Dodaj do ulubionych

rozwód a dzieci

26.09.08, 10:13
prosze wyjasnijcie mi jak to jest . mamy dwoje dzieci 1,5 i 3.5
chce wystąpićo rozwód bo to małżeństwo to jedna wielka pomyłka .
prosze wyjasnijcie mi czy jest taka możliowość aby rozdzielili
dzieci? które są ze mną 48 h na dobe cały czas ojciec przyjeżdża 2
razy w miesiącu albo raz wyjasnijcie mi tą kwestie bo od niej
wszystko zależy
Obserwuj wątek
    • kacprus Re: rozwód a dzieci 26.09.08, 12:01
      Nie ma mozliwosci aby rozdzielic tak male dzieci!
      nie ma!
      jest to wbrew wszystkiemu. z psychologicznego punktu widzenia, emocjonalnego i
      jeszcze kilku innych
      wystarczy ze w pozwie zabezpieczysz sie piszac ze dzieci sie bardzo kochaja i sa
      emocjonalnie ze soba zwiazane i bardzo sie kochaja i starasz sie ich tego uczyc
      bo to sa wazne dla ciebie pirorytety ktore zaowocuja w ich kontaktach na przyszlosc.

      pozdrawiam!
    • sauber1 Re: rozwód a dzieci 26.09.08, 12:10
      mojekonto-0 napisała:

      > prosze wyjasnijcie mi jak to jest . mamy dwoje dzieci 1,5 i 3.5
      > chce wystąpićo rozwód bo to małżeństwo to jedna wielka pomyłka .
      > prosze wyjasnijcie mi czy jest taka możliowość aby rozdzielili
      > dzieci? które są ze mną 48 h na dobe cały czas ojciec przyjeżdża 2
      > razy w miesiącu albo raz wyjasnijcie mi tą kwestie bo od niej
      > wszystko zależy

      A co tu wyjaśniać, dzieci są tak samo ojca jak i matki, doskonale i ojciec może
      nimi się zajmować, jak potrafi i zechce oczywiście, bo to dziś rzadkością,
      napłodzić i dać nogę, bawić się wesoło, choć i matki też potrafią cuda czasem
      wyczyniać ...
      • pyzz Re: rozwód a dzieci 26.09.08, 13:09
        Zgoda, ojciec może, a nawet powinien się nimi zajmować. Zwłaszcza w starszym
        wieku, jak z badań wyłazi, jest im nawet bardziej potrzebny od matki. Ale NADAL
        rodzeństwa NIE NALEŻY rozdzielać.
        Ludzie powinni móc się rozwodzić, ale odpowiedzialnie: mieszkać w pobliżu
        miejsca dotychczasowego, a dzieci powinny być dalej pod opieką obojga - zamiennie.
        • lampka_witoszowska Re: rozwód a dzieci 26.09.08, 13:12
          nie wiesz, o czym piszesz
          opieka naprzemienna jest jedną z najgłupszych rzeczy, jaką robi się
          dzieciom po rozwodzie

          kto wie, czy nie głupszą od rozwodu

          widzę na co dzien co drugi tydzien, wiem
          • pyzz Re: rozwód a dzieci 26.09.08, 18:44
            Wiem o czym piszę.
            Znam dzieci wychowywane tym systemem.
            Wiem też, że akurat z punktu widzenia dobra dziecka, jeżeli nie opieka
            naprzemienna, to raczej model dziecko bardzo małe, to matka, a jak starsze, to
            do ojca.
            Oczywiście statystycznie, bo każdy przypadek jest rozpatrywalny oddzielnie. Jak
            np. ojciec pije, to powinien się z dzieckiem kontaktować, ale po terapii. Jak
            pije matka to też absolutnie dzieckiem opiekować się nie powinna aż jej
            alkoholizmu nie zaleczą. itd. itp.

            Oczywiście jeżeli matka porówna sobie opiekę naprzemienną z sytuacją tradycyjną
            - kiedy ma dziecko tylko dla siebie (i tak należy tę sprawę postawić), kiedy nie
            musi na przykład konsultować sprawy szkoły dla dziecka "z tym podłym bydlakiem",
            to na pewno dla niej będzie opieka naprzemienna wydawać się gorsza. Tylko, że
            niestety dla niej, a nie dla dziecka.
            • manderla Re: rozwód a dzieci 26.09.08, 19:04
              To co mówisz, to jest w sferze zyczeniowej.
              W Polsce tak się nie da.
              Chociazby z tego powodu, ze ludzie, którzy sie w Polsce rozwodzą, w
              wiekszosci nie rozwodza sie dlatego jak na tzw zachodzie. - Ah,
              zakochałem się, pozwol mi zyc, a ja dam zyc tobie. dziecko bedzie
              zawsze nasze.
              Nie. Ludzie sie rozwodzą i mają do siebie potężny żal, ból, rozpacz
              a ponadto takie rozstanie jest związane w duzym stopniu z problemami
              finansowymi, z (czasami) ostracyzmem społecznym (moze coraz mniej),
              no i z brakiem mobilności, wynikającej z małych zarobków a wysokich
              cen mieszkan, czy to kredytów, czy tez wynajęcia.
              A Więc i tak ludzie sie dostosowują, jak tylko mogą.
              I sprawa najwazniejsza - opieka nprzemienna wymga ciągłego
              angażowania się OBYDWU stron w zycie codzienne dziecka. Co moze
              jesc, co je, co moze robic, czego nie moze, jakich ma przyjaciół, z
              czym sobie w szkole lepiej czy gorzej radzi, jak reaguję i zachowuje
              sie w trakcie choroby itp. Słowem: wybitnej wiedzy nt dziecka,
              samodyscypliny i odpowiedzialnosci.
              Znasz takich ludzi? Gratuluje. Ilu?
              Bo ja nie znam.
              W innym przypadku, to będzie kupczenie dzieckiem i szarpanie nim.
              Dziecko, kazde, potrzebuje poczucia bezpieczenstwa, stabilności i
              przywidywalnosci i pewności dnia nastepnego.
            • chalsia Re: rozwód a dzieci 27.09.08, 00:21
              > Wiem też, że akurat z punktu widzenia dobra dziecka, jeżeli nie
              opieka
              > naprzemienna, to raczej model dziecko bardzo małe, to matka, a
              jak starsze, to
              > do ojca.

              aha, rozumiem, skoro dziecko jako małe przy rozwodzie zostało z
              matką a ojciec był "dochodzący", to jak bedzie strasze, to trzeba
              je wykopsać z jego domu rodzinnego i przekazać do ojca a matka
              stanie się "dochodząca".
              To jest konsekwencja Twojego toku myslenia.

              A co do opieki naprzemiennej - owszem, MOŻE BYĆ bardzo korzystna,
              ale jedynie w sytuacji de facto niemożliwej w polskich realiach
              mieszkaniowych - dzieci mieszkają w jednym mieszkaniu, w ktorym
              wymieniają się rodzice, z których każde posiada swoje mieszkanie.
              Inne opcje nie są juz tak dobre dla dzieci.
              • mojekonto-0 Re: rozwód a dzieci 27.09.08, 08:11
                a co jeżeli tatus to nieodpowiedzialny smarkacz co nawe dzicku jeść
                nie zrobi i odpowiednio nie dopilnuje itp
                czy też powinien zajmować sie sam dziećmi ?
                bo ja nawet kota bym jemu nie powieżyła sam na sam a dopierio małego
                • aiczka Re: rozwód a dzieci 29.09.08, 22:40
                  Wiadomo, ze nie ma rozwiazania idealnego dla wszystkich i w kazdej sytuacji.
                  Wydaje sie jednak, ze opieka naprzemienna jest niedoreprezentowana i czesto
                  nikomu w ogole nie przychodzi do glowy jako opcja.
            • lampka_witoszowska Re: rozwód a dzieci 27.09.08, 00:48
              nadal twierdzę, że nie wiesz, o czym piszesz - nie ma u Ciebie słowa
              o uczuciach dziecka

              niech zgadnę - jestes facetem?
              (gorzki uśmiech)

              to uświadom sobie, że tyle łez, ile przepłakuje dziecko w ciągu paru
              lat (tak!) co tydzien z powodu tęsknoty za tym drugim rodzicem, to
              nie przepłacze dziecko u matki (albo u ojca, jeśli ten nie
              udowadnia, że matka to ta wredna suka) przez cały czas rozpaczy z
              powodu rozwodu

              poza tym dziecko ma tendencje do zamykania się w sobie,
              a rodzice do udowadniania sobie i dziecku i temu drugiemu, które
              jest ważniejsze/lepsze/cwańsze/bardziej odpowiedzialne itd - i tu
              się dziecko naprawdę zagubia, choc rzekomo chodzi o jego dobro

              a poza tym, jeśli 11-letnie dziecko mówi, ze najbardziej lubi środy,
              bo to środek tygodnia (przenosiny niedzielne) i wtedy już niedługo
              zobaczy się tym drugim rodzicem... to to jest porażka
              życie dziecka nei może skladac się z przywiązania do obojga
              rodziców, którzy nei umieją ze soba życ, i w związku z tym z ciągłej
              tęsknoty

              biorąc to pod uwagę, możesz przywoływac wszelkie masakryczne
              sytuacje dziecka niedojrzałych rodziców, kiedy dziecko zostaje z
              jednym z nich - ale to nie zmienia faktu, że opieka naprzemienna w
              takiej sytuacji byłaby dużo gorsza
              • sbelatka lampka 27.09.08, 09:15

                > życie dziecka nei może skladac się z przywiązania do obojga
                > rodziców, którzy nei umieją ze soba życ, i w związku z tym z
                ciągłej
                > tęsknoty

                lampka.. wyjasnij mi to prosze bo moze masz cos innego na mysli niz
                ja rozumiem...i wtedy po co mam sie tu wdawac w polemiki..
                • lampka_witoszowska Re: lampka 27.09.08, 10:55
                  sbelatko, wg mnie dziecko przy opiece naprzemiennej przywiązuje się
                  do obojga rodziców i - przede wszystkim - do życia z każdym z nich -
                  więc jak jest u jednego, to tęskni do drugiego i na odwrót

                  jeśli chciałas podyskutowac nad miłością tej samej jakości do
                  każdego z rodziców - to o ile ona jest w ogóle możliwa w pełnej
                  rodzinie smile)) to tu nie wiem, czy prawo rodziców do tej miłości nie
                  okazuje się najważniejsze
                  • lampka_witoszowska Re: a właśnie przyszło mi do głowy ... :))) 27.09.08, 11:06
                    że jak opiec enaprzemiennej uda się nadac tak wielkie znaczenie dla
                    dziecka, to zaraz dojdziemy do tego, że dziecko powinno zostawac w
                    mieszkaniu "wspólnym", a rodzic esię wymieniac smile co z kolei nie
                    będzie dobre dla dzieci z kolejnego związku i dla trwałości
                    kolejnego związku w ogóle, więc te mieszkania "wspólne" można
                    urządzac tak, żeby obie rodziny i wspólne dziecko razem tam
                    mieszkały, tyle że w dwóch częściach smile więc tu mamy juz jakby krok
                    do komuny hippisowskiej usankcjonowanej prawnie smile - albo, jeśli
                    rodzin następnych rodzice nei założyli - do życia pod jednym dachem -
                    bo czemu sobiwe życia nei ułatwic i jednak sie nei przenosic do
                    dwóch różnych mieszkan... - do życia pod jednym dachem dwojga ludzi,
                    któzy się nei kochają, ale wychowują wspólne dziecko...
                    a od takich sytuacji to nasze babcie raczej nie uciekały tylko
                    dlatego, że nei wypadało smile))))

                    to naprawdę sztuczny twór...
                    moim skromnym zdaniem, bo z własnym dzieckiem każdy może w sumie
                    zrobic dla jego dobra co chce

                    parę lat temu byłam zachwycona opieką naprzemienną i ogromną jej
                    zwolenniczką
                    - już się napatrzyłam
                    • pyzz Re: a właśnie przyszło mi do głowy ... :))) 29.09.08, 14:14
                      > że jak opiec enaprzemiennej uda się nadac tak wielkie znaczenie dla
                      > dziecka, to zaraz dojdziemy do tego, że dziecko powinno zostawac w
                      > mieszkaniu "wspólnym", a rodzic esię wymieniac
                      Akurat! Na pewno dojdziemy do faktu, że rodzice powinni po rozwodzie mieszkać
                      blisko siebie, aby dziecko nie było wyrywane ze środowiska kolegów, nie musiało
                      co dwa tygodnie szkoły zmieniać itd. itp. Oczywiście JEST to dla rozwodzącego
                      się rodzica ograniczenie, bo pewno chciałby "rozpocząć nowe życie", ale. Takie
                      rozwiązania funkcjonują.
                      • chalsia Re: a właśnie przyszło mi do głowy ... :))) 29.09.08, 14:28
                        > > że jak opiec enaprzemiennej uda się nadac tak wielkie znaczenie
                        dla
                        > > dziecka, to zaraz dojdziemy do tego, że dziecko powinno
                        zostawac w
                        > > mieszkaniu "wspólnym", a rodzic esię wymieniac

                        to jest akurat rozwiązanie idealne. Niektórym nawet udaje się (ale
                        czytałam tylko o takich przypadkach za granicą). Przez jakis czas.
                        Jaki? A konkretnie do tego momentu, gdy rozwiedzeni małzonkowie
                        zaczynają sobie układać życie z innymi partnerami. I wtedy koniec
                        takiego układu i dzieci znowu mają zmianę, bo dotychczaswoego
                        status quo utrzymac się nie da z nexiem czy nexią przy boku.
                        • lampka_witoszowska Re: a właśnie przyszło mi do głowy ... :))) 29.09.08, 22:46
                          dlatego piszę, że to sztuczne twory i guzik dają
                          szczególnie dziecku
                          jak tak bardzo rodzice chcą oszczędzic dziecku traumy rozwodowej, to
                          zostają razem
              • pyzz Re: rozwód a dzieci 29.09.08, 15:16
                > niech zgadnę - jestes facetem?
                > (gorzki uśmiech)

                No tak: samiec Twój wróg. Liga uczy, liga radzi...
                Seksizm jest jak widać zabroniony tylko w jedną stronę. Kalemu ukraść krowę to
                zły uczynek, ale Kali ukraść krowę to już dobry uczynek.

                Ty, jak podejrzewam jesteś matką, która jakoś nie może pogodzić się z faktem, że
                dziecko nadal kocha ojca. Tą znienawidzoną świnię, która odeszła, porzuciła,
                zdradziła. W takich przypadkach powoływanie się na "uczucia dziecka" jest
                nagminne. W takich przypadkach "zawsze" MATKA "jest pełna miłości do dziecka", a
                OJCIEC "jest" samolubem, który "bawi się uczuciami dziecka".
                Otóż uczuciami dziecka sobie bądź łaskawa twarzy nie wycierać, bowiem różnica
                między nami jest taka, że owe "uczucia dziecka" Ty znasz z obserwacji, a ja z
                autopsji.
                • lampka_witoszowska Re: rozwód a dzieci 29.09.08, 22:47
                  chłopie... czy aby emocje Cię nie poniosły? smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka