krolowazla
17.06.08, 09:10
Skręca mnie coś w środku. M. zmienił podejście. Zgadza sie na rozwód.
Psychologowie i psychiatrzy uświadomili mu, że to on jest winny rozpadu
małżeństwa. Ja walczyłam, ale zabrakło mi sił. M. pyta mnie jak sobie radze,
bo on strasznie przezywa to. Ja znosiłam dobrze, ale dzisiaj strasznie się
denerwuje. Boję się, że nawet jak razem zgodzimy sie na rozwód bez orzekania
winy, to sąd nam go nie da. Najgorsza jest ta niepewność. Rozmawiałam z
pracowicą sekretariatu sądu. Ona przejrzała dokumenty, wysłuchała mnie i
powiedziała, ze takich spraw jest mnóstwo. Z jej obserwacji wynika, że jeśli
oboje się zgodzimy - to sąd da nam rozwód. Ona nie spotkała się , żeby sąd
nie udzielił rozwodu, jesli strony się zgadzają. więc dlaczego tak sie denerwuje?