Dodaj do ulubionych

Licealiści na misjach

13.08.14, 07:37
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16469482,Licealisci_wrocili_z_Liberii__gdzie_jest_epidemia.html#BoxSlotI3img
Jedna sprawa, to kwestia epidemii. Prawdopodobnie organizator wyprawy dowiedział się dopiero po powrocie, że choroba dotarła do Liberii. Co powinien zrobić? Zgłosić siebie i uczestników do jakiegoś Sanepidu na badania? Nie wiem, czy w ogóle są w Polsce procedury. Gdyby wszyscy wracający z Afryki lecieli na wszelki wypadek do lekarza, to byłoby bez sensu. Prawdopodobnie i tak przyjmuje się, że do lekarza należy się zgłosić dopiero, jeśli zaobsrwuje się podejrzane objawy. Więc nie wiem, czy wieszanie psów na tym księdzu jest słuszne. No chyba że dokładnie w miejscu gdzie byli ludzie zaczęli chorować. Bo z tekstu to nie wynika.

Mnie zaciekawiła natomiast druga sprawa. Licealiści w wakacje jadą do Afryki na misje. To jakaś nowa moda? Jeden internauta skomentował tak:

Liberia ma GDP per capita niecałych 500 USD rocznie.
Za cenę przelotu do Liberii i pobytu na miejscu każdego z tych "samarytan" pomagających biednym dzieciom, można było te każde z tych biednych dzieci liberyjskich utzrmymać przez ponad rok na średnim poziomie w tym kraju.

Obserwuj wątek
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Licealiści na misjach 13.08.14, 07:51
      en.wikipedia.org/wiki/2014_West_Africa_Ebola_outbreak
      Doczytałam o rozprzestrzenianiu się epidemii. Już wiosną były przypadki eboli w Liberii. Więc z jednej strony, jeśli nawet ten ksiądz myślał, że to tylko pojedyncze przypadki w innych regionach kraju, to może powienien ten wyjazd gdzieś zgłosić.

      Z drugiej znów strony, wbrew pozorom dla osób utrzymujących higienę na poziomie zachodnim zagrożenie jest bardzo małe: biokompost.wordpress.com/2014/08/11/ebola-tldr/

      wg ECDC nawet turyści w dotkniętych epidemią krajach nie są wystawieni na duże zagrożenie:

      "Ryzyko infekcji wirusem Ebola dla turystów odwiedzających dotknięte epidemią kraje, oraz rozwinięcia choroby po powrocie do EU jest ekstremalnie niskie, nawet jeśli wizyta wiązała się z podróżą do obszarów, w których wystąpiły pierwotne przypadki Eboli. Zakażenie wymaga bezpośredniego kontaktu z krwią, wydzielinami, organami lub innymi płynami ustrojowymi martwych lub żywych zainfektowanych osób czy zwierząt — zagrożenia takiej ekspozycji są mało prawdopodobne [unlikely] dla przeciętnego turysty." [oryginał tu]
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Licealiści na misjach 13.08.14, 07:53
        ...Chociaż, fakt, opieka nad dziećmi wykracza poza kontakty przeciętnego turysty. To mogło być ryzykowne.
    • ding_yun Re: Licealiści na misjach 13.08.14, 11:17
      Nie wiem, czy w og
      > óle są w Polsce procedury. Gdyby wszyscy wracający z Afryki lecieli na wszelki
      > wypadek do lekarza, to byłoby bez sensu.

      Przepraszam, ale dla mnie to jest jakieś szaleństwo. Jak czytam ten artykuł to mi się nóż w kieszeni otwiera.

      Procedury procedurami, pewnie w Polsce ich nie ma bo i potrzeba stworzenia ich raczej wcześniej nie zaistniała. Ale jest jeszcze coś takiego zdrowy rozsądek, a on nakazywałby bezwzględne przebadanie wszystkich uczestników wyprawy po przyjeździe do kraju. Nie mówimy o badaniu każdego, kto wrócił z wakacyjnego safari w Kenii, mówimy o grupie osób przebywającej na terenie kraju w którym szaleje epidemia jednego z najgroźniejszych na świecie wirusów. Jeżeli opiekowali się tam dziećmi to jak najbardziej mogli być narażeni na kontakt z wydzielinami. Jeżeli dwa dni po ich wyjeździe obóz został zamknięty, to znaczy, że wirus tam był. Naprawdę istnieją przesłanki do tego, żeby ich wszystkich przebadać pod kątem zakażenia.

      Co zaś do tematu samych misji i innych tego rodzaju wolontariatów to moim zdaniem da się oceniać tylko każdy przypadek indywidualnie. Wszystko zależy od tego, jak dany wyjazd był zorganizowany, sfinansowany, jak przygotowani byli licealiści i co mieli tam robić. Natomiast nie ukrywam, że ja - będąc wielką zwolenniczką zachęcania ludzi do wszelkiego rodzaju wolontariatu - do pomysłu wysyłania licealistów na zagraniczne wojaże do Afryki jestem nastawiona sceptycznie. Polecam wywiad z Janiną Ochojską w ostatnim Dużym Formacie, wklejam fragment poniżej:

      Jedna z ofert: tydzień na plaży na Haiti, drugi tydzień - odbudowywanie domów ofiar powodzi. Może ma to sens?

      - Nie ma. Bo potem miejscowi muszą poprawiać krzywe ściany postawione przez wzmożonych moralnie turystów. No, chyba że wysyłamy wycieczkę cieśli i murarzy.
      PAH stawia domy dla ofiar ostatniej powodzi na Filipinach. Nigdy nie wzięłabym kogoś stąd po to, żeby tam je stawiał. Mamy dwie koordynatorki, które zajmują się finansami, kupują materiały, sprawdzają, gdzie trzeba budować. Są też na miejscu inżynierowie, którzy przygotowali projekt na podstawie lokalnych wzorców. Przecież zarówno na Filipinach, jak i na Haiti są ludzie, którzy potrafią domy stawiać!


      Zapał licealistów do pomagania jest świetny, ale ja starałabym się go ukierunkować tak, żeby na pewno odniósł pozytywny skutek. Przykład, który podałaś z cenami biletów dokładnie obrazuje ten problem - nie każdy wolontariat ma sens. Licealista może pomóc na własnym podwórku - są świetlice środowiskowe, gdzie dzieci potrzebują pomocy przy odrabianiu lekcji, są schroniska dla zwierząt gdzie psy czekają na kogoś, kto zabierze je na spacer, jest wiele organizacji pozarządowych w których potrzeba okresowo ludzi do bieżącej pomocy organizacyjnej i administracyjnej przy różnych większych akcjach. Jest co robić. W Liberii bardziej przyda się wykwalifikowana położna, która zechce tam spędzić kilka miesięcy pomagając miejscowym kobietom.
      • verdana Re: Licealiści na misjach 13.08.14, 12:34
        Powiem więcej - ktokolwiek był na terenach dotkniętych bezpośrednio wirusem i jak najbardziej miał szansę zarażenia - powinien zostać izolowany profilaktycznie na te trzy tygodnie.
        Pomysł misji humanitarnej licealistów, która kosztuje mnóstwo, a korzyści (moralne) odnoszą tylko licealiści jest idiotyczna.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Licealiści na misjach 13.08.14, 14:26
        > Jeżeli dwa dni po ich wyjeździe obóz został zamknięty, to znaczy, że wirus tam był.

        Bardzo wątpliwe. Raczej Liberia zamyka co się da (w sensie - niepotrzebne skupiska) na wszelki wypadek.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Licealiści na misjach 13.08.14, 17:13
          Ta uczestniczka potwierdza, że zamykano szkoły i miejsca zgromadzeń na wszelki wypadek.
          www.tvn24.pl/17-latka-wrocila-z-kraju-ogarnietego-ebola-nie-bylo-wiadomo-kto-jest-chory-a-kto-nie,458794,s.html
        • ding_yun Re: Licealiści na misjach 13.08.14, 17:33
          >
          > Bardzo wątpliwe. Raczej Liberia zamyka co się da (w sensie - niepotrzebne skupi
          > ska) na wszelki wypadek.
          >

          W takim razie Polska może na wszelki wypadać tę grupę licealistów.
          Na czym polegają takie badania? Czy są szczególnie drogie albo skomplikowane? Bo mówiąc szczerze ja nie rozumiem tego ogólnego wahania.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Licealiści na misjach 13.08.14, 18:23
            > W takim razie Polska może na wszelki wypadać tę grupę licealistów.
            > Na czym polegają takie badania? Czy są szczególnie drogie albo skomplikowane? B
            > o mówiąc szczerze ja nie rozumiem tego ogólnego wahania.

            Wirusy wykrywa się albo testami krwi na przeciwciała (czyli wirus musi już wywołać reakcję organizmu, który produkuje te przeciwciała w odpowiedzi na infekcję) albo metodą PCR (czyli namnażanie charakterystycznych sekwencji genomu - można wykryć małe ilości wirusa.

            Nie znam się bardzo dokładnie, ale chyba da się to zrobić w typowych laboratoriach, które wykrywają inne wirusy (tj. mają sprzęt), ale pod warunkiem, że zakupią odpowiednie zestawy do tego sprzętu pod tego właśnie wirusa.

            Tutaj ceny zestawów do PCR - chyba do pojedynczego badania 400-500 euro:
            www.genekam.de/products/ebola-virus-test
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Licealiści na misjach 13.08.14, 14:31
        Ale to mnie ubawiło:
        www.liceum-wroc.salezjanie.pl/box4-menu_ghana-box5-headline_photo-window2-main_ghana-parm-2014_LIBERIA_szkolny_projekt.html

        "Często znajomi pytali: "Boisz się?" Oczywiście, że tak! Nie boję się jednak ogromnej odległości w jakiej będę od domu, warunków jakie tam spotkam czy chorób o których wszyscy mówią z przerażeniem. Pod tym względem jestem dziwnie spokojna. Wiem, że skoro po wielu próbach ostatecznie zalazłam się na liście wolontariuszy tego projektu - Bóg tego chciał. Wiem, że będzie nade mną czuwał

        A potem w panice piszą na facebooku: "Boże, ratuj nas!" ;-)
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Licealiści na misjach 13.08.14, 17:14
          > Wiem, że będzie nade mną czuwał

          To jest właśnie ta dziewczyna: www.tvn24.pl/17-latka-wrocila-z-kraju-ogarnietego-ebola-nie-bylo-wiadomo-kto-jest-chory-a-kto-nie,458794,s.html
        • ding_yun Re: Licealiści na misjach 13.08.14, 17:41
          >
          > A potem w panice piszą na facebooku: "Boże, ratuj nas!" ;-)
          >

          Ale bawi Cię to, że najpierw się nie bali, a teraz się boją? Czy bawi Cię ich wiara, że Bóg uchroni ich przed chorobą?

          Ja będąc w liceum też się niewielu rzeczy bałam. Chciałam zupełnie serio zostać wolontariuszką w hospicjum i w ogóle nie bałam się tego, co tam zobaczę podczas gdy teraz ledwo daję radę czytać bloga na temat hospicjum. W ogóle człowiek bardzo młody na ogół chyba nie wierzy, że coś złego może go spotkać. Nawet jeśli teoretycznie wie o zagrożeniu to czuje się jakby nieśmiertelny - dopóki zło w jego życiu naprawdę się nie wydarzy.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Licealiści na misjach 13.08.14, 18:26
            No ta wiara, że skoro Pan Bóg pozwolił, żebym pojechała, to znaczy, że Pan Bóg nie dopuści, żeby coś mi się tam stało.
            • ding_yun Re: Licealiści na misjach 14.08.14, 10:08
              anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

              > No ta wiara, że skoro Pan Bóg pozwolił, żebym pojechała, to znaczy, że Pan Bóg
              > nie dopuści, żeby coś mi się tam stało.

              Ja jakoś nigdy nie odbieram tego rodzaju wypowiedzi dosłownie. Nie mieści mi się w głowie, że ktoś naprawdę sądzi, iż zadaniem Boga jest chronienie go przed wszelkim złem tego świata. Ot taka formułka, którą ludzie powtarzają.
    • man_sapiens Re: Licealiści na misjach 15.08.14, 00:14
      Po raz kolejny pokazuje się nowomodna zasada wzmożonych katolików: cudze cierpienie (w tym wypadku - śmiertelna choroba) uszlachetnia.
      To że że pan salezjanin i licealiści wzięli na siebie ryzyko zachorowania na ebolę to ich zas... prawo (i nikomu, a zwłaszcza chorym w Liberii nie potrzebna głupota). Ale oni narażają innych, przypadkowych ludzi na śmierć. Odrobina odpowiedzialności za bliźnich nakazuje, żeby po takiej "przygodzie" zgłosić się po powrocie do kraju do Sanepidu i poddać się trzytygodniowej kwarantannie. Ale co tam czyjeś zdrowie czy życie, liczy się moje dobre samopoczucie i sumienie, prwada?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka