anialit
05.08.15, 10:42
Witam.
Bardzo proszę o pomoc w interpretacji wyników badań.
04.2014 TSH - 0,73 (norma 0,25 - 3)
05.2014 FT3 – 4,62 (4 - 8,3)
FT4 – 16,88 (9 – 20)
ATPO - <0,8 (0 – 8)
USG płat prawy 16x14x40 (prawidłowa echostruktura, miąższ jednorodny)
płat lewy 14x17x38 (prawidłowa echostruktura, miąższ jednorodny)
V tarczycy 9,35ml
05.2015 TSH – 0,47 ( 0,25 – 3)
FT3 – 3,77 (4 – 8,3)
FT4 – 11,77 (9 – 20)
Objawy fizyczne (nie cały czas, ale są dni kiedy jest gorzej): osłabienie, „zawroty” głowy – takie uczucie pływania, co ok. 2 tyg. rzut bolesnych wyprysków na linii włosów i we włosach, skrócenie cyklu z 28-30 dni do 24-26 dni, sporo znamion rubinowych (ale to już od 2-3 lat mi się pojawiają), codziennie rano po wstaniu z łóżka przez ok. 2-3 godziny wodnisty katar i kaszel i uczucie czegoś w gardle, kołatanie serca, ucisk w klatce piersiowej, suche zrogowaciałe placki na kolanach (nie całe, ale tylko w tych miejscach, które stykają się z podłogą w czasie klękania), czasami drżenie rąk, uczucie wewnętrznego lęku, czasami taki piekący ból z prawej strony z tyłu głowy.
Teraz trochę historii:
W zeszłym roku po dużym stresie spowodowanym wynikami usg piersi zaczęło mi się sypać zdrowie. Na podstawie objawów lekarz stwierdził nerwicę (byłam w szpitalu na badaniach włącznie z tk jamy brzusznej – wszystko ok). Po czasie wszystko się wyciszyło, było już prawie ok, kiedy w lutym tego roku niespodziewanie zmarła moja Mama. Ogromny stres. I jeszcze w tym okresie czasu młodsza córka złamała ręką, a starsza z powodu odwodnienie znalazła się w szpitalu. I oczywiście znów wędrówki po lekarzach: ogólny, neurolog, psychiatra oraz psycholog. Wyniki tarczycowe miałam nie całkiem w porządku, ale lekarz ogólny je zignorował, mimo, że źle się czułam. Dodam jeszcze, że jako małe dziecko miałam „coś” nie tak z tarczycą, jako nastolatka też miałam badania, niestety nie wiem o co chodziło, a teraz nie mam kogo już zapytać. Rodzinne obciążenie tarczycowe też jest. Mama miała jakieś guzki, babcia, jej siostra i jej dwie córki miały wycinaną tarczycę. Z dzieciństwa pamiętam, jak babcia ciągle mówiła że jej się „kołuje” w głowie i brała letrox. Ja już się chyba pogodziłam z tym co powiedział mój lekarz, że to nerwica. Od września będę chodziła do psychologa na terapię. Jednak ciągle spokoju nie daje mi ta tarczyca.
Bardzo proszę o komentarz.