Dodaj do ulubionych

nie wiadomo co lepsze

18.07.09, 17:52
poczytalam troche watkow i nie wiem,co lepsze, rozwod czy zycie z partnerem az
do samorozwiazania? wynika z niektorych wypowiedzi,ze wiekszosc nie dojrzala
do rozwodu.rozumiem, kiedy ktos zostaje zaskoczony przez partnera pozwem
(aczkolwiek to tez da sie przewdziec, jesli jest sie czujnym).ale jesli od
paru lay sie sypie to mozna sie wszystkiego spodziewac i byc przygotowanym na
zycie w pojedynke.
Obserwuj wątek
    • akacjax Re: nie wiadomo co lepsze 18.07.09, 18:53
      Niektóre osoby moga się spodziewać takiego zakończenia małżeństwa, nawet
      akceptuja to. Ale w naszym kraju jest duża grupa osób, dla których rozwód jest
      zdarzeniem "z innej bajki".
      Czy mozna być przygotowanym na życie w pojedynkę? Nie każdy tak potrafi.
      Przynajmniej nie od razu.
      • kobieta_na_pasach Re: nie wiadomo co lepsze 18.07.09, 19:40
        gdzies slyszalam,ze "dopoki nie nauczysz sie byc sam nie bedziesz umial byc z
        kims" i mysle,ze to szczera prawda.
        • akacjax Re: nie wiadomo co lepsze 18.07.09, 20:58
          To jest oczywiste, ale nie dotyczy sytuacji wychodzenia z małżeństwa, ale raczej
          nowego związku. I to jest powód, by po rozwodzie niezbyt szybko wchodzić w
          kolejne małżeństwo.
          • kobieta_na_pasach Re: nie wiadomo co lepsze 18.07.09, 21:49
            akacjax napisała:

            > To jest oczywiste, ale nie dotyczy sytuacji wychodzenia z małżeństwa, ale
            raczej> nowego związku.

            a jesli nie znajdzie sie nikogo? czy to obowiazek jest miec nastepnego partnera?
            przeciez mozna zyc samotnie bez pretensji do swiata i rozgoryczenia.ja osobiscie
            jestem tak wypalona zwiazkiem (20 lat),ze nie mam ochoty na kolejny. a poza tym
            - taka milosc po raz drugi mi sie nie zdarzy
            • lena575 Re: nie wiadomo co lepsze 18.07.09, 23:17
              Nie ma obowiązku znajdowania sobie jakiegokolwiek partnera w życiu
              nie mówiąc już o kolejnym.
              Obawiam się,że większość kobiet nie wyobraża sobie życia w
              samotności, bardzo często ze względów finansowych i gotowe są
              chodzić na daleko idące ustępstwa i tolerować sytuacje nie tylko
              niekomfortowe ale i poniżające. A kiedy już czują dno to jeszcze do
              tego mąż składa pozew o rozwód.
              Ja również nie wierzę w to,ze można być zaszokowaną,ze mąż wystąpił
              o rozwód. Można mieć nadzieję,że brak seksu, bardzo częste awantury
              i kompletny brak porozumienia, spędzanie wolnego czasu oddzielnie
              dla drugiej strony nie stanowi powodu do rozwodu ale też trzeba mieć
              zdrowy osąd i podejrzewać,ze jednak moze stanowić. I tu "kompletne
              zaskoczenie" jest raczej formą stylistyczną niż rzeczywistym stanem
              odczuć.
              • akacjax Re: nie wiadomo co lepsze 18.07.09, 23:40
                > Obawiam się,że większość kobiet nie wyobraża sobie życia w
                > samotności, bardzo często ze względów finansowych i gotowe są
                > chodzić na daleko idące ustępstwa i tolerować sytuacje nie tylko
                > niekomfortowe ale i poniżające.

                hmmm Jestem w mniejszości...a nie sądziłam czytając różne wątki.
                • lena575 Re: nie wiadomo co lepsze 19.07.09, 00:28
                  Dokładnie czytając te wątki można takie wniski wysnuć.
              • joanna9969 Re: nie wiadomo co lepsze 19.07.09, 01:45
                obawiam się ze mój M będzie jednak zszokowany , choć 3 tygodnie temu
                powiedziałam mu ze po sfinalizowaniu pewnych spraw rozchodzimy się , niby to
                przyjął do siebie ale cały czas mówi ze mnie kocha i snuje plany na przyszłość ,
                a ja się dusze w jego towarzystwie i siedzę jak na drożdżach
                • joanna9969 Re: nie wiadomo co lepsze 19.07.09, 02:00
                  miało być : siedzę jak na szpilkach ...
                  • sauber1 Re: nie wiadomo co lepsze 19.07.09, 02:25
                    Z perspektywy czasu w świetle spraw związanych z małżeństwem myślę, że nie
                    mogłem sprawić sobie głupszego prezentu życia, choć moje małżeństwo, śmiało
                    można by do bardzo udanych zaliczyć, gdyby nie jeden drobiazg tylko. Bez sensu
                    jest gdybać coby
                    • zmeczona100 Re: nie wiadomo co lepsze 19.07.09, 12:49
                      sauber1 napisał:

                      > Z perspektywy czasu w świetle spraw związanych z małżeństwem myślę,
                      że nie
                      > mogłem sprawić sobie głupszego prezentu życia

                      Sauber, ale przecież na pewno był czas, kiedy byłeś w małżeństwie
                      szczęśliwy. Dlatego chyba nie da się tak jednoznacznie ocenić CAŁEGO
                      okresu małżeńskiego.

                      Moje małżeństwo było fikcją od wielu lat. Fikcją, tzn. udawało
                      małżeństwo, bo to raczej było ze strony mojego męża jak posiadanie
                      przez niego dworu, który mu umożliwiał realizację jego własnych
                      planów zawodowych. Po jakimś czasie staliśmy się z synem niechcianym
                      bagażem, który mu przeszkadzał w jego życiu karierowicza i
                      gromadzeniu kasy na własny użytek. Gdyby nie moja naiwność, ślepa
                      wiara, że to tylko przejściowy okres w naszym życiu, że on faktycznie
                      musi tyle pracować, gdybym od niego wymagała tego, czego powinno się
                      wymagać od męża/ ojca, to nasze małżeństwo rozpadłoby się bardzo
                      szybko.

                      Ale mimo tego, że straciłam przez takie trwanie kilkanaście lat
                      swojego życia, to drugi raz wyszłabym za niego za mąż, gdyby nie było
                      innej możliwości, aby urodził nam się nasz syn- to jest najlepsze,
                      najwazniejsze, co mnie spotkało w tym związku i dlatego nie
                      przekreślam go zupełnie. Jasne, że gdybym mogła cofnąć czas, to moje
                      życie potoczyłoby się później zupełnie inaczej- przede wszystkim
                      uciekłabym od niego zaraz po tym, kiedy dotarło do mnie, gdzie jest
                      nasze (moje i syna) miejsce w jego hierarchii wartości i że to się
                      nigdy nie zmieni.
                      • mola1971 Re: nie wiadomo co lepsze 19.07.09, 12:57
                        zmeczona100 napisała:
                        > Ale mimo tego, że straciłam przez takie trwanie kilkanaście lat
                        > swojego życia, to drugi raz wyszłabym za niego za mąż, gdyby nie było
                        > innej możliwości, aby urodził nam się nasz syn- to jest najlepsze,
                        > najwazniejsze, co mnie spotkało w tym związku

                        Zmęczona, mam dokładnie takie samo podejście. Moje małżeństwo było jedną wielką pomyłką i porażką, ale nie żałuję tego, że w ogóle było. Bo mam troje cudownych dzieci i tego, że mogłoby ich nie być nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Dzieci są największym skarbem i największym szczęściem jakie mnie w życiu spotkało a to, że mają ojca palanta... No cóż... Czasem tak po prostu bywa.
                        • zmeczona100 Re: nie wiadomo co lepsze 19.07.09, 13:08
                          Zaraz zbiegną się tu panowie, którzy uznają, że posiadanie dzieci to
                          najważniejsza sprawa w życiu kobiety wink

                          Chciałam więc od razu napisać, że moje plany na szczęśliwe życie
                          obejmowały udany związek z kochanym mężczyzną u boku, a posiadanie
                          dzieci z tego związku było dla mnie naturalną koleją rzeczy
                          (równoważne, co związek ze wspaniałym mężczyzną). Tzn. te dwie rzeczy
                          miały dla mnie najwyższą wartość. Jednak czasami, z różnych przyczyn,
                          możliwe jest tylko spełnienie połowiczne tych marzeń. Nam udał się
                          syn, ale niestety, nie małżeństwo.

                          Teraz moim marzeniem jest szybkie wyzwolenie się z chorego związku i
                          zajęcie się swoim życiem, aby dawało mi nadal satysfakcję, no i
                          pozwoliło na zapewnienie godnych warunków do wychowania mojego syna.
                          • lena575 Re: nie wiadomo co lepsze 19.07.09, 13:16
                            A ja mam jakoś zupełnie inne obserwacje. Mężczyźni raczej uważają,ze
                            dla kobiety najważniejszy w życiu powinien być on a dzieci winny być
                            tylko dopełnieniem smile Bo mężczyźni taką mają hierarchję.
                          • mola1971 Re: nie wiadomo co lepsze 19.07.09, 13:21
                            zmeczona100 napisała:
                            > Chciałam więc od razu napisać, że moje plany na szczęśliwe życie
                            > obejmowały udany związek z kochanym mężczyzną u boku, a posiadanie
                            > dzieci z tego związku było dla mnie naturalną koleją rzeczy
                            > (równoważne, co związek ze wspaniałym mężczyzną).

                            Dokładnie tak. Takie były też moje plany, czy raczej marzenia.
                            Moje obecne 'plany' na życie nadal są podobne. Tzn nadal związek z ukochanym mężczyzną i relacje z dziećmi mają dla mnie równorzędne znaczenie. Tyle tylko, że mój przyszły, ewentualny ukochany nie będzie ojcem moich dzieci. Taka 'mała' modyfikacja marzeń wink
            • joanna9969 Re: nie wiadomo co lepsze 18.07.09, 23:41
              to tak jak ja , po , raptem 11 , latach związku w tym 10 mieszkania razem ,nie
              mam ochoty wchodzić w następny układ tego typu , wole żyć skromniej ale na swoim
              , robić to co chce , kiedy chce bez wiecznych kompromisów , jednym słowem za maż
              już byłam i stwierdzam ze za ciekawie to tam nie jest , jeśli układ to
              najchętniej facet dochodzący , osobne mieszkania itp tylko mam wrażenie ze
              takiego trudniej znaleźć niż takiego do małżeństwa bo faceci jednak są wygodni i
              szukają nie tylko kochanki ale całego pakietu kochanka/sprzątaczka/kucharka w
              jednym
              • jarkoni Re: nie wiadomo co lepsze 19.07.09, 11:38
                szukają nie tylko kochanki ale całego pakietu kochanka/sprzątaczka/kucharka w
                > jednym

                Bardzo mi się podoba taki "pakiet"
                Jakieś "extrasy" w pakiecie? Typu trójkącik?
                Czepiam się tylko słowa "pakiet", nie jestem męską szowinistyczną...
                • mola1971 Re: nie wiadomo co lepsze 19.07.09, 12:02
                  jarkoni napisał:
                  > Bardzo mi się podoba taki "pakiet"
                  > Jakieś "extrasy" w pakiecie? Typu trójkącik?

                  Zawsze gdy jakiś mężczyzna wspomina o trójkącie przypomina mi się moja koleżanka i jej rozmowa z mężem na ten temat. Zapytana przez męża o to, że może by tak jakiś trójkącik odpowiedziała 'Suuuper! Ja i dwóch facetów. Naprawdę fajny pomysł.'
                  Jakoś nigdy więcej jej mąż już do tego tematu nie wracał wink
    • lampka_witoszowska Re: nie wiadomo co lepsze 18.07.09, 23:27
      najlepsze jest wsłuchanie się w siebie, ale nei w lęki i przyjęte
      opinie publiczne, jeno we własne serce - i jak mówi, odejść - to
      odejść

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka