Dosłownie, nie wiedzialam, ze takie Male to juz tak sie domaga swego.Uwielbia
siedziec w łazience, gdy tylko z niej wyjdziemy jest ryk, wiec wracamy i znow
super jest. Gdy stoi na nozkach i skacze tez jest super, ale usiasc juz nie
chce. Prezy sie, usztywnia i musi stac i skakac. W łozeczku nie polezy, bo
znow ryk.mało tego, od trzech dni robi mi prawdziwa "jazde" na dworze. Nie
chce siedziec w wozku tylko na rekach. Wyjmowalam go od dłuzszego czasu i
siedzielismy sobie na ławeczce lub husialismy sie razem i teraz on non stop
sie domaga tego.Gdy tylko go wyjme, potem nie moge włozyc, placze i krzyczy az
caly bordowy jest, a ludzie patrza na mnie jakbym mu krzywde zrobila. Nie mam
juz sil do niego, tak bardzo chcialabym, aby byl grzecznym chłopczykiem, a tu
chyba urwis i uparciuch rosnie mi

Co robic, zostawiac go takiego spłakanego
czy ustepowac?