Dodaj do ulubionych

zazdroszczę mu

09.06.08, 08:21

Zastanawiam się...i co dalej po rozwodzie. Pewnie dzieci-
nieprzespane noce, bo mała w nocy budzisię kilka razy, praca, dom -
pranie, gotowanie, prasowanie, sprzątanie, i tak naokoło dzieci ,
praca dom, problemy z chorowaniem małej, problemy z opiekunką i z
eksem, walka , przepychanki. Nie wygląda to różowo. A mój m., no i
jemu zazdroszczę jak cholera-praca, imprezy, wyjazdy, pełno czasu na
znajomych, porządek w domu, spokojny sen w nocy, zero hałasu, cisza
i spokój. Dzieci-jak przyjdzie mu ochota, to sie z nim kontaktował
bedzie-nawet już to zapowiedział. Zazdroszczę mu, bo jemu bedzie
łatwiej. tym bardziej, ze dzieci, rodzina-to nie jego bajka-jak
powiedział. On zacznie nowe zycie, a ja utkwię w tym starym.
Obserwuj wątek
    • drugiezycie Re: zazdroszczę mu 09.06.08, 08:30
      Tak to na ogół wygląda.
      Ale spójrz na to z drugiej strony. Czy chciałabyś, żeby dzieci na stałe były z
      m? Uruchom na chwilę swoją wyobraźnię...
      I już chyba nie masz wątpliwości smile)
    • hela37 Re: zazdroszczę mu 09.06.08, 08:51
      Tak właśnie to wygląda.Ale to kwestia odpowiedniego ustawienia sie w zyciu a
      raczej ustawienia życia pod siebie i podporządkowania wszystkiego dla
      siebie.taki zwyczajny egoizm.liczę się tylko Ja a inni muszą sie
      dostosować.Szlag mnie trafia jak sobie pomyślę że ex to potrafił korzystac z
      przyjemności życia.Imprezy,towarzystwo zawsze były na 1 planie,dzieci,rodzina to
      tylko dodatek był.Dzieci chore - on miał ważne sprawy do załatwienia,problemy w
      domu ,remonty,itp on nie ma na to czasu są ważniejsze rzeczy i tak sobie zył jak
      mu pasowało.Dzieci , no cóż niech sobie radzą same ze swoimi problemami.Ostatnio
      usłyszałam od syna gdy ojciec kolejny raz nie dotrzymał słowa - mamo dziękuje Ci
      że jesteś ze mną ,przy mnie,że jesteś dla mnie oparciem,że mogę na ciebie
      liczyć,wiem że jest ci ciężko a jednak jesteś z nami.I jeszcze jedno - dlaczego
      tata już nas nie kocha,dlaczego nie jest dla nas ojcem?Normalnie sie
      poryczałam.I gdyby ex był w poblizu normalnie ,,nogi bym mu z tyłka wyrwała''.
      • anita_zu Re: zazdroszczę mu 09.06.08, 09:45
        Czy dzieci to dla Was na prawde takie skaranie Boskie? Tak to brzmi
        bynajmniej...I powiedzmy sobie szczerze- w ilu Polskich rodzinach
        ojciec tak na prawde zajmuje sie dziecmi i domem (pranie,
        sprzatanie, gotowanie?)- pytam o pelne rodziny??? Mi sie wydaje ze w
        niewielu, ale moze ja tylko takie rodzinne obserwacje prowadze /
        prowadzilam. Moja ciotka z dwujka malych dzieci tez wszystko robi
        sama- tata chodzi do pracy i na tym sie jego roal konczy. Jak ciotka
        musiala na tydzien do szpitala, to dzieci do nas "podrzucila" bo
        ojciec nie dalby sobie z nimi przez tydzien sam rady. Mi sie wydaje
        ze Wy tesknicie za normalna, wspaniala rodzina- i takie sie
        zdarzaja, wiem to, ale mimo wszystko nie za czesto, ale to wcale nie
        znaczy ze gdybyscie sie nie rozwiodly wasze zycie wlasnie byloby
        takie piekne. Moze mialybyscie tylko taki porzytek z tego, ze
        zamiast opiekowania sie dziecmi musialybyscie dodatkowo obslugiwac
        meza. No chyba ze Wasi Eks byli przed rozwodem wspanialymi tatusiami
        i pomagali Wam we wszystkim. Ot i tyle z tego biadolenia. A dzieci
        to Skarb a nie powod do przepychanek komu sie teraz lepiej zyje.
    • menab Re: zazdroszczę mu 09.06.08, 09:53
      Ja tam mojemu exowi nie zazdroszczę. Mało tego nie wyobrażam sobie
      jak On może bez naszego dziecka żyć - kontakty ich są sporadyczne.
      Nie było Go przy Niej w Jej najważniejszych chwilach, typu pójście
      do I klasy, komunia...
      On nam do szczęścia nie jest potrzebny.
      • ada_ps Re: zazdroszczę mu 09.06.08, 22:35
        zgadzam się z Tobą mo ex pomimo że był z nami zawsze miał ważniejsze
        sprawy na głowie, dzieci i ja to tylko barwny dodatek i pole do
        popisu przed znajomymi, biedactwo nawet nie wiedział kiedy dzieci
        były szczepione, kiedy wzywałam pogotowie w nocy, kiedy będąc w
        ciązy wylądowałam w szpitalu z zakażeniem...
        oni nie są potrzebni!!!!!!

        wypadkowa naszego pecha/nieszczęścia jest to że mamy koło siebie
        nasze skarby i cieszmy się z tego...
    • akacjax Re: zazdroszczę mu 09.06.08, 09:57
      Świeże to wszystko i dlatego takie myśli. Przykre też, że ojcowie tak traktują dzieci chyba to bardziej męczy niż nieprzespane noce.
      Pamietaj-imprezy, praca, wszystko przemija-miłość dzieci i ich szczęście jest na zawsze.
      By się oderwać nie możesz liczyć na m., musisz na siebie, to Ty muszisz zorganizować kogoś do opieki, by wyjść zaczerpnąć świeżych sił na codzienne zwykłe zmagania.
    • drugiezycie Re: zazdroszczę mu 09.06.08, 10:02
      Zdziwiona, ty chyba jesteś chwilowo przemęczona i stąd takie myśli (nie
      krytykuję, bo mnie też takie chwilowe rozżalenie nie ominęło).
      Wypocznij, zrób coś miłego dla siebie. A wtedy spojrzysz na to wszystko z innej
      strony i zauważysz jakie Cię szczęście spotkało, że masz te dzieciaki przy sobiesmile
      • titta4 Re: zazdroszczę mu 09.06.08, 10:27
        Ja tez miałam takie myśli...ale terazmi sie odwróciło i mu...współczuje.Bo ja:
        mam cudne dzieci, przyjaciól, znajomych, pasje...a on spi w samochodzie, nie ma
        nikogo bliskiego!!!! , nie ma nawet szacunku do siebie....w tym sensie ja mam
        lepiej.Może to sie zmieni, ale na razie nie mam czego mu zazdrościć. I myślę, że
        on przychodzi cdziennie tez dlatego,że nie ma co ze soba zrobić....
    • krolowazla Re: zazdroszczę mu 09.06.08, 10:53
      Nie wiem w jakim wieku masz dzieci. Wiem , ze to młodsze to kilkumiesięczne
      chcyab. Ja czasami jestem przerażona (chociaz mam tylko jedno dziecko), ale
      teraz kiedy jestem sama mam, w sumie nic sie nie zmieniło. Małą opiekowałam sie
      sama, bo m. wiecznie zmeczony, a jak nie miałam czasu obiadu zrobić, to
      awantura. A dzień podobny mielismy, praca w podobnych godzinach, potem w domu po
      południu oboje bylismy, a jednak ja zasuwałam , a mała przy mnie chodziła.
      teraz jest o tyle dobrze, ze robię co chcę po pracy. mam ochotę to coś ugotuję,
      mam ochotę, to pranie zrobię, a jak mam ochotę to sprzatnę. nikt nie mówi mi, że
      coś robię źle.

      Zawsze jak było mi ciężko powtarzałam DZIECKO ROŚNIE i niedługo sama bedzie
      chodzić (odpadnie noszenie na rekach), sama zacznie jeść 9odpadną kaszki ) - i
      wiesz co. MAŁA faktycznie UROSŁA i jest mi lżej. jest moja podporą.

