Nie wiem czy powinnam tutaj pisac

nie orientuje sie w chorobach tarczycy
chociaz sama choruje juz jakies 5 lat

(ogolnie rzecz biorac mam
niedoczynnosc tarczycy na tle immunologicznym mialam niesamowite szczescie
byc "leczona" przez najgorsza lekarke pod sloncem dzieki ktorej po wyrownaniu
tsh lekami <po czym odstawila mi te leki> wrocilo ono do krytycznej wartosci
20 a pozniej poprzednia dawka lekow okazala sie za mala przy czym lekarka
jedyne badania jakie mi robila to raz na rok badanie krwi plus jedno usg w
zyciu i nadal nie rozumiem dlaczego powstala u mnie ta choroba...)
Chodzi mi o jeden moj maly ale nieslychanie powazny (dla mnie) problem... Czy
prawda jest ze przy chorobach tarczycy (leczonych!) jest zwiekszone ryzyko
zakrzepowego zapalenia zyl ? Nie wiem czy juz mam panikowac czy poczekac
chwile

... wystarczy mi juz w zwiazku z choroba tarczycy nieslychanie
obnizona odpornosc...
Mam nadzieje ze ktos szybko odpowie na mojego posta mowiac ze nie mam sie
czym martwic
Co jeszcze mi grozi przy chorej tarczycy?