tulla_pokriefke
11.03.09, 20:54
Witajcie,
jestem w 26 tygodniu ciąży, mam hashimoto, leczę się od czerwca
2008, przed ciążą brałam E75, od chwili stwierdzenia ciąży(5/6 tc)
do dziś biorę E100. Co trzy-cztery tygodnie oznaczam TSH, fT3 i fT4.
Od początku ciąży poziom hormonów sukcesywnie się obniża, TSH sie
waha. Lecze sie u lekarza, którego wybrałam na podstawie lektury
forum i m.in. Waszych opinii, wydawało mi się, że mogę mu zaufać.
Ale dziś odebrałam wyniki (E 100, przed badaniem tabletki nie
brałam):
TSH: 1.07 (0,4-4,0)
fT3: 1,78 (1,8-4,2)
fT4: 0,83 (0,8-1,9)
Już panie w laboratorium zwróciły mi uwagę, że powinnam szybko
skontaktować się z endokrynologiem. Zadzwoniłam do pani dr,
podyktowałam wyniki, a ona na to, że są bardzo dobre. Więc dopytałam
czy to fT3 poniżej normy to nie jest problem. "Przy tym TSH nie".
Szczerze mówiąc zdębiałam. Lekarzem nie jestem, ale wydaje mi się,
że jeśli coś jest poniżej normy to należy to uzupełnić.
Czuję się raczej nieszczególnie, nudności i wymioty gnebia mnie od
poczatku ciazy do teraz, mam problemy z koncentracja, bola mnie
stawy, skórę mam strasznie suchą, no i od dwóch tygodni solidne
skurcze (borę cordafen). Pani doktor twierdzi, że w ciąży zbyt wiele
czynników powoduje niekorzystne samopoczucie i mam sie odczepic od
tarczycy.
Sytuacja mnie przeraża, bo tu nie chodzi wylacznie o mnie, ale o
dziecko i jego tarczyce.
Podpowiedzcie prosze czy mam sprobowac podniesc dawke leku na wlasna
reke, czy lekarz ma jednak racje?
Z góry dziękuję!
tp.