Dodaj do ulubionych

Jeszcze pare dni temu było ..inaczej

05.05.08, 13:13
Mimo wcześniejszych postów gdzie zmyto mi głowę ,postanowiłam
napisać znowu.
Przedwczoraj mieliśmy taką sytuację ,byliśmy z moim-"konkubentem" smile
no bo żyjemy w konkubinacie ...więc bylismy u moich rodziców z naszą
córką.
Zadzwoniła do mnie koleżanka czemu nie chcę jej wpuścić skoro ktoś u
mnie w domu jest ,ja mówię że jesteśmy wszyscy u moich rodziców a
ona na to że 2 osoby u mnie po mieszkaniu chodzą...
Co się okazało ?-mój partner bez mojej wiedzy dał klucze swojemu
synowi by ten sobie u nas ...był?
Dodam że ten temat już z nim był ok rok temu poruszany że mi się nie
podoba by ktoś przebywał u mnie w domu podczas mojej
nieobecności,podczas niczyjej nieobecności a tymczasem on ma to
gdzieś i sobie kilka osób po domu myszkuje.
Kiedyś była sytuacja że z kieszeni w mieszkaniu zginęły pieniądze!
do dziś niewiadomo co z nimi się stało-niby niewiadomo bo jego syn
się przyznał a potem -wycofał.
Może afery by z tego nie było -gdyby nie to że mój partner zamiast
jakoś tą sytuację 'odpowiednio ubrać w słowa"stwierdził że tu
wszystko jego i on będzie robił jak mu się podoba .I że klucze może
dać i jego syn może przychodzić z kolegami i robić co mu się podoba.
Zapewne będą różne głosy (wiem nawet od kogo...) ale mi jak już
powiedziałam ,nie podoba sie by kto chce i kiedy chce wszedł i robił
na co ma ochotę.
Miarka się przebrała gdy sie okazało że malutkiej rzeczy zostały
wyżarte i musiałam dziecku(na dodatek chora) odmówić serka czy picia
bo po wizycie syna i kolegów te rzeczy poznikały(między innymi).Noc
ok 23 raczej nie będe biegała po sklepach.
Można by bylo jakoś to hhmm załagodzic ale po tych słowach że będzie
robił co mu sie podoba ja stwierdziłam że w takim razie ja z małą
się wynosimy z domu "otwartego"bo ja potrzebuje poczucia swobody i
intymności.
A on na to że skoro się nie godze to mogę iść ,on "da alimenty" i
więcej nic go nie obchodzi,czy mamy gdzie iść ,czy mała będzie miała
co potrzebuje czy nie?
Ogólnie w tym sensie.
Niewiem być może powiedział tak w złości i by mi dokuczyć ale jak
dla mnie to za dużo.On ma 2 dzieci ,jego syn musi mieć absolutnie
czego zapragnie a jego córka dostanie alimenty i tak powiedział-"i
mnie nic nie obchodzi".
Jak ja powinnam zachować sie w takiej sytuacji?
Nie wieszajcie już na mnie psów bo juz co swoje usłyszałam-
przeczytałam ,prosze o obiektywną odpowiedź.
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Jeszcze pare dni temu było ..inaczej 05.05.08, 13:20
      Parę dni temu napisałaś:

      >>Na 1 rozprawie,skierowali ich do ROD-ku ,(mama zrzekla się praw do
      dziecka) ojciec zgodził się na opiekę ale i tak były badania.

      Czyli - Twój (Wasz) dom ma byc domem tego chłopca.
      A Ty nie zyczysz sobie, by tam przebywał pod Twoja nieobecnosc.
      • to.ja.kas Re: Jeszcze pare dni temu było ..inaczej 05.05.08, 13:25
        Nie znam twojej historii, wiem, że jesli po moim mieszkaniu
        chodziłyby dzieci Mojego pod moja nieobecność i po tym jak wyraznie
        mowie, ze sobie tego nie zycze pewnie skonczyloby się to draką.

        Mój dom moja twierdzą. Pod tym wzgledem jestem nieugieta.
        • ilona1004 Re: Jeszcze pare dni temu było ..inaczej 05.05.08, 13:29
          dziękuję Kasiu za Twą odpowiedź ja dokładnie uważam tak samo.
          Czuję się odarta z intymności i krew mnie zalewa że ktoś się szwęda
          i robi co mu się podoba,nie sam jego syn ! z kolegami !
      • ilona1004 Re: Jeszcze pare dni temu było ..inaczej 05.05.08, 13:27
        dokładnie nie życzę sobie by ktokolwiek przebywał w domu podczas
        naszej nieobecności,za wyłączeniem jakichs sytuacji wyjatkowych.
        On ma dom ,kilka metrów dalej ,nie lubię myszkowania po kątach i
        robienia samowolki.
        Chyba w związku kilkuletnim obydwoje mamy taki sam wkład we
        wspólnie zakupione mieszkanie?
        i ja równiez mam prawa decydowania jak będziemy żyć pod jednym
        dachem?
      • chalsia Re: Jeszcze pare dni temu było ..inaczej 05.05.08, 14:59
        > Czyli - Twój (Wasz) dom ma byc domem tego chłopca.
        > A Ty nie zyczysz sobie, by tam przebywał pod Twoja nieobecnosc.

        bardzo słusznie Nanga zauważyła - być może niedługo chłopak zamieszka na stałe z
        Wami. Wtedy będzie miał 100% prawo do przebywania w Waszym domu przez 24
        godz/dobę a także przyjmowanie kolegów, bo to wtedy będdzi równiez jego dom.
        No to masz prosty wybór - jak Ci się nie podoba, że nastolatek będzie sie czuł
        normalnie w swoim domu, to zawsze Ty się możesz z Waszą córka wyprowadzić.
        • ilona1004 Re: Jeszcze pare dni temu było ..inaczej 05.05.08, 15:15
          chalsia napisała:

          > > Czyli - Twój (Wasz) dom ma byc domem tego chłopca.
          być może niedługo chłopak zamieszka na stałe
          > z
          > Wami. Wtedy będzie miał 100% prawo do przebywania w Waszym domu
          przez 24
          > godz/dobę a także przyjmowanie kolegów, bo to wtedy będdzi równiez
          jego dom.jak Ci się nie podoba, że nastolatek będzie sie czuł
          > normalnie w swoim domu, to zawsze Ty się możesz z Waszą córka
          wyprowadzić

          nigdzie nie było nigdy powiedziane ze on ma razem z nami mieszkać.
          jego ojciec zostawił im absolutnie wszystko co miał,nie było żadnych
          podziałów majątków,a to mieszkanie jest tak samo moje jak i mijego
          faceta.
          i nie widze powodów by 16 latek miał tu się do nas
          sprowadzać ,podczas gdy "tam " ma wszystko łącznie z kaśą i opikeką.
          A ja z małym dzieckiem mam się wyprowadzać smile
          gratuluję pomysłodawczyni
          • serendepity Re: Jeszcze pare dni temu było ..inaczej 05.05.08, 15:48
            Nie pamietam czy w poprzednim watku o tym pisalas, ale czy konkubent ma
            rozdzielnosc majatkowa z zona? Czy to mieszkanie, w ktorym mieszkasz bylo
            kupione tylko na Ciebie i konkubenta?
          • chalsia Re: Jeszcze pare dni temu było ..inaczej 05.05.08, 16:33
            chalsia napisała:
            >
            > > > Czyli - Twój (Wasz) dom ma byc domem tego chłopca.
            > być może niedługo chłopak zamieszka na stałe
            > > z
            > > Wami. Wtedy będzie miał 100% prawo do przebywania w Waszym domu
            > przez 24
            > > godz/dobę a także przyjmowanie kolegów, bo to wtedy będdzi równiez
            > jego dom.jak Ci się nie podoba, że nastolatek będzie sie czuł
            > > normalnie w swoim domu, to zawsze Ty się możesz z Waszą córka
            > wyprowadzić


            ilona1004 napisała:
            > nigdzie nie było nigdy powiedziane ze on ma razem z nami mieszkać.
            > jego ojciec zostawił im absolutnie wszystko co miał,nie było żadnych
            > podziałów majątków,a to mieszkanie jest tak samo moje jak i mijego
            > faceta.
            > i nie widze powodów by 16 latek miał tu się do nas
            > sprowadzać ,podczas gdy "tam " ma wszystko łącznie z kaśą i opikeką.
            > A ja z małym dzieckiem mam się wyprowadzać smile
            > gratuluję pomysłodawczyni

            Ilona, chyba emocje zmniejszyły Ci ostrość myślenia.
            Wczesniej pisałas, że rozwód w toku a w jego ramach Twój facet wystąpił o
            przyznanie mu opieki nad synem, na co matka wyraziła zgodę, czekacie na badania
            w RODK.

            Jeśli Twój "partner" (bo to pseudopartner a nie prawdziwy partner zwazywszy na
            to, że ma Ciebie i Twoje zdanie głeboko w tyle) uzyska opiekę nad synem to z
            automatu znaczy, ze jego syna zamieszka z Wami.
            I nie ma wtedy znaczenia, że mieszkanie matki (w dodatku całkowicie wyposazone
            przez Twojego facet) jest bliziutko itp, itd, bo bezpośrednia opieka znaczy, że
            dziecko mieszka z rodzicem, który tę opiekę ma przyznaną. A przecież matka juz
            wyraziła zgodę, by ojciec miał przyznaną opiekę więc w "tamtym mieszkaniu" tejże
            opieki miał nie będzie.

            Ergo - jesli ojciec Twojego dziecka dostanie opiekę nad synem = będziesz miała
            współlokatora w postaci nastoletniego pasierba.
            Stąd konkluzja (a nie pomysł), że skoro bytność nastolatka u Ciebie Ci
            przeszkadza, to skoro ma u Was zamieszkać, to wtedy chyba nie pozostaje Ci dużo
            więcej niż Twoja własna wyprowadzka.
        • to.ja.kas Re: Jeszcze pare dni temu było ..inaczej 05.05.08, 15:16
          Dlaczego ma sie wyprowadzac z własnego domu i domu jej córki?
          Póki co rozumiem, że pasierb nie mieszka u niej i ojca? Ze mieszka z
          mamą?

          Poza tym rozumiem, że ona ma jakieś prawa a nie tylko obowiązki i
          może bedzie skazana na pasierbów a nie na kolegów pasierba którzy
          myszkują po lodówce?
          Nawet moja córka nie pozwala sobie na chodzenie po całym domu z
          kolezankami...sa enklawy zarezerwowane TYLKO dla mnie i ona ma to
          uszanować. I jesli autorka wątku nie zyczy sobie pod jej nieobecnosc
          kolegów syn powinien to uszanowac i kropka.
    • a.b1 Re: Jeszcze pare dni temu było ..inaczej 05.05.08, 13:23
      płacisz rachunki?
      jaki masz tytuł prawny do mieszkania w którym mieszkacie?
    • aron95 Istotne pytania 05.05.08, 13:36
      - kto jest właścicielem mieszkania ?
      - z kim ten syn ma mieszkać , kto sprawuje opiekę nad nim

      Jeśli się okaże że mieszkanie jego i nad synem ma opiekę to traci moc
      powiedzenie - mój dom moja twierdza
      • ilona1004 Re: Istotne pytania 05.05.08, 14:26
        aron95 napisał:

        > - kto jest właścicielem mieszkania ?
        > - z kim ten syn ma mieszkać , kto sprawuje opiekę nad nim
        >
        > Jeśli się okaże że mieszkanie jego i nad synem ma opiekę to traci
        moc
        > powiedzenie - mój dom moja twierdza

        Właścicielami jesteśmy obydwoje,mamy taki sam wkład ,razem kupowane.

        Syn mieszkanie ma "swoje" ojciec zostawił wszystko"tam"nie było
        żadnych podziałów.I co miesiąc łoży niemal połowę poborów na "tamto
        życie",syn mieszka z matką + zawsze ktoś z rodziny.
        • to.ja.kas Re: Istotne pytania 05.05.08, 14:37
          Zażycz sobie klucz do tamtego mieszkania i powałęśaj się po nim pod
          nieobecność domowników z koleżankami. Opustosz lodówkę, pogrzeb po
          szafach.

          A tak naprawde ja bym tego nie zdzierżyła.
        • aron95 Re: Istotne pytania 05.05.08, 16:01
          Masz rację nie powinien sie wałęsać .
          Tylko jak przekonasz swojego k.... do tego , ot problem
        • a.b1 Re: Istotne pytania 05.05.08, 16:54
          ilona1004 napisała:


          >
          > Właścicielami jesteśmy obydwoje,mamy taki sam wkład ,razem
          kupowane.
          to zmienia postać rzeczy, masz prawo decydować kto może a kto nie
          może przychodzić, tym bardziej, że ten chłopak pewnie jest
          zameldowany u swojej matki
          postaw sprawe bardzo jasno, że nie zgadzasz sie na wizyty jego syna
          w waszym mieszkaniu i poproś o wymiane zamków.
          Zastanawia mnie jedynie kwestia prawna 50% udziałów Twojego faceta,
          jesli dobrze pamiętam to nie jest po rozwodzie, mogę sie mylic ale
          zawsze żona jest włascicielką połowy majatku męza, chyba że
          wczesniej jest rozdielność (nieznam całej Twojej sytuacji prawnej)
          więc jeśli nie ma tej rozdielności i zona jest w 25% włąścicielką
          mieszkania, to ich syn niestety napywa prawa do przebywania w tym
          mieszkaniu. Lepiej roziwąż ten problem z prawnikiem. Mam nadzieję,
          ze jednak źle zinterpretowałam Twoja sytuację. Porada prawna nie
          jest droga, a będziesz miec jasność
    • mary171 Re: Jeszcze pare dni temu było ..inaczej 05.05.08, 15:31
      Pewnie twój partner uwważa, że jego syn ma prawo whcodzić do jego
      mieszkania (Waszego) pod jego nieobecność. W końcu to jego syn. Ale
      rozumiem Ciebie, że Ci sie to nie podoba, i to myszkowanie wlodówce.
      Chyba będziesz misuala to ustalić z partnerem jakie są granice. Mma
      nadzieję, że jednak dojdziecie do porozumienia. Powinien szanować
      twoje zdanie...bo inaczje kiepsko to widze...
      • manderla Re: Jeszcze pare dni temu było ..inaczej 05.05.08, 17:03
        mary171 napisała:
        Mma nadzieję, że jednak dojdziecie do porozumienia. Powinien
        szanować twoje zdanie...bo inaczje kiepsko to widze...

        Tez to kiepsko widzę. ...jesli miałabys ustalać relacje ze swoim
        partnerem za pomoca prawnika. Bo mam wrazenie,że nie ma tu zadnego
        zwiazku... tylko jakaś walka i to juz na samym początku.
        Tobie przeszkadza jego syn, on z kolei ot tak daje mu kluczy bez
        uzgodnienia z Tobą, a młody sprowadza tam tabuny i jeszcze robią
        wyżerkę.... jakoś nie bardzo tak...
    • nangaparbat3 Ja pamietliwa jestem 05.05.08, 17:12
      >>>W trakcie tego jego żona miała wypadek samochodowy(jechała ze swoim
      pijanym kochankiem),nie wiem czy to ma jakieś znaczenie czy nie?
      Jednak taki był fakt.
      Z wypadku ledwo z życiem uszła,teraz wymaga leczenie,ma niedowład 4 -
      kończynowy i ogólnie stan nienajlepszy,ale jest w pełni władz i
      porusza się przy pomocy,jakoś tak.
      Na 1 rozprawie,skierowali ich do ROD-ku ,(mama zrzekla się praw do
      dziecka) ojciec zgodził się na opiekę ale i tak były badania.
      Potem była następna sprawa i dziś kolejna,matka sie nie stawiła
      (tzn.żona) ona ogólnie ma wszystko w doo..pie.
      A to wszystko ciągnie sie w czasie już chyba z 1,5 roku i teraz
      odroczyli rozprawę bo moj chłop ma "ją" dostarczyć do sądu?
      Jakoś dla mnie to dziwne wszystko,zgadzają się co do majątku,do
      opieki nad dzieckiem( 16 lat!) obydwoje chcą rozwodu(ona się
      zgodziła też) a sąd odracza i odracza i wciąż coś nowego dochodzi.
      Teraz ma ją dostarczyć do sądu w-ma 10 dni aby podać termin jej
      stawienia.Ona wyjechała sobie do rodziców -400 km od naszej
      miejscowości( od świąt wielkan.tam jest) i nie zamierza wracać?
      Trochę mnie to zaczyna wkurzać bo czy dla sądu nie ma znaczenia


      Czyli dzieciak mieszka w tym matczynym mieszkaniu SAM. To Ty sie dziwisz, ze sąd
      zlecił badania? ze przeciaga sprawę? Prawdopodobnie matka zrzekła sie opieki, bo
      sama opieki potrzebuje (niedowład czterech kończyn - Ty sobie w ogole umiesz
      wyobrazic, jakie to zycie?). Wiec powierza dziecko ojcu. A Ty - j.w.
      Mnie po prostu brak słów.
      • manderla A-ha 05.05.08, 17:16
        nangaparbat3 napisała:

        > wyobrazic, jakie to zycie?). Wiec powierza dziecko ojcu. A Ty -
        j.w.
        > Mnie po prostu brak słów.

        No to masz rację. Jak nic. Zgadzam się.
      • chalsia Re: Ja pamietliwa jestem 05.05.08, 17:25
        wiesz Nanga, Ilona ze swoim facetem dobrali się jak w korcu maku - każde jeno o
        sobie, własnych prawach i korzyściach wyłącznie myśli.
        • mary171 Re: Ja pamietliwa jestem 05.05.08, 17:48
          No to ja już w ogóle tego nie widzę.
    • nangaparbat3 A tak mi jeszcze przysżło do głowy 05.05.08, 18:23
      Gdyby w tym wypadku (tfu tfu tfu)żona Twego Partnera zgineła, a syn (tfu tfu tfu
      na psa urok) został ciezko ranyy i na zawsze niesprawny - co wtedy?
      Syn męzczyzny, ktorego kochasz, i brat Twojej córki?
      Jak wtedy widziałabyś swoją rolę - w twierdzy?
      • sylwiamich Re: A tak mi jeszcze przysżło do głowy 05.05.08, 18:34
        Wiesz...zależy czego oczekujesz nango od......związkusmile))
        • takasoobie Ja też jestem pamiętliwa... 05.05.08, 23:01
          ...i oczy szeroko otwieram czytając Twoje posty.Z tego, co pisałaś
          wczesniej wynika, ze matka chłopca jest sparaliżowana, wyjechała do
          swojej rodziny i zrzekła sie prawa do opieki nad dzieckiem?
          Szesnastoletnim, bo szesnastoletnim, ale jeszcze jakby nie było
          dzieckiem. Owszem matka zostawila mu mieszkanie, ale on jest tam
          sam. Więc pytam się kto się ma tym dzieciakiem opiekować? Wydaje mi
          sie, ze Twój facet. Co w tym złego, że opróżnił Ci lodówkę? Może
          chłopak najzwyczajniej w świecie był głodny. Nie przyszło Ci do
          głowy, że szenastolatek może nie mieć kasy na zakupy, nie wspomnę
          już o umijętności gotowania. Jak sobie wyobrażasz dalszy związek ze
          swoim partnerem? Jako bitwe o "twoje" i "nasze dziecko" Jeżeli tak
          ma to wyglądac, to lepiej sie naprawdę od razu wyprowadź, zrób
          podział majątku czyli mieszkania. I szukaj dalej.Poczekaj jeszcze
          parę lat jak podrośnie Twoja córka...I zoabczysz jak sie poczujesz,
          gdy Twój kolejny facet Ci powie, ze nie życzy sobie, żeby Twoja
          córka wchodziła do waszego mieszkania...Pomyśł trochę, że wziełas
          faceta z całym dobrodziejstwem inwentarza, zdecydowałaś się z nim na
          dziecko. Więc o co Ci chodzi? O to, że Twoja córka nie dostała
          serków i soczków, bo wmłócił je jej brat przyrodni??? I jeszcze
          jesteś oburzona postawa swojego partnera? Ma rację, to jego syn,
          jego dziecko, tak samo jak Twoja córka.
          • bozenadwa Re: Ja też jestem pamiętliwa... 05.05.08, 23:19
            Taka sobie napisala prawde ,brutalna ,ale prawde .Ilona zalezy CI
            na Twoim partnerze ? Ojciec Twojego dziecka ,Co to jest 16lat ??
            Tojesze jest dziecko jego dziecko.Nie boisz sie,ze moze sie od
            ciebie odwrocic ?? TO co powiedzial CI ze masz sie wyprowadzic ,to
            jest sygnal dla Ciebie ,zastanow sie mocno naprawde mocno,nad tym
            conapisala Takasobie .nad kazdym slowem ,Ty pozwolilabys na to zebys
            musiala wybierac miedzy kimkolwiek a 16twoja coreczka ???? Ten
            chlopak przeszedl juz bardzo duzo .Pieniadze tonie wszystko, ON
            potrzebuje milosci ipoczucia bezpieczenstwa .Dlaczego mutego
            zabraniasz ???
    • plisowanka pełno paradoksów 05.05.08, 23:23
      W twojej historii (z tego wątku i z poprzedniego) jest pełno paradoksów. Oto kilka z nich:

      1. Twój facet ma mieć wyłączną opiekę nad synem, ty to akceptujesz, a z drugiej strony nie pozwalasz temu dziecku mieszkać z własnym ojcem, czyli twoim partnerem. Syn twojego partnera nie jest jeszcze pełnoletni, więc sąd będzie musiał ustalić jego miejsce zamieszkania przy ojcu, skoro matka się zrzeka opieki nad nim. A tobie póki co przeszkadza nawet czasowy pobyt tego dziecka w waszym domu, więc co dopiero pobyt stały?

      2. Żona twojego faceta w twoim mniemaniu jest okropna, o wiele gorsza od ciebie, a i tak przez kilka lat facetowi nie śpieszyło mu się, by się z nią rozwieść, a ożenić się z tobą.

      3. Podobno zwlekanie z rozwodem przez twojego faceta było motywowane chęcią zachowania normalnej rodziny dla jego syna, a rzeczywistość jest taka, że on się od tego syna wyprowadził z domu i zamieszkał z tobą. Tak więc o żadnym stwarzaniu normalności nie było mowy, bo nie jest normalna sytuacja, że rodzic wyprowadza się od dziecka a jednocześnie się nie rozwodzi tłumacząc to chęcią zachowania normalnej rodziny. Jakie więc były prawdziwe powody, że twój facet zwlekał przez kilka lat z rozwodem, skoro i tak z synem nie mieszkał?

      4. Szczycisz się tym, że dla faceta jesteś w swoim mniemaniu czymś więcej niż kochanką, przy czym już na pierwszy rzut oka widać, że facet się w ogóle z twoim zdaniem nie liczy. Wcześniej nie chciał się rozwieść, teraz nie informuje cię, że dał klucze od waszego mieszkania swojemu synowi. Ale w twoim mniemaniu o statusie kochanki decyduje fakt "przedstawienia rodzinie". No więc ja ci mówię, że o statusie poważnej partnerki, a nie kochanki, decyduje fakt szanowania jej zdania, a nie przedstawienie rodzinie. Znam facetów, którzy co miesiąc przedstawiają inną kobietę swoim rodzicom, potem każda z nich się cieszy, że jest "tą jedyną", a prawda jest zupełnie inna. Taka manipulacja psychologiczna, coś na podobieństwo wyjątkowej obniżki ceny w hipermarkecie, która w rzeczywistości przez cały rok jest taka sama.

      5. Mieszkanie podobno jest twoje i faceta, przy czym facet jest nadal żonaty, więc jak nabył to mieszkanie w trakcie trwania małżeństwa, to z automatu połowa jest jego żony. Więc wynikałoby z tego, że to mieszkanie, które ty uważasz za swoją twierdzę, w 1/4 należy do jego żony. Chyba że facet ma rozdzielność majątkową, ale o tym nie wspominałaś. Więc moja kochana, coś tu kręcisz z tą własnością mieszkania.
      • takasoobie Re: pełno paradoksów 05.05.08, 23:40
        Może jestem brutalna Bozenko, ale nie znosze u ludzi, kiedy widza
        tylko swoje ja. Oczywiście pewien poziom egoizmu musi być zachowany
        do normalnej egzystencji, ale nie moze być tak, ze on przesłania
        wszystko.Jest jeszcze coś takiego jak empatia, czyli postawienie sie
        w sytuacji szesnastolatka, ktorego matka jest cięzko chora, ojciec
        ma nowa kobiete i dziecko. Co może czuć taki chłopak? Bunt?
        Odrzucenie? Totalną samotność? Na sto procent. A Ilona tego nie
        rozumie i robi zadyme o wejscie do ich mieszkania i grasowanie w
        lodówce. I masz rację Bożenko, ze chłopak potrzebuje wsparcia,
        ciepła i miłości. Jeżeli Ilona tego nie rozumie, tylko wypowiada
        wojnę, to musi sie zastanowić nad swoim związkiem.Nie ma tu
        znaczenia czy mieszkanie jest jej czy jej przyjaciela czy wspólne.
        Ważne jest jak ona sie sprawdzi w nowym związku.Trudnym związku, na
        swoje jakby nie było życzenie.
        • bozenadwa Re: pełno paradoksów 05.05.08, 23:59
          Takasobie nie uwazam ,ze jestes brutalna ,poprostu ja nie lubie
          wypowiadac sie ostro ,jesli jest jeszcze nadzieja ,ze cos soie tam
          pouklada ,Napisalas takja ja czulam ,Zreszta wyslalam
          drugipost .Janie wiem czy Ilona sie przebudzi ,Tam jest dwoje
          dzieci,Jak by nie bylo brat i siostra ,Moge sie tylko domyslac jak
          sie nic nie zmieni to marnie to widze Zal mi tego chopca ,bonie moze
          byc zmatka ,a partnerka ojca nie chce go ,To niestety jest egoizm
          tak jak mowisz .Nie wiem ale dzisiaj znowu nasuwa misie Niemen.
      • bozenadwa Re: pełno paradoksów 05.05.08, 23:49
        Ilona cos jeszcze mi przyszlodoglowy aby CI powieciec .Inie myslw
        tejkategorii.ze teraz wszyscy na Ciebie ,Ze kochanka jednak .NIe dla
        mnie to juz teraz kiedy pojawil sie wasze dziecko nie ma
        znaczenia.Bo dzieci w tych wszystkich koligacjach doroslych ,sa
        najbiedniejsze bo bez silne .I nikt nie pyta sie ich czy chca
        rozwodu rodzicow czy nie.Szkoda ze od poczatku ja zaczeliscie
        ukladac sobie zycie ,nie zadbalas oto aby miec dobre relacje .z jego
        synem .Zgadz sie Wy teraz macie dziecko,ale onbyl pierwszy i to ty
        rozwalilas mu rodzine ,zabralas ojca ,ktorego nie mial na codzien .I
        teraz jak rzeczywiscie zamieszka z wami,a ty nie zweryfikujesz
        swoich podstaw moralnych ,niespojrzysz na tego chopca ,jak na kogos
        kogojuz takmocno okaleczylo zycie i nie przygarniesz go do serca to
        ja marnie widze Twoj Zwiazek mI jeszcze to Chlopak dostal od swojego
        ojca klucze dojego mieszkania ,najprawdopodobmie bylglodny otworzyl
        lodowke SWOJEGO OJCA izjadl co tam widzial .Ilona przemysl
        to .WSZYstkiego dobrego duzo spokoju i Otworz sie wreszcie na innych.
        • bozenadwa Re: pełno paradoksów 06.05.08, 00:18
          Ijestem pewna ze jesli chlopak poczuje sie ,dzieckiem chcianym ,To
          powoli mozecie ustalic zasady .Jesli zaczniesz od zakazow ,to nici
          ztego .A dlaczego ojciec dalmu klucze bez Twojej Zgody ??? Nie
          powinien zgadzam SIe ztym ,Ale dlaczego zrobil To bez
          TwojejWiedzy ???? On musi kochac SYNA tak abys tegonie widziala ??
          Cos podobnego uskutecznial moj glupi brat .
          • aron95 Re: pełno paradoksów 06.05.08, 11:48
            dobre uwagi bożena
            To ja jeszcze dodam taką uwagę - Wyobraź sobie ilona że Twoje dziecko jest duże
            ma 16 lat , Ty dalej tkwisz w jakimś dziwnym układzie a twe dziecko głodne
            buszuje po lodówce twego nowego k...
    • tricolour Co tu sie dzieje, ludzie? 05.05.08, 23:53
      Dlaczego tak napadacie na biedną dziewczynę? Przecież to przemoc, by tak
      traktować kogoś, kto przychodzi po pomoc...

      Nieładnie, hipokryci, obłudnicy!
      • takasoobie Re: Co tu sie dzieje, ludzie? 06.05.08, 00:01
        Oj Tri, znowu zaczynasz?smile Prawda to prawdasmile
        • tricolour Hehe... 06.05.08, 00:05
          ... ja tą prawdę powiedziałem już tydzień temu gdy był wątek o rozwodzie. Wtedy
          tak głośno nie gardłowano choć powód był - na "Macochach" jest 'troszkę' inna
          wersja niż tutaj.

          Teraz wszyscy tacy mądrzy, że gęba mi się uśmiecha, że dopiero po tygodniu...
          smile))
      • bozenadwa Re: nikt jejnie pisze ze rozklada nogi? 06.05.08, 00:05
        tricolour napisał:

        > Dlaczego tak napadacie na biedną dziewczynę? Przecież to przemoc,
        by tak
        > traktować kogoś, kto przychodzi po pomoc...
        >
        > Nieładnie, hipokryci, obłudnicy!
        • tricolour A kto tak napisał? 06.05.08, 00:07
        • takasoobie Re: nikt jejnie pisze ze rozklada nogi? 06.05.08, 00:11
          Prawda pozostanie prawdą Tri. Tylko jest różnica jak się ją poda.
          Można pwoiedziec " ale masz ch...ą fryzure" albo " wiesz w długich
          włosach było ci lepiej" To prawda i to prawda. Tylko subtelniej
          powiedziane. Myślę, że jestes na tyle inteligentny, że to
          zrozumieszsmile
          Wersję na "macochach" też czytałam, jest dokładnie taka sama. Tylko
          forum inne.
          • tricolour Mnie sie wydaje, że inna wersja... 06.05.08, 00:16
            ... na Macochach nie ma słowa, że matka szlajała sie i publicznie uprawiała seks
            - ale może rzeczywiście przeoczyłem. Mniej też jest o pijaństwie i wychowaniu
            dziecka przez alkoholiczkę - oczywiście "dla dobra dziecka". Ale może być też
            tak, że nie doczytałem i takie opowieści pojawiły się później...

            Wracając do meritum: jedynym nieładnym słowem, jakiego wtedy użyłem, to było
            nazwanie całej sytuacji "paskudną". Czy uważasz, że to nadużycie?
            • takasoobie Re: Mnie sie wydaje, że inna wersja... 06.05.08, 00:23
              A czy nie sądzisz, ze zamiast słowa "paskudna" lepiej
              brzmi "trudna"? Słowa mają dużą moc, nadużyte potrafią ranić.
              Aczkolwiek w tej sytuacji słow "paskudna" nie wydaje mi sie
              nadużyciem.
              • tricolour Można było nazwać "trudna"... 06.05.08, 00:27
                ... można było nazwać "mało łatwa" lub jeszcze bardziej kombinować jak
                powiedzieć, by nie powiedzieć.

                No ale powiedziałem "paskudna" co w obliczu dzisiejszego wątku jest bardzo
                łagodnym określeniem zabagnionej sytuacji, z której trudno będzie w ogóle
                wyjść... mniejsza z tym.

                Bardzo sie ubawiłem czytając posty niektórych...
                smile))
                • takasoobie Re: Można było nazwać "trudna"... 06.05.08, 00:35
                  Oczywiście, że mozna używać róznych kombinacji słów.Niemniej jednak
                  uważam,ze czasami trzeba ważyć słowa, by kogoś nie zranic, a czasmi
                  trzeba być dosadnym.Tutaj niestety musze się z Toba zgodzić Tri. Nie
                  pamiętam już całego wątku Ilony, nawet mi sie szukac nie chce. Na
                  pewno oburzyły mnie slowa arona, które dzisiaj zacytowała Bożenka, o
                  rozkładaniu nóg.Każdy ma swój sposob na życie, niekoniecznie zgodny
                  z moim czy Twoim, ale uwaza go za jedyny i sluszny. O mnie nic do
                  tego, ani Tobie, ani nikomu innemu. Nawet jak bezmyślnie rozkłada
                  nogi...
                  Mam nadzieje, ze moje posty Cie ( jeszcze) nie ubawiłysmile)))
                  • tricolour Twoje nie... 06.05.08, 00:40
                    ... są inni, że turlać sie można z tego jak zmieniają zdanie...

                    Zmykam spać uchachany po pachy.
                    smile
    • clio11 Re: Jeszcze pare dni temu było ..inaczej 06.05.08, 07:25
      Ilona
      Z Twojego postu jasno wynika, że każde z Was ma inne zdanie na temat
      formy i granic kontaktów z synem Twojego partnera.
      Mężczyźnie nie przykładają tak wielkiej wagi do rzeczy, które są dla
      kobiet ważne. To najczęściej kobieta tworzy klimat domu, ona
      przeważnie także dobiera meble, dodatki, dba o ciepłą atmosferę.
      Stąd bardziej jest emocjonalnie związana z czterema ścianami. Dla
      faceta jest to przewaznie miejsce, gdzie może odpocząć, zjeść,
      poczytać gazetę.
      Zupełnie inne perspektywy, rozumiesz?
      On nie rozumie, czemu Ci to przeszkadza, skoro jemu nie.
      Na Twoim miejscu starałabym się wyjaśnić swój punkt widzenia, ale z
      pewnością nie z pozycji "bo nie i już".
      Sytuacja nie jest prosta i jeśli nie będzie obustronnej chęci, by
      wyjść z niej obronną ręką to...pfff. Moim zdaniem oboje musicie iść
      na ustępstwa, inaczej ciemno widzę.
      Jego zagranie z płaceniem alimentów to był chwyt poniżej pasa i
      powinno dać Ci do myslenia (w sumie chyba kawał czasu go znaszwink,
      czy się tylko odgrażał, bo był zdenerwowany, czy realnie bierze taką
      ewentualność pod uwagę, ponieważ to drugie świadczyłoby raczej o
      tym, że Twoja osoba niekoniecznie znajduje się w jego planach na
      przyszłość...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka