Dodaj do ulubionych

Granica między mistycyzmem a ...

05.06.15, 10:01
Znaki mówią dobitniej niż słowa. Najświętszy Sakrament wkroczył na pl. Zbawiciela. Tęcza uruchomiła zraszacze. ZDJĘCIA

Do mnie nawet przemawiają różne symboliczne i mistyczne obrazy. Dlatego gdybym przeczytała niektóre pojedyncze zdania wyjęte z tego tekstu, to nie śmiałabym się z nich. Np. Najświętszy Sakrament, kroczący przy wtórze orkiestry w towarzystwie potężnej rzeszy ludzi sprawił, że pl. Zbawiciela zamilkł. Został bez reszty wypełniony zupełnie nowym blaskiem. Ludzie mają potrzebę mistyki.

Ale straszny dysonans we mnie budzi postawienie tej mistyki w pozycji "przeciwko". Tutaj - przeciwko "lewackiej tęczy", "kpiącym z Kościoła organizacjom LGBT", "seksualnemu wyzwoleniu i homoseksualnej tolerancji".

Mistyka jako narzędzie konfrontacji. To jest jakieś okropne nadużycie, przede wszystkim względem zwykłych wiernych, do których mistyka po prostu przemawia i którzy może ze względu na nią wzięli udział w tej procesji.

Takie wykorzystywanie naturalnej dla wielu ludzi skłonności do widzenia świata symbolicznie - to jest wykorzystywanie tych ludzi. Sama taka skłonność nie jest zła. Ale kierowanie jej na rzeczy niskie - jest niegodne.

Inny przykład: Ludzie chcą widzieć symboliczne zwycięstwo dobra, ale z boku widać, że tak naprawdę jest to wkręcanie tych ludzi w koszmarny zabobon i ciemnotę. Taka rzecz się wydarzyła kilka dni temu we wsi Chrustowa w Naddniestrzu:
www.youtube.com/watch?v=rQeeguRnyNk
Ksiądz prawosławny, należący do Cerkwi patriarchatu moskiewskiego, odprawiał egzorcyzmy nad jakimś nieszczęśnikiem. Najpierw każe mu chodzić na czworakach i jedzie na jego plecach. Potem depcze mu po plecach i po głowie. Człowiek płacze i krzyczy. Widowisku przygląda się ok. 20 osób, w tym małe dzieci. "Opętanego" kopie jakaś kobieta wybuchająca co chwila szaleńczym śmiechem, sama widać bardziej "opętana" niż on, tylko będąca po tej "dobrej" stronie.

lenta.ru/news/2015/06/03/preacher/?f Tutaj piszą, że metropolia mołdawska Cerkwi "obiecała rozpatrzeć przypadek przed sądem cerkiewnym i podjąć niezbędne środki". Piszą, że ten ksiądz, ojciec Walerij, "oprócz egzorcyzmów zajmuje się leczeniem alkoholizmu, narkomanii, raka, i skutków czarów".

Dzisiaj jakoś tak spojrzałam na te dwa zdarzenia - nie na sposób "ale głupi ci ludzie", tylko raczej z myślą "ale ich ktoś wykorzystuje".
Obserwuj wątek
    • slotna Re: Granica między mistycyzmem a ... 05.06.15, 10:43
      To byl znak: Pan Bog stwierdzil, ze uczestnicy procesji sa z tych, co modla sie pod figura, a diabla maja za skora, czul ich nienawistne mysli skierowane ku teczy, ktora zawsze byla znakiem przymierza, zirytowal sie, ze podle ludzie nadal gnebia mniejszosci i postanowil ogien piekielny w ich duszach ugasic woda ze zraszaczy.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Granica między mistycyzmem a ... 05.06.15, 10:55
        Nie da się ukryć, że artykuł jako całość, patrząc z boku, jest komiczny.
        Dlaczego to co dobre w religiach - ideowość, duchowość, nakierowanie ku sprawom wyższym - wyradza się w taką karykaturę?
        • slotna Re: Granica między mistycyzmem a ... 05.06.15, 12:43
          Ja wcale nie uwazam, zeby to bylo dobre. Uniesienia duchowe mam i bez religii: dzieki naturze, sztuce, uczuciom.

          KK jest mocno hierarchiczny, ksiadz ma wladze nad parafia, nad ksiedzem maja wladze duchowni wyzszego szczebla, wplywaja na wybory polityczne ludu i rzadzacych. Slawa, chwala i pieniadze. Gdyby nie bylo owieczek, to i tego blichtru by nie bylo, wiec trzeba siac. A podsycanie nienawisci jest akurat stosunkowo latwe i skuteczne.
        • mary_ann Re: Granica między mistycyzmem a ... 05.06.15, 18:28
          "Dlaczego to co dobre w religiach - ideowość, duchowość, nakierowanie ku sprawom wyższym - wyradza się w taką karykaturę?"

          Rozumiem, że Twoje pytanie ma charakter retoryczny? :)
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Granica między mistycyzmem a ... 06.06.15, 08:27
            Trochę retoryczne, trochę nie.

            Bo człowiek ma odruch uwznioślać pewne rzeczy. I teraz różne instytucje nadają temu uwzniośleniu różne ramy. Jeśli np. instytucją jest Związek Radziecki czy współczesne państwo rosyjskie, to potrzebę wzniosłości i religijnej egzaltacji nakierowuje na... pamięć o "świętej wojnie". Tak o niej śpiewają, "swiaszczennaja wojna", Wielka Wojna Ojczyźniana. W ten sposób temat wojny staje się świętym tabu. Z naszego puktu widzenia, oni traktują temat wojny jak religię. Z naszego punku widzenia, takie nakierowanie potrzeby uwznioślenia, uduchowienia u społeczeństwa, to realizacja celów politycznych. Stworzenie mitu, wokół którego naród trzyma się razem.

            Natomiast chciałabym zadać pytanie, czy klasyczne religie, takie jak chrześcijaństwo, też realizują w dzisiejszych czasach przyziemne cele? Czy może one nakierowują tę ludzką potrzebę wzniosłości, duchowości, na coś wreszcie bezpiecznego i niezakłamanego, budującego w społeczeństwie szacunek dla wartości? Ja tak rozumiem funkcję religii, porządnej religii - zabezpieczać społeczeństwo przed skanalizowaniem tej potrzeby religijnej w jakichś faszyzmach, w jakichś doraźnych projektach politycznych, w wojnie. I zastanawiam się, czy tak się da. Czy współczesne religie rzeczywiście pełnią tę rolę bezpiecznika? Czy raczej są po prostu jednymi z wielu projektów politycznych, gdzie chodzi o władzę nad ludźmi?
            • mary_ann Re: Granica między mistycyzmem a ... 06.06.15, 08:37
              Ja bardzo w skrócie, bo niestety muszę wyjść i nie będzie mnie dłużej.
              Nie wiem dlaczego przedstawiasz to w schemacie wykluczania się.
              Nie podejrzewam zasadniczo żadnej religii (prawdziwej religii, do której nie zaliczam projektów typu scjentologia) o bycie od zarania intencjonalną manipulacją. Zaczyna się zwykle od autentycznego, głębokiego doświadczenia, od krystalicznie czystej i pięknej idei. Tylko w miarę rozwoju ilościowego dzieją się - prawdopodobnie nieuchronnie - różne niefajne rzeczy, które opisuje np. teoria organizacji. Ale nawet to nie musi "kasować" dobrego pierwiastka, to chyba za każdym razem sprawa bilansu elementów dobrych i złych.
              • slotna Re: Granica między mistycyzmem a ... 06.06.15, 11:42
                A kiedy, twoim zdaniem, w katolicyzmie zaczela sie ta niefajnosc?
                • mary_ann Re: Granica między mistycyzmem a ... 06.06.15, 21:59
                  Po pierwsze - jeśli już, to nie tylko w katolicyzmie, ale i w każdej religii, i w ogóle każdym ruchu społecznym po przekroczeniu pewnej krytycznej liczebności.

                  Po drugie - to w ogóle strasznie trudne pytanie i zupełnie uczciwie nie chciałabym, żeby odpowiedź zabrzmiała jak jakiś osąd kogoś kto jest ponad to. Bo to, że tak się dzieje, wynika z ludzkiej natury, z prawidłowości funkcjonowania człowieka w grupie - a tym prawidłowościom podlegamy wszyscy, bez wyjątku.

                  Po trzecie - odpowiedź i tak zabrzmi "to zależy":))) Zależy od tego, co dla kogo ważne, zależy od tego, co brać pod uwagę, zależy od tego, do jakiego momentu dla kogoś bilans jest pozytywny lub negatywny. Ktoś powie (częsta odpowiedź, niejako standardowa), że ten krytycznie zły punkt to konstantyński sojusz ołtarza z tronem - moment, kiedy chrześcijaństwo z religii prześladowanej stało się religią państwową, a więc stopniowo i prześladującą. Ktoś inny powie, że to było już wcześniej - kiedy religia oryginalnie żydowska, w związku ze spóźniającą się paruzją, zmieniła niejako adresata i skierowała swoje przesłanie do pogan, "tłumacząc" je na kulturę grecką; ktoś inny wskaże palcem Pawła, który osobiście nie znał Jezusa i pochodził z kręgu innej tradycji i duchowości, a w dużym stopniu wpłynął na interpretację jego nauki (chociażby stosunek do kobiet, celibat). Węcławski-Polak - o ile dobrze zrozumiałam sens jego wykładów "Uniwersum wczesnych chrześcijan" - uważa wręcz, że już uczniowie dokonali zasadniczej reinterpretacji nauczania Jezusa. Można też potraktować problem z innej strony - może to było wtedy, kiedy gminy przekroczyły pewną krytyczną liczebność i przestały być elitarnym klubem o radykalnych wymaganiach etycznych? A może dopiero po soborze Watykańskim I? Albo II? A może nigdy, bo wszystko jest ok? Tyle odpowiedzi, ile odpowiadających.
                  • slotna Re: Granica między mistycyzmem a ... 07.06.15, 00:15
                    Czyli w zasadzie moglo tak byc od samiutkiego poczatku.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Granica między mistycyzmem a ... 06.06.15, 11:47
                W tym artykule o tęczy poraził mnie dysonans: Ci ludzie, utożsamiający się z narracją artykułu, myślą, że występują w świętej wojnie przeciwko złu. Tymczasem z boku widać, że nie przeciwko obiektywnemu złu, lecz przeciwko jakimś rzeczom, które budzą w nich subiektywne uczucie obrzydzenia. Wciąż mnie zadziwia, dlaczego wśród wartości religijnych są rzeczy tak obiektywnie nieistotne, jak klasyfikacja sposobów uprawiania seksu na dobre i złe, albo w innych religiach - klasyfikacja potraw i sposóbów ich przyrządzania. To jest wpuszczanie ludzkiego poczucia sacrum w jakąś koszmarną ślepą uliczkę.
                • slotna Re: Granica między mistycyzmem a ... 06.06.15, 11:55
                  A jakbys inaczej chciala utrzymac rzad dusz?
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Granica między mistycyzmem a ... 06.06.15, 20:11
                    No ale ty mówisz tak, jakby to wszystko było z góry zaplanowane i ukartowane - jakaś centrala w Watykanie opracowuje strategie, jak utrzymać rząd dusz. A tymczasem mnie się zdaje, że religie to mimo wszysto w dużym stopniu układy samoorganizujące się. Bo takie zjawiska pojawiają się nie tylko w scentralizowanych religiach, jak katolicyzm, ale też w zdecentralizowanych. To się jakoś samo robi.
                    • slotna Re: Granica między mistycyzmem a ... 07.06.15, 00:18
                      Rozumiem, ze to mialo zabrzmiec ironicznie, ale czy np. diecezje moga sobie ustalac, czy utrzymac celibat, zakazywac antykoncepcji, wykluczac zwiazki jednoplciowe itd? Wydawalo mi sie, ze to ustala wlasnie centrala w Watykanie.

                      Nie do konca rozumiem o co chodzi z zdecentralizowanymi religiami. One przeciez tez maja jakichs lokalnych przywodcow.
                      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Granica między mistycyzmem a ... 07.06.15, 12:44
                        No dokładniie, islam nie ma centralnego przywódcy, a jest jaki jest. Albo ortodoksyjny judaizm. Albo buddyzm - był jakiś taki film, o chłopcu, który chciał zmienić płeć, to było gdzieś w południowej Azji, i było pokazane, że pranie mózgu w dzieciństwie miał od buddyjskich mnichów zupełnie podobne do tego w innych ortodoksyjnych obyczajowo religiach.
                        • slotna Re: Granica między mistycyzmem a ... 07.06.15, 13:30
                          O ile wiem, rozne odlamy islamu sie roznia, tak samo jak chrzescijanstwa, i maja lokalne wladze.
                • katriel Re: Granica między mistycyzmem a ... 07.06.15, 00:54
                  > rracją artykułu, myślą, że występują w świętej wojnie przeciwko złu. Tymczasem
                  > z boku widać, że nie przeciwko obiektywnemu złu, lecz przeciwko jakimś rzeczom,
                  > które budzą w nich subiektywne uczucie obrzydzenia.

                  Z jakiego boku?
                  Z twojej perspektywy ich święta wojna jest farsą.
                  Z mojej - oni naprawdę występują w świętej wojnie przeciwko złu, a ty, ulegając propagandzie cywilizacji śmierci, tę wojnę niesłusznie wyśmiewasz.
                  Dlaczego uważasz, że to ty masz prawo decydować, co jest obiektywnym złem, a nie my?

                  > Wciąż mnie zadziwia, dlacz
                  > ego wśród wartości religijnych są rzeczy tak obiektywnie nieistotne,

                  No i znowu ten przymiotnik. Te rzeczy nie są "obiektywnie niestotne". One się tobie wydają nieistotne.
                  • verdana Re: Granica między mistycyzmem a ... 07.06.15, 09:35
                    Naprawdę fizycznie tęcza na placu jest "obiektywnym złem"? Jako rzecz? Wierzysz w zło płynące z przedmiotów i w święta wojnę przeciw przedmiotom? Czy jesteś pewna, ze to jest jeszcze religia chrześcijańska?
                    No i co ma miłość dwojga ludzi tej samej płci wspólnego ze śmiercią nie jestem w stanie pojąć. Jaką śmierć może szerzyć kochająca sie para?
                  • mary_ann Re: Granica między mistycyzmem a ... 07.06.15, 11:38
                    Katriel, a gdzie konkretnie widzisz "cywilizację śmierci"?
                    • verdana Re: Granica między mistycyzmem a ... 07.06.15, 12:39
                      Mam przykre wrażenie, ze sporo dobrych katolików teraz byłoby oburzonych,że nie dano im ukamienować jawnogrzesznicy.
                    • mary_ann do Katriel 09.06.15, 11:36
                      Ale ja zdałam to pytanie serio i chętnie przeczytalabym odpowiedź, bo nie podejrzewam Cię, że definiujesz to pojęcie tak, jak np. redaktorzy Frondy...
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Granica między mistycyzmem a ... 07.06.15, 12:58
                    katriel napisała:
                    > Z jakiego boku?
                    > Z twojej perspektywy ich święta wojna jest farsą.
                    > Z mojej - oni naprawdę występują w świętej wojnie przeciwko złu, a ty, ulegając
                    > propagandzie cywilizacji śmierci, tę wojnę niesłusznie wyśmiewasz.
                    > Dlaczego uważasz, że to ty masz prawo decydować, co jest obiektywnym złem, a ni
                    > e my?
                    (...)
                    > No i znowu ten przymiotnik. Te rzeczy nie są "obiektywnie niestotne". One się t
                    > obie wydają nieistotne.

                    Tak, spodziewałam się tego rodzaju odpowiedzi, bo spór sprowadza się do definicji "obiektywnego" zła.

                    Ja to widzę w ten sposób: Kościół katolicki, jeśli pogrzebać w jego nauczaniu, ma dobrą intuicję, że wraz ze zmieniajacymi się czasami powinien on coraz lepiej odczytywać wolę Bożą, co oznacza: coraz lepiej oczyszczać pojęcia dobra i zła z kulturowych i historycznych naleciałości.

                    I mam wrażenie, że Kościół katolicki w tym momencie ugrzązł i nie jest w stanie uwolnić się od pewnych naleciałości. Tak jak napisałam - z mojego punktu widzenia "zło" związków homoseksualnych jest w rzeczywistości subiektywnym poczuciem obrzydzenia u pewnych ludzi. Bo im to burzy kulturowe pojęcia o tym, co przystoi danej płci. Bo odrzuca ich sama myśl o pewnych technikach seksualnych. (Tak, zdaje mi się, że najbardziej u podstawy tego obrzydzenia leży bardzo prosta rzecz - wyobrażenie "laika" na temat jak wygląda seks analny.)

                    Jeśli zgadzamy się, że istnieją jakieś obiektywne wartości, do których (choćby w sposb niedoskonały) należy dążyć, a tak zakłada chrześcijaństwo, to nie możesz tak relatywizować: "ja mam swoje poczucie zła, a ty masz swoje". Ktoś z nas musi być nieco bliżej tej niedosięgnionej idealnej prawdy. I wydaje mi się, że ja jestem o tyle bliżej, iż potrafię uzasadnić, co jest naleciałością kulturową, subiektywnym emocjonalnym poczuciem obrzydzenia, a nie złem samym w sobie.

                    Ty nie uzasadniasz swojego stanowiska, choć zadano ci tu pytania, co konkretnie jest złe i niosące "śmierć" w tym, co krytykujesz.
                • mary_ann Re: Granica między mistycyzmem a ... 07.06.15, 12:11
                  Dla mniej najbardziej paradoksalne i najsmutniejsze jest w sumie, to, że dzieje się to m.in w chrześcijaństwie, czyli w imię Jezusa. Jezusa, którego cała działalność nauczycielska polegała na nawoływaniu do odejściu od takiego właśnie formalistycznego rozumienia Prawa, które prowadzi do przecedzania komara, a połykania wielbłąda.
                  • mary_ann to było do anuszki 07.06.15, 12:13
                    Chyba źle się podpięło, a nie zacytowałam. To było nawiązanie do:

                    "W tym artykule o tęczy poraził mnie dysonans: Ci ludzie, utożsamiający się z narracją artykułu, myślą, że występują w świętej wojnie przeciwko złu. Tymczasem z boku widać, że nie przeciwko obiektywnemu złu, lecz przeciwko jakimś rzeczom, które budzą w nich subiektywne uczucie obrzydzenia. Wciąż mnie zadziwia, dlaczego wśród wartości religijnych są rzeczy tak obiektywnie nieistotne, jak klasyfikacja sposobów uprawiania seksu na dobre i złe, albo w innych religiach - klasyfikacja potraw i sposóbów ich przyrządzania. To jest wpuszczanie ludzkiego poczucia sacrum w jakąś koszmarną ślepą uliczkę."


                    mary_ann napisała:

                    > Dla mniej najbardziej paradoksalne i najsmutniejsze jest w sumie, to, że dzieje
                    > się to m.in w chrześcijaństwie, czyli w imię Jezusa. Jezusa, którego cała dzia
                    > łalność nauczycielska polegała na nawoływaniu do odejściu od takiego właśnie fo
                    > rmalistycznego rozumienia Prawa, które prowadzi do przecedzania komara, a po
                    > łykania wielbłąda
                    .

    • zawszekacperek Re: Granica między mistycyzmem a ... 05.06.15, 17:16
      anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

      Dzisiaj jakoś tak spojrzałam na te dwa zdarzenia - nie na sposób "ale głupi ci ludzie", tylko raczej z myślą "ale ich ktoś wykorzystuje".

      Ameryki nie odkryłaś.:) Widowiska religijne były, są i będą wyreżyserowane. Jedne lepiej, drugie gorzej.

      Kacperek
      • luccio1 Re: Granica między mistycyzmem a ... 05.06.15, 17:48
        Patrząc z innej jeszcze strony:

        od kiedy tęcza stała się symbolem ruchu gejowskiego - przestała być powszechnie przyjętym symbolem pojednania. Doszło tutaj do zawłaszczenia symbolu ogólnoludzkiego, mającego korzenie biblijne, przez grupę stanowiącą mniejszość.

        Widzę tutaj analogię z symbolem gołębia/gołębicy, również mającym korzenie w Piśmie Świętym (w Starym Testamencie - symbol pojednania Boga z ludźmi i na odwrót; w Nowym - symbol Ducha św. wzgl. Ducha Bożego).
        Zawłaszczony przez komunizm - gołąbek pokoju stał się jego znakiem. Na równi z młotem i sierpem, na równi z gwiazdą pięcioramienną. Dla nas w Polsce, jeśli symbolizował pokój - była to pax sovietica, oznaczająca zniewolenie. Dla pamiętających komunizm pozostaje równie znienawidzony, jak sierp i młot oraz gwiazda.
        • verdana Re: Granica między mistycyzmem a ... 06.06.15, 09:33
          Ależ każda, absolutnie każda rzecz, która staje się symbolem, może zostać uznana za "zawłaszczoną". W przypadku tęczy żadnego zawłaszczenia nie ma - ruch gejowski posługując sie symbolem tęczy nie protestuje bowiem przeciw używaniu go w innych sytuacjach, jako symbolu czego innego. Nie nastąpiło tu zawłaszczenie, tylko odwrócenie sie ludzi wrogich gejom od symbolu, który ich zadaniem został "splugawiony". Nie ma tu zawłaszczenia tylko odrzucenie. Zupełnie inna sytuacja.
          A wylanie komuś zimnej wody na głowę jest dosyć znanym symbolem i raczej oznacza co innego, niż chce nam przekazać artykuł:)
        • slotna Re: Granica między mistycyzmem a ... 06.06.15, 11:37
          > od kiedy tęcza stała się symbolem ruchu gejowskiego - przestała być powszech
          > nie przyjętym symbolem pojednania
          . Doszło tutaj do zawłaszczenia symbolu
          > ogólnoludzkiego
          , mającego korzenie biblijne, przez grupę stanowiącą mniejs
          > zość.

          Ale jakiego ogolnoludzkiego? Zakladasz, ze wszyscy ludzie na swiecie sa chrzescijanami od zawsze?

          Za wiki:

          "W mitologii greckiej tęcza była utożsamiana z drogą, jaką pokonywała posłanka Iris pomiędzy Ziemią i Niebem. W mitologii chińskiej tęcza była szczeliną w niebie zamkniętą za pomocą kamieni i pięciu (lub siedmiu) kolorów przez boginię Nüwa. W mitologii hinduskiej tęczę nazywano Indradhanush, co oznaczało łuk Indry, boga błyskawic i grzmotów. W mitologii skandynawskiej używano nazwy Bifröst – był to most łączący światy Ásgard (bogów) i Midgard (ludzi). Irlandzki leprechaun chował garnek złota na końcu tęczy – czyli w miejscu niedostępnym dla żadnego człowieka (ponieważ tęcza nie występuje w konkretnym miejscu, a jej pojawienie zależy od pozycji samego obserwatora).
          W Biblii tęcza jest symbolem przymierza pomiędzy Bogiem i człowiekiem, jest obietnicą złożoną przez Boga Jahwe Noemu, że Ziemi nie nawiedzi już więcej wielka powódź (Stary Testament, Rdz 9,13). Tęcza stała się nawet symbolem ruchu w judaizmie, zwanego B'nei Noah. Członkami B'nei Noah są nie-żydzi, którzy kontynuują drogę wielkiego przodka, jakim był Noe. Ruch ten ma korzenie w tradycji żydowskiej, a szczególnie w Talmudzie.
          Według mitologii Aborygenów, świat narodził się z „tęczowego węża”, natomiast w słowiańskiej, płanetnikiem mógł zostać człowiek wciągnięty do nieba przez tęczę."

          Widzisz, ile tego?

          No i co ma do rzeczy mniejszosc? Gdyby tecza zostala symbolem heteroseksualistow to by bylo dla ciebie ok?
    • slotna Re: Granica między mistycyzmem a ... 06.06.15, 14:33
      wpolityce.pl/historia/255118-artur-zawisza-wytez-wzrok-i-znajdz-na-zalaczonych-obrazkach-ludzi-i-bydlo-goraca-dyskusja-w-internecie
      Artur Zawisza stwierdza, ze klienci kawiarni na placu Zbawiciela to bydlo, poniewaz nie oddali czci procesji - powinni byli co najmniej wstac, jesli juz nie kleczec.
      • mary_ann Re: Granica między mistycyzmem a ... 07.06.15, 12:01
        Slotna napisała:
        "Artur Zawisza stwierdza, ze klienci kawiarni na placu Zbawiciela to bydlo, poniewaz nie oddali czci procesji - powinni byli co najmniej wstac, jesli juz nie kleczec."

        Czytałam artykuł i czytałam komentarze pod nim. Po raz kolejny widać, ze niektórzy kompletnie nie potrafią wyjść poza swój sposób postrzegania świata - to tak od strony psychologicznej.
        Od strony savoir vivre'u: dlaczego osoby niezaangażowane religijnie miałyby wg Zawiszy (to jego wariant optymalny) klękać? Porównywanie sytuacji do niezdjęcia czapki w kościele jest nieadekwatne - kościół to przestrzeń sakralna, w której niewierzący rzeczywiście powinien w rozsądnym zakresie przyjąć reguły gry; na ulicy to grupa religijna wkracza w przestrzeń wspólną, która ma charakter świecki. Ma oczywiście prawo oczekiwać szacunku (i ten szacunek został zachowany - nikt procesji nie zakłócił, nikt jaj sobie nie robił), ale nie zainteresowania czy hołdu.

        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Granica między mistycyzmem a ... 07.06.15, 13:05
          Ja w ogóle chciałabym zwrócić uwagę, że Plac Zbawiciela jest okrągły. To jest rondo. Procesja idąca Marszałkowską mogła obejść rondo z dwóch stron. Po jednej stronie jest bardzo dużo ogródków kawiarnianych. Po drugiej prawie wcale nie ma. Na zdjęciu widać, że organizatorzy procesji wybrali przejście właśnie po tej stronie, gdzie jest dużo ogródków. Odbieram to jak celową demonstrację.

          Pewnie gdyby ktoś im zaproponował: A przejdźmy drugą stroną, żeby nie przeszkadzać ludziom w kawiarniach - to by się oburzyli: Jak to, Najświętszy Sakrament miałby komuś przeszkadzać??!!

          Moim zdaniem powinni choćby skorzystać z ewangelicznej rady, żeby nie rzucać pereł przed wieprze. Jeżeli pakują się z ceremonią religijną w sam środek świeckiego bazaru, to jest trochę nierozsądnie miec pretensje. Sami narażają powagę ceremonii.
          • mary_ann Re: Granica między mistycyzmem a ... 07.06.15, 21:58
            Ale jednak z obu stron są knajpki (faktycznie z drugiej mniej). Moim zdaniem nie było tu żadnej celowej demonstracji ze strony organizatorów. Natomiast nie mogą mieć pretensji o obojętność z chwilą, gdy znajdują się w przestrzeni miejskiej - i tyle.
    • magdalaena1977 Re: Granica między mistycyzmem a ... 07.06.15, 12:21
      Dla mnie to po prostu dowód niedbalstwa osoby organizującej procesję, która nie ustaliła, jak działają zraszacze i nie załatwiła ich chwilowego wyłączenia.
      • verdana Re: Granica między mistycyzmem a ... 07.06.15, 12:40
        Ależ oczywiście. Tylko jak ładnie to można wykorzystać.
      • mary_ann Re: Granica między mistycyzmem a ... 07.06.15, 13:34
        Organizator mógł nie wiedzieć o zraszaczach.
        Ot, po prostu losowa sytuacja, do której powinno się podejść z humorem.
        • magdalaena1977 Re: Granica między mistycyzmem a ... 07.06.15, 18:16
          mary_ann napisała:

          > Organizator mógł nie wiedzieć o zraszaczach.

          Ja mogę nie wiedzieć o zraszaczach. Organizator powinien był wiedzieć.
          Przecież w każdej parafii co roku ktoś podejmuje decyzję, jaką trasą przejdzie procesja, kto zrobi ołtarze, ktoś uzgadnia z policją zamknięcie ulic ...
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Granica między mistycyzmem a ... 07.06.15, 19:02
            Ja myślałam, że te zraszacze włączają się automatycznie co jakiś czas oraz automatycznie gdy się pali. Przeczytałam gdzieś w gazecie, że jest trochę inaczej - włączają się 2x dziennie automatycznie, a dodatkowo może je włączyć pracownik monitoringu miejskiego, gdy widzi, że coś się dzieje. Skądinąd wiem, że w Urzędzie Miasta Warszawy tęcza zajmuje 1/3 wielkiego ekranu w Biurze Zarządzania Kryzysowego. Tak jej pilnują. Więc dziwię się, że prasa prawicowa tego nie wykorzystała i nie oskarżyła HGW o celowe polewanie procesji: że jakiś strażnik miejski specjalnie czekał na moment i wcisnął przycisk. :-)
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Granica między mistycyzmem a ... 07.06.15, 19:05
              To ten ekran:
              https://www.csp.edu.pl/dokumenty/zalaczniki/6/6-17960.jpg
            • luna15 Re: Granica między mistycyzmem a ... 08.06.15, 06:00
              A ja się dziwię ze się dziwisz...nie wszystkie media manipulują.

              Co do zraszaczy, bez przesady nikomu korona nie spadła bo jej nie było.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Granica między mistycyzmem a ... 08.06.15, 14:34
      wpolityce.pl/polityka/255284-chrystus-podniesiony-z-ziemi-przez-prezydenta-symbol-zmartwychwstawania-polski-znakow-jest-znacznie-wiecej-wideo
      Następne "znaki". Jak tak dalej pójdzie, to przestanę współczuć i włączy mi się tryb złośliwości.
      • mary_ann Re: Granica między mistycyzmem a ... 08.06.15, 14:42
        "Symbole i znaki. Prezydentura Andrzeja Dudy, choć trwa zaledwie kilkanaście dni i nie ma jeszcze pełnoprawnego statusu, utkana jest z symbolicznych zdarzeń i mocnych znaków. Mądrzy i wrażliwi dostrzegają je wszystkie."

        No faktycznie, niektórym peron odjeżdża, niestety.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Granica między mistycyzmem a ... 13.06.15, 22:39
      > Najświętszy Sakrament, kroczący przy wtórze orkiestry w towar
      > zystwie potężnej rzeszy ludzi sprawił, że pl. Zbawiciela zamilkł. Został bez re
      > szty wypełniony zupełnie nowym blaskiem.


      I proszę, blask wypłoszył tęczę?
      Tęcza zniknie w Placu Zbawiciela.

      m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,18115181,Parada_Rownosci_w_Warszawie___Tecza_z_pl__Zbawiciela.html
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Granica między mistycyzmem a ... 13.06.15, 22:39
        *zniknie z Placu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka