Dodaj do ulubionych

Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie?

21.04.09, 00:51
Jestem facetem co rzadkie na tym forum. Od jakiegoś czasu nie dogaduje się z
żoną i nie mieszkamy ze sobą od 3 miesięcy. Nie chodzi o zadną zdradę tylko o
brak dogadywania się w różnych sprawach. mamy 3 letnią córeczkę. Chodziliśmy
na terapię i walczyliśmy o nas jak się dało ale nie pomagało. Doszliśmy do
wniosku ze pomieszkamy oddzielnie przez troche (max 6 m-cy) i jak ochłoniemy i
przemyślimy wszystko to postaramy się wrócić i zacząć od początku. Było nam
potrzeba tej przerwy i po 3 miesiącach chciałem żebyśmy spróbowali od nowa. W
trakcie oczywiście się widywaliśmy i byłem z córką prawie codziennie, brałem
ja do siebie i było ok. Nie poruszaliśmy tylko tematów które nas różniły.
Teraz po 3 miesiącach żona wogóle nie chce rozmawiać na temat powrotu i mówi
że chce rozwodu bo nie ma juz podstaw do odbudowania związku. Dla mnie to szok
bo nie mówilismy o takim rozwiązaniu wogóle. staram sie jej tłumaczyć że po
tej przerwie napewno już ochłonęliśmy i możemy być szczęśliwi ale nic to nie
daje. Ona stała sie zimna i obojetna. Chce żebym widywał się z dzieckiem co
robie kiedy mogę ale o próbie bycia ze sobą nie chce słyszeć.
Nie wiem co robić. Kocham ją bardzo, potrzebowałem tylko czasu żeby wszystko
wróciło do normy. Ona też tego czasu chciała a teraz jest zupełnie inna.
Napiszcie co myślicie? czy mam jeszcze próbować czy się zgadzać na rozwód? Nie
chce tego... ale na siłe nic nie zrobie. Co się mogło stać i jak to ,posklejać?
Obserwuj wątek
    • kasiapfk Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 21.04.09, 07:21
      Jestem w sytuacji podobnej jak u Twojej żony - i mnie po prostu jest
      dużo lepiej bez męża niż z nim. I teraz też nie chcę byśmy wrócili
      do siebie. z różnych względów. I nikogo innego w moim życiu nie ma.
    • plujeczka Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 21.04.09, 07:24
      jest takie przysłowie " ..z niewolnika ni ma pracownika" ..podobnie
      z małżeństwem skoro twoja zona nie chce abyście byli razem to nic
      nie wskórasz widocznie ten okres przebywania z dala od siebie (
      zamieszkaliście oddzielnie) uzmysłowił jej ,ze moze zyc bez ciebie i
      wnioskuję ,że daje sobie świetnie radę.Tak to juz jest ,ze wolnośc
      ma swoje oblicza i to które wybrała twoja zona takie własnie
      jest.Smutne to ale niestety samo życie.Postaraj się ułozyć relacje z
      córką i nadal utrzymuj z nia kontakty co prawda nie wierzę w
      odbudowanie więzi z zoną ale przynajmniej nie stracisz kontatku z
      dzieckiem.Zreszta pisłam juz o tym wielokrotnie na forum mądry
      Heralkit powiedział ,,,nie wchodzi sie dwa razy do tej samej
      rzeki"....pozdrawiam.
      • rozsadek5 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 03.03.19, 22:07
        To tylko powiedzenie, które nie odzwierciedla rzeczywistości.
        Każdy przypadek jest inny, podobne jest tylko słowo rozwód.
    • pelagaa Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 21.04.09, 08:41
      Teraz to juz moim zdaniem po zawodach, ale wyprowadzka w celu
      ochloniecia, 3-miesieczne niezabieganie o zwiazek, dla odpoczynku,
      to chyba najgorszy ze sposobow na ratowanie zwiazku, bo wlasnie
      istnieje ryzyko, ze jedna strona uswiadomi sobie, ze jej jest lepiej
      bez strony drugiej. Zazwyczaj uswiadamia to sobie strona, ktorej
      wraz z rozstaniem ubylo obowiazkow, stresow, obciazen. Warto to
      przemyslec na przyszlosc.
    • fasolmama Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 21.04.09, 08:42

      Dla mnie warianty są dwa:

      albo, niestety, Twoja małżonka już nic do Ciebie nie czuje, co przykre jest
      zawsze. Może nawet kogoś już ma. I wówczas nie poradzisz...

      albo, co też wydaje się prawdopodobne, za bardzo naciskasz. Ona po prostu być
      może potrzebuje więcej czasu. Piszesz o 6 m-cach a po 3 już chcesz wracać. To
      krótko. Daj jej więcej czasu. Spróbuj tymczasem być bardziej przyjacielem niż
      mężem. Nie wydzwaniaj, nie męcz rozmowami, sms-ami, nie nakłaniaj, bo ona teraz
      tego nie chce. I im bardziej będziesz próbował, tym bardziej ją to zmęczy i
      obróci się przeciwko Tobie.

      • z_mazur Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 21.04.09, 09:56
        Dokładnie jak pisze fasolmama. 3 miesiące to bardzo krótko, tym
        bardziej, że cały czas macie ze sobą kontakt.

        Odsuń się całkowicie od żony, daj jej przestrzeń. Sam wykorzystaj to
        też dla odbudowania siebie. Zajmij się sobą i tym co sprawia Ci
        przyjemność. Spróbuj odnaleźć w sobie tego faceta, w którym parę lat
        temu zakochała się Twoja żona. Ogranicz kontakt z żoną do minimum
        związanego z opieką nad dzieckiem. Im szybciej to zrobisz tym
        bardziej zwiększasz swoje szanse. Wszelkie rozmowy i zabiegi które
        teraz będziesz podejmował tylko będą irytowały Twoją żonę, bo będą
        wzbudzały jej poczucie winy, na zasadzie: "on się tak stara, a ja
        nie potrafię tego odwzajemnić.", a przed poczuciem winy każdy ucieka.

        Najlepszy sposób na odzyskanie kobiety, to nie próbować jej
        odzyskać, odsunąć się i zająć się sobą. Oczywiście nie ma gwarancji,
        że to zadziała. Ale nie ma żadnego innego sposobu. Każde aktywne
        działanie tylko będzie ją jeszcze bardziej od Ciebie odpychało. Być
        może przez te ostatnie 3 miesiące odepchnąłeś ją już tak daleko, że
        powrót będzie niemożliwy ale może to się jeszcze nie stało, więc
        zacznij od dziś. Zero kontaktu, telefonów, prób rozmów, spędzania
        razem czasu pod pretekstem dziecka. Jeśli dziecko, to tylko zabrać i
        zająć się nim samemu. Nie zaczynaj żadnej rozmowy jeśli jej
        inicjatorką nie będzie Twoja żona.

        To co możesz aktywnie robić, to postarać się, żeby w tych
        nielicznych momentach, w których będziecie mieć kontakt widać było,
        że jesteś uśmiechnięty i zadowolony z życia. Kobiety uciekają od
        nieszczęśliwych nieudaczników. Musisz być facetem, który nawet w
        najtrudniejszych momentach potrafi odzyskać kontrolę nad własnym
        życiem.
        • marek_gazeta Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 21.04.09, 11:05
          > Odsuń się całkowicie od żony, daj jej przestrzeń. Sam wykorzystaj to
          > też dla odbudowania siebie. Zajmij się sobą i tym co sprawia Ci
          > przyjemność. Spróbuj odnaleźć w sobie tego faceta, w którym parę lat
          > temu zakochała się Twoja żona.

          Na Mazurach to mondre chopy mieszkajom smile
          • my-emi Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 21.04.09, 11:44
            To co radzi fasolmama i z_mazur jest dosyć ryzykowne.
            Nie znam Twojej żony, nie wiem czy podziała na Nią staranie czy jego
            brak. To Ty powinieneś wiedzieć...
            Ja bym zaczęła na miejscu Twojej żony, po takim Twoim zachowaniu,
            jakie sugerują powyżej, myśleć, że już sobie znalazłeś pocieszenie.
            I z całą pewnością nie przekonywałabym Cię do zmiany stanowiska.
            Doradzałabym dlatego raczej, żebyś pozostawał blisko. Spróbował się
            z Nią zaprzyjaźnić. Bo odchodząc i odcinając się od Niej - możesz
            uwolnić przestrzeń dla kogoś nowego i naprawdę Ją stracić.
            Nie mówię, że masz wyśpiewywać serenady pod balkonem. Oczywiście żyj
            swoim życiem! Dobrym pomysłem jest próba odnalezienia w sobie
            człowieka, którego Ona pokochała, zajęcie się sobą, ale kontakt musi
            być! Nie narzucaj się, nie spiesz. Po prostu rozmawiaj, wspieraj,
            pomagaj. Bądź blisko. I czekaj. Wyczujesz dobry moment...
            • mikolajek7777 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 23.04.09, 10:37
              tak się właśnie staram tylko z tego co piszesz to za bardzo się narzucam,
              postaram sie zmniejszyć nacisk i zwiększyć chęć przyjaźni, dzięki
        • kasiapfk Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 21.04.09, 11:40
          ano mondre chopy mieszkajo na Mazurach wink
          zwłąszca tekst o ponurakach jest świetny!
        • kicia031 z mazur 21.04.09, 11:54
          to, co proponujesz, swietnie dziala na mezczyzn. na kobiety dziala
          wrecz odwrotnie. Uwierz mi.
          Proponujesz co, co by pomoglo tobie, gdybys to ty byl,w tej
          sytuacji. I powiem ci, ze jestem ci bardzo wdzieczna za to, co
          napisales, bo potwierdza to moja wlasna wiedze na tem at zachowan
          mezczyzn w zwiazkach.

          Ale kobiety nie cenia takich zachowan. Kobeity cenia zaangazowanie
          mezczyzny.
          • pelagaa Re: z mazur 21.04.09, 12:18

            > Ale kobiety nie cenia takich zachowan. Kobeity cenia zaangazowanie
            > mezczyzny.

            Dokladnie tak. Na mnie zachowanie opisywane przez Mazura
            zadzialaloby dokladnie jak sygnal, ze juz nie ma do czego wracac i
            jest nastepczyni.
            Na mnie starnia wywieraja wiekszy wplyw. Ale trzeby wyjsc od tego,
            czy jest co ratowac, bo czasem najwieksze starania trafia w proznie.
          • fasolmama Re: z mazur 21.04.09, 12:24
            > Ale kobiety nie cenia takich zachowan. Kobeity cenia zaangazowanie
            > mezczyzny.

            Generalizujesz. Może specyfika tego forum skłania do takich wniosków.
            Tez jestem kobieta i mysle jak kobieta, a dla mnie w tym przypadku "z mazur" ma
            racje.
            Facet wykazal juz chyba wystarczajace zaangazowanie i chec pozostania w zwiazku.
            Mam tu na mysli nie tylko wspolna terapie. Nawet napisanie tego posta o czyms
            swiadczy. Skutek tych dzialan - jak dotad odwrotny od zamierzonego

            Dalsze dzialania w tym samym kierunku to, mowiac kolokwialnie, "zmeczenie materialu"

            I chyba nikt do tej pory nie zasugerowal odpuszczenia sobie. Bo walka o zwiazek
            na tym etapie jest jeszcze zasadna. Pytanie tylko o metody i ich skutecznosc
            • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 13:05
              Nawet napisanie tego posta o czyms
              > swiadczy

              masz rzeczywiscie male wymagania, jesli napisanie 6-zdaniowego posta
              na forum jest dla ciebie wystarczajacym wyrazem staran o naprawe
              zwiazku.

              Moim zdaniem autor watku nie wykonal zadnej pracy, a to dlatego, ze
              caly czas jest skupiony na sobie i tym, czego on chce.
              Nie pada ani slowa ani o tym, z czego zona byla niezadowolona, ani
              tez o jej aktualnych uczucuach i potrzebach. Nie ma refleksji, jakie
              jego zachowania przyczynily sie do kryzysu ani konkretnej wizji
              naprawy sytuacji.

              Nie dziwie sie zonie, ze w takiej sytuacjinie decyduje sie na
              powrot - prawdopodobnie zdaje sobie sprawe, ze niewiele by sie
              zmienilo.
            • sauber1 Re: z mazur 21.04.09, 13:18
              fasolmama napisała:


              > I chyba nikt do tej pory nie zasugerowal odpuszczenia sobie. Bo walka o zwiazek
              > na tym etapie jest jeszcze zasadna. Pytanie tylko o metody i ich skutecznosc

              A mnie się wydaje, że na żadnym etapie walka o przetrwanie związku nie jest
              zasadna, to prędzej czy później i tak na niepowodzenie skazane. Owszem czasem
              wspólne interesy, inwestycje powodują że chcemy z czystego wyrachowania i
              rozsądku uratować to co przyszłości zaowocować może i nie bez wpływu jest na
              jakość wymiaru życia, a jak są dzieci to jest zrozumiałe.
              • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 13:25
                A mnie się wydaje, że na żadnym etapie walka o przetrwanie związku
                nie jest
                > zasadna, to prędzej czy później i tak na niepowodzenie skazane.
                Owszem czasem
                > wspólne interesy, inwestycje powodują że chcemy z czystego
                wyrachowania i
                > rozsądku uratować to co przyszłości zaowocować może i nie bez
                wpływu jest na
                > jakość wymiaru życia, a jak są dzieci to jest zrozumiałe.

                Nie obraz sie, ale piszesz bzdury. Nie twierdze, ze trzeba za
                wszelka cene swalczyc o zwiazek - np w sytuacji, gdy w gre wchodzi
                przemoc, alkohol lub zdrada jest to zdecydowanie niewskazane.
                Ale w sytuacji niedotarcia sie, braku kominikacji, nieradzenia sobie
                z codziennymi konfliktami wylogowywanie sie ze zwiazku jest dowodem
                niedojrzalosci i bycia czlowiekiem niepowaznym.
                Co wiecej - zwiazek mozna uratowac - wiem to, bo nam sie udalo wyjsc
                z powaznego kryzysu, mimo ze obie strony rozwazaly rozstanie.
                To ze tobie sie nie udalo nie oznacza, ze inni nie powinni probowac -
                no chyba ze maja takie wlasnie nastawianie, wtedy rzeczywiscie
                zmierzaja prosta droga do kleski.
                • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 13:31
                  Jak widać z Twojej obecności tutaj jednak wychodzenie z kryzysu
                  średnio się udało. Pytanie czy ratowanie związku w takiej sytuacji,
                  to nie jest tylko przedłużanie agonii?
                  • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 14:24
                    Jak widać z Twojej obecności tutaj jednak wychodzenie z kryzysu
                    > średnio się udało.

                    Pomylka.
                    Rozwiodlam sie z pierwszym mezem, kolejny jest wciaz aktualny.
                  • kami_hope Re: z mazur - utopista 21.04.09, 21:34
                    Z_mazur, jak widać z Twojej obecności tutaj jednak wychodzenie z
                    kryzysu średnio się udało.
                    A w przełożeniu na Twój osobisty użytek - Twoja obecność tutaj
                    nieuchronnie przyczyni się do kolejnego kryzysu.
                    A tłumacząc jeszcze dosadniej: facet przesiadujący przed komputerem
                    (w rozumieniu - nie przynoszącym wymiernych efektów), dla swojej
                    partnerki jest BEZUŻYTECZNY.
                    I choćbyś nie wiem jak złote myśli tu wygłosił, to jest to tylko i
                    wyłącznie czcza teoria. Taki z Ciebie mędrzec-utopista.
                    • z_mazur Re: z mazur - utopista 21.04.09, 21:40
                      Nie wiem co ma wnieść ta uwaga merytorycznego do dyskusji. Kolejna w tym wątku wycieczka osobista.

                      Dzięki za zwrócenie uwagi, na moją użyteczność dla partnerki.

                      Za to Twoje złote myśli głoszone tutaj, to sama praktyka, oparta na osobistej znajomości. smile)))
                      • kami_hope Po co ślepemu oczy?? 21.04.09, 21:56
                        Ta uwaga miała w sobie tyle merytoryki, co Twoja do Kici031 (tak, to
                        była reakcja zwrócona do Ciebie – tj. „wycieczka osobista”wink.

                        Zwiększ dystans w stosunku do swojej osoby. Zarzucasz innym swoje
                        błędy w postrzeganiu (swoich nie zauważając!).

                        > Za to Twoje złote myśli głoszone tutaj, to sama praktyka, oparta
                        na osobistej znajomości. smile)))

                        Oj, zdziwiłbyś się bardzo. Jeśli masz odwagę wyjść spoza formowego
                        monitora, zapraszam w rzeczywistości.
                        • z_mazur Re: Po co ślepemu oczy?? 21.04.09, 22:20
                          Nigdy nie miałem z tym problemu. Tzn z wychodzeniem zza monitora. smile

                          Nie wiem skąd jesteś ale chętnie napiję się kawy przy najbliższej nadarzającej się okazji.

                          Moja uwaga do kici była jak najbardziej wycieczką osobistą. Czasem zdarza mi się zagalopować.
                          • kami_hope Re: Po co ślepemu oczy?? 21.04.09, 22:30
                            Cieszę się, że się zrozumieliśmy.
                            Piszę z "za wody". Doceniam chęci... i podtrzymuję zaproszenie (do
                            konfrontacji z rzeczywistością) na sąsiedni ląd.
                          • kicia031 Re: Po co ślepemu oczy?? 21.04.09, 22:49
                            Moja uwaga do kici była jak najbardziej wycieczką osobistą. Czasem zdarza mi si
                            > ę zagalopować.

                            O kurwa, cos przegapilam?
                            Nie mowcie, ze mam znowu czytac caly ten boski watek?

                            Czy ktos moze mi wskazac te wycieczke osobista?
                            • kami_hope Re: Po co ślepemu oczy?? 21.04.09, 23:23
                              uch!

                              No teraz, to po prostu jestem 'confused'

                              Kicia, nie znam Cię kobieto... Polemizowałam z poglądami, a nie w
                              oparciu o osobę. Ale może czasem "osobiste wycieczki" mają swoje
                              uzasadnienie? Hm...
                              Gdyby jednak Z_mzur miał ku temu uzasadnienie (czego już nie
                              sprawdzę) skłonna byłabym przeprosić za (te tu) złośliwości .
                              Tymczasem - Dobranoc wszystkim! smile
                • sauber1 Re: z mazur 21.04.09, 14:34
                  kicia031 napisała:

                  > Co wiecej - zwiazek mozna uratowac - wiem to, bo nam sie udalo
                  > wyjsc z powaznego kryzysu,


                  Ja nie obrażam się z byle powodu, ale chętnie zadam Ci kiedyś pytanie jak będzie
                  nam tu gościć dane, a może sama wcześniej szczerze napiszesz, to zatem co tutaj
                  robisz?
          • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 12:45
            Wiem co piszę, przetestowane i sprawdzone, co najmniej w kilku
            przypadkach. smile

            Problemem, który wyraźnie widać w tym co piszesz Ty i Pelaga jest
            to, że kobietom co innego podpowiada rozum, a co innego wywołuje
            emocje. Kobiety myślą, że zadziała na nie co innego, no bo tak na
            logikę, to zaangażowanie powinno zadziałać. Tylko, że kobiety nie
            kierują się logiką, tylko emocjami. A te jest w stanie wywołać
            właśnie takie działanie, o którym napisałem.

            Pewnie się zaraz panie żachną. smile
            • zmeczona100 Re: z mazur 21.04.09, 12:49
              z_mazur, dla mnie proponowane przez Ciebie rozwiązanie zadziałałoby
              zupełnie odwrotnie. Byłoby gwoździem do trumny- o ile były jeszcze
              jakieś widoki na poprawę.
              • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 13:22
                Ale widoków na poprawę nie ma. Minęły trzy miesiące, a kobieta nawet
                nie chce podjąć rozmowy na temat powrotu.

                Tu już została tylko gra va banque.

                Jakiekolwiek zabiegi, naciski, starania mające na celu przekonanie
                żony do czegokolwiek, odniosą skutek zupełnie odwrotny. Jedyna
                nadzieja, że gdy żona rzeczywiście poczuje swobodę i brak nacisku, a
                jednocześnie zauważy, że ten jej mąż (uśmiechnięty, zadowolony z
                życia facet, radzący sobie z sytuacją) to jednak fajny facet, to
                może jeszcze coś się w niej odezwie.
                • zmeczona100 Re: z mazur 21.04.09, 13:36
                  z_mazur napisał:

                  > Ale widoków na poprawę nie ma. Minęły trzy miesiące, a kobieta
                  nawet
                  > nie chce podjąć rozmowy na temat powrotu.
                  >
                  > Tu już została tylko gra va banque.

                  No to napisz to jasno, bo wyszło na to, że Twoje propozycje
                  ignorowania żony mają się przyczynić do... uratowania ich związku.

                  >
                  > Jakiekolwiek zabiegi, naciski, starania mające na celu przekonanie
                  > żony do czegokolwiek, odniosą skutek zupełnie odwrotny.


                  Nie sądzę, że odwrotny. Po prostu- jeśli dziewczynie jest lepiej
                  samej z dzieckiem, niż z dodatkiem męża, to jej już nic nie
                  przekona. Może po prostu ona nie chce mieć dwójki dzieci?

                  Jedyna
                  > nadzieja, że gdy żona rzeczywiście poczuje swobodę i brak nacisku,
                  a
                  > jednocześnie zauważy, że ten jej mąż (uśmiechnięty, zadowolony z
                  > życia facet, radzący sobie z sytuacją) to jednak fajny facet, to
                  > może jeszcze coś się w niej odezwie

                  Nie sądzę, aby w tej sytuacji mogło do tego dojść.

                  A jeśli facet się nie stara (to nie jest równoznaczne z
                  naciskaniem!), to normalne, że sobie odpuścił.

                  • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 13:58
                    > Nie sądzę, że odwrotny. Po prostu- jeśli dziewczynie jest lepiej
                    > samej z dzieckiem, niż z dodatkiem męża, to jej już nic nie
                    > przekona. Może po prostu ona nie chce mieć dwójki dzieci?

                    No to mnie rozbawiłaś. smile))))

                    Pokaż mi kobietę, której jest lepiej bez faceta niż z nim.
                    Nawet jeśli sobie jakoś radzi z życiem, to wcześniej czy później
                    potrzeba bycia z kimś odzywa się praktycznie w każdej kobiecie i na
                    ten moment musi zaczekać nasz założyciel wątku. Jeśli w tym momecnie
                    będzie potrafił w odpowiedni sposób pojawić się nienachalnie w jej
                    otoczeniu w swoim nalepszym męskim wydaniu... Wszystko może się
                    zdarzyć. smile

                    Mózg ludzki działa w taki sposób, że po jakimś czasie zaczynamy
                    zapominać złe rzeczy, a pamiętamy dobre. Po jakimś czasie na wiele
                    rzeczy patrzymy z sentymentem. Ten mechanizm można wykorzystać
                    umiejętnie, właśnie znikając z oczu.
                    • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 14:36
                      Pokaż mi kobietę, której jest lepiej bez faceta niż z nim.

                      Juz pokazuje: moja ciotka. Piekna, atrakcyjna, inteligentna kobieta,
                      artystka, za ktora uganiali sie najatrakcyjniejsi amanci lat 60 i
                      70 - ktora po prostu nie chciala malzenstwa ani nawet stalego
                      zwiazku. I do dzis dnia jest szczesliwa z racji dokonania tego
                      wyboru.
                      • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 14:41
                        Tak i oczywiście zwierzała Ci się ze wszystkich swoich rozterek
                        emocjonalnych.

                        Znam dziesiątki pięknych, niezależnych, inteligentnych kobiet, które
                        na pierwszy rzut oka świetnie radzą sobie same w życiu, momentami
                        nawet wyglądają na szczęśliwe, które w zaciszu czterech ścian z
                        utęsknieniem czekają na rycerza na białym rumaku. Oczywiście
                        zdarzają się wyjątki ale one tylko potwierdzają regułę.
                        • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 14:54
                          Tak i oczywiście zwierzała Ci się ze wszystkich swoich rozterek
                          > emocjonalnych.

                          Moja ciotka jest moja najlepsza przyjaciolka, od 17 lat opiekuje sie
                          moimi dziecmi i spedza circa 12 godzin u mnie w domu przez 5 dni w
                          tygodniu.
                          Rozmawiamy o najintymniejszych sprawach, takze o jej zyciowych
                          porazkach, i nigdy nie zaliczyla do nich braku faceta, choc mowila o
                          sprawach bardzo osobistych i bardzo raniacych dla niej.

                          Tak wiec sadze, ze moge z czystym sumieniem powiedziec, ze wiem.
                          Zwlaszcza ze przez lata obserwowlam facetow uganiajacych sie za nia,
                          ktorych ona spuszczala po krotkim uzytkowaniu. nawet teraz moglaby
                          wyjsc za maz, bo ma chetnych - ale nie chce.
                          • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 14:59
                            No właśnie i wracamy znowu do mojej tezy.

                            Kobiety nie chcą facetów, którzy uganiają się za nimi. Wręcz
                            przeciwnie.
                            • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 15:06
                              > No właśnie i wracamy znowu do mojej tezy.

                              Niekoniecznie. Moja ciotka nie byla nigdy zainteresowana nikim kto
                              sie za nia nie uganial. Po prostu nie chce stalego zwiazku.
                              • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 15:12
                                Pisałem już o wyjątkach.

                                Większość kobiet chce stałego związku.
                                • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 17:30
                                  > Większość kobiet chce stałego związku.

                                  teza nader dyskusyjna. Czytala ksiazke amerykanskiego psychologa
                                  rodzinnego, z ktorej wynika, ze to mezczyzni zyja w ciaglym strachu
                                  przed byciem porzuconym przez zone / partnerke.

                                  Jesli bys napisal ze wiekszosc ludzi, to moze sprobowalabym sie
                                  zgodzic, bo sa jakies tam badania potwierdzajce zly wplyw samotnosci
                                  na ludzka kondycje. Ale znow - czesciej sie to tyczy mezczyzn.
                                  Chocby to, ze wdowcy zabieraja sie za zona duzo szybciej, niz wdowy
                                  za mezem.
                          • tricolour Ciotka przez 12 godzin na dobę... 21.04.09, 17:38
                            ... przez 5 dni w tygodniu, która siedziałaby w moim domu, byłaby przeze mnie
                            traktowana jak osoba niepełnosprawna, okaleczona, której mój dom jest azylem i
                            kompensacją tego, czego sama nie osiągnęła.

                            "Rozmawiamy o najintymniejszych sprawach, takze o jej zyciowych porazkach" - no
                            właśnie o tym piszę.
                            • kicia031 Re: Ciotka przez 12 godzin na dobę... 21.04.09, 18:03
                              A nie przyszlo cii do glowy, ze 72-letnia kobieta, ktora mnostwo w
                              zyciu przezyla teraz po latach szalenst ma ochote na troche
                              rodzinnego ciepelka?

                              Pewnie nie, bo twoje zycie jest duzo ubozsze
                              • tricolour Takie personalne ataki... 21.04.09, 18:14
                                ... zdradzają prędzej Twoje ubóstwo. Coś w Tobie jest nie tak i wypycha
                                negatywne emocje objawiając się agresją kierowaną do różnych ludzi.

                                Wracając do ciotki: ona nie miała 72 lat przez całe życie i miała czas na
                                zbudowanie swojej przestrzeni. Miała czas na budowę swojego domu, ale nie
                                zrobiła tego, na co jest bezpośredni dowód: siedzi u Ciebie. Ona jest przykładem
                                jak życie przelatuje przez palce i na starość, żeby żyć, trzeba żyć u kogoś.
                    • kasiapfk Re: z mazur 21.04.09, 16:19
                      Ja! Ja! Ja! lepiej mi bez niego niż z nim. A reszta świata
                      zastanawia się o co mi chodziz no bo niby taki ideał. I niedojrzały
                      dzieciak. I słowo daję cudzych bachorków wychowywać nie będę. Mam
                      wystarczająco dużo swoich smile)))))
                      On to wie i ja to wiem. I do tego rodzice obu stron też...
                      • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 18:46
                        Pogadamy za pół roku, rok. smile))

                        Ja nie mówię, że ma Ci brakować tego konkretnego mężczyzny, z którym właśnie się rozstałaś. Poczucie ulgi po wyjściu z frustrującego związku jest mocne ale krótkotrwałe i dopada nas w końcu poczucie, że jesteśmy sami. Ponad 80% ludzi po rozwodzie w przeciągu 5 lat wchodzi w ponowne związki.
                      • brak.0 Re: z mazur 28.04.09, 16:49
                        chociaz z drugiej strony jakbyś go wychowała to byś miała taki
                        egzemplarz jaki chcesz smile
                    • zmeczona100 z mazur 21.04.09, 16:48
                      z_mazur napisał:
                      > No to mnie rozbawiłaś. smile))))

                      Ciekawe, kto kogo bardziej wink

                      > Pokaż mi kobietę, której jest lepiej bez faceta niż z nim.

                      Mało znam jeszcze to forum, ale jakoś trudno mi dostrzec tu
                      sfrustrowane kobiety, które żałują swoich decyzji o rozwodzie- wręcz
                      przeciwnie, prawie każda pisze o tym, że odżyła i ma się lepiej. O
                      czym to świadczy Twoim zdaniem? Jasne, że inaczej będzie taką
                      sytuacje odbierac kobieta porzucona, która podporządkowała się
                      całkowicie woli swego panamęża i po drodze zerwała kontakty
                      towarzyskie, zaniedbała własny rozwój, karierę zawodową, a inaczej
                      taka, która albo odeszła sama, albo nie dała się wrobić w
                      niewolnictwo.


                      > Nawet jeśli sobie jakoś radzi z życiem, to wcześniej czy później
                      > potrzeba bycia z kimś odzywa się praktycznie w każdej kobiecie

                      Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Na związku posklejanym
                      zawsze pozostają blizny, które zazwyczaj w którymś momencie się
                      odzywają. Poza tym- lepiej być samą, niż niby w związku samotną. Nie
                      znam kobiet, które czepiałyby się faceta tylko z takiego powodu, że
                      chcą z kimś być. Tzn. pewnie takie są, ale wtedy już na starcie taki
                      związek nie ma szans i wcześniej czy później wszystko się kończy.

                      i na
                      > ten moment musi zaczekać nasz założyciel wątku.

                      Najlepiej niech sobie kupi fajkę, fotel i kapelusz- żeby sobie
                      umilić to czekanie...

                      Jeśli w tym momecnie
                      > będzie potrafił w odpowiedni sposób pojawić się nienachalnie w jej
                      > otoczeniu w swoim nalepszym męskim wydaniu... Wszystko może się
                      > zdarzyć. smile

                      Gdyby ten facet potrafił być w swoim najlepszym wydaniu, to wybacz,
                      ale czy doszłoby do takiej sytuacji?

                      I jeszcze wracając:
                      > Pokaż mi kobietę, której jest lepiej bez faceta niż z nim.

                      A Ty pokaż mi kobietę, która wywala ze swojego zycia faceta wtedy,
                      kiedy go najbardziej potrzebuje, kiedy oczekuje pomocy, poczucia
                      bezpieczeństwa. A w takiej właśnie sytuacji jest KAŻDA młoda mama.
                      Musiałaby być zdrowo walnięta, aby nie chcieć mieć przy sobie
                      kochającego, pomagającego faceta- męża i ojca.

                      Założyciel wątku pisze o tym, że myślał, iż taka przerwa we wspólnym
                      zamieszkiwaniu pozwoli im obu wrócić do normy. A co to znaczy? Może
                      normą jest seks na każde zawołanie, beztroskie dni, bez dziecka,
                      które wymaga oczu dookoła głowy, zero zmartwień o kasę, zero
                      obowiązków ojcowskich... itp. Ja przerabiałam taki "powrót do normy"
                      i wiem dzisiaj, że tacy faceci sa po prostu niedojrzali- zostali na
                      etapie, kiedy byli tylko we dwoje, czyli bez obowiązków. O, wtedy
                      cudnie było. Tylko potem coś się jakby popsuło. Miłość nie polega na
                      nachalnym obłapywaniu się i publicznym całowaniu, na seksie
                      całodobowym, tylko z czasem się zmienia. Nie każdy facet jednak
                      potrafi nadążać i się przystosowywać. No bo to jednak wymaga od
                      niego pewnych poświęceń...

                      Nie wiem, jak jest w tym wypadku, ale jestem pewna, że kobieta nigdy
                      nie rezygnuje w takiej sytuacji z kochającego mężczyzny przy boku.

                      • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 18:06
                        Jak to napisać krótko i na temat.

                        Znam wiele samotnych kobiet i każdą z nich nachodzą myśli, że fajnie by było jakby był ktoś u boku. Co nie znaczy, że rozpaczliwie wszystkie szukają ale pewnie żadna nie obraziłaby się, gdyby się jakiś jej ideał znalazł w pobliżu.

                        Wbrew pozorom praca nad posklejaniem związku wcale nie jest cięższa od zbudowania nowego związku.

                        Nie wiem co jest normą dla autora wątku. Ważne, żeby wykorzystał czas rozstania na to, żeby się dowiedzieć co jest normą dla jego żony i postarć się spełnić te normy. Jest to trudne ale nie niemożliwe i o to chodziło mi w mojej radzie.

                        Patrzysz przez bardzo wąski pryzmat, bo piszesz o sobie i swoim doświadczeniu. A ja znam kilka przypadków, gdzie separacja (ale taka prawdziwa i trawjąca ponad pół roku) zakończyła się poskładaniem związku.

                        W niektórych krajach na zachodzie rozwód musi poprzedzić obowiązkowa separacja trwająca co najmniej pół roku. Statystyki pokazują, że ponad 1/4 takich separacji kończy się ponownym zejściem małżonków.

                        Dlatego tak jak piszę od samego początku szanse pewnie nie są wielkie ale są. A zwiększyć moim zdaniem może je tylko danie żonie więcej przestrzeni i pozbieranie się do kupy.
                      • mikolajek7777 do zmeczona 100 23.04.09, 11:14
                        nie zgodze się z tobą do końca bo nie potrzebowałem beztroskiego zycia a
                        dzieckiem zajmowalismy sie po równo a teraz ja sie nią wiecej zajmuje wiec nie
                        pisz mi ze od obowiązków uciekam i do wolności. Uważam że trzeba dawać z siebie
                        nawzajem to czego oczekuje druga połowa a tego nie było od jakiegoś czasu...
                    • asia_pers Re: z mazur 22.04.09, 11:01
                      Np. JA, zależy z jakim facetem, skoro coś się we mnie wypaliło to
                      nie widzę sensu, sytuacja u mnie analogiczna, rozstanie na próbę na
                      okres 2 miesięcy, po tygodniu poczułam ulgę, ogromną, wyjechałam z
                      dziećmi nad morze na 4 dni, zaczęłam znów malować, poczułam się tak
                      jakbym przestała się dusić, po 2 m-cach złożyłam pozew o rozwód
                      wiedząc ze tego chcę. I jestem 5 lat po rozwodzie i czuję że żyję.
                      • to.ja.kas Re: z mazur 22.04.09, 11:05
                        smile Gratuluję. Ja po swoim rozwodzie miałam wrazenie, ze dopiero sie
                        urodziłam i zaczynam zyc. Pamiec o latach gdy byłam zona jest jak
                        pamiec o jakims snie. Bo to niemozliwe bym to znosiła, bym to była
                        ja. Jak dawno obejrzany film o którym zwyczajnie sie zapomina smile
            • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 13:07
              Wiem co piszę, przetestowane i sprawdzone, co najmniej w kilku
              > przypadkach. smile
              >

              Byc moze sprawdzone na kobietach z niska samoocena, ktore maja
              zwyczaj uganiac sie za facetami.
              najwyrazniej jednak zona autora watku to osoba, ktora radzi sobie
              sama i nie zwyczaju wisiec na mezczyznie. U takich kobiet taktyka
              opisana przez ciebie nie skutkuje.
              • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 13:16
                Jak już wspomniałem takie działania o jakich pisałem nie dają
                gwarancji ale działania przeciwne, czyli nadskakiwanie w tym
                momencie i jakieś specjalne starania tylko jeszcze bardziej
                odpychają kobietę.

                Jeśli mam do wyboru robić coś co nie zaszkodzi (a może pomóc), a
                robic coś co tylko może zaszkodzić...
              • fasolmama Re: z mazur 21.04.09, 13:37
                chyba zapominasz Kiciu, ze kobiety samodzielne, ambitne, znajace wlasna wartosc
                i radzace sobie w zyciu, chetniej przyjmuja role zdobywcy (same ustawiajac
                wysokosc poprzeczki)niz zdobywanej

                • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 13:54
                  Dokładnie o to chodzi. Takie osoby chcą mieć to co nie jest łatwo
                  dostępne, a zarazem jest cenne.

                  Fajny, zaradny, uśmiechnięty facet, promieniujący zadowoleniem z
                  życia, jest czymś cennym, a jeśli nie zabiega jakoś specjalnie o
                  kobietę, momentalnie staje się czymś trudniej dostępnym...

                  Klasyczny przykład reguły niedostępności, zjawiska bardzo znanego w
                  psychologii. smile
                  • scindapsus Re: z mazur 21.04.09, 14:14
                    Zapewne to działa ale w kontaktach z nowymi fajnymi, zaradnymi,
                    usmiechnietymi facetami.
                    Pani zapewne dojdzie do wniosku ze pan chce cos ugrac a jak dostanie
                    to co chce osiągnąc zmieni sie w pana ktorego doskonale zna i od
                    którego zrobiła sobie przerwę.

                    • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 14:22
                      Znam przypadki w których zadziałało w odniesieniu do faceta znanego
                      ale po liftingu.

                      Powtórzę jak mantrę, to nie gwarantuje sukcesu, ale inne działanie
                      może tylko zaszkodzić.
                  • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 14:31
                    Klasyczny przykład reguły niedostępności, zjawiska bardzo znanego w
                    > psychologii. smile

                    oczywiscie. Zjawiska, ktore swietnie dziala na mezczyzn, z ich
                    potrzeba walki, zdobywania i wykazywania sie przed konkurencja.

                    Slabo dziala na kobiety, ktore maja inne potrzeby emocjonalne.
                    • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 14:38
                      Nie zogdzę się.

                      Tak samo działa na kobiety. Może nawet jeszcze bardziej. Kobiety są
                      w stanie "zabić" za posiadanie ręcznie szytej na zamówienie torebki
                      od Donny Karan. I wydrapać oczy w walce o "fajnego", pożądanego
                      przez inne kobiety faceta.
                      • lima Re: z mazur 21.04.09, 14:50
                        generalizacja goni generalizację...
                        • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 15:07
                          No tak nie ma to jak merytoryczna dyskusja. smile)))


                          A co ma gonić co, skoro rozmawiamy generalnie o kobietach i
                          generalnie o mężczyznach, a nie o "pani Basi" i "panu Krzysiu"?
                      • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 14:57
                        Kobiety są
                        > w stanie "zabić" za posiadanie ręcznie szytej na zamówienie
                        torebki
                        > od Donny Karan.

                        Chlopie, w jakim srodowisku ty sie obracasz? jakis pustych lal?
                        Nie znam takich kobiet, sorry.
                        • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 15:02
                          Tiaaa, kobieta która chce dobrze wyglądać i być na swój sposób
                          wyjątkowa, to od razu pusta lala.

                          Dlatego 90% robiących sobie makijaż kobiet, to beznadziejne pustaki,
                          dla których jest ważny tylko wygląd, a pozostałe 10% robi to w
                          celach zdrowotnych.

                          Teraz to już jestem naprawdę rozbawiony. smile))))))))))
                          • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 15:07
                            Tiaaa, kobieta która chce dobrze wyglądać i być na swój sposób
                            > wyjątkowa, to od razu pusta lala.
                            >

                            Kobieta, ktra jest w stanie @zabic@ dla markowej torebki jest pusta
                            jak tykwa. Co to ma wspolnego z makijazem?
                            • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 15:10
                              Użyłem przenośni. smile))
                              Dla mnie wydanie 5 tys. euro na torebkę, jest absurdem niezależnie
                              od ilości posiadanych pieniędzy. Dla większości kobiet nie. smile)))
                              • lima Re: z mazur 21.04.09, 15:17
                                skończ zaczytywać się chłamowymi kolorowymi gazetkami "dla kobiet" a zacznij
                                "auto moto" lub coś z branży zabawek dla mężczyzn. i z nimi się porównuj. na
                                pewno Ci to wyjdzie na zdrowie i poszerzy światopogląd.
                                • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 15:19
                                  Dzieki za radę. Nie omieszkam skorzystać. smile)))

                                  Nadal podziwiam poziom dyskusji.
                                  • lima Re: z mazur 21.04.09, 15:23
                                    rozumiem , że swoich problemów z kobietami jeszcze nie przerobiłeś, bo w kółko
                                    od dawna tłuczesz o tym samym "bo kobiety to.." żerując na wątkach tu
                                    założonych. nie podziwiam poziomu Twojej dyskusji. te teorie są w kolorowych
                                    gazetkach- powielane bez cienia użycia rozumu tak często, że nudne do wyrzygania.
                                    • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 15:28
                                      Obawiam się, że nie rozumiesz, ale poziom dyskusji jakoś zniechęcił
                                      mnie do tłumaczenia czegokolwiek.

                                      Równie dobrze mógłbym napisać, że Twoje agresywne i emocjonalne
                                      podejście do mojego tłuczenia w kółko tego samego świadczy, o
                                      nieprzerobionych problemach z mężczyznami ale nie będę się bawił w
                                      psychoterapię online. smile
                                      • lima Re: z mazur 21.04.09, 15:36
                                        nie oceniam ogółu mężczyzn po Twoich tekstach. dla mnie jak już napisałam są
                                        zniechęcająco nudne i bezmyślnie generalizujące, do tego psują czyjś wątek. a,
                                        że Ty się dopatrujesz agresji czy emocji w wypowiedziach które cię nie popierają
                                        - to już Twój problem a nie mój. jakos sobie z tym musisz poradzić.
                                        • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 15:45
                                          Nie muszę się dopatrywać. Sarkazm w dyskusji jest przejawem agresji
                                          słownej (jakoś w innych wypowiedziach z którymi polemizowałem nie
                                          dopatrzyłem się agresji, mimo że mnie nie popierają) ale jakoś sobie
                                          z tym poradzę. smile))

                                          Np. kończąc tą niczego nie wnoszącą i jak sama przynajesz psującą
                                          wątek dyskusję.
                                          • lima Re: z mazur 21.04.09, 15:46
                                            jesteś pewien, że potrafisz ją skończyć?
                                • crazyrabbit Re: z mazur 21.04.09, 19:13
                                  lima napisała:

                                  > skończ zaczytywać się chłamowymi kolorowymi gazetkami "dla kobiet"
                                  a zacznij
                                  > "auto moto" lub coś z branży zabawek dla mężczyzn. i z nimi się
                                  porównuj. na
                                  > pewno Ci to wyjdzie na zdrowie i poszerzy światopogląd.

                                  Sa faceci, którym się wydaje, że jak takie gazetki poczytają, i
                                  kilka książek psychologicznych o kobietach, i będą wiedzieli kto to
                                  Donna Karan (ja jestem kobietą i nie wiem), to będą tacy cool i ok.
                                  Wtedy wszystkie laski będą się kleić do takiego pseudoznawcy
                                  kobiecej psychiki i tulić do pseudomęskiego ramienia "bo ty, misiu,
                                  to rozumiesz kobiety, nie to co inni chlip chlip".
                                  Dyskusja z kimś takim jest pozbawiona sensu. On (?) wie lepiej,
                                  czego kobiety chcą i basta!
                                  • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 19:35
                                    Wiem, a przynajmniej staram się wiedzieć, czego chcą te kobiety na których mi zależy, to nauka wyniesiona z rozpadu mojego małżeństwa, a nie z książek. Staram się ją stosować teraz w praktyce i dzielę się nią z tymi, którzy moim zdaniem tej wiedzy mogą potrzebować.

                                    Nie piszę przy tym peanów po forach, jaki to jestem teraz przeszczęśliwy i jak to trafiam teraz na same ideały kobiet (w przeciwieństwie do tych, które znałem wcześniej), bo różnie się w życiu plecie i ideały czasem dość szybko się dewaluują i rumaki nagle okazują się mułami.
                                    • crazyrabbit Re: z mazur 21.04.09, 19:51
                                      Drażni Cię cudze szczęście? To bardzo brzydko...
                                      Ja przynajmniej nie cytuję po forach poradników
                                      pseudopsychologicznych smile
                                      • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 20:04
                                        Nie drażni, wręcz przeciwnie. Ale obnoszenie się z nim zwyczajnie żenuje, a w perspetywie mniej szczęśliwego końca wprowadza w zakłopotanie.

                                        Wolę cytować poradniki, niż silić się ciągle na uszczypliwości pod czyimś adresem. To dopiero jest żenujące.
                                        • to.ja.kas Mazur 21.04.09, 20:44
                                          i po co Ty sie tłumaczysz? Ja zawsze sobie mówie, ze jak ex czepia
                                          sie mnie latami, znaczy sie baaaardzo musiało bolec kiedy
                                          mówiłam "spadaj" tongue_out
                                          • z_mazur Re: Mazur 21.04.09, 21:07
                                            Mówisz "latami"?

                                            No to mnie załamałaś. smile)))
                                            • to.ja.kas Re: Mazur 21.04.09, 21:10
                                              Nie jestem gołosłowna. Zerknęłam w archiwum by zobaczyc kiedy PR
                                              niekorzystny załapałeś tylko dlatego, że zechciałeś związac sie
                                              niekorzystnie smile
                                              Wróże ze jeszcze z trzy lata pocierpisz...Niektórzy tak maja. Niby
                                              szczesliwi gdzie indziej a jak moga zaistniec w jakikolwiek sposob w
                                              naszym zyciu to sobie nie odpuszczą tongue_out
                                  • lima Re: z mazur 21.04.09, 20:25
                                    dla mnie rzeczą fascynującą jest , gdy facet tak kategorycznie "oświadcza", że
                                    dla niego zakup drogiej damskiej torebki jest bez sensu....
                                    jestem z reguły tolerancyjna i naprawdę nie przeszkadza mi jeśli sobie kupi tę
                                    torebkę na bazarku u chińczyka. jeśli sam zamierza ją codziennie nosić to
                                    przecież jego sprawa jaką sobie kupi smile

                                    jeśli też woli (jako bogaty człowiek dysponujący spora gotówką-takie jest
                                    założenie) chodzić w butach z dermy za 69zł które uwierają w kilku miejscach a
                                    będąc w gości lepiej ich nie ściągać z powodu intensywnego zapachu kiepskiego
                                    kleju który wydzielają, niż kupić sobie wygodne lekkie buty z miękkiej skóry w
                                    "markowym" sklepie no to przecież jego sprawa. jak dla mnie może nawet chodzić w
                                    białych skarpetkach do sandałów, bo co mnie gusta obcych osób obchodzą? smilesmile
                                    • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 20:52
                                      Nie pisałem, że zakup drogiej torebki jest bez sensu. Droga to dla mnie jest torebka za 1,5 tys. złotych (wiem ile kosztuje pół metra kwadratowego dobrej skóry i parę godzin robocizny). Gdy mówimy o cenie kilku tysięcy euro za torebkę, w mojej ocenie i (zaskoczę Cię pewnie tą informacją) większości mężczyzn, przekroczona zostaje granica absurdu. Czasem takie absurdy akceptujemy (czego się nie robi dla kochanej kobiety) ale to nie znaczy, że je rozumiemy.

                                      Większość praktycznych i rozsądnych facetów (których na to stać) zamiast butów z dermy, kupi porządne skórzane buty, bo może w nich przechodzić (dbając o nie) kilka sezonów, na dodatek ciesząc się wygodą i dobrą jakością. Pewna część wyda na nie nawet całkiem sporą gotówkę, bo faceci nie kryją się z tym, że lubią podkreślić za pomocą pewnych drobiazgów (takich własnie jak buty, czy zegarek) swój status finansowy.
                                      • lima Re: z mazur 21.04.09, 21:17
                                        czyli jesli facet kupi sobie ekskluzywny zegarek (bo lubi gadżety) zamiast
                                        "zwykłego" zegarka to jest ok, jeśli kupi samochód za 200tys zamiast takiego za
                                        70tys to tez jest ok,
                                        natomiast jeśli kobieta kupi sobie buty u Prady a nie w ccc lub deichmannie,
                                        albo ekskluzywną torebkę zamiast popularnej, to jest już absurd.
                                        i facet ma prawo dać jej odczuć, że "przekroczyła granice absurdu" . oczywiście
                                        z góry zakładasz, że to facet na "absurdalne" wydatki kobiety zarobił i je
                                        "akceptuje", bo przeciez kobiety na to nie stać tylko doi faceta i "pan i
                                        władca" musi jej reglamentowac fundusze by "mądrze" wydawała?
                                        bo chyba nie wytykasz kobietom, na co wydają swoje własne wypracowane pieniądze?
                                        i nie usiłujesz ustawiać się w pozycji tego który dyktuje kobietom jak mają żyć,
                                        mówić i ubierac się ?
                                        • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 21:28
                                          Ależ oczywiście, że jest ok. smile)))

                                          Jak możesz porównywać zegarek, na wykonanie którego fachowiec poświęcił kilka miesięcy pracy, a same kruszce zużyte do jego wytworzenia mają sporą wartość, do torebki, której jedyną wartością jest to, że projektantka mody i paru "specjalistów" w tej dziedzinie powie, że ona jest "niesamowita". smile)))

                                          Tym się właśnie różnią męskie gadżety, od damskich gadżetów. smile)))))

                                          Problemów, które dotyczą Twojego stosunku do mężczyzn i sposobu postrzegania relacji damsko-męskich, a które widać w Twoim poście (jak również we wcześniejszych), nie chce mi się komentować.
                                          • lima Re: z mazur 21.04.09, 21:39
                                            jak na razie to jedynym znawcą projektantów mody w tym wątku jesteś Ty.
                                            mężczyźni oczywiście nie kierują się absolutnie sławą "marek" zegarków,
                                            samochodów, spodni, garniturów, itd itp. to wyłącznie kobiety tak robią.
                                            Zmazur o tym przeczytał w kolorowej gazetce i wie. Więc to musi być prawda -
                                            inna opcja nie istnieje. innych kobiet niż te wylęgłe w twoim stereotypie - nie ma.

                                            musisz jeszcze sporo poradników i statystyk przeczytać by cokolwiek trafnego w
                                            "komentarzu" zamieścić.
                                            a już chyba trzeci raz w tym wątku mówisz, że moich wypowiedzi "nie chce ci się
                                            komentować" a jakoś ciągle komentujesz. więc z czym masz problem?
                                            • to.ja.kas O przepraszam 21.04.09, 21:43
                                              Mimo iż Mazura nie trawię momentami, to zdecydowanie nie życze sobie
                                              wmawiać mi iż nie ma kobiet innych niż te jakie Wy Panie opisujecie.
                                              Ja jestem zdecydowanie inna i męzczyzna z własnym zdaniem,
                                              konsekwentny i wymagający W TAKIM SAMYM STOPNIU jak ja, mnie nie
                                              przeraża smile
                                              • lima Re: O przepraszam 21.04.09, 21:56
                                                Że co? mówisz w tym temacie czy jakimś obok? Bo jak na razie to ZMazur opisuje
                                                kobiete jako gatunek, który co do zasady zabija innych dla zdobycia torebki od
                                                jakiejs tam Carlii(?) (zMazur wie jakiej) i jej facet musi hamować te zapędy
                                                jako jedyny rozsądny w związku.
                                                Nie wiem czy ZMazur wypowiada sie bardziej z pozycji męzczyzny czy kobiety bo
                                                jego autorytatywny ton przesłania o kobiecości sugeruje, że zna kobiety na wylot
                                                niczym samego siebie, wręcz zdjęcie skóry.
                                                Mnie wszystko jedno jaką Ty kobieta jesteś. Możesz nawet zabijać sąsiadki dla
                                                torebki tej tam Carli czy jak jej jest. Przynajmniej ZMazur się ucieszy ,że mu
                                                światłych teorii nie psujesz.
                                                • to.ja.kas Re: O przepraszam 21.04.09, 22:00
                                                  lima napisała:
                                                  > Przynajmniej ZMazur się ucieszy ,że mu światłych teorii nie
                                                  psujesz.
                                                  Nie mam na tym punkcie kompleksów smile
                                            • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 21:49
                                              Oczywiście, że mężczyźni też się kierują "sławą" marek. Tylko, że "sława" tych męskich gadżetów jest oparta o zupełnie inne przesłanki. Przeważnie wynika z wieloletniej tradycji, za którą idzie jakość wykonania, precyzja, pewność.

                                              Jeśli twierdzisz, że to są dla kobiet pierwszorzędnie poszukiwane cechy w produkcie takim jak nowa sukienka, czy torebka, to chyba mówimy o innych gatunkach.

                                              Oczywiście możesz odparować kolejnym stwierdzeniem o stereotypie. Przyzwyczaiłem się. smile)))))
                                              • to.ja.kas Re: z mazur 21.04.09, 21:57
                                                Mazur sorry za to co napisze za chwile. Jako ze znamy sie juz pare
                                                lat "wirtualnie" pozwalam sobie czasem na teksty na które nie
                                                pozwoliłabym sobie jakiejs zagubionej duszyczce kótrą znam kilka dni.

                                                Mimo iż uważam sie za konserwatystkę to wolę nową kolekcję Zary niż
                                                ciuchy z lumpeksu (mimo iż mam znajome które mają nosa do takich
                                                egzemplarzy iż moge tylko pozazdroscic)
                                              • lima Re: z mazur 21.04.09, 22:02
                                                no jasne! bo to mężczyzna kieruje się we wszelkich wyborach wartosciami
                                                "wartościowymi" a kobieta co do zasady błahostkami i byle czym. Tak jest
                                                zMazur. To sprawa oczywista dla wszystkich.


                                                wiesz..... Ty lepiej odstaw te gazetki które czytasz, bo może Ci się pogłębić
                                                ten stan w którym utkwiłeś. a to wróży długi pobyt w wirtualnym świecie.

                                                • to.ja.kas Lima 21.04.09, 22:04
                                                  rany boskie co Ty sie tego Cosmopolitan uczepiłas. Jutro sroda
                                                  ukazuje sie nowy numer Tygodnika powszechnego. Polecam
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 22:07
                                                    To ZMzaur Cosmopolitan czyta?? bue. Liczyłam przynajmniej na jakąs Vivę. albo
                                                    takie cos gdzie jest duzo testów psychologicznych , widziałam u fryzjera, ale
                                                    zapomniałam tytułu.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 22:11
                                                    Dziecko Viva i Gala to pisma o "gwiazdach".Mówie to jako czlowiek
                                                    mediów tongue_out
                                                    Dzieki Bogu, że są ludzie którzy kupują i wiedza czego sie w tych
                                                    pismach spodziwac. smile
                                                    Prasa kobieca a prasa plotkarskie to dwie rózne działki.Mimo iz tu i
                                                    tu targetem są w 95% kobiety w wieku 17 - 55 lat smile
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 22:13
                                                    > Prasa kobieca a prasa plotkarskie to dwie rózne działki.Mimo iz tu i
                                                    > tu targetem są w 95% kobiety w wieku 17 - 55 lat smile


                                                    i ZMazur.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 22:17
                                                    Nie ośmieszaj sie. Jak człowiekowi jego animozje przesłaniaja
                                                    rzeczywistosc to zazwyczaj jest smieszny.

                                                    Ochłon, zajmij sie tematem nie Mazurem.
                                                    Tez mnie czasem wkurzam ale to nie powód by czepiac sie go tylko
                                                    dlatego ze jest facetem poza zasięgiem tongue_out
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 22:23
                                                    że co? nie przenoś swoich prywatnych animozji na tę dyskusję bo mnie one nie
                                                    obchodzą i pożywki ci nie dam. a język sobie możesz rozpuszczać tak jak lubisz
                                                    i wymyślac co chcesz by kogos zdyskredytować. mnie to lotto.
                                                  • mariefurie Re: Lima 21.04.09, 22:23
                                                    Lima i czym ty sie tak podniecasz?
                                                    To przeciez proste. Jedni lubia rozowe tipsy we wzorki, sztuczne rzesy i torebki
                                                    od prady.
                                                    Z inna "rasa" sobie po prostu nie poradza.
                                                    Drugie (tez inne wink wola lyse lby, bmw, zegarki z precyzja i firmowe (ale z
                                                    tasmy), a bez byczego karku a nijak sie nie obejdzie.
                                                    Trzeba to po prostu, jesli nie akceptowac, to przynajmniej - tolerowac.

                                                    Co de meritum watku, to oczywistym jest, ze jezeli facet na pokaz bedzie mily,
                                                    usmiechniety i na luzie i nie walczacy nie angazujacy sie w naprawe zwiazku
                                                    (czasami warto, na upartego) to jego zona stwierdzi, ze juz "po". Bo to nie jest
                                                    luzny zwiazek, gdzie mozna pozwolic sobie na zagrywki typu "ja sie odsune, a ty
                                                    za mna pobiegniesz". To jest rodzina, dziecko i zupelnie inne priorytety. Wiec
                                                    jezeli facet udaje luzaka w sytuacji, kiedy powinien walczyc o zachowanie
                                                    rodziny (a tak mowi przeciez, ze kocha i ze mu zalezy), to jest to porazka
                                                    nieunikniona. Nie bedzie z tego nic.
                                                    Ja bym tez takiego goscia olala. Nie, to nie. I do widzenia.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 22:32
                                                    Mariefurie róznie to bywa. Czasem facet ma tak dośc zony ze podaje
                                                    jej nick na jakimś forum swojej nastepczyni tylko po to by
                                                    nastepczyni miała ubaw smile (bez urazy) . Pamietam pewna historie na
                                                    tym forum i PP jak pewna laska , twarda i z tych "co to sie nie
                                                    da"zastanawiała sie czy zostac z gosciem co ją okłamuje i nie jest
                                                    moze doskonały ale ona go kocha. smile

                                                    Mozna sobie oczywiscie tworzyc mit tego jakim sie jest wspaniałym i
                                                    zasadniczym.Ale jak przyjdzie wybór "byc samej albo miec faceta" to
                                                    okazuje sie ze nawet takie twardziele jak kiedys pewne
                                                    Manderle, " :manerle, Maryski zastanawiaja sie "jak tu nie byc
                                                    same" smile
                                                  • mariefurie Re: Lima 21.04.09, 22:51
                                                    Kurczę no...miałam w pierwszym odruchu coś napisac, ale...
                                                    ...nie napiszę.
                                                    Niech twoja "góra" pozostanie dołem, jakim jest w rzeczywistości.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 22:52
                                                    Tak to sobie tłumacz smile
                                                  • kicia031 Re: Lima 21.04.09, 22:54
                                                    Mozna sobie oczywiscie tworzyc mit tego jakim sie jest wspaniałym i
                                                    > zasadniczym.Ale jak przyjdzie wybór "byc samej albo miec faceta" to
                                                    > okazuje sie ze nawet takie twardziele jak kiedys pewne
                                                    > Manderle, " :manerle, Maryski zastanawiaja sie "jak tu nie byc
                                                    > same" smile

                                                    No mozna tworszyc mity. Ale niektorzy maja za soba wiarygodna historie zmiany
                                                    zamkow drzwiach i nie musza sie ukiekac do kreowania mitologii.

                                                    Co nie znaczy, ze uwazam, ze w kazdej sytuacji rozwiazaniem jest zmiana zamkow,
                                                    wrecz przeciwnie - uwazam, ze warto o zwiazek walczyc i go naprawiac.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 22:57
                                                    Zgaqdzam sie Kiciu. Tylk walka o zwiazek nie zawsze (i wcale nie tak
                                                    rzadko) oznacza byc na kazde skinienie i pokazywac ze mi zalezy
                                                    ponad wszystko. Sa kobiety (i wcale nie z rodzaju "a ja bez faceta
                                                    zgine)które takich pierdołowatych na kazde skinienie nie cenia.
                                                    I to wasze wartosciowanie i mówienie, ze kobiety "to maja tak a nie
                                                    tak " jak mówi Mazur mnie smieszy
                                                  • kicia031 Re: Lima 21.04.09, 23:03
                                                    Sa kobiety (i wcale nie z rodzaju "a ja bez faceta
                                                    > zgine)które takich pierdołowatych na kazde skinienie nie cenia.

                                                    Dla mnie facet, ktory wie czego czego chce i walczy o to jest odwrotnoscia
                                                    pierdoly, ktory strzela fochy i oczekuje by o niego zabiegac. Ale przyjmuje do
                                                    wiadomosci, ze niektore lubia takich, co leza, pachna i czekaja az go kobieta
                                                    zdobedzie, kazdy ma prawo do swoich upodoban.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:09
                                                    Ach te stereotypy. Czasem wspólczuje tych marnych doswiadczen smile
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 22:36
                                                    ja się tu zupełnie nie podniecam. smile kontynuuję wątek ZMazura o "kobiecości i
                                                    torebkach", który własciwie powinien być wycięty jako nie związany z tematem
                                                    autora. Uwielbiam mądrości mężczyzn na temat kobiet i odwrotnie oparte na
                                                    gazetkach i serialach(było coś z torebką w "Seks w wielkim mieście"), zamiast na
                                                    tym co się ma obok. Za zdziwieniem stwierdzam, że zamiast to ciachnąc to
                                                    moderator i jeden i drugi dołączyli do gadaniny o niczym tudzież dołączyły
                                                    tradycyjne sępy. Jestem zdegustowana.

                                                    Ad meritum - autor dał temat i zniknął. A my możemy sobie palcem na wodzie
                                                    wypisywać szczegóły jego związku , które by mogły nas nakierowac na sedno
                                                    problemu które w nim zaistniało i do krachu doprowadziło. Bez udziału autora nie
                                                    ma o czym tu gadać.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 22:45
                                                    Zajrzałam sobie w spodnie by przeknac sie ze jestem kobieta. Mało
                                                    tego zajrzałam w archiwum by sprawdzic ze nie troluje i ze moja
                                                    pisanina ma tu długie tradycje.
                                                    I powiem Ci coś Lima. Zycie nauczyło mnie ze moja wizja nie jest
                                                    jedyna własciwa na swiecie. Czepiasz sie tych torebek a ja jako
                                                    100% kobieta (nie wierzysz spytaj tych co mnie znaja i chociaz ciut
                                                    moje zycie) ze są kobiety które poza pierdołami co to swiat do stóp
                                                    chcą uchylic wolą partnerów o których czasem trzeba się postarac .A
                                                    w swoim imieniu powiem Ci, ze wole torebkę za 1000zl od wittchena
                                                    niż szajs z ryneczku na osiedlu
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 22:51
                                                    z torebkami to tłumacz ZMazurowi dlaczego kupienie droższej nie jest absurdalne,
                                                    mi wszystko jedno co nosisz.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 22:54
                                                    Mazura znam pare lat i o ile moge mu zarzucic "wiele" w tym nic
                                                    konkretnego to napewno nie to ze lubi zadymy i gada bez sensu tylko
                                                    po to by babki przegadac smile Jak sie rozpetuje zadyme to sie nie
                                                    dziwi, ze wiatry halne wieją smile
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:07
                                                    A Ty w kółko jakieś prywaty wyciągasz... co mnie obchodzi , że znasz sie
                                                    osobiście z Mazurem? czy na potrzeby wątku jest to znaczace- oprócz
                                                    stronniczości wynikajacej ze znajomości? musiałabys być jakimś autorytetem żebym
                                                    poszła na skróty i miała uznać "skoro ona go zna to mam się na tej opini
                                                    oprzeć". a zadnym autorytetem tu nie jesteś. więc o co Ci znowu halo bo nie wiem.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:11
                                                    O co halo? Nie wiem, moze o to, ze pieprzysz głupoty o wszystkich
                                                    kobietach (a ja sobie nie zycze by mnie zaliczac do tych wszystkich
                                                    nieudanych, nie mogacych poradzic sobie bez faceta i jego zabiegów
                                                    kobiet)do których ja i na szczescie moje znajome sie nie zaliczaja.I
                                                    w niczy, nie przypominamy biedne sierotki ani Dody tongue_out

                                                    I kto tu mówi o stereotypach
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:16
                                                    o jakich "wszystkich kobietach"? o tych wszystkich o których torebkach ZMazur
                                                    wszystko wie? bo znowu Twój kolejny komentarz ni przypiął ni przyłatał do
                                                    dyskusji, która tu od kilku godzin się snuje. Chcesz się do czegoś doczepić ale
                                                    nie daja ci możliwości. Jak coś sobie wymysliłas i chcesz powiedziec ad
                                                    personam to to powiedz a nie wciskaj swoich wymysłów jako "poglądy innych" które
                                                    niby mają.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:18
                                                    Kochane dziecko to Ty nie dośc ze znasz sie na torebkach to na
                                                    prasie i miediach lepiej niz mało kto na tym forum i do szału Cie
                                                    doprowadza jak se ktos spod stereotypu wyłamuje smile

                                                    Dobranoc
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:22
                                                    No i wychodzi cały twój "profesjonalizm". Nie daję się sprowokować manipulacji
                                                    to dyskredytujesz i epitetujesz. A potem się człowiek dziwi , jaki te
                                                    współczesne media mają niski poziom.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:26
                                                    big_grinDDD jestes zajebsta smile Wiesz co pwiem Ci jak Mazur , ze jestes
                                                    tak załosna, ze szkoda z Toba gadac smile
                                                    Dobranoc

                                                    PS.Zanim cos wysmarujesz poczytaj siebie moze Ci sie
                                                    definicja "epiutetowania" (jaka profesjonalna) zmieni smile
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:29
                                                    no i do przewidzenia było. "w kupie raźniej", trzeba była się do ZMazura
                                                    podczepić jak samej nie potrafisz poradzić. Ot, odwaga cywilna.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:30
                                                    big_grinDDD biedna samotna, odosobniona i pozostawiona sama ze swoimi
                                                    racjami smile))
                                                    Idz spac dziecko smile
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:41
                                                    no niee, no sory... ale poziom masz już żenujący kobieto. od poczatku szukałas
                                                    zaczepki do mnie a zostałaś z samą pianą i "umniejszającymi" epitetami (vide
                                                    dziecko) pod moim adresem, że ci nie wyszło.

                                                    co ty myślisz, że ludzie ślepi są? ja "pleców" nie potrzebuję.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:44
                                                    Dziecko a kto pisze ciagle o gazetkach, ograniczeniu umyslowym
                                                    Mazura i roznych takich????
                                                    Czy nie Ty? To pod epitety sie nie podciąga????? smile
                                                    Ja nie potrzebuje pleców.
                                                    Ja mam swoje poglady które uwazam za słuszne i nie potrzebuje
                                                    klakierów ani takich jak Mazur ani takich jak ktokolwiek stad smile
                                                    Sorry kochana ale nie sadz kogos po sobie.
                                                    Pa.

                                                    www.pajacyk.pl
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:57
                                                    acha, to tu odgrywałas rolę "tej sprawiedliwej broniącej uciśnionych" smilesmilesmile
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 22.04.09, 00:01
                                                    Noooo. I teraz mi sie zmieniłoi bronie ucisnionego Mazura.
                                                    Normalnie musze bo sie udusze smile)))


                                                    Mazur, sorry raz na jakis czas na RiCD są niezłe jaja, wytnij mnie
                                                    najwyzej w cholere jako admin. Ja Ci sie odwdziecze tym samym na
                                                    PP smile
                                                  • z_mazur Re: Lima 21.04.09, 22:54
                                                    Nie chodzi o to, że droższej, tylko o to skąd wynika ta wartość.

                                                    smile)))
                                                  • to.ja.kas Amen 21.04.09, 22:59
                                                    ja widze róznice miedzy wittchenem a torebka za 30 zl i miedzy moim
                                                    uparciuchem a byle ciapciakiem. tongue_out
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:02
                                                    z_mazur napisał:

                                                    > Nie chodzi o to, że droższej, tylko o to skąd wynika ta wartość.


                                                    no właśnie. dlatego uważam że za dużo kolorowych gazetek czytujesz a o kobietach
                                                    niewiele wiesz.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:15
                                                    Spałas z nim? Mieszkałas? Ze wiesz co czyta?
                                                    Mazur Ty masz wiecej na sumieniu niz mozna byłoby przypuszczac.
                                                    smile))))
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:20
                                                    Ty chyba masz faktycznie jakiś łóżkowy problem z ZMazurem. Bo od dosyć dawna
                                                    jego łóżka zażarcie bronisz i na kazdą rozmówczynię faceta rzucasz sie z zębami.
                                                    To jakieś chore. Mozesz prywatne sprawy załatwiac poza publicznym forum?
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:21
                                                    lima napisała:

                                                    > Ty chyba masz faktycznie jakiś łóżkowy problem z ZMazurem. Bo od
                                                    dosyć dawna
                                                    > jego łóżka zażarcie bronisz i na kazdą rozmówczynię faceta rzucasz
                                                    sie z zębami
                                                    > .
                                                    > To jakieś chore. Mozesz prywatne sprawy załatwiac poza publicznym
                                                    forum?

                                                    Buahahahhahahahahahhahaaha smile))))
                                                    Wybacz ale Twoje kompleksy sątwoimi kompleksami smile)))
                                                    buahahhahahahahahaha
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:26
                                                    no i? coś jeszcze chcesz dodać ad meritum? czy znowu opowiesz , ze kogos tam
                                                    znasz i dlatego sie znasz, a w ogóle to jesteś świetna, a inne kobiety sa be a
                                                    ty nie, a szczególnie te "wszystkie" to są zakompleksione, ale nie twoje kolezanki?
                                                    no to nawijaj. komputer cierpliwy wszystko przyjmie.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:28
                                                    Nie, to Ty wiesz jakie są kobiety WSZYSTKIE i stad moje
                                                    zastanowienie sie kim jestem ja i moje znajome, przyjaciółki i
                                                    bliskie mi kobiety skoro az tak odbiegamy od twojej jedynej
                                                    prawdziwej wizji dziecinko smile
                                                  • pelagaa Re: Lima 23.04.09, 11:37
                                                    Ja mysle, ze z Mazurkiem to mozna miec lozkowa przyjemnosc, a nie
                                                    problem wink))
                                                  • z_mazur Re: Lima 21.04.09, 23:28
                                                    > no właśnie. dlatego uważam że za dużo kolorowych gazetek czytujesz a o kobietach
                                                    > niewiele wiesz.

                                                    Twoje prawo, możesz sobie uważać co chcesz.

                                                    Od samego początku tej dyskusji fascynuje mnie natomiast, skąd tak dobrze wiesz, czego się można dowiedzieć z kolorowych gazetek i że akurat moja tezy są na nich oparte.

                                                    Nie musisz odpowiadać na tego posta. Pozostaw to moim domysłom. smile)
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:32
                                                    z_mazur napisał:
                                                    > Od samego początku tej dyskusji fascynuje mnie natomiast, skąd tak
                                                    >dobrze wiesz, czego się można dowiedzieć z kolorowych gazetek i że
                                                    >akurat moja tezy są na nich oparte.
                                                    > Nie musisz odpowiadać na tego posta. Pozostaw to moim domysłom. smile)

                                                    Nieznęcaj sie nad nią smile
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:37
                                                    a dlaczego miałabym nie odpowiadać? żebyś mógł się "domyślać" w stylu "dzięki
                                                    bogu zamilkła!nic moich poglądów zmącić nie jest w stanie"?
                                                    kolorowe gazetki sa dla rozrywki, a ktoś kto tezy z nich uznaje za autorytety
                                                    życiowe ma coś nie ten tego.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:39
                                                    lima napisała:

                                                    > a dlaczego miałabym nie odpowiadać? żebyś mógł się "domyślać" w
                                                    stylu "dzięki
                                                    > bogu zamilkła!nic moich poglądów zmącić nie jest w stanie"?
                                                    > kolorowe gazetki sa dla rozrywki, a ktoś kto tezy z nich uznaje za
                                                    autorytety
                                                    > życiowe ma coś nie ten tego.

                                                    big_grinDDD no i mas zodpowiedz Mazur. Ciakawa jestem co wymyslisz by
                                                    odpisac na tak mundre dictum smile))))'
                                                  • z_mazur Re: Lima 21.04.09, 23:41
                                                    Ok, to teraz bardziej serio. Skoro chcesz podyskutować.

                                                    Proszę o moją tezę i o tytuł i numer gazety, z której dana teza pochodzi. Wtedy możemy wrócić do rozmowy. W innym przypadku temat uważam za zamknięty.

                                                    Tak ogólnie to czuję się w tej chwili zażenowany, że wdałem się z Tobą w dyskusję.
                                                  • to.ja.kas No to ja poczekam 21.04.09, 23:46
                                                    Moze Lima przedstawi dowody i Ci Mazur przyłoze w koncu jak ostatnio
                                                    sobie na to zasługujesz smile)))
                                                  • z_mazur Re: Lima 21.04.09, 23:52
                                                    Gwoli wyjaśnienia tego stwierdzenia:

                                                    > Tak ogólnie to czuję się w tej chwili zażenowany, że wdałem się z Tobą w dyskusję.

                                                    Boleśnie odczułem w tym przypadku prawdziwość aforyzmu:
                                                    "Nie dyskutuj z głupcem, bo pierw sprowadzi Cię do swojego poziomu a potem pokona doświadczeniem"

                                                    Poziom było widać od pierwszych dwóch postów w tej dyskusji.

                                                    Chyba mam ciągle w sobie zbyt wiele wiary w ludzi. smile
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:54
                                                    z_mazur napisał:

                                                    > Chyba mam ciągle w sobie zbyt wiele wiary w ludzi. smile

                                                    Nie badz złosliwy. Ja czekam na te dowody z prasy kobiecej i boje
                                                    sie ze Twoja złosliwosc spłoszy Limę. POmysle, ze jestes złosliwy bo
                                                    chcesz ją zastraszyc smile
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:56
                                                    poklepcie się jeszcze po pleckach smile co wy byście zrobili tu bez siebie...
                                                    biedactwa.
                                                  • to.ja.kas Re: Lima 21.04.09, 23:57
                                                    lima napisała:

                                                    > poklepcie się jeszcze po pleckach smile co wy byście zrobili tu bez
                                                    siebie...
                                                    > biedactwa

                                                    No nie wiem big_grinDDD
                                                  • lima Re: Lima 21.04.09, 23:53
                                                    z_mazur napisał:

                                                    > Ok, to teraz bardziej serio. Skoro chcesz podyskutować.
                                                    > Proszę o moją tezę i o tytuł i numer gazety, z której dana teza pochodzi.
                                                    Wtedymożemy wrócić do rozmowy. W innym przypadku temat uważam za zamknięty.
                                                    >
                                                    > Tak ogólnie to czuję się w tej chwili zażenowany, że wdałem się z Tobą w dyskus
                                                    > ję.
                                                    >


                                                    ZMazur, Ty chyba żartujesz, że będę stosy kolorowych piśmideł u fryzjera
                                                    przerzucać , zeby Cię zadowolić. Coś Ci się pomyliło. Co więcej - ja nie mam
                                                    potrzeby dyskutowania o tym. Uważam że Twoje tezy "bo większość kobiet" ... są
                                                    naciągane i w kontekście wielu znanych mi kobiet niesprawiedliwe i śmieszne ,
                                                    ale rób sobie z tymi tezami co chcesz. Nie mam misji zbawiania świata by ci
                                                    uświadamiac cos czego nie chcesz przyjąc do wiadomości bo nie masz aktualnie
                                                    takiej potrzeby.

                                                    ja swoje zdanie na temat tej gałązi wątku napisałam już jakiś czas temu tutaj
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=94314691&a=94356470
                                                    i jestem zniesmaczona, że jako moderator tego forum nie tylko pozwalasz na
                                                    rozwój ale i aktywnie uczestniczysz w tym przedstawieniu.
                                                    Jak potrzebujesz rozmów o kobietach i ich statystycznych "różnicach z
                                                    mężczyznami" to idź na FKobieta, Feminizm i kilka sąsiednich for, tam sie
                                                    zrealizujesz do woli. Bo z watku, który kilka złaknionych "darcia pierza" lub
                                                    znudzonych marazmem osobników stworzyło -najbardziej potrzebujacy -jego autor
                                                    nie będzie miał żadnego pożytku.
                                                  • lima i na tym zamykam 22.04.09, 00:02
                                                    lima napisała:

                                                    > ZMazur, Ty chyba żartujesz, że będę stosy kolorowych piśmideł u fryzjera
                                                    > przerzucać , zeby Cię zadowolić. Coś Ci się pomyliło. Co więcej - ja nie mam
                                                    > potrzeby dyskutowania o tym. Uważam że Twoje tezy "bo większość kobiet" ... są
                                                    > naciągane i w kontekście wielu znanych mi kobiet niesprawiedliwe i śmieszne ,
                                                    > ale rób sobie z tymi tezami co chcesz. Nie mam misji zbawiania świata by ci
                                                    > uświadamiac cos czego nie chcesz przyjąc do wiadomości bo nie masz aktualnie
                                                    > takiej potrzeby.
                                                    >
                                                    > ja swoje zdanie na temat tej gałązi wątku napisałam już jakiś czas temu tutaj
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=94314691&a=94356470
                                                    > i jestem zniesmaczona, że jako moderator tego forum nie tylko pozwalasz na
                                                    > rozwój ale i aktywnie uczestniczysz w tym przedstawieniu.
                                                    > Jak potrzebujesz rozmów o kobietach i ich statystycznych "różnicach z
                                                    > mężczyznami" to idź na FKobieta, Feminizm i kilka sąsiednich for, tam sie
                                                    > zrealizujesz do woli. Bo z watku, który kilka złaknionych "darcia pierza" lub
                                                    > znudzonych marazmem osobników stworzyło -najbardziej potrzebujacy -jego autor
                                                    > nie będzie miał żadnego pożytku.



                                                    swój udział w "pożal się boziu" dyskusji albowiem idę spać.
                                                  • to.ja.kas Re: i na tym zamykam 22.04.09, 00:04
                                                    Ej a teza i dowody???
                                                    No tak myslałam ze to sie skonczy. Kurde jak sie prosi o konkrety to
                                                    doopa uncertain
                                                  • z_mazur Re: Lima 22.04.09, 00:09
                                                    Wiesz co, nie rozśmieszaj mnie już więcej. To jest mój ostatni post w tym wątku kierowany bezpośrednio do Ciebie.

                                                    Najbardziej mnie śmieszy w forumowych dyskusjach, gdy ktoś stosuje taktykę: "ukradnę i będę wrzeszczał łapać złodzieja". To Ty ciągle czepiałaś się moich postów stosując zagrywki typu: "ale to głupie co piszesz", a teraz obronę stanowiska śmiesz mi wypominać. Takie zachowanie to zwyczajne trollowanie.

                                                    Jak już napisałem, żałuję, że dałem się w to wciągnąć, powinienem dać sobie spokój po pierwszej takiej Twojej prowokacji ale chyba się trochę nudziłem dziś wieczorem i jestem tylko człowiekiem, więc trudno. Przyznaję się do błędu. Postaram się na przyszłość omijać Cię szerokim kołem, tym bardziej, że ta dyskusja poza zajęciem wolnego wieczoru nic kompletnie dla mnie nie wniosła.

                                                    Stwierdzenia, "a co ty tam wiesz..." są dla mnie jakoś mało rozwijające.

                                                    Jak dla mnie EOD
                                                  • z_mazur Re: Lima 21.04.09, 22:39
                                                    > Co de meritum watku, to oczywistym jest,

                                                    Chyba tylko dla Ciebie, bo dla mnie nie, a moje doświadczenie oparte na co najmniej kilku przypadkach podpowiada mi coś zupełnie przeciwnego.

                                                    > ze jezeli facet na pokaz bedzie mily,
                                                    > usmiechniety i na luzie i nie walczacy nie angazujacy sie w naprawe zwiazku
                                                    > (czasami warto, na upartego) to jego zona stwierdzi, ze juz "po".

                                                    On nie ma być na pokaz uśmiechnięty. On ma po prostu jak facet z jajami radzić sobie z sytuacją. A facet z jajami popłacze sobie w kącie, napije się z przyjacielem wódki, a potem trzyma twarz. Jeśli nie widzisz różnicy to nie chce mi się tego bardziej tłumaczyć.

                                                    > Bo to nie jest
                                                    > luzny zwiazek,

                                                    A jaki to jest związek, skoro od trzech miesięcy są w separacji?


                                                    > gdzie mozna pozwolic sobie na zagrywki typu "ja sie odsune, a ty
                                                    > za mna pobiegniesz". To jest rodzina, dziecko i zupelnie inne priorytety. Wiec
                                                    > jezeli facet udaje luzaka w sytuacji, kiedy powinien walczyc o zachowanie
                                                    > rodziny (a tak mowi przeciez, ze kocha i ze mu zalezy), to jest to porazka
                                                    > nieunikniona. Nie bedzie z tego nic.

                                                    Bo Ty tak autorytarnie stwierdziłaś. smile))))

                                                    To może jakieś praktyczne wskazówki jak taka "walka" ma wyglądać? Skoro była już terapia i inne próby rozwiązania kryzysu.

                                                    Nie chodzi o zagrywki. Chodzi o pokazanie kobiecie, że jest się stabilnym emocjonalnie, radzącym sobie w kryzysowych sutuacjach facetem, który jest w stanie zrobić coś wbrew sobie (nawet odsunąć się, jeśli ona sobie tego życzy), żeby uszczęśliwić kobietę którą kocha.

                                                    > Ja bym tez takiego goscia olala. Nie, to nie. I do widzenia.

                                                    Ona już go olała. Pytanie jest jak zmienić ten stan rzeczy i spowodować ponowne przemyślenie stanowiska.
                                                • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 22:28
                                                  Ja nie oceniałem tych wartości, pozostałem przy stwierdzeniu, że kobiety i mężczyźni kierują się innymi wartościami i tyle.

                                                  Jakoś mnie to niespecjalnie wyprowadza z równowagi, po prostu to przyjmuję. Za to Ciebie to irytuje. Ciekawe dlaczego?
                              • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 17:27
                                odpowiadam ci jeszcze raz jak krowie na rowie: jaka wiekszosc?
                                prowadziles jakies badania? moze wiekszoc twoich znajomychm, a moich
                                za to nie.

                                I co z tego wynika? nic. Bo to, ze sa jakies kobiety, ktore chca
                                drogiej markowej torebki nie wynika zadna wiedza na temat zadnej
                                konkretnej kobiety.
                                • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 18:31
                                  No oczywiście jeśli Twoimi koleżankami są karmelitanki to uwierzę.
                                  Kto potrzebuje mody?

                                  Myślisz, że faceci (poza nielicznymi wyjątkami, z których większość jest gejami) potrafią odróżnić buty z CCC od botków od Prady. A jestem w stanie iść o zakład, że prawie każda z Twoich koleżanek odróżniłaby i zachwyciła gdyby takie zobaczyła u drugiej, jednocześnie wzdychając w myśli, że też chciałaby takie mieć.

                                  I uwielbiam jak kobiety żąglują na zmianę w dyskusji przeskakując raz od ogółu raz do szczegółu w zależności od tego jak im jest wygodnie.

                                  Od samego początku piszę ogólnie o kobietach i oczywiście zawsze znajdzie się wyjątek od pewnej średniej, ale to tak jakbyś zaprzeczyła, że twierdzenie "ludzie mają dwie ręce" jest błędne i uzurpowanie na nim wiedzy na temat konkretnego człowieka jest bezsensu, bo wczoraj urodziło się dziecko z jedną ręką.

                                  Jakoś łatwiej mi się żyje zakładając prawdopodobieństwo wystąpienia pewnej wartości średniej i dopuszczając możliwość wyjątku, niż z góry zakładając, że mam do czynienia z wyjątkiem.
                                  • lima Re: z mazur 21.04.09, 18:45
                                    oj facet... co ty tak naprawdę wiesz o kobietach... smilesmilesmile niestety niewiele.

                                    może coś napiszesz o mężczyznach, to chyba Twoja płać? np męzczyznach, którzy
                                    zupełnie nie zważają na "modę"... ale gdy tylko zacznę zarabiać duzą kasę to
                                    kupują sobie lexusa smilesmilesmile

                                    Mazur, czy Ty się może bardziej identyfikujesz z kobietami niz z mężczyznami, że
                                    tak w kółko o torebkach(a jakże z podaniem nazwisk projektantów i orientacji w
                                    cenach), bucikach i makijażu nawijasz smilesmile jak rozumiem- o samochodach to nie
                                    pogadamy?
                                    • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 18:53
                                      O samochodach średnio. Akurat ja bym sobie Lexusa nie kupił, to mniej więcej taka sama marka w tej chwili jak BMW parę lat temu.

                                      Preferuję coś bardziej finezyjnego i stylowego, najlepiej włoskiego. (to pewnie ten silny wpływ kobiecej części mojej natury, który nie ukrywam jest). smile))

                                      Moja wiedza na temat kobiet jakoś wystarcza mi na moje potrzeby i nie narzekam na braki w tym zakresie. Jak będę potrzebował ją zgłębić na pewno nie zwrócę się do Ciebie.
                                      • tricolour Też nie chcę Lexusa... 21.04.09, 18:58
                                        ... bo tym ostatnie bydło najczęściej (podkreślam: najczęściej, nie zawsze)
                                        jeździ. Bydło dowartościowuje się w ten sposób i myśli, że Lexus coś zmienia.
                                        Nie zmienia, a wręcz podkreśla.

                                        Mieszkam we Wrocławiu więc rejestracje zaczynają się na "D". Ostatnio widziałem
                                        rzeczony samochód z durniem (widać po facjacie) wewnątrz, a rejestracja brzmiała
                                        "DO BUZI".
                                        • lima Re: Też nie chcę Lexusa... 21.04.09, 19:07
                                          no proszę. nowe trendy w męskiej modzie. to który model teraz nie jest
                                          "obciachowy" a dobry żeby "dyskretny urok zasobności" pokazać? bo BMki, jak mnie
                                          kolega w pracy uświadomił, to już dawno sa passe jako "te w których wiocha się
                                          wozi".

                                          • to.ja.kas Tri, Mazur 21.04.09, 20:50
                                            odczepcie sie od Lexusa. Mój ostatnio kupił bez przekonania 300
                                            cośtam bo jego błekitny mercedes nie radził sobie z wodowaniem łódki
                                            w trudnym terenie (Tri coś powinien wiedziec na ten temat)i ja
                                            jestem zadowolona. Niejest to mój jeep, ale zawsze siedze wyzej niz
                                            w tm jego pzal sie boze Błekitnym smile

                                            Jestescie nietolerancyjne dziady a ja Was tak lubię tongue_out
                                            • tricolour A rejestrację macie normalną? 21.04.09, 20:54
                                              Jeśli normalną, to OK.

                                              PS. Jestem nietolerancyjnym dziadem. Mam tak fabrycznie i w mojej rodzinie
                                              (także tej, która się właśnie zakłada) to norma.
                                              • to.ja.kas Re: A rejestrację macie normalną? 21.04.09, 20:58
                                                WL cośtam Zadnych "Cycata kaśka" czy jakiś inny dziwoląg smile
                                                Zadny luksus ten leksus tylko tzw rozsadek z 2000r. Łódkę czasem
                                                woduje sie w niekorzystnych warunkach (jak sam wiesz) i trzeba
                                                czegoś wyzej zawieszonego a moim Bolkiem sie nie dzielę tongue_out
                                                • tricolour Cycata jesteś? 21.04.09, 21:01
                                                  Hm... muszę spokojnie pomyśleć i na razie zamilknę. Odezwę się gdy odzyskam głos.

                                                  Tymczasem.
                                                  • to.ja.kas Re: Cycata jesteś? 21.04.09, 21:07
                                                    Odkąd utyłam to cycata. Stad moja joga ostatnio...bo wole siebie
                                                    wiotką niż cycatą tongue_out
                                            • z_mazur Re: Tri, Mazur 21.04.09, 20:59
                                              smile)))

                                              Mój kumpel od wielu lat jeździ kolejnymi beemkami ciągle bolejąc nad tym, jak ta marka, którą kocha bezgraniczną miłością ma zepsutą opinię (to się nazywa miłość mimo wszystko). Teraz zaczyna oddychać z ulgą. smile)))))
                                              • to.ja.kas Re: Tri, Mazur 21.04.09, 21:06
                                                Pisałam to na PP. Nam sie wydaje, ze wybieramy krawat bo nam sie
                                                podoba a dziwnym trafem podoba sie 80% facetów, tak juz jest. Jakis
                                                ciołek czy dwóch uwazaja BMW za markę dla "łysych karków" i okazuje
                                                sie, ze BMW jest passe. A ja w Poznaniu wozona byłam BMW przez
                                                piękna blondynkę z klasą (ONA dzięki raz jeszcze) i w żaden sposób
                                                ani związana nie była ani nie przypominała łysego napakowanego
                                                pudziana. I uwazam, ze to niesprawiedliwe, ze ktos nie skorzysta z
                                                oferty tego niesamowicie wygodnego samochodu bo jakas głupia gęś czy
                                                idiota uwazaja ze to auto dla mafii.

                                                Ale co ja bede o stereotypach. Wszystko juz tu w swoim czasie na ten
                                                temat napisałam.

                                                Masz anielska cierpliwosc (mimo, że na PP sie z Toba kłoce tongue_out)
                                                • z_mazur Re: Tri, Mazur 21.04.09, 21:13
                                                  No mój kumpel zdecydowanie nie jest piękną blondynką. Wręcz przeciwnie, kawał chłopa z niego na dodatek lubi krótko podstrzyżone włosy (często chodzi na basen i to jest praktyczne).

                                                  Czasem jednak korzysta z "przywilejów" związanych z tym jak są odbierani kolesie z takimi fryzurkami za kółkiem BMW. Dość łatwo mu np. wymusić pierwszeństwo, lub wcisnąć się w korku, jakiś taki lekki respekt innych użytkowników drogi jednak jest. smile))))
                                                  • to.ja.kas Re: Tri, Mazur 21.04.09, 21:17
                                                    Jak jadę "Bolkiem" to nie musze udawac łysego kolesia by wcisnąć sie
                                                    w korku. Ciiii zaraz Tri mi powie jaka jestem niemoralna bo łamię
                                                    czasem przepisy drogowe tongue_out
                                      • lima Re: z mazur 21.04.09, 18:59
                                        o, tego jestem pewna, że zwrocisz się do takiej kobiety która Twoje teorie w
                                        100% poprze i będzie sobą reprezentować. przeciez inaczej być nie może.
                                        • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 19:06
                                          No i znowu doszliśmy do punktu, w którym nie chce mi się dalej dyskutować. smile
                                          • lima Re: z mazur 21.04.09, 19:07
                                            to nie dyskutuj smile przecież cię nie zmuszam.
                • kicia031 Re: z mazur 21.04.09, 14:29
                  chyba zapominasz Kiciu, ze kobiety samodzielne, ambitne, znajace
                  wlasna wartosc
                  > i radzace sobie w zyciu, chetniej przyjmuja role zdobywcy (same
                  ustawiajac
                  > wysokosc poprzeczki)niz zdobywanej

                  Nie musisz mi o tym przypominac, sama przez wiele popelnialam ten
                  blad. Na szczescie oprocz bycia samodzielna, ambitna, znajaca swoja
                  wartosc i radzaca sobie w zyciu mam jeszcze te wlasnosc, ze CZASAMI
                  ucze sie na bledach.
                  >
                • kami_hope Re: z mazur 21.04.09, 21:18
                  Bawią mnie stereotypy, a jeszcze bardziej, kiedy ktoś myślący
                  stereotypowo, uznaje swoje poglądy za aksjomat.
                  No więc ja – kobieta świadoma swojej wartości, wartości nie
                  wyimaginowanej, a opartej na własnych dokonaniach – mimo, że z
                  łatwością odnajduję się w roli zdobywcy, to nic a nic nie dają mi te
                  zdobycze satysfakcji. Dlaczego? Bo to nie sztuka odczytać fascynację
                  w czyichś oczach, kiedy było się jej autorem (autorką). Ja lubię być
                  zdobywaną… Fakt, poprzeczkę stawiam wysoko… nie z próżności, a ze
                  świadomości, iż mam mężczyźnie wiele do zaoferowania. I jedynie
                  taki, który się wykaże (nie dla samego wykazywania się, a z
                  rzeczywistej wiedzy o siłach nośnych związku jaki chciałby ze mną
                  współtworzyć, będzie w stanie docenić wartość „oferty”wink przyniesie
                  obopólną satysfakcję.
                  Różnimy się, prawda?

                  • z_mazur Re: z mazur 21.04.09, 21:33
                    Jeśli to było do mnie, to w tej kwestii nie różnimy się aż tak bardzo.

                    Jednak coś jest w powiedzeniu, że to nie mężczyzna wybiera i zdobywa kobietę, tylko kobieta daje się zdobyć wybranemu mężczyźnie.

                    Boszz, znowu kolejny stereotyp. smile))))))
                    • kami_hope Re: z mazur 21.04.09, 21:42
                      Nie, Z_mazur. To było w odniesieniu do wypowiedzi autorki:
                      Fasolmama/21.04.09; 13:37
                      >chyba zapominasz Kiciu, ze kobiety samodzielne, ambitne, znajace
                      wlasna wartosc
                      i radzace sobie w zyciu, chetniej przyjmuja role zdobywcy (same
                      ustawiajac
                      wysokosc poprzeczki)niz zdobywanej

                      (drzewko się rozrosło, stąd mała przejrzystość)

                      >Jednak coś jest w powiedzeniu, że...
                      "coś jest", to jeszcze nie stereotyp smile
                  • fasolmama Re: z mazur 21.04.09, 22:06
                    dla mnie stereotypowym jest myslenie kobiet, ze
                    to mezczyzna powinien zdobywac, zabiegac smile

                    proba przelamania u kobiety tych stereotypow moze nawrocic relacje partnerow na
                    wlasciwe tory i przywrocic w zwiazku rownowage relacji

                    caly czas odnosze to do pierwotnego watku, konkretnie opisanej sytuacji

                    wogole to jakas jatka sie wywiazala

                    i tak sie zastanawiam, czym ty z_mazur tak sie naraziles ze cie tu oczywisty
                    lincz spotyka? wink

                    • to.ja.kas Re: z mazur 21.04.09, 22:14
                      fasolmama napisała:

                      > i tak sie zastanawiam, czym ty z_mazur tak sie naraziles ze cie tu
                      >oczywisty lincz spotyka? wink
                      Złe wybory ciągną sie za czowiekiem jak smród po gaciach smile
                    • kami_hope Re: z mazur 21.04.09, 23:08
                      >chyba zapominasz Kiciu
                      zwrot skierowany bezpośrednio; „zapominasz” – jako stwierdzenie
                      autorytatywne, odbierające szansę powątpiewania

                      >ze kobiety samodzielne, ambitne
                      które kobiety? Jesteś znawczynią wszystkich kobiet? Wykazałam Ci, że
                      nie jesteś!

                      >chetniej przyjmuja role zdobywcy
                      na czym opierasz swój pogląd? Polemizując z tym poglądem, powiem, że
                      przejmowanie roli zdobywcy przez kobietę często – obok innych
                      aspektów – towarzyszy tzw. syndromowi kobiety kochającej za bardzo.
                      Wyjaśnię w sposób bardzo oględny, kobieta zdobywająca (mężczyzn)
                      rekompensuje swoje ukryte kompleksy lub/i straty poniesione w
                      dzieciństwie (najczęściej ze strony bezuczuciowego ojca), często
                      obiektem zdobywanym staje się mężczyzna niedostępny (toż to
                      Twoja „wysoka poprzeczka”wink.

                      >proba przelamania u kobiety tych stereotypow moze nawrocic relacje
                      partnerow na wlasciwe tory
                      jakie to są „właściwe tory”?

                      >i przywrocic w zwiazku rownowage relacji
                      na czym polega równowaga relacji w związku?
                      Ja rozumiem pojęcie równowagi i harmonii w ujęciu różnic
                      zdeterminowanych płcią. Polecam poszerzyć wiedzę z antropologii
                      (antropologia fizyczna/płci).

                      Przy tej okazji, kolejny raz staję niejako w obronie Kici, której
                      wciska się pewne poglądy, uznawane za powszechne
                      (oczywiście „powszechne” są tylko w mniemaniu Was – uczestników tej
                      konfrontacji)
        • mikolajek7777 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 23.04.09, 10:32
          Uważam że dobra to rada i już otym myślałem tylko było trudno. Teraz chyba już
          bede potrafił. Dzięki smile)
        • rozsadek5 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 03.03.19, 22:11
          I na koniec powie... w ogóle się nie interesował, unikał mnie czyli mu nie zależy na mnie.
          Tak źle i tak niedobrze.
    • sauber1 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 21.04.09, 11:44
      mikolajek7777 napisał:

      > Jestem facetem co rzadkie na tym forum.

      Może i rzadkie ale częste, szczególnie dużo podczytujących ukradkiem bywa. Skoro
      jeszcze Twoja żona w ogóle nie chce rozmawiać na temat powrotu i mówi, że chce
      rozwodu i przekonana jest, że nie ma już podstaw do odbudowania związku, to nie
      pozostaje Ci nic innego jak pogodzić się z tym faktem. Jaki sens jest się męczyć
      i siłę robić sobie nadzieje, cudów nie ma, niemniej jednak w pewnych kręgach
      należy w nie wierzyć. Takie podobne pytania codziennie wielu ludzi sobie zdaje,
      jedni biorą swoje życie we własne ręce i budują sobie świat nowych marzeń, inni
      brną w tym po uszy aż do niebezpiecznych granic nienawiści w przekonaniu
      czynienia dobra, bo dzieci, bo coś tam może się jeszcze kiedyś zmienić (a kiedyś
      to najczęściej nigdy!), ale jak komuś patrzeć w oczy kiedy unika wzroku, czas
      szybko płynie a pokaleczonym ludziom ciężko jest się odnaleźć.
      Moja stara sprawdzona rada - stań przed lustrem i zapytaj wprost tego
      najmądrzejszego człowieka, a i zrób tak dokładnie, a nie będziesz nigdy żałował
      swojej decyzji.
    • zmeczona100 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 21.04.09, 12:35
      mikolajek7777 napisał:
      Kocham ją bardzo, potrzebowałem tylko czasu żeby wszystko
      > wróciło do normy.

      Możesz napisać, co to jest wg Ciebie norma? Czyli czego dokładnie
      oczekiwałeś?
    • lima Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 21.04.09, 14:49
      > Jestem facetem co rzadkie na tym forum.

      >Co się mogło stać i jak to ,posklejać?


      no rany... pytanie jest bezbłędne smile i takie.....męskie.

      typu "przecież Mnie ten związek odpowiada, więc niby dlaczego żona go nie chce?"
      ... ech..życiewink
      • to.ja.kas A ja zgadzam się z Mazurem 21.04.09, 15:41
        sama jestem dokładnie takim samym przypadkiem i znam conajmniej
        kilka kobiet które w sytuacji gdy facet "się oddalał" nagle
        postanowiły zareagować i go odzyskać, mimo iż wydawałoby się iż
        zupełnie nie były nim zainteresowane.
        Na ten temat napisano nawet sztukę pt. "trzy faksy" (wystawiana
        zarówno w teatrze jak i w teatrze TV) wink

        I ani ja, ani moje znajome nie nalezymy do kobiet zakompleksionych
        które lubia i musza latac za facetem...o co to to nie. Mam wrażenie,
        że każda z nas jest "zadziora" i zadziałało chyba właśnie to i
        słynne "cooo, on mnie nie kocha? Chce sie wymiksowac? Oooo to ja juz
        mu udowodnie, ze on zyc beze mnie nie moze" jak również "zaraz,
        zaraz a on gdzie sie wybiera, przeciez on jest mój" (oczywiscie, ze
        to uproszczenie, ale mniej wiecej tak to dziala)

        Nic mnie tak nie wnerwia jak rozmamłany facet łażacy mi za tyłem i
        skomlący "ale ty mnie kochaj a ja ci swiat do nóg poloze". Jedyny
        odruch jaki wtedy mam to dac kopa.
        Dla mnie męzczyzna ma byc partnerem i poza zaangazowaniem ma mi
        dostarczac chociaz ciut adrenaliny. Mam wiedziec, ze on sie
        angazuje, ale ze ja tez jak chce to utrzymac to mam ruszyc cztery
        litery i zadbac o niego bo inaczej mimo milosci wielkiej on mi
        powie "no trudno kochana, ale ja sobie ide".
        Ma byc partnerem nie pierdoła.
        I nie wiem czy to oznacza, ze kreci mnie bieganie za facetem...no
        Mój by sie z tego usmiał smile
        • to.ja.kas Re: A ja zgadzam się z Mazurem 21.04.09, 15:47
          Zakładam, że żona autora watku nie jest kobietą-pierdołą która bez
          faceta żyć nie może bo inaczej nie zgodziłaby sie na 3 miesieczny
          okres próbny i nie powiedziałaby po tych 3 miesiącach "spadaj".
          Wiec mysle, ze moze sie tak dziać, że ona sobie całkiem nieźle radzi
          i potrzebuje partnera i faceta a nie podnóżka (podnóżkiem mozna sie
          stac potem smile ). I rację ma Mazur, że powinienes stać sie
          atrakcyjny , usmiechniety i taki w jakim ona się zakochała a nie
          marudny.

          No chyba, że tak jej dałes do wiwatu w małżeństwie , że nie ma szans
          na zaiskrzenie...albo, że ona juz kogoś ma.
      • to.ja.kas Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 21.04.09, 21:20
        Dokładnie takie samo pytanie jak pytanie poswiecajacej sie dla męza
        żony "no przeciez sprzatam, gotuje, prasuje i tak sie poswiecam a on
        mnie ma w dupie".
        Nie wiem do czego ma prowadzic to udowadnianie wyzszosci jednej płci
        nad druga?
        Chyba tylko do tego, ze coraz wiecej sfrustrowanych ludzi (głownie
        babek) tongue_out
    • errormix Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 21.04.09, 15:53
      Wszyscy, którzy dzielą się tutaj swoimi radami czy wskazówkami mają rację (nawet
      jeśli między sobą się nie zgadzają). Bo wszystko to znają z własnego
      doświadczenia. W jednym przypadku zadziałała izolacja i pozostawienie
      partnera/partnerki samej dla opamiętania się bądź też zauważenia w tobie
      "faceta", a w innym walka i próby ratowania tego co jeszcze się da.

      Twoim zadaniem jest wybrać metodę optymalną, a w tym nikt ci tutaj nie pomoże.
      To ty znasz swoją żonę, ty wiesz jak może zareagować i czy jest dla was szansa.

      Ja byłem (jestem) w podobnej sytuacji. Przez 4 pierwsze miesiące prosiłem,
      tłumaczyłem, proponowałem "pogódźmy się, narobiliśmy błędów, przebaczmy sobie i
      ratujmy to co jeszcze można ratować". Bez efektu. Za każdym razem słyszałem "To
      twoja wina, mów za siebie, mów w liczbie pojedynczej". Przez to jednak, że wciąż
      wyciągałem do niej rękę, moja żona poczuła swoją wyższość w sytuacji, w której
      się znaleźliśmy. Uznała, że powinienem przychodzić i prosić ją o przebaczenie
      jeszcze przynajmniej kilka razy, coraz bardziej posypując sobie głowę popiołem,
      bo przecież już tak wielokrotnie robiłem i zawsze wychodziło na to, że winny
      wszystkiemu jestem ja.

      Tymczasem z mojej strony przyszła faza "odstawienia". Dałem żonie wolną rękę -
      żadnych rozmów, prób kontaktu. Zgodnie z zasadą "dbam o siebie, zajmuję się
      dzieckiem i kończę z błagalnymi prośbami i jękami. Pokażę, że jestem facetem" -
      rezultat - dostałem pozew o alimenty i rozdzielność majątkową, nie dlatego, że
      nie dawałem pieniędzy, bo było akurat odwrotnie, ale jak powiedziała swojej
      rodzinie moja żona "On do mnie nie przyszedł i musi za to zapłacić".

      Konkluzja: Musisz wiedzieć czego chce twoja żona i czy ty to jesteś w stanie jej
      dać.

      Jak widać w moim przypadku, moja żona przegapiła moment, kiedy była jeszcze
      szansa. A wszystko co jest teraz to konsekwencja, tego jej "przegapienia".


      • lima Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 21.04.09, 16:04
        > Konkluzja: Musisz wiedzieć czego chce twoja żona i czy ty to jesteś w stanie
        jej dać.


        bardzo słuszna konkluzja.
        tylko gdy obu stronom będzie w związku dobrze to on przetrwa. ważne rozeznanie
        swoich i małżonka możliwości i potrzeb. nie tylko zaspokojenie swoich potrzeb.


        > Jak widać w moim przypadku, moja żona przegapiła moment, kiedy była jeszcze
        szansa. A wszystko co jest teraz to konsekwencja, tego jej "przegapienia".

        chyba oboje coś przegapiliście... Ty mogłes wcześniej "walnąc pięścią w stół" by
        ją zatrzymać w destrukcji, ona mogła wcześniej zmienić traktowanie Ciebie...
        wiesz - kiedy się wreszcie do czegoś dorośnie i zrozumie sedno problemu - to
        może już w tym układzie być "pozamiatane". i trzeba się z tym pogodzić.
      • rybak Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 21.04.09, 16:45
        Nie ma wyraźnie działającej na OBIE strony związku chemii, rodzącej
        altruizm (jak zwał, tak zwał) i zaufanie - przy czym cholera wie,
        jakie powinny być ich proporcje - nie ma nic! Dogadywanie się,
        owszem - jak jest to pierwsze. Albo - jeśli jest jasno uświadomione
        sobie przez obie strony dobro wyższe (o - dziecko na przykład).
        Gdy chemia działa tylko w jedną stronę, to szybko i altruizmu, i
        zaufania, i chęci brak. A gdy przy tym dziecko się nie liczy - uuuu,
        to gorzej niż wyrok. Dla tej strony, na którą chemia działa.
        Bo dla tej, na którą nie działa - to są już tylko interesy. A w
        interesach - jak to w interesach. Albo jak na wojnie. Moje jest i
        będzie mojsze niż twojsze. A chcesz mieć twojsze, to płać. Tym lub
        owym. Zaś jeśli mimo to uważasz że jednak twoje jest twojsze, to ja
        ci udowodnię, że mojsze będzie najmojsze!

        Odpuść sobie. Usiądź se w weekend nad pobliską rzeczką i popatrz na
        jej nurt. Pomyśl, że dobrze byłoby za kilka lat siedzieć tak no nie
        wiem - z kimś kto kocha bezwarunkowo i kogo kochasz równie mocno. Z
        dzieckiem choćby. To czasem pomaga. Uświadomienie sobie, że nawet
        najmniejszej rzeczki patykiem nie popchniesz. Ani nie zatrzymasz.
        Możesz sobie na nią najwyżej popatrzeć i wyciągać wnioski.
        Człowieku - naszych uczuć nie kontrolujemy bez reszty, choć niekiedy
        robimy wszystko, żeby tak było, a na cudze chcemy wpływać? Zapomnij.
        Będzie co ma być. ZMazur ma rację.
        Tyle.
        • sauber1 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 21.04.09, 19:26
          Jaki jest sens dywagacje snuć na oczywisty temat, kiedy nie ma uniwersalnej
          recepty na tą przypadłość, mówiąc krótko bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje
          chciało naraz. Kiedy kończą się schody zaczyna się wojna, potem tylko dzieci
          ofiarami i kółeczko pokoleniowo zaczyna się kręcić. Ja się nigdy nie ożenię ... wink
          www.youtube.com/watch?v=sgTafCVlhA4
          • to.ja.kas Ide spac 21.04.09, 23:08
            i przed snem powiem tak.
            Jesli kobieta nie z tych co to potrzebuja dopieszczenia i
            zawisniecia na meskim ramieniu a chca partnera to jest szansa na to
            ze jej minie "foch" (stosuje skróty ale spiaca jestem) jak facet
            okaze sie egzemplarzm męskim, wartosciowym, zabawnym, troskliwym ale
            nie narzucajacym sie, dowcipnym i wesołym który potrafi poprawic
            nastroj, odpowiedzoalnym równiez za granice które stawia itd niż
            ciamcia ramcia (za Giertychem) który zaklina na wszystko by zostac i
            swoje ja i własne cele podporzadkowuje jednej osobie.
            Nie poznałam osobiscie kobiety ktora ceni typ "mieczaka" (skrót
            myslowy).
            Ba, sama zostawiłam ideła który mnie kochal tak, ze był na rozkaz i
            rozumiał wszystko.
            Ale to długa historia.
            • niedowiary77 Re: Ide spac 22.04.09, 00:21
              to.ja.kas napisała:


              > Ba, sama zostawiłam ideła który mnie kochal tak, ze był na rozkaz i
              > rozumiał wszystko.


              I na tym też polega życie, mamisynków nikt nie lubi i mi to wisi , że może
              niezbyt poprawne politycznie to stwierdzenie wink
              • to.ja.kas Re: Ide spac 22.04.09, 00:25
                Bo facet ma miec przede wszystkim siłe i charakter bo to daje
                poczucie bezpieczeństwa potem siłe i charakter i jeszcze raz siłei
                charakter. I dopiero miłosc faceta który ma siłe i charakter do tego
                zasady jest w cenie. I nawet jak sie jest "bondem w spodnicy" to
                takiego faceta zwyczajnie sie ceni. Bo taki facet ma siłę i przy nim
                można czuc sie bezpiecznie, a nie bac sie ze mu sił zabraknie albo
                mu sie odwidzi.
                • rybak A widziałaś kiedyś matrioszkę? 22.04.09, 01:00
                  Taką lalę w lali, w lali? Jedne są pomalowane jak gubernator
                  Kalifornii, inne jak Putin...
                  A wszystkie mają warstwy...
                  A im głębiej, tym cieńsze.
                  Tacy są mężczyżni. I siła czy odpowiedzialność nie mają z tym nic
                  wspólnego - błąd logiczny.
                  Jeśli kobieta widzi w nich te wewnętrzne warstwy - czyli - jeśli
                  zdejmą przy niej pancerz - (o żesz, gadam jak Shrekbig_grin - to może ich
                  uszczęśliwić albo - wykończyć pstryknięciem palców. Twórca wątku -
                  zdjął pancerz. Przed niewłaściwa kobietą. Będziesz go za to winić?
                  Że pokochał do gotowości samozatraty?
                  No to gratuluję znajomości mężczyzn.
                • rybak I na koniec 22.04.09, 01:12
                  I pewnie dlatego pierwsze, co kobieta robi, jak pozna mężczyznę,
                  który ją zainteresuje, to inwestuje w porządną piłę tarczową z
                  ostrzem do cięcia blachsmile)). Bo bez tego - bez dotarcia - przez
                  seks, rozum, uczucie, domowe ciepełko - i co tam jeszcze - pod ten
                  pancerz - jest wobec każdego mężczyzny - największego nawet
                  ciaptaka - bezradna i bezsilna. A może Twój ideał to po prostu ktoś
                  taki, kto przy silnej kobiecie woli... nie zdejmować pancerza?wink
                  I powtarzam - odpowiedzialność nie ma z tym nic wspólnego.
                  Nie ma ludzi, tym bardziej mezczyznbig_grinD - w 100 procentach
                  odpowiedzialnych. Są tacy, co jeszcze nie trafili na swoją rafę.
                  Albo - na swoją konieczność wyboru.
                  Dobranoc.
                  • rybak Re: I na koniec 22.04.09, 12:02
                    A dziś najpierw napisałem potężny esej na ww temat, potem
                    skasowalem, a teraz tylko wniosek po nieprzespanej nocy:

                    Facet - patrząc od zewnątrz- pancerz, miękki - twardy rdzeń;D
                    Kobieta - od zewnątrz - miękka - pancerz - miękka.
                    Im głębiej - tym bardziej się chronią.
                    Pod pancerzem u kobiety - jest ona i dzieci. Facet tam wstępu nie
                    ma. Prawie nigdy. Jak go wpuszczą, a spaskudzi - dead!
                    To samo jest facet ma pod tym miękkim. Kobieta tam wejścia nie ma.
                    Tyle.
                    A że relacje między nimi zaczynają się toczyć po zdjęciu tej
                    pierwszej zewnętrznej warstwy...
                    Wnioski (na trzy strony maszynopisu) pozostawiam szybkomyślącym. Ja
                    idę do roboty.
                    • to.ja.kas Re: I na koniec 22.04.09, 12:07
                      Ja musze to sobie najpierw rozrysować smile
                      Miłej pracy
                      • maryalex wow 22.04.09, 16:24
                        przypomniały mi sie dawne przekomarzania...
                        Jedni poczuli się dowartościowani, że znów są na językach kobiet i o
                        nich się mówi ba! kłóci nawetsmile)))

                        crazy odpuść, nie ma sensu,

                        co do meritum postu, jeśli facet ucieka i milknie jest tchórzem,
                        poddaje się walkowerem, walczyć o kobietę to jest to.
                        Zdobycie jest sztuką, którą znają chyba od czasow Jaskiniowców (?)smile

                        Chłopaku z Mazur dałes się podpuścić jak dziecko,
                        szkoda, bo człowiek oczekiwał pomocy, a rozegrała się bitwa,
                        zachowajmy równowagę, niech kobiety mówią za siebie a męzczyźni za
                        siebie, nikt nie lubi kiedy mu się przypisuje cechy a zwłaszcza
                        kiedy to robi płeć przeciwna,taki lajf. Facet jest przewidywalny,
                        kobieta nie jest i tego się trzymajmy.





                        • crazyrabbit Re: wow 22.04.09, 17:05
                          Mary, jak widzisz, odpuściłam, żeby nie zniżyć się do tego poziomu.

                          Myślę, że brakuje tu moderatora z prawdziwego zdarzenia.
                          Chciałoby się krzyknąć: Anju_pl, wróć!!!!

                          Miło Cię widzieć, Maryalex smile))
                          • maryalex Re: wow 22.04.09, 17:16
                            wink musimy kiedyś zrobić zlot czarownicsmile))
                            • crazyrabbit Re: wow 22.04.09, 17:24
                              maryalex napisała:

                              > wink musimy kiedyś zrobić zlot czarownicsmile))

                              Mówisz i masz smile))
                              Ja w sumie... mobilna jestem smile))
                          • z_mazur Re: wow 22.04.09, 18:34
                            > Miło Cię widzieć, Maryalex smile))

                            Chyba zaraz padnę ze śmiechu.
                            Crazy, przeszłaś samą siebie.
                            • crazyrabbit Re: wow 22.04.09, 23:26
                              "No cóż" powiedział Królik, przeżuwając liść eukaliptusa. "Nadymaj
                              się i podskakuj, nawet zabawny jesteś, jak ludzik Michelin'a."
                              Królik sięgnął po nowy listek. "Ale niestety, na kobietach znasz się
                              tak, jak ja na hodowli bananów". Królik zaczął żuć nowy listek. "No,
                              te misie koala, to wiedzą, co dobre smile". Uśmiechnął się i wyszedł do
                              realnego świata, lekko trzaskając drzwiami...
                              • z_mazur Re: wow 23.04.09, 00:52
                                > Uśmiechnął się i wyszedł do
                                > realnego świata, lekko trzaskając drzwiami...

                                Oby na dłużej, najlepiej pozadawać się z jakimiś mułami. Obawiam się jednak, że to tylko czcze obietnice. smile))))
                                • maryalex Re: wow 23.04.09, 10:56

                                  > Oby na dłużej, najlepiej pozadawać się z jakimiś mułami. Obawiam
                                  się jednak, że
                                  > to tylko czcze obietnice. smile))))

                                  Z i tu mnie zaskoczyłeś...
                                  Ty i do kobiety aż tak...
                                  • z_mazur Re: wow 23.04.09, 11:10
                                    > Z i tu mnie zaskoczyłeś...
                                    > Ty i do kobiety aż tak...

                                    M, każdy ma jakieś granice. Najpierw odpusczałem, starałem się
                                    wykazać zrozumienie. Po takim czasie jaki minął stwierdziłem, że
                                    spróbuję innej taktyki: "oko za oko, ząb za ząb" i powiem szczerze,
                                    że nie wiem jaki odniesie skutek ale zdecydowanie bardziej mnie bawi.
                                    • maryalex Re: wow 23.04.09, 12:23
                                      ja nie pytam i nie oczekiwałam tłumaczeń,
                                      ja poprostu zobaczyłam co napisałeś i oniemiałam,
                                      tylko tyle, to nie jest zabawne dla mnie.

                                • crazyrabbit Re: wow 24.04.09, 08:56
                                  Nie wiem, dlaczego uroiłeś sobie, że ja nic innego nie robię, tylko
                                  śledzę twoje wypowiedzi i obmyślam, jak ci dopiec.
                                  Dla mnie nie istniejesz jako realna osoba, jesteś tylko wirtualnym
                                  bytem, jakich wiele na forum GW.
                                  I czy jest to z_mazur, samotny_hrabia, zdołowany_zenon czy
                                  załamany_zenobiusz, to dla mnie wszystko jedno.
                                  Czasem nie podoba mi się albo śmieszy, co i jak pisze jakiś nick i
                                  mam głęboko w nosie to, kim ten ktoś jest w realu. Tak trudno to
                                  zrozumieć?
                                  A ty dostajesz piany na ustach na sam widok mojego nicka… to jest
                                  chore, a nie śmieszne…
                                  Z resztą, sam właśnie wystawiłeś sobie bardzo kiepskie świadectwo…

                                  Inteligentni ludzie zrozumieją, co tu napisałam. Mam nadzieję, że ty
                                  również.

                                  I załóż kaganiec swojemu żałosnemu ratlerkowi obronnemu, bo kiedyś
                                  sama zrobi sobie krzywdę…
                                  • to.ja.kas Re: wow 24.04.09, 10:42
                                    crazyrabbit napisała:

                                    > I załóż kaganiec swojemu żałosnemu ratlerkowi obronnemu, bo kiedyś
                                    > sama zrobi sobie krzywdę…

                                    Domniemywam, że to o mnie.
                                    Ty naprawde królik uważasz, że to Mazur jest żałowsny?
                                    big_grin
                                    • maryalex Re: wow 24.04.09, 13:55
                                      Kasia proszę Cię...on nie potrzebuje adwokata
                                      Królik obiecałaś! wink dam Ci znać i pogadamy jakoś,
                                      a to czy Mazurek uważa to za śmieszne i żałosne to mnie mówiąc
                                      delikatnie i subtelnie nie interesujesmile

                                      • to.ja.kas Re: wow 24.04.09, 14:09
                                        Mary a skąd wiesz czego on potrzebuje? Ciebie tez poderwał i
                                        porzucił i teraz za EKSPERTA robisz ?wink)))

                                        A za kogo uważa mnie królik to mnie mówiąc delikatnie i subtelnie
                                        nie interesuje smile
                                        • maryalex Re: wow 24.04.09, 14:13
                                          smile)) doceniam próbę
                                        • maryalex Re: wow 24.04.09, 14:45
                                          Ciebie tez poderwał i
                                          porzucił i teraz za EKSPERTA robisz ?wink)))

                                          Ale z tego to się obśmiałam jak norkasmile))))))
                                          miłego weekendu Kasiu!
                                          • sauber1 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 24.04.09, 16:06
                                            Sorki że się wcinam, ale ja co do tematu tylko jedno zdanie. Jak od mojego
                                            sąsiada żona odeszła to dał na mszę, być może ze szczęścia?
                        • z_mazur Re: wow 22.04.09, 18:19
                          > niech kobiety mówią za siebie a męzczyźni za
                          > siebie, nikt nie lubi kiedy mu się przypisuje cechy a zwłaszcza
                          > kiedy to robi płeć przeciwna,taki lajf. Facet jest przewidywalny,
                          > kobieta nie jest i tego się trzymajmy.

                          A czemu miałoby służyć takie ograniczone. Dla mnie cenna jest opinia kobiet o mężczyznach. Wiele mi mówi o sposobie ich postrzegania wielu rzeczy. Szkoda, że kobiety czasem nie chcą się wsłuchać w to co i jak postrzegają w nich mężczyźni. No cóż, ich strata.

                          A zdaniem mężczyzny kobieta wcale nie jest aż taka nieprzewidywalna. Z grubsza można założyć, że zareaguje emocjonalnie. smile)))

                          I po raz kolejny zadaję pytanie, bo mnie ono strasznie fascynuje.
                          Jak miałaby w praktyce wyglądać w przypadku założyciela wątku "walka" o żonę. Bo poza sloganem "walcz o nią", nic więcej tu Panie nie napisały.

                          Kobieta nie chce z nim gadać, nie chce jego powrotu, nie chce jego zabiegów. Proszę w paru punktach konkretne rady, co facet powinien zrobić w tej sytuacji. Nie mogę się doczekać odpowiedzi.
                          • sauber1 Re: wow 22.04.09, 18:29
                            z_mazur napisał:


                            > Kobieta nie chce z nim gadać, nie chce jego powrotu, nie chce jego zabiegów. Pr
                            > oszę w paru punktach konkretne rady, co facet powinien zrobić w tej sytuacji. N
                            > ie mogę się doczekać odpowiedzi.

                            Bez uzasadnionej wątpliwości zdecydowana większość facetów w takich przypadkach
                            idzie na wódkę, a potem to już czyni nie myśląc, niewątpliwą zgubą to dla tych
                            słabych, nieporadnych, zagubionych w życiu ... i jw o tym lustrze, śmiem
                            twierdzić że z każdej sytuacji jest wyjście wink
                            • sauber1 Re: wow 22.04.09, 18:34

                              > ... i jw o tym lustrze,

                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=94314691&a=94327699
                          • tricolour Walka o żonę wygląda tak: 22.04.09, 18:53
                            Jeśli są szanse (nigdy nie wiadomo czy są szanse - to można tylko wyczuć, a to
                            słabe narzędzie poznawcze) to można porozmawiać. Z rozmowy najczęściej wynika
                            czy są szanse.

                            Jeśli z rozmowy wynika, że szans nie ma (tu trzeba się liczyć, że kobieta nie za
                            bardzo wie, co mówi - to znaczy: może mówić inaczej niż uważa), to sprawę
                            odpuścić, pójść na wódkę i nie wrócić.

                            Koniec.
                        • rybak Re: wow 22.04.09, 19:05
                          Tak jest!
                          ;D
    • sauber1 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 22.04.09, 18:22
      mikolajek7777 napisał:

      > Jestem facetem

      Gdyby mnie ktoś poprosił o skomentowanie i podsumowanie tego, powiedziałbym, że
      już to ktoś przepięknie zrobił i to w kilku dosłownie słowach. Pozwolę sobie
      zacytaować "Facet jest przewidywalny, kobieta nie jest i tego się trzymajmy." smile
      W razie co to byłem w kinie i tego będę się trzymał, a resztę proszę sobie
      dorysować smile))
      • rybak Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 23.04.09, 17:40
        sauber1 napisał:

        > mikolajek7777 napisał:
        >
        > > Jestem facetem
        >
        > Gdyby mnie ktoś poprosił o skomentowanie i podsumowanie tego, powiedziałbym, że
        > już to ktoś przepięknie zrobił i to w kilku dosłownie słowach. Pozwolę sobie
        > zacytaować "Facet jest przewidywalny, kobieta nie jest i tego się trzymajmy." :
        > )
        > W razie co to byłem w kinie i tego będę się trzymał, a resztę proszę sobie
        > dorysować smile))

        /////////////

        ...Dorysować oczywiście na małej makietce, jak mówił niezapomniany Walczewski,
        bodajże w Vabank2. I te warstwy wink, i różnice. A wnioski drobnym maczkiem na
        odwrocie. A potem zmiąć, wywalić, napić się wódki, otrząsnąć się i żyć dalej.
        Kończąc to, co trzeba skończyć i otwierając się na rzeczywistość taką, jaka
        jest. Bo innej nie będzie.
        I - jeśli nie daje się inaczej - Twórco Wątku - pamiętając tylko to, co było
        dobre. I będąc za to dobre dozgonnie wdzięcznym.
        Czego i twórcy wątku, i Paniom i Panom licznie tu zgromadzonym - serdecznie
        życzę, znów spływając do siebie - bo jako chłopina prosty, etc. - strasznie nie
        lubię wirtualnego mordobicia i zapasów w kisielu.
        ;D
    • panda_zielona Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 24.04.09, 16:26
      Drogi Założycielu wątku oczekiwaleś jakiegoś wsparcia i oparcia, a
      tymczasem wywiązała się zupełnie niepotrzebna pyskówka miedzy
      ludźmi,którzy kiedyś tam byli sobie bliscy i rozstali sie jak widać
      niezbyt sympatyczny sposób.A rada dla Ciebie:właśnie w rozmowach w
      toku poszukują takich jak Ty/chcących walczyć/może zgłoś się,a jak
      to nie pomoże przekonać Twojej żony to pozostaje Ci tylko sędzia
      Anna Maria Wesołowska.

      Ona też tego czasu chciała a teraz jest zupełnie inna.
      A zastanowiłeś się dlaczego? Może ktoś pojawił się w międzyczasie
      albo i wcześniej i rozwód jest jej na rękę.
      • leelay Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 28.04.09, 08:44
        świetne rzeczy Ci tu ludzie doradzają. Nie słuchaj. Musisz o żonę zawalczyć. Ja
        miałam beznadziejną sytuację, mąż chciał odejść ode mnie jak byłam w ciąży.
        Szukałam róznych detektywów, ale byli za drodzy. Podziemnymi kanałami doszłam do
        ludzi w trójmieście, którzy zajmują się wykrywaniem zdrad. Za połowę pieniędzy.
        Rzeczywiście, maż miał kochankę. Oprócz tego detektywi mieli kontakty do osób,
        które powiedziały mi w jaki sposób zatrzymać męza. Dziś jesteśmy razem. I tylko
        dzięki nim i temu że w porę wykryłam zdradę i wiedziałam jak jego zatrzymać,
        choć to może mało moralne.
        Szukaj rozwiązań jeżeli to możliwe.
        • sauber1 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 28.04.09, 09:34
          leelay napisała:

          >
          > choć to może mało moralne.
          > Szukaj rozwiązań jeżeli to możliwe.

          Zaraz niemoralne...? A tak swoja drogą to bardzo ciekawe czy ta jego wybranka
          jest ładna, zgrabna i czy towarzyska ? Może byśmy z nią mogli porozmawiać, może
          dało by się jeszcze coś załatwić ?
          • leelay Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 28.04.09, 10:02
            niemoralne bo inaczej robione, no ale kazdy sposób wybiera sam i sie na niego
            decyduje. Czyja wybranka? Mowisz o autorze postu? Wybranka mojego męża byla
            ładna i 14 lat mlodsza od niego. No ale nie o to w tym wszystkim chodzilo. ważne
            że znaleźli mi sposób i pomoglismile
            • sauber1 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 28.04.09, 11:13
              leelay napisała:

              > Czyja wybranka? Mowisz o autorze postu?

              Tak szczerze, to pisząc pomyślałem żeby dobrej kawy się napić smile
        • z_mazur Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 29.04.09, 00:42
          Znowu kolejny slogan o walce o żonę, bez jednego konkretu.
          Ma zacząć śpiewać serendady pod oknem? Wysyłać kwiaty? Śledzić ją? Błagać o kolejną szansę? Zaciągnąć ją do łóżka na nieziemski seks?

          Po raz kolejny proszę o coś więcej niż hasło: "walcz o nią".

          Metody, które można zastosować przy próbie odzyskania męża, mają się nijak do metod zastosowanych przy próbie odzyskania żony.
          • sauber1 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 29.04.09, 01:32
            Ok, siedzę sobie tak tu czytam i myślę, a że uderzanie palcem w klawiaturę mniej
            mi sprawia trudności niż obieranie kartofli, a co za tym idzie zmniejsza ryzyko
            zarżnięcia się, to nawet jak ktoś będzie mnie próbował stąd wygnać stawiał opór
            będę i nie straszę, a obiecuję wink
            Mój sąsiad całe życie podkochiwał się w sąsiadce, od dziecka przykładał się do
            nauki, codziennie na nią patrzył wzroku oderwać nie potrafił, a fakt prześliczna
            to kobieta, a i jaka zgrabna? winkA i on niczego sobie, nawet znacznie majętny,
            jednym słowem mówiąc kawał chłopa wink Mimo zaproszenia na osiemnastce jej nie
            zaszczycił obecnością, miał zahamowania, zbyt niską samoocenę jak dla mnie to
            niezrozumiały kompleks, lata mijały, dobra renoimowana uczelnia potem Oxford,
            sąsiadka dziwnym trafem zaszła w ciążę, wystawne weselisko, jak wrócił z
            zagranicy to już małe latały po podwórku, ale nadal w tej kobiecie widział
            wszystko, postawił wielki dom potem podgrzewany basen, park i cudowne drzewa,
            samochody przystawały, robiło to wszystko wrażenie, niesamowicie cieszyło oko, a
            on dumny ze swoich osiągnięć skrycie marząc że podbije jej serce. Potem do USA
            tak kasy narobić. W międzyczasie (sorki za paskudny zwrot) sąsiadka owdowiała, a
            że ładna kobiecinka to afsztyfikanci coraz ładniejszymi furami w konkury
            zajeżdżali. Najstarsze dziecko za mąż wydała. Sąsiad wrócił zza oceanu przywiózł
            ze sobą perskiego kota (czasem faceci tak mają ).Życie toczyło się dalej...
            Któregoś dnia zauważył nieobecność kota przy śniadanku, wiadomo wiosna kwitły
            kasztany. Patrzy, a kot na balkonie u sąsiadki, nie czekał ani chwili, kilka
            kroków dzwonek i olśnienie nadal takie samo jak w dzieciństwie, dla niego
            najcudniejsza kobieta na świecie, owszem było zaproszenie na kawę, ale tym razem
            już nie odmówił, było miło i wesoło i wtedy dopiero jej wyznał to o czym przez
            lata marzył i to że ją niezmiennie kocha nadal. Ona jednym tylko zdaniem , - To
            teraz mi dopiero to mówisz? - odpowiedziała.
          • a.b1 walka o kobiete ma tylko 29.04.09, 11:13
            wtedy sens, jeśli kobieta widzi cień szansy na coś....na zmiany, na
            wspólną przyszłość
            żadne esy, mejle, telefony, nachodzenie znajomych, odwoływania sie
            do wspomnień, próby wywoływania zazdrości, obrażanie nowego
            partnera, błagania o spotkania, szantaże emocjonalne, telefony ze
            szpitali i informacje o wypadkach, gadanie o samotności....
            nic z tych rzeczy nigdy nie przekona kobiety jeśli ona nie widzi
            sensu tego związku, jeśli związek nie ma szans na rozwój, jeśli
            zwyczajnie w związku oddycha jedna osoba a 2 jest jedynie od
            spełniania zachcianek
            • to.ja.kas Re: walka o kobiete ma tylko 29.04.09, 12:04
              Kiedy eks MOjego po odejściu zaczęła widzieć szanse i chęć walki Mój
              ciagle powtarzał, ze trupa sie nie ozywi nawet jakby mu sie
              podłączyło do oddychania kompresor. Jest czas kiedy warto o związek
              walczyc i czas kiedy należy odpuścić bo upierdliwe nachodzenie ,
              zmuszanie, szantaże i łkanie może spowodować tylko nienawiść.
              Partnera z jakim się zyje nalezy słuchac i znac na tyle by wiedzieć
              na którym etapie jest nasz związek.
              I czasem trzeba pozwolic odejść, dać szanse na tesknote i
              przemyslenie...co nie daje gwarancji na powrót żony/męża.

              Zespół Vox śpiewał:
              "Kto wyważać chciałby drzwi otwarte już,
              Kto by chciał się włamac gdy ma klucz.
              Kto by gonił jeśli nie ucieka nikt
              KTO COŚ ZROBI GDY NIE MUSI ROBIC NIC"
          • kicia031 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 29.04.09, 12:52
            Po raz kolejny proszę o coś więcej niż hasło: "walcz o nią".

            Co by na mnie zadzialo:
            1. dobra rozmowa o problemach, uznanie swojego wkladu w ich
            powstanie ( nie chodzi o to, by wziac cala odpowiedzialnosc, tylko
            by przyjac na klate co sie zrobio, zamiast sie przerzucac "a bo ty"
            2. Po ustaleniu, co bylo nie halo, szczere postawienie zmian i praca
            nad nimi. Nie mowie, ze czlowiek ma sie kompletnie zmienic, ale
            realistyczna ocena co mozna zmienic + praca nad tym widoczna dla 2
            strony moze zdzialac cuda.
            3. Okazywanie, ze zalezy - nawet jak cos nie wyjdzie, bedzie klotnia
            czy draka - rozmawiac, prostowac nieporozumienia, nie obrazac sie,
            nie strzelac fochow.
            Wystarczy?
            • leelay Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 29.04.09, 13:16
              Wszystko racja, to są metody psychologiczne, mogą a nie muszą być skuteczne. Ja
              mówię o innych metodach, alternatywnych, ale napisac o nich nie mogę. Jeżeli
              chce się zatrzymać partnera za wszelką cene, trzeba szukać rozwiązań.
              • kicia031 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 29.04.09, 13:24
                Jeżeli
                > chce się zatrzymać partnera za wszelką cene,

                Nie wyobrazam sobie tego.
                • andreas077 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 29.04.09, 13:52
                  kicia031 napisała:

                  > Jeżeli
                  > > chce się zatrzymać partnera za wszelką cene,
                  >
                  > Nie wyobrazam sobie tego.

                  A jak można sobie nie wyobrażać tego, jak zdecydowana większość tych niby
                  "szczęśliwych" małżeństw to jedna fikcja, podstęp i kombinacje, gdyby nie to,
                  dawno by się też porozpadali
                  • kicia031 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 29.04.09, 14:12
                    A jak można sobie nie wyobrażać tego

                    Normalnie., Nie wyobrazam sobie bycia z mezczyzna, ktory nie zabiega
                    o kontynuacje zwiazku ze mna.

                    fikcja, podstęp i kombinacje

                    Mozesz rozwinac, bo jakos nie moge tego odniesc do wlasnych
                    doswiadczen?
                    • andreas077 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 29.04.09, 14:28
                      kicia031 napisała:


                      > fikcja, podstęp i kombinacje
                      >
                      > Mozesz rozwinac, bo jakos nie moge tego odniesc do wlasnych
                      > doswiadczen?

                      Ja też nie, ale to co przeczytałem przed chwilą na forum jednej osoby co tu też
                      pisze, wydaje mi się na podstawie własnych obserwacji za bardzo wiarygodne.
                      Ostrzegam ale to bardzo niesmaczne otwieramy tylko na własna odpowiedzialność
                      www.joemonster.org/art/11400/Kanapka_z_dodatkiem_specjalnym
          • alinawk Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 29.04.09, 14:15
            > Znowu kolejny slogan o walce o żonę, bez jednego konkretu.
            > Ma zacząć śpiewać serendady pod oknem? Wysyłać kwiaty?

            Jakie konkrety? Czy to my przeżyliśmy z żoną autora wątku ileś tam
            lat? My mamy wiedzieć co zadziała na jego żonę, czy lubi kwiaty, i
            jaką muzykę , co może jej sprawić przyjemność?
            Jak chłopu zależy, to niech sam ruszy głową i pomyśli.To nie
            zaszkodzi.
            Ja na jego miejscu poprosiłabym żonę o czas, o ponowne przemyslenie
            decyzji o rozwodzie.Niech da mu np. dwa, lub trzy miesiące, w tym
            czasie Mikołajek niech próbuje zawalczyć.Niech sobie przypomni co
            jego zona lubiła robić, może zorganizować jakąś randkę jak za
            narzeczeńskich czasów, wyjazd, wycieczkę , moze zaprosić do kina?
            Tak zeby zona widziała że mu na niej zależy.
            • mariefurie Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 29.04.09, 14:29
              Dobrze gadasz alinawk.

              Bo wy faceci daliście sobie wmówic jakies pierdoły o feminizmie i innych takich.... efektach ubocznych.
              A sprawa jest prosta. Nic sie nie zmieniło od czasów ...niepamiętnych. Facet ma o babę zabiegać (jesli mu naprawdę zależy) i już.
              Jak zabiegac?
              Proszę. Link dla mniej rozgarniętych facetów:
              blog-mezczyzny.pl/news.php?extend.162
              • leelay Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 29.04.09, 16:28
                Oczywiście, każdy jest inny. Ja tak też kiedyś mówiłam, ze nie chciałabym
                partnera zatrzymać przy sobie. Jednak sytuacja, jedno dziecko, drugie w drodze,
                zmusiła mnie do takiego a nie inne postrzegania mojego małżeństwa. Nie tylko
                postrzegania. Bo kochałam męża. A analogicznie: po pół roku, jakby się wyszalał
                i tak by wrócił, tylko może nie miałby już do czego. Jezeli się nie kocha, to
                nie ma o co walczyc, ale jeżeli jest miłość, to co innego. Tylko dla niej warto
                • kicia031 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 29.04.09, 17:04
                  zmusiła mnie do takiego a nie inne postrzegania mojego małżeństwa

                  dlatego nie woolno nigdy dopuscic do sytuacji, by sie musialo z kims
                  byc. Majac niezaleznosc finasowa i swiadomosc ze mozesz odejsc jesli
                  zechcesz, jestes z kims z milosci, a nie z wyrachowania. A milosc ma
                  to do siebie,ze istnieje tylko gdy jest wzajemna.
            • z_mazur Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 29.04.09, 18:02
              Ja pierniczę.

              Kobieta z nim gadać nie chce, a jak już chce to mówi mu, że bez niego czuje się lepiej i on ma ją teraz prosić na randkę?

              Wy w to rzeczywiście wierzycie?

              To są zabiegi o kobietę, która się waha, a nie o kobietę której już się wydaje, że podjęła ostateczną decyzję.

              Żeby o taką kobietę "zawalczyć" trzeba pierw spowodować, żeby ona zweryfikowała swoją decyzję, żeby dotarło do niej, że być może to nie była najlepsza decyzja.

              Każde nachodzenie, jakikolwiek nacisk będzie powodował tylko jeszcze większe jej wycofanie się i odpychał ją mocniej od niego.

              Jedyna szansa jest w tym, żeby się wycofać, dać jej przestrzeń której potrzebuje. Dać jej spróbować tej wolności, której ona tak pragnie i liczyć na minimalną szansę, że jednak dotrze do niej, że samotność nie jest taka fajna, a ten facet, którego czasem widuje uśmiechniętego i jakoś radzącego sobie z tą trudną sytuacją, może jednak nie jest taki beznadziejny jak jej się wydawało.

              Każde inne działanie na tym etapie, to wbijanie gwoździ w trumnę tego związku.
              • kicia031 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 29.04.09, 20:20
                >
                > Każde nachodzenie, jakikolwiek nacisk będzie powodował tylko jeszcze większe je
                > j wycofanie się i odpychał ją mocniej od niego.
                >
                > Jedyna szansa jest w tym, żeby się wycofać, dać jej przestrzeń której potrzebuj
                > e. Dać jej spróbować tej wolności, której ona tak pragnie i liczyć na minimalną
                > szansę, że jednak dotrze do niej, że samotność nie jest taka fajna, a ten face
                > t, którego czasem widuje uśmiechniętego i jakoś radzącego sobie z tą trudną syt
                > uacją, może jednak nie jest taki beznadziejny jak jej się wydawało.

                Uwazam, ze te slowa kazda kobieta powinna sobie wydrukowac duzymi literami,
                powiesic nad lozkiem, na lustrze toaletki, w lazience, i wszedzie indziej gdzie
                czesto zaglada.

                To sposob posteowania, jaki jest atrakcyjny dla mezczyny. To wrecz instrukcja. I
                dodam - bo praktykuje - ze doskonale dziala na mezczyzn!
                • sauber1 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 29.04.09, 21:30
                  Raczej nie na schematu na życie, a sztuką grać siebie, dziwnym dla mnie bardzo
                  że dorosły człowiek pyta co zrobić?
                  • kicia031 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 29.04.09, 21:43
                    dziwnym dla mnie bardzo
                    > że dorosły człowiek pyta co zrobić?

                    A mnie dziwi, jak nie pyta. Najwiecej glupst popelniaja tacy, ktorym sie wydaje,
                    ze zjedli wszystkie rozumy i wszystko sami wiedza najlepiej.
                    • sauber1 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 30.04.09, 03:44
                      kicia031 napisała:


                      > A mnie dziwi, jak nie pyta. Najwiecej glupst popelniaja tacy, ktorym sie wydaje
                      > ,
                      > ze zjedli wszystkie rozumy i wszystko sami wiedza najlepiej.

                      Czu oby na pewno na każde zadane pytanie zawsze spodziewać możemy się
                      satysfakcjonującej odpowiedzi ?
                    • alinawk Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 30.04.09, 08:23
                      Racja. Kto pyta, nie błądzi, jak mawiali starożytni smile
              • alinawk Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 30.04.09, 08:20
                Jedyna szansa jest w tym, żeby się wycofać, dać jej przestrzeń
                której potrzebuj
                > e. Dać jej spróbować tej wolności, której ona tak pragnie i
                liczyć na minimalną
                > szansę, że jednak dotrze do niej, że samotność nie jest taka
                fajna, a ten face
                > t, którego czasem widuje uśmiechniętego i jakoś radzącego sobie z
                tą trudną syt
                > uacją, może jednak nie jest taki beznadziejny jak jej się
                wydawało.
                >

                Wiesz, z_mazur, ja bym jednak wolała widzieć że facet jest
                nieszczęśliwy beze mnie wink.

                Skoro jest zadowolony, szczęśliwy, uśmiechnięty, radzi sobie - to
                po cholere ja mu jestem potrzebna???
                • sauber1 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 30.04.09, 08:39
                  Piękne słowa, kobieta chciałaby widzieć, że facet jest
                  nieszczęśliwy bez niej wink. Całe szczęście,że jako ludzie czymś się trochę
                  różnimy, jedni rodzą się z uśmiechem, który im przez całe życie towarzyszy,
                  inni zaś ponurzy, smutni i co by nie wzięli w swoje ręce zawsze spieprzą. A co
                  tematu, to może być miliony w tym i dobrych podpowiedzi wiele, a człowiek zawsze
                  zrobi to co uzna za słuszne, problem tkwi w osobowości, podobnie jest z ubiorem wink
                • tricolour I to jest gwóźdź programu... 30.04.09, 08:45
                  ... że kobietę niezadowoloną można zamienić na zadowoloną.

                  Po co komu niezadowolona lub mściwa?
                  • to.ja.kas namolny facet 30.04.09, 10:09
                    Miałam raz takiego tępego narzeczonego któremu mówiłam, ze dziekuję,
                    ale ja NIE CHCE z nim być, że mi lepiej samej i ten rok moze był i
                    miły dla niego, dla mnie czasami ale ja ZDECYDOWANIE NIE chce z nim
                    sie wiązać. Nie rozumiał chłopak ni cholery. SMSy, randki,
                    przychodzenie do pracy, oferowanie pomocy przy czymkolwiek i wieczny
                    płacz ze on beze mnie zycia sobie nie wyobraza. W koncu w kilku
                    żołnierskich słowach powiedziałam mu żeby s....ał bo mam go
                    serdecznie dośc i dopiero jak to powtórzyłam kilka rzay zrozumiał.
                    Nie chciałam tego, zle człowiek nie rozumiał jak mówiłam do niego
                    normalnie, po ludzku, że ja NIE NIE NIE chcę i koniec.

                    Wrzućcie sobie panie w wyszukiwarkę nic scriptus (na tym forum)...on
                    z tych co nie odpuscił swojej żonie. Rany boskie naprawde
                    przestawałam sie dziwic kobiecie, że robi sie coraz bardziej podła i
                    zajadła. Bo on nic a nic nie rozumiał z tego co ona mówi, nic a nic
                    nie szanował jej zdania. Nie rozumiał, ze to etap na którym "NIE
                    znaczy NIE". I mimo tego, ze facet fajny nie raz pisałysmy mu (tak,
                    tak własciwie same kobiety mu radziły) "daj ty juz spokoj tej
                    kobiecie, bo na kiedys sobie albo tobie zrobi".
                • z_mazur Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 30.04.09, 10:30
                  > Wiesz, z_mazur, ja bym jednak wolała widzieć że facet jest
                  > nieszczęśliwy beze mnie wink.

                  Pewnie tak, nie ma to jak błysk w oku byłego na Twój widok. wink

                  > Skoro jest zadowolony, szczęśliwy, uśmiechnięty, radzi sobie - to
                  > po cholere ja mu jestem potrzebna???

                  Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale jeśli to miałaby być podstawa
                  związku, to mówimy o związku dysfukcyjnym, w którym jedna strona
                  stara się ciągle uszczęśliwiać drugą. Inną opcją, która
                  uzasadniałaby w takiej sytuacji powrót, byłaby litość i poczucie winy
                  (on taki nieszczęśliwy, nie mogę mu tego zrobić), a to również
                  fatalna podstawa do budowania związku.

                  Nie chcę się wdawać w kolejną dyskusję na temat psychologicznych
                  przesłanek pewnych zachowań międzyludzkich i odpierać zarzuty
                  dotyczące lektury kobiecych pisemek smile ale jakoś tak jest, że zdrowe
                  emocjonalnie i niezależne kobiety ciągnie do uśmiechniętych i
                  zadowolonych z życia facetów.
                  • to.ja.kas Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 30.04.09, 10:43
                    z_mazur napisał:

                    >ale jakoś tak jest, że zdrowe emocjonalnie i niezależne kobiety
                    >ciągnie do uśmiechniętych i zadowolonych z życia facetów.

                    ufff to niejest ze mną źle.
                    Ale mój eks mąż własnie z tych wiecznie "nieszczesliwych". Nigdy
                    więcej takiego egzemplarza!
                    • brak.0 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 04.05.09, 11:05
                      no i git. w końcu jakaś konkretna recepta na kończenie związków.
                      Wystarczy poudawać przez jakiś czas ponuraka.
                      smile smile
                      Czas potrenować.
    • derletka85 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 05.05.09, 16:53
      przekonać jej nie przekonasz jesli podjęła taką decyzję, być moze to był tylko
      pretekst żeby się wyprowadzić, ale kto wie może jest zupełnie nieświadomoa tego
      co robi, moj maz tez przekonywał mnie ponad rok i dopiero tydzień przez ostatnią
      sprawą rozwodową zrozumiałam jak wiele dla mnie znaczy bo tez nie było zdrady
      tylko kłótnie, albo raczej walka o wszystko. Dzisiaj jestem tydzień po rozwodzie
      i bardzo tego żałuję, może jest zbyt dumna by przeznać się do milosci , a moze
      decyzje podejmuje pod presją, jesli zamierzasz o nią walczyć to zrób to i walcz
      ile tylko się da nie po ddawaj sie i przede wszystkim musisz pokazać ze to co
      było w Tobie złe już gdzieś sobie poszło.
    • kamilar19921 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 06.09.18, 13:33
      W takiej sytuacji polecam skorzystać z usług Pana Miłosza Barszczaka, który odzyskał dla mnie moją dziewczynę. Serio, warto! Znalazłem go na stronie jakodzyskacbyla.com.pl
    • ex123 Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 27.01.19, 21:43
      Niech cię przypadkiem zobaczy na mieście z ładną kobietą . Szybko zmieni zdanie zechce wrócić.
      • yoma Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 08.03.19, 13:32
        Po tych 10 latach pewnie to będzie miała głęboko w ogonie. Ale thx za przypomnienie fajnej dyskusji smile
      • marrkos Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 18.04.19, 14:32
        To może być dość ryzykowne. Lepiej skorzystac z porad, konsultacji. Ktoś już tu pisał o Miłoszu Barszczaku, ja moge tylko dodać, że rzeczywiście na poczatku jego rady wydawały mi się dość dziwne, nawet kontrowersyjnei sam bym na to nie wpadł, ale przekonałem się, że jednak ma rację. Warto posłuchac kogoś, kto stoi troche z boku i najważniejsze - ma wiedze
    • zalosnyjestes Re: Jak ją przekonać żebyśmy wrócili do siebie? 30.05.19, 20:59
      Ta rozłąka to takie zmiękczenie z jej strony, aby się przygotować mentalnie na rozstanie. Sprawdź czy nie rysujesz sufitu czasem. wink Jak chcesz żeby wróciła to odseparuj się, znajdź sobie zdrową doopę, tak żeby czuła, że jest lepsza od niej, płać regularnie alimenty, górki podrzucaj dziecku, spędzaj z nim dużo czasu. W międzyczasie zrzuć parę kilo, przypakuj, zrób jakiś dobry interes, kup mieszkanie, fajnie auto itp. Jak się zastosujesz to na 90% ona będzie smolić cholewy żeby wrócić ale tu pojawi się pułapka. Na tym etapie możesz już nie być zainteresowany reanimacją trupa. Powodzonka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka