alanka3
18.10.07, 00:46
dawno nie pisałam, a już na pewno nie wątków - smutasów...
tak sobie siedzę i mnie dopadło...
jestem zadowolona, ze ex jest od ponad 3 miesięcy exem...
jestem zadowolona, że zdobyłam się na oddanie ukochanego psiaka,
byle tylko nie drzeć kotów z exem, ani nie musieć go oglądać...
jestem zadowolona, że zerwałam z nim wszelki kontakt...
jestem zadowolona z życia, które obecnie wiodę, nie zamieniłabym się
na to, co było NIGDY
jestem zadowolona, że wreszcie czuję, ze żyję, rozwijam skrzydła
nigdy jeszcze nie było we mnie tyle kobiety, ile po rozstaniu z
exem...
można mnożyć korzyści
skąd więc...przygnębienie, które mnie dopadło?
oj, przygnębiona nie byłam...od dobrych 3 miesięcy albo i lepiej...
żal jednak, że tak się potoczyło
żal jednak, że z fajnego chłopaka, jakiego znałam 8 lat temu, nie
zostało już od dawna nic...
żal, że na jego miejscu, lata temu, przed ołtarzem nie znalazł się
ktoś inny - nikt konkretny - po prostu INNY
żal, ze dziś mnie dopadło...
buuuu
chlup - kolejna lampka wina..........
ech...jak przegonić przygnębienie? już zapomniałam, jak ono smakuje,
nie chcę go!