e07
26.04.07, 22:57
Jak to jest, że my wszyscy tu na forum mamy zasady, chcielismy dobrze,
generalnie: to drugie okazalo się nie fair. A gdyby drugie połowy założyły
forum, to uczestnikan=mi byliby sami zdrajcy, okrutnicy itd? A może to, że
nadal nie widzę zbyt wielkiej swojej winy i oskarżam męża o rozpad małżeństwa
jest po prostu jakimś zadufaniem w sobie? Może my jako całe pokolenie
zostaliśmy po prostu wychowani do oczekiwania na gruszki na wierzbie i nie
umiemy zaakceptowac prozy życia małżeńskiego - nieogolonych nóg i
śmierdzących skarpetek.