e07
28.01.08, 16:59
Ciekawi mnie Wasza opinia na temat uzgadniania wizyt eksów u dzieci.
Ja kategorycznie żądam od eksa, żeby każda ewentualna wizyta u
dzieci, była wcześniej uzgodniona ze mną. Podkreślam, że ze mną a
nie z dziećmi. Chcę mieć możliwość zaplanowania sobie wyjścia. Fakt,
unikam eksa i prawie zawsze wtedy wychodzę. Ale chyba mam do tego
prawo - jestem rozwiedziona na jego życzenie i w efekcie jego
pozwu. Dodam, że w żaden sposób nie ograniczam kontaktów ojca z
dziećmi - w zasadzie eks spotyka się z nimi kiedy zechce, bywa też
zapraszany do domu na szczególne okazje.
A tymczasem on już po raz drugi umawia się z dziećmi w domu nie
uzgadniając tego ze mną. Ja dowiaduję się tego od dzieci - "tata
dziś przyjdzie". Nie zgodziłam się.
Tu moje pytanie. Czy to jest jakieś wygórowane żądanie wobec niego
spodziewać się uzgadniania wizyt w domu ? Bo ja nie umiem znaleźć
samodzielnie ani jednego argumentu na tolerowanie takiego zachowania
u eksa. Jego argument: "to jest przecież tez mój dom" jakoś mnie nie
przekonuje. Stawia mnie to w trudnej sytuacji wobec dzieci bo nie
zgodziłam się, żeby tatuś przyszedł, a przecież chciał. Co sądzicie?