balbinka123
13.12.06, 12:27
Historia pewnie nie jedyna w swoim rodzaju-ale niestety prawdziwa.
Jesteśmy razem 7 lat, 4 małżeństwem, mamy dziecko 4 letnie.
I zaczęło się tak:był fajnym chłopakiem -od razu mieliśmy wspólny
jezyk,żarty,imprezy, poprostu sielanka,miły ,uczynny, ja byłam najważniejsza-
albo tak mi się zdawało,miłosne listy,,,,,och,potem ciążą,małżeństwo-
zamieszkaliśmy u moich rodziców-nie było gorzej,,,,może nudniej!Popijał-
zresztą nigdy nie stronił od alkoholu-tylko wcześniej mi to nie przeszkadzało.
Zaczął łazić po knajpach,,,,a ja w domu z dzieckiem,wracał późnym
wieczorem ,nie mogliśmy pogadać bo mała spała-rano przeprosiny i więcej nie
będę!!i tak 2 lata.W końcu przeprowadziliśmy się do swojego MIESZKANKA.No i
zaczęło się,,,trzeba było umuć naczynia, odkurzyć ,czasem zająć się
dzieckiem...na początku nie protestował,,,potem zaczął mieć wymówki ze on
ciężko pracuje i jest zmęczony a ja siedze w domu i nic nie robie więc moge
pozmywać-jak w tym czasie mała płacze , czy chce pić, też ja lece do niej, bo
on odpoczywa....No ale i ja poszłam do pracy, na pół etatu ale zawsze-małą
zajęły się babcie,i tak praca od 9-13 potem po małą do babci i do domu około
15-16,,,,też chciałąm z godzinkę posiedzieć-no ale Pan wracał do domu lekko
podchmielony i mu się nie podobało że coś tam nie jest zrobione,,,"pracujesz
na pół etatu-to wogóle nie powinno nazywać się praca"-tak mawiał mój mąż.
Ale zaczęłam prace na cały etat w biurze,,,czasem zdarzały sie wyjazdy,
szkolenia-zawsze tylko związane z pracą.Nie miał nic przeciwko.
On zrobił się okropny-coraz więcej pił-i uważał to za męską czynność całkiem
zwyczajną.-jak protestowałam wrzeszczał jak głupi.wieczne awantury,zdarzało
sie że mnie szarpnąl za włosy,,,,potem na trzeźwo przepraszał,prosiłam żeby
przestał pić,ale on twierdził że pije przeze mnie-bo się ciągle czepiam.a
czepiałam sie o to że łazi nie wiem gdzie i z kim do 3 w nocy co
sobote,,,wyłączał telefon-żebym go nie prosiła żeby wrócił....czepiam sie bo
chce mieć męża i ojca mojego dziecka w domu,czasem chce wyjsć na spacer
razem -ale on jest zmęczony pracą ,,,,a ty wielka damo z biura sobie idz jak
chcesz-tak mawia.zrobił się okropny-nie mamy o czym rozmawiać,,sex?nie mam
ochoty,,,,i od jakiegoś miesiąca postanowiłam się nie zmuszać...
parę razy podejrzewałam że może kogoś ma,,,,,śmiał się ze mnie-mówił zebym
się leczyła -dla dziecka nie ma czasu-ewentualnie klapsa dać w dupe jak coś
nabroi,,,,,znajomi mi pukają w głowe dlaczego z nim jestem,,,,,,???sama nie
wiem,nie wiem czy go kocham....mówiłam mu raz zeby się wyprowadził,,,ale
zaraz zmnieniłam, zdanie,,,i on teraz czuje się pewnie,,,,,,wczoraj znalazłam
u niego w kurtce paczkę od prezerwatyw a tam tylko 1 ....gdzie są 2????co
ja mam zrobić,,,,,