ani.chybi
14.08.09, 16:42
Bierze się z subiektywnego poczucia krzywdy, za którą nie nastąpiło
zadośćuczynienie. Gdy los go nie przyniósi, można poczuć się jego
samozwańczymi rękoma i całymi latami dążyć na wiele, często
niezwykle wysublimowanych sposobów, aby odpowiednio ukarać
domniemanego złoczyńcę, a w skrajnych wypadkach fizycznie go
zniszczyć.
Dla dotkniętego taką formą złości wybawienie z niej byłoby na wagę
złota. Pzwoliłoby wejść w normalność bez zaszłości z byłego
małżeństwa.