równy status płci

26.10.05, 10:34
Uświadomiłem sobie, że czytając to forum muszę być masochistą. Po kilku
wątkach powinienem z powodu przynależności płciowej wpaść w bezdenną
depresję , wstąpić do zakonu kontemplacyjnego albo przynajmniej zmienić nick
na pani_incognito. My (faceci) krzywdzimy, zdradzamy, porzucamy, nie kochamy,
jesteśmy narcyzami, jak mamy kaloryfer na brzuchu to mózg gładki jak lico
prezydenta IV RP. Czarno-biały szok.

Mam znajomą, która przez kilka lat była szczęśliwą mężatką, facet w niej
zakochany do szaleństwa, ona w nim (chyba) też, planowali dziecko. I nagle
grom, poznała innego, krótki romans i bez większego namysłu i glębszych
rozterek zostawiła męża. Teraz rozwód w toku. Ona w skowronkach przy boku
nowego modelu, a eks w stanie kompletnej dekonstrukcji. Historia autentyczna
i do tego uroczo biało-czarna.

Pełnomocnik ds. równego statusu kobiet i mężczyzn za chwilę będzie wstydliwą
historią, trzeba samemu zadbać o równouprawnienie (i równoobciążenie).
    • bellima ?? 26.10.05, 10:57
      no i co w związku z tym?
      nie zauważyłeś, że gro piszących tu kobiet to te
      porzucone/zdradzone/oszukane/itd które piszą o SWOICH doswiadczeniach i które
      własnie dopominaja się o ten równy status - czyli równouprawnienie i
      równoobciążenie nie tylko winą i jej skutkami ale i obowiązkami rodzinnymi w
      przypadku dzieci, a tu bywają na etapie wylewania zalu i bólu?
      Uważasz ,że to twoja małżonka Cie krzywdzi w waszym układzie? boisz sie być sobą
      po prostu? skąd te kompleksy co do bycia facetem i masochistyczne zapędy,
      dlatego że sąsiad bije żonę to czujesz sie winny bo tez jestes facetem jak sąsiad?
      czy ktokolwiek na tym forum kiedykolwiek twierdził, że zawsze to facet porzuca a
      nigdy kobieta? zastanow sie o co ci chodzi.

      • pan_incognito Re: ?? 26.10.05, 12:34
        historie, które tutaj przeczytałem naprawdę robią wrażenie, i to cholernie
        duże, mnóstwo bólu i bezradności. Tyle że w przytłaczającej większości
        przypadków to mężczyźni w tych historiach krzywdzą. Zastanowiłem się jak ten
        forumowy obraz ma się do tego co sam widzę dookoła siebie. Ot taka genderowo-
        statystyczna refleksja. I uświadomiłem sobie (być może rzecz oczywistą) że bywa
        baaaaardzo różnie. Wśród moich bliższych i dalszych znajomych w dwóch
        przypadkach to kobieta zostawiła męża (raz bo jak napisałem poznała innego) w
        drugim przypadku bo stwierdziła, że małżeństwo to była pomyłka. W obu faceci
        starali się ratować związek i to oni byli tą zranioną stroną. Zdrady? Zdradzają
        i faceci i kobiety. Co do tego już nie mam złudzeń.

        W żaden sposób nie odnoszę się do przeżyć kobiet, które tutaj piszą, nie
        umniejszam ich żalu czy bólu, nie usprawiedliwiam osób, które je skrzywdziły.

        Zdumiewa mnie tylko jak mało tutaj facetów, którzy mieliby swoje historie do
        opowiedzenia. Niechęć przed wyciaganiem swoich przeżyć i uczuć na światło
        dzienne? Bo faceci "nie płaczą"? Zaciska się zęby i idzie dalej? To na pewno
        nie kwestia braku takich historii.

        ps. żona mnie krzywdzi? boję się być sobą? kompleksy z powodu bycia facetem?smile
        jesteś autentyczną ekspertką, a powiesz mi kiedy moje małżeństwo się
        ostatecznie rozwali?
        • czekolada72 Re: ?? 26.10.05, 12:38
          Ale dlaczego masz pretensje do nas - bab, za to, ze faceci nie pisza i/lub nie
          wywalaja zalow na zdradzajace ich zony, na to ze ich zostawily/odrzucily ? Czy
          to moja wina, ze faceci ktorzy sie nie ujawniaja - nie ujawniaja sie? To napisz
          apel do nich!
          • pan_incognito Re: ?? 26.10.05, 12:50
            to nie kwestia pretensji a juz na pewno nie pretensji skierowanych kobiet,
            zaraz za to wyrażę pretensję o przypisywanie mi nieuzasadnionych pretensjismile
            Spokojnie, to tylko zdziwienie trochę monofonicznym obrazem na forum.
        • bursztynowe Faceci nie płaczą... 26.10.05, 12:41
          pewnie dlatego, że faceci inaczej odreagowują...
          nie na forum tego typu, tylko w serwisie randkowym, ewentualnie (jako sil8, z
          koleżkami przy piwie)....

          albo inne wyjaśnienie....
          faceci, jako stworzenia bardziej pragmatyczne, mniej rozdrapują przeszłość, a
          bardziej się koncentrują na przyszłości (nowa laska, nowa bryka, więcej kasy).
          Kobiety odwrotnie. Uwielbiają wracać... z uporem maniaka...
          I "nasze" również. Zwróć uwagę, że mało piszą o perspektywach, tylko wciąż się
          katują zaszłościami...
          • bellima Re: Faceci nie płaczą... 26.10.05, 13:08
            dokładnie. my tu siedzimy i roztrząsamy dlaczego, jak on mógł itd.,
            a ex juz biega za następną ofiarąsmile)) nie ma czasy ślęczeć na takim forum bo ma
            realne potrzeby do spełnienia natychmiastsmile))
          • pan_incognito Re: Faceci nie płaczą... 26.10.05, 13:12
            może to kwestia różnic w umiejętności i możliwości wyrażania uczuć? Zraniony
            facet nie będzie opowiadał dookoła o swoim złamanym sercu bo będzie bał się że
            wyjdzie na mięczaka, gametę, metroseksualistę. Poza tym żaden facet nie chce
            się przyznać do tego, że jest ofiarą. Prawdziwy mężczyzna i porażka? Toż od
            prawdziwego faceta kobieta nigdy by nie odeszła, prawdziwy facet rzuca a nie
            jest rzucany. Stereotypy, wzorce kulturowe, myślę że to jest podstawowa
            przyczyna.

            Nie wierzę, że normalny, myślący i czujący facet, którego rzuca żona nie czuje
            bólu i jest w stanie od razu wyleczyć się nową laską czy sportową bryką.
            • normaalka Re: Faceci nie płaczą... 26.10.05, 23:05
              pan_incognito napisał:

              > Toż od
              > prawdziwego faceta kobieta nigdy by nie odeszła, prawdziwy facet rzuca a nie
              > jest rzucany.
              Dlaczego akurat moj jest z plastiku??? Znalazł sobie panienkę, ale nic się nie
              stało. Nie da się wydłubać z domu. Ja muszę się wyprowadzić. Skóra mi cierpnie
              na myśl o boju, jaki będę musiała stoczyć o uzyskanie rozwodu. Wiem, o co
              chodzi: ciepłe kapcie w kratę, wyprane koszule, król-słońce, a na boku.. Już
              słyszałam o świetlanej przyszłości z młodymi kobietami, a ja na łańcuchu .

          • kasiar74 Re: Faceci nie płaczą... 26.10.05, 13:40
            bursztynowe, uważam że przesadzsz z tym że kobiety zyja zaszłościami
            jesli za zaszłości uważamy dzieci, pieniądze na ich utrzymanie i troske o to
            czy dzieci mają kontakt z ojcem to tak
            to się zgodze
            kobiety zyją zaszłościami
            • bellima Re: Faceci nie płaczą... 26.10.05, 13:48
              sad no i sie zrobiło smutno.
              • normaalka Re: Faceci nie płaczą... 26.10.05, 22:58
                Smutno też musi być. To naturalny stan, należy go przeżyć jak inne.
            • bursztynowe Re: Faceci nie płaczą... 26.10.05, 14:48
              Dzieci nie są zaszłością, nigdy w życiu...

              Nie przeczytałaś uważnie...
              chodzi mi wracanie myślami i zadręczanie się, użalanie się nad sobą bez końca,
              rozważanie wszystkiego po raz kolejny i kolejny, w sytuacji gdy już wszystko
              zostało powiedziane, a czas jest "przeszły, dokonany"

              a co do dzieci... to zauważyłem (na szczęscie nie na tym forum), ale są one
              bardzo wdzięcznym narzędziem do walki z eksiem (utrudnianie kontaktów,
              szkalowanie, wręcz zohydzanie, szantażowanie ...), właśnie w imię owych
              zaszłości, zranionej dumy czy miłości własnej... zamiast spojrzeć w przód i
              zastanowić się jakie będzie miało konsekwencje takie postępowanie. Przede
              wszystkim dla dzieci...
              • sun_woman Re: Faceci nie płaczą... 26.10.05, 17:00
                bursztynowe napisał:

                > chodzi mi wracanie myślami i zadręczanie się, użalanie się nad sobą bez
                końca,
                > rozważanie wszystkiego po raz kolejny i kolejny, w sytuacji gdy już wszystko
                > zostało powiedziane, a czas jest "przeszły, dokonany"

                nadmiernie generalizujesz. są różne charaktery. (albo ja jestem mężczyzną !? wink)
                • normaalka Re: Faceci nie płaczą... 26.10.05, 22:56
                  sun_woman napisała:

                  > > zostało powiedziane, a czas jest "przeszły, dokonany"
                  >
                  > nadmiernie generalizujesz. są różne charaktery. (albo ja jestem
                  mężczyzną !? wink
                  Wobec tego ja też.
        • bellima Re: ?? 26.10.05, 13:06
          > ps. żona mnie krzywdzi? boję się być sobą? kompleksy z powodu bycia facetem?smile
          > jesteś autentyczną ekspertką, a powiesz mi kiedy moje małżeństwo się
          > ostatecznie rozwali?

          a to juz zalezy wyłącznie od ciebie. a co wiecej, od "was". wszak macie
          równouprawnienie.
          mozesz nawet tu pisac ze żona jest "be", jesli z punktu widzenia moich
          doświadczen uznam, że jest faktyczniej bardziej "be" od Ciebie, to bede
          pocieszac ciebie. a jesli Twoja żona przypadkiem tu trafi i opisze swoją
          historię może się okazac, że to była inna historia niż Twoja.

          nie ma tu "równouprawnienia" bo nikt nie pisze o "złych" kobietach? ja z
          kobietami w związki nie wchodzę. masz coś do powiedzenia na ten temat to pisz,
          przeciez nikt Ci nie zabrania.
          • pan_incognito Re: ?? 26.10.05, 14:07
            bellima napisała:

            > a to juz zalezy wyłącznie od ciebie. a co wiecej, od "was". wszak macie
            > równouprawnienie.
            > mozesz nawet tu pisac ze żona jest "be", jesli z punktu widzenia moich
            > doświadczen uznam, że jest faktyczniej bardziej "be" od Ciebie, to bede
            > pocieszac ciebie.

            skoro wchodzimy do mojego ogródka, to nikt tu nie jest "be", jedno jest "a" a
            drugie "wu", a między nami prawie cały alfabet (pocieszenia nie oczekuję)

            a jesli Twoja żona przypadkiem tu trafi i opisze swoją
            > historię może się okazac, że to była inna historia niż Twoja.

            każdy patrzy z własnej perspektywy, każdy przywiązuje wagę do czegoś innego,
            nie ma możliwości żeby dwie różne osoby postrzegały jedną sytuację w dokładnie
            taki sam sposób

            a poza tym jak przystało na typowego faceta zapomniałem wspomnieć że mam pięć
            kochanek i trójkę nieślubnych dzieci, jasne.

            > nie ma tu "równouprawnienia" bo nikt nie pisze o "złych" kobietach? ja z
            > kobietami w związki nie wchodzę. masz coś do powiedzenia na ten temat to pisz,
            > przeciez nikt Ci nie zabrania.

            miałem to szczęście że nie spotkałem nigdy "złej" kobiety, o swojej żonie też
            mam nadzieję że nigdy nie powiem w ten sposób.

            przymruż trochę oko czytając tytuł wątku, przecież nie chodzi o dosłowne
            równouprawnienie
            • bellima Re: ?? 26.10.05, 14:18
              > a poza tym jak przystało na typowego faceta zapomniałem wspomnieć że mam pięć
              > kochanek i trójkę nieślubnych dzieci, jasne.


              zastanów się dlaczego to dodałeś.
              czujesz się pokrzywdzony przez "jakieś" kobiety a te z forum majace złe zdanie
              o swoich exach szczególnie? hę?


              > przymruż trochę oko czytając tytuł wątku, przecież nie chodzi o dosłowne
              > równouprawnienie

              ja cały czas przymrużam oko. ale nie wiem o co Ci chodzi. z jednej strony
              doszukujesz się na siłe podobieństw, z drugiej strony róznic między płciami i
              podkreslasz to "be" po stronie faceta.
              a hasło sztandarowe które temu przyswieca to mniej wiecej "na pewno wg was facet
              to swinia- mam racje?zapewniajcie mnie kobiety ze jest inaczej"...
              -naprawde nie wiem o co ci chodzi. moze faktycznie chcesz sie masochistycznie
              poudzielac-odegrac, tylko nie wiem po co.
              • pan_incognito Re: ?? 26.10.05, 16:12
                bellima napisała:

                > > a poza tym jak przystało na typowego faceta zapomniałem wspomnieć że mam
                > pięć
                > > kochanek i trójkę nieślubnych dzieci, jasne.
                >
                >
                > zastanów się dlaczego to dodałeś.

                uwielbiam wyśmiewać stereotypy (niezależnie czy dotyczą facetów czy kobiet)

                > czujesz się pokrzywdzony przez "jakieś" kobiety?

                hmm... niech pomyślę, taaak!!! no jasneee!!! wszystko przez to wstrętne babsko
                od w-f, które z pogwałceniem wszelkich zasad sprawiedliwości postawiło mi dwóję
                w 3 kl podstawówki, kurcze... Ty to masz nosa...

                > > ja cały czas przymrużam oko. ale nie wiem o co Ci chodzi. z jednej strony
                > doszukujesz się na siłe podobieństw, z drugiej strony róznic między płciami i
                > podkreslasz to "be" po stronie faceta.
                > a hasło sztandarowe które temu przyswieca to mniej wiecej "na pewno wg was
                face
                > t
                > to swinia- mam racje?zapewniajcie mnie kobiety ze jest inaczej"...
                > -naprawde nie wiem o co ci chodzi. moze faktycznie chcesz sie masochistycznie
                > poudzielac-odegrac, tylko nie wiem po co.

                nie obraź się Bellimo, ale nad swoimi umiejętnościami psychologa musisz jeszcze
                sporo popracować

                Podsumuję krótko dla Ciebie. Zauważyłem, że jest różnica między forum a światem
                rzeczywistym. Na forum jest gigantyczna przewaga zranionych kobiet podczas gdy
                kobiety też potrafią ranić. Potem zapytałem się czemu ci zranieni faceci,
                którzy gdzieś tam są nie mówią o swoich uczuciach. Bez żadnych podtekstów.

                I jeszcze specjalnie dla Ciebie, bez żadnej ironii, mrużenia oczu, wyjątkowo
                dosłownie. Nigdy nie skrzywdziła mnie żadna kobieta. Nigdy nie porzuciła, nigdy
                nie zraniła. A kobietom, które opisywały swoje przeżycia na forum naprawdę
                serdecznie współczuję i mam nadzieję, że uda im się poukładać życie. Kropka
                • bellima Re: ?? 26.10.05, 16:21
                  > Podsumuję krótko dla Ciebie. Zauważyłem, że jest różnica między forum a światem
                  > rzeczywistym. Na forum jest gigantyczna przewaga zranionych kobiet podczas gdy
                  > kobiety też potrafią ranić. Potem zapytałem się czemu ci zranieni faceci,
                  > którzy gdzieś tam są nie mówią o swoich uczuciach.


                  Ale po co te czysto teoretyczne rozwazania o nieobecnych facetach ktorzy tu nie
                  piszą i nic konkretnego od siebie napisać nie moga?
                  Może dlatego, ze jestes "świeży" na tym forum, to teoretyzowac ci się chce. Mnie
                  zupełnie nie smile . Może innym bardziej.
                  • pan_incognito Re: ?? 26.10.05, 16:37
                    bellima napisała:
                    > Ale po co te czysto teoretyczne rozwazania o nieobecnych facetach ktorzy tu ni
                    > e
                    > piszą i nic konkretnego od siebie napisać nie moga?

                    Nieobecni faceci, którzy tu nie pisza i nic konkretnego od siebie napisać nie
                    mogą... pasuje do każdego eks
                    • bursztynowe Dzieci 26.10.05, 16:52
                      Bella
                      Inco

                      dajcie już sobie spokój...
                      bo nie wiem już nawet o co się spieracie....
                      • bellima Re: Dzieci 27.10.05, 09:05
                        ja o absurd teoretyzowania o prawdziwkach wink
                    • bellima Re: ?? 27.10.05, 09:04
                      pan_incognito napisał:

                      > Nieobecni faceci, którzy tu nie pisza i nic konkretnego od siebie napisać nie
                      > mogą... pasuje do każdego eks


                      zdziwiłbyś sięsmile))))))) ale nieprawda.
                      do tego exowie to nie "obcy" a raczej dość dobrze znani smile)))
              • normaalka Re: ?? 26.10.05, 23:08
                bellima napisała:

                > a hasło sztandarowe które temu przyswieca to mniej wiecej "na pewno wg was
                face
                > t
                > to swinia- mam racje?zapewniajcie mnie kobiety ze jest inaczej"...
                Jest
                Mój podpis: normaalka
    • akacjax Re: równy status płci 26.10.05, 17:45
      Forum nie służy badaniu społeczeństwa, nie jest reprezentatywne. I dobrze nam z tym. Skupia osoby, które już się w pewien sposób rozstały lub są na ostatniej ścieżce do rozstania.
      Nie widziałam, by ktos radził komukolwiek rozwód bez poważnej próby ratowania związku, to cecha ludzi, którzy wiedzą, co piszą, bo to przeżyli.

      Wiele razy już pisaliśmy, że są osoby, które na takie forum nawet nie zajrzą, bo nie czują, że chcą z kimś o swojej sytuacji gadać.

      Gdybyś dobrze poczytał to są tu też posty od kobiet, które porzuciły mężów-dobrych, bo się zakochały. Tylko panowie przeważnie porzuceni, z wypalonych, dawno przed rozwodem zakończonych związków. Albo tylko tacy odważni, albo trochę samotni.
      Nie ma tutaj takiego, który miał w domu fajnie, a poszedł w tango z inną. Bo jak poszedł, to uważa, że tak jest ok, nie ma problemu z rozstaniem z żoną (no, może pozornie nie ma), szybko sobie wytłumaczy, że jednak nie było ok...

      A my chyba mamy problem co z sobą zrobić po rozwodzie-no i piszemy tutaj.
      • nangaparbat3 a ja też o tym myslalam 26.10.05, 22:05
        mimo żem kobieta, a nawet chyba feministka.
        Bo w zyciu znam co najmniej kilka kobiet, które zdradzają/zdradzały lub
        porzuciły meżow. Znam jeszcze więcej takich, ktore mają swoich mężow dość,
        narzekaja na nich bez przerwy, i trwają, choć mozliwość rozstania rozważają od
        czasu do czasu. Ale te kobiety rzeczywiscie nie są tu specjalnie widoczne -
        fakt, nie wczytuję się w stare wątki, nie mam czasu na badanie społeczeństwa.
        To po prostu takie spostrzeżenie, i tyle.
        Ja co prawda nigdy nie porzuciłam ani nie zdradziłam, za to mnie porzucono dwa
        razy, i co najciekawsze - lepiej na tym wyszłam niz rzucajacy mnie, to na
        pewno. A druga - ci faceci, rozstając się ze mną, też cierpieli. Widziałam,
        niezależnie od całego własnego bólu, że i ich to boli. Nie sądzę, zebym trafiła
        na jakichs szczególnych dziwaków. Wydaje mi się, że duża częśc agresji, jaka
        się czasem pojawia, właśnie z bólu, wstydu czy poczucia winy sie bierze.
      • normaalka Re: równy status płci 26.10.05, 23:15
        akacjax napisała:

        > Nie ma tutaj takiego, który miał w domu fajnie, a poszedł w tango z inną.
        Dla niektorych facetów jest fajnie, gdy tak jest tylko im. Tę fajność osiągają
        także cudzym kosztem przez szantaż, wymuszenie.

        > A my chyba mamy problem co z sobą zrobić po rozwodzie-no i piszemy tutaj.
        Moze stanowię wyjątek, ale rozwiązanie mojego małżeństwa to wyjście z więzienia
        na wolność.
    • tricolour Panie Incognito! 27.10.05, 07:53
      Żeby facet był zdradzany 100 razy dziennie z kompanią wojska, to i tak ŻADNA
      kobieta nie powie, że to jej wina.

      Jak bedziesz dalej drążył temat, to baby z forum zjedzą Cię na surowo! Rozumiesz?
      • bellima Re: Panie Incognito! 27.10.05, 09:02
        tricolour napisał:

        > Żeby facet był zdradzany 100 razy dziennie z kompanią wojska, to i tak ŻADNA
        > kobieta nie powie, że to jej wina.
        >
        > Jak bedziesz dalej drążył temat, to baby z forum zjedzą Cię na surowo!
        Rozumies> z?


        czy w zwiazek z nową kobieta wchodzisz z takimi poglądami co do charakteru
        również jej płci?
        • bursztynowe Re: Panie Incognito! 27.10.05, 09:33
          Kobiety dzielą się na
          A. takie, które są zawsze winne, wszystkiemu i z w każdej sytuacji
          B. niewinne zawsze i wszędzie. Inni są winni.
          C. nieliczne wyjątki potwierdzajce A lub B

          PS.
          Faceci nie są inni...
          • bellima Re: Panie Incognito! 27.10.05, 10:08
            ja to wiem smile)) ale pan incognito i tri nie zalapią chyba smile bo samo zło, to
            taka hipotetyczna kobieta która śmie (bezczelna) narzekac na facetasmile) i tu jest
            koniec dyskusji.
            • pan_incognito Koniec dyskusji. 27.10.05, 10:37
              Bellima, nigdzie nie napisałem niczego co pozwalałoby Ci przypisywać mi
              stwierdzenie:

              "bo samo zło, to taka hipotetyczna kobieta która śmie (bezczelna) narzekac na
              facetasmile) i tu jest koniec dyskusji."

              Snujesz pseudopsychologiczne teorie o kompleksach i pokrzywdzeniu mnie przez
              kobiety, przypisujesz mi wyssane z palca poglądy. Masz fantazję i temperament,
              ale staraj się oszczędnie nimi gospodarować w trosce o jakość rozmowy.

              Życzę Ci miłego dnia.
              • bellima Re: Koniec dyskusji. 27.10.05, 10:45
                ok, bardzej to było do wypowiedzi Tri dołozonej do Twojego wątku.
          • tricolour Bursztynowe! 27.10.05, 10:18
            I co z takiego ogólnika wynika? Nic.

            Nawet dyskusji nie ma, bo nie ma o czym.
            • bellima Re: Bursztynowe! 27.10.05, 10:22
              wiec wolisz kogoś kopnąć zeby było o czym porozmawiać?
              • tricolour Mam wrażenie, że to Ty... 27.10.05, 10:25
                ... jakaś nerwowa jesteś. Odpowiadasz za naszego kolegę? PMS?
                • bellima Re: Mam wrażenie, że to Ty... 27.10.05, 10:29
                  tricolour napisał:

                  > ... jakaś nerwowa jesteś. Odpowiadasz za naszego kolegę? PMS?


                  uważasz ,ze np ta Twoja odpowiedz z koniecznym nawiązaniem do TYLKO kobiecego
                  PSM jest na miejscu? taktowna? pokazująca,ze kobiety cenisz i potrafisz z nimi
                  rozmawiac? że nawiązuje do tematu dyskusji? coś wnosi oprócz własnie takiego
                  "kopnięcia" kobiety?
                  • tricolour Nic nie wnosi. Masz rację. 27.10.05, 10:32
                    Dlatego odkładam temat na mniej nerwowe chwile.
                    A na forum na pewno znajdziesz pochlebców i wazeliniarzy dla zasady.

                    • bellima Re: Nic nie wnosi. Masz rację. 27.10.05, 10:37
                      albo ta wypowiedz- sugerująca że szukam "pochlebcow i wazeliniarzy"? z czego
                      wywiodłes tę sugestię?
                      ze nie zgadzam sie z takim po prostu głupim i niesprawiedliwym generalizowaniem
                      typu-"Żeby facet był zdradzany 100 razy dziennie z kompanią wojska, to i tak
                      ŻADNAkobieta nie powie, że to jej wina. Jak bedziesz dalej drążył temat, to baby
                      z forum zjedzą Cię na surowo! Rozumiesz?"] skąd takie wnioski wywiodłes?

                      • tricolour Opanuj się! 27.10.05, 10:47
                        Czy każde moje zdanie jest sugestią, którą bierzesz do siebie?

                        smile))

                        Dzieciak jesteś, czy co?

                        Na forum pełno jest wazeliniarzy i pochlebców - to jasne i łatwo wyczytać.

                        Hm...a mnie zaczyna zastanawiać dlaczego tak często wracasz do tematu zdradzania
                        męża z kompanią wojska.
                        I dopiero teraz jest to sugestia!

                        smile)
                        • bellima ojcze! 27.10.05, 10:51
                          a to rozmawiamy teraz ze soba czy o pogodzie na Grenlandii?

                          będę wracać tak często do twoich wypowiedzi az załapiesz ich wymowęsmile
                          • tricolour Ja nie chcę... 27.10.05, 11:03
                            .... mnogiej ilości kobiet, które chcą mnie łapać.

                            Nie dam rady.
                            • bellima mow na temat 27.10.05, 11:05
                              bo zaraz ja powiem ze mnie znudzilo
                              albo nawet pozwole ci skonczyc.
                              • tricolour Bo już najwyższy czas. 27.10.05, 11:07
                                • bellima Re: Bo już najwyższy czas. 27.10.05, 11:12
                                  no dobra Kmicic.
        • tricolour Czy w jakis sposób osobiście Cię dotknąłem... 27.10.05, 09:39
          ... i stąd te wycieczki juz nie tylko pod moim adresem?

          • bellima co takiego strasznego zrobiły ci wszystkiekobiety 27.10.05, 10:05
            że takie masz o nich zdanie? szczegolnie te z forum?

            "Żeby facet był zdradzany 100 razy dziennie z kompanią wojska, to i tak ŻADNA
            kobieta nie powie, że to jej wina.
            Jak bedziesz dalej drążył temat, to baby z forum zjedzą Cię na surowo! Rozumiesz?"
            • tricolour Nic mi nie zrobiły. 27.10.05, 10:16
              Jak czytam posty, w których jakas pani przyznaje się do zdrady, a druga pisze,
              że na pewno mąż sobie sam na to zapracował... to mi zostaje w pamięci obraz
              takiemo myslenia. A nie było to jeden raz.
              Jak sie pojawi temat alimentów, to ... lepiej nie pisać, bo znów bedzie jazda.

              Jasne tez jest, że przerysowuję tematy.

              A kobiety lubię. Nawet czasem co innego...

              smile
              • bellima więc dlaczego. 27.10.05, 10:21
                "Żeby facet był zdradzany 100 razy dziennie z kompanią wojska, to i tak ŻADNA
                kobieta nie powie, że to jej wina.
                Jak bedziesz dalej drążył temat, to baby z forum zjedzą Cię na surowo! Rozumiesz?"


                jak wypisujesz takie posty i podobne temu pojawiające sie dosyc czesto
                to mam powazne watpliwosci czy ci tylko o przerysowanie chodzi.
                raczej o cos innego.

                • tricolour Odkładam temat na mniej nerwowe chwile. 27.10.05, 10:26
                  Życzę udanego dnia.
                  • bellima cos się stało? 27.10.05, 10:29
                    czym się denerwujesz?
                    • tricolour Nie - nawalanka zaczęła mnie nudzić. 27.10.05, 10:33
                      • bellima z kim sie nawaliłeś? 27.10.05, 10:49
                        i dlaczego nagle cie "znudziło" co sam zacząłeś?
                        • tricolour Nie mam partnera do dyskusji... 27.10.05, 10:50
                          • bellima no tak 27.10.05, 10:52
                            jestem przeciez kobietą.
                            • bellima właściwie..... 27.10.05, 10:57
                              to nawet się cieszę, że się "partnerem" w dyskusji z takimi poglądami:
                              "Żeby facet był zdradzany 100 razy dziennie z kompanią wojska, to i tak
                              ŻADNA.kobieta nie powie, że to jej wina.Jak bedziesz dalej drążył temat, to baby
                              z forum zjedzą Cię na surowo! Rozumiesz?"
                              nie okazałam smile)
                              • tricolour Masz problem... 27.10.05, 11:02
                                ... z tą kompanią wojska... Cholerka może rzeczywiście coś chlapnąłem... i
                                zrobiło się...

                                Lepiej trzymać język za zębami...

                                smile
                                • bellima wiem wiem 27.10.05, 11:04
                                  marzy ci sie jeszcze jakoś kopnąc
                                  oj marzy smile))
                                  • tricolour Lubisz być ofiarą? 27.10.05, 11:07
                                    Czy cały czas myślisz, jak ja myślę, by Cie kopnąć?
                                    • bellima styl wypowiedzi 27.10.05, 11:11
                                      masz jaki masz.
                                      nie twierdze ze przy/o tym myslisz.
                                      • tricolour Zróbmy tak. 27.10.05, 11:17
                                        Życzę Ci pięknego dnia. Usmiechaj się do ludzi i bądź życzliwa.
                                        Jak Ci sie trafi wariat do dyskusji, to broń własnego zdania i pilnuj granic, by
                                        wariat nie właził na Twe terytorium.

                                        Pozdrawiam i zmykam do pracy...

                                        smile)
                                        • bellima ach. 27.10.05, 11:19
                                          no i wzajemnie, wzajemnie smile))

                                          (ufff... jak dobrze, że sobie poszedł, mam masę roboty! )

                                          smile) miłego dnia wszystkim.
                                          • tricolour Nie poszedł... 27.10.05, 11:27
                                            ... tylko podgląda.

                                            Jak każdy facet.
                                            • bellima faceci to nałogowi podgladacze?! 27.10.05, 11:32
                                              nie wiedziałamsmile))
                                              aaaa...to pewno stąd to "chłop zywemu nie przepuści..a juźci" wink)))

                                              ale ja juz ide bo naprawde mam mase pracy. pa.
                                              • bursztynowe Re: faceci to nałogowi podgladacze?! 27.10.05, 13:32
                                                a baba przepuści?
                                                hę?
                                                bo to co tu widać... to... hmm...
                                                • bellima co Ty Bursztynku insynuujesz..? 27.10.05, 15:38
                                                  wszak:
                                                  'Babę zesłał Bóg
                                                  Raz mu wyszedł taki cud
                                                  Babę zesłał Bóg
                                                  Coś innego przecież mógł
                                                  Żeby dobrze zrobić wam
                                                  Babę zesłał Pan'

                                                  smile))
                                                  o niewdzięcznicy!wink)
                                                  • bursztynowe Re: co Ty Bursztynku insynuujesz..? 27.10.05, 17:44
                                                    no ładnie, jeszcze nam wyrzuca od nie-dzwięczników...
                                                    co to się porobiło...
                                                    big_grinDDDDDDDDDDDDD
Pełna wersja