      Głowa do góry. Bedzie dobrze.
    • zielona_ropucha Re: zazdroszczę mu 09.06.08, 11:09
      Ja swojemu eksowi nie zazdroszczę niczego,a czasami też mam
      ochotę "oddać" mu dziecko na parę tygodni,tylko po minucie takie
      mysli mi przechodzą,cóż,czasami dostaję mocno w kość,Ty pewnie
      też,więc nie ma się co dziwić,żałuję tylko,że nie mam jego stosunku
      do świata,typowo roszczeniowy...takim lepiej,ale mam nadzieję,że
      zeżrą go wyrzuty sumienia,jak nie teraz to za parę lat.I tego się
      czepiłam jak tonący brzytwysmile
    • bozenadwa Re: zazdroszczę mu 09.06.08, 12:13
      Dziewczyny chyle czola.Tyle madrosci.Tyle
      doswiadczen.Zdziwiona,mysle ,tak jak dziewczyny ,jestes przemeczona
      i psychicznie i fizycznie .I tak jak napisala akacja jeszcze jest
      wszystko za swieze,stad takie mysli.Imprezy?? Wyjazdy?? Wolny czas??
      To wszystko bedziesz miala jak tylko sie uporasz sama ze soba,Jak
      zorganizujesz sobie zycie,bedzie Ci to potrzebne od czasu do czasu
      aby znow wrocic do codziennych obowiazkow,Ale ,tak jak napisaly
      dziewczyny ,Imprezy ,wyjazdy to tylko dodatek ,na chwile ,oderwanie
      sie od codziennego zycia ,a nie zycie,Szczesliwe zycie to
      rodzina,Jak cudownie ,ze masz dzieciaki przy sobie,Ciesz sie
      nimi.Nie zawsze jest choroba ,nieprzespane noce,A po zatym,nawet nie
      wiesz jak szybko to sie zmieni,To co pisze krolo.Ja ze swej strony
      moge Ci jeszcze powiedziec ,ze nie wiem jak to sie stalo ,ze moj
      najstarszy syn ma 28 lat ,a moja mala coreczka 24,No nie wiem ,I le
      bledow popelnilam ,ale nie wracam juz do tego,Jedynie co ,jesli
      moglabym cofnac czas,to bylabym wiecej dla nich,ilez razy wiecej
      bawilabym sie z moja corka lalkami ,Bo obie smiejemy sie ,jak
      wygladala nasza zabawa,Nie potrafilam byc moze zorganizowac sobie
      czasu dla dzieciakow,Mialam co poltora roku trojke,w tym sredni z
      adhd,Ale dzisiaj wiem ,jesli mniej zajmowalabym sie tym zeby moj,m,
      mial posprzatane ,super ugotowane,i aby byl zadowolony,Dzieci
      mialyby mnie wiecej,Ale trudno dopiero teraz mam ten rozum.Nie
      zazdrosc mu ,bo nie ma czego ,I tak wogole dziekuje za ten watek,Bo
      mnie pomogl ,w innej kwestii,Moj m,wczoraj wyjechal sobie nad
      morze,nie pozegnawszy sie znikim,jak zlodziej wyszedl ,zdomu,Moja
      corka prosila go aby wspomogl ja troche w rehabilitacji
      finansowo,odmowil ,no bo musi miec kase ,wywczasy nad morzem
      kosztuja.Mialam wczoraj trudny dzien,dzisiaj rano tez ,Przegadalysmy
      z moja siostra,2 godz, Ona przypominala mi wlasnie dawne moje
      zycie,jego imprezy kosztem dzieci itd. Co mu zostanie POZNIEJ ,z
      tych imprez, wyjazdow.POZNIEJ jak sie opamieta ,albo nie bedzie mial
      sily imprezowac ,albo nie bedzie mial kasy,CO MU ZOSTANIE??????
      Zdziwiona pomysl wlasnie o tym na czym polega zycie,takie
      prawdziwe,Ja jestem szczesliwa,ze moje stare dzieci wiedza ze maja
      mnie,a ja ich.Nie marnuj tego nad zastanawianiem sie co Twoj m,
      robi?? Zyj poprostu zyj,i ciesz sie masz dwojke dzieciakow,TO JEST
      CUD ZYCIA> sciskam Cie mocno i rozumiem co czujesz,jak tak jak hela
      powyrywalabym z wiecie czego nogi wszystkim tatusiom,Ktorzy wola
      impreski i panienki,niz wlasne dzieci i rodzine A najbardziej
      to tatusiowi Kubusia i malej chyba KAsi ,bo jescze jest w brzuszku
      DONI.
      • anula36 Re: zazdroszczę mu 09.06.08, 13:07
        Zdziwiona, nie mam dzieci wiec wiadomo inaczej -ale tez mialam takie same mysli -jak ja sobie poradze sama? Po fakcie okazalo sie ze zyje mi sie znacznie latwiej - i tak to ja ciagnelam ten dom do przodu,a teraz robie to przynajmniej bez kola mlysnkiego u szyi. Dasz sobie rade latwiej niz ci sie wydaje i jak ktos tu jzu napisal dzieci podrosna i beda dla ciebie prawdziwym wsparciem - widze to po bliskiej przyjaciolce ktora swoja - teraz juz 14 letnia- corke wychowuje sama, bo z eks rozstali sie jeszcze przed jej urodzeniem. Teraz mloda zyje szkola, kolezankami, zajeciami pozalekcyjnymi,a ja z kumpela baluje smile
    • julka1800 Re: zazdroszczę mu 09.06.08, 13:57
      Powtorze za poprzedniczkami: to przemeczenie.
      Zapewne nie zaszkodziloby odlozyc kilka zlotych i znalezc kogos do
      pomocy, bys choc na chwile mogla odpoczac psychicznie.

      Zazdroscisz mu? Czego? Wolnego czasu na imprezy, beztroski? Proszę
      Cie... Ja takiemu bym nie zazdroscila. Mnie od zawsze wpajano, ze
      jesli cos robie mam robic do konca. Ot taka "glupia"
      odpowiedzialnosc. Jesli decydowalam sie na dzieci, to ze
      swiadomoscia, ze bede za nie odpowiedzialna, a taki czlowiek, ktory
      je odsuwa, (i wybacz) "ma gdzies", coz on jest wart???

      A kiedys, zobaczysz, gdy Twoje dzieci podrosna i przywitaja Cie w
      domu z laurka "Mamus, jestes najfajniejsza mama na swiecie" - uwierz
      mi nie ma wiekszej radoscismile))
      • noicoteraz Re: zazdroszczę mu 09.06.08, 15:28
        a ja mam podobnie, może nie tyle zazdroszczę co wkurzamm się - a
        najbardziej nie daję sobie rady kiedy tatulek raz w miesiącu
        odwiedza swoje dziecko z prezentem i jest najukochańszy na świecie,
        chociaż nie daje kasy, nie usypia, nie przytula jak jest chora same
        wiecie co jeszcze....
    • zdziwiona.2 Re: zazdroszczę mu 09.06.08, 16:12
      Pewnie macie rację, bo zmęczona jestem bardzo, ale chyba
      psychicznie. Muszę jakoś przystosować się do nowej sytuacji.
      Najchetniej wróciłabym do pracy, by być wsród ludzi. Niestety na
      pracę najzwyczajniej mnie nie stać, bo koszty opiekunki w Warszawie,
      na 11 godzin, przewyższą moja pensję. No i nikt na tyle godzin nie
      chce, już rozmawiałam. Żłobek odpada , bo ciągłe zwolnienia,-mój
      pracodawca tego nie wytrzyma. Na rodzinę nie mam co liczyć. Tatuś-
      jego to nie obchodzi. Pewnie przestanę mu zazdrościć, wtedy kiedy
      dzieci dorosną.
    • stefanbatory45 Re: zazdroszczę mu 09.06.08, 17:28
      Jestem w szoku. Naprawdę wszyscy faceci są tacy? Sporadyczne
      spotkania z dzieckiem? Albo nawet zupełne olanie i nowe życie?
      Tak chyba nie może być.

      Nie wiem, może mam jakieś bardziej wybujałe instynkty macieżyńskie
      jako facet, ale dla mnie było zawsze szczęściem móc wykąpać małą
      (żona musiała obejrzeć taniec z gwiazdami). Czy poczytać jej do snu,
      pogadać w łóżku o minionym dniu.
      Cholernie będzie mi tego brakowało jak obie odejdą.
      Pranie? Monotonia, ale nie jest ciężkim zajęciem, posegregować,
      wrzucić potem rozwiesić.
      Prasowanko - jak się nazbierało, deseczka przed tv wieczorkiem.
      Jakieś małe piwko i jechane. Sama przyjemność.
      Odkurzałem zawsze - bo "chciałeś psa który się leni to odkurzaj".
      Też nigdy nie widziałem problemu.
      Spacer - kocyk i do parku. Trochę biegania i zabawy, potem ja
      gazetka, mała swoja gazetka albo koleżanki.
      Żona za jedyny spacer z dzieckiem uważała pójście do galerii polatać
      po sklepach.

      Kurczę może ja za dobry byłem? Ale niczego na sobie nie wymuszałem
      więc szczęśliwy byłem.

      A kontakt z dzieciaczkiem jest ważny. Tak jak mówicie samotne matki
      mają dużo roboty często w tym zabieganiu nie dostrzegają swojego
      szczęscia w tym wszystkim, ale takie dzieci są podporą już od szkoły
      podstawowej.
      Natomiast mega ważne jest to że jak się zestarzejemy, odejdą nasi
      rodzice z którymi wspieramy się nawzajem to dzieciak, czy dzieciaki
      będą najważniejszymi ludźmi na ziemi. Nie chodzi mi tutaj o
      wspieranie w chorobie czy materialne ale będzie z kim szczerze
      pogadać, spotkać się. Z tatuśkami sporadycznie spotykającymi się
      niestety nie będą miały takiej więzi.

      Cieszcie się, jesteście bohaterkami dla Waszych pociech i na pewno
      będą to doceniać gdy dorosną.
      Ja Wam zazdroszczę bo poświęciłbym wszystko żeby móc mieć moją małą
      zawsze przy sobie!
    • rene15 Re: zazdroszczę mu 09.06.08, 18:43
      Ja też zazdroszczę czasami, ale częściej nienawidzę tego człowieka,
      ponieważ jestem przerażona jego zachowaniem. Nigdy nikogo
      tak "podłego" nie znałam. Po ostatnim numerze to stracił wszelki
      szacunek u mnie, moich znajomych. Od dwóch lat mam opiekunkę,
      zresztą On sam ją zaangażował. Teraz straszy mnie i ją, że powiadomi
      Urząd Skarbowy, że opiekuje się jego dziećmi na czarno. Żąda ode
      mnie rachunków za nianię. Co Wy na to? Czy tak zachowuje się ojcieć
      dwójki dzieci?. Dodam, że dostaję od niego 400 zł alimentów (przy
      zarobkach 5000 tys. brutto)na dwójkę maluchów i zero jakiejkolwiek
      pomocy. Jego marzenie to mnie zniszczyć, dzieci się nie liczą
      zupełnie. Znacie kogoś takiego?
      • bozenadwa Re: zazdroszczę mu 09.06.08, 19:12
        Tak
      • drugiezycie Re: zazdroszczę mu 09.06.08, 21:16
        Znamy, znamy sad(
    • tricolour Pewnie się narażę... 09.06.08, 19:43
      ... ale mam w tym wprawę więc przeżyję.

      Czy dzieci to rzeczywiście skarb taki wielki, czy zwyczajna konieczność
      bezustannej opieki, z której nie można zrezygnować? Może ta konieczność wynosi
      dzieci na piedestał - by łatwiej było żyć w trudzie?
      • bozenadwa Re: Pewnie się narażę... 09.06.08, 19:55
        Tri zupelnie Cie nierozumiem.Nie wiem czy tak rzeczywiscie
        myslisz,czy cos prowokujesz ,ale i jedno i drugie jest dla mnie
        niezrozumiale.Nie osadzam Cie ,tylko zupelnie nie wiem o co Ci
        chodzi.
        • z_mazur Re: Pewnie się narażę... 09.06.08, 22:40
          Tri po prostu IMHO zwrócił uwagę, że kobiety czasem się gubią w swoim podejściu do opieki nad dzieckiem, gdy zostają z nim same.

          Nie potrafią znaleźć równowagi pomiędzy poświęceniem się dziecku, a znajdywaniem radości w tej opiece. I przybierają postawę cierpiętniczą: "ja biedna zostałam z dziećmi, patrzcie wszyscy jak dzielna jestem", nie potrafiąc się tym zwyczajnie cieszyć.
          • bozenadwa Re: Pewnie się narażę... 10.06.08, 12:40
            z_mazur napisał:

            > Tri po prostu IMHO zwrócił uwagę, że kobiety czasem się gubią w
            swoim podejściu
            > do opieki nad dzieckiem, gdy zostają z nim same.
            >
            > Nie potrafią znaleźć równowagi pomiędzy poświęceniem się dziecku,
            a znajdywanie
            > m radości w tej opiece. I przybierają postawę cierpiętniczą: "ja
            biedna została
            > m z dziećmi, patrzcie wszyscy jak dzielna jestem", nie potrafiąc
            się tym zwycza
            > jnie cieszyć.
            >
            A ja myslalam ,ze tri potrafi odpowiadac w swoim imieniu,No
            chyba ,ze moderaror ma taki obowiazek ,to to juz co innego.Nie ,nie
            jestem zlosliwa ,ale jakos nie moglam sie
            powstrzymac,Mazurze.Liczylam wczoraj ,ze odpowie mi Tri,A tak
            wogole ,to zycze wszystkim milego dnia,i troche chlodu ,bo u nas
            upal straszny.
            • lampka_witoszowska Re: wtrynię swoje 3 grosze 10.06.08, 13:20
              nie czepiajmy się kobiet, tylko trendów społecznych
              mało razy słyszeliście o tekstach "i zostawił ją z małym dzieckiem?"
              nie dziwota w takiej sytuacji, że łatwo się poddac takiej łatwej
              postawie

              trzeba byc mądrą i silną kobietą, by siebie nie widziec jedynie w
              roli skrzywdzonej osamotnionej - co owszem, moż eprzyjsc po czasie
              oby szybko
      • manderla Re: Pewnie się narażę... 09.06.08, 20:09
        tricolour napisał:

        > ... ale mam w tym wprawę więc przeżyję.
        >
        > Czy dzieci to rzeczywiście skarb taki wielki, czy zwyczajna
        konieczność bezustannej opieki,

        I jedno i drugie.
        A wiec czesciowo sie narazileś, a czesciowo nie ;-DD
      • sylwiamich Re: Pewnie się narażę... 09.06.08, 20:20
        tricolour napisał:

        > ... ale mam w tym wprawę więc przeżyję.
        >
        > Czy dzieci to rzeczywiście skarb taki wielki, czy zwyczajna
        konieczność
        > bezustannej opieki, z której nie można zrezygnować? Może ta
        konieczność wynosi
        > dzieci na piedestał - by łatwiej było żyć w trudzie?


        No i zgadzam się w całości.Dobrze mieć świadomośc tego...wtedy ma
        się większą tolerancję na cudze i własne dość-mienie tej opieki,
        która momentami jest kieratem i codziennością....aby za chwilę
        wzruszyć i rozmiłować do łez.
        • manderla Sylwio, witaj :) 09.06.08, 20:22

          Opalona? zgrabna, ładna i powabna?
          Witamy na pokładzie z powrotem, kobietę wypoczętą (mam nadzieję smile
          • tricolour Widać, że wypoczęta... 09.06.08, 20:25
            .. bo nawet miła.

            smile)
            tongue_outP
          • sylwiamich Re: Sylwio, witaj :) 09.06.08, 21:31
            manderla napisała:

            >
            > Opalona? zgrabna, ładna i powabna?
            > Witamy na pokładzie z powrotem, kobietę wypoczętą (mam nadzieję smile


            Szczaszkana..jak powiedział kiedyś 4-lateksmile))I wypoczęta.I
            miła..jak jest dla kogo.Zresztą...Zobacz Tri...jakbym była miła
            ZAWSZE...to nawet byś tego nie zauważyłwink)
            • manderla Re: Sylwio, witaj :) 09.06.08, 21:34
              Ha Sylwia, to prawda!!!
              Faceci t3go nie widzą!
              Zaraz by sie taki znudził....zywiec nie zywiec, jaka róznica wink big_grinDD
        • tricolour No właśnie... 09.06.08, 20:24
          ... bo mam znajomą z małym dzieckiem. Ona to dziecko postawiła w centrum swego
          świata, który przez to stał się dysfunkcyjny: Dziewczyna ledwo chodzi, bo ciągle
          z dzieckiem. Zrobiła się złośliwa i dokucza słowami "poczekaj, zobaczysz,
          będziesz miał dziecko, to będziesz miał tak źle (to "źle" jest w domyśle) jak
          ja. Nic nie ujdzie ci płazem".

          No kretyństwo zupełne.
          • manderla Re: No właśnie... 09.06.08, 20:32
            Znałam taka panią, co to ciągle powtarzała do swojej wtedy
            10-letniej córki : obyś miała taką córką, jaką ty córką dla mnie
            jesteś.

            A dziewczyna naprawdę była fajna, tylko ze rodzice nie potrafili
            tego dostrzec, gdyz zajmowali się swoimi "nierozwiązywalnymi"
            sprawami smile

            No comments.

            I rację masz.
            • sylwiamich Re: No właśnie... 09.06.08, 21:32
              manderla napisała:

              > Znałam taka panią, co to ciągle powtarzała do swojej wtedy
              > 10-letniej córki : obyś miała taką córką, jaką ty córką dla mnie
              > jesteś.

              Inna wersja to: Szklanki wody mi na starość nie podasz.Słyszałam to
              bardzo częstosmile)))
              • manderla Re: No właśnie... 09.06.08, 21:36
                Ja też. Od mamy.
                Ale ona nie wie też, że zyły dałabym wypruć dla niej....
                dla niektórych innych też.
                • sylwiamich Re: No właśnie... 09.06.08, 21:39
                  manderla napisała:

                  > Ja też. Od mamy.
                  > Ale ona nie wie też, że zyły dałabym wypruć dla niej....
                  > dla niektórych innych też.


                  To ja juz nie...aż taka dobra to ja juz nie jestem...dobra może, ale
                  taka to juz nie!!smile))
                  • manderla Re: No właśnie... 09.06.08, 21:44
                    sylwiamich napisała:

                    > manderla napisała:
                    >
                    > > Ja też. Od mamy.
                    > > Ale ona nie wie też, że zyły dałabym wypruć dla niej....
                    > > dla niektórych innych też.

                    Nie mów! Az tak zmądrzałaś podczas urlopu? powiedz, gdzie byłaś!
                    Bo moze sie skuszę! Tez musze nad sobą popracować! Moze zadziała
                    taki urlop?!
                    >
                    >
                    > To ja juz nie...aż taka dobra to ja juz nie jestem...dobra może,
                    ale
                    > taka to juz nie!!smile))
                    • sylwiamich Re: No właśnie... 09.06.08, 21:51
                      Wyprywanie żył dobre jest przy fajnej oprawie sytuacyjnej i
                      muzycznej...taki mi się skończyły parę lat temusmile))Ale dzięki temu
                      mój facet dostając do łóżka tosty z łososiem z nocnego wędzenia,
                      kawę i drineczka do łóżka, raniutko, zaniósł się z zachwytu nad moja
                      cudownością i poświęceniem.Jak to mówią starzy górale....zabierz
                      kartofla...przylezą sami po niego
                      • manderla Re: No właśnie... 09.06.08, 22:00
                        Jessuuuuuu, kobieto! No nie mów...ze facetowi do łózka.... łosoś,
                        kanapeczki.....poswięcenie.., wędzenie...nocne..
                        Nieeee, to żem zgłupiałabym.... juz ......totalnie.

                        Naodwrót ma byc! I kropka!
                        smile


                        ps. kurna. chyba liptisem zaczęłam zajeżdżać hehehe. Porażka.
                        Degraduję.... smile


                        sylwiamich napisała:

                        > Wyprywanie żył dobre jest przy fajnej oprawie sytuacyjnej i
                        > muzycznej...taki mi się skończyły parę lat temusmile))Ale dzięki temu
                        > mój facet dostając do łóżka tosty z łososiem z nocnego wędzenia,
                        > kawę i drineczka do łóżka, raniutko, zaniósł się z zachwytu nad
                        moja
                        > cudownością i poświęceniem.Jak to mówią starzy górale....zabierz
                        > kartofla...przylezą sami po niego
          • maza15 Re: No właśnie... 09.06.08, 21:25

            Dzieci to wielkie szczęście,ale również opieka 24godz na dobę.
            W ciągu każdego dnia masa problemów mniejszych,czy większych...

            Mieszkający z dzieckiem rodzic jest na każde zawołanie-rozbite
            kolano,zły sen,trudne zadanie,plama na ubraniu,zgubiony zeszyt,i
            setki innych.
            Ten rodzic,który z dzieckiem nie mieszka nie ma pojęcia o
            tych "drobiazgach".Nawet jak spędza z dzieckiem dużo czasu.
            I myślę,że o taką zazdrość tu chodzi:on się bawi,ma święty
            spokój,mnie boli głowa,a dziecko znowu marudzi...
            Przemęczenie to jedno,a zwykłe szare życie to drugie.
            • manderla Re: No właśnie... 09.06.08, 21:42
              I też rację , Maza , masz.
              tylko ze facet, z natury swojej, nie przejmuje sie plamką na ubraniu
              dziecka .... i zeby to dobrać, trzeba pomyśleć:
              1. pojsc do sklepu
              2. zastanowic sie jaki płyn do plamki kupic
              3. ze dziecko to ubranko potrzebuje na jutro do szkoły (uniforma)
              4. zeby zdązyło to wyschnąć
              5. zeby ranoo wstac i wyprasowac
              6. zeby zanim dziecko wstanie, to trzeba wstac, wypindzyc sie do
              roboty, wyprasowac, zrobic sniadanie, zwlec dzieciaka z łozka, ktory
              to dzieciak wstac za chiny ludowe nie chce, dopilnowac by sniadanie
              zjadł, by sie ubrał, był spakowany i wyszedl o czasie do szkoły.

              Taka jedna pierdolnięta plamka na mundurku, a tyle zachodu.....
              Chciałabym móc zwolnić swój umysł od takich pierdół i wykorzystać tę
              przestyrzeń w sposob bardziej pozyteczny. Chciałabym.
              • sylwiamich Re: No właśnie... 09.06.08, 21:53
                Ech....bluzkę z plamą można stuningować... specjalną techniką
                wycinaniasmile))
              • maza15 Re: No właśnie... 09.06.08, 21:55
                I o tym właśnie piszę.
                A nawet jak go ta plamka nie interesuje,to przecież zaopiekuje się
                dzieckiem ta chwilkę,gdy polecimy do sklepu po odplmiacz....no ale
                nie ma go. Żyje swoim życiem.O to ta zazdrość.
                • manderla Re: No właśnie... 09.06.08, 22:02
                  maza15 napisała:

                  >> Żyje swoim życiem.O to ta zazdrość.

                  Wiem Maza, i zgadzam sie całkowicie. Juz pomijajac wszelkie zdrady
                  itp. Zyje tak, jakby miał druga mamuśkę, co to nim się zaopiekuje i
                  o wszystko sie zatroszczy.
                  Niedojrzalosc po prostu i brak odpowiedzialnosci. I tyle.
                  A chcialoby sie miec faceta, który....
                  No własnie.... smile
                  • sylwiamich Re: No właśnie... 09.06.08, 22:11
                    manderla napisała:
                    > A chcialoby sie miec faceta, który....
                    > No własnie.... smile
                    Są tacy faceci.Tyle że nie bardzo nas kręcą...w końcu karuzelki tak
                    cudnie nie potrafią robić...nie?
                    • manderla Re: No właśnie... 09.06.08, 22:20
                      sylwiamich napisała:

                      > Są tacy faceci.Tyle że nie bardzo nas kręcą...w końcu karuzelki
                      tak cudnie nie potrafią robić...nie?

                      Ja już chyba za stara jestem wink. mam dość wszelkiego rodzaju
                      karuzelek.
                      Przynajmniej na razie smile
    • z_mazur A tak w ogóle to jestem paniami rozczarowany... :) 09.06.08, 22:42
      ... tak się zgodziły z Tri, żadnej awantury.

      Oj, nie dacie się wykazać moderatorowi. smile))))))
      • manderla Re: A tak w ogóle to jestem paniami rozczarowany. 09.06.08, 22:53
        A byś chciał ot tak, łatwo i przyjemnie, czyimś kosztem... Nie da
        się tak wink

        Jak to sie spiewalo: twardy bądź, jak Roman Bratny smile
        ...może wtedy...
        Nozyczki ;-DDD
        • sylwiamich Re: A tak w ogóle to jestem paniami rozczarowany. 09.06.08, 23:14
          biedny z-mazur....powolutku wchodzi w okres gdzie tylko
          podpuszczanie i patrzenie zostaje...jak to robią inni..
          • lampka_witoszowska Re: A tak w ogóle to jestem paniami rozczarowany. 09.06.08, 23:44
            ta moderacja to jak emerytura...
            Z_mazur, jak chcesz, to brzydko się wyrażę smile
            bo mi się Ciebie żal zrobiło smile))
            • manderla Nieeee, no tak tez nieładnie ;) 09.06.08, 23:48
              aby chłopaka tak za nic, ot, na dzień dobry uwalic ;-DDD
              Wycinaj Mazurku, wycinaj....protestuj, gań i wywalaj z forum.
              Dobrze będzie smile
              • sylwiamich Re: Nieeee, no tak tez nieładnie ;) 10.06.08, 00:05
                manderla...nie ma nic gorszego dla pięknej kobiety niz pozostać
                niezauważoną w tłumie.A zauważ że akcje z-mazura skoczyły od kiedy
                został moderatorem.Tyłkiem tu raczej trudno zakręcić...to raczej na
                spotkaniach forumowych...to może chociaż pstryczka zauważy?
                • manderla Re: Nieeee, no tak tez nieładnie ;) 10.06.08, 00:19
                  A my to jednak wredne babsztyle jestesmy , niiiiii?
                  heheheh smile
                  Ide juz lulać. jutro cięzki dzień.

                  Fajnie Sylwia, ze jesteś wreszcie smile
                  Dobranoc
                  • sylwiamich Re: Nieeee, no tak tez nieładnie ;) 10.06.08, 07:53
                    Słodka blondi? Nieee...
                    Wredna blondyna?Takkkk.. ja też chce mieć to co brunety!!wink))
                • z_mazur Re: Nieeee, no tak tez nieładnie ;) 10.06.08, 08:08
                  > A zauważ że akcje z-mazura skoczyły od kiedy
                  > został moderatorem.

                  Mogły jeszcze bardziej skoczyć...? ;-P
                  • sylwiamich Re: Nieeee, no tak tez nieładnie ;) 10.06.08, 08:27
                    No wiesz...jakbys został moderatorem forum..
                    "Luksusowe samochody od strony właściela"(broń Boże kierowcy) czy
                    inne takie, których nie wymienię ze względu na poranną poręwink))
                    • z_mazur Re: Nieeee, no tak tez nieładnie ;) 10.06.08, 08:32
                      Eeeee tam, na "blacharach mi nie zależy" tongue_out
                      • sylwiamich Re: Nieeee, no tak tez nieładnie ;) 10.06.08, 08:42
                        Jasne...każdy facet z 10-latkiem lub małolitrażowcem mówi o swojej
                        obojętności do pogardliwie "blachar", o swoich wątpliwych i
                        urojonych innych przymiotach...szkoda gadać.
                        A ja mam chorobę lokomocyjną w kiepskich samochodachsmile)))
                        • z_mazur Re: Nieeee, no tak tez nieładnie ;) 10.06.08, 08:47
                          Jakoś trzeba leczyć kompleksy. smile))))
                          Choroba lokomocyjna częściej jest związana z kiepskim prowadzeniem,
                          niż z samym samochodem. smile)))))) Nawet w super wózku jazda na
                          zasadzie: gaz do dechy - hamulec może przyprawić o mdłości... smile))))
                          • sylwiamich Re: Nieeee, no tak tez nieładnie ;) 10.06.08, 09:07
                            wink)))
                            • lampka_witoszowska Re: Nie straszyc prosze :) 10.06.08, 12:20
                              ...że na tym forumie gry i gierki damsko-męskie też odchodzą i
                              skakanie tudzież spadki wartości akcji własnych... wink))

                              ...hehe, od razu widac, kto już podniesiony po rozwodzie na
                              duchu wink)))
                              • sylwiamich Re: Nie straszyc prosze :) 10.06.08, 13:52
                                lampka_witoszowska napisała:

                                > ...że na tym forumie gry i gierki damsko-męskie też odchodzą

                                Nasze gierki to jak zaloty w małżeństwie z 30-letnim
                                stażem..powygłupiać się też trzeba, bo co nam z z-mazurem
                                pozostałosmile))
                                • lampka_witoszowska Re: Nie straszyc prosze :) 10.06.08, 21:00
                                  jak to co?!
                                  nożyczki smile)))
    • a.niech.to Re: zazdroszczę mu 10.06.08, 08:44
      ...jedynie zdrowia
      • mary171 Panie moderatorze :DD 10.06.08, 12:28
        Zwracam uwagę, że wątek miał wydźwięk poqważny, a co niektórzy
        uczestnicy tego forum zrobili sobie z niego wątek czysto towarzyski.
        Tak być nie może. Zgłaszam swój sprzeciw i oburzenie.
        Nożyczki do ręki i ciąć!!!!! wink)))))

        ps. to tak na podbudowanie, jakby co wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka