pan_incognito
26.10.05, 10:34
Uświadomiłem sobie, że czytając to forum muszę być masochistą. Po kilku
wątkach powinienem z powodu przynależności płciowej wpaść w bezdenną
depresję , wstąpić do zakonu kontemplacyjnego albo przynajmniej zmienić nick
na pani_incognito. My (faceci) krzywdzimy, zdradzamy, porzucamy, nie kochamy,
jesteśmy narcyzami, jak mamy kaloryfer na brzuchu to mózg gładki jak lico
prezydenta IV RP. Czarno-biały szok.
Mam znajomą, która przez kilka lat była szczęśliwą mężatką, facet w niej
zakochany do szaleństwa, ona w nim (chyba) też, planowali dziecko. I nagle
grom, poznała innego, krótki romans i bez większego namysłu i glębszych
rozterek zostawiła męża. Teraz rozwód w toku. Ona w skowronkach przy boku
nowego modelu, a eks w stanie kompletnej dekonstrukcji. Historia autentyczna
i do tego uroczo biało-czarna.
Pełnomocnik ds. równego statusu kobiet i mężczyzn za chwilę będzie wstydliwą
historią, trzeba samemu zadbać o równouprawnienie (i równoobciążenie).