Może ci eksowie zbieraja takie osobiste
informacje z TYLKO troski o Wasze zdrówko?
Zapewniam przy tym, że psycholog zajmuje sie równie intymnymi sprawami, co
ginekolog.