Dodaj do ulubionych

Co robić????

12.10.07, 11:13
Mam wielki problem. Moje małżeństwo się rozpadło z winy mojej i
żony. A właściwie to z winy naszych rodziców - trzeba było robić tak
żeby byli zadowoleni a nie myśleliśmy o sobie.
Teraz to wiemy ale żona podjeła już decyzje że nie chce być ze mną.
Podobno za długo się to wszystko ciągło i mnie już nie kocha.
Widze swoją wine i wiem że mogłem być inny ale za późno to
zrozumiałem. Wydawało mi się że jak zapewnie jej dom w którym to ja
sprzątałem ,gotowałem, prałem zajmowałem się dzieckeim( wszystko) to
powinna być zadowolona. Niestety nie. Nigdy nie zrobiliśmy nic dla
siebie. Jak ona chciała to ja nie chciałem jak ona to zanowu ja ....
az w końcu przyszedł koniec.
Wyprowadziła się choć dziecko o tym nie wiem bo wychodzi do siebie
jak już śpi a jak wychodzi wcześniej to mówi że idzie do pracy...
Wiem że się z kimś spotyka choć do tego nie chce się przyznać.
A ja jestem głupi i bardzo ją kocham mimo wszystko.
Teraz zrobiłbym dużo ale ....
Co ja mam zrobić żeby przestać myślec że jeszcze wszystko będzie
dobrze skoro ona mówi że już nie ma powrotu??!!
Obserwuj wątek
    • cosmopszczolka Re: Co robić???? 12.10.07, 12:22
      Wiem, co czujesz. To bardzo boli kiedy staje sie przed ścianą, chce
      sie naprawić, a druga strona kategorycznie nie chce. Poradzić sobie
      z uczuciem, odrzuceniem, poczuciem bezsilności, niezawinionej do
      konca porażki jest ogromnie ciężko. Ja juz przerabiam to od półtora
      roku i strasznie sie męczę bo właśnie nie potrafie odciąć sie od
      uczucia i tego co nas łączyło. Jezeli sie rozwiedziemy to
      przynajmniej wiem, że zrobiłam wszystko aby uratować nasze
      małzeństwo i do dnia spotkania na sali rozwodowej miał szanse. Potem
      nie pozostanie nic innego jak życ dalej, ale jak.....zobaczymy.
      Zyczę Ci dużo wytrwałości.
    • marek_gazeta Re: Co robić???? 12.10.07, 12:40
      No niestety, jesteś kolejnym facetem, któremu pomyliły się role. Nie chodzi mi oczywiście o to, że wszystko kobieta powinna robić, ale o to, że facet nie może być niańką-sprzątaczką (ew. -misiem). Bo wcześniej czy później dostanie kopa w d.

      Co teraz robić? Oddaj koniecznie dziecko mamusi, a sam zadbaj o siebie. Bieganie, basen, siłownia, ubierz się porządnie, może nowa praca, a może nowa bryka, cokolwiek podpowiada Ci Twoje męskie ego, trudno powiedzieć. Musisz odzyskać poczucie bycia facetem, błaganie jej o powrót nic nie da. Jeśli macie jeszacze kiedykolwiek być ze sobą, to jest to jedyna droga.
      • menab Re: Co robić???? 12.10.07, 12:49
        Marek ma rację.To chyba tak jest, że jak się jest za dobrym to w
        końcu dostaje się kopa. Tu nawet nie chodzi o pomylone role. Nie
        każdy oczekuje od nas robienia wszystkiego i za każdego.
        • anbale Re: Co robić???? 12.10.07, 13:27
          menab napisała:

          > Marek ma rację.To chyba tak jest, że jak się jest za dobrym to w
          > końcu dostaje się kopa. Tu nawet nie chodzi o pomylone role. Nie
          > każdy oczekuje od nas robienia wszystkiego i za każdego.

          A moim zdaniem to bzdura, na pewno jeszcze żadna kobieta nie odeszła
          od męża tylko dlatego "bo za dużo w domu jej pomagał i nawet nie
          kwękał". Jak również dlatego "bo był za dobry". Mężczyźni lubią o
          sobie myśleć, że są za dobrzy bo coś tam zamiotą albo podgrzeją- ale
          prawdziwa dobroć w związku to zupełnie, ale to zupełnie coś innego.
          O wiele bardziej złożonego. Może dobra komunikacja, rozpoznanie
          potrzeb drugiego człowieka, empatia, kompromis...i tak dalej, i tak
          dalej. To jest o wiele trudniejsze niż przetarcie podłogi, choć
          chylę czoła przed facetami, którzy to robią- bo dla mnie to akurat
          duża wartość w związkusmile
          • z_mazur Re: Co robić???? 12.10.07, 14:42
            A ja Ci gwarantuję, że mnóstwo kobiet odeszło od takich facetów.
            Znam co najmniej kilka takich przypadków. Znasz
            powiedzenie "zagłaskać kota na śmierć"? Kobieta potrzebuje faceta a
            nie pomocy domowej. Oczywiście dobrze jak ten facet potrafi w domu
            coś zrobić i nie odrzuca go zmywanie naczyń lub prasowanie. Ale
            facet musi być dla kobiety wyzwaniem, jak przestaje nim być to
            kobieta znajduje takiego, który tym wyzwaniem jest.
            • anbale Re: Co robić???? 12.10.07, 15:53
              No nie wiem, ja akurat znam same takie przypadki, gdzie kobieta
              wyparowała duchem i ciałem ze związku, bo czuła się jak robot
              wieloczynnościowy; gdy wiele z siebie dawała- niewiele, albo nic nie
              dostając w zamian. Raczej nie zdarzyło mi się spotkać
              dezerterki "zagłaskanej na śmierć"...
              Wiesz co, trudno być dla kogoś nieustannym wyzwaniem, ludzie mają
              lepsze i gorsze dni, upadki i wzloty. Poza tym po paru wspólnych
              latach znają się na wylot i często niczym już nie zaskakują. Wydaje
              mi się że tajemnica udanych związków tkwi gdzie indziej, jednak...
              • menab Re: Co robić???? 12.10.07, 21:46
                Oczywiście takie przypadki wyparownia są, jak i są przypadki
                zagłaskania. Gdzieś musi być umiar i do nas należy wyznaczenie
                magicznej granicy.Jednym się to udaje, a dugim nie. Jedni zagłaszczą
                i są jak ofiary, a inni glaszczą i w końcu nie dostając nic w zamian
                ulatniają się. Znam zarówno jeden jak i drugi przypadek.I wiesz co
                one się spotkały i teraz dopiero jest supersmile
      • z.odzysku Re: Co robić???? 12.10.07, 12:50
        marek_gazeta napisał:

        > Co teraz robić? Oddaj koniecznie dziecko mamusi, a sam zadbaj o
        > siebie. Bieganie, basen, siłownia, ubierz się porządnie, może nowa
        > praca, a może nowa bryka, cokolwiek podpowiada Ci Twoje męskie
        > ego, trudno powiedzieć. Musisz odzyskać poczucie bycia facetem,
        > błaganie jej o powrót nic nie da. Jeśli macie jeszacze kie
        > dykolwiek być ze sobą, to jest to jedyna droga.

        Howgh!!!
        Nic ująć, a możnaby jeszcze sporo dodać.
        ... ale nie ma co podłamywać faceta.
    • z.odzysku Re: Co robić???? 12.10.07, 12:55
      ad.ka napisał:

      > ...Wiem że się z kimś spotyka choć do tego nie chce się przyznać.
      > A ja jestem głupi i bardzo ją kocham mimo wszystko.
      > Teraz zrobiłbym dużo ale ....

      metoda na szybko:
      1) odszukać tego z kim się żona spotyka (a nie siedzieć i pierdzieć
      w stołek chlipiąc w kącie przy zmywaniu garów),
      2) przeprowadzić męską rozmowę z apsztyfikantem, niewyłącznie
      werbalną,
      3) przeprowadzić rozmowę z żoną na temat apsztyfikanta, wyłącznie
      werbalną, acz stanowczą.

      koniecznie zastosować w powyższej kolejności!
      • ad.ka Re: Co robić???? 12.10.07, 13:01
        Dziekuje za rady ale...ubieram sie, dbam o siebi,auto mam, dom mam itp.
        Dziecka nie oddam bo ...nie. A poza tym dziecko nie widzi nic poza mną choć
        ostatnio się troszke zmieniło.
        Jeśli chodzi o odszukanie gościa to jaki to ma sens? WIem kto to jest bo
        pracuje w jednej firmie z żoną a oni są pracują na terenie firmy gdzie ja
        pracjue ( bardzo duża firma). Nie wiem czy ma to sens bo w sumie to chyba nie
        jego wina lecz jej że się spotykają. Choć kto wie co zrobie.
        • tricolour Skoro chcesz porady... 12.10.07, 15:00
          ... a potem wiesz lepiej, to nie proś o rady i nie marnuj naszego (forumowego)
          czasu.

          "Dziecka nie oddam bo ...nie" - oddasz, oddasz - mały chłopczyk wyłazi z Ciebie...
          • marek_gazeta Re: Skoro chcesz porady... 12.10.07, 15:42
            No właśnie smile Wysportowany, elegancko ubrany, inteligentny, zajmujący się dzieckiem (wszystko), gotowaniem, praniem itp. Brzmi zupełnie jak w bajce. A jednak pani nie jest szczęśliwa, coś ją najwidoczniej gryzie.

            A jak już jej oddasz dziecko (ja bym oddał z czystej złośliwości, po prostu zawiózł i już), to może być nieźle zszokowana, że nagle jej wolny czas skurczył się do zera.
            • akacjax Re: Skoro chcesz porady... 12.10.07, 15:49
              Czy nie oddając dziecka, zajmując się nim..to już nie można być:
              facetem?
              Trzeba oddać dziecko, obkurczyć czas żonie...niech odczuje.
              A może inaczej: zająć się sobą , mimo zajmowania sie. dzieckiem itp.

              Ale tak poza tym-długo będziecie udawać i oszukiwać dziecko? W jakim ono wieku?
              • marek_gazeta Re: Skoro chcesz porady... 12.10.07, 15:56
                Słuchaj - nie znamy pełnego obrazu sytuacji.

                Ja się jedynie domyślam, że kobieta miała za dużo wolnego czasu, za mało trosk na głowie, i stąd zaczęły się problemy. Widziała męża cały czas w kuchni albo przy dziecku, a w pracy miała "prawdziwych" facetów pod krawatami, w towarzystwie których fajnie było zjeść lunch i pogadać na tematy światowe.

                Szczury, mające zbyt wiele żarcia, zaczynają się nawzajem zagryzać. Stwierdzone doświadczalnie.

                No to teraz jedziemy - cała wstecz. Dziecko do mamusi, proszę uprzejmie, a tatuś w miasto.
                • akacjax Re: Skoro chcesz porady... 12.10.07, 16:03
                  Myślę, że nie należy grać dzieckiem. Każde z rodziców powinno się pewien czas nim zajmować. Może tak też jest...nie wiemy tego.

                  Właściwie autor wątku zapytał nas co zrobić, by sie nie łudzić, że będzie dobrze...to chyba pytanie na forum-Niełatwe miłości a nie na to..rozwód i co dalej..z domysłem w tle-rozwód się odbył.

                  • marek_gazeta Re: Skoro chcesz porady... 12.10.07, 16:38
                    To nie jest "gra dzieckiem". Przecież to _jego_ _matka_. Kto się lepiej zajmie dzieckiem, niż matka? No, tatuś na przykład smile W każdym razie będzie miała szansę na zbudowanie relacji, co zaprocentuje w przyszłości.
                    • akacjax Re: Skoro chcesz porady... 12.10.07, 17:05
                      Dlaczego coś złośliwego, dowalajacego..czuję z tego, co napisałeś?

                      • marek_gazeta Re: Skoro chcesz porady... 12.10.07, 17:33
                        Nie wiem.

                        A jakie to ma znaczenie? Ważne, czy moje rady są sensowne, czy nie.
                        • a.niech.to Re: Skoro chcesz porady... 12.10.07, 17:58
                          W subtelny sposob wskazałeś na truizm, że matka jako wykonawczyni
                          funkcji opiekuńczych jest nie do zastąpienia, stąd Akacja uchwyciła
                          ironię w Twoim głosie, nie podając istoty rzeczy.
            • nangaparbat3 marek 13.10.07, 20:01
              marek_gazeta napisał:


              > A jak już jej oddasz dziecko (ja bym oddał z czystej złośliwości,


              kpisz sobie, prawda?
              • chalsia Re: marek 13.10.07, 21:41
                niestety chyba nie. I co gorsza kilku Panów poparło tę (poronioną)
                myśl.
                • nangaparbat3 Re: marek 14.10.07, 00:51
                  To dokładnie takie samo zachowanie jak odmawianie ojcom kontaktu z dziećmi.
                  Dokladnie ten sam poziom.
                  • nangaparbat3 PS 14.10.07, 00:53
                    Jednak wciąz mam nadzieję, ze to nie było serio.
                    albo ze chwilowe zaćmienie umyslów wywolane wyobrażeniem zdradzajacej zony,
                    ktora odchodzi do innego i porzuca ojca z dzieckiem. Mysl rzeczywiscie
                    straszliwa, apokaliptyczna.
                    • a.niech.to Re: PS 14.10.07, 07:34
                      Historia zna przykłady. Byłam feministką. Bywa.
      • tricolour Co do "metody na szybko"... 12.10.07, 15:49
        ... to istnieje ryzyko, że ów absztyfikant taki słaby nie bedzie, powie, co
        myśli o kiepskim mężu i da pstryczka w nos. Albo klapsa w mordę. No i co wtedy?

        Zresztą kobiety raczej nie porzucają facetów, którzy są w stanie "niewerbalnie"
        walczyć o nie.
        • z.odzysku Re: Co do "metody na szybko"... 12.10.07, 18:26
          tricolour napisał:

          > ... to istnieje ryzyko, że ów absztyfikant taki słaby nie bedzie,
          > powie, co myśli o kiepskim mężu i da pstryczka w nos. Albo klapsa
          w mordę. No i co wtedy?

          Niby racja, ale jak to mówią: "strach poczwarza siły", a ad.ka już i
          tak nieźle wystraszony o swoją małżonkę. Więc jakby nieco
          podmoderował ten swój strach (w kierunku złości raczej, a nie
          lamentu), to podejrzewam, że apsztyfikant ów musiałby mieć gabaryt
          Pudziana, aby mu sprostać. Jak na razie ad.ka coś słabo walczy.


          > Zresztą kobiety raczej nie porzucają facetów, którzy są w
          > stanie "niewerbalnie" walczyć o nie.

          Nie wiem, możliwe. Ale jesteś o krok od niebezpiecznego uogólnienia.
          Żachnięcie żeńskiej części forum wisi w powietrzu.
          • enganiada Re: Co do "metody na szybko"... 12.10.07, 18:35
            Tak czytam i czytam i stwierdzam, że te wszystkie uniesienia
            tatusiów, którym dzieci nie przyznano są wyssane z palca?
            Psioogrodnicze?

            Nie chcę uogólniać, bo na pewno są tacy tatusiowie, co z dziećmi być
            chcą, a mamusie tym dzieciom się trafiły akurat niekoniecznie
            macierzyńskie, ale dla Państwa stwierdzenie "podrzuć dziecko mamusi"
            jest oczywiste.

            A który z Was powiedziałby matce: "podrzuć dziecko tatusiowi"? Hę?

            Matka jak ten pies uwiązana ma już być. Skoro urodziła, to niech ma.
            A tatuś niech zadba o siebie, zyska więcej czasu. Troszkie mi to
            śmierdzi...

            Ale może tylko się czepiam ;>>>
          • a.niech.to Re: Co do "metody na szybko"... 12.10.07, 20:48
            z.odzysku napisał:

            > > Zresztą kobiety raczej nie porzucają facetów, którzy są w
            > > stanie "niewerbalnie" walczyć o nie.
            >
            > Nie wiem, możliwe. Ale jesteś o krok od niebezpiecznego
            uogólnienia.
            > Żachnięcie żeńskiej części forum wisi w powietrzu.
            Bosssz, wiem, skąd moja szlachetna słabość do wszelkich meneli!
            >
        • nangaparbat3 Re: Co do "metody na szybko"... 13.10.07, 19:58
          tricolour napisał:
          >
          > Zresztą kobiety raczej nie porzucają facetów, którzy są w stanie "niewerbalnie"
          > walczyć o nie.

          teraz to z Ciebie wylazl chlopczyk wink
          • z.odzysku Widzisz Tri... a nie mówiłem? 13.10.07, 22:42
            nangaparbat3 napisała:
            > teraz to z Ciebie wylazl chlopczyk wink
    • chalsia Re: Co robić???? 12.10.07, 23:35
      IMHO nie "podrzucaj dziecka mamusi, by jej wolny czas się skrócił, a
      Tobie jego na balowanie etc przybyło". Na forum ojców wielu jest
      takich, którzy wiele by dali by dzieci z nimi były. A Ty możesz tak
      mieć. Jesli postąpisz zgodnie z radą Marka, to potem możesz tego
      gorzko żałować. No i koniecznie wtedy będiesz musiał pogodzić sie z
      faktem (= nie sarkać), gdy Twoje dziecko zamiszka z nexiem.

      Co innego, gdybyś doszedł do wniosku, że nie dasz rady dziecku
      zapewnić ospowiedniej opieki, starania etc i że z matką dziecku
      będzie lepiej.
    • julka1800 Re: Co robić???? 14.10.07, 22:05
      Nie rozumiem, piszesz ze malzenstwo rozpadlo sie z winy rodzicow, po
      czym kilka zdan dalej ze jak ty chciales to ona nie chciala i
      odwrotnie. To o co tu wlasciwie chodzi? Za bardzo chieliscie
      dogodzis rodzicom zamiast sobie nawzajem?
      Czyzby decyzja zony byla "nieodwracalna" z powodu "wiem ze sie z
      kims spotyka', czyli trzecia osoba, bo cos mi na to wyglada...

      Piszesz ze robiles wszystko, sprzatanie, gotowanie, pranie,
      zajmowanie sie dzieckiem... czlowieku przeciez to nie jest wszystko!
      I jeszcze slowa Marka
      "No właśnie smile Wysportowany, elegancko ubrany, inteligentny,
      zajmujący się dzieckiem (wszystko), gotowaniem, praniem itp. Brzmi
      zupełnie jak w bajce. A jednak pani nie jest szczęśliwa, coś ją
      najwidoczniej gryzie."

      Pewnie ze cos ja gryzie i tylko autor moze dociec "co". czy brakuje
      jest szlenczego poirywu serca w stylu rejs dookola Europy czy po
      prostu brakuje jest rozmow na codzien bo autor postu maz jest
      typowym mrukiem i wypowiada slowa 2 na dzien.
      No CZEGOS jej brakuje.

      I wkladanie jej w ramiona dziecka coby miec czas sobie odbic
      poczucie wlasnej meskosci na nic sie zda. Jak bedzie chciala
      romansowac z panem z pracy znajdzie na to czas w godzinach pracy
      9niewierzycie?). Mozna oczywscie zastosowac prawdziwy wsteczny (bo
      Marek chyba dal tylko lekko do tylu) i uciac jej doplyw finansow.
      Wtedy przyjdzie z podkulonym ogonem.
      Tylko czy o to Ci autorze chodzi???
      • julka1800 Re: Co robić???? 14.10.07, 22:10
        przepraszam za bledy, to z pospiechusmile
    • z_mazur Ale się panie żachnęły... :) 14.10.07, 23:09
      A ja się zgadzam z Markiem.

      Może on zbyt skrótowo przejawił swoją myśl.

      A co gdyby ten post napisała kobieta?

      Mąż poznał inną, ja prałam, sprzątałam, gotowałam, zajmowałam się dzieckiem, a on mnie teraz zostawia.
      Jakie byśmy usłyszeli rady na forum?

      Kobieto zajmij się sobą, postaraj się wygospodarowac trochę czasu, pomysl co Ci sprawia frajdę i zrób to.

      Dokładnie to samo powinien zrobic ad.ka. A postaranie się o to by matka trochę zajęła się dzieckiem tylko mu to ułatwi.

      Czy tak samo byście się oburzały w sytuacji gdyby chodziło o kobietę, gdyby ktoś zasugerował: "poporoś męża żeby zajął się trochę dzieckiem, przecież jest ojcem"?
      • sylwiamich Re: Ale się panie żachnęły... :) 14.10.07, 23:11
        > Czy tak samo byście się oburzały w sytuacji gdyby chodziło o
        kobietę, gdyby kto
        > ś zasugerował: "poporoś męża żeby zajął się trochę dzieckiem,
        przecież jest ojc
        > em"?

        A nie sądzisz że to co innego niż:

        Oddaj koniecznie dziecko mamusi.A jak już jej oddasz dziecko (ja bym
        oddał z czystej złośliwości, po prostu zawiózł i już)
        • z_mazur Re: Ale się panie żachnęły... :) 14.10.07, 23:27
          A tu się zgodzę. Robienie na złośc jest mało dojrzałe.
          Przeoczyłem to. smile
      • julka1800 Re: Ale się panie żachnęły... :) 15.10.07, 10:11
        Gdyby post napisala kobieta, moja rada bylaby taka sama:
        "Czegos w waszym zwiazku zabraklo.I trzeba znależc to cos"
        Nie napisalabym oczywiscie o ucinaniu finansow, bo jak tu mezczyznie
        odciac finanse gdy to on z reguly zarabia wiecej.

        A subtelna róznice pomiedzy slowem "popros o opieke" a "wcisnij
        dziecko" juz wychwycila Sylwia.
    • z.odzysku jako dygresję, ale związaną z tematem, powiem... 15.10.07, 12:10

      • z.odzysku ... że.... 15.10.07, 12:15
        (sorry, za szybki ENTER był wink)

        ... mam takiego kolegę, którego zdanie bardzo cenię
        (psychoterapeuta, niestety już nie praktykuje), a on, znając mnie,
        stosuje w dyskusji wiele uproszczeń i tłumaczy mi sprawy maksymalnie
        zwięźle i treściwie.
        Zatem, gdybym opowiedział mu taką historię, jako swoją i na koniec
        zadał mu pytanie: "Co robić?", odpowiedziałby mi: "wsadzić w du.. i
        tak chodzić".

        Bez urazy proszę. smile)
        • wojtekp67 w pełni zgadzam sie z Markiem 15.10.07, 16:53
          dużo czasu, brak adrenaliny, zero problemów, wszystko podane na
          tacy - to przyczyny wg mojej ex tesciowej, która własnie uzyła
          słow "i kota mozna zagłaskać" smile
          a z humorystycznych kwestii na moje pytanie dlaczego, usłyszałem
          najpierw 2 argumenty : bo z nim można porozmawiać o muzyce, filmie a
          nie tylko o materiałach budowlanych ( byłem na etapie budowy domu)
          i... on miał ładniejsze krawaty i takie duze ładne węzły .... a ja
          węzły miałem mniejsze.smile)))) I tak to krawaty doprowadziły do
          rozpadu małzeństwa. smile
          a mamusia stała sie mamusia weekendową
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka