Dodaj do ulubionych

zgliszcza...

20.02.08, 22:44
Powiedział córce, nie chciała uwierzyć, myślała, że to jakiś
koszmarny żart. Zapytała mnie czy to prawda, nie musiała czekać na
odpowiedź, bo ja siedziałam i płakałam. Poprosiłam ją, żeby położyła
spać bliźniaki. Nie starczyło mu już odwagi, żeby im powiedzieć.
Powiedział, że jest zmęczony i gdyby mógł wyprowadziłby się
dzisiaj,ale chce pogadać z chłopcami. Ja mu oczywiście wszystko
utrudniam, bo jestem histeryczką.Nie wiedziałam, że cierpienie może
tak boleć. Boli mnie wszystko, każdy kawałek ciała...
Obserwuj wątek
    • sylwiamich Re: zgliszcza... 20.02.08, 22:48
      Zgliszcza są dobre.Zostaje Ci tylko sprzątanie.I budowanie
      wszystkiego na nowo.Gorsza jest ciagła naprawa tego co nadaje się
      tylko do rozbiórki.Będzie dobrze.Tyle tu nicków które były na dni i
      tyle fajnych historii i życiu...Nie o reanimacji...O
      zmartwychwstaniu.
      • mary171 Re: zgliszcza... 20.02.08, 23:07
        Dokładnie. Teraz tylko posprzątać i budować coś innego.
      • nadnie Re: zgliszcza... 20.02.08, 23:09
        Trudno mi w to uwierzyc, ze kiedyś zmarchwystanę sylwio...On sobie
        siedzi w salonie i rozmawia przez telefon. Na pewno z nią. Na samą
        myśl, że mówi do niej "kochanie" robi mi się niedobrze. Wyobrażam
        sobie ich spotkania, jak na nią patrzy, jak ją dotyka. Powiedział
        mi, ze każda chwila z nią, to jak chwila w niebie. Boże dlaczego to
        wszystko tak się potoczyło? Przecież nic nam nie brakowało...Może to
        ja faktycznie mam defekt? Może to moja wina? Co ona ma takiego, że w
        niej się zakochał? Nienawidzę jej!!! Boże ja chyba wariuję. Otwarłam
        sobie butelkę wina i nawet mi się nie chce wziąźc kieliszka, piję
        jak menel z gwinta.Może jak się uchalam to będzie mniej bolec...On
        ciągle gada...
        • nangaparbat3 Re: zgliszcza... 20.02.08, 23:14
          Nie masz zadnego defektu i to nie jest Twoja wina.
          Pij, płacz, rob co chcesz, tylko nie wyobrazaj sobie, jak on na nia patrzy, jak
          jej dotyka. Wysil sie zeby za kazdym razem, kiedy takie mysli zaczną Cie
          nachodzic, powiedzieć sobie "stop". To jest mozliwe.
        • mary171 Re: zgliszcza... 20.02.08, 23:15
          Uwierz mi, przejdzie Ci. Ale trzeba czasu.
          • zoffia0 Re: zgliszcza... 21.02.08, 00:19
            potwierdzam,
            trzeba czasu,
            szkoda ze tyle trzeba odcierpieć ale chyba trzeba aby później móc się wygrzebać na powierzchnię i stanąć w pionie ponad "to" wink
        • jarena2 Re: zgliszcza... 20.02.08, 23:17
          Co za sukinsyn !!!!!! A ty sie nie nakręcaj, i nie wyobrażaj sobie
          jak ja dotyka itd...tylko wywal go z domu, wiesz jak to jest czego
          oczy nie widzą tego sercu nie żal. A z drugiej strony pomyśl sobie
          co za jakaś kretynks która bierze żonatego faceta z trójką dzieci.
          Teraz tej kretyneczce to nie przeszkadza, ale poczekaj he, he...
          Znam to z włsnego doświadczenia... A i jeszcze jedno winna jest tak
          samo ona jak i on (dupek który nie jest cie wart, zrozumie to ale
          będzie za późno)
          • nadnie Re: zgliszcza... 20.02.08, 23:27
            On jeszcze gada, ja piję, nawet już nie mam łez.Nienawidze jej, bo
            ona była w naszym życiu od tak dawna. Wiedziała o wszystkim, od
            niego.O naszych chłopcach jak rosną i jak Jula sie po raz pierwszy
            zakochała...Wiedziała to wszystko, a ja cieszyłam sie rodziną, a nie
            wiedziałam, że mamy szpiega,bezwzględnego, który zabierze mi kiedyś
            wszystko. Przewaliłam wczoraj całego compa męża i zobaczyłam
            prażającą ilośc maili, które sobie wysyłali. Nawet jak skurwiel
            pojechał ze mną na weeknd do spa, kiedy probował po pierwszej wpadce
            udawać kochającego mężusia, to do tej dziwki wysłal z hotelu
            maila "kochanie żona mnie zmusiła do wyjazdu, zadzwonie w
            niedzielejak tylko wróce z tej żenady" Wiec do cholery żenadą było
            dla niego ratowanie małżeństwa, Ze mna sie pieprzył, zmuszal pewnie,
            a cichcem slal maile.Chyba sie zaraz porzygam
            • jarena2 Re: zgliszcza... 20.02.08, 23:36
              Na dnie, chociaż jesteś kobietą podejrzewam 100% ty nie znasz
              jeszcze kobiet jakie potrafia byc beznadziejne, jak potrafią iśc
              ślepo za facetem (on je kopie w dupę, a one idą) tak było i u
              ciebie, z tobą się kochał i z nią jednocześnie, tylko ty o niczym
              nie wiedziałaś, że poza toba jeszcze inną obrabia,a ta idiotka
              wiedziała że poza nią jej ukochany śpi z własną żoną, to ona chyba
              powinna sie porzygac, ale myślę że z nią jest coś nie tak...smile

              nadnie napisała:

              > On jeszcze gada, ja piję, nawet już nie mam łez.Nienawidze jej, bo
              > ona była w naszym życiu od tak dawna. Wiedziała o wszystkim, od
              > niego.O naszych chłopcach jak rosną i jak Jula sie po raz pierwszy
              > zakochała...Wiedziała to wszystko, a ja cieszyłam sie rodziną, a
              nie
              > wiedziałam, że mamy szpiega,bezwzględnego, który zabierze mi
              kiedyś
              > wszystko. Przewaliłam wczoraj całego compa męża i zobaczyłam
              > prażającą ilośc maili, które sobie wysyłali. Nawet jak skurwiel
              > pojechał ze mną na weeknd do spa, kiedy probował po pierwszej
              wpadce
              > udawać kochającego mężusia, to do tej dziwki wysłal z hotelu
              > maila "kochanie żona mnie zmusiła do wyjazdu, zadzwonie w
              > niedzielejak tylko wróce z tej żenady" Wiec do cholery żenadą było
              > dla niego ratowanie małżeństwa, Ze mna sie pieprzył, zmuszal
              pewnie,
              > a cichcem slal maile.Chyba sie zaraz porzygam
            • nadnie Re: zgliszcza... 20.02.08, 23:43
              Po winie zrobilam jatkę i wyrwałąm mu komorkę i wrzycilam do miski z
              woda.Ubrał się więc elegancko, skropił wodą( prezent odemnie) i
              poszedł do niej, na te kawałki nieba.A ja sie zaraz dochlam na
              nieboszczyka i przynajmniej moze pojde spać Sama w wielkim łożu
              Dziewczyny czy taka pijacko-agresywna akcja jest normalna, Czuje się
              jak szmata...pijana szmata
              • tricolour Bardzo normalne... 20.02.08, 23:47
                ... rano pójdź do banku i zabierz kasę CAŁĄ- o ile coś jeszcze zostało. (możesz
                też przez internet) - piszę to zupełnie serio, bo nie wierzyłbym takiemy
                skurwielowi w ani jedno słowo.
                • nadnie Re: Bardzo normalne... 20.02.08, 23:51
                  Masz racje Tri, jutro ogołoce bank, wszyskie moje lokaty i
                  oszczednosci.I huk.A teraz ide spac, bo juz nie widze klawiatury.
                  Dobrze ze spotkalam was
                  • tricolour Dobranoc. 20.02.08, 23:54
                    Przeżyjesz.
                • movisz Re: Bardzo normalne... 21.02.08, 00:00
                  I zabezpiecz dowody (maile z komputera itp) ze tyle lat to trwalo.
                  Na pewno ci sie przyda przy rozwodzie. Nie zaluj go i wyczysc go ze
                  wszystkiego co sie da. W koncu masz 3 dzieci a jemu i dzieci moze
                  sie odechciec jak bedzie mial pranie mozgu przez ku...e.
                • natasza39 Re: Bardzo normalne... 21.02.08, 00:04
                  Ot to to!
                  Zabezpiecz konta. I nie czuj się jak "pijana szmata". Odreagowałaś jak
                  odreagowałaś. Masz nasze rozgrzeszenie. Przynajmniej moje. Ja tak samo zrobiłam,
                  kiedy dowiedziałam się o zdradzie męża. To jest normalne.
                  I nie daj sobie wmówić ze jesteś jakaś gorsza. I nie daj sobie wmówić, że się do
                  niczego nie nadajesz. I nie błagaj go o miłość. Niech idzie w diabły.
                  Straciłaś męża. Teraz skup sie na ochronie własnej godności i kont.
                  Na tym sie skup na razie, bo zawsze trzeba mieć cel.

                  ---------------------------------------------------------------------
                  Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                  głupcami.
              • sbelatka Re: zgliszcza... 20.02.08, 23:58
                Na dnie... może to jest normalne..ale nie polecam. Chlanie jak
                wiadomo niczego nie zmienia a jedynie dowala kaca. probelmy kurde
                nie znikaja.
                rzygaj ale na trzeźwo. A najlepiej wywlekaj jakąś pzryjaciółke z
                łóżka i wywalaj z siebie to wszytsko. Tylko nie do córki! Choc
                bedziesz miec pokuse jak cholera.

                takie maile będziesz pamiętac dlugo. moze do końca zycia. ja
                poamietam po dwoch latach.
                Nie czytaj niczego.,Juz wiesz i ci wystarczy.

                I nie rób z tego tajemnicy. Im szybciej oglosisz światu tym szybciej
                ci ulzy. Wiem co mówie.

                Noszenie przyklejonego usmiechu do twarzy gdy chce sie umrzec
                dodatkowo wykańcza. A i tak w koncu wszystko sie wywali.

                A gościowi oczywoiscie zrob jakies awantury. Byle nie za dlugo. Tyle
                tylko żeby sobie odreagowac. Potem to juz traci sens.
                A na doadtek i trza jakos potem wspolistniec. najlepiej pokojowo..

                Teraz spokojnie sobie wpadaj w rozpacz. I tak musisz to zaliczyc -
                to lepiej od razu i bez znieczulenia.
                Trzymam kciuki.
              • panda_zielona Re: zgliszcza... 21.02.08, 00:15
                Jak najbardziej normalna,bo trudno zachować klasę w takiej sytuacji.
                Musisz jednak ochłonąć i zacząć działać metodycznie.Spakuj mu ciuchy
                w plastikowy worek i niech spada.A Ty jak wytrzeźwiejesz wydrukuj te
                emaile,będziesz miała dowód na winę szmaciarza.
    • ganesza Re: zgliszcza... 21.02.08, 00:11
      Nanga napisała mądrze bardzo, zmień, przestaw jedną literkę w nicku.
      że w tej chwili trudne bardzo, może nawet niemożliwe? nic to. za
      jakiś czas się obudzisz. nie wiem kim jesteś, jaka jesteś, ale to
      też nie ma znaczenia. cierpisz. boisz się. nie potrafisz sobie
      poradzić z tym, co Cię spotkało. spokojnie. to normalne. nie
      sytuacja w jakiej się znalazłaś, ale to, że teraz nie możesz. na
      pewno wiesz, że feniks rodzi się z popiołów. i ty też. narodzisz się
      na nowo. nie błagaj, to nic nie da. są tylko dwie opcje w tej
      chwili. możesz błagać, żebrać, żeby nie odchodził. i co wtedy?
      odejdzie i tak a tobie nie zostanie już nic. nawet szacunek do samej
      siebie. stracisz poczucie własnej wartości na zawsze. nie odejdzie?
      będzie z Tobą i z nią? będzie Ci dawał odczuć jak się poświęcił, bo
      tamta to ta wielka miłość? po co Ci to? druga opcja. odejdzie do
      niej. odejdzie, bo on tak chce. odejdzie, bo to Ty go spakujesz.
      różnica ogromna. bo znowu są dwie drogi dalej. pierwsza: to
      faktycznie wielka, prawdziwa, jedyna miłość jego życia i dla bycia z
      nią, on poświęci wszystko. tylko o ile to ta opcja (1 do 100) to nie
      możesz nic zrobić. po prostu nic. ani Ty, ani te lata wspólne, ani
      dzieci, nic się tu nie będzie liczyć. pozostałe 99% czyli druga
      opcja? no cóż… fajnie mieć żonę, wikt i opierunek i panienkę/panią
      na boku od porywów serca, romantycznych, i nie tylko, uniesień. bez
      zwykłych obowiązków, bez prania brudnych skarpetek, codziennych
      obiadków etc. a jak się ta codzienność pojawi, wizja rozwodu i
      alimentów na dzieci, podziału majątku… oops… to już zaczynają się
      schody. i dla odchodzącego i jego nowej pani. ta ich sielanka
      zaczyna się kończyć. i co wtedy? no właśnie. czasami brną w to,
      czasami pan przypomina sobie jak to dobrze było wcześniej. i dlatego
      ważne jest wtedy to, jak odszedł. bo jeżeli to on odszedł, a Ty
      byłaś gotowa na wszystko żeby tylko został, to wraca jak gdyby nigdy
      nic się nie zdarzyło. i nie masz żadnej gwarancji, że nie pojawi się
      nowa ‘wielka miłość’. jeżeli spakowałaś go, powiedziałaś ‘pa pa
      kochanie’ ( i nie ma znaczenia ile Cię to kosztowało), to ten
      powrót/próba powrotu jest na zupełnie innych warunkach. nikt Ci nie
      zagwarantuje, że będzie chciał wrócić. ale gdyby chciał, to Ty
      stawiasz warunki. różnica ogromna. a kobiety są cholernie silne.
      może się okazać, że w międzyczasie odnajdziesz siebie i swoją siłę i
      w ogóle nie będziesz chciała by wracał. bo i po co Ci facet, na
      którego nie możesz liczyć, któremu nie możesz ufać? Ty sobie
      poradzisz i to świetnie. nawet jeśli o tym jeszcze nie wiesz. a
      facet? po czterdziestce? musiałby być wyjątkowy. ale wyjątkowy facet
      nie zrobiłby czegoś takiego. znaczy, że nie wyjątkowy. taki jakich
      na pęczki. jeżeli możesz, to teraz, gdy tak ‘odstawiony’ poszedł do
      niej, spakuj go i wystaw walizki do przedpokoju i gdy wróci powiedz
      mu by je zabrał i niech sobie idzie. i niech zostawi Ci klucze od
      domu, skoro już tu nie mieszka. i TRI dobrze Ci radzi z kontem. bo
      panowie potrafią zapomnieć, że powinni finansowo odpowiadać za swoje
      dzieci. a jak go już wystawisz za drzwi, to możesz nawet pić. byle
      nie za długo. i nie porzucaj tego forum. bo ludzie tu różni,
      przeżyli nie jedno i mądrzy przez to. i nie tylko przez to. i pomogą
      Ci przejść przez następne dni. większość ma to już za sobą. i
      odkryła swoją siłę. odkryła na nowo siebie. trzymaj się. dasz radę.
      popatrz ilu ludzi myśli o Tobie, martwi się o Ciebie. nie jesteś
      sama.
    • ta Re: zgliszcza... 21.02.08, 00:44
      Nie wyrzucaj sobie, że zachowujesz się teraz nie tak, jakbyś sobie życzyła.
      Postaraj się jednak ze wszystkich sił działać racjonalnie i przytomnie.
      Zabezpiecz dowody, np. przegraj jak najszybciej z komputera maile kochanków, na
      które trafiłaś ( mąż nie miał konta zabezpieczonego hasłem?) Gromadź dowody
      niewierności i oszustw i przechowuj je poza domem, najlepiej u zaufanych
      przyjaciół lub najbliższej ( swojej) rodziny.
      Wszystkie ważne papiery urzędowe, biżuterię, dowody zakupów cennych przedmiotów
      także zgromadź i wynieś z domu. Opróżnij konta, pieniądze rozliczycie przy
      podziale majątku, tymczasem zapobiegniesz wydawaniu ich na kochankę. Bądź
      czujna, nie daj się zwieść oszustowi.Bądź cicha i skuteczna.Milcz i walcz. Nie z
      nim, ale o siebie.
      Ta_


    • rybak Re: zgliszcza... 21.02.08, 08:53
      1) dzieci!
      2) dzieci!
      3) dzieci!
      4) konta!
      5) maile i sms-y - zanieś do najbliźszej rodziny na przechowanie
      albo lepiej - od razu do prawnika!
      6)jego rzeczy do woorów, za drzwi
      7)zamków nie zmieniaj - będziesz współwinna!
      8) pozew rozwodowy z jego wyłącznej winy, źądanie alimentów na
      dzieci i SIEBIE!
      9)żądanie przydziału mieszkania w CAŁOŚCI na dzieci i siebie.
      Na razie wszystko.
      I nie upijaj się, bo wejdzie i zdjęcie zrobi, że piłaś, to odszedł -
      to podły facet.
      • stokroteczka721 Re: zgliszcza... 21.02.08, 09:10
        I nie karm go Kochana swoim nieszczęściem, on się nakręca jak widzi , że
        cierpisz!! A nie mówiłam że oficjalnie przy Tobie będzie dzwonił do niej??? Pan
        i Władca zrobił wielką łaskę, że został.... hah Kochani jesteście super, Wasze
        rady są THE BEST!!
        Dzieci są najważniejsze, czyść konta ile się da, drukuj maile z komputera,
        będziesz mogła udowodnić mu jego winę!
        Trzymam kciuki!

        Skurwiel!!! Jedzie z żoną do SPA a pisze do innej!
        Wygonić Trutnia za drzwi i spakować w worki na śmieci!!!!!
        • otylka24 Re: zgliszcza... 21.02.08, 09:41
          Zrób rozdzielność majątkową jak najszybciej. (Ja zrobiłam ale o
          kilka dni za późno- bo zdążył narobić długów) Nie poddawaj się.
          Trzymam kciuki za Ciebie.
          • sadaga Re: zgliszcza... 21.02.08, 10:15
            co do rozdzielności - mozesz wystapić z datą wsteczną
      • sadaga Re: zgliszcza... 21.02.08, 10:14
        zgadzam się z rybakiem.
        trzymaj się. i nie daj sobie wmówić winy!!!!
    • plujeczka Re: zgliszcza... 21.02.08, 09:44
      twój mąż to zwykły łajdak ( nie przychodzi mi żadne inne okreslenie)
      zostawić zonę z 3 dzieci Boze brakuje słów -ale posłuchaj tych ,
      którzy przez to przeszli, przede wszystkim zabezpiecz siebie i
      dzieci finansowo zanim On zabezpieczy swoja kochankę.Tobie i
      dzieciom pieniadze bedą teraz bardzo potrzebne dopóki nie
      uregulujesz spraw w sądzie a to jeszcze długa droga i nie rozpaczaj,
      to nie koniec zycia dasz radę, ochłoń trochę i wywal go z domu.A tej
      idiotce zycze powodzenia bo wziąść sobie faceta z 3 dzieci i budować
      swoje " szczeście" na gruzach innego domu i rozpaczy innej kobiety
      to nie lada wyzwanie o ile nie szczyt głupoty.
      • maslo-09 Re: zgliszcza... 21.02.08, 09:57
        Około półtora roku temu byłam w podobnej sytuacji. Myślałam, że
        świat sie kończy. Wszystko było perfekcyjnie poukładane, a on chciał
        sobie dać druga szansę w życiu. Aby było ciekawiej. Jestem z córką,
        studentka, przeprowadziłam sie , zmieniłam pracę. Córka zaczyna żyć
        swoim życiem. Ja jestem sama. Dużo pracuję i to jest moja terapia.
        Cały czas boli ale coraz mniej. Ty masz świetne bliźniaki kolo
        siebie. Masz dla kogo żyć. Trzymaj się do koniec małżeństwa, ale
        początek nowego życia.
        • libra22 Re: zgliszcza... 21.02.08, 10:32
          Do listy Rybaka dodałabym:
          1. Poszukać bliskich (rodzina, przyjaciółki), którym możesz się
          wypłakać - pomaga.
          2. W chwilach najgorszych myśli (ja miałam kilka takich
          samobójczych), jeśli nie możesz do kogoś znajomego, zadzwoń do
          telefonu zaufania się wypłakać
          3. Jeśli mieszkasz w dużym mieście, poszukaj ośrodka terapii
          kryzysowej, gdzie za darmo dostaniesz pewną ilość spotkań z
          psychologiem, który pomoże Ci przez to przejść (bardzo pomaga).
          Gdybyś jednak trafiła na kiepskiego psychologa, to nie chodź do
          niego. Dobrze poradzić się, który jest dobry.
          4. Nie mieszkać z nim - mniej boli, gdy się nie patrzy.
          5. Myśl, że dzieci dodadzą Ci sił.
          6. I jeszcze raz - NIE PIJ PRZY NIM.
          7. Jeśli możesz, poproś kogoś o zrobienie zdjęć jemu i jego
          kochance. MOże sie przydadzą.
    • drugiezycie Re: zgliszcza... 21.02.08, 10:32
      Jaka szkoda, że tak późno (dla mnie za późno) znalazłam to forum. Wasze rady są
      świetne!
      Nadnie: zabezpiecz jakie tylko możesz dowody!!! To bardzo ważne, bo nigdy nie
      wiadomo co i kiedy może sie przydać.Ja popełniłam błąd, nie sprawdzałam, nie
      przeglądałam kieszeni,nie śledziłam (było to poniżej mojej godności), chociaż od
      lat zdradzał. U mnie miało być ugodowo a będzie walka i teraz to ja muszę
      udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Perfidia (niektórych) mężczyzn jest
      nieograniczona.
      I nie płacz za draniem. Nie jest Ciebie wart!
    • mini_me Re: zgliszcza... 21.02.08, 11:15
      Nadine (tez uważam że powinnaś zmienić nick) nie bardzo mam co do pisac bo już
      chyba wszystko napisali!
      Silna jestes dasz sobie radę! słońce zaświeci może nie dziś nie jutro ale już
      niedługo smile masz dzieciaki, jego kopnij w dupe, jak się pojawi to poprostu olej
      ani nie krzycz ani nie płacz olej i już! z kasa się zgadzam zabierz (ja tego nie
      zrobiłam -> GC) spakój w torebke po cukrze i za drzwi wystaw, a potem napisz do
      nas a my będziemy po głowie głaskać albo w tyłek kopać zależnie od tego co Ci
      będzie potrzebne smile
      trzymaj sie ciepło!
      • bozenadwa Re: zgliszcza... 21.02.08, 12:41
        BOZE jacy wszyscy jestescie cudowni.Nadnie rady ktore dostalas sa
        super Musisz patrzec teraz na niego jak na wroga ktory moze ci
        zaszkodzic.Bo ze jest lajdakiem i oszustem to sie juz okazalo .Jakby
        byla miloscia jego ZYcia To nie moglby z toba byc w lozku.Dran i
        tyle Pasowalo mu miec cieply domek a na boczku romantyczna kobite .
        Ale to sie przypuszczalnie skoncy jak do niej pojdzie,Tylko nie
        wiadomo co bedzie dalej.Teraz najwazniejsza jestes TY i dzieci.BO on
        w tej chwili poswieci wszystko dla tego nieba hm tutaj bylabym
        ostrozna z tym niebem bo co to za kobieta to juz wszyscy
        wiemy.Jeszcse raz pisze aby nie mowic narazie nic blizniakom.Ja tez
        mu wyrywalam komorke jak z nia rozmawial.MOja dorosla corka tez byla
        wykonczona tymi telafonami.Kiedys przy kolejnej probie wyrwania
        komorki szarpalismy sie i on stwierdzil ze ma obrzeki na glowie i
        niewiem albo poszedl na obdukcje albo tak gada.Ja pozniej szalalam i
        zorietowalam sie ze mnie nagrywa na komorke .Nie wiem w jakim celu
        natomiast wiem ze to co pani mowi to on robi. Wyslalam jej smsa ze
        nie buduje sie szczesciz na cudzej krzywdzie>i w emocjach napisalam
        ze osoby ktore mnie w zyciu skrzywdzily slono zaplacily.Mialam na
        mysli jego bylakochanke o ktorej ta pani wie jak zostala
        aresztowana bo okradala dom swoich bylych pracodawcow. Pani
        odpisala mi ze moje smsy zbiera i yglosi doniesienie o dokonanie
        przestemstwa.Pisze to po to ze nie mozesz w rzaden sposob dac sie
        zprowokowac Bo napewno on bedzie chcial zwalic wine na ciebie.Jak
        zobaczylam jak mnie nagrywa bylam przerazona i znowu w szoku ze moj
        m 30 lat razem jest zdolny do takich swinstw.wiem ze to bardzo
        bardzo boli.Ale od kiedy posluchala rady sylwi ze mam go kopnac w
        d..pe jest mi lepiej. Takich drani trzeba kopnac w d...pe i nic
        wiecej.A ty tera walcz o siebie i dzieciaki.Tak jak wszyscy pisza
        ten straszliwy bol mija.Znajdz rzeczywiscie dobrego psychologa i
        pisz na forum Jestem z toba calym sercem
        • dzimi_dzimi Re: zgliszcza... 21.02.08, 12:49
          Zdradziła mnie żona.
          Nie mieliśmy dzieci ale taka hipotetyczna sytuacja: ona odchodzi a
          ja piję przy dzieciach, szarpię sie z nią, wyzywam, krzyczę,
          likwiduję konta i kasę, zabieram wszystko, włamuję się na jej pocztę
          i zgrywam prywatne maile, wywożę wspólne rzeczy do rodziny i
          wszystko to na oczach dzieci, chlanie z gwinta również.
          Ja wiem doskonale, że należy odchorować zdradę, ale litości o czym
          Wy piszecie?
          • bozenadwa Re: zgliszcza... 21.02.08, 12:53
            skoro nie mieliscie dzieci to nie gniewaj sie ale nie dziwie sie ze
            nie wiesz o czym my piszemy
            • dzimi_dzimi Re: zgliszcza... 21.02.08, 12:55
              Ale wiem co to zdrada, co to ból, co to żal, kiedy skręca człowieka
              tak, że wydaje mu się iż śmierć byłaby łaskawsza.
              I wybacz posiadanie lub nie dzieci nijak ma sie do bólu jaki się
              czuje po zdradzie.
              • mini_me Re: zgliszcza... 21.02.08, 12:58
                Ale nikt nie mówi o tym że dobrze jest pic i się awanturowac akurat ani jednego
                ani drugiego nie pochwalam! sama swoje uczucia przed dzieckiem ukrywam bo nie sa
                one przeznaczone dla niego!
                Co do domu i pieniędzy to przykro mi ale kto pierwszy ten lepszy i taka jest
                prawda - ja co do kont się spóźniłam a była to jedyna rzecz w naszym przypadku
                do podziału!
                Nie każdy potrafi odejść z godnością taka jest prawda
                • bozenadwa Re: zgliszcza... 21.02.08, 13:23
                  dzzimi dzimi wierze ci i masz racje bol ten sam STRASZNY tYlko wiesz
                  dochodzi jeszcze cos Kobieta po urodzeniu dziecka rozdwaja sama
                  siebie i sa juz dwie kobiety KOBIATA I KOBIETA MATKA I niestety ten
                  bol juz znasz czasamiczlowiek sie nie kontroluje i dzici to
                  widza ,Nie masz pojecia co sie wtedy czuje KOBIETA jest zalamana i
                  ryczy cierpi aKOBIETA MATKA kaze jej sie uspokoic zeby dzieci tego
                  nie widzialy.A tu sie nie da uspokoic i wlaczaja sie jeszcze wyrzuty
                  sumienia .Jesli chodzi o te konta to z doswiadczenia wiemy ze Lolity
                  czy inne siodme nieba chca potem spedzac wakacja na Jamajce a
                  porzucone zony maja proble za co kupic buty nazime czy nawet drogie
                  lekarstwo dla dziecka chosiaz przedtem zanim poznal lolite byl
                  nawet kochajacym tatusiam. I nestety tak to wyglada w przewazajacej
                  czesci przypadkow
                  • dzimi_dzimi Re: zgliszcza... 21.02.08, 13:30
                    To my , każdy z nas osobna czyni statystykę.
                    Kurcze, nie mamy po lat 17 kiedy wydaje nam sie, że nasze zycie
                    zależy tylko i wyłącznie od zdrajcy!
                    Życie to cały szereg wielu rzeczy nie tylko osoba która zdradza.
                    Jeśli tak jest to dla mnie tylko patologia.
                    Bo ja jak czytam o tym, że świat się zawalił i nic tylko palnąć
                    sobie w łep to zastanawiam się gdzie w tym całym związku był autor
                    wątku.
                    Ja wiem, że jest okres szoku i potem optyka się zmienia.
                    Ale ja tak na zapas.
                    smile
                    Co do likwidacji dóbr doczesnych to istnieje coś takiego jak podział
                    majatku. Sądy określają jak się je dzieli.
                    Najczęściej 50/50. I z tego co wiem do takiej części każdy z
                    małżonków ma prawo. Ale od tych tematów to jest tu Majkel.
                    smile
                    • phokara Re: zgliszcza... 21.02.08, 13:48
                      > dzimi_dzimi napisał:

                      > To my , każdy z nas osobna czyni statystykę.
                      > Kurcze, nie mamy po lat 17 kiedy wydaje nam sie, że nasze zycie
                      > zależy tylko i wyłącznie od zdrajcy!
                      > Życie to cały szereg wielu rzeczy nie tylko osoba która zdradza.

                      Z miejsca zaznaczę - w pełni się z Tobą zgadzam, i w ogóle dobrze,
                      że taki głos się tutaj pojawił.
                      I teraz tak.
                      Wiesz, ja to właśnie obserwując różne zjawiska i zachowania doszłam
                      do wniosku, że to "życie będące szeregiem wielu rzeczy" najczęściej
                      oznacza wszystko, co się kręci wokół partnera / rodziny / obrusa na
                      stole czyli całej obyczajowości, w której kompletnie nie ma miejsca
                      na coś odrębnego. Kobiety są w tym 'miszczyniami świata'. I tak się
                      sypie wszystko, po kolei... i jak ktoś odchodzi to zostaje ruina, bo
                      oto jeden z filarów mojej planety się wyłamał z układu i nagle nie
                      ma się NIC. Nie wnikam tu w przyczyny czy oceny kogokolwiek, to
                      tylko refleksja. O tyle nieprzyjemna, że to wszystko to niestety
                      system naczyń połączonych - coś, co nazwałeś 'patologią'. A to po
                      prostu życie, tudzież funkcjonowanie w społeczeństwie, które w
                      pewnym momencie zastępuje to życie.
                      Pewnie, że po okresie szoku optyka się zmienia. Czasem na gorsze.
                      Ale to jest zawsze nasz WYBÓR.



                      • mini_me Re: zgliszcza... 21.02.08, 14:01
                        phokara napisała:

                        "życie będące szeregiem wielu rzeczy" najczęściej
                        > oznacza wszystko, co się kręci wokół partnera / rodziny / obrusa na
                        > stole czyli całej obyczajowości, w której kompletnie nie ma miejsca
                        > na coś odrębnego. Kobiety są w tym 'miszczyniami świata'. I tak się
                        > sypie wszystko, po kolei... i jak ktoś odchodzi to zostaje ruina,

                        też to zauważyłam (i znam z autopsji ;D) żę większośc kobiet pierwszą myśl jaką
                        ma w takiej sytuacji to: jak ja sobie dam radę skoro mój świat się zawalił?
                        a potem się okazuje że się nie zawalił jedni to zauważają szybciej inni wolniej
                        i z tego co obserwuję są tacy którzy wogóle nie chca zauważyć! ale każdy ma
                        swoje życie i jak sobie pościele tak się wyśpi!
                        Ale chyba nie o to chodzi tylko o to żeby pomóc komus kto się miota (jak sobie
                        przypomnę co robiłam na początku to aż wstyd się przyznać hhyhyhy teraz to ja
                        mądra jestem)

                        Co do podziału 50/50 to u mnie ciężko oceniać bo ja mam wszystko (mieszkanie
                        samochód itd itp) a m tylko kasę zabrał (i nawet mi długi zwrócił które miał)
                        więc do przeżycia dla mnie bic się nie będę ale wiem że niektórzy działaja w
                        myśl zasady sąd sądem a sprawiedliwośc musi byc po naszej stronie!
                        • phokara Re: zgliszcza... 21.02.08, 14:17
                          Oczywiście. Też z autopsji. smile
                          I człowiek, a kobieta zwłaszcza musi się 'wymiotać'. W pełni się
                          zgadzam - i to tak wymiotac, żeby żaden syf w niej nie został, bo
                          wtedy do końca świata będzie nieszczęśliwa, brzydka i zła 'na tego
                          ch...' i do końca swiata będzie się zastanawiała i rzucała uroki na
                          niego i ta jego nową'k'. Strzelając tak naprawdę sobie w kolano, no
                          bo to w końcu jej życie, a nie kogoś innego. I jak już się wymiota,
                          to bardzo OPŁACA SIĘ to zauważyć.
                          • jednapani.drugiejpani I zjawiła się nasza Lady Pho 21.02.08, 14:27
                            która da nam złote rady jak znosić ból mają porzucone żony.
                            Najpierw odbiła chłopa jakiejś zonie i nawet udało się namówić
                            biedaka do ślubu. Potem chłop poszedł do innej.
                            Potem niczego się nie ucząc znów wzięła się za żonatego który jednak
                            był madrzejszy i żony z rodziną dla jej wątpliwych walorów nie
                            zostawił.
                            A teraz z jej ust płyna rady jak radzić sobie mają zdradzone żony.
                            Ty tych rad dawać nie powinnaś Pho.
                            To niemoralne.
                            Ale komu tu mówić o moralności.
                            • phokara Re: I zjawiła się nasza Lady Pho 21.02.08, 14:30
                              No właśnie. Nie trać swojej bezcennej energii, mądrości i
                              szlachetności na takie nędzne cuś.
                              Zajmij sie pisaniem bajek - masz duży talent do tworzenia
                              abstrakcyjnych fabuł.
                              • jednapani.drugiejpani Re: I zjawiła się nasza Lady Pho 21.02.08, 14:35
                                Nie jesteś ciagle drugą żona swojego męża?
                                Nie zostawił dla ciebie pierwszej?
                                Nie miałaś romansu z zonatym i dzieciatym forumowiczem?
                                A może to on nie zostawił ciebie?
                                Co się nie zgadza?
                                Było tu kilka kochasiek, ale część z nich miała chociaz odwagę się
                                przyznać, że są kochankami.
                                Ty udajesz cudownie świętą i by ta swiętość zachować wypierasz się
                                faktów ze swojego zycia.
                                A i tak dalej uważam, że to niemoralne byś ty tu dawała rady.
                                • phokara Re: I zjawiła się nasza Lady Pho 21.02.08, 14:41
                                  To, co ty uważasz istoto nawiedzona, to kompletnie mnie niestety nie
                                  interesuje. Ale jestem pod wrażeniem twojego zainteresowania moją
                                  (wirtualną jakby nie było) osobą. Musi cię ewidentnie coś boleć.
                                  • jednapani.drugiejpani Re: I zjawiła się nasza Lady Pho 21.02.08, 14:44
                                    Boli to jedynie naiwność zdradzonych zon, że słuchają rad kogos
                                    takiego jak Ty.
                                    Pełna zyczliwości Pho jak stanie na własnych nogach ponownie weźmie
                                    się za męża którejś szczęśliwej żony.
                                    A potem jej wytłumaczy jak godnie ma znosić zdradę.
                                    • panda_zielona Re: I zjawiła się nasza Lady Pho 21.02.08, 14:48
                                      A Ty co? za materac robisz?
                                      • jednapani.drugiejpani Re: I zjawiła się nasza Lady Pho 21.02.08, 14:50
                                        Nie, za zonę.
                                        Która nie wierzy, że kochanka może dawać szczere rady zonie.
                                    • phokara Re: I zjawiła się nasza Lady Pho 21.02.08, 14:53
                                      Czyli ty jesteś tą szczęsliwą żoną, z którą zdradził mnie twój mąż?
                                      Acha.
                                      Dobrze. Niestety, na tak trudne przypadki urojeń, to nawet mundra
                                      Pho nie ma żadnej rady. No popatrz.

                                      Ale (ponieważ to forum ogólne, więc wszyscy teraz mają wesoło)
                                      pozwolę sobie na przykładzie zauważyć, ze doskonale obrazujesz
                                      przypadek, o którym tu wiecznie klepię, że jak człowiek nie
                                      interesuje i nie potrafi się zająć własnym życiem tylko woli szukać
                                      błota dookoła - u sąsiadów zwłaszcza, to się sam zmienia we własną
                                      karykaturę. I to jest dopiero smętna sprawa. Może się ciągnąć do
                                      końca życia... w sumie tę obsesję wirtualna to już masz dość długo.
                                      • jednapani.drugiejpani Re: I zjawiła się nasza Lady Pho 21.02.08, 14:57
                                        A ty jestes obrazem kobiety, która nie umie ulozyc sobie zycia bez
                                        niszczenia zycia innym kobietom.No cóz latka lecą.
                                        I która nie przyjmuje do wiadomosci podstawowych zasad
                                        przyzwoitosci - jak juz robisz innym z zycia gówno to chociaż milcz
                                        i za świętą się nie podawaj.
                                        Nigdzie nie napisałam, ze mój mąż zdradził mnie z toba. Nie znaczy
                                        to, ze nie irytuje mnie jak kochanica daje dobre rady zonom ze
                                        szczerego serca jak ma przetrwac zdrade.
                                        Autorytet się odezwał hahahaha
                                        • phokara Re: I zjawiła się nasza Lady Pho 21.02.08, 15:03
                                          biedna.
                                          • jednapani.drugiejpani Re: I zjawiła się nasza Lady Pho 21.02.08, 15:06
                                            Tak ty jestes biedna.
                                            Szkoda tylko, ze równiez podła.
                                            Rozumiem, że to niszczenie zycia innym jest spowodowane tym, ze na
                                            normalne ulozenie sobie zycia nie masz szans.
                                            • tricolour Nawet jeśli masz rację... 21.02.08, 15:12
                                              ... to prezentujesz ją jakoś tak szmaciarsko. Bym chętnie posłuchał czegos
                                              pikantnego o forumowiczach, ale takimi słowy, by choć wiarygodne było - niestety
                                              w Twoim wydaniu przypomina to bardziej sranie po krzakach.

                                              Troszku szkoda...
                                              • bozenadwa Re: Nawet jeśli masz rację... 21.02.08, 15:20
                                                O co chodzi \jestem w szoku .Nie wierze wlasnym oczomTutaj na forum
                                                pisza ludzie potrzebujacy pomocy.Piszecie pod tematem
                                                zgliszcza.Phohara i jedna pani drugiej pani takie rzeczy to w
                                                podstawowce.prosze niech mi kto wiarygodny odpisze co sie
                                                dzieje.Myslalam ze to powazmne forum i cieszylam sie ze nie jaestem
                                                sama i ze dostane pomoc.O CO CHODZI blagam odpiszcie Plujeczko
                                                jestes tam gdzies aniechto prosze was o co chodzi
                                                • tricolour Jedni potrzebuja pomocy... 21.02.08, 15:31
                                                  ... a inni nie potrzebuja pomocy i też piszą. Piszą także złośliwcy i durnie. Co
                                                  Cie tak dziwi?
                                                  • mini_me Re: Jedni potrzebuja pomocy... 21.02.08, 15:37
                                                    A na zostało czytać i
                                                    się denerwować/unosić/złościć
                                                    albo
                                                    śmiać/i dobrze bawić z trollami
                                                    albo
                                                    olać/nie czytać/nie odpisywać

                                                    każdy wybiera co dla niego najlepsze - jak w życiu smile
                                                  • bozenadwa Re: Jedni potrzebuja pomocy... 21.02.08, 16:29
                                                    d ziwi mnie moze dlatego ze ja jestem z tych ktorzy potrzebuja
                                                    pomocy Zyytalam radyphokary i wydawaly mi sie rozsadne.A ta
                                                    nipowazna pyskowka.... >NAdnie prosila o pomoc napisala na
                                                    zgliszczach jesli ona poczyta sobie te pyskowki napewno nie bedzie
                                                    jej sie chcialo smiac
                                                  • nangaparbat3 Bozena 21.02.08, 16:35
                                                    trudno darmo.
                                                    To jest forum otwarte, kazdy może wleźć i pisać co zechce.
                                                    Niektorzy dokopuja innym od czasu do czasu, kiedy ktoś sie wyjatkowo podłozy,
                                                    albo żeby cos tam sobie odreagować.
                                                    Niektorzy wchodzą głównie po to, by komuś dokopać.
                                                    Sa tez tacy (mam na mysli byty wirtualne), ktorzy istnieja tylko po to, by sobie
                                                    na innych (lub konkretnym "innym") poużywać.
                                                    Do której grupy należe "jednapanidrugiej pani"? Po nicku poznać.
                                                  • aron95 bozenadwa 21.02.08, 16:43
                                                    forum jest otwarte i różni ludzi tu piszą , różne cele mają .
                                                    pyskówki często się zdarzają bo różni ludzie różne zdania
                                                    Jedno jest pewne Ci co potrzebują , pomoc tu znajdą .

                                                    Ja też z pho mam na " pieńku " a właściwie ona ze mną i jak widać nie napadamy
                                                    na siebie .
                                                  • phokara Re: bozenadwa 21.02.08, 16:55
                                                    Mam z Tobą na pieńku???? I zapomniałam...
                                                    O cholera, to sorry. Poprawię się i zacznę na Ciebie napadać. smile
                                                  • bozenadwa Re: bozenadwa prosze pomozcie 21.02.08, 16:56
                                                    ja juz napisalam w nowym watka czy ktos to juz przechodzil Prosze
                                                    was pomozcie czy ja mamczekac na pozew i dopiero sie dowiedziec co
                                                    on wymyslil co mam robic Jestem przerazona dopiero co sie ocknelam
                                                    po szoku jaki mi zafundowal ta baba a teraz to
                            • aron95 Re: I zjawiła się nasza Lady Pho 21.02.08, 14:33
                              A Ty to kto ? Twoich rad nie znamy
                              pho rady dobre daje więc posłuchać warto nie mając moralności na uwadze
                              • panda_zielona Re: I zjawiła się nasza Lady Pho 21.02.08, 14:47
                                Jak to kto? Nasza bet kochana smile)))
                                • phokara Re: I zjawiła się nasza Lady Pho 21.02.08, 14:54
                                  Bet?
                                  No nie wiem... jak na Becię to jednak jedzie zbyt łagodniesmile
                                • aron95 Re: I zjawiła się nasza Lady Pho 21.02.08, 14:55
                                  panda_zielona napisała:

                                  > Jak to kto? Nasza bet kochana smile)))

                                  wszędzie bet widzisz . to nie ona , bet inaczej zdania układa
                                  • jednapani.drugiejpani Re: I zjawiła się nasza Lady Pho 21.02.08, 14:59
                                    Bet mówiła juz ze nie jest mną.
                                    Ale ma dziewczyna rację.
                                    Zebrało się tu stado kochanic i poprawia sobie swój własny wizerunek
                                    w necie, bo w zyciu zaden retusz juz nie pomoże.
                                    • panda_zielona Re: I zjawiła się nasza Lady Pho 21.02.08, 19:09
                                      jednapani.drugiejpani napisała:

                                      > Zebrało się tu stado kochanic i poprawia sobie swój własny
                                      wizerunek
                                      > w necie, bo w zyciu zaden retusz juz nie pomoże.

                                      W ABW robisz,że masz tak świetną orientację,kto jest kochanicą?
                                      Wrzucanie wszystkich do jednego worka jest po prostu chamstwem.
                                  • panda_zielona Re: I zjawiła się nasza Lady Pho 21.02.08, 19:11
                                    smile)))) boję się lodówkę otworzyć.
                                    • libra22 najlepiej olać:-) 21.02.08, 22:20
                                      Pando, nie oburzaj się, bo dajesz satysfakcję takiej chorej osobie. Tu nie chodzi o prawdę objawioną, tylko o chęć dokopania komuś lubianemu i mądremu. Zapewne żeby zatuptać własne chore ego i kompleksy.
                                      • sylwiamich Re: najlepiej olać:-) 21.02.08, 23:11
                                        A ja uważam że rady Arona w tej kwestii są najlepsze...nie
                                        odpisywać.A dziwi mnie fakt dawania wiary takim "bytom".
                          • mini_me Re: zgliszcza... 21.02.08, 14:33
                            A długo się tak miotałaś (skoro też z autopsji)
                            bo mi powiedziała psycholog że albo jestem ze stali/nie mam sumienia/nigdy go
                            nie kochałam/twardziel jestem (niepotrzebne skreślić) albo zbieram w sobie i jak
                            pier... to wyląduję w szpitalu z ostrym załamaniem. Powiedziała mi to w
                            listopadzie tydzień po tym jak się dowiedziałam że odszedł do kochanki a nie w
                            próżnię! no i jakos żyję i w kolano sobie nie strzeliłam jeszcze ale może to
                            bomba zegarowa i niedługo wybuchnę big_grin!
                            • phokara Re: zgliszcza... 21.02.08, 14:38
                              Wiesz co... ja się miotałam dość długo, ale jednak miałam
                              specyficzną sytuację wyjściową. Generalnie to miesiąc, żyłam tylko
                              whisky... hahaha - chyba się chciałam zapić na śmierć i wybrałam
                              wariant najprzyjemniejszy z możliwych smile
                              Natomiast nie ma reguł. Być może Ci wróci, jak bumerang, byś może
                              wcale nie - bo nie będzie miało co wracać i przechodzisz to po
                              swojemu. To bardzo indywidualne kwestie; psychologom się nie śniło
                              czasem.
                            • tricolour Może sie objawić... 21.02.08, 14:40
                              ... jak poznasz fajnego faceta. I nic...
                              • mini_me Re: Może sie objawić... 21.02.08, 14:46
                                gorzej będzie jak poznam i coś...
                                albo jak nie poznam i coś...
                                bo to coś jest właśnie przerażające bo nieznane.
                    • panda_zielona Re: zgliszcza... 21.02.08, 14:45
                      > Ja wiem, że jest okres szoku i potem optyka się zmienia.
                      > Ale ja tak na zapas.
                      > smile
                      I autorce wątku też optyka się zmieni,ale najpierw musi odreagować
                      swój ból.Wymiotać się,że powtórzę za Pho.I oby to trwało jak
                      najkrócej.
              • otylka24 Re: zgliszcza... 21.02.08, 14:28
                dzimi_dzimi napisał:

                > Ale wiem co to zdrada, co to ból, co to żal, kiedy skręca
                człowieka
                > tak, że wydaje mu się iż śmierć byłaby łaskawsza.
                > I wybacz posiadanie lub nie dzieci nijak ma sie do bólu jaki się
                > czuje po zdradzie.

                Ja też wiem co to zdrada i mam dziecko i powiem Ci że ból jest
                podwójny bo zdradzono nas obie. Patrzę na swoje dziecko i wiem, że
                mąż zdradził mnie , zostawił ukochane dziecko, które było dla niego
                całym światem. Jak patrzę na moje dziecko to wszystko jeszcze
                bardziej jest bolesne, wszystko wraca.
          • panda_zielona Re: zgliszcza... 21.02.08, 13:06
            A czy ktoś tu radził żeby robiła to na oczach dzieci? Raczej pisano
            żeby chronić dzieci zwłaszcza te małe bliźniaki,bo dorosła córka
            bardzo dobrze widzi co się dzieje.To co ma czekać,aż Pan i władca ją
            uprzedzi i zostanie w ręką w przysłowiowym nocniku.
            • dzimi_dzimi Re: zgliszcza... 21.02.08, 13:15
              Powinna złożyć o rozwód z orzeczeniem o winie, powinna omówić sprawy
              na spokojnie i rzeczowo bo wtedy nie robi się głupot i nie zaczyna
              się wojny która ciagnie się latami z wątpliwą korzyścią dla dzieci.
              Powinna mu się kazać wyprowadzić.
              A jeśli chce się upić to chyba mając w domu małe dzieci nie jest
              najlepszy pomysł. Przykład z zycia: pijana mama , dziecko idąc do
              łazienki w nocy wpadło na drzwi i rozbiło sobie paskudnie głowę.
              Konieczna była pomoc lekarska i szycie głowy. A ja miałem obowiązek
              poinformować odpowiednie słuzby, że dziecko jest pod opieką pijanej
              jak bela mamy.
              Pomyślcie trochę.

              Co do rad dawanych tutaj, to o ile dobrze widzę to tylko sbelatka
              napisała "nie pij", reszta usprawiedliwiła zachowanie mamy.
              Ja naprawde rozumiem ból.
              Ja tylko nie rozumiem dlaczego nasz ból usprawiedliwia zadawanie
              bólu osobom nic niewinnym , w tym przypadku dzieciom, nawet dorosłym.
              Tyczy sie to i matki i ojca.
              Czasem warto chwilę pomyśleć
              • zoffia0 Re: zgliszcza... 21.02.08, 13:30
                depresja to choroba a nadnie właśnie dopadła takowa- też pracuję w takich służbach i jesli coś takiego by się zdarzyło to zapewniam że powiadomię babcię czy ciocie ale tę którą wskaże matka dzieci.NIe jest patologią jednorazowe upicie się pod wpływem silnego stresu.
                • dzimi_dzimi Re: zgliszcza... 21.02.08, 13:44
                  Nie mi oceniać czy to jednorazowe upicie czy nie.
                  Czy stres rzeczywiście tak duży, że to upicie usprawiedliwione czy
                  niekoniecznie.
                  Ja mam obowiązek zgłosić taki fakt i koniec.
                  Jakby dziecko wypadło z okna, to nikt by się nie zastanawiał czy
                  mama upiła się raz czy kilka razy i czy był tego powód czy nie było.

                  • mini_me Re: zgliszcza... 21.02.08, 13:53
                    Ja też nie oceniam zresztą aż taka fanka picia nie jestem!
                    Masz racje zgłosic musisz i się temu nie dziwie!
                    Inaczej jednak wygląda informacja że matka była pod wpływem alkoholu ale nie
                    była to patologiczna rodzina (ostatnio taka info była w wiadomościach) bo chyba
                    większości z nas zdarza się być pod tzw wpływem kiedy dzieci śia w pokoju obok
                    (a może tylko mi??)
                  • zoffia0 Re: zgliszcza... 21.02.08, 14:09

                    > Nie mi oceniać czy to jednorazowe upicie czy nie.
                    ale ci którzy zostaną wezwani ocenią sytuację , zagrozenie ,udzielą rady ,
                    zapropopnują pomoc psychologa , nie potraktują jak patologii tylko jak osobę
                    potrzebującą pomocy
                    ("patologia "pojedzie na IW a dzieci do pogotowia opiekuńczego)
                    Zawiadomią rodzinę ze potrzebna jest pomoc dla dzieci a nawet znam taką sytuację
                    że pojechali do szpitala dowiedzieć się o st. zdrowia a że osoba była
                    zaopatrzona i do domu to ją tam zawieźli pod opiekę rodziny do wytrzeźwienia,
              • bozenadwa Re: zgliszcza... 21.02.08, 13:32
                Ja powtorze za panda zielona czy ktos z nas radzil jej zeby wogole
                pila i to jeszcze na oczach dzieci ?.NIe ja tak nie robilam tylko
                plakalam i szalalam na oczach mmoich doroslych dzieci.Ai tak wiem ze
                bylo to dla nich trudne.Przestalam dla nich zeby nie cierpialy.Nie
                miala dla mnie znaczenia ze mnie nagrywa na komorke.Naszczescie to
                wlasnie dla moich dzieci przestalam szalec i to tylko wyszlo mi na
                dobre.Nadie tez przestanie to jest jeszcze za swieze i wiem ze nie
                bedzie siegac po alkohol bo jest madra kobieta.I jeszcze raz ci
                pisze dzimi ze ten bol jest podwojny i za siebie i za dzieci
                • bozenadwa Re: zgliszcza... 21.02.08, 13:43
                  dzimi dzimi piszesz jak facet i nie gniewaj sie ale jak facet ktory
                  nie zaznal ojcostwa.To nie jest obraza ,Nasze zycie sklada sie z
                  doswiadczen ,a te z kolei ksztaltuja nasze myslenie i osobowosc.Ty
                  masz racje w stu procentach tylko to jest teoria .Praktyka niestety
                  jest zazwyczaj inna.NAdnie zycze ci abys jak najpredzej odbila sie z
                  tego dna .Bedzie dobrze dasz rade jestes super dziewczyna!!!!!
                  • libra22 Re: zgliszcza... 21.02.08, 16:53
                    Oczywiście, że picie jest bez sensu. Tak samo jak miotanie się na oczach -
                    szczególnie małych - dzieci. I płakanie rozpaczliwe przy nich. I mówienie im, że
                    tatuś to świnia. Niestety, jakby to nas nie bolało, tymi zachowaniami krzywdzimy
                    dziecko/dzieci. Bo im się i tak wali świat, kiedy tata znika. I kiedy będą
                    oglądały mamę, która nagle, zamiast dawać poczucie ostoi i bezpieczeństwa, sama
                    sobie nie radzi - ich świat zawali się podwójnie. Można dzieciom mówić, że jest
                    nam źle, smutno, przykro, ale nie epatować tym. Ryczeć rozpaczliwie w samotności
                    lub przy kimś dorosłym.

                    I nie będę pisała: nie płacz Nadine. Bo swoje musisz wypłakać. To jak katarsis.
                    Te wszystkie fazy: poczucia winy, poczucia krzywdy, pytania "dlaczego ja?",
                    chęci żeby wrócił, nienawiści do jego kochanki, potem do niego, niechęci do
                    wszystkich facetów, a potem powolne stawanie na nogi. Na koniec zaś być może jak
                    ja pomyślisz: jak dobrze, że odszedł.
    • zupka.vifon Re: zgliszcza... 21.02.08, 23:14
      wiem jak sie czujesz...
      Bardzo wspolczuje
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka