Ciekawi mnie czy ktoś opanował generalnie samopoczucie ,które
niszczy jakość życia przy hashi.Bo tak analizując własne zmagania to
dochodze do wniosku,że jak w jednym roku pojawia sie objawy jakies
to w nastepnym dochodzi cos innego itd na okragło, trudno w zasadzie
przyjać jedną zasade aby wyeliminowac objawy choroby.Kto ma jakis
pomysł?