Dodaj do ulubionych

O kłótniach

15.10.07, 11:44
Warto się kłócić, jeśli jest o co. Za kłótnię uznaję burzliwą formę
wymiany zdań bez obelg i rękoczynów. Moi rodzice kłócili się ładnie,
prawie ze śmiechem rzucali w siebie celnymi docinkami, bardzo
emocjonalnie bronili swoich racji. Kończyli żartem. Nigdy się nie
dąsali, nie było cichych dni. Do końca sporu trzymali się
zagadnienia, o które poszło, a to bardzo ważne, żeby istoty sporu
nie tracić z oczu, bo bez tego kłótnia się staje pyskówką. Byli
prostymi ludźmi o wysokiej kulturze. A Wy? Jak się kłócicie? Nie
piszę o sobie, bo z exem nie mieściliśmy się w definicji. Czy Wasze
kłótnie bywały konstruktywne, czy też koncentrowaliście się na tym,
żeby dokuczyć i każdy powód był dobry albo i brak powodu?
Obserwuj wątek
      • z.odzysku Re: O kłótniach 15.10.07, 12:08
        salsa13 napisała:

        > nie znoszę kłótni i kłótliwcówsmile
        > wyznaję zasadę, że zawsze można się jakoś dogadać
        > rozmowa ponad wszystko

        a takim razie współczuję Ci serdecznie, bo wygląda na to, że nie
        znasz uroków godzenia się po burzliwej kłótni ;-PP
        • a.niech.to Re: O kłótniach 15.10.07, 12:39
          z.odzysku napisał:

          > salsa13 napisała:
          >
          > > nie znoszę kłótni i kłótliwcówsmile
          > > wyznaję zasadę, że zawsze można się jakoś dogadać
          > > rozmowa ponad wszystko
          >
          > a takim razie współczuję Ci serdecznie, bo wygląda na to, że nie
          > znasz uroków godzenia się po burzliwej kłótni ;-PP
          A jak częstotliwość kłótni nie odbiera powrotom uroku? Jest tak, że
          co dzieje się zbyt często, trąci nudą, poraża znużeniem. Czy
          codziennie można się kłócić, po czym radośnie padać sobie w objęcia
          na znak porozumienia? A może raz na tydzień?
          Nie znoszę kłótni, potrafią zatruć życie. Kłótliwość świadczy o
          braku dojrzałości, nieumiejętności sprawnej komunikacji z drugim
          człowiekiem.
        • salsa13 Re: O kłótniach 15.10.07, 14:20
          drogi z.odzysku!!!

          > a takim razie współczuję Ci serdecznie, bo wygląda na to, że nie
          > znasz uroków godzenia się po burzliwej kłótni ;-PP


          a myślisz, że jak ktoś jest po rozwodzie to dało się bez kłótnismile
          nie współczuj, znam godzenie się po kłótnismile
          tyle tylko, że wolę WSZYSTKO bez kłótni!!!
          jak zwykle buźka dla Ciebie
      • a.niech.to Re: O kłótniach 15.10.07, 12:33
        salsa13 napisała:

        > nie znoszę kłótni i kłótliwcówsmile
        Mam podobnie. Pieniacze są nie do zniesienia, biją ich na głowę
        jedynie obrażalscy bez widocznego powodu lub ukrywający powód jak
        wodę w zamkniętych ustach.
    • ivone7 Re: O kłótniach 15.10.07, 13:07
      uwazam, ze klotnie moga byc konstruktywne..oczyszczaja
      atmosfere..pod warunkiem, ze w klotni nie ponizamy partnera, nie
      wywlekamy starych jakis zaszlosci..
      z moim exem nienawidzilam sie klocic, mimo tego ze on nie
      krzyczal..tylko ponizal mnie, obrazal..obwinial o wszystko..i potem
      jeszcze byl na mnie obrazony..aaa i to wywlekania spraw sprzed 10
      lat..koszmar..
      klotnia od czasu do czasu..dobra rzecz..byle nie za czesto..z moja
      siostra klotnie sa burzliwe..ale oczyszczaja..
      klocic sie tez trzeba potrafic..
      i wole klotnie, nawet z krzykami niz chowac uraze i poglebiac
      niedomowienia..
      • a.niech.to Re: O kłótniach 15.10.07, 13:45
        ivone7 napisała:

        > i wole klotnie, nawet z krzykami niz chowac uraze i poglebiac
        > niedomowienia..
        Zgadza się, taka atmosfera mąci poczucie bezpieczeństwa, nie pozwala
        oddychać spokojnie, bo coś wisi w powietrzu. Znam to, i w moim życiu
        sobie tego nie życzę.
        Powiem jeszcze, że nie powinno być tematów tabu, co nie znaczy, żeby
        w domu wisielca koniecznie o sznurku, ale im więcej spraw będzie
        przegadanych, tym zdrowsze będą relacje między członkami rodziny.
        Czasem warto nawet skłócić się do żywego, żeby je oprzeć na
        autentycznych uczuciach, poglądach albo coś spornego razem dotrzeć.
        • ivone7 Re: O kłótniach 15.10.07, 14:05
          wlasnie...dla mnie wazne, ze to co obgadane..albo o co sie
          poklocilam i jest zgoda..zeby juz do tego nie wracac..ze to
          zamkniety temat, nie wart kolejnego walkowania..
          • a.niech.to Re: O kłótniach 15.10.07, 15:31
            Bywa, że musi odbyć się seria rozmów, żeby temat został na dobre
            zamknięty. Dopóki są wątpliwości, dopóty trzeba wałkować. Łatwiej
            jest przemilczeć w danym momencie, problem powróci być może jeszcze
            poważniejszy. Narosną emocje i zamiast rozmowy rozpęta się kłótnia
            co się zowie. Rozmawić m.in. znaczy zapobiegać.
    • a.niech.to Re: O kłótniach 15.10.07, 15:43
      Znam pewien model prowadzenia rozmowy na bolesne tematy pomiędzy
      przyjaciółkami. Obie były przekonane, że rozmowa jest trudna, lecz
      konieczna, ponadto miały na uwadze, aby nie ranić. Padały slowa
      wyważone, opatrywane zmiękczającym konentarzem, zrobiłam
      zastrzeżenie, ze jeśli podniosę głos, to jest to wyraz emocji, a nie
      chęć wywierania presji. Taka rozmowa była możliwa, bo przyświecała
      jej wzajemna miłość i obustronne poszukiwanie zrozumienia nie tylko
      swoich racji, lecz także przeciwnej, a raczej równoległej strony.
      Jedno grzebanie się w żywych ranach wystarczyło. Nie ma potrzeby,
      żeby wracać do przeszłości. To chyba jest dojrzala przyjaźń, nie?
    • jp66 Re: O kłótniach 15.10.07, 16:24
      Ja z moją ex kłóciliśmy się zapamiętale i z "werwą" chociaż ja byłem w
      większości słuchaczem, (odszczekiwałem się tylko- czasem używając tego samego
      słownictwa). Były to kłótnie o wszystko i o nic, z byle powodu i bez powodu,
      wtedy słyszałem historię swojej rodziny do czwartego pokolenia wstecz i użyciem
      wszelkich epitetów pod jej adresem, były próby rękoczynienia z jej strony.
      zawsze taka kłótnię poprzedzało milczenie (od tygodnia do 3 miesięcy)Oj jak mi
      teraz dobrze...
      Będąc z Anią już ponad rok nie doszło między nami do jakiejkolwiek ostrzejszej
      wymiany zdań- no ale my rozmawiamy dużo, omawiając sprawy codzienne, nie ma
      tematów tabu.
    • tricolour W tym roku nie kłóciłem się... 15.10.07, 16:26
      ... w zeszłym chyba też nie, ale w 2005 cos tam było - jakaś ostra wymian zdań z
      dziewczyną (wówczas).

      Z byłą żoną kłóciłem się często, bo ma ona destrukcyjny dar przekrojowego
      wywlekania wydarzeń i uogólniania jednym zdaniem - to jest argumentacja
      niszcząca związek jak szarańcza.
      • sylwiamich Re: W tym roku nie kłóciłem się... 15.10.07, 22:42
        Ja nie kłócę się ładnie.Z obcymi kłótnie wygladają na syczenie z
        wielką nuta wyniosłości.Sprawdza się w urzędach...nie polecam w
        spożywczakach.Z bliskimi się nie wykłócam raczej.Chyba że
        doprowadzona do ostateczności.Jak się wkurzę to tracę dobry smak i
        lotnosć umysłu, a zyskuje mój cięty język i doprowadzanie rozmowy do
        absurdu.Ale godzić się uwielbiam...zwłaszcza jak ktoś mnie
        przeprasza.Chociaż ostatnio wolę ja.On się tak szybko daje ugłaskać,
        ale opiera się długo...fajna zabawasmile)))
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka