myrtille
13.04.16, 11:45
Dziewczyny, choruję na niedoczynność od ok. 23-24 lat. Najpierw niedoczynność wole młodzieńcze, potem eutyreoza, po pierwszym porodzie zapalenie tarczycy i niby hashimoto. Piszę niby bo 3 lekarzy do końca nie wiedziało co to jest - najpierw nadczynność, potem znów eutyreoza (bez leków i całą ciążę i po ciąży 4 lata). We krwi przeciwciała antyTPO i antyTG, anty TRAB nie było. 5 lat temu druga ciąża, w ciąży już euthyrox bo tsh było koło 3, po ciąży znów analogicznie jak poprzednio chwilowa nadczynność, odstawienie leków, a potem malutka dawka 12,5 mg przez ostatnie 3 lata. Dobrze się w miarę czułam, więcej zmartwień przysparza mi zakrzepica na którą choruję od zeszłego roku. Ale do rzeczy. Jesienią zaczęłam się sypać, włosy, paznokcie, nocne kołatania serca, ogóle cały czas samopoczucie grypowe, nie miałam sił wstać z łóżka. Zrobiłam badania, ferrytyna 4, TSH nieoznaczalne, FT4 poza normą. Endo kazała odstawić euthyrox i po 2 tygodniach znowu badania. TSH nadal nieoznaczalne, FT4 spadło i pewnie zaraz wpadnie w widełki normy, FT3 bez zmian (zawsze w dolnej granicy normy), no ale TRAB mi wyszło 2,29 i mnie załamało. Czy to już na 100% Basedow? Co teraz? Endo być może za mc uchwycę, a co teraz?