rupiowa
30.07.09, 07:12
Moja trzyletnia corka ma rozpoznanie niedoczynnosci tarczycy. Zaczelo sie od
tego, ze od ok. dwoch miesiecy zaczely jej garsciami wylazic wlosy. Pojawily
sie klopoty ze spaniem, apatycznosc. Od 3 tygodni dziecko, ktore jadlo porcje
doroslego faceta nagle przestalo jesc, schudla, nie chce nabialu bo mowi ze
boli ja brzuch. Poszlam do pediatry, ten zlecil cala liste badan w tym TSH.
Wynik wyszedl 4,81, wyslano mnie z tym do endokrynologa (pozostale badania jak
np. anemia sa ok). Poniewaz corka nie je poszlam natychmiast prywatnie - pani
doktor (polecana przez kilka osob jako swietny specjalista) przepisala corce
Euthyrox 25 mg. To bylo w piatek, we wtorek zadzwonilam do Centrum Zdrowia
Dziecka poniewaz tam corka leczy sie na kamice nerkowa i chcialam zeby mnie do
poradni endo zapisali. Pani pielegniarka spytala jakie dziecko ma TSH i
powiedziala ze normy u dzieci sa do 7-dmiu, ale ona jest "tylko pielegniarka".
I teraz siedze i bije sie z myslami czy dobrze zrobilam podajac hormon. Jak to
jest z tymi normami? Wydaje mi sie, ze pani doktor oprocz norm zwrocila uwage
na objawy. Juz sama nie wiem komu ufac... lekarka wydawala sie naprawde
konkretna osoba i raczej jej wierze, ale jakies ziarenko niepokoju we mnie siedzi.