Dodaj do ulubionych

Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku?

01.01.07, 16:07
Witam wszystkich w Nowym Roku. smile
Mam nadzieję ze nawet co bardziej zrozpaczeni i zdesperowani przezyli jakos.
Osobiscie bylam w tzw. grobowym nastroju ale przyszli znajomi i wyszła całkiem
fajna imprezka.

A co do zyczen - najlepsze dostałam od mojego jeszcze tescia:
"Zyczę Ci, moja droga, zeby ten nowy rok był jeszcze lepszy"

buhahahahaha
Obserwuj wątek
    • muriella Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 01.01.07, 16:19
      W nowym roku idz do przodu krok po kroku.
      Niech cie nadmiar kasy męczy
      a niech fiskus cie nie dręczy.
      Niech rodzina żyje w kupie,
      resztę miej głeboko w dupie.
      to życzenia od mojej mamy, mam nadzieje ze piszac o rodzinie miala na myśli jej
      drzewo genealogiczne i mojego ojcawink
      Z powodu naszego rozstania ona chyba cierpi bardziej niż ja.Mój brat sie
      rozwiódł, drugi tkwi w beznadziejnym związku, teraz moja kolej.Notabene ona ma
      za soba nieudane 2 małżeństwa.Cos z nami nie tak??????????????????????
      • tricolour Raczej trudno przypuszczać... 01.01.07, 16:32
        ... że te wszystkie przypadki są dziełem przypadku. Warto by się nad tym
        zastanowić...
    • cosmopszczolka Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 01.01.07, 19:59
      Świeta i Sylwester to były ciężkie dni. Nie rozumiem postepowania mojego męża.
      Złozył pozew,bo chce odejść. Potem nie dzwoni wcale przez 2 tygodnie. A w
      Wigilie wydzwania składa życzenia, dzwoni w Sylwestra składa życzenia - m.in
      zdrowia, spełnienia marzeń itp. Dla mnie to jakieś chore - najpierw wbija nóż w
      serce, porzuca nasze wspolne lata a potem składa mi życzenia. Czy zrobił to dla
      uspokojenia własnego sumienia, czy to normalne?????


      • pudeleczko_75 Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 01.01.07, 20:05
        normalne, mój nawet po rozwodzie tak robi.
        wczoraj o północy przeslał zyczenia... odpisalam - że ja mu nie życze nic. Nie
        będe uspakajaczem jego sumienia.
        • ak70 Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 09:49
          Mój m. siedział w kuchni obok przez cały sylwester.... ja z dziecmi balowałam
          na "imprezie piżamowej" w pokoju... wybiła 24 i... nic...
          Wysłałam dzieci do kuchni z życzeniami dla taty... potem poszliśmy spać... sad(
          Podsumowań nie będzie...
          • piwo1_2_3 Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 10:08
            U mnie było tak...
            Ja, mąz, dwoje dzieci przy zastawionym stole smile Zjedlismy kolacje...
            Dobrze, ze dzieci potrafia mowic to chociaz z nimi pogadałam smile
            Po 23 maluchy padły a my sobie siedzielismy jak dwie niemowy uncertain
            W miedzyczasie sama sobie zrobiłam drinka bo nikt inny nie przejawiał chęci a o
            północy o dziwo moj slubny strzelił szampanem i złożył mi życzenia "wszystkiego
            najlepszego" anemiczny brzdęk szkła i moja chłodna odpowiedz "dziekuje,
            wzajemnie" i ponownie milczenie tak powitalismy NOWY ROK.
            Takiego Sylwestra spedziłam pierwszy raz w zyciu.
          • marek_gazeta Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 10:25
            Pozew w szufladzie, a mąż w kuchni?

            Chyba w nowym roku trzeba by było wreszcie coś z tym zrobić.
            • kru_cha Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 10:33
              tylko co zrobic gdy brakuje odwagi??
              Męzczyźni sa zdecydowanie bardziej konkretni...tak myslę...
            • ak70 Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 10:33
              Marek... tak, masz rację. Wy wszyscy mieliscie rację niecaly rok temu... moja
              walka była stratą czasu. Trzeba coś z tym zrobić... złożenie papierka nie
              boli... a jednak sad(((((((((((((((
              • kru_cha Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 10:35
                może powinnam sie przywitac bo jestem jakby nowa smile
                Witam wszystkich forumowiczów i licze na przyjęcie mnie do sojego grona smile
                • phokara Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 10:38
                  Witaj kobieto w winogronie (od wina nie od winy, haha).

                  ps.
                  A jesli naprawde myslisz, ze mezczyzni sa bardziej zdecydowani to sie mylisz.
                  Ale to nic. My tu wszystkie jestesmy pomylone.
                  • kru_cha Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 10:40
                    smile zajrzałam do was bo czułam, ze Tu mozna nabrać siły smile
                    • phokara Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 10:42
                      Nie ma co do tego zadnych watpliwosci. Powaga.
                      • kru_cha Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 10:43
                        póki co czytam sobie, poznaje ludzi smile)
              • marek_gazeta Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 10:58
                No nie jestem pewien, czy dobrze się rozumiemy.

                Ja nie wiem, czy Twoje małżeństwo można uratować. Ale na pewno nie w ten sposób. Ja też tak czekałem i się doczekałem (na pozew). Sytuacja jest poplątana jak labirynt zawiązany w węzeł gordyjski. Potrzebna jest decyzja, cięcie, cezura, a potem oczyszczenie rany, odpoczynek. W końcu, o ile obie strony będą chciały spróbować ponownie, to dlaczego nie? Ja uważam, że warto ratować rodzinę i małżeństwo, ale jak widać, tutaj też trzeba kombinować. Skoro Ty masz wątpliwości, czy złożyć pozew (na coś czekasz), on nie składa (na coś czeka?), to może perspektywy dla Waszej rodziny są.
    • kru_cha Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 10:45
      naprawdę podziwiam... wiekszość mowi nie ma sie co cackać, zastosowac ostre
      cięcię i po bólu...
      czyste bohaterstwo chociaz sama czuję ze przesadzam bo to zapewne zdrowy
      rozsadek.
      • bursztynowe Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 11:16
        E tam.

        Trzeba walczyć.
        Do upadłego.
        Ale potem wstać i iść dalej.
        Można splunąć.

        No!

        PS no bo ileż można spędzić w pozycji horyzontalnej, zagryzajac wargi i łykając
        łzy? No chyba, że ktoś to lubi. Cóż....

        Służę bacikiem.
        wink
    • tricolour A na czym ma polegać ta "męska decyzja". 02.01.07, 10:55
      Raczej zachęcam do podjecia jakiejkolwiek decyzji. Może być nawet homoseksualna,
      ale ważne by BYŁA.
      Inaczej należy zrezygnować z forum...

      tongue_outP
    • marek_gazeta Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 11:03
      Czasami złożenie pozwu i eksmisja to pierwszy (i konieczny) krok do ewentualnego uratowania związku i rodziny. Jeśli oboje będą chcieli, to mogą znów spróbować, za parę miesięcy, na przykład.
      • tricolour Myślenie życzeniowe... 02.01.07, 11:06
        ... a do tego próba manipulowania rzeczywistością. Pomysł, że poprzez rozwód
        można uratowac małżenstwo jest wyjątkowo mało realny i przypomina chwytanie sie
        brzytwy. Dosłownie. Nie powiem, że to jest niemożliwe, ale powiem, że wyjątkowo
        mało prawdopodobne.
        • marek_gazeta Re: <powrót do tematu wątku> 02.01.07, 11:11
          Można zamiast o rozwód wnieść o separację. Jeśli sytuacja jest beznadziejna, to i tak nie zaszkodzi.
        • 13monique_n Re: Myślenie życzeniowe... 02.01.07, 11:12
          Zgadzam się z Tobą Tri, jak już dawno się nie zgadzałam wink
          Rozwód, czy zamieszkanie osobno, niczego nie uzdrawia. Uzdrawiać należ, póki
          jest gotowość do wspólnego działania dla związku. Na odległość wydaje mi się to
          niemal niemożliwe.
          Co do "drugich" szans - powtórzę się po wszystkich, także sobie - jedną warto
          dać sobie i drugiej osobie. Ale istnieje tylko jedna "druga" szansa (bo następna
          to juz będzie trzecia, gwoli ścisłości).
          • marek_gazeta Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 11:16
            Mieszkanie razem niczego jak widać nie uzdrowiło. Sytuacja stała się beznadziejna. Mąż zamyka się w kuchni, nie chce złozyć życzeń, a może został zamknięty? Nie chcą się oglądać i ze sobą rozmawiać, a jednak trwają - to mimo wszystko dobry znak.

            Według mnie potrzebny jest oddech, przemyślenie pewnych spraw, odpoczynek, oczyszczenie pola. Ale to jest mój punkt widzenia, niekoniecznie słuszny. Mnie się w życiu nie udało, ale Wam w sumie też (w pewnym sensie przynajmniej) nie, to dlaczego akurat ja mam się mylić?
            • tricolour To nie tak. 02.01.07, 11:21
              Może nikt się nie mylić. My jesteśmy lata po rozwodach, a Ty na początku drogi,
              a to dwa różne punkty widzenia.
              Ty na razie zobaczyłeś pozew i zaczynasz coś, co myśmy skończyli dawno temu i
              widzimy całość sprawy.
            • 13monique_n Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 11:21
              marek_gazeta napisał:

              >Mąż zamyka się w kuchni, nie chce złozyć życzeń, a może został zamknięty?
              Marku, przeczytaj historię Agnieszki. nie został zamknięty.
              >Nie chcą się oglądać i ze sobą rozmawiać, a jednak trwają - to mimo wszystko
              >dobry znak.
              Nie. Niedobry. Jak przeczytasz wpisy AK70 z ostatniego roku, to naprawdę zobaczysz.
              >
              > Według mnie potrzebny jest oddech, przemyślenie pewnych spraw, odpoczynek,
              >oczyszczenie pola.
              Tu onie chodzi o to, czyj punkt widzenia to ma być. Tylko - co to da??? A że to
              nie pierwszy wpis Agi na ten temat, to wiemy tutaj na forum aż za dobrze. Poza
              tym, ile tych oddechów powinno być? ile może pozytywnie (czy aby na pewno)
              zaskutkować? Podasz to w jakiś liczbach bezwzględnych, jesli to możliwe, proszę?

              PS Wiekszość z nas tutaj podjęła podobną próbę, jak Aga, wierz mi. Stąd i ze
              znajomości jej historii wypływaja nasze rady.
    • marek_gazeta Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 11:04
      Nie znam jej historii, ale generalnie chodzi o to, aby walczyć skutecznie, a nie długo.
      • kru_cha Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 11:22
        Wyżej Marku napisałeś:
        Mieszkanie razem niczego jak widać nie uzdrowiło. Sytuacja stała się
        beznadziejna. Mąż zamyka się w kuchni, nie chce złozyć
        życzeń, a może został zamknięty? Nie chcą się oglądać i ze sobą rozmawiać, a
        jednak trwają - to mimo wszystko dobry znak.

        Niemal moja sytuacja ale czy to znak że może byc lepiej??
        A może zwyczajnie nie ma dokąd pojść i tak trwamy pod wspolnym dachem??
        • marek_gazeta Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 11:26
          A za pięć lat będzie miał dokąd pójść? Coś jednak trzeba zrobić.

          Mnie żona za bardzo nie pytała, czy mam dokąd. Inna rzecz, że mam rodziców, mam inne opcje, no i w ostateczności mogę wynająć mieszkanie, może mi łatwiej pisać.
          • kru_cha Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 11:32
            Tylko nie wszyscy mezczyźni są ugodowi jak Ty.
            Moj mówi żebym ja się wyniosła jak mi sie nie podoba, bo dla niego tu ok.
            Zaraz mam strach w oczach sad
            • rafanetka Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 11:43
              Skąd ja to znam. Ale strach jest spory, bo co począć ze sobą i z dzieckiem bez
              dachu nad głową. Wtedy inaczej się myśli. Ale coś we mnie pękło, 12.01 mam
              sprawe, wyprowadzamy się ja i moja córa do wynajętego mieszkania. Mąż zostaje w
              naszym mieszkaniu. I wiesz co boję sie nadal, tylko jakoś tak inaczej. Musi być
              dobrze. Ot i tyle.
          • ania331 Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 11:34
            witam, całuski w Nowym Roku
            życzenia? niestety żadnych nie dostałam od męża!On u swoich znajomych(podobno-
            hihi może ci znajomi maja spódnice hihi)a ja ze swoimi znajomymi w Kazimierzu
            Dolnym nad Wisłą(smutek i rozpacz i 24 był tak wielki że odechciewa się żyć)
            Dużo zdrówka Nam życzę i wytrwałości-buziaczki
      • ak70 Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 11:30
        Marek... powiedz mi co to znaczy "walczyć skutecznie"?? Tylko przełóz na
        wenusjański jeśli możesz... bo ja już jakoś marsjanskiego w ogole nie
        rozumiem... Jakie są narzędzia skutecznej walki? Może walczę krótko jak
        radzisz... ale wychodzi na to, że nieskutecznie, więc jak jeszcze długo mam to
        robić?
        On nie składa pozwu (na coś czeka?)... myślę, że z lenistwa, strachu,
        wygodnictwa... jak miał inną to był zdecydowany (zawszec to z podporą łatwiej,
        prawda?)
        Ona nie składa pozwu (na cos czeka?).. tak, czeka, aż on dojrzeje do związku...
        do roli ojca... az dostrzeze jak zycie jest piekne i jak szybko ucieka... az
        dostrzeze w jej oczach milosc , ktora potrafi wybaczyc wiele... aż zobaczy, CO
        tak naprawdę jest WAŻNE w zyciu... az nauczy sie cieszyc ich malym szczesciem
        razem, we dwoje...
        Tylko tyle... aż tyle.
        • marek_gazeta Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 11:33
          > do roli ojca... az dostrzeze jak zycie jest piekne i jak szybko ucieka... az
          > dostrzeze w jej oczach milosc , ktora potrafi wybaczyc wiele...
          Boże, jak ja chciałbym, żeby moja sytuacja była tak prosta. Wywal go za drzwi, a jeśli facet ma prawidłowo pod maską i też coś do Ciebie czuje, to wróci. Na pewno wróci. Ale może wróci jako inny (lepszy znaczy) człowiek i mąż.
          • ak70 Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 11:57
            Prosta??!!
            Poza tym wiem już, że on nie kocha.... czy można odzyskać miłość?? Jakoś ja
            odbudować? Czy to walka z wiatrakami???
            • marek_gazeta Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 12:11
              Z jego punktu widzenia prosta.

              Z Twojego też - skoro nie kocha, to po co Ci obcy facet w kuchni?

              Ja powiem, co na mnie zadziałało - kopniak za drzwi, poprzedzony walnięciem rozwodem w łeb. Na wiele spraw zacząłem patrzyć inaczej, a przede wszystkim wyrwało mnie to z podobnego marazmu i zmobilizowało do rozpoczęcia generalnego remontu samego siebie.

              Dodajmy, że ja kochanki nie miałem, ale miałem inne wady, które sprawiały, że żona nie była ze mną szczęśliwa.
              • ak70 Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 13:04
                marek_gazeta napisał:

                > Z jego punktu widzenia prosta.
                > Z Twojego też - skoro nie kocha, to po co Ci obcy facet w kuchni?
                A nie bierzesz pod uwagę, że on dla mnie nie jest obcy? I mimo braku uczuć z
                jego strony, ja cały czas go kocham??!!
                Wady nie są wielkim problemem, jeśli komunikacja nie szwankuje. Natomiast nie
                da się życ bez miłości....
                • marek_gazeta Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 13:14
                  Ale co wynika z tego, co napisałaś? Takie szarpanie się nie ma sensu, do niczego nie prowadzi. Przecież to już trwa dość długo. Myślisz, że on tam w kuchni dojrzeje i Cię pokocha? A jak go wyrzucisz to rzuci się na rozwódki i zapomni o rodzinie?

                  Kochasz go - to wywal go za drzwi. To jest ostatnia rzecz, jaką możesz zrobić dla swojego związku. A, i powiedz mu to wyraźnie - żeby komunikacja nie szwankowała - jeśli będziesz chciał, za pół roku możemy znów zacząć próbować być razem, powoli, nie od wspólnego mieszkania, ale zupełnie od nowa (wspólne wyjścia itp.)

                  Twoje metody walki o związek zawiodły - trzeba spróbować innych.

                  PS. U nas komunikacja niewątpliwie szwankowała.
                  • ak70 Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 13:21
                    Ale on nie walczył o związek... on chciał odejsc do kochanki!! Jak wybłagałam
                    jego powrót, wierząc w miłość, której nie było z jego strony, łaskawie
                    wrócił... ale na jego warunkach... nie wiem czy czytałeś moja historię... tak
                    naprawdę warunkiem jego powrotu było moje pójście na terapię DDA... poszłam,
                    ale nie wytrwałam, to było dla mnie za trudne... może za wcześnie... i od tego
                    czasu mój m. zachowuje się inaczej (że nie wspomne o awanturze jaka mi zrobił
                    wypominając, że nie dotrzymałam słowa, ale nie pytając DLACZEGO), tak jak przed
                    naszym wczesniejszym rozstaniem.
                    Powrot mial byc na jego warunkach i ja na to przystalam, bo myslalam - glupia
                    kobieta jestem - ze milosc wszystko potrafi sad(
                    • tricolour Proponuję byś może zastanowiła 02.01.07, 14:20
                      ... nad problemem "Dlaczego nic mi sie nie udaje skoro nic nie robię".

                      To chyba właściwe postwienie problemu.
                    • marek_gazeta Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 14:22
                      No, niedobrze zrobiłaś pozwalając mu na powrót od kochanki na jego warunkach (trudno wręcz uwierzyć), ale ciężko mówić o głupocie, miłość po prostu.

                      A teraz go wywal i będzie OK.
                    • bursztynowe Pytanie raczej retoryczne, choć niezłośliwe 02.01.07, 14:27
                      Skoro nie byłaś w stanie iść na terapię DDA dla niego, czy jesteś w stanie
                      zrobić to całkiem dla siebie?

                      (btw, warunek całkiem rozsądny, kto nie był w takim związku, nie wie o czym mowa)
                      • ak70 Re: Pytanie raczej retoryczne, choć niezłośliwe 02.01.07, 14:34
                        Ale ja chcialam i chce isc na ta terapie dla siebie!! Tyle tylko, ze on
                        obiecywal mi wsparcie.... nikt kto sam tego nie przezyl (zreszta tak jest z
                        wiekszoscia traumatycznych przezyc) nie wie jak trudno jest stanac przed grupa
                        15 osob + 5 terapeutow i "wypruwac z siebie flaki"... jak trudno w tym momencie
                        zapanowac nad emocjami i po prostu sie nie poryczec... ja chciałam, naprawde
                        chcialam (i nadal chce!) tam isc. I zrobie to, tylko musze miec "klarowna
                        sytuacje w domu, abym spokojnie mogla skupic sie na przeszlosci" (to cytat z
                        glownego terapeuty).
                        Chcialam tylko wsparcia... "dasz rade" "opowiedz mi jak bylo" "czemu nie chcesz
                        chodzic" "czego sie boisz" "moze pojde z toba i poczekam pod drzwiami, bedzie
                        ci razniej"...
                        A zamiast tego... eeech!

                        Marek... wywalić i bedzie ok... a jak nie bedzie??

                        Tri.... ćwicz sie na kimś innym, ok?
                        • crazysoma Re: Pytanie raczej retoryczne, choć niezłośliwe 02.01.07, 14:38
                          Aga, dlaczego szukasz miliona usprawiedliwien, zeby tylko nie wykonac
                          jakiegokolwiek, ale jednak, malenkiego kroczku w ktoras strone?
                          p.s. Wszystkiego NAJ (jeszcze raz) w Nowym Roku.
                        • bursztynowe Re: Pytanie raczej retoryczne, choć niezłośliwe 02.01.07, 14:44
                          To jest współuzależnienie, jeden ze składników DDA.

                          To przykre ale tak jest.

                          Pamiętaj, że jeśli Tobie nie zależy na sobie, to czemu komuś ma na Tobie
                          ========================================================================
                          zależeć?
                          ========


                          Wiem, że to brzmi bardzo okrutnie. Musi.
                          Ratuj się. Dla siebie samej. Nie szukaj wymówek, usprawiedliwień na zaniechania.
                          To kłamstwa, wiesz o tym doskonale.
                          • ak70 Re: Pytanie raczej retoryczne, choć niezłośliwe 02.01.07, 15:05
                            Bursztynowe... Ty rozumiesz. Tak, to jest uzależnienie i jak z kazdego
                            uzależnienia trudno z tego wyjść. Cięcie musi być radykalne i bez odwrotu.

                            Tri... nie musisz czytac moich postow... to wolny kraj i otwarte forum. Nie
                            masz pojęcia o czym piszę, bo nie jesteś mną, ani tez nie próbujesz sie
                            wczuć... Być może wg Ciebie tkwie w tym samym miejscu co rok temu, ale mylisz
                            się - z mojej perspektywy wygląda to inaczej. Dylemat taki sam, ale ja - juz
                            inna... inna o roczne doświadczenia i wnioski.

                            Crazy... kochana. Widzę, że dobrze sie bawisz od jakiegoś czasu i cieszy mnie
                            to. Kiedyś - na początku nadawałyśmy na tych samych falach i chyba lepiej mnie
                            słuchałaś. Teraz wpadłaś w wir beztroskiej zabawy - należy Ci się!! I troche Ci
                            zazdroszczę... Spokojnie. Jeszcze troche czasu i znajdę siłę.
                            • phokara Re: Pytanie raczej retoryczne, choć niezłośliwe 02.01.07, 15:12
                              Crazy wykonala GIGANTYCZNY krok do przodu. Czapki z glow. Babie sie podziw
                              nalezy i nie ma to nic wspolnego 'ze ktos kiedys kogos lepiej sluchal'. To nie
                              tak.
                              I Tobie tez sie nalezy wir beztroskiej zabawy. Kwitek do odbioru lezy i czeka.
                              • ak70 Re: Pytanie raczej retoryczne, choć niezłośliwe 03.01.07, 11:25
                                Poprosze kwitek smile) Czy wiecie, ze w tym roku wiosna ma przyjsc wczesniej?? wink)
                            • crazysoma Re: Pytanie raczej retoryczne, choć niezłośliwe 02.01.07, 15:20
                              Aga. Prosze Cie...
                              Nie wpadlam w wir beztroskiej zabawy. Tak naprawde, to kazda z nas, SkSowych
                              bab "ryczy" co najmniej raz w tygodniu. I bynajmniej nie ze smiechu. Ale nie
                              musimy tego pisac na forum ogolnym. Bo widzisz, oprocz tego, ze sie bawimy,
                              dzialamy i zalatwiamy rzeczy, ktore sa dla nas najtrudniejsze do zalatwienia.
                              Bo inaczej nie da sie zyc, kiedy sie rozumie slowo doroslosc.
                              Nie mow "jeszcze troche", nie mow "od jutra przestane palic". Powiedz slowo
                              Dzis. Zebys nie wiem jak sie bala. I zebys nie wiem jak wielki metlik miala w
                              glowie.
                              p.s. Widzisz Twoje zachowanie tez jest "typowe". Reagujesz agresja na kazda
                              wytknieta rzecz, ktora dotyczy Ciebie i Twojego zycia.
                              Musisz isc na te terapie.
                            • tricolour Podział ludzi według wygody... 02.01.07, 15:33
                              ... a nie według rzeczowości.

                              Bursztynowe jest dobry, bo głaszcze.
                              Ja jestem zły, bo piszę niewygodne rzeczy i jeszcze "zmuszam" do działania.
                              Crazy "dobrze sie bawi" czyli jest niewiarygodna. No i ta Twoja beztroska i
                              nonszalancja - pozwalasz Crazy bawić się, bo jej się NALEŻY. Ty decydujesz, co
                              sie komu należy?

                              Mnie na Twojej opinii nie zależy. Jeżeli sama nie radzisz sobie z własnym
                              życiem, to i Twoje opinie o innych są mało warte. Przykro mi, że tak muszę
                              napisać, ale to nie jest tylko po to, by Ci dowalić.

                              Taka jest prawda o Tobie, a że przykra? Możesz ją zmienić, a wtedy i ja zmienię
                              zdanie.
                              • ak70 Re: Podział ludzi według wygody... 03.01.07, 09:05
                                TRI!!! Ja nie powiedziałam, że jesteś zły!! Czy któres moje zdanie o tym mówi??
                                Ja tylko (do wczoraj) nie miałam ochoty i siły na czytanie Twoich postów.
                                Bursztynowe nie głaszcze... On (??) ROZUMIE. Nie wiem też skąd wniosek, że
                                crazy jest niewiarygodna, bo sie dobrze bawi (??!!). Co do mojej beztroski i
                                nonszalancji... hmmm.. jakoś NIE ROZUMIEM co do mnie mówisz?? Crazy jest
                                dorosła i ja nie musze jej niczego pozwalać!! Napisałam, że cieszę się, że
                                dobrze sie bawi i że jej sie to należy, bo swoje w życiu przeszła i już (jak
                                widać jeszcze nie do końca, sądząc z ostatniego postu) wygrzebała sie jakoś z
                                dołka (w czym SKS niewątpliwie ma swój udział smile)
                                WIEM też Tri, że nie zależy Ci na mojej opinii... podobnie jak na opinii
                                większości osób tutaj. Ale ja jej nie wydawałam... nie napisałam JAKI jesteś,
                                tylko, że nie rozumiesz co piszę, bo nie jesteś MNĄ, nie potrafisz też wczuć
                                się w to co piszę ja (i nie tylko ja). Szanuje natomiast Twoje bardzo trzeźwe i
                                zimne spojrzenie na moją osobę. Nie przypuszczam też, że chciałeś specjalnie mi
                                dowalić.
                                Nie uważam też, że to co napisałeś jest prawdą o mnie... życie nie jest czarne
                                i białe, ma tez wiele różnych innych odcieni, których (do wczoraj) nie
                                dostrzegałam. Ja sie zmienię Tri, nie!, ja JUŻ się zmieniam... ale robię to
                                WYŁĄCZNIE dla siebie, nie dla zmieny Twojego zdania o mnie.
                                Pozdrawiam!! smile))))))))))
                        • tricolour Ja się na Tobie nie ćwiczę. 02.01.07, 14:45
                          Ty sama od roku stoisz w tym samym miejscu i pytasz co masz robić. Jak
                          dostaniesz odpowiedź, to z niej nie korzystasz tylko piszesz setki
                          usprawiedliwień, by dalej nic nie robić.

                          Twoja klarowna sytuacja domowa jest warunkiem pójscia na terapię, a jednocześnie
                          pójście na terapię uazleżniasz od wsparcia męża czyli klarowniejszej sytuacji
                          domowej.

                          To nie ja wyżywam się na Tobie. To Ty sama nie dajesz sobie szans na normalność
                          - ale w takim razie nie miej pretensji do mnie, że Ci to wytykam, skoro sama o
                          tym piszesz i prosisz o słowo z naszej strony.
                        • bursztynowe Re: Pytanie raczej retoryczne, choć niezłośliwe 02.01.07, 15:13
                          Ak70
                          Wierzę w Ciebie, ale to nie wystarczy. TY musisz uwierzyć. Uwierzyć, że zmiana
                          jest możliwa. Bo jest. Są sposoby, techniki.

                          I siła, determinacja do tych zmian musi płynąć z Ciebie. Nikt inny tego nie jest
                          w stanie za Ciebie zrobić. Mogą wskazać kierunek, skierować Cie w odpowiednią
                          stronę, ale kroczyc musisz sama. Potykać się i wstawać. Bo warto. Dla Ciebie.



                          I, kurna, nie użalac mi tu sie nad sobą.... nu nu
                        • marek_gazeta Re: Pytanie raczej retoryczne, choć niezłośliwe 02.01.07, 15:57
                          > Marek... wywalić i bedzie ok... a jak nie bedzie??

                          Chcesz być za rok w tym samym miejscu? I za kolejny rok znowu? Aż facet odejdzie sam, bo stwierdzi, że w takiej atmosferze to się nie da żyć.

                          Próbowałaś czekać - nie zadziałało. Potrzebny jest krok radykalny. Ja mówię - wywal. Ale może ktoś ma inny pomysł, byle nie polegał na życiu w dwóch różnych pomieszczeniach i wysyłaniu dzieci z życzeniami do kuchni. Lepiej się uczyć na czyichś błędach, a tu takich "czekających żon" jest sporo.

                          Przyjdź na jakieś spotkanie forumowe w realu.
    • julinka601 Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 13:15
      Ile Tusk przez Lecha szlochał,
      Ile kobiet Łyzwa kochał,
      Ile Lepper się opalał,
      Ile Misztal w disco szalał,
      Ile Długosz będzie siedział,
      Ile Rywin nie powiedzial,
      Ile małpy jest w Giertychu,
      Ile wanien złupił Zbychu,
      Ile Rydzyk ma mohairów,
      Ilu w sejmie jest frajerów,
      Ile Kwachu dni się bawił i kolesi ułaskaił,
      Ile Lepper miał wyroków,
      Tyle szczęscia w nowym roku

    • ak70 Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 14:37
      Brzozko... dzięki wielkie smile)
      Dojrzewam... wiem, że powoli to następuje, ale ślimak tez dochodzi do celu...
      troche starszy niz wyrusza wink
      Buziaki!!
      • phokara Ak... 02.01.07, 15:02
        ... coz za tepy terapeuta Ci naopowiadal takich bzdur? Daj namiar -
        zastrzelimy. Smiechem.
        Cos Ci powiem. Tri nic na Tobie nie trenuje, ani nikt inny tutaj nie traktuje
        Cie, jak worka treningowego. Sama to zreszta ze soba wyczyniasz, ale to juz
        trudno, nie nasze zycie. Kazdy zreszta przeszedl ten etap wiec tym sie nie
        stresuj, my tacy najmadrzejsi jestesmy w teorii. Praktyka natomiast dowodzi, ze
        punkt, w ktorym jestes jest najbardziej dolujacym miejscem, jakie sobie moglas
        sobie wybrac. Ja WIEM, ze strach ma wielkie oczy. Wiem. Ale naprzyklad taka
        Crazy tez ma wielkie a wcale nie jest taka straszna. Powaga. Bo najbardziej sie
        boimy nieznanego. Paradoks polega na tym, ze to nieznane moze byc bardzo
        piekne. Wlasciwie to Twoje nieznane bedzie piekniejsze od tego, co masz. Bo
        masz ochlapy. I kiedys zrozumiesz, ze to jakas totalna pomylka. I wtedy zrobisz
        cos. Bo nie robiac nic, nic sie nie zmieni. Tri ma racje. Cuda sie nie zdarzaja
        ot tak sobie. Trzeba im troche pomoc.
        A jak naprawde bedziesz CHCIALA pojsc na terapie to POJDZIESZ i przestaniesz
        pisac o chceniu. I Twoj maz nie ma tu nic do rzeczy. Bo jest tylko
        usprawiedliwieniem. Niewiarygodnym.
        • crazysoma Re: Ak... 02.01.07, 15:12
          Ale naprzyklad taka
          > Crazy tez ma wielkie a wcale nie jest taka straszna. Powaga.

