Pozdrawiam i dziękuję wszystkim forumowiczom
Obserwuję forum od ok. 2 lat i dowiedziałam się z niego więcej niż przez 8 lat
mojej choroby od moich lekarzy
Chciałabym podzielić się z wami wykresem, jaki zrobiłam na podstawie ostatnich
3 lat moich badań. Myślę, że spostrzeżenia mogą być pomocne.
Ale najpierw kilka słów na temat mojego przypadku:
Problemy z tarczycą zaczęły się u mnie od tzw. wola młodzieńczego w szkole
średniej. Dostawałam wówczas jakiś lek, który spowodował totalną senność i
brak możliwości funkcjonowania w szkole. Lek został odstawiony i wszystko
wróciło do normy. Nadmienię, że mieszkałam w czasie Czarnobyla na wschodzie
polski i zasmakowałam płynu Lugola. Moja mama miała wycinaną tarczycę z powodu
wola
guzowatego.
Na pierwszym roku studiów zaczęłam znowu spać - nie skojarzyłam z tarczycą,
ale trafiłam na jakąś mądrą lekarkę. Oprócz zapisania żelaza na wykrytą anemię
zwróciła moją uwagę, że powinnam zbadać tarczycę. Żelazo pomogło, badań nie
zrobiłam i zapomniałam o temacie.
Potem nastał ciężki czas - kilkudniowa trauma umierającego mojego
nowonarodzonego dziecka, na szczęście uratowanego, rozpad małżeństwa i poważne
problemy mojej firmy (kryzys) - wszystko w jednym roku. Znowu zaczęłam spać.
Tym razem zaczęłam już sama myśleć o tarczycy ale zdiagnozowano depresje,
której leczenie niewiele pomagało na senność i zmęczenie. Biegałam od lekarza
do lekarza ale wszystkie wyniki były w normie. Zaczęłam czytać w internecie -
wtedy jeszcze nie było zbyt dużo źródeł, ale udało mi się porównać swoje objawy,
wyniki hormonów - prawdopodobnie Hashimoto. Zrobiłam przeciwciała - bardzo
wysokie miana w obu. U mnie dodatkowo zaczęły występować niedobory wapnia (w
co żaden lekarz nie wierzył). W końcu trafiłam do endokrynologa, który bez
podpowiedzi postawił diagnozę, którą potwierdził przez USG.
I tak zaczęłam brać lewotyroksynę. Niestety nie mam wyników z tego pierwszego
okresu ale w 2006 roku, po jakiejś przerwie podjęłam na nowo leczenie i
zachowałam wszystkie wyniki.
W grudniu 2007 roku byłam przez dłuższy czas w Londynie na projekcie, w czasie
którego znowu zaczęłam spać - rzucałam się na gorzką czekoladę więc zajrzałam
do apteki Boots - znalazłam zestaw witamin dla kobiet (General Health
Multivitamins for Women). Działanie było niezwykle szybkie i skuteczne -
myślałam, że to przez
zawarte w nim żelazo.
W 2008 znalazłam Wasze forum i przeczytałam informację o selenie. W zestawie z
Bootsa jest go 100 jednostek. Niestety w Polsce tego zestawu nie można kupić,
więc kupiłam Selen firmy Olimp, który ma 200 jednostek. Odczuwanie poprawy
samopoczucia było bardzo wyraźne. Wreszcie po kilku latach przestałam spać
wiele godzin dziennie.
Dzięki Waszym radom wprowadziłam swoje wyniki do arkusza kalkulacyjnego i
przeliczyłam na procenty. Dzisiaj ponownie do niego zajrzałam i uzupełniłam o
ostatnie wyniki. Niestety rok temu zgrzeszyłam bardzo i przestałam brać hormon
- czułam się bardzo dobrze, a przeprowadzka do innego miasta, zmiana pracy itp....
no w każdym razie muszę znaleźć nowego endokrynologa.
Tym niemniej myślę, że teraz wykresy są nawet bardziej czytelne i mam
nadzieję, że coś Wam pokarzą.
Moje obserwacje:
- Zmiany poziomu TSH są w moim przypadku lustrzanym odbiciem poziomu ft4 (gdy
rośnie ft4 spada TSH i odwrotnie).
- Bez suplementacji selenem lub przy niskim jego poziomie ft3 przez 1,5 roku
wzrósł tylko o 20%.
- Po podwojeniu selenu w ciągu kolejnych 2 lat ft3 wzrósł o kolejne 60%
- Na wzrost poziomu ft3 do grudnia 2009 nie miało wpływu zaprzestanie
przyjmowania lewotyroksyny. Tak jakby ft3 korzystało nadal z nasycenia ft4.
- Objawy zmęczenia i senności oraz łatwego przybierania na wadze były bardziej
związane z poziomem ft4 niż ft3 i znikały przy poziomie powyżej 60% normy.
Pozdrawiam wszystkich i życzę równowagi (hormonalnej zwłaszcza

)