Dodaj do ulubionych

co robic????

21.02.08, 18:57
Witam wszystkich!!!

Jestem tu pierwszy raz...Nigdy nie myslałam,że będe odwiedzac takie
strony,a jednak...Zastanawiam sie nad rozwodem a to z tego
wzglendu,że nie dogaduje sie z mężem.Mamy inne charaktery,nie umiemy
ze soba spokojnie rozmawiac tylko ciągle sie kłócimy,wręcz
awanturujemy...Jestesmy ze soba 7 lat a slub bralismy w tamtym
roku...Najgorsze jest to ze on jest jedynakiem i jest strasznie
przywiązany do swoich starych.Mieszkamy zagranica i mimo to ma
ciagły kontakt z nimi a mnie to wkur...,bo zamiast układac sobie ze
mna życie to ciagle są oni...Poza tym jest kolejna rzecz która mnie
dobija!!!Wysyła im kase co miesiąc,fakt sa biedni ale bez przesady
teraz ma swoja rodzine a nie dwie rodziny na utrzymaniu..Wkurza mnie
to bo ja tu przyjechałam zeby odkładac kase na mieszkanie a on
wysyła forse im.Przyznaje godziłam sie na to przed slubem ale teraz
skoro załozył własna rodzine i pieniadze sa wspolne to uważam ze to
już przesada!!!!!Poza tym ja chce wracac do Polski za pare lat,a on
nawet nie chce słyszec o powrocie(zgadnijcie dlaczego)-teściowa by
nie miała pewnie co jesc!!!Bo by sie skończyło.Najgorsze jest to że
moi rodzice o wszytskim wiedza i wogole nie sa za mna tylko
tłumacza,że on jedynak,że nie maja oprócz niego nikogo,że wypada by
im pomógł...a co ze mna!!!!!Prosze pomozcie mi co ja mam w tej
sytuacji zrobic??Czy walczyc o ten związek,czy dac sobie
spokój.Zaznaczam że wielokrotnie z nim o tym rozmawiałam i bez
skutku...
Obserwuj wątek
    • phokara Re: co robic???? 21.02.08, 19:03
      Zanim zaczniesz walczyć o związek, to zawalcz o refleksję własną. I
      zastanów się czym dla Ciebie jest Twój mąż, ten związek i jakie
      relacje rodzinne są dla Ciebie wartością.
      • renia812 Re: co robic???? 21.02.08, 19:23
        Jednym słowem uwazasz,że zle robie majac jakiekolwiek wątpliwości co
        do tego związku...???
        • phokara Re: co robic???? 21.02.08, 19:32
          Tego nie wiem.
          Uważam natomiast, że to, co napisałaś jest mocno niedojrzałe i
          obdarzone pierwszoplanowym ego własnym (Twoim znaczy) wraz z
          nieposkromiona ilością wykrzykników. Osobiście nie widze nic
          zdrożnego w zachowaniu Twojego męża, ale może jest cos jeszcze -
          oprócz finansów (czy on wysyła TWOJE pieniądze SWOIM rodzicom?) - o
          czym byś nam chciała napisać.

          I jeszcze coś. Bardzo niepokojace jest zdanie "zgadzałam się na to
          przed ślubem, a teraz...". A teraz to co? Pan został zaślubiony i z
          księżniczki może wyjrzeć ropucha? Zastanów się dziewczyno.
    • la_persona_divorciada Re: co robic???? 21.02.08, 19:31
      Nie dziwie mu sie skoro zabraniasz mu kontaktow z rodzicami bo wlasnie tak to
      mozna odebrac. Ty odejdziesz a rodzina zostanie wiec lepiej niech nie zrywa
      kontaktow z rodzina a dla rodzicow zawsze trzeba robic wszystko to co mozna im
      dac za to ze nas wychowali _ jego bardzo ciebe chyba nie za bardzo.
      Odp.
      Trzeba robić tak aby mąż mógł oddawać tyle ile chce rodzicom a to co zostanie
      dzielić na dwoje. Co by się stało gdyby nagle wszystko trafił szlak?? Czyż nie
      liczyli byście na pomoc najbliższych?? Sama piszesz że jego rodzice nie za
      bogaci więc jeśli Ty nie czujesz potrzeby okazania im szacunku na stare lata z
      tego co zarobił ich syn, błędem było wasze małżeństwo i to z twojej strony .
      • akacjax a ja mam inne zdanie 21.02.08, 20:03
        Czyz nie poisze-opuści człowiek ojca i matkę swoją...wink

        Hmm...bez uzgodnienia z żoną wydaje-być może spore pieniądze...To nie jest mażeństwo.
        Gdzieś pisało, że gdy ekonomicznie nie ma dogadania, nie ma szans na ciąg dalszy.

        Ja proponuje rozdzielność, uzgodnienie ile wkładacie do wspólnego "gara" i wtedy zobaczysz-czy na innych frontach dogadujecie się, czy jesteście jak obcy. I co tak naprawdę Cię pali w tym związku.

    • cosmopszczolka Re: co robic???? 21.02.08, 20:24
      Wydaje mi sie, ze problem nie leży w fakcie samego wysyłania kasy.
      Tak naprawde boli, że nie czujesz sie dla niego najwazniejsza bo
      ciagle w "waszym" zyciu sa jego rodzice. Ten brak odcięcia pepowiny
      u jedynaków i brak umietności ustawienia odpowiednich relacji
      żona/rodzice sa tak naprawde przyczyna rozpadu.Jedno co moge Ci
      doradzić to nie "czepiaj" sie tematu jego rodziców i nie rób mu
      awantur bo i tak on obróci sie przeciw Tobie, ale tez nie pozwalaj
      mu i jego rodzicom aby Ty i Twoje potrzeby schodziły na plan dalszy,
      wymagaj dla siebie szacunku i naleznego miejsca dla siebie u jego
      boku.
      • renia812 Re: co robic???? 21.02.08, 20:31
        dzieki bardzo ,,cosmopszczolka,, za slowa otuchy.Mam wrazenie ze
        wszyscy na forum uwazaja mnie teraz za materialistke,a ja poprostu
        chce dobrze dla nas...
    • movisz Re: co robic????-odpuscic sobie. 21.02.08, 21:00
      Ciekawa jestem o jaka kwote miesiecznie problem sie rozchodzi?
      Wez pod uwage ze rodzice jego tez ponosili wyrzeczenia jak go
      wychowywali. A tez mogli wydawac na co innego.
      Zycze mu wszystkiego najlepszego i powinniscie to rozwiazac
      jak najszybciej by nie zawracac sobie wzajemnie glowy jezeli macie
      odmienne cele. A zmieniac go nie masz prawa bo wiedzialas na co
      sie decydowalas.
      Trzeba bylo wyjasniac to przed slubem.
    • ewa009 Re: co robic???? 21.02.08, 21:41
      Spokój i tylko spokój. Posłuchaj ja także nie posiadam rodzenstwa i taka jest
      prawda ,że poza moimi rodzicami i synem nie mam nikogo. Ty teraz jestes ale jak
      odejdziesz to zostana mu tylko oni -pomysl o tym - jest to forum gdzie pisza
      ludzie po przejsciach lub w trakcie, jesli kochasz faceta za którego wyszłas 7
      lat temu to spróbuj go zrozumiec ,spróbuj isc na jakis kompromis, ktos zapytał
      czy On wysyła ze swoich zarobionych czy Waszych wspólnych? Jesli kochasz to
      momyśl jak odbudowac i wzmacniac Wasza wiez. Nikt nie mówi ,że życie to bajka.
      • movisz jeszcze jedno! 21.02.08, 22:26
        Czy jakby sie zdazylo ze twoi rodzice potrzebowaliby pomocy
        finansowej to tez bys im nie chciala pomagac. A jak bys sie czula
        jakbys chciala pomagac a malzonek by mial sprzeciwy?
      • aron95 Re: co robic???? 21.02.08, 22:33
        ewcia ale się dziś rozkręciłaś

        poza rodzicami i synem nie masz nikogo ???
        a Twoja wielka miłość ? ??
        • sylwiamich Re: co robic???? 21.02.08, 23:08
          aron95 napisał:

          > ewcia ale się dziś rozkręciłaś
          >
          > poza rodzicami i synem nie masz nikogo ???
          > a Twoja wielka miłość ? ??


