karolina.sokol
29.02.08, 16:39
Zaczynam swoją "przygodę" z niedoczynnością tarczycy. Leczę się od prawie
roku. Zaczęło się od TSH 9,65 i ft4 - 12,83. USG było dobre, bez żadnych
niepokojących zmian. Dostałam Euthyrox 100, kolejne wyniki po 3 miesiącach:
TSH - 0,05. Lekarz zmniejszyła mi dawke na Euthyrox 75. Kolejne wyniki po ok
4 miesiącach - TSH - 1,29 i nadal dawka 75. Minęły kolejne 4 miesiące - wynik
TSH - 0,73, ale ... przypadkiem trafiłam do innego endokrynologa, który
stwierdził że prawdopodobnie nie jestem chora na niedoczynność. Po kolejnym
USG, które pokazało "książkowo" prawidłową tarczycę, lekarz chcąc całkowicie
wykluczyć niedoczynność zleciła mi badani TPO I ATG. Wyniki niestety
niepokojące: TPO - 446, ATG - 138,50.
Bardzo Was proszę o pomoc w ich interpretacji. Czy to znaczy że mam Hashimoto??