Dodaj do ulubionych

Jacques Hamel R.I.P.

28.07.16, 13:39
A ja znów o śmierci. Ośmielił mnie Franciszek, który poświęcił wczoraj większość swojego wystąpienia w "papieskim oknie" zmarłemu wolontariuszowi, Maciejowi Cieśli.

Śmierć francuskiego księdza, ojca Jacques'a to jeden z wielu brutalnych aktów przemocy ostatnich dni - tak wielu, że coraz trudniej pomyśleć ze współczuciem i szacunkiem o każdej z ofiar. Ale warto próbować. Starać się upamiętniać tych, których nam zabrano. Przypominać ich imiona. Mierzyć się z tym, co absurdalne i niepojęte.

Moje myśli biegną ku innym okrutnie zamordowanym duchownym. Bratu Rogerowi z Taizé, również zamordowanemu w czasie mszy. Christianowi de Chergé, porwanemu i zabitemu przez islamistów w Algierii. Wspaniałym, dobrym ludziom, przepełnionym miłością, którzy poświęcili całe życie budowaniu mostów pomiędzy zwaśnionymi stronami.

10 lat temu odkryłam testament ojca Christiana, teraz znów go czytam i próbuję zrozumieć.

Gdyby pewnego dnia zdarzyło się ? a mogłoby to być już dzisiaj ? że padnę ofiarą terroryzmu, który zdaje się obecnie zagrażać wszystkim cudzoziemcom zamieszkującym w Algierii, pragnąłbym, aby moja wspólnota, mój Kościół, moja rodzina pamiętali, że moje życie było oddane Bogu i temu krajowi. By zdali sobie sprawę, że Jedynemu Władcy wszelkiego życia to moje nagłe odejście nie było obojętne. By modlili się za mnie; bo jakże mogłem zostać uznany za godnego złożenia takiej ofiary? By potrafili związać moją śmierć z tylu innymi, które są równie okrutne, lecz pozostają ledwie zauważone i bezimienne.

Moje życie nie jest więcej warte niż jakiekolwiek inne. Ale też nie jest warte mniej. W każdym razie nie ma w nim niewinności dzieciństwa. Żyję już na tyle długo, że świadom jestem własnego udziału w złu, które niestety zdaje się przeważać na tym świecie, nawet tego, które może we mnie uderzyć. Chciałbym, gdy ten moment nadejdzie, mieć umysł na tyle jasny, bym mógł prosić o przebaczenie Boga i wszystkich moich bliźnich i równocześnie przebaczyć z całego serca temu, który ugodzi we mnie.

Nie życzę sobie takiej śmierci. Myślę, że muszę to jasno powiedzieć. Bo nie wyobrażam sobie, jak mógłbym się cieszyć z tego, że ten naród, który kocham, miałby być w czambuł oskarżony o zamordowanie mnie. To zbyt wysoka cena, za coś co prawdopodobnie zostanie określone jako ?łaska męczeństwa?, by płacił ją Algierczyk, ktokolwiek nim będzie, nawet jeśli powie on sobie, że czyni to w imię po swojemu rozumianego islamu. Wiem, jaką pogardą świat darzy Algierczyków, wszystkich bez różnicy. I znana mi jest karykatura islamu, forsowana przez typ ludzi dobrze myślących. Ci ludzie zbyt łatwo uspokajają własne sumienie, stawiając znak równania między religią i ideologią skrajnych fundamentalistów. Dla mnie Algieria i islam to dwie różne rzeczy, to ciało i dusza.

Stwierdzałem to już wielokrotnie, w pełni świadom tego, co im zawdzięczam, tak często odnajdując w nich prostą nić przewodnią Ewangelii, tak jak nauczyła mnie jej moja matka, mój pierwszy Kościół ?odnajdując ją właśnie tu, w Algierii, w postawie szacunku wierzących muzułmanów. Moja śmierć zapewne okaże się argumentem na rzecz tych, którzy szybko zdefiniowali mnie jako naiwnego idealistę. ?Niechby nam powiedział teraz, co o tym myśli?. Ale niech ci ludzie wiedzą, że wtedy moja najbardziej dociekliwa ciekawość będzie już zaspokojona. Bo wtedy, jeśli Bóg zechce, będę mógł zobaczyć Jego dzieci islamskie, tak jak On je widzi, ludzi ogarniętych światłością chwały Chrystusa, owocu Jego Męki, obdarzonych Darem Ducha, którego tajemną radością będzie zawsze tworzenie wspólnoty, ukazywanie podobieństw i radowanie się różnicami.

Za życie utracone, całkowicie moje i całkowicie ich, dziękuję Bogu, który jak gdyby tylko dla tej Radości je stworzył, radości ze wszystkiego i mimo wszystko. Do tego ?dziękuję? za całe moje życie wraz z tym, co jeszcze może się w nim zdarzyć, włączam Was wszystkich, przyjaciół dawnych i dzisiejszych, i Was przyjaciół tu na miejscu, a także moją matkę i ojca, siostry i braci, i ich rodziny ? moje stokrotnie przyrzeczone dzięki! A także ciebie, przyjacielu mojej ostatniej minuty, który nie będziesz wiedział, co czynisz. Tak, ciebie też do mojego ?dziękuję? włączam i do mojego ?A Dieu ? Z Bogiem?, którego widzę także w twojej twarzy. By dane nam było się spotkać, jak dobrym łotrom, w raju: bo tak spodobało się Bogu, który jest Ojcem nas obu. Amen. Inch?Allah.

Algier, 1 grudnia 1993 r. ? Tibhirine, 1 stycznia 1994 r.


Obserwuj wątek
    • maadzik3 Re: Jacques Hamel R.I.P. 28.07.16, 17:17
      piękny testament
    • mary_ann Re: Jacques Hamel R.I.P. 29.07.16, 00:00
      Mkw, bardzo, bardzo Ci dziękuję. Nie znałam tego tekstu.
      Jest piękny!

      A szczególnie:

      "Moje życie nie jest więcej warte niż jakiekolwiek inne. Ale też nie jest warte mniej. W każdym razie nie ma w nim niewinności dzieciństwa. Żyję już na tyle długo, że świadom jestem własnego udziału w złu, które niestety zdaje się przeważać na tym świecie, nawet tego, które może we mnie uderzyć. Chciałbym, gdy ten moment nadejdzie, mieć umysł na tyle jasny, bym mógł prosić o przebaczenie Boga i wszystkich moich bliźnich i równocześnie przebaczyć z całego serca temu, który ugodzi we mnie.

      Nie życzę sobie takiej śmierci. Myślę, że muszę to jasno powiedzieć. Bo nie wyobrażam sobie, jak mógłbym się cieszyć z tego, że ten naród, który kocham, miałby być w czambuł oskarżony o zamordowanie mnie. To zbyt wysoka cena, za coś co prawdopodobnie zostanie określone jako ?łaska męczeństwa?, by płacił ją Algierczyk, ktokolwiek nim będzie, nawet jeśli powie on sobie, że czyni to w imię po swojemu rozumianego islamu. Wiem, jaką pogardą świat darzy Algierczyków, wszystkich bez różnicy. I znana mi jest karykatura islamu, forsowana przez typ ludzi dobrze myślących. Ci ludzie zbyt łatwo uspokajają własne sumienie, stawiając znak równania między religią i ideologią skrajnych fundamentalistów. "
      • mkw98 Re: Jacques Hamel R.I.P. 02.08.16, 10:48
        Tak, to niezwykły tekst. Bardzo dla mnie ważny. Cieszę się, że Was też porusza.

        Ksiądz Hamel nie zostawił takiego testamentu, ale jest jeszcze świadectwo życia. Wklejam, za Tygodnikiem Powszechnym, kilka słów na ten temat.

        Okazało się, że ks. Hamel był osobą nietuzinkową, szczególnie gdy chodzi o dialog międzyreligijny. W 2000 r., kiedy był jeszcze proboszczem w Saint-Étienne-du-Rouvray, jego parafia udostępniła wspólnocie muzułmańskiej teren pod budowę meczetu (...)

        W ostatnich latach ks. Hamel regularnie spotykał się z imamem Mohammedem Karabilą, przewodniczącym Rady Muzułmańskiej Górnej Normandii. ?Wszystkie nasze modlitwy są przy jego rodzinie i społeczności katolickiej. Jesteśmy oszołomieni?, oświadczył imam na wieść o śmierci katolickiego kapłana. W oświadczeniu nazwał go swoim przyjacielem. Francuska Rada Kultu Muzułmańskiego wezwała duchownych i wiernych, aby wyrazili solidarność z katolikami z powodu ?podłego zabójstwa? ks. Hamela, a w niedzielę 31 lipca udali się do znajdujących się w ich sąsiedztwie kościołów, by wziąć udział w nabożeństwach.

        (...) Wszystko wskazuje na to, że napastnicy wybrali ofiarę nieprzypadkowo. Człowiek szukający porozumienia to dla radykałów wszelkiej maści ogromne zagrożenie. Terrorystom działającym w Europie zależy przede wszystkim na podsycaniu wrogości wobec muzułmanów. Jedyne, co potrafią, to zarządzać strachem, dlatego robią wszystko, by strachu było jak najwięcej.

        Nie bądźmy wspólnikami strachu.


        Całość:
        www.tygodnikpowszechny.pl/zebysmy-sie-nie-udusili-34843
    • mary_ann Re: Jacques Hamel R.I.P. 02.08.16, 16:01
      Ostatni artykuł księdza Hamela w gazetce parafialnej - głos do parafian na nadchodzące wakacje:

      "Wakacje to czas przeznaczony na to, by nabrać dystansu do codziennych obowiązków. Ale nie powinniśmy tego okresu traktować jako wzięcia życia w nawias. To czas odpoczynku, lecz również odnowy relacji, spotkań, dzielenia się sobą i towarzyszenia innym.

      Niektórzy wykorzystają te dni na jakiś wyjazd lub pielgrzymkę. Inni może poczytają w spokoju Ewangelię – w samotności albo w grupie – jako Słowo, które jest żywe i daje życie.

      Jeszcze inni będą się odradzać na nowo, korzystając z wielkiej księgi stworzenia, podziwiając piękno krajobrazu przeróżnych regionów. Piękno, które nas podnosi ku niebu i opowiada nam o Bogu.

      Usłyszmy w tych dniach Boże zaproszenie, by zatroszczyć się o ten świat. Tam, gdzie jesteśmy, czyńmy świat miejscem bardziej serdecznym, bardziej ludzkim i braterskim.

      To również tygodnie spotkań z bliskimi i przyjaciółmi. Znajdźmy czas by wspólnie coś przeżyć. Troszczmy się o drugiego człowieka, kimkolwiek by był.

      Czas bycia razem. Dzielmy się przyjaźnią i radością. Okazujmy naszym dzieciom wsparcie, pokazując im, jak wiele dla nas znaczą.

      Czas modlitwy. Bądźmy uważni na to, co się dzieje na świecie. Módlmy się za tych, którzy tej modlitwy najbardziej potrzebują. Módlmy się o pokój oraz o to, byśmy potrafili lepiej żyć obok siebie we wspólnocie.

      Mamy nadal jubileuszowy Rok Miłosierdzia. Uczyńmy nasze serca wrażliwymi na rzeczy piękne i na każdego człowieka; na wszystkich, którzy mogą odczuwać samotność.

      Niech te wakacje sprawią, że „zatankujemy do pełna” paliwem radości, przyjaźni i powrotu do źródeł. Byśmy tak wzbogaceni mogli powrócić na wspólną drogę.

      Wszystkim Wam życzę dobrych wakacji!

      Ks. Jacques Hamel "

      pl.aleteia.org/2016/08/02/troszczmy-sie-o-drugiego-czlowieka-kimkolwiek-by-byl-publikujemy-ostatni-artykul-ksiedza-hamela/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka