Dodaj do ulubionych

do rozwodzących się

16.05.08, 10:49
Pragnę tutaj zwrócic uwagę na postępowanie rozwodzących się
rodziców, którzy do swoich rozgrywek wykorzystuja swoje dzieci;
wpajając mu nienawiśc do drugiego rodzica zaspokajacie swoją złość
ale WYRZĄDZACIE OGROMNĄ KRZYWDĘ DZIECKU.
Mam 32 lata moi rodzice rozwiedli się 19 lat temu i pomimo tak
długiego czasu między nimi nie wygasła nienawiśc a ja nadal jestem
targana pomiędzy nimi jak szmaciana lalka, każde chce mnie mieć po
swojej stronie. Nie zdają sobie sprawy że jest mi z tym b.ciężko.
Ja również jestem po rozwodzie i nie wyobrażam sobie noszenia w
sobie tyle czasu nienawiści do byłego tym bardziej, że mamy dziecko
i chcemy by wyrosło na szczęśliwego człowieka.

Chcecie się "żreć" to róbcie to miedzy sobą a nie wciągajcie do tego
dzieci.
Obserwuj wątek
    • tricolour Masz 32 lata.... 16.05.08, 11:01
      ... i komukolwiek pozwalasz traktować się "jak szmaciana lalka"?
      Zacznij porady od samej siebie... to po pierwsze.

      Po drugie: Twoi rodzice też chcieli wychować Cię na szczęśliwego
      człowieka i na chęciach poprzestali. Twój rozwód to ogromny krok
      naprzód, byś poszła w ślady rodziców.

      Forma "Wy na forum to stawianie sie ponad jego uczestniaki i
      sympatii nie dodaje - to po trzecie.
      • agni-76 Re: Masz 32 lata.... 16.05.08, 11:09
        Jetem cztery lata po rozwodzie i nie prowadzę wojny, każde z nas
        ułożyło sobie dalsze życie.
        "Traktować jak szmaciana lalka" użyłam może niewłaściwie ale podam
        przykład: byłam na imieninach u mojego taty to mama taka obrażona
        jest że nawet do wnuka nie zadzwoni - wściekła o to że własnego ojca
        odwiedzam PARANOJA. Komunia syna jak będzie to już zapowiedzieli że
        jak będzie matka to ojciec nie przyjdzie i na odwrót. To tylko
        przykłady
        • manderla Re: Masz 32 lata.... 16.05.08, 11:16
          Ja Cie nawet bardzo dobrze rozumiem.
          Moja tez była wiecznie obrażona, ze potrafiłam normalnie rozmawiać z
          ojcem. mało tego, kedy się zarli, to ja wychodziłam na spacer, zeby
          tego nie słuchać. A jak wracałam, to słyszałam teksty w stylu: no
          tak, lepiej sobie pójsc i w niczym nie uczestniczyc, bo ci to nie
          obchodzi, mogłabyś porozmawiac z ojcem o tym i tamty,
          De facto, zrzucała na własne dziecko (a miałam wtedy 12-16 lat)
          odpowiedzialnosc za to, ze dorosłym ludziom sie nie układa.
          Obciązała mnie w sposób perfidny winą, za to, że nie moze dogadac
          sie z wlasnym mężem. I próbowała nakłonić mnie, zebym to JA się
          wypowiadała w ich sprawach.
          Zostawia to uraz nie do przezwyciężenia. więc Cie rozumiem.

          No ale teraz jesteś przeciez dorosłą osobą. Teraz to Ty powinnaś
          postawić te granice. Wścieka się matka? - Olej to. Niech się
          wscieka. Jezeli zadne rozmowy nie docierają. To nie jest Twoja wina,
          że ona czuje sie niespełniona , czy nieszczesliwa.
      • manderla Re: Masz 32 lata.... 16.05.08, 11:09
        tricolour napisał:
        > Forma "Wy na forum to stawianie sie ponad jego uczestniaki i
        > sympatii nie dodaje - to po trzecie.


        Tez zwrociłam na to uwagę.
      • agni-76 przepraszam 16.05.08, 11:25
        Nie chciałam nikogo urazić swoim sformułowaniem "wy"
        myśli płyną wprost na klawiaturę i czasem faktycznie wypowiedź może
        zabrzmieć jak oskarżenie - przepraszam
    • manderla Re: do rozwodzących się 16.05.08, 11:03
      dobrze prawisz. ale wydaje sie ze świadomość społeczeństwa juz
      poszla na tyle do przodu, jesli chodzi o tego typu sprawy, że coraz
      wiecej ludzi zdaje sobie sprawę, ze manipulacja dzieckiem w
      załatiwaniu damsko-męskich urazów, nie wychodzi dziecku na dobre.
      Czytałam kiedys, że np. w Stanach to juz jest karalne (i ma swoją
      nazwę, tylko nie pamiętam jaką), kiedy jeden z rodziców nastawia
      dziecko przeciwko drugiemu, albo nastawia dziecko przeciwko dziadkom
      i najblizszej rodzinie.
      U nas tez ku temu idzie. W kazdym razie, juz sady biorą pod uwagę
      taką postawę rodzica-manipulatora przy sprawach rozwodowych i
      przyznania opieki nad dzieckiem.
      • agni-76 do manderla 16.05.08, 11:18
        ja nadal spotykam się z przypadkami gdy dziecko jest "rozdarte"
        pomiędzy rodziców.
        Moja matka po rozwodzie z tatą zabrała mi 10 lat z życia zabraniając
        mi z nim kontaktów. Ja w tej chwili z matką nie mam juz kontaktu od
        pewnego czasu tylko dlatego że święta spędziłam u ojca. Na nic zdały
        się moje dyskusje z nia że jestem dorosła i nie zamierzam wybierac
        jednego a ich.
        • manderla Re: do manderla 16.05.08, 11:24
          agni-76 napisała:

          > ja nadal spotykam się z przypadkami gdy dziecko jest "rozdarte"
          > pomiędzy rodziców.


          Wiesz, ja nie wiem, jakby to było, gdyby mój ojciec teraz żył. Może
          podobnie? Nie wiem. Ale jak zauwazyłam, że zaczyna prowadzić te same
          gierki z moją rodziną, to ją odcięłam od wszystkiego i zaczęłam
          trzymać na dystans. Bo to że mi z exem sie nie układało, to była
          moja sprawa, i nie zyczyłam sobie kolejnego ogniska zapalnego. Ale
          jak ona zaczęła mojemu synowi nawijać, jaki to jego ojciec
          jest "be". , to powiedziałam jej wprost: że sobie nie życzę.
          Kocham moją matke, bo rodziców się nie wybiera. Ale nie będzie
          ustawiać mi życia według swojego "widzie mi się". I Tobie tez to
          radzę.
    • soniaaa Re: do rozwodzących się 16.05.08, 11:14
      Jestem troche starsza, moi rodzice sa troche krocej po rozwodzie,
      jednak nigdy nie pozwolilabym zadnemu z nich wciagac mnie w swoje
      rozgrywki. Mam swoj rozum. Moja corka tez go masmile
      • nangaparbat3 Re: do rozwodzących się 17.05.08, 10:52
        soniaaa napisała:

        > Jestem troche starsza, moi rodzice sa troche krocej po rozwodzie,
        > jednak nigdy nie pozwolilabym zadnemu z nich wciagac mnie w swoje
        > rozgrywki. Mam swoj rozum. Moja corka tez go masmile

        No widzisz, jaka Ty rozumna jesteś, jak dobrze sobie radzisz. Gratulacje.
    • plujeczka Re: do rozwodzących się 16.05.08, 12:40
      nie jest dobrze kiedy rdzice rozwodzący się wciagają w swoje sprawy
      dziecko, w moim przypadku nigdy tego ni robiłam ale niestety córka
      widząć co się działo i słysząc wyzwiska nuie słuszne i ohydne po
      prostu stawała w mojej obronie zatem m uznał ja za wroga i do dnia
      dzisiejszego nie utrzymuje zadnych kontaktów z córką, córka nie wie
      gdzie mieszka itp a ja juz nie mam siły ani ochoty " wciskać" kitu
      typ tatuś cię kocha tylko ....co?
      • sylwiamich Re: do rozwodzących się 16.05.08, 12:44
        plujeczka napisała:
        nie mam ochoty " wciskać" kitu
        > typ tatuś cię kocha tylko ....co?


        Bez "tylko". Tata Cię kocha, tak jak potrafi.
      • manderla Re: do rozwodzących się 16.05.08, 12:45
        plujeczka napisała:

        córka nie wie
        > gdzie mieszka itp a ja juz nie mam siły ani ochoty " wciskać" kitu
        > typ tatuś cię kocha tylko ....co?



        Wiesz, no to tez zależy od Twojego m, na ile chce utrzymać kontakty
        z dzieckiem. Może się ciężko obrazić na Ciebie, ale na dziecko????
        Moze to tez kolejna wygodnicka wymówka "corka jest przeciwko mnie,
        to jest tak samo zła, jak jej matka, i jest manipulowana przez
        matkę". Wszystko sobie dla wygody mozna wytlumaczyć.
        Mój ex tez w jakims momencie, nie zwracał się do mnie inaczej
        jak: "bo wy...". Wiec pytam sie, co to znaczy WY. A on: Ty i Twoja
        matak i siostry. Jak juz sobie takie ubzdura coś, to nie ma siły, by
        go przekonac do czegoś innego. A dobrze wiedzial, ze jesli chodzi o
        relacje z moja matką, to ZAWSZE go broniłam. Nawet wbrew sobie.
    • nangaparbat3 agni 17.05.08, 10:58
      Masz racje.
      Dziwie sie tym, ktorzy nie chca wiedziec, że takie gierki miedzy rodzicami mogą
      rzutowac na całe zycie ich dzieci. A moze sie nie dziwie zreszta.
      Z drugiej strony - czesto bardzo trudno jest zachowac sie przyzwoicie, to sie
      udaje, kiedy obie strony sa zdeterminowane, by dzieci nie krzywdzic, i w miare
      dojrzałe. ale jest tu wiele osób, ktorym byly partner nie daje szans. Albo nowy
      partner/partnerka robi co moze, by zaburzyc.
      Wiesz, kazdy jest w stanie odpowiadac (i to tez do pewnego stopnia) za własne
      poczynania - ale one zawsze jakos tam zalezy od poczynań tego drugiego. Nie jest
      łatwo.
      • agni-76 Re: agni 17.05.08, 11:30
        przykre jest dla mnie to że matka nadal chce abym wybrała ją lub
        ojca. Ma żal do mnie że "całe zycie mi poświęciła a ja się jej tak
        odpłacam" poprostu chcę mieć normalny kontakt z obojgiem
        • akacjax Re: agni 17.05.08, 11:57
          Jesteś w wieku, że mozna mówić-dorosła-dojrzała (moje dzieci są pełnoletnie tylkowink
          To od Ciebie zależy jaką wypracujesz płaszczyznę kontaktów, jakie ustalisz granice. Ty, nikt inny.
          Gdybyś posłuchała, czego chce ode mnie moja matka-pomyślałabyś-ktoś tu zwariował. A to nie wychodzi poza znaczenie jej słów, to mnie nie przygnębia, nie dołuje, nie niszczy. Ona sobie mówi, ja robię swoje.

          I rodzice wcale nie muszą się rozwieść, by tak pogrywać dziećmi-to jest najciekawsze. Była tu niedawno ponowna dystkusja o DDRR.

          A co do relacji po rozwodzie. To nie zawsze jest łatwe. Dla mnie rozejście się z mężem nie oznacza zamiany relację na przyjaźń, bo to niemożliwe. Jego obecność jest dla mnie dość trudna, dzieci to wiedzą i znajomi też-pomagają byśmy się mijali.
          Nie powiedziałabym dziecku-jak zaprosisz ojca, mnie nie będzie.
          Ale w takich sytuacjach jest tam moje ciało, a radość jest małomożliwa.
        • young_and_bored Agnieszko, 17.05.08, 16:07
          Skoro już zaczęłaś rozmowę to czy mogłabyś rozwinąć jak to się
          stało, że matka na 10 lat zabroniła Ci kontaktów z ojcem i czy on
          coś robił w tej sprawie ?
          • agni-76 Re: Agnieszko, 17.05.08, 20:13
            Nie mam na imie Agnieszka wink

            Na początku bywało tak, że mnie zamykała w pokoju a ojcu gdy po mnie
            przychodził mówiła że jestem chora albo u babci albo u koleżanki.
            Gdy tata chciał się ze mną spotkać w szkole lub dać mi prezent to
            była afera u dyrektora (zrobiona przez moja matkę) a ja za to że
            przyjęłam prezent miałam spakowane walizki (miałam wtedy 10 lat i
            byłam zastraszona. To są oczywiście tylko małe przykłady bo za dużo
            jest pisania. Po pewnym czasie różnego typu "zagrywek" mojej matki
            tata postąpił poczekać aż dorosnę i sama zdecyduję czy chcę mieć z
            nim kontakt. Dorosłam, dojrzałam i do niego zadzwoniłam, wiele sobie
            wyjaśniliśmy - od tego czasu mamy dobry kontakt ze sobą (a mama ma
            do mnie duże pretensje że wybaczyłam mu to że od nas odszedł)
            • young_and_bored To, sorry, tak mi z nicka wychodziło 17.05.08, 21:44
              No i co, Towim zdaniem tata postąpił słusznie decydując się
              zaczekać ?
              • z_mazur Re: To, sorry, tak mi z nicka wychodziło 17.05.08, 21:53
                No właśnie ciekawe jak to wygląda od strony dziecka.
                Tu na forum jest jeden facet, któremu eks żona bardzo utrudnia kontakty z córką (jacekplacek66, później chyba jp66). Parę razy przy okazji jego postów wybuchały gorące dyskusje. Jedne osoby zalecały odpuszczenie i przeczekanie, inne "walkę do upadłego" i konsekwentne egzekwowanie (choćby nawet w asyście policji) kontaktów z dzieckiem.
                • young_and_bored Re: To, sorry, tak mi z nicka wychodziło 18.05.08, 00:30
                  To ja pewnie jestem kolejnym, no ale właśnie jak to ujęła Agni "za
                  dużo jest pisania", zresztą nie mam chęci na gorące dyskusje.
                  Co do walki lub przeczekania to jestem otwarty na obie opcje, dlatego
                  zadaję pytania.
                  • z_mazur Re: To, sorry, tak mi z nicka wychodziło 18.05.08, 09:58
                    Dyskusja wybuchła pomiędzy pozostałymi forumowiczami. Temat jacka był po prostu przyczynkiem do niej. smile))
                    Przy okazji sporo było dyskusji na temat postawy tej kobiety, bo niektóre panie trochę ją próbowały bronić.
                    Jeśli rzeczywiście dotyka Cię ta tematyka to może warto żebyć przyjrzał się tym dyskusjom, spróbuję je znaleźć w archiwum.
                    • young_and_bored Re: To, sorry, tak mi z nicka wychodziło 18.05.08, 12:49
                      Nie, sam poszukam w wolnej chwili, ale dzięki.
                • agni-76 przeczekanie 18.05.08, 10:47
                  Ja nie miałam i nie mam żalu do ojca że poczekał bo wiem poprostu
                  jaka jest moja matka (jej motto: po trupach do celu).
                  Zanim się rozwiedli to bardzo byłam za tatą i on za mną a mama o tym
                  dobrze wiedziała i wykorzystywała to nie patrząc na moje emocje.
                  Cieszę się że ojciec unikał potem sytuacji w których to ja
                  najbardziej cierpiałam, nie z jego winy. Naprawdę są to historie
                  przykre i b. niemiłe. Po latach sama oceniłam sytuację i
                  zdecydowałam.
                  • z_mazur Re: przeczekanie 18.05.08, 10:54
                    Powiem szczerze, że jestem zaskoczony odpowiedzią. Ja osobiście byłem zwolennikiem konsekwentnej walki o wyegzekwowanie kontaktów. Widzę, że muszę zweryfikować trochę swoje myślenie.
                    • agni-76 Re: przeczekanie 18.05.08, 11:09
                      To tylko indywidualna ocena dotycząca mojego życia, każdy powinien
                      postąpić według własnego uznania.
    • leptis Nie-Agnieszka :)) 18.05.08, 05:06
      Mi się strasznie podoba u Ciebie, że ten zamiar manipulacji Mamy
      Tobą...może czasami małą aktywność Taty w walce z manipulacją
      Żony...zrozumiałaś...

      i co najważniejsze..
      przez te lata...tu i teraz..
      Mamę...Tatę...po prostu kochasz smile)...tak to odbieram...

      wielu na to nie stać...A Ty tego nie straciłaś...
      Fajnie, że tak można obiektywnie spojrzeć na własne życie smile))

      spokojnej niedzieli smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka