androgienia
26.07.12, 14:27
Leczę wtórną niedoczynność kory nadnerczy, kortyzol mam w normie, więc dawka hydrokortyzonu jest ok.
Jakieś pół roku temu miałam TSH na granicy normy. Wyniki z listopada, ze szpitala, bez podanych norm: TSH: 0,244 mU/l; ft4 14,2 pmol/l
W czerwcu miałam TSH: 0,6.
Teraz mam wyniki sprzed trzech dni:
TSH 0,517 (0,27-4,2)
FT4 87.01% [ wynik 1.6, norma (0.93 - 1.7)]
FT3 48.33% [ wynik 3.16, norma (2 - 4.4)]
Czy mam subkliniczną nadczynność tarczycy? Od trzech tygodni czuję się fatalnie, co drugi dzień mam napady "umierania", drżenia, zawroty, po większej dawce hydrokortyzonu biegunka, kołatania. Czy naprawdę teraz czas na tarczycę?
Jutro idę na USG i zrobić TRab, powtórzę też TSH, podobno spada kilka dni po skoku tyroksyny. Co sądzicie?