alunea
26.07.08, 19:34
Podjeliśmy z mężem decyzję o rozwodzie, mamy 7 letnią córkę. Powód
tej tecyzji u męża i u mnie jest rózny. ON twierdzi, że ja dałam mu
nieźle popalic przez 10 lat, a ja podejrzewałam go od roku o zdradę.
I okazało się że miałam rację, nie była to 1 zdrada ale cały ciąg,
znalazłm u niego drugi telefon a w nim 3 tel do agencji towarzyskich
i 2 numery do dziewczyn na telefon, sprawdziłam to. Poza tym
znalazłam u niego pudełko z wiagrą a w nim tylko 7 tabletek a
fabrycznie pakowane są po 100. Jestem pewna że ze mną nie używał.
Często jeździ służbowo do niemiec, tam też ma panienkę. Ostatnio był
w ciągu alkoholowym (a nie pił już 16 lat) wyjechał na tydzień, pił
cały czas, podejrzewam że były też dziewczyny, mąż ma dużo kasy a
ona wszystko załatwia. Przed tym wyjazdem pojechałam do niego do
biura, on tam spał pijany, zastałam na stole trawkę, świece, zielona
bransoletkę, balsam do ciała dla kobiet i brak jednej tabletki
wiagry.Czyli miał panienkę w nocy. Po powrocie do domu, wytrzeźwiał,
chciałam od niego wytłumaczenie-odpowiedział, żę nie ma z czego się
tłumaczyć, więc powiedziałam mu co wiem, uśmiechnął się głupio i
zapytał co zamierzam, ja odpowiedziałam że w tej sytuacji rządam
rozwodu. Nawet nie zaprotestował. Więc teraz szukam mieszkania,
pracy, w tym tygodniu wyprowadzam się do innego miasta. Pozostał mi
samochód wart ok 45.000zł, będzie dawał co miesiąc 2000 na dziecko i
wpłaci mi na konto 15.000. Uważam że to mało za moje upokorzenia,
cierpienie i rozpad rodziny którą tak kocham. Żyłam z nim na bardzo
wysokim poziomie. Dlaczego mam kupować małej tansze zabawki? Dlatego
że on woli te pieniążki wydać na dziwki? Męża też mimo wszystko
kocham ale wiem że muszę odejść bo on nawet nie próbuje przeprosić,
wyjaśnić, zatrzymać mnie. Twierdzi, że ja sobie wszystko wymyśliłam,
jestem wredna, trzymałam go na smyczy, nie dawałam swobody. Prawda
jest taka,że zrobiłam się taka w ciągu 9 miesięcy, kiedy zaczęłam go
podejrzewać. Ale strasznie się boję nowego życia, życia bez męża,
boję się że nie dam rady sama bez niego bo to on wszystkim się
zajmował. Kocham go bardzo ale wiem że nie mam innego wyjścia niż
odejść. Brak mi powietrza w płucach na myśl o przyszłości. W sądzie
nic od niego nie wywalczę bo wszystko ma przepisane na kolegę od
interesów, nawet konto w banku, nic nie jest na niego. A ja nawet
nie wiem jak zabrać się za rozwód. Napiszcie mi że dobrze robię,
podtrzymajcie mnie na duchu, powiedzcie że sobie poradzę. Bo
strasznie się boję.