dorka381
16.09.06, 02:51
Jakis koszmar przezywam.Dlaczego mąż mowi popołudniu, że kocha, teskni itd a
przed chwilą widziałam jej auto pod jego domem(oficjalnie nie wiem gdzie sie
wyprowadził)Pewnie gdybym zapytała (nie zapytam)co tam robiła to by
odpowiedział że np szukała pracy albo inna bzdurę.Moj mąż to chyba przyłapany
w łożku by odpowiedzial że nie wiedzial że ta pani tu spi.Nie rozumiem tego
faceta.Niech beda szczesliwi ale ja juz nie chce kłamstw.Naucze się panią
tolerować bo mamy bardzo mądrą córeczkę.Ta tolerancja nie oznacza zgody na
kochanke tylko na moja nastepczynie.
Czy ten spokoj ktory w sobie teraz mam to oznaka nierozpoznanje depresji, a
może tak wlasnie czuja sie ludzie ktorzy mają ochotę po prostu nie być.
Sprobuje zasnać.
Dobranoc.