          Ech Aronku...faceta można zawsze wymienić.Niezmiennie wazni
          pozostają tylko rodzice i dzieci.Bo to rodzina...po krwi.Nie obcy
          chłop.
        • danagr Re: co robic???? 21.02.08, 23:44
          aron95 napisał:


          > a Twoja wielka miłość ? ??

          rozumiem co przeszedles i po co sie nakrecasz, to juz przeszlosc...sarkazmem mi
          zapachnialo.
        • ewa009 chyba wiesz 22.02.08, 10:10
          Aronie smile Chyba wiesz ,że bardzo dobrze tylko dlaczego pytasz na forum???smilepod
          nie swoim wątkiem.
          Sylwia napisała całą prawdę smileco po krwi to po krwi reszta może być wymieniona
          Pozdrawiam serdecznie mojego nowego pomimo ,że tu nie zaglądasmile
          • sagaretia Re: chyba wiesz 22.02.08, 11:00
            Reniu myslę,że problem będzie się pogłębiał.
            Mówisz ,że jego rodzice źle Was traktowali przed slubem ,teraz im
            się z wiadomych powodów nagle odmieniło.Znam to z autopsji...i z
            obserwacji.Zauwazcie ,że dzieci porzucane przez swoich rodziców i
            zostawiane w domu dziecka bardzo za nimi tęsknią i nawet po latach
            prubują ich odszukać,szukaja z nimi kontaktu,prubują zaskarbić ich
            uczucie pomimo że to rodzice ich zawiedli.Zaobserwowałam taką
            sytuację u pewnej rodziny...mieli oni 3 dzieci ,dwoje z nich
            rozpieszczali,a tego trzeciego niechcianego zaniedbywali.
            Zgadnijcie kto teraz na stare lata się nimi opiekuje??
            Wydaje mi się ,że Twój mąż prubuje w pewien ,myślę ze i dla niego
            nie zrozumiały sposób zasłuzyć sobie na miłość rodziców.Chce im i
            sobie udowodnić ,że jest w porządku.
            Wątpię ,ze sytuacja zmieni się po urodzeniu dzieci...Myślę ,że
            tesciowie będą coraz głębiej wchodzić w wasze finanse i życie.
            Tylko czekać jak zaproponują Wam powrót,żebyście u nich zamieszkali
            i wyremontowali to i owo.
            Nie twierdze ,ze tak musi być,mam nadzieję że się jednak mylę....
            u mnie tak niestety było.Mąż pomagał swoim rodzicom za moimi
            plecami,chociaż nie działo im się wcale źle,sam nie płacił sobie
            składek w ZUS(to tylko kropla w morzu)wracał późno do domu
            (przesiadywał u teściów)....ale za to tesciowie maja dziś ładnie dom
            wyremontowany....a my jesteśmy po rozwodzie.
            • renia812 Re: chyba wiesz 22.02.08, 16:08
              dzieki sagaretia ze napisalas mi swoja opowiesc.Jak uważasz co
              powinnam zrobic w tej sytuacaji w ktorej podobnej kiedys ty byłas??Z
              jednej strony nie yobrażam sobie zycia bez niego,ale z drugiej
              strony mam dosyć juz jego rodziców i jego pod wzglendem
              wspaniałomyslności pieniężnej....
    • panda_zielona Re: co robic???? 21.02.08, 23:13
      To że ma dobry kontakt ze swoimi rodzicami to chyba dobrze o nim
      świadczy.Mają go tylko jego,na kogo mogą więc liczyć.Nie bardzo
      rozumiem masz pretensje,że wysyła za dużo,czy że w ogóle wysyła.
    • adela38 Re: co robic???? 22.02.08, 08:38
      To, ze twoj maz jest blisko z rodzicami i im pomaga tylko dobrze o nim swiadczy.
      Rozumialabym twoje pretensje, gdybyscie cierpieli niedostatek o on oddawalby
      duza czesc dochodow i to przez ciebie wypracowanych rodzicom. Z tego co
      zrozumialam przeznacza czesc oszczednosci na ten cel.Moze powinniscie tylko
      porozmawiac o swoim planie na przyszlosc i wyznaczyc sobie jakies ramy ile np
      musicie odlozyc by moc wrocic i jak by ten ewentualny powrot by wygladal, z
      czego byscie w Polsce zyli.... pomyslec nad jakims ewentualnym biznesplanem na
      przyszlosc.
      To ze np codzien dzwoni do rodzicow nie znaczy, ze odbiera cos tobie tylko, ze
      rodzina ma dla niego duza wartosc i jest obowiazkowy i odpowiedzialny... ty
      teraz tez jestes jego rodzina i o ciebie przeciez tez dba i napewno poswieca ci
      wiecej czasu niz na rozmowe z rodzicami... nie prawda?
      • renia812 Re: co robic???? 22.02.08, 09:27
        Witam

        chciałabym sie odniesc do wszystkich wypowiedzi,ktore jak widze sa
        skierowane przeciwko mnie.Jedna osoba napisala co by bylo gdyby moi
        rodzice potrzebowali pomocy??Po pierwsze na pewno bym im pomagała
        ale tylko przed slubem.Uwazam,że jak ktos zakłada własna rodzine to
        powinnien poswiecić sie jej a nie rodzicom.Rodzice schodza na drugi
        plan.A po drugie jego rodzice traktowali mnie bardzo podle przed
        slubem,mieszkałam z nimi pół roku,gotowałam i sprzatałam a oni mnie
        tylko wyzywali od k.... i ciagle robili awantury nawet o 3.00 w
        nocy!!Nie tylko na mnie sie tak wyrzywali ale równiez swojego synka
        wywalali z domu tysiace razy a on biedak przychodził do mnie...Do
        dzis pamietam jak w zime o 24.00 wyrzucali nas i nie obchodziło ich
        gdzie bedziemy mieszkac!!!A teraz wielka odmiana bo synus kase
        wysyła wiec wypada sie zmienić!!I co Wy na to ciagle uwazacie to
        tylko moja wina???
        • stokroteczka721 Re: co robic???? 22.02.08, 09:42
          Sorry Kochana, ale na własne życzenie wpakowałaś się w to BAGNO.Widziałaś co dzieje się przed ślubem???
          Nie potępiam Cię, bo ja sama tak zrobiłam i chyba uświadomił mi to TRI na tym forum, WIEDZIAłY GAłY CO BRAłY !!
          Ale takie jest życie, człowiek uczy się na własnych błędach!!!
          Jeżeli tak bardzo denerwuje Cię ta sytuacja i nie widzisz żadnego rozwiązania tego problemu to po prostu to skończ! Zastanów się, co zrobisz jak będziecie mieli dzieci a tu trzeba będzie podzielić się z teściową???? No chyba że zarabiacie kupę kasy i będzie stać Was na to.....
          Coś mi tu śmierdzi "mamisynkiem" ale do końca nie wiem jak to jest!!
          Sama pomogłabym swoim rodzicom, gdyby znaleźli się w trudnej sytuacji ale tu widać chyba jest inny problem??
          Głowa do góry Kochana, jeszcze nie wszystko stracone ale zastanów się!

          Pozdrawiam cieplutko!
        • calineczka2 Re: co robic???? 22.02.08, 17:26
          co by bylo gdyby moi
          > rodzice potrzebowali pomocy??Po pierwsze na pewno bym im pomagała
          > ale tylko przed slubem.

          Zadziwia mnie Twoje podejscie. Nie wiem jakich masz rodzicow, ale
          taka deklaracja brzmi bardzo dla mnie niepokojaco. Dla mnie
          rodzice, zarowno moi, jak i mojego obecnego meza sa rodzina i
          pomoglabym kazdemu w potrzebie. Nie znaczy to, ze nalezy komus
          wysylac ostatnie pieniadze, ale w miare potrzeb i mozliwosci.
          Z tego co opisujesz, rodzina Twojego meza jest rodzina niestety
          patologiczna.
          Moja skromna rada: Usiasc razem i zrobic dokladny budzet domowy,
          najlepiej w excelu, jesli potrafisz, i spisac: dochody, wydatki,
          pomoc rodzicom, planowane oszczednosci, dlugi etc. najlepiej na
          caly rok. Uwierz mi, ja tak zrobilam i ograniczylam rozne
          niepotrzebne moje i mezowskie wydatki, bo jak sie widzi liczby
          czarno na bialym, jest latwiej. Przy okazji mozna porozmawiac o
          waszych potrzebach i planach, jak i potrzebach jego rodzicow. Moze
          jak maz zobaczy, jaki "pomoc" rodzicom ma wplyw na wasza sytuacje,
          cos sie zmieni. Powodzenia.
    • sagaretia Re: co robic???? 22.02.08, 11:07
      Nie twierdze,że kategorycznie nie pomagać tesciom,czy Twoim rodzicom
      kiedy zajdzie taka potrzeba...Chodzi tylko o to ,ze wszystko musicie
      uzgadniać wspólnie.Poprostu usiadźcie i postarajcie się osiagnąć
      jakiś kompromis....Ty troszkę odpuść i niech mąż troszkę
      odpuści.Wiem ,że nie będzie to łatwe.Ale jeśli sie naprawdę szczerze
      kochacie i zależy Wam na utrzymaniu związku ,to Wasze wzajemne dobro
      bedzie dla Was najważniejsze.....przed teściami,rodzicami i całym
      światem smile
      • i33 Re: co robic???? 22.02.08, 11:45
        wyzywanie od k... partnerki swojego syna ...-nie świadczy o zacności
        tej rodziny i nie zdziwiłabym sie jakby ten sam stosunek mieli do
        przyszłych wnuków...może jednak nie..
        natomiast myśle że postawa twoich rodziców jest wspaniałomyślna,że
        pewnie są to ludzie na wysokim poziomie jeśli --dają ci do
        zrozumienia byś dfała szanse uszanował tą[może uzależnoną] a jednak -
        -miłość i zpoczucie obowiązku wobec rodziców--męza --syna..
        ale rozumiem cie że boli to tym bardziej--że nie byli mili...
        i prawda jest ot-że pomomo złych wspomnień z dziecinstwa--
        paradoksalnie bardziej dba sie o rodziców..
        wybaczenie to wielka rzecz--ale tez masz prawo walczyć o uwage ze
        srtony swego męża co do siebie--co do wspólnego myślenia o
        mieszkaniu--wspólnego ustalnia wydatków itp--jesteście dwoje w
        jednym..
        może próbuj negocjować co na co--badz dobrej myśli--jeśli poza tym
        miedzy wami wszystko jest ok --warto próbować..
        pozdrawiam

        a tak ogólnie..nie do Sylwii--rodzic, który chce by dziecko
        opiekowało sie nim kosztem własnego szczęścia to nie jest kochający
        rodzic..
        inną kwestia jest opieka..
        • i33 Re: co robic???? 22.02.08, 11:47
          przepraszam miałam na myśli nie Sylwii--a Renii
          pozdrawiam
        • i33 Re: co robic???? 22.02.08, 11:53
          jest tez coś takiego--co nazywa sie -resocjalizacją rodzinna--

          ktoś kto pochodzi z "takiej sobie rodziny"gdzie nie było super
          relacji-miłości--wiążac sie kimś --kto był wychowywany pełnej
          miłości szacuku----musi nauczyć sie --dobrych relacji
          twoje zadanie nie jest wtedy łatwe--o potrzeba wiele cierpliwości by
          jego uzależnienie stało sie miłościa z otwartymi oczami--dobra ale
          nie poddańczą--toksyczna

          możesz mu pomóc wyzwolić sie z tego--właśnie umiejetnie łaczac
          miłośc ze zrozumieniem do niego ---z wymaganiami od niego..
          jeśli ta sytuacja dotyczy ciebie
          może ci sie uda-życz..
          • stokroteczka721 Re: co robic???? 22.02.08, 12:06
            No właśnie, i33 > może ci sie uda < , mnie się niestety nie udałosad
            W rodzinie, gdzie nie ma szacunku, prawdziwej miłości i zrozumienia nie wyniesie
            sie zbyt wiele wartości... to leży gdzieś dalej, tego się nie da nauczyć!
            Próbuj Kochana, być może uda Ci się, trzymam kciuki ale ciężko będzie!!
            • i33 Re: co robic???? 22.02.08, 12:53
              stokroteczko przykro mi--poświęcisz sie i nie wiadomo co z tego
              wyjdzie--i inne okoliczności nie zawsze sprzyjają...
              wjak sie przyciagną --dwie te same ofiary--to na poczatku rozumieją
              sie doskonale bo przeszły podobnie---i podobnie spragnione miłości
              ciepła i normalności--ale i wtedy nie ma gwarancji że sie uda--bo
              złe kody i powielanie niechcianych zachowań--to automatyka---do
              [piero gdy sie świadomie pracuje nad soba to coś z tego ...
              ale i tak obydwoje przynajmniej musi być otwartym na zmiany..
              pozdrawiam
    • sagaretia Re: co robic???? 22.02.08, 17:58
      Nie wiem Reniu....Nie chciałabym być złym doradcą.
      Ja z perspektywy czasu wiem,że teściowie przyczynili się do rozpadu
      mojego małżeństwa.W zasadzie ja na początku bardzo akceptowałam tę
      więź byłego męża z teściami.Kiedy go poznałam był z nimi na stopie
      wojennej ,potem ja zaczęłam między nimi pełnic rolę mediatora i
      nawet byłam dumna z tego...do czasu niestety crying
      Mąż przed ślubem otworzył małą firmę budowlaną i zarejestrował jej
      siedzibę u swoich rodziców,bo taki miała wtenczas jeszcze adres
      zamieszkania.Potem przez kilka lat nie zdążył zmienić adresu jej
      siedziby na nasz adres.Zatrudnił swojego tatę i połowę
      rodziny.Pomyślałam ,no dobrze ,wie co robi,a teść przecież pracuje
      nie leży.Ale potem zaczął podwozić teścia do domu i zostawał tam ,a
      to na obiadek to pomóc docieplić dom,a to pobudować dom
      gospodarczy,wygładzic sćianę....itp.Wracał do domu późno i pod
      wpływem teściów.Jak się potem dowiadywałam teście wiedzieli wszystko
      o jego pracy ,ile gdzie zarobił,ile płaci ludziom,co ja
      powiedziałam,co zrobiłam mu na sniadanie,ze mielismy małą
      sprzeczkę,czy też nie ....wiedzieli więcej niż ja.Wiedzieli
      nawet ,że ma koleżankę na boku(ale to juz inna historia).Oni
      wiedzieli coraz wiecej,ja coraz mniej...Tesciow to bardzo władcza
      kobieta i bezkompromisowa.Czasem miałam wrażenie ,ze mąż się jej boi
      i ma dość jej gadania i dlatego mięknie.Ona go zwyczajnie
      przesłuchiwała.Nie był w stanie być lojalny zarówno wobec mnie ,jak
      i jej....więc wybrał tą która miała wiekszą siłę przebicia.
      Kiedy zaczął robić długi ,papiery przychodziły do teściów ,a oni go
      kryli....bo tak było im wygodnie.Cisneli do samego końca ,ile się
      dało.Ja miałam w miarę dobrze sytuowanych rodziców,więc tesciowie
      uważali ,że rodzice powinni utrzymywać mnie i nasze dziecko,a ich
      synek w to miejsce dołoży im.Ładnie to sobie wymyślili prawda?sad
      Jestem ugodową i spokojną osobą i nie chciałam zadzierać z
      teściami ....więc znosiłam to w pokorze,popłakując sobie w
      poduszkę....
      Dziś bardzo żałuję.Może gdybym wcześniej postawiła sprawę jasno i
      reagowała konkretniej,że i owszem niech teść sobie dorabia do
      renty,ale na tym koniec,to może dziś wszystko wyglądało by
      inaczej.Ja też jestem bardzo blisko z moimi rodzicami,ale Oni
      szanowali nasz związek i zawsze podkreslali że to My jesteśmy i
      powinnismy być dla siebie najważniejsi.Myslę ,że Twój mąż ,tak jak i
      mój nie odciął pępowiny ze swoimi rodzicami.Musisz się poważnie
      zastanowić ,czy Twój mąż jest w stanie to zrobić.
      Może On zwyczajnie się boi ,że jak nie wyśle pieniędzy swoim
      rodzicom ,to oni będą mu robić wyrzuty,wyrzekną się jego …
      Nie dobrze się stanie jesli postawisz go radykalnie pod scianą i
      powiesz -wybieraj ,albo ja albo rodzice, bo nikt z nas nie lubi być
      stawiany pod scianą.Ale jedno jest pewne.Jeśli źle Ci z tą
      sytuacją ,to nie możesz milczeć i zaciskać zębów...zwyczajnie nie
      będziesz szczęśliwa i wypalisz się..Mów o swoim punkcie widzenia ,o
      tym ze Ci źle i nie szykanuj jego rodziców w rozmowie,bo to odnosi
      przeciwny skutek.Ty będziesz ich atakowac ,a On będzie bronić jak
      lew.
      Spróbuj rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać ....ale
      spokojnie ,wyjasniajac ,a nie wytykając.Jeśli to nie będzie robiło
      na nim wrażenia ,a nie bedziesz wyobrażała sobie zycia mimo to bez
      niego,rozdziel Wasze finanse,powiedz że chcesz rozdzielnosci
      majątkowej i ze skoro tak to od dziś każde zarządza swoimi
      finansami.Może to jakoś na niego wpłynie,potrząśnie nim...
      Pamiętaj moja droga-Ty musisz być dla niego najważniejsza.To z Tobą
      ma mieć dzieci,być na dobre i złe i pięknie się zestarzeć.W związku
      chodzi nie o to by patrzeć na siebie,ale o to by patrzeć w tym samym
      kierunku smile
      Jestem jednak za ratowaniem małżeństwa....rozwód to ostateczność.
      I przepraszam ,ze tak Cię zanudzam swoją opowieścią smile
      • cosmopszczolka Re: co robic???? 22.02.08, 18:30
        Reniu, tak dokładnie to działa jak opisała Sagaretia. Ja tez na
        początku chcialam być dobra, byłam ustępliwa aby nie wybierał miedzy
        mna a nimi. A oni go buntowali za moimi plecami. I wiesz jak sie
        skonczyło, miał gdzies moje poświecenia, znalazł sobie "cos innego"
        a mamusia zaakceptowała sytuację bez zająknięcia bo to przecież jej
        synek i nie bedzie stawać przeciwko niemu. To bardzo trudna sytuacja
        i bardzo czesto własnie sie tak konczy. Dzis juz to wiem i jestem
        madrzejsza tylko szkoda, że musiałam przerobic to na własnej skórze.
        Ty juz jestes o krok dalej bo masz juz naświetlony problem, wiec
        może jakoś podołasz to rozwiązać. Zycze Ci powodzenia!
      • renia812 Re: co robic???? 22.02.08, 18:35
        Dziekuje ci za Twoja opowieść i broń boze nie zanudziłas mnie nią!!
        Czytajac ja miałam wrażenie,że czytam swoja historię życia.Wiele
        faktów się zgadza z moimi,tylko ja może w porówaniu z Tobą od razu
        mówię co mi nie pasuje a wrecz konsekwentnie deklaruje,że ta
        sytuacja mi sie nie podoba.Ostanio jakies 2 miesiace temu mój mąż
        wymyslił,że zrobi remont rodzicom w mieszkaniu,bo przeciez nie było
        remontu juz 25 lat.Teściu jest taki,że nic nie umie,więc synuś
        podciąga rękawy.Na to ja mu mówiłam przez tydzień czasu,że sie nie
        zgadzam na ten remont,a mąż,że i tak to mieszkanie bedzie dla nas bo
        jest przecież jedynakiem i juz mu przepisali.Jednym słowem sytuacja
        bez wyjścia....Doszło wkoncu do ostrej awantury do tego stopnia,że
        spakowałam sie i wyprowadziłam...(dobrze że miałam chociaz do
        kogo).Po tym wszystkim jego rodzice sie dowiedzieli,że była ostra
        scysja miedzy nami(i to kolejna rzecz która mi sie nie podoba-o
        kazdej klotni juz oni wiedzą).Stwierdzili,że skoro sa awantury
        miedzy nami o remont to oni sami sobie zrobia ten remont,wezma
        pożyczke i tyle.Wkoncu dotarło chyba do nich to co ja o tym
        mysle.Teściowie oboje sa na rencie,schorowani i niestety był taki
        okres,że teściu próbował dorobić ale cos nie wyszło i mu
        zagrozili,że mu zabiora rente.Wydaje mi sie,że on to wymyslił,żeby
        synus mu tylko uwieżył.Najgorsze jest to,że az sie boje sie pomyśleć
        co bedzie jak wrócimy do Polski a wtedy to napewno nie bedzie miał z
        czego płacić,no chyba że bedzie musiał wybierać miedzy mną a
        nimi.Sama już nie wiem co mam z tym wszystkim zrobić....Sagaretia
        moze masz gg byłoloby łatwiej nam w pisaniu...pozdrawiam cię!!
    • nangaparbat3 chyba warto czytać uważniebo 22.02.08, 18:14
      Bo póki co chybat ylko jedna osoba zauwazyla:

      renia812 napisała:
      Jedna osoba napisala co by bylo gdyby moi
      > rodzice potrzebowali pomocy??Po pierwsze na pewno bym im pomagała
      > ale tylko przed slubem.


      Tu naprawdę nie ma z kim rozmawiać.
      Moja mama miesiac w miesiąc wysylala pieniadze rodzicom ojca, bo byli biedni - i
      założę się, ze to była jej inicjatywa. Za to babcia, mama mamy, pomagała czasem
      finansowo swoim córkom, zwłaszcza na początku. Ten kto mógł pomogał temu, kto
      tego potrzebował. I tyle.

      To oczywiste, że decyzja o wspomaganiu rodziców powinna byc wspolna - ale czy
      jest cień szansy dogadania się w takiej sprawie z osobą, która własnym rodzicom
      w potrzebie pomoc nie zamierza?
      • aureolle Re: chyba warto czytać uważniebo 30.04.08, 08:59
        Sagaretia dobrze pisze.
        Mój mąż niestety tez jest takim mamisynkiem i wiem ze ta pępowina
        chyba już nigdy nie zostanie odcięta. Przed ślubem było inaczej, to
        ja byłam dla niego najwazniejsza, wydawało mi się ze złapałam Pana
        Boga za nogi. Z upływem czasu jego mamusia stanęła na podium. On nie
        ma własnego zdania, jego słowa to słowa wypowiadane przez jego
        matke. To babsko jest władcze, ale ja sobie na to nie pozwalam, zeby
        ona mną kierowała, pouczała, dogadywała. Nie trawie tej "kobiety",
        kiedyś się przejmowałam, ale teraz już przestałam zwracać uwage na
        to co mowi. I tak jest mi dobrze, tylko ze jest to problem dla
        mojego męża. Według niego to jego matke chyba powinnam nosić na
        rękach. A ona najchętniej wszystkimi by dyrygowała, Synuś niestety
        się temu poddaje, bo dla niego matka to przesadna "świętość". Cóż to
        jedyna rzecz, przez którą nabawiłam się w naszym związku nerwicy. I
        teraz wiem, że teściowie jednak mogą być przyczyną rozpadu
        małżeństwa.
    • aga.warak Re: co robic???? 30.04.08, 15:04
      Nie dziwie sie, ze tyle malzenstw sie rozpada, jesli nawet czesc z
      kobiet jest taka jak autorka watku.
      Chociaz uwazam, ze ten post jest prowokacja, ale ile kobiet z tego
      forum dala sie na to zlapac.Nieliczne tylko to zauwazyly.
      Reszta napisala, ze autorke postu rozumie, miala podobnie i podaja
      swoja historie.
      Jedna z forumek poszla jeszcze dalej i zacytowala urywek z
      biblii.Tylko jesli ona uwaza, ze nie trzeba pomagac schorowanym
      rodzicom to po jakiego diabla walczy o alimenty dla syna.Jest
      dorosly, studiuje zaocznie to niech idzie do pracy na pelny etat,
      nawet na budowe.Ale nie mamusia uczy swego synka postawy
      demoralizujacej i roszczeniowej.Jesli dorosle dzieci nie maja
      obowiazku pomagac finansowo chorym rodzicom, tym bardziej rodzic
      nie jest zobowiazany do alimentacji doroslego, zdrowego syna.
      Obnazylyscie kobiety w obrzydliwy sposob swoja kulawa moralnosc.

      P.S.Jedyna pociecha jest fakt,ze czesc forumek potrafi rozsadnie
      myslec, mimo nienajlepszych doswiadczen.
    • young_and_bored A na kant chłopu wracać do M3 pod Radomiem ? 30.04.08, 21:20
      Niegłupiego kobita chłopa trafiła.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka