chodziłam z nimi do dermatologów od podstawówki. Codziennie były
smarowidła, owijanie na noc, moczenie itd itd...i nic nie pomagało.
Nieustający powód utrapień, letnie udręki sezonu sandałowego a
często także ból. Od listopada leczę niedoczynność i niedawno
zauważyłam, że mam pięty o jakich zawsze marzyłam, mimo tego że
smary poszły w odstawkę. Pedicure raz na 2 tyg i jest super.
Dla mnie to ciekawe i radosne odkrycie, dlatego postanowiłam o tym
napisać...wątek może obiektywnie mało interesujący
Pozdrawiam