Dodaj do ulubionych

Hashimoto a poczęcie

07.03.05, 11:12
Kochani 8 m-cy temu wykryto u mnie niedoczynność tarczycy i Hashimoto.
Naczytałam się już tyle o tej chorobie że tylko siedzę i płaczę bo moje
szanse na maleństwo znikają z kolejnym przeczytanym artykulikiem. Moja
tarczyca jest podobno wyrównana i wszystko jest ok (TSH 1,35 a prolaktyna
6,46) Jednak ciągle nie mogę zajść w ciążę. Jestem załamana !!! Czy przy
Hashimoto czeka się na cud? Może potraficie wskrześcić u mnie choć małą
iskierkę nadzieji. ibellka
Obserwuj wątek
    • mongra Re: Hashimoto a poczęcie 07.03.05, 11:46
      Droga ibellko,
      Twoje obecne wyniki (TSH i PRL) są jak najbardziej w normie i myślę, że to nie
      one są przyczyną Twoich niepowodzeń. Jak wskazują liczne przypadki (nawet część
      obecna na tym forum) Hashimoto nie przekreśla macierzyństwa, a jedynie wymagana
      jest ścisła kontrola hormonów tarczycy, żeby doszło do poczęcia i później w
      trakcie ciąży (tak mówią moi lekarze).
      Nie wiem jak długo próbujesz, ale jestem pewna, że w końcu się uda. Przyczyn
      trudności z poczęciem może naprawdę być wiele więc może warto sprawdzić też
      inne możliwości?
      • julkakra Re: Hashimoto a poczęcie 07.03.05, 16:43

        a jak długo starsz się o dzidzię? Hashimoto "opanowane" nie przekreśla szansy
        naciążę. Piszą nawet, że cukrzyca jest dużo gorsza pod tym względem. Nie martw
        się i wyluzuj. Ja starałm się o dziecko rok czasu,wiem jak się czujesz.Myślę,
        ze u mnie to była przede wszystkim blokada psychiczna -za bardzo chciałam. z
        drugą ciążą było pod tym względem łatwiej smile
        Nie martw się,idzie wiosna, lato, dobry czas na miłość!! A jesienią......
    • lu74 Re: Hashimoto a poczęcie 07.03.05, 19:52
      A ktory dzidzius chcialby przyjsc do ciagle smutnej i zaplakanej mamy?
      Wiem jak sie czujesz bo sama przechodzilam okres zalamania diagnoza i niestety
      trwalo to dluzszy czas i czasami powraca.
      Uwazaj jednak z czytaniem bo statystycznie to nam grozi ojej cala masa
      komplikacji i trudnosci. Podczas gdy jest wiele kobiet, ktore nie wiedza nawet,
      ze sa chore, zachodza w ciaze, rodza dzieci. Przede wszystkim jesli juz musisz
      czytac to staraj sie znalezc jakies pozytywne informacje - wejdz na forum ciaza
      i poszukaj dziewczyn, ktore maja Hashi. Skoro im sie udalo to dlaczego nie
      Tobie???
      Ja jestem w 25 tc. i nie jestem tu jedyna z brzuszkiem.
      Obstawialabym, ze jednak przyczyna Twoich niepowodzen tkwi gdzie indziej. Ja
      mialam tez problemy z druga faza cyklu czyli malo progesteronu i lykalam
      Duphaston w drugiej czesci cyklu - to zwiekszalo szanse zagniezdzenia sie
      zarodka i faktycznie zadzialalo.
      Ostatnio tez dyskutowalam z moja gine. na moj "ulubiony" temat zespolu
      antyfosfolipidowego (uwzielam sie na to swinstwo) i ona stwierdzila, ze w
      wypadku klopotow z zajsciem w ciaze robi sie diagnostyke w tym kierunku. Wiec,
      co lekarz to nowa teoria. A przyczyn niepowodzenia moze byc wiele. Twoje
      wyniki "tarczycowe" sa jak najbardziej w normie wiec na Twoim miejscu troche
      bym przystopowala z czytaniem o Hashi bo tylko psujesz sobie nastroj. Jesli
      dobrze sie czujesz to na prawde zrob sobie urlop, przestan na jakis czas myslec
      o chorobsku i po prostu postaraj sie zrelaksowac. Choroba choroba ale psychika
      to bron obosieczna - moze to ona dziala przeciw Tobie.
      W kazdym razie gdyby Hashi jednoznacznie uniemozliwialo poczecie, na pewno
      wiele kobiet nie mialoby w ogole Dzieciaczkow. Zapewniam Cie.
      Osusz lezki, glowa do gory i nie dawaj sie smutkom. Wiosna idzie!
      Jakbys sie jednak gorzej poczula to my tu jestesmy na strazy.
      Lu
    • aagata4 Re: Hashimoto a poczęcie 07.03.05, 19:55
      Witaj...

      z tego co wiem to hashimoto lubi towarzyszyc z innymi immunologicznymi
      problemami i nie wykluczone ze tak jest u Ciebie, jednak byc moze ze nie to jest
      twoim problemem ... badanie pod tym wzgledem jest kosztowne, nawet jak cos sie
      wykryje to do konca nie mozna byc pewnym ze to wlasnie immunologia jest
      problemem ... a leczy sie to sterydami ktorych niewiele lekarzy stosuje w ciazy,
      zdecydowana wiekszosc jest temu przeciwna ...

      spróbuj porobic inne badania aby wykluczyc pozostale sprawy np nasienie. co do
      innych badan to nie wiem bo sama mam problemy z poronieniami a nie zajsciem..
      wiem, ze niektore rzeczy moga powodowac poronienia i rowniez niepłodnosc a
      niektóre powoduja tylko nieplodnosc lub tylko poronienia...

      nie wiem ile czasu sie staracie i ile macie lat ... moze za wczesnie mowic o
      prblemach ze staraniami?

      pozdrawiam i zycze szybkiego zaciazenia i szczesliwego macierzynstwa smile

      Agata

    • joanna97 Re: Hashimoto a poczęcie 07.03.05, 20:43
      Witaj
      Przylaczam sie do dziewczat - hashi nie wyklucza macierzynstwa. Moja endo
      twierdzi nawet, ze nie ma wplywu na zajscie w ciaze, natomiast
      charakterystyczne jest wystepowanie tzw. poronien nawykowych, czyli poronien
      subklinicznych w bardzo wczesnym stadium ciazy, wg. wiekszosci gine w zasadzie
      trudno to nawet nazwac ciaza. Ja przez to przeszlam, wiec jak cos takiego
      slysze to mam ochote wyc. W kazdym razie przy zajsciu w ciaze b. waznym jest i
      tzw. czynnik psychiczny i wiele wiele innych, natomiast czy rzeczywiscie nie
      zachodzisz w ciaze to po prostu musisz sprawdzic, ja spotykalam na swojej
      drodze tak "madrych"gine, ze dopiero po kilku latach trafilam na takiego, ktory
      uswiadomil mi ze test ciazowy to nie wszystko, przy poronieniach subklinicznych
      praktycznie na nic (trzeba robic poziom BetaHCG we krwi), nie chce sie za
      bardzo rozpisywac, ale wiem przez co przechodzisz, jesli chcesz napisz do mnie
      na priv cos blizej na jakim poziomie diagnostyki jestes jesli chodzi o leczenie
      nieplodnosci, nie jestem jakos super kompetentna, ale lata doswiadczen moga Ci
      jakos pomoc. Trzymaj sie cieplo.
      Joanna
      • ibellka Re: Hashimoto a poczęcie 09.03.05, 09:13
        Bardzo wam dziękujuę za słowa otuchy. Staram się od 16cykli, teraz jestem na
        stymulacji (2cykl)clo + luteina w drugiej fazie. Ten cykl bezowulacyjny.
        Niestety mam 31lat a mąż jest cukrzykiem insulinozależnym. Ale problem jest
        ewidentnie po mojej stronie brak owulacji i zaburzenia fazy lutealnej. Szkoda
        że nie mam możliwości zmienienia gina bo chyba najgorsze jest kiedy lekarz w
        czasie wizyzty mówi pancjentce że zajście bedzie tylko efektem cudu. Jeszcze
        raz dziękuję czasami człowiek potrzebuje tych wszystkich ciepłych słów którymi
        mnie obdarowałyście. ibelka
    • spec_gregory Re: Hashimoto a poczęcie 08.03.05, 17:40
      ibellko zapraszam na forum
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26790&w=21433154&a=21436057
    • eoia Re: Hashimoto a poczęcie 10.03.05, 11:27
      Ibellka,

      nie martw sie i nie stresuj. Niecierpliwosc i napiecie Ci nie pomoze, a wrecz
      przeciwnie! My staralismy sie ponad pol roku. Teraz jestem w 4 miesiacu, czuje
      sie doskonale i wyniki mam w normie (oczywiscie badam sie co miesiac i biore leki).
      Wierze, ze Tobie tez sie uda smile Powodzenia!
    • to-ja-007 Re: Hashimoto a poczęcie 18.03.05, 18:05
      Samo Hashimoto nie zmniejsza plodnosci o ile hormony tarczycy sa ok.

      Problem pojawia sie gdy oprocz przeciwcial przecitraczycowych wystepuja tez
      podwyzszone miana komorek tzw. Natural Killers. Jesli tak jest to ogranizm
      kobiety nie dopuszcza do implantacji (zagniezdzeniu sie) zarodka w macicy.
      Pozostaje invitro wspomagane sterydami.

      Inna mozliwosc to ze sa podwyzszone przeciwciala przeciwkardiolipidowe - te tez
      potrafia przeciwdzialac implantacji.

      Ale zeby zaczac panikowac to trzeba "zaliczyc" co namniej rok staran tzw.
      naturalnych.
      Grunt to nie panikowac ......
      • joanna97 Re: Hashimoto a poczęcie 18.03.05, 18:54
        nie wiem jak jest teraz, ale 4-5 lat temu w Lodzi specjalizowali sie w radzeniu
        sobie z wysokim mianem NK (Natural Killers) za pomocá jakiejs szczepionki,
        podobno dobieranej indywidualnie dla danej pary, nie mowiono mi natomiast, ze
        tylko invitro daje szanse powodzenia przy NK. Ja do tej Lodzi nie dotarlam, bo
        zmienily mi sie co nieco plany osobiste,ale jesli kogos to interesuje to moge
        poszukac kontaktu, bo w tej chwili nie pamietam dokladnie. Aha z tego co
        pamietam ta szczepionka jest dosc kontrowersyjna, jesli chodzi o ingerencje w
        uklad odpornosciowy, mowiono mi ze pozniej moge miec problemy z odrzucaniem
        przeszczepow, gdyby odpukac zaistniala w przyszlosci taka potrzeba, natomiast
        jesli chodzi o powodzenie z ciaza to daje to podobno dosc dobre rezultaty.
        Pozdr Joanna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka