Byłem dzisiaj u lekarza, nie endokrynologa ale internisty ze specjalnością chorób tarczycy. No i pokazałem wyniki:
tsh: 1,04 (0,27-4,20)
ft3: 4,60 (2,53-4,43)
ft4: 1,85 (0,93-1,70)
ft3 i ft4 są nieco powyżej poziomu.
Zadałem też pani doktor pytanie czy te ft mogą mieć wpływ na samopoczucie i odpowiedziała że nie, i jej właściwie to do niczego nie jest potrzebne bo na wysokość ft mają też wpływ inne czynniki, i ze ona się kieruje tylko tsh dobierając dawkę euthyroxu.
Trochę się zdziwiłem, bo wydawało mi się że na tym forum wyczytaem że te wskaźniki są ważne, i że nie należy ich ignorować, tym bardziej że są nieco za wysokie. Myślicie że to jest ok, czy może szukać lepszego lekarza?
Poza tym zauważyłem że pani doktor na jednym z kuponów napisała usg, i włożyła go do kartoteki.
Nie wiem o co kaman z tymi kuponami, co się z nimi poźniej dzieje, ale może ktoś z was posiada taką tajemną wiedzę?
Pytam, bo u tej lekarki usg tarczycy nigdy nie miałem a lecze się u niej ze trzy lata, a w głowie zalągł mi się przez to pomysł że lekarze może jakoś w ten sposób oszukują nfz?
a może ja po prostu przesadzam? Proszę wyprowadźcie mnie z błędu