          Teraz Crazy ma kwadratowe. Ze strachu, bo przed chwila zadzwonila do mnie pani
          producent i jutro mam spotkanie w sprawie pracy. TEJ pracy. Boje sieeeeee.
          Aaaaaaa. tongue_out
          Aga. Posluchaj. To prawda, co napisala Pho. "Swinta prawda" jakby Ci
          powiedziala Weekenda. Wiesz co, ja moglabym, bo mam wszelkie
          podstawy, "obwiniac" moja Mame i Los za rozpad malzenstwa mojego. Naprawde...
          Same dobre checi nie wystarcza, zeby bylo dobrze. Potrzebne jest jeszcze dobre
          dzialanie. Nie potrzebujesz wsparcia meza, zeby isc na terapie, ktora ma pomoc
          Tobie, a w efekcie byc moze pomoze Wam. On nie ma obowiazku Cie wspierac w
          momencie, kiedy, byc moze, ON sie czuje przez Ciebie w jakis spsob oszukany.
          Popatrz prawdzie w oczy. Pogadaj z ta prawda, bo Ty wiesz co jest prawda a co
          oszukiwaniem. SIE.
          • phokara Re: Ak... 02.01.07, 15:18
            Crazy! Ty nawet z kwadratowymi oczami jestes najsliczniejsza, najzdolniejsza i
            najmadrzejsza. W koncu nie chodze z byle kim. No wez.
            Idz jutro na to spotkanie i nic sie nie boj. Bedzie z Toba cala pozytywna
            energia SKSu. To jest dopiero sila. A w piatek bedziemy opijac. NO!
            • crazysoma Re: Ak... 02.01.07, 15:21
              Ale jak sie jednak nie uda i bedzie KLOPS to tez bedziemy opijac dobra?
              Dziekuje...
              • phokara Re: Ak... 02.01.07, 15:24
                Opijac bedziemy zawsze. Nawet jak bedzie KLOPS - to zwlaszcza!!!!!
                • misbaskerwill Re: Crazy... 02.01.07, 15:35
                  Jaki znowu klops - święta się skończyły, starczy tych potrawwink.

                  Z takimi pięknymi kwadratowymi oczami, tak zaczarujesz panią producent (PPwink),
                  że "po prostu nie ma innej możliwości". No wiesz, w końcu Phokara nie
                  przypadkiem z Tobą chodziwink.
                  Udanego początku roku!
                  Trzymam kciuki.
              • pudeleczko_75 CRAZY!!!! 02.01.07, 16:16
                ja będę mocno trzymac kciukismile))) będzie dobrzesmile
                • crazysoma Re: CRAZY!!!! 02.01.07, 16:37
                  Dobra tongue_out Dziekuje Tobie Pudeleczko tez. I juz nie gadajmy o tym. Cicho. Sie
                  boje i tak. Najwyzej, ojej, no...
                  • pudeleczko_75 Re: CRAZY!!!! 02.01.07, 16:38
                    Ty się bójsmile))
                    Ty się szykuj i tylesmile
                    na picie oczywiściesmile)
          • tricolour Trzy lata temu szedłem do pracy. 02.01.07, 15:40
            Też do TEJ pracy, która wreszcie była zgodna z moim wykształceniem,
            zaintersowaniem, hobby i odpowiednim prestiżem. To dzięki tej pracy odbudować
            miałem swoja pozycje zawodową i społeczną, która podupadła po rozwodzie. Też się
            bałem więc poszedłem do kościoła świadomy, że mogą mieć lepsze kandydatury na
            moje miejsca, bo Wrocław duży, a miejsce jedno. Poszedłem sie modlić.
            Ale nie modlić o pracę, bo to świństwo, nadużycie i traktowanie Boga jak lokaja
            lub najwyżej płatnego pośrednika.

            Modliłem się o umiejętność spokojnego przyjęcia porażki... Na szczęście Bóg nie
            musiał zbyt wiele mi pomagać.

            No... ale sie "odsłoniłem". "Trudno".
            • phokara Re: Trzy lata temu szedłem do pracy. 02.01.07, 15:45
              Ach wredziolu... zawsze powtarzam, ze z Ciebie to jest taki czuly barbarzynca.
              • tricolour Proszę do mnie tak nie mówić... 02.01.07, 15:49
                ... bo rzucę w diabły Jedyną i pojadę do Warszawy za Tobą...

                tongue_out
                • misbaskerwill Re: Proszę do mnie tak nie mówić... 02.01.07, 15:56
                  > ... bo rzucę w diabły Jedyną i pojadę do Warszawy za Tobą...

                  Jedyną Pracę oczywiście?

                  tongue_outPPP
                  • tricolour No coś Ty? 02.01.07, 15:57
                    Niczego złego o pracy nie powiem, to po co ją rzucać?

                    smile
                • phokara Re: Proszę do mnie tak nie mówić... 02.01.07, 16:08
                  Dobrze, nie bede juz tak mowic. Bo Ci zle nie zycze!
                  • tricolour Ale miej czasem trochę litości... 02.01.07, 16:15
                    ... i nie miej zatwardziałego serca. Popieść czasem moją próżność. No...
                    próżność, bo od czegoś trzeba zacząć.

                    Żesz cholera mnie coś kusi dzisiaj.
                    • phokara Re: Ale miej czasem trochę litości... 02.01.07, 16:18
                      Nie moge tEGO (proznego) obiecac, bo ja w pieszczotach nie znam litosci.
                      hahaha...
                      Ale czasem Cie popieszcze witrualnie na-prozno(sc).
            • crazysoma Dziekuje Wam. 02.01.07, 15:50
              • crazysoma Re: Dziekuje Wam. 02.01.07, 16:01
                Sie wzruszylam i guzik ze wzruszenia za szybko nacisnelam.
                Brzoza, Mis, Tri i Pho. (Kolejnosc alfabetyczna, zeby bylo sprawiedliwie). Tri
                za odsloniecie, szczegolnie takie, dziekuje 1,5 raza smile A tak a`propos. Jak ja
                juz mialam wszystkiego dosc to tez chodzilam do Kosciola. Ryczalam trzymajc
                jedna reka wozek z Malutka Boska Ju i mowilam temu Najwyzszemu, ze OK, dam rade
                i dowiem sie dlaczego "to" akurat mnie sie przytrafilo, ale mam jedna jedyna
                prosbe - juz nie mam sily i poprosze o doladowanie smile I wiecie co, rano
                budzilam sie z nowa energia do zycia.
                Kurcze. No. Wzruszylam sie. Przez Was. No.
                Aaaa i tak sobie mysle, ze jesli sie nie uda to powiem, ze i tak odnioslam
                malutki sukces. Bo pojde na te rozmowe, bo bede sie starala, zeby wyszlo
                dobrze, a jak nie wyjdzie to powiem trudno i bede szukac dalej. Jak na mnie to
                jest jedna z tych gigantycznych zmian. Podejscie do waznych, zyciowych spraw.
                Przestalam chowac glowe do lodowki i zamrazac temat, udajac, ze go nie ma.
                Mysle sobie, ze pan Bog jest tak samo "wkurzony", kiedy robimy zle rzeczy jak i
                wtedy, kiedy usprawiedliwiamy sie po raz kolejny, ze nie mozemy zrobic czegos
                bo...
                Rany, no, wciaz mam te, no, jak one sie nazywaja, w oczach... No dobra. Ide sie
                napic zimnej wody tongue_out
                Dziekuje Wam Kochani.
                • phokara Re: Dziekuje Wam. 02.01.07, 16:06
                  > Brzoza, Mis, Tri i Pho. (Kolejnosc alfabetyczna, zeby bylo sprawiedliwie).

                  Crazy... i za to wlasnie Cie kocham. Tez.
                  hahahaha.... Moj trzepniety blizniaku.

                  ps.
                  Nie rycz za dlugo, bo wyplaczesz te swoje nieziemskie szafiry.
                  • crazysoma Re: Dziekuje Wam. 02.01.07, 16:21
                    O kurde. Faktycznie... "Haha".
                    p.s. Kolejnosc liter w alfabecie tez przeciez mozemy zmienic. My, SKS jako
                    instytucja. Jak szalec to szalec...
                    • phokara Re: Dziekuje Wam. 02.01.07, 16:27
                      spoko. I tak wszyscy wiemy, ze nie jestem taka ostatnia, a nawet jesli to
                      ostatni beda pierwszymi.
            • ak70 Re: Trzy lata temu szedłem do pracy. 03.01.07, 11:22
              Tri... dzięki za tą odsłone... wreszcie widze człowieka, a nie tylko nick w
              komputerze smile)
              Buziaki...
              • ak70 CRAZY!!! 03.01.07, 11:37
                Dzisiaj jest jutro! Pisz szybko jak Ci poszło!!! Bo nie mog4e pracować przez te
                kciuki smile))
                • phokara Re: CRAZY!!! 03.01.07, 12:22
                  Jeszcze nic nie poszlo, nawet ona jeszcze nie poszla. Rozmowa o 13.00. Jak z alkoholem w
                  PRL-u. Bedzie dobrze.
    • misbaskerwill Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 15:27
      Dostałem bardzo ładne życzenia od prawie-ex. Ale czy szczere?
      [pyt. ret.]

      P.S. Na BN też dostałem. Jak widać, nie tylko panowie celują w rozbieżności
      między "życzeniodawstem" a postępowaniem.
      • libra22 Re: Jakie zyczenia dostaliscie w Nowym Roku? 02.01.07, 17:04
        Crazy - powodzeniasmile

        W tym roku jakies pozytywne uczucia mnie ogarnęły w Święta i Sylwestra (tu
        wpływ mogły miec płyny) i chciałam nawet mu zyczyć dobrego i to szczerze, a on
        jakoś tak, jakby sie mnie bał lub był zły na mnie.... Chyba chodzi o to, że
        ciągle ostatnio przypominam, że miał papiery złożyć.
    • phokara Re: Dziekuje Wam. 02.01.07, 16:11
      a to wydra zazdrosna. Jak sosna.
    • phokara Re: Dziekuje Wam. 02.01.07, 16:20
      jak sosna rzoza i dab Bartek (pozyczymy od Pudeleczka).
      • pudeleczko_75 Re: Dziekuje Wam. 02.01.07, 16:25
        nie nie nie pożyczę, ja dębu jak pies ogrodnika strzec będęsmile
        • phokara Re: Dziekuje Wam. 02.01.07, 16:32
          Pudeleczko, no wez...
          nawet zoledziami sie z nami nie podzielisz? Z SKSem????

          (rety, piec minut sie zastanawialam, czy na debie rosna zoledzie. Ale co to ma
          w koncu za znaczenie. Wazne, ze chlop, jak dab)
          • pudeleczko_75 Re: Dziekuje Wam. 02.01.07, 16:37
            Pho, toć ja juz raz się podziliłam - wprawdzie nieświadomie i gdzie jej do SKS
            ale tak czy siak, więc tym razem pas, zadnego dzieleniasmile)
            zwłaszcza skóry na niedźwiedziusmile)
            • phokara Re: Dziekuje Wam. 02.01.07, 16:39
              raczej kory na pniu.
    • pudeleczko_75 Re: Dziekuje Wam. 02.01.07, 16:31
      brzoza75 napisała:

      > takie Małe a zadziorne...

      o jaka milusiabrzózka w nowym roku, małe, małe i co???
      a zadziorne to wrodzonesmile) szkoda, że nie o swoje się bijęsmile
    • crazysoma Re: Crazy... 02.01.07, 16:42
      Brzoza, gdyby nie fakt, ze dostalam ten plaszcz od Takich Jednych Waznych, to
      teraz dalabym Tobie. On rzeczywiscie nalezal do laczniczki z Warszawskiego
      Powstania. Jest 100% oryginalny...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka