ahima 17.07.07, 15:27 Interesuje was to jeszcze, czy wystarczy już tych wątków? Nie chcę zanudzać... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
zwierzchu Re: Po jodzie w Gliwicach... 18.07.07, 00:24 Mnie interesuje, bo jestem po jodzie w W-wie Jak sie czujesz? Ja po wyjsciu ze szpitala fatalnie przez jakis tydz, nie wiem, czy po jodzie czy od niedoczynnosci. Dzis minely 2 tyg od podania jodu i powoli sie poprawia. Bolala mnie szyja, czulam sie jak wielki chomik chory na swinke. Pzdr Odpowiedz Link
ahima witaj zwierzchu :) 18.07.07, 18:12 cieszę się, że mamy to już za sobą. Ja źle to zniosłam zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Okazało się, że zareagowałam jak dziecko, czyli wymiotami i mocnym osłabieniem organizmu (dawka 100), co jest domeną dzieci. Dlatego im podaje się przeciwwymiotny przed podaniem jodu, a ja dostałam dopiero, gdy zaczęłam wymiotować. Jod dostałam w środę i niestety musiałam przeczekać do poniedziałku z wyjściem, choć w sumie nastawiano mnie na piątek, a wiesz jak to jest w zamknięciu, z tym śmierdzącym kiblem... ech... aż ciężko mi o tym myśleć... I jeszcze dzień przed wyjściem jedna kobietka zaczęła się dusić - okropność. Jeśłi kogoś czeka jod, kto to podczytuje - niech jak tylko poczuje, że puchnie i zaczyna mieć duszności, od razu mówi, to podadzą coś na zapobieżenie. Jeśli zaś chodzi o inne uczucia, to szuja mnie mocno nie bolała i nie spuchła. Za to obok mega mdłości, jak zaczął się organizm oczyszczać śłiniankami, to miałam i nadal mam takiego "kapcia" w buzi, że trudn to opisać. Zero apetytu, zero słodyczy (mdli mnie) - tylko mocne smaki. Podobno to normalne. Miałam TSH 85, więc średnio większe, ale nie porażające. Nie chcę już tam wracać. To co mnie zaskoczyło na plus, to kurka, wchodziły tam do nas salowe, pilęgniarki, moja lekarka prowadząca. Tylko najmłodsze lekarki stawały w drzwiach i nie podchodziły. Teraz do poniedziałku czekam, żeby zobaczyś się z synem. Przy wyjściu miałąm tylko 3 (mikrosiverty) więc mam tylko tydzień kwarantanny. A co poza tym u Ciebie? Odpowiedz Link
zwierzchu Re: witaj zwierzchu :) 18.07.07, 18:56 U mnie coraz lepiej hormony zaczynaja dzialac, nastroj lepszy, opuchlizna stopniowo schodzi (moje TSH przed jodem 150). Z tymi ostrymi smakami to swieta prawda, ja mialam ogromna ochote na cheeseburgera i malosolne Ale do nas nikt nie wchodzil! Nawet posilki podawano przy zamknietych drzwiach do pokoju - pozniej zabieralysmy wozek z talerzami z korytarza. No i kwarantanne mam dluzsza - przy wyjsciu moje promieniowanie to 1,8, a calkowita kwaratanne koncze 23 lipca. Mam nadzieje, ze drugi raz nie bedzie potrzebny, bo to niby nic wielkiego (np w porownaniu z operacja), ale jednak zycie dezorganizuje. No i ta hustawka hormonow mnie rozbija - zanim dojde do siebie, juz musze odstawiac Zdrowka zycze! Odpowiedz Link
ahima Re: witaj zwierzchu :) 18.07.07, 19:23 150??? Jak Ty kobieto z tym chodziłaś??? Ja miałam niższe, gdyż brałam cynomel, o którym Ci wcześniej pisałam. No i podczas brania go, czułam się świetnie, gdyż jest to prostsza wersja tyroksyny, którą przyjmujemy i działa dokłądnie jak ona, tylko jest szybciej uwalniana, dlatego wystarczy odstawić go 2 tyg przed badaniami. Jest naprawdę świetny Ja też się zdziwiłam, że wchodzili do nas normalnie, ale co tam, chyba się na tym znają... A z tymi promieniowaniami przy wyjściu - ciekawe w jakich jednostkach masz to mierzone, gdyż od tego zależy jak długa jest kwarantanna. Ja niestety w szpitalu spędziłam 5 dób, gdyz wszedł w to weekend i wtedy nie wypuszczają i podobno dlatego miałam niziutkie promieniowanie przy wyjściu i niski wynik. Mam jeszcze jedno pytanie. W szpitalu wymiotowałam i prawie nie jadłam, dlatego czułam, że schudłam (dodam, że przy wejściu ważyłam 50,5kg). Natomiast od wczoraj powiększa mi się brzuch (puchnie???) a w ciąży na 100% nie jestem Masz coś takiego? Odpowiedz Link
zwierzchu Re: witaj zwierzchu :) 19.07.07, 11:54 Ledwo chodzilam i ledwo do siebie do dochodze Chyba bede sie domagac Cynomelu przed zimowa scyntygrafia. W W-wie mierza - o ile sie orientuje - moc dawki promieniowania (w mikro(?) greyach) i aktywnosc substancji promieniotw. (w gigaBekerelach). Wszyscy mielismy malutko, maks bylo 40 mikro(?)greyow, my mielismy miedzy 1,7 a 3. Tyle pamietam. Co do puchniecia, to ja spuchlam cala, ale to od niedoczynnosci, wiec zadnych takich objawow szczegolnych nie mialam, o ktorych piszesz. A dzis to juz prawie calkiem dobrze sie czuje. Oby tylko upaly zmalaly! Odpowiedz Link
ahima Re: witaj zwierzchu :) 19.07.07, 15:31 no to jednostki zupełnie inne... a cynomelu stanowczo się domagaj. działa cudownie. oby tylko mieli, bo w sumie nie muszą. jego nie ma na poslkim rynku... Odpowiedz Link
cari1 Jod na poczatku sierpnia w Gliwicach 19.07.07, 11:22 Witam Ja mam termin w Gliwicach na początku sierpnia. Teraz biorę Cynomel i czuję się zupełnie normalnie.Wspomniałaś coś o kobiecie która się dusiła - ja też się tego boję , bo czasami mam takie uczucie jakby brakowało mi tchu. Co powinnam ze sobą zabrać do szpitala , z czego nie mogę? ( ubranie , kosmetyki , telefon , woda? ). Co może pomóc na tą suchość w ustach? Kiedy wyznaczyli Ci kolejną wizytę ? Odpowiedz Link
ahima cari 19.07.07, 15:30 Nie bój się tego duszenia, tylko po prostu spokojnie reaguj, gdy poczujesz, że zaczynasz puchnąć. To nie następuję niespodziewanie. Pielęgniarki przychodzą bez problemu nawet w środku nocy. Po prostu nie czekaj i nie bój się do nich zadzwonić. Na oddział możesz wnieść rzeczy tylko w reklamówkach, więc przygotuj sobie kilka. Na pewno warto wziąć: - gazety i książki (krzyżówki jeśli lubisz): ja lubię czytać i wzięłam więcej książek, ale czytałąm głównie gazety, gdyż w pewnym momencie byłam tak osłabiona, że książki mi nie podchodziły, a gazety były ok. Książki mogłam wynieść, a gazety zostawiłam kolejnym. - dużo wody, soków, cytryny - koniecznie cukierki do ssania i polecam zozzole. Są super, gdyż są kwaskowe i gdy ma się wspomnianego kapcia, one jedyne dają smak. Zwykłe landrynki były do d... - telefon, ale szczelnie owinięty folią - nie wiem jakiej jesteś postury, ale polecam koszulkę z krótkim rękawem. Oni dają tam piżamę (nie można swojej) i na mnie była tak duża, że założyłam swoją koszulkę a piżamę zarzucałam gdy trzeba było (np. iść na scyntygrafię - wtedy oni widzą, że jesteś po leczeniu i siadzsz gdzie indziej, nie czekasz itp.) koszulkę i kapcie zostawiasz na miejscu, czyli wyrzucasz - kosmetyki + ręcznik - to co konieczne w małych ilościach. Takie podręczne rzeczy jak mydło, szczoteczkę itp wyrzuciłam na oddziale - herbatę i cukier - noszą gotowaną wodę na życzenie i masz super herbatkę - jedzenie jest bardzo dobre (np. do obiadu owoc) choć dla mężczyzn jest go mało, u mnie w pkoju obie nie miałysmy ochoty na słodycze, choć miałyśmy ich niemało, ale smak w buzi był tak okropny, że po słodyczach tylko mdliło - polecam mimo wszystko dokupiś sobie owoców - gumę do żucia, jeśli lubisz - też pomaga na suchość w ustach Miej więcej tyle. Kolejną wizytę mam w lutym i w sierpniu scyntygrafię. Trzymam kciuki i pytaj o co chcesz Odpowiedz Link