olowa
07.02.08, 09:55
10.03 godzina 12.00...i nadszedl kolejny etap godzenia sie z tym...stres mnie
zjada...Stosunki z mezem bardzo poprawne od jakiegos czasu, zwlaszcza od kiedy
okazalo sie, ze nowa milosc meza okazala sie niewypalem...niewazne...Sa jakies
szanse na orzeczenie rozwodu po pierwszej rozprawie? Nie zalezy mi na
alimentach, niech sie widuje z malym ile chce...Fakt, ze w pozwie jest jakas
kwota, sa jakies ograniczenia widzen...ale jak fuknie i sie oburzy -
odpuszcze...Od razu powolani sa swiadkowie...moze obejsc sie bez wysylania
kuratora do mnie do domu? Moge miec nadzieje?