Dodaj do ulubionych

i ja już mam termin...

07.02.08, 09:55
10.03 godzina 12.00...i nadszedl kolejny etap godzenia sie z tym...stres mnie
zjada...Stosunki z mezem bardzo poprawne od jakiegos czasu, zwlaszcza od kiedy
okazalo sie, ze nowa milosc meza okazala sie niewypalem...niewazne...Sa jakies
szanse na orzeczenie rozwodu po pierwszej rozprawie? Nie zalezy mi na
alimentach, niech sie widuje z malym ile chce...Fakt, ze w pozwie jest jakas
kwota, sa jakies ograniczenia widzen...ale jak fuknie i sie oburzy -
odpuszcze...Od razu powolani sa swiadkowie...moze obejsc sie bez wysylania
kuratora do mnie do domu? Moge miec nadzieje?
Obserwuj wątek
    • plujeczka Re: i ja już mam termin... 07.02.08, 10:05
      co to za stwierdzenie" nie zalezy mi na alimentach"....to nie tobie
      ma zależeć, to są pieniadze dziecka, pamiętaj dziecko rosnie jego
      potrzeby wzrastaja wraz z wiekiem a nie maleją, Twoja sytuacja
      zawodowa tez zawsze moze ulec zmianie i niekoniecznie na plus---
      pamietaj o tym, to zycie, czas płynie i nie zawsze wszysto toczy sie
      w zyciu w taki sposób w jaki byśmy sobie tego zyczyli.Powodzenia
      • olowa Re: i ja już mam termin... 07.02.08, 10:09
        ale jesli tych 300, czy nawet 500 zlotych ma zawazyc na przebiegu i trwanbiu
        rozwodu...? to absolutnie wole to ominac...zwlaszcza, ze maz na haslo "alimenty"
        dostaje szalu, jego teoria: "po co maja wisiec nade mna alimenty?, bede placil
        za przedszkole, a ty mi bedziesz kwitowac, ze zaplacilem..." Ja jestem bardzo
        silna kobieta, ale po tych awanturach, "tamtych" czasach...ja juz tego nie
        chce...to jego dobra wola, czy chce cos dawac dla syna, czy nie...a moze sie
        myle...? ja juz glupieje...
        • plujeczka Re: i ja już mam termin... 07.02.08, 10:22
          spokojnie ojej spokojnie....po pierwsze wniose o zabezpieczenie
          alimentów absolutnie nie wpływa na długość postepowania rozwodowego,
          chciałam Ci powiedzieć ,że opłaty za przedszkole jak to wyraził się
          Twój mąż nie są jednymi wydatkami na Twojego syna,ta opłata to
          kropla w morzu potrzeb dziecka ,rozumiem Cie ,że C dopiekł swoim
          zachowaniem, piszesz o awanturach ale każda z nas przez to
          przechodzi albo przeszła i Ty dasz radę , uwierz--nie zmienisz
          swojego meża w dżentelmena z dnia na dzień , walczysz o swoje i
          dziecka dobro a to walka trudna ale do przezycia.Zreszta jak znam to
          forum zaraz odezwa się inni , zobaczysz i poznasz ich opinie, bedą
          Cie wszyscy wspierać i to powinno Ci odrobine pomóc.
    • olowa Re: i ja już mam termin... 07.02.08, 10:06
      prosze jeszcze o garsc inf., jak ta rozprwa przebiega...pzresluchuja nas
      kolejno, itd.? czy maz pozna tresc pozwu?
      z gory dziekuje
      o ile bylam twarda przez cale 9 miesiecy po wyprowadzce meza, o tyle znajac juz
      termin cala dygocze...boje sie jego furii, zlosci, utrudnien...boszzzzz.....
      • plujeczka Re: i ja już mam termin... 07.02.08, 10:14
        mąż Twój zna tresć pozwu poniewaz dostał go wraz z wezwaniem na
        rozprawę, po 2 nie denerwuj sie weż sobie tabletkę na uspokojenie
        skoro piszesz ,ze będą świadkowie to rozumiem ,ze jest to sprawa z
        orzeczeniem winy zatem narazie nikt o nic Was pytać nie bedzie ,
        będą przesłuchiwani świadkowie na samym koncu Wy ale nie sądze aby
        to się stało na tej sprawie, sąd ma ograniczoną ilośc czAsu, w
        kolejce nastepne rozprawy zatem spotkacie się na sali sadowej w
        pozniejszym terminie. Trzymam kciuki
        • olowa Re: i ja już mam termin... 07.02.08, 10:19
          wlasnie bez orzekania o winie...adwokat poradzil mi, ze skoro maz moze oponowac,
          utrudniac (takie byly realia i stan faktyczny podczas skladania pozwu) to warto
          powolac swiadkow...i wszyscy dostali wezwania...tresc pozwu dostaje?? to, ze on
          jeszcze nie grzmi...??
          • plujeczka Re: i ja już mam termin... 07.02.08, 10:32
            jest wersja optymistyczna-moze go powaliło z wrazenia jak
            przeczytał??? bez orzekania o winie i świadkowie???ale tak bedzie
            lepiej dla Ciebie,ja pisałam na forum ,ze prowadzę sprawę z
            orzekaniem o winie , trwa 3 rok, jest trudna i wykańcza mam nadzieję
            że do czerwca sprawa moja się zakonczy
            • olowa Re: i ja już mam termin... 07.02.08, 10:36
              nie widzial jeszcze zadnego wezwania...wlasnie sie dowiedzialam...Jestem
              przerazona w jaki stan wpedza mnie nagle (bo to dzisiaj mnie sieklo)wizja obelg,
              klamstw, zlosci meza...
              3 rok?? wlasnie tego chce uniknac...
              • stokroteczka721 Re: i ja już mam termin... 07.02.08, 11:17
                Nie daj się zastraszyć olowa, ja swojego męża olałam i to go najbardziej
                boli...Jak dzwoni odkładam słuchawkę, jak ma pretensje to ja się śmieję -
                powiedział,że zwariowałam!! Usłyszał ostatnio: "Tak Kochanie zwariowałam, ale
                nie na Twoim punkciesmile"
                Złożyłam pozew w poniedziałek, z orzeczeniem o winie. Wiem,że nie będzie łatwo
                ale walczę!Zrobię to dla dzieci(3 i 6 lat)!
                A alimenty?? Nie chciał się zgodzić na 1.000zł to napisałam 1.500!! Dodam,że
                pracuje w Niemczech,prowadzi własną firmę!!
                I choć plujeczka nie nastraja mnie pozytywnie ( z przerażeniem czytam, co
                pisze..) to powalczę, bo warto!!
                • plujeczka Re: i ja już mam termin... 07.02.08, 12:46
                  dziewczyny bardzo chciałabym napisac coś pozytywnego o polskim
                  sadownictwie o tym ,ze sprawy idą sprawnie jak w zegarku, że sąd
                  karze tych , którzy smieją sie sądowi w nos i nie przychodzą mimo
                  kolejnych wezwań, chciałabym napisac ,że mój mąz zaczał wreszcie
                  robić uzytek z własnej głowy a nie z głów swojej rodziny ale ..no
                  kurde sie nie da, walczę również dla młodej , nie chciałabym aby
                  alkohol zwyciezył( tez pisałam o tym na forum) , jeżeli wygra to
                  bedzie to słabość moja, jego i sądu i da przyzwolenie innym na
                  to ,że ...tak po prostu można, pić, w nosie mieć rodzinę, urządzać
                  nocne awantury, w dzień spać i nabierać sił w pijanym widzie do
                  walki ,wyzywać bezkarnie mnie , młodą, znęcać sie psychicznie i
                  fizycznie nad nad ,,, ,i dlatego to robię ....
                • anita_zu Re: i ja już mam termin... 07.02.08, 12:50
                  Czesc, tak poczytuje sobie to forum dosyc czesto, z czystej
                  ciekawosci. Jestem szczesliwa mezatka rozwiedzionego faceta, nie
                  mieszkamy w polsce, moj maz nie jest polakiem. Kurcze, tak piszecie
                  o walce o alimenty- bo to sie Waszym dziecia nalezy. Ja nie mowie ze
                  nie, ale czasami mysle ze taka rozwiedziona kobieta ma lepiej jezeli
                  chodzi o finanse niz mezatka. Ma zasadzona okreslona kwote alimentow
                  na miesiac (fakt ze w polsce ze sciagalnoscia krucho jest, ale to
                  inna sprawa) a taka zona to moze liczyc tylko na dobra wole meza lub
                  na jego faktyczna sytuacje finansowa. Nie wiem czy mnie rozumiecie.
                  Wychowalam sie na wsi, nie bylismy specjalnie biedni ani bogaci,
                  ale wierzcie mi ze moja matka z ojcem nigdy nie wydawali na nas tyle
                  kasy ile Wy potrzebujecie na swoje dzieci. Moj ojciec do dzisiaj
                  zarabia na reke okolo 800 zl (na wsi da sie za to wyzyc). Moja mama
                  juz nie zyje (od roku). Mam dwoje rodzenstwa-wszystkie
                  studiowalysmy. I nigdy moja matka z ojcem nie mieli do dyspozycji na
                  jedno dziecko nawet 300 zl. Dodam ze mam dopiero 25 lat i to nie
                  dzialo sie dawno dawno temu gdzie ceny byly duzo nizsze. Moja
                  najmlodsza siostra do dzisiaj studiuje. Nie bylo latwo ale dalo sie.
                  Fakt, mamy dom- nie musielismy placic za czynsz. Naszla mnie tylko
                  taka mysl, ze gdyby moja matka sie z ojcem rozwiodla to pewnie miala
                  by wiecej kasy do dyspozycji niz jako jego zona prawowita. to samo
                  przezywam ja dzisiaj z moim mezem. Jego eks ma do dyspozycji wiecej
                  pieniedzy niz ja z mezem razem wzieci- tak wysokie alimenty dostaje
                  sie w kraju w ktorym mieszkam. I moje dziecko nigdy nie bedzie mialo
                  do dyspozycji takiej kwoty pieniedzy jakie maja miesiecznie
                  zasadzone dzieci meza z poprzedniego malzenstwa. Jak moj maz
                  zachoruje, straci prace- my pozostaniemy bez srodkow do zycia, a eks
                  pieniadze nadal bedzie wyplacalo panstwo- a kasa ta pojdzie na konto
                  mojego meza jako dlugi. Tak to sie ma w kraju w ktorym zyje. Moze
                  wiec lepiej sie rozwiode, wtedy do konca moich dni nie bede musiala
                  sie martwic o wypadki losowe. wiem ze ta sytuacja nie jest
                  analogiczna do tego co dzieje sie w Polsce,tak tylko naszly mnie
                  refleksje. I tak nie umiem dobrze przekazac tego co mam na mysli.
                  Pozdrowionka
                  • mini_me Re: i ja już mam termin... 07.02.08, 13:12
                    Wiesz co to chyba nie jest do końca tak! Skoro do póki byłam z m moje dziecko
                    miało wszystko to czemu teraz raptem mam mu to odebrac? bo tatus ma nową
                    kobietę?? Nie chcę nic dla siebie to są pieniądze należne naszemu dziecku (ja
                    daję taką sama kwotę a do tego opiekę wychowanie i bycie z nim na codzień czyli
                    nieprzespane noce nerwy jak jest chory pocieszanie jak tatus odwołuje spotkania
                    i zaklejanie kolan jak upadnie)! A jak czytam na forum to nie są to duże
                    pieniądze (to co zasądza sąd)! Niby czemu to ja mam stawać na uszach zarabiac
                    dorabiać itd a on ma sobie jeździć na weekendy i chodzić po pubach? Oczywiście
                    mogę sobie dac radę sama i wiązać jakoś koniec z końcem tylko czemu?? dziecko
                    było nasza wpólna decyzją i nie ma że się z tego można wypisać!
                  • stokroteczka721 Re: i ja już mam termin... 07.02.08, 13:13
                    Anitko....
                    Ja mieszkam w mieście, mój mąż płaci na dzieci dobrowolnie 600zł.
                    Dzieci mają po 3 i 6 lat! Za przedszkole i żłobek płacę ok 580 zł.Więc co mi
                    zostaje z alimentów mojego męża?? Muszę dzieci ubrać,nakarmić,zabrać na
                    wycieczkę, do kina, na basen,kupić leki....
                    Sama się zażynam, pracuję w Biurze, dodatkowo pomagam w Biurze Rachunkowym a
                    wszystkie soboty sprzątam...Pytam się w imię czego??Mam jedno zdrowie i jedno życie!
                    Bardzo chciałabym dać mężowi 600zł i mieć wszystko w nosie!!
                    Jednak to my matki jesteśmy z dziećmi związane emocjonalnie chociaż mam na
                    uwadze to,ze to chłopcy i kiedyś wyjadą do taty...
                    Dodam,że mój mąż jest w Niemczech,ma własną firmę i zarabia ok 12 tyś zł
                    miesięcznie, więc o czym tu mowa???
                    Wstyd i hańba!
                    Dlatego walczę, nie dam się!
                  • olowa Re: i ja już mam termin... 07.02.08, 13:34
                    Mysle, ze miazdzaca wiekszosc sie z Toba, Anito, nie zgodzi...w tym ja...Troche
                    przesadzilas piszac, ze "chyba sie roziwode, bo to oznacza wieksze korzysci..."
                    Ja na dobra sprawe nie wiem, jak sie potoczy sprawa w kwestii alimentow na
                    malego, ale zdanie o wspolnej decyzji na dziecko, wspolnej odpowiedzialnosci
                    jest kluczowe. A pieniedzy i tak nie da sie przelozyc na opieke wlasnie, na
                    czas, czuwanie...czasu dla siebie sie nie ma...przynajmniej tak jest ze mna;
                    ech...jakos nei chce mi sie wzburzac, ale glupio piszesz...ot co
    • plujeczka Re: i ja już mam termin... 07.02.08, 15:03
      nie zgadzam sie Anito z Tobą to ,ze kobieta po rozwodzie ma
      zdecydowanie lepiej finansowo należy włożyć miedzy bajki.a to
      dlatego ,ze wiekszość za nas kobiet po rozwodach lub w trakcie
      pracuje po 12-14 godzin na dobę po to aby właśnie z tak " WYSOKIMI"
      ALIMENTAMI" na dziecko utrzymać sie na powierzchni, utrzymać dom i
      mieć co dac dzieciom na sniadanie. Nie musze pisac jakim odbywa się
      to kosztem, któraś z dziewczyn pisałam o tym przede mną ( pracuje w
      biurze,pomaga w biurze rachunkowym a w soboty sprzata)Jesli
      uważasz ,ze taka ilośc pracy włożonej w utrzymanie naszych domów,
      dzieci jest szczytem naszych marzeń to jesteś w błędzie.Padamy z
      nóg, kładziemy sie zmęczone , nazajutrz w pracy mamy być wypoczęte,
      usmiechniete, zyczliwe i kompetentne...uf o reszcie nie wspomnę.A
      tatusiowie....albo przesla alimenty albo nie, nie wstają do dzieci w
      nocy, nie szaleja z rozpaczy kiedy dziecko chore...przysyłaja te
      słynne 500 lub 600 zł i po krzyku......równo jest czy nie? do licha
      a miało byc po równo wszak dzieci są wspólne no nie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka