Dodaj do ulubionych

Jestem nowa - TSH 45,6 - przyjmiecie mnie?

13.12.05, 23:13
Przez ubiegły tydzień analizowałam dokadnie wszytskie posty na forum.
Musiałam poznać to, ż czym teraz będę sie mierzyć. Moja historia jest taka
sama jak Wasze: kiepskie samopoczycie, tycie, depresja, płaczliwość, brak
motywacji do życia. Generalnie składałam to wszytsko to karb braku silnej
woli, no bo jak, tłumaczyłam sobie, cos może mna rządzić (TYM jest, jak
okazało się tydzien temu, tarczyca). Kiedy waga zaczęła wymykac się spod
kontroli (aktulanie 173/68)zaczęłam się na seri martiwć. No bo po cholere mi
ten cały fitness, ban na słodycze i koszmare potrawy w stylu brązowy ryż,
gotowana marchewka, skoro jest tak kiepsko. I skóra - jak u nastolatki i
ogólnie - uczucie potwornego rozlania. sama zasugerowałam mojej lekarce
pierwszego kontaktu badanie TSH. Wynik - no teraz uważajcie moje drogie (i
drodzy chyba też) - 45,6. Czy rozbiłam bank? Powitajamy niedoczynność! USG -
klasyczne Hashimoto, bez ognisk zapalnych (nie będę tu wpisywac tej całej USG-
owskiej nomenklatury. Ft3 - 4,69 (norma 3,1-6,8), Ft4 - 10,71 (12-22). Tyle
moje wyniki. Mam 28 lat, a ostanie dwa lata (tak sądzę, że własnie wtedy się
zaczęło) spisuje na straty: koszmary czas. W tym tygodniu ide na pierwsze
widzenie do endokrynologa (jakiegos guru u mnie wmieście) i wtedy, jak sądzę,
zacznę leczenie. Powiem wam - że jak dostałam wynik badania, to oczywiście -
wilkie szok i o mój boże nie wiem co robić - ale dzieki temu forum
pozbierałam się jakoś. Duże buzi dla was. Teraz prośba - ja wiem, ze to
kwestia indywidulana i kazdy ma inaczej - ale chciałabym, zeby sie odezwały
osoby, ktore miały tak dużą niedoczynnośc jak ja. Bardzo potrzebuję z kims
pogadac, bo kompletnie nie wiem, jak się osowić z Hashimoto. Pewnie dwa
tygodnie temu sadziłabym, że to jakiś rodzaj sushi! Teraz wiem, dzieki Wam
także, o wiele więcej, ale interesuja mnie szczególnie takie przypadki jak ja-
Dziewczyna, 28 l, nie rodziłam, TSH-45,6, 170/68 (duzy biust grrr). Jak z
tym zyć? Bardzo Wam dziękuję za to Forum, pozdrawiam wszystkich i składam
aplikację o przyjęcie mnie do tego klubu.
Obserwuj wątek
    • aada1 Re: Jestem nowa - TSH 45,6 - przyjmiecie mnie? 14.12.05, 08:49
      Witaj Mariannasmile)
      Serdecznie Cie witamy smile)
      No faktycznie wynik TSH masz imponujacysmile)ale banku nie rozbilas... nasza Helcia
      miala 98!
      Ja w najgorszym okresie mialam TSH 32.Czulam sie paskudnie. Przy takim wyniku
      nie chodzilam,lezalam i patrzylam w sufitsad Wspolczuje Ci bo wiem jak sie czujesz.
      Marianno TSH opadnie jak tylko zaczniesz brac hormony...Nie martw sie tym to sie
      szybko zbija, bedzie dobrze.Wazne jest odpowiednie dobranie dawki hormoniku abys
      mogla normalnie funkcjonowac.
      Wiem ze trudno w to wierzyc co Ci teraz napisze ale z hashi mozna calkiem dobrze
      i normalnie funkcjonowac.
      Poczytaj sobie nasze posty duzo sie dowiesz. Jak bedziesz miala pytania smialo
      pytaj.
      Pozdrawiam Cie serdecznie
      Ada
      • marianna32 Re: Jestem nowa - TSH 45,6 - przyjmiecie mnie? 14.12.05, 09:23
        Mam bardzo dużo pytań - wiem, że odpowiedzi są w poprzednich postach, ale byc
        moze dlatego, że jestem nowicjuszem i "łyknęłam" to forum w dawce w potężnej
        dawce, wszystko mi się juz miesza. Wiele dziewczyn pisało tu o uczuciu
        ciężkości w brzuchu - tak jkaby ciągły niezyt - wydęty brzuch, który często
        przeszkadza przy schylaniu i ta potworna renesansowa oponka smile. To minie? Boże,
        wiem, że pytam jak naiwny pierwszak, ale taka juz chyba uroda poczatkującego
        hashi. Zachodzę też w głowę, jak przy tak duzym TSH (45,6) funkcjonowałam do
        tej pory: nie mam natury Szwajcara i raczej jestem leń, ale dawałam radę
        normalnie prowadzić dom i pracować (a nawet czasmi pójśc do fryzjera). Moze ja
        mam jednak zadatki na jakiegoś nadczłowieasmile. Wiem, też, że to pytanie do gina-
        endo (i na pewno mu je zadam w piatek), ale jak własciwie funkcjonuje moja hmmm
        kobiecość. Mój gin (zwyczajny, ktory mnie badał do tej pory, twierdził, że
        wszytsko ok, lekkie tyłozgięcie, no i czy mi tyka zegar bilogiczny, dopytywał)
        nigdy nie miał jakichkoliwek zastrzerzen, jedyna badania to próby watrobowe
        jakie robiłam i były spoko. Wiem, że powinnam zbadać progesteron(?), tak? Bo
        chciałabym wiedzieć, np, czy ja np. mam cykle bezowulacyjne, czy na to wpływa
        tarczyca, dlaczego mnie jajnik pobolewa posrodku cyklu, które są trochę za
        długie 33-34. Dziewczyny, wiem, że te wszytskie pytania to do lekarza, ale ja
        mam wizytę dopiero pod koniec tygonia i wybuchnęłabym gdybym ich komus nie
        zadała. dzięki, że jesteście. Buziak
    • manti75 Re: Jestem nowa - TSH 45,6 - przyjmiecie mnie? 14.12.05, 09:51
      czesc marianna , witam wszystkich ..
      do konca to ja sama nei jestem pewna czy mnie tu przyjeli smile)) ale mam do
      ciebie pytanie ? czy robilas badania TPOAD ? jak nei to w jaki sposob lekarz
      wykryl u ciebie hashimoto ? na podst usg ? pytam bo jestem strasznei ciekawa,
      sama dopiero zaczynam walke , 3 lata temu zaczela sie u mnei niedoczynnosc ,
      teraz wyniki tsh i ft4 mam w miare w porzadku ale za to TPO 1500 no i mam nowy
      nabytek hashimoto a szczerze mowiac nie wiem nawet jak to dalej bedzie
      wygladalo ...
      wiecie co dziewczyny .. ja myslalam ze jestem taka straszna pesymistka i od
      paru lat mi sie w zyciu pierniczy ... ale tak czytam i czytam i zastanawiam sie
      czy to faktycznie nie sa objawy chorob tarczycy ... nie potrafie sie z niczego
      cieszyc i to co pisze marianna: BRAK MOTYWACJI DO ZYCIA.

      i jeszcze jeden maly problemik do obgadania :uslyszalam od lekarz tekst :
      prosze sie przygotowac na poronienie , nie mam jeszcze dzieci a ze mam 31 lat i
      juz najwyzszy czas powiedzialam o tym lekarzowi , narazie kazal mi przez pare
      miesiecy lykac tabulki ale to co powiedzial nie bylo optymistyczne ...
      juz was wiecej nie nudzesmile)))
      pozdrawiam wszystkich cieplutko
      • coffee1 do mani75 14.12.05, 10:56
        Wiesz co, to był jakiś kopnięty lekarz! Jak on mógł tak Ci powiedzieć? Nic
        dziwnego, że brak Ci optymizmu, jesli usłyszałaś takie słowa od lekarza.
        Uważam, że nie miał prawa wydawać takiego wyroku. Znam kilka dziewczyn, które
        mimo hashi urodziły piękne, zdrowe dzieci! Zresztą i tu na forum są szczęśliwe
        mamy, na pewno chętnie podzielą się z Tobą swoimi doświadczeniami. I tak samo
        Ty możesz zostać mamą. Tego trzeba się trzymac, a nie słuchać proroctw jakiejś
        niedorobionej Kasandry.
        Nie wiem, kiedy u mnie zaczęło się hashimoto, byc może chorowałam już będąc w
        ciąży, ale mimo to moja córka jest okazem zdrowia. Zresztą juz mnie przerosła smile
        Pozdrawiam ciepło.
    • marianna32 Re: Jestem nowa - TSH 45,6 - przyjmiecie mnie? 14.12.05, 23:36
      Nie wiem czy moge się tu wyżalic, bo zauwazyłam juz, ze to forum jeste
      generalnie do podnoszenia na duchu, a nie smucenia, ale nie moge sobie dac
      rady. Od chwili otrzymania wyników totalnie nie mogę się zebrac do kupy. Taki
      stan (panie zrozumieją), ze nie ma sie siły wyskubać brwii smile, a wyprasowanie
      sterty prania wydaje sie tak trudna czynnością jak rozszczepienie atomu. Gdybym
      nie była dobrze wychowana powiedziałabym, że jestem w ostrej dupie (usłyszałam
      to okreslnie od osiedlowych panów ze smietnika, a i oni widac mili jakis
      problem ze sobą). Czuję sie jeszcze grubsza, totalnie brzydka, napuchnieta,
      pryszczata i jeszcze kilka rzeczy. Od trzech dni noszę te same ciuchy, a dzis
      zauwazyłam, że mam tak brydne kozaki, że wstyd. Pracuję w domu, więc kwestia
      mobilizacji (praca-ludzie) odpada. Usiłaowałam dziś poprawic sobie humor
      świątecznymi zakupami, to uciekłam do domu z galerii handlowej po godzinie.
      Wie, prawdopodobnie kiedy endokrynolog (ciagle czekam na wizytę) mnie
      zklasyfikuje i zaczne brac leki, jakos może odbije sie od dna, ale na razie,
      mówię wam - fatalnie. Nie jestem specjalnie typem hipochondryczki i z moich
      dolegliwości nie robie mecyi, ale jakos tak chciałabym uzyskac więcej
      zainteresowania od mojego partnera niż kilakrotne "nie mart sie kotus, bedzie ,
      ok, tylko leki zaczniesz brać". Sądzę, że on nawet nie pofatygował się
      sprawdzić co to to hashimoto (nie - nie suzuki ani mitshubishi) i co to
      dokładnie niedoczynnośc. Tak jakby to było gdzies poza nim - może rzeczywiście
      jest, może przesadzam, a może to jakiś test dla naszego związku. Strasznie Was
      przepraszam za to smędzenie i psucie przedswiątecznego nastroju, ale teraz
      wydaje mi się, że to jedyne miejsce, gdzie ktos mnie zrozumie. (Rany, wstyd mi
      za te sentymenty...). Trzymajcie się, a jesli ktoś mi odpisze, to bedę
      szczęsliwa, ze nie jestem sama.
      • olenka_ola Re: Jestem nowa - TSH 45,6 - przyjmiecie mnie? 15.12.05, 00:30
        Marianna głowa do góry, nie dzis to juto - bedzie dobrze
        Wiem co czujesz ja dwa miesiące temu też dowiedziłam sie o hasimoto i też byłam
        strasznie skołowana.
        Otoczenie mnie nie rozumie i bardzo mnie to boli.
        Przestałam z nimi na ten temat rozmawiać.
        Drażnią mnie tylko docinki osób, które również mają problemy z tarzcyca i nawet
        stwerdzone hashimoto - ale np małe przeciwciała i małe TSH. One nigdy nie
        doświadczyły: apatii, senności, wiecznego zmęczenia, itp...
        • marianna32 Re: Jestem nowa - TSH 45,6 - przyjmiecie mnie? 15.12.05, 00:47
          Ola, a dlaczego Ty nie śpisz jeszcze? Wszak od 22 regeneruje się nasz organizm
          w częściach i całości. ja przynajmniej mam wytłumaczenie - poszerzam wiedzę o
          tarczycy (moze jest jakaś wielka gra na ten temat? bo ja juz czuje, że mogłabym
          przejść eliminacje. Tez masz to, że cały dzień na zwolnionych obrotach, a wigor
          się włącza przed północą. Może też tak działa stres? Słuchaj, ja jestem przed
          pierwszą wizytą u endo, a mam tylko usg, ft3, ft4 i tsh to moje bombastyczne.
          Uważasz, ze powinnam sobie zrobić przeciwciała na własną rękę - wiesz
          chciałabym mieć komplet badań i nie usłyszeć - Pani do mnie przyjdzie z
          wynikiem przeciwciał. I nie dostanę leków, i wizyta się nastepna odwlecze i
          znowu głową w mur. Wiem, że mam pewnie takiego speeda nowicjuszki, co to
          jeszcze leków nie dostała i nie może sie doczekać, ale pewnie sama wiesz jak to
          jest. Trzymaj się i dzieki, że odpisałaś.
          • coffee1 Marianno 15.12.05, 08:37
            Marianno!
            Pewnie teraz odsypiasz nockę przesiedzianą z nosem w monitorze smile Zastanawiam
            się od czego mam zacząć to dodawanie Ci otuchy...
            No to zacznę od początku. Już o tym pisałam w kilku wątkach, ale kiedy
            usłyszałam diagnozę, to poczułam się jakby ktoś mi dał młotkiem w głowę.
            Robiłam dokładnie to co Ty - snułam się z kąta w kąt, brwi mi urosły do samych
            oczu, a przede wszystkim przegrzebałam net w poszukiwaniu informacji o hashi. A
            ile chorób sobie znalazłam po drodze... wink Nie będę owijac w bawełnę - hahaha
            znowu mnie wyrzucą z forum wink - ale i forum nieźle mnie nastraszyło. Teraz juz
            wiem dlaczego - nadmiar wiadomości przy nikłej wiedzy szkodzi, bo ja to
            wszystko oczywiście odniosłam do siebie. Musi minąć trochę czasu, żeby ta
            wiedza poukładała się w głowie i wtedy równowaga wraca.
            W czasie jednej z wizyt u endo czułam się bardzo chora. Myślę, że wtedy
            osiągnęłam szczyt w użalaniu się nad sobą. Dopadały mnie przeróżne paskudne
            objawy i ogólnie było kiepsko. No i dostałam po głowie. Moja kochana lekarka
            nieźle mi nawtykała. Działanie było piorunujące. Zamiast siedzieć i kwękać,
            spakowałam się i pojechałam w góry. A już byłam na etapie, gdy podejrzewałam u
            siebie agorafobię wink
            Usłyszałam wtedy wiele ważnych słów. To chyba była najważniejsza w moim życiu
            rozmowa z lekarzem. Przede wszyskim kazała mi nabrać do siebie dystansu i tak
            bardzo nie wsłuchiwac się w organizm. Lek mam traktować jak protezę -
            niektórzy mają sztuczną szczękę, inni nogę, a ja muszę codziennie karmić moją
            tarczycę, więc to też tak jakbym miała jej protezę. I już. Trochę trzeba się
            pobawić z ustaleniem właściwej dawki, ale przecież ten stan jest osiągalny.
            Kiedy TSH wróci do właściwego poziomu, o chorobie można właściwie zapomnieć. Co
            kilka miesięcy robi się podstawowe badania i idzie do lekarza do kontroli. W
            czasie ostatniej wizyty u mojej pani endo usłyszałam, że przy tak dobrych
            wynikach nie mam innego wyjścia jak tylko cieszyć się życiem i korzystac z
            niego ile się da smileOczywiście bardzo sumiennie realizuję zalecenia lekarza smile
            Pamiętaj, że na pracę tarczycy ma ogromny wpływ nastrój i nastawienie do życia.
            W każdym procesie zdrowienia potrzeba pogody ducha i optymizmu. Rówież na ten
            temat napisałam już ze sto postów, ale naprawdę bardzo mocno w to wierzę.
            Stres jest cichym zabójcą, dlatego trzeba za wszelką cenę uczyć się jak sobie z
            nim radzić. Zbawienny jest ruch, techniki relaksacyjne, joga, miłość, śmiech -
            kolejność dowolna smile
            To chyba tyle na początek.
            Aha, pytałaś o badania - masz podstawowy komplet i lekarz na pewno da Ci leki,
            możesz zrobić przeciwciała, wtedy będzie mógł postawić diagnozę czy to hashi
            czy tez nie.
            Ściskam Cię serdecznie.
            Magda
            • coffee1 jeszcze o chłopach 15.12.05, 08:42
              Jeszcze jedno - zapomniałam napisać o mężu. Spodziewałam się, że gdy powiem mu
              o mojej strrrrrasznej chorobie, to głęboko spojrzy mi w oczy, przytuli do
              męskiej piersi i powie: Kochanie, będę przy tobie na dobre i na złe.
              A potem będzie usuwał najdrobniejsze kamyczki sprzed moich stóp i przynosił
              śniadanie do łóżka. Well, jeśli Twój mężczyzna powiedział, że masz się nie
              martwić, bo będzie dobrze, to i tak zdobył się na bardzo dużo big_grin Mój aż tyle
              nie powiedział. Myślę, ze nie ma co dzielić włosa na czworo i zastanawiać się
              czy to próba dla związku, tylko po prostu pogodzić się z faktem, że chłopy tak
              mają. Nie zobaczył krwi, ręki mi nie urwało, ogólnie wyglądam tak samo jak
              przed diagnozą, więc nic się nie zmieniło, znaczy się jestem zdrowa smile
          • olenka_ola Re: Jestem nowa - TSH 45,6 - przyjmiecie mnie? 15.12.05, 20:48
            Dokładnie tak jak piszesz marianno,
            w dzień chodze i sie snuję, podsypiam na biurku, śpię w samochodzie w drodze do
            domu a mam tylko 15 minut. Przez te kilka minut potrafię się zdrzemnąć i nabrać
            wigoru w funkcjonowaniu na kilka następnych godzin godzin.
            Jeżeli nie zdrzemnę sie w samochodzie to musze po objadku innaczej, nie
            podchodź..., nie odzywaj sie do mnie..., jestem zła i podirytowana.
            Przykre to, bo wiem, że swoim zachowaniem ranię bliskich ale z drugiej strony
            oni nie rozumieją mnie. Błędne koło sad
            Koleżanki w pracy śmieją się ze mnie "jaką ty będziesz matką, skoro ty ciągle
            śpisz, kto zajmnie sie dzieckiem"
            Ja o swoim wysokim TSH dowiedziłam sie przez przypadek.
            Zatrzymała mi się @ i moja ginka kazła zrobić mi wszytskie badania hormonalne i
            tak wyszło szydło z worka sad
            Jak szłam na pierwszą wizyte do endo miałam tylko wynik TSH na podstawie
            którego dała mi eutyrox 75 i skierowania na dalsze badania i USG.
            Na drugiej wizycie podwyższyła mi do 100-125 i za dwa miesiące mam zrobic
            ponownie badania i pokazac się z nimi. Zobaczymy.
            Moja ginka powiedziła, że unormować TSH można szybko ale u mnie ono spada
            bardzo powoli a chiałabtm zacząć starania o dzidzię. Powiedziła, że mam nawet
            nie próbowac teraz zachodzić w ciążę, najpierw musze wyregulować tarczycę.
            Przykre jest to, że ja ciągle jestem senna i zmęczona.
            Mam chwile zwątpienia ale staram się trzymać głowę wysoko i udaję, że wszytsko
            jest OK.
            Wiem, że nie jestem sama, jest nas wiele i ważne, że mamy siebie smile)))
    • to-ja-007 Re: Jestem nowa - TSH 45,6 - przyjmiecie mnie? 15.12.05, 09:12
      Witaj
      Moze dopoki nie obnizy sie to tsh to traktuj sie ulgowo. Swiat sie nie zawali
      jak nie wyskubiesz brwi ani nie uprasujesz sterty prania ....
      To minie.

      pozdrawiam
      ula



      • marianna32 Duże Dziękuję 15.12.05, 10:23
        Jesteście miodem na moja zbolałą duszę! Phi - miodem. Jesteście balsamem Diora,
        tonikiem Chanel i kremem pod oczy od Guerlaina. Jesteście lepsze niż czekolada
        toblerone, Adrien Brody w ilościach hurtowych i bon prezentowy do Empiku.
        Działacie lepiej niż masaż i sesja jogi z tym przystojnym terenrem-gejem, co
        chodziłam, ale przestałam, bo czułam sie grubo (Ha). Rano wstałam oczywiście z
        postinteretowym kacem i lekką migreną, ale zrobiło mi się tak przyjemnie, jak
        zaczęłam czytać Wasze odpowiedzi, że z lekka taką niesmiałoscią twierdzę, że
        jest nawet ok. Ja nie chcę kadzić załozycielce, ani twórcom, ale to forum
        powinno miec jakieś specjalne odznaczenie ( nie wiem serduszko, wstążeczkę,
        może graficzny znak tarczycy!)- na żadnym innym nie spotkałam takiej ilości
        bezinteresownych rad, pocieszeń, podtrzymań na duchu. Nikt nikomu nie wcina,
        nie poucza, nie traktuje z wyższością, nie ma licytowania sie na wyniki(!), co
        zauwazyłam na innych forach. Genialna sprawa. Pozdrawiam was i raz jeszcze
        dzięki.
        • coffee1 Re: Duże Dziękuję 15.12.05, 13:47
          Pomyślałam, że gdybym była na Twoim miejscu, to bym powtórzyła badanie TSH.
          Moze laborantka się pomyliła i źle wpisała przecinek? Może wcale nie jesteś
          żadną rekordzistką? 4,65 wygląda zdecydowanie lepiej smile
          Trzymaj się ciepło.
          Magda
          • marianna32 Re: Duże Dziękuję 15.12.05, 14:24
            No ja tez myślałam o tym - ale skoro ani lekarz pierwszego kontaktu, ani gin-
            endokrynolog, ani radiolog, którym pokazywałam wynik nie sugerowali mi
            powtórzenia, no to halo? No nie wiem, sądziłam, ze laboratorium BRUSS -
            potentant diagnostyczny na Pomorzu (a wogóle to tez jestem z Gdanska) takich
            wtop chyba by nie robił. No kurcze, pomylic miejsce po przecinku w dzisiejszych
            czasach... sama nie wiem...Dziś idę do endokrynologa, nie tego guru, bo cały
            czas czekam, aż znajomy znajomego zadzowni, "bo profesor nie przyjmuje, ale w
            drodze wyjątku" etc i zobaczę, co powie. Ale nawet jesli sznowna laborantka
            pomyliła sie w stawianiu przecinka, to też się kwalifikuję do leczenia, prawda.
            Poza tym rozpoznanie USG jest jednoznaczne - Hashimoto. Fajnie, na niczym sie
            nie moge skupić grrrr i jak tu o świętach mysleć...
            • coffee1 Re: Duże Dziękuję 15.12.05, 14:33
              smile Witam więc gdańszczankę serdecznie, może my sąsiadki jesteśmy? smile
              Proszę, napisz mi na priv, do którego guru się wybierasz, a do jakiego lekarza
              idziesz dziś. Trochę ich wszystkich zdążyłam poznać.
              Potentat potentatem, a ja bym nie żałowała 20 zł na powtórzenie badania, bo a
              nuż....? Ze mnie to jest taki niedowiarek i już.
              